Koniec feminizmu?

11.08.05, 11:49
wiadomosci.o2.pl/?s=514&t=4170
    • dokowski To mówi samo za siebie: 11.08.05, 12:26
      "Kim Gandy, szefowa Narodowej Organizacji na rzecz Kobiet, dostrzega, że jest
      pewien problem z feminizmem i proponuje w jego
      miejsce „egalitaryzm”, „humanizm” czy „womenism” („kobiecizm”?!). Podkreśla, że
      nie można było przewidzieć, że słowo to podzieli los liberalizmu. – „Liberalny”
      brzmi dumnie, ale w pewnym momencie dla ludzi stało się trudne określać siebie
      jako liberałów. Jeśli ich zapytać, mówią: „Nie jestem liberałem, jestem
      postępowcem”. Jesteś liberałem, ale to prawica uczyniła z tego określenie
      pejoratywne. To samo zrobili z feminizmem - uważa Gandy."

      To typowo lewacka gra słów. W rzeczywistości w USA liberalizm jest ideologią
      konserwatystów a nie postępowców. Tzw. "jeffersonowski konserwatyzm" jest
      klasycznym liberalizmem skrajnym, mówi że państwo nie może ingerować w
      prywatne, osobiste decyzje innych ludzi, stąd np. ideałem konserwatywnych
      liberałów jest całkowita wolność w kwestii aborcji - jeśli kobieta jej chce, to
      nawet w 8 miesiącu powinna mieć do niej prawo.

      "Nie jestem liberałem, jestem postępowcem" - tak w USA mówią w miarę uczciwi
      lewicowcy, którzy rozumieją, że prawdziwy liberalizm jest równoznaczny z
      konserwatyzmem. Gra słów uprawiana przez Kim jest charaktystyczna dla
      lewicowych ruchów kobiecych, które nie wywodzą się z feminizmu, ale z paryskiej
      centrali Światowej Federacji Socjalistycznych Ruchów Kobiecych czy jak się tam
      ta poststalinowska hołota nazywa.

      Jednak dla ludzi o poglądach liberalnych, prawicowych i konserwatywnych w USA
      słowo "liberał" brzmi dumnie tak samo jak słowo "feministka". Kim kłamie jak
      każda socjalistka, gdyż to właśnie lewica usiłuje utytłać słowa "liberalizm"
      i "feminizm" w błocie. Na szczęście jej bełkotliwy wywód pełen jest jawnych
      kłamstw i wewnętrznych sprzeczności, których tylko część tutaj obnażyłem.
      • Gość: trevik Re: To mówi samo za siebie: IP: *.dip.t-dialin.net 15.08.05, 12:45
        > Tzw. "jeffersonowski konserwatyzm" jest
        > klasycznym liberalizmem skrajnym, mówi że państwo nie może ingerować w
        > prywatne, osobiste decyzje innych ludzi, stąd np. ideałem konserwatywnych
        > liberałów jest całkowita wolność w kwestii aborcji - jeśli kobieta jej chce, to
        > nawet w 8 miesiącu powinna mieć do niej prawo.

        Moze jakis cytat powaznego _konserwatywnego_ liberala potwierdzajacy to, co
        piszesz? Postaram sie przeczytac miedzy kolejnymi salwami smiechu.

        Gruss, T.
        • dokowski Nie pajacuj. Masz hasło 16.08.05, 17:31
          Gość portalu: trevik napisał(a):

          > > Tzw. "jeffersonowski konserwatyzm"

          > Moze jakis cytat powaznego _konserwatywnego_ liberala potwierdzajacy to, co
          > piszesz?

          O różnych poglądach politycznych w USA czytałem w tysiącach różnych miejsc, a o
          ideałach Jeffersona tylko w kilku - masz takie same szanse znaleźć coś na ten
          temat jak ja. Idziesz na łatwiznę, czy szukasz pretestu, żeby żyć dalej w
          nieświadomości?
    • dokowski No i zapomniałem odpowiedzieć - oczywiście że... 11.08.05, 12:28
      ... to nie koniec feminizmu - feminizm się obroni tak samo, jak obronił się
      liberalizm.
    • ziemiomorze Re: Koniec feminizmu? 11.08.05, 13:03
      Spor o pojecia nie o zjawisko + 'sensacyjny' tytul.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=27389489&v=2&s=0
      Phi,
    • johnny-kalesony Re: Koniec feminizmu? 11.08.05, 13:09
      Napisano już nieco na ten temat na tym forum. Feminizm, jeżeli prawdą jest że
      istotnie opiera się na teorii genderowej, jest martwy od początku swojego
      istnienia, ponieważ toeria "genderowa" jest najzwyczajniejszym fałszerstwem.

      www.psychologia.net.pl/index2.php?category=artykul&level=61
      ... i tymże tekście zawarty fragment na temat fałszu koncepcji genderowej:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=25944340
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=25836926
      Utrzymywaniem i trwaniem feministycznego truchła przypominiającego trochę
      tekturową scenografię z bulwarowego teatrzyku, zainteresowane są szerokie kręgi
      osób, które dzięki niemu robią karierę i pieniądze, występując w mediach, pisząc
      książki, prowadząc badania "naukowe".

      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • ziemiomorze Re: Koniec feminizmu? 11.08.05, 13:31
        Matko z corka, jasiu. !.

        Mam wrazenie, ze w kazdym ruchu jest 'frakcja ekstremistyczna', ktora niesiona
        emocjami zapedza sie w kozi rog. Glosenie, ze 'miedzy kobieta a mezczyzna nie
        ma zadnej roznicy' to kompletna glupota - obojetnie od tego, czy slowa te
        wypowiada feministka czy kto inny. W kazdym ruchu - co widac wyraznie w
        niektorych organizacjach kobiecych - probuje sie zalatwic kosztem ideologii
        interesy calkiem prywatne. I, ku mojemu ubolewaniu, jest to zupelnie naturalny
        proces (chociaz naganny).

        Chwalebne, ze probujesz zglebic temat, ale kolo na ktorego slowa sie powolujesz
        ma, co widac golym okiem, niewielkie rozeznanie w temacie (co jednak ma swoje
        pozytywne skutki - tabelka, w ktorej porownuje feminizm z komunizmem sprawila,
        ze spadlam ze smiechu z krzeselka - you made my day, hon).

        Calkiem wspolczesny feminizm nie kwestionuje _pewnych_ roznic miedzy kobieta i
        mezczyzna - sa widoczne golym okiem. Utrzymuje natomiast, ze te roznice nie sa
        tak wielkie, zasadnicze, 'naturalne' i 'uswiecone' jak to sie przywyklo myslec.

        Truchlo ma sie przeswietnie,
        • johnny-kalesony Re: Koniec feminizmu? 12.08.05, 14:09
          ziemiomorze napisała:

          > Utrzymuje natomiast, ze te roznice nie sa
          > tak wielkie, zasadnicze, 'naturalne' i 'uswiecone' jak to sie przywyklo myslec.

          Odpowiadam b. krótko i lakonicznie, bo niebawem idę na rower a później zabieram
          się do pracy: skoro różnice te nie są "zasadnicze" w teorii feministycznej, to
          dlaczego nie potwierdziły tego wyniki badań, które przytacza autor?

          Z Twojej orientacji i przekonań, zwłaszcza wówczas, gdy cytowałaś swojego
          kolegę-seksistę (mówiącego o "równej wartości odmiennego"), wysądowałem żeś Ty
          wcale nie feministka - my yellow rose of Texas - jeno miłe, poczciwe
          dziewczę-sufrażystka, pod którym to ruchem każdy rozsądny antifeminist się
          ochoczo podpisuje, co i ja niniejszym czynię.


          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
          • ziemiomorze Re: Koniec feminizmu? 12.08.05, 15:36
            johnny-kalesony napisał:

            > > Utrzymuje natomiast, ze te roznice nie sa
            > > tak wielkie, zasadnicze, 'naturalne' i 'uswiecone' jak to sie przywyklo m
            > yslec.
            >
            > Odpowiadam b. krótko i lakonicznie, bo niebawem idę na rower a później
            zabieram
            > się do pracy: skoro różnice te nie są "zasadnicze" w teorii feministycznej, to
            > dlaczego nie potwierdziły tego wyniki badań, które przytacza autor?

            Ktore dokladnie badania masz na mysli?

            > Z Twojej orientacji i przekonań, zwłaszcza wówczas, gdy cytowałaś swojego
            > kolegę-seksistę (mówiącego o "równej wartości odmiennego"), wysądowałem żeś Ty
            > wcale nie feministka - my yellow rose of Texas - jeno miłe, poczciwe
            > dziewczę-sufrażystka, pod którym to ruchem każdy rozsądny antifeminist się
            > ochoczo podpisuje, co i ja niniejszym czynię.

            Niniejszym, co juz bylam laskawa wytknac Ci juz dosc dosadnie, popisujesz sie
            brakiem wiedzy na temat, w ktorym sie tak czesto wypowiadasz.
            Jak dlugo bym sie bowiem nie zastanawiala - termin, ktory proponujesz dla
            okreslenia mojej osoby zupelnie do mnie nie pasuje. Moze wzorem Nikodema Dyzmy,
            pora poczytac slownik wyrazow obcych?
            swo.pwn.pl/haslo.php?id=26019
            I, dla jasnosci, tutaj:
            swo.pwn.pl/haslo.php?id=24712
    • boykotka Re: Koniec feminizmu? 13.08.05, 07:03
      za czasów głębokiego socjalizmu w Polsce przez kilka lat władze zmieniły nazwę
      Katowic na Stalinogród. Pewna starsza wiejska kobieta wybrała się w podróż
      pociągiem własnie do Katowic - Stalinogrodu. Podeszła do okienka w kasie na
      dworcu kolejowym i poprosiła o bilet do Katowic. Młoda panienka w kasie zaczęła
      pouczać kobietę :
      - Babciu nie ma już Katowic jest Stalinogród.
      - A piszta sobie jak chceta - odpowiedziała babcia - ja i tak w Katowicach
      wysiądę.
      -----------------------------------
      Podobnie jest z feminizmem: możecie nazywać go jak chcecie, i tak pozostanie on
      ruchem walczacym o równe traktowanie męzczyzn i kobiet. I będzie on istnieć
      dotąd, dopóki będzie isnieć ta nierówność.
      PS dla niedouczonych baranków : feminizm walczy o równe prawa i równe
      traktowanie; nie o równośc genetyczną, somatyczną czy też intelektualną -
      takiej równości nikt nikomu nigdy nie zagwarantuje; wszak te rożnice występują
      w obu płciach i są cechami osobniczymi.
      • Gość: Takété Malouma Re: Koniec feminizmu? IP: *.chello.pl 13.08.05, 10:16
        > i tak pozostanie on ruchem walczacym o równe traktowanie
        > męzczyzn i kobiet.

        Chciałaś chyba napisać, że pozostanie ruchem walczącym o równe traktowanie mężczyzn i kobiet tam, gdzie kobiety są traktowane gorzej, oraz o zachowanie status quo tam, gdzie to mężczyźni są i zawsze byli dyskryminowani.
        • kochanica-francuza Re: Koniec feminizmu? 13.08.05, 14:09
          oraz o zachowanie status
          > quo tam, gdzie to mężczyźni są i zawsze byli dyskryminowani.

          Gdzie mianowicie?

          Podaj dowody.
          • Gość: Bleman Re: Koniec feminizmu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 15:37
            Sady rodzinne.
        • zona_leona Re: Koniec feminizmu? 13.08.05, 18:35
          Gość portalu: Takété Malouma napisał(a):

          > > i tak pozostanie on ruchem walczacym o równe traktowanie
          > > męzczyzn i kobiet.
          >
          > Chciałaś chyba napisać, że pozostanie ruchem walczącym o równe traktowanie
          mężc
          > zyzn i kobiet tam, gdzie kobiety są traktowane gorzej, oraz o zachowanie
          status
          > quo tam, gdzie to mężczyźni są i zawsze byli dyskryminowani.

          Naprawdę nie chcemy żeby ktokolwiek był dyskryminowany. Mówię o feministkach, a
          nie o politykach płci obojga i wszelkiej maści, próbujących się podpierać
          feminizmem.
          • Gość: Takété Malouma Re: Koniec feminizmu? IP: *.chello.pl 14.08.05, 23:03
            > Naprawdę nie chcemy żeby ktokolwiek był dyskryminowany. Mówię o
            > feministkach, a nie o politykach płci obojga i wszelkiej maści,
            > próbujących się podpierać feminizmem.

            Czekam więc na wyraźne i publicznie słyszalne votum separatum ze strony "prawdziwych feministek" wobec działalności owych "polityków płci obojga i wszelkiej maści, próbujących podpierać się feminizmem". Czekam, czekam i doczekać się nie mogę.
      • Gość: trevik Re: Koniec feminizmu? IP: *.dip.t-dialin.net 15.08.05, 12:53
        > PS dla niedouczonych baranków : feminizm walczy o równe prawa i równe
        > traktowanie; nie o równośc genetyczną, somatyczną czy też intelektualną -
        > takiej równości nikt nikomu nigdy nie zagwarantuje; wszak te rożnice występują
        > w obu płciach i są cechami osobniczymi.

        To jest raczej informacja dla indoktrynujacych ta ideologia a nie dla
        niedouczonych barankow.
        Feminizm nie walczy tylko o rowne traktowanie ludzi a o takie przeksztalcenie
        regul spolecznych, prawnych i innych, aby nastapilo jak najwieksze statyczne
        wyrownanie parametrow dzielac ludzi na dwie grupy: mezczyzn i kobiet, przy czym
        przy ustanawianiu tych regul nie sa istotne ani kryteria moralne, ani kryteria
        optymalizacji ekonomicznej, czy innej a wylacznie kryterium rownosci
        statystycznej pomiedzy obiema grupami, stad z cala odpowiedzialnoscia mozna
        powiedziec, ze feminizm usredniajac ideologicznie pomiedzy feministkami jest
        ruchem prawie czysto lewicowym. Po lekturze wiekszosci dostepnych materialow
        feministycznych widac to jak na blacie - nie wiem, jak dla was, ale dla mnie
        przy ocenie ideologii zawsze najbardziej istotny jest mainstream a nie skrajne
        odlamy. Bajki dokowskiego o prawicowym feminizmie sa dobre do propagandy wsrod
        prawicowcow ale wiekszosc feministek sie do ludzi prawicy nie zalicza.

        Gruss, T.
    • Gość: biała dama Re: Koniec feminizmu? IP: *.c200.msk.pl 13.08.05, 16:09
      Feminizm to kompleks mezczyzn.Oj boli was boli.
      • luty11 Re: Koniec feminizmu? 15.08.05, 20:08
        Wychodzicie na ostatni szczebel drabiny i co dalej?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja