Feminizm stracił rację bytu

12.08.05, 02:17
Tytuł wątka to prowokacja, ale tylko do pewnego stopnia.

Jeżeli wziąść pod uwagę postulaty feminizmu trzeciej fali, to dalsze nazywanie ruchu walczącego o zrównanie praw poszczególnych ludzi (rozszerzając to daleko poza różnice płci) feminizmem jest kompletnie nietrafione.

Samo słowo "feminizm" jest zaprzeczeniem idei przez was głoszonych. Oznacza ono "kobiecość" i jako takie nie może być stawiane w jednym rzędzie ze słowem "równość", bo z góry zakłada nierówność płci.
Pomijając już sam (nie do końca niezasłużony) negatywny wydźwięk słowa "feminizm", jak można nazwać kobiecością walkę o równe traktowanie płci?

Jeżeli coś, co kiedyś było nazywane feminizmem chce się dalej rozwijać, to musi zerwać ze swoimi korzeniami i przekształcić się w ruch ogólnoludzki. Feminizm jako taki musi więc zniknąć, umrzeć śmiercią naturalną by zrobić miejsce dla nowego, lepiej przystosowanego gatunku. (Czyżby przejście ewolucji sytemów gospodarczych i społecznych na niższy poziom?)

Jak się zatem czujecie, moje drogie panie, skazane na wymarcie przez własne ideały? Ciekawe, czy doczekam czasów, gdy słowo "feministka" będzie synonimem słowa "faszysta" ? Wszak kiedyś oznaczało to członka związku zawodowego, walczącego o prawa robotników ;)
    • ziemiomorze Re: Feminizm stracił rację bytu 12.08.05, 15:52
      Mhm, i?

      Slowo 'zoldak' kiedys oznaczalo czlowieka, ktory wykonywal zawod zolnierza, a
      dzisiaj jest obelzywe, podobnie jak 'dziad' (kiedys: przodek, atenat, dzis -
      zebrak, staruch). Znaczenie pierwotne slow czesto jest dalekie od znaczenia
      wspolczesnego - jak najbardziej naturalny proces jezykowy.

      Kontynuujac Twoj sposob myslenia mozna sie czepiac nazwy rower dla roweru, bo w
      Polsce prawdziwych rowerow - 'Roverow' nie uswiadczysz. Albo 'adidasy' dla typu
      sportowego obuwia, niekoniecznie tej marki (a czasem wrecz bez marki). Nikt we
      wspolczesnym swiecie nie zastanawia sie, czemu osoba o imieniu Magdalena nie
      przypomina 'wiezy ryb' (hebrajskie znaczenie slowa), a Piotr nie jest twardy
      jak skala. Wszyscy nazywaja bielizne bielizna, chociaz od dawna czesciej uzywa
      sie kolorowej. Itd.

      Takie rozwazania to nie 'prowokacja', ale raczej wywazanie otwartych drzwi -
      zwlaszcza, ze watpliwosci co do nazwy pojawily sie juz:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=27596075&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=27389489&v=2&s=0
      Nadal - mysle nie nalezy mylic nazwy rzeczy z sama rzecza. 'Ceci n'est pas une
      pipe' - wielki i powszechny blad wspolczesnej kultury.

      Jesli wczytales sie w teksty drugiej i trzeciej fali, to musisz wiedziec, ze
      feminizm dawno uznal, ze w istniejacym systemie traca obie plcie (cytowane juz
      zdanie papiezycy feminizmu: 'mezczyzna nie jest wrogiem, ale wspol-
      poszkodowanym').

      Dlatego bardzo mi milo, kiedy znajomi mezczyzni okreslaja sie jako feminisci -
      oznacza to, ze skapowali, jakie sa bledy w systemie i rozumieja, ile na nich
      traca.
      • feel_good_inc Re: Feminizm stracił rację bytu 12.08.05, 17:03
        ziemiomorze napisała:
        > Slowo 'zoldak' kiedys oznaczalo czlowieka, ktory wykonywal zawod zolnierza, a
        > dzisiaj jest obelzywe, podobnie jak 'dziad' (kiedys: przodek, atenat, dzis -
        > zebrak, staruch). Znaczenie pierwotne slow czesto jest dalekie od znaczenia
        > wspolczesnego - jak najbardziej naturalny proces jezykowy.

        O tak, tylko że zmiana tych znaczeń nie nastąpiła sama z siebie. "żołdak" powstał dla określenia człowieka, który dokonywał zbrodni będąc żołnierzem jednej ze stron konfliktu (w domyśle pobierając żołd). "dziad" natomiast powstał od starych ludzi wypędzanych na żebry przez rodzinę, której nie opłacało ich się utrzymywać (dość dobrze było to zobrazowane w "Chłopach" Reymonta). Tak samo "faszysta" oznaczało na początku członka związków zawodowych, walczących o prawa robotnicze. Tylko, że potem ci sami ludzie dokonywali zbrodni.

        > Kontynuujac Twoj sposob myslenia mozna sie czepiac nazwy rower dla roweru, bo w
        > Polsce prawdziwych rowerow - 'Roverow' nie uswiadczysz. Albo 'adidasy' dla typu
        > sportowego obuwia, niekoniecznie tej marki (a czasem wrecz bez marki). Nikt we
        > wspolczesnym swiecie nie zastanawia sie, czemu osoba o imieniu Magdalena nie
        > przypomina 'wiezy ryb' (hebrajskie znaczenie slowa), a Piotr nie jest twardy
        > jak skala. Wszyscy nazywaja bielizne bielizna, chociaz od dawna czesciej uzywa
        > sie kolorowej. Itd.

        No tak, ale właściciele rowerów nie stawiają postulatów zmiany obrazu językowego świata. Nie chcą zmiany nazwy pedałów, mimo że może ich obrażać, ani nazwy ramy, żeby nie kojarzyła się z margaryną. Jeżeli feministki zgłaszają obiekcje np. co do męskoosobowych nazw własnych zawodów.

        > Takie rozwazania to nie 'prowokacja', ale raczej wywazanie otwartych drzwi -
        > zwlaszcza, ze watpliwosci co do nazwy pojawily sie juz:
        > Nadal - mysle nie nalezy mylic nazwy rzeczy z sama rzecza. 'Ceci n'est pas une
        > pipe' - wielki i powszechny blad wspolczesnej kultury.

        Dla kogo błąd dla tego błąd. Dla mnie taka nazwa ruchu mającego na celu <b>*zrównanie praw ludzi bez względu na płeć*</b> jest równie trafiona jak Narodowo-Socjalityczna Partia Pracy Niemiec czy Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego. Czy daleko się nie rozglądając - liberalizm demokratyczny.

        Podane przez Ciebie przykłady dyskusji nigdzie nie doprowadziły, poza kompletnie nietrafioną próbą dosłownego przetłumaczenia samego słowa na "kobiecość", albo pokrzepiających stwierdzeń "nieważna nazwa i tak przetrwamy". Dość to konserwatywne jak na ruch liberalny.

        > Jesli wczytales sie w teksty drugiej i trzeciej fali, to musisz wiedziec, ze
        > feminizm dawno uznal, ze w istniejacym systemie traca obie plcie (cytowane juz
        > zdanie papiezycy feminizmu: 'mezczyzna nie jest wrogiem, ale wspol-
        > poszkodowanym').
        > Dlatego bardzo mi milo, kiedy znajomi mezczyzni okreslaja sie jako feminisci -
        > oznacza to, ze skapowali, jakie sa bledy w systemie i rozumieja, ile na nich
        > traca.

        A jeżeli *nie nazywają* się feministami, a skapowali jakie są błędy w systemie? Czy może jest to według Ciebie całkowicie wykluczającym się zjawiskiem? ;)
        • ziemiomorze Re: Feminizm stracił rację bytu 12.08.05, 17:30
          feel_good_inc napisał:

          > O tak, tylko że zmiana tych znaczeń nie nastąpiła sama z siebie.

          Generalnie nic nie dzieje sie bez przyczny. Jezyk jest tworem dynamicznym. I?

          ...
          > No tak, ale właściciele rowerów nie stawiają postulatów zmiany obrazu
          językoweg
          > o świata. Nie chcą zmiany nazwy pedałów, mimo że może ich obrażać, ani nazwy
          ra
          > my, żeby nie kojarzyła się z margaryną. Jeżeli feministki zgłaszają obiekcje
          np
          > . co do męskoosobowych nazw własnych zawodów.

          Ja juz nie bede robic teoretycznych wtrętow moze. Raz, ze jakos na nie nerwowo
          reagujesz, dwa - ze przeciez mozesz sobie poczytac sam. Wiec poczytaj o
          odkryciu 'post-feminizmu' - ze w najwiekszej mierze jezyk narzuca normy i
          konsekwencjach tego odkrycia.

          > Dla kogo błąd dla tego błąd. Dla mnie taka nazwa ruchu mającego na celu <b&
          > #62;*zrównanie praw ludzi bez względu na płeć*</b> jest równie trafiona
          > jak Narodowo-Socjalityczna Partia Pracy Niemiec czy Komunistyczna Partia Związ
          > ku Radzieckiego. Czy daleko się nie rozglądając - liberalizm demokratyczny.

          A ja tam mysle, ze 'feministki' moglyby sie nazywac np 'stokrotki', a ruch
          feministyczny 'ruchem konika szachowego' - i nadal nie zmienialoby to faktu, ze
          feministki sa feministkami, a ruch feministyczny - ruchem feministycznym.
          'Ceci n'est pas une pipe'. 'Ceci n'est pas une pipe'. 'Ceci n'est...

          > Podane przez Ciebie przykłady dyskusji nigdzie nie doprowadziły, poza
          kompletni
          > e nietrafioną próbą dosłownego przetłumaczenia samego słowa na "kobiecość",
          alb
          > o pokrzepiających stwierdzeń "nieważna nazwa i tak przetrwamy". Dość to
          konserw
          > atywne jak na ruch liberalny.

          Ja wiem, czy konserwatywne? Mi sie wydaje, ze raczej malo tworcze i z lekka
          beznsensowne. Jesli nowa nazwa bedzie _naprawde_ potrzebna, to sie znajdzie
          sama, jak znalazly sie obie 'fale' np.

          > A jeżeli *nie nazywają* się feministami, a skapowali jakie są błędy w
          systemie?
          > Czy może jest to według Ciebie całkowicie wykluczającym się zjawiskiem?

          Nie - dlaczego niby? I co z tego?
          • feel_good_inc Re: Feminizm stracił rację bytu 12.08.05, 20:36
            ziemiomorze napisała:

            > Ja juz nie bede robic teoretycznych wtrętow moze. Raz, ze jakos na nie nerwowo
            > reagujesz, dwa - ze przeciez mozesz sobie poczytac sam. Wiec poczytaj o
            > odkryciu 'post-feminizmu' - ze w najwiekszej mierze jezyk narzuca normy i
            > konsekwencjach tego odkrycia.

            Nerwowo reaguję jedynie na te pozbawione sensu merytorycznego :D
            O feministycznych postulatach i "odkryciach" dotyczących języka wiem, choć nie muszę się z nimi zgadzać. W końcu język jest ponoć tworem niezwykle dynamicznym i zmiennym. Jaki więc jest sens próby zmiany go na siłę?

            > 'Ceci n'est pas une pipe'. 'Ceci n'est pas une pipe'. 'Ceci n'est...

            Aaargh... wtrącenia w języku obcym dobrze wychodzą Sapkowskiemu. W twoim wypadku jest to jedynie dość denerwująca maniera.
            Tak, znam ten obraz.

            > Ja wiem, czy konserwatywne? Mi sie wydaje, ze raczej malo tworcze i z lekka
            > beznsensowne. Jesli nowa nazwa bedzie _naprawde_ potrzebna, to sie znajdzie
            > sama, jak znalazly sie obie 'fale' np.

            No, w końcu coś konkretnego. Tego nie sposób zanegować, ponieważ ewolucja jest wpisana we wszystkie formy ludzkiej działalności.
            Mimo wszystko nie mogę nadal zrozumieć, dlaczego ruch, który postuluje zmianę języka by usunąć przestarzałe normy społeczne posługuje się nazwą, która jest jawnym zaprzeczeniem tego postulatu.
            • ziemiomorze Re: Feminizm stracił rację bytu 14.08.05, 16:16
              Jednym z postulatow wspolczesnego feminizmu sa zmiany w jezyku, bo uznano, ze
              jezyk jest zrodlem i kolem napedowym opresji. Moi znajomi feminisci (w
              wiekszosci jak najbardziej hetero) nie czuja sie krzywdzeni takim wlasnie
              okresleniem. Pewnie dlatego nie odczuwamy potrzeby jego zmiany. Mysle tez, ze
              zaden mezczyzna, ktory czuje sie feminizmem nie czuje sie obrazany, ponizany
              czy krzywdzony nazwaniem go 'feminista' - mimo pierwotnego znaczenia slowa.
    • Gość: Henx Re: Feminizm stracił rację bytu IP: *.247.81.adsl.skynet.be 14.08.05, 18:58
      > Oznacza ono
      > "kobiecość" i jako takie nie może być stawiane w jednym rzędzie ze słowem "rów
      > ność", bo z góry zakłada nierówność płci.

      Sorry, dlaczego 'kobiecosc' nie moze byc stawiana w rzedzie ze
      slowem 'rownosc'? W feminizmie, o ile kojarze, chodzi wlasnie o rownosc (co nie
      znaczy: identycznosc) kobiet i mezczyzn.

      > "feministka" będzie synonimem słowa "faszysta"
      Skad akurat taka zbitka? Kiedys np. 'rodzina partiarchalna' oznaczala taka,
      gdzie m.in. facet sam utrzymywal dom i rodzine, w tym nierpacujaco zawodowa
      zone, a teraz tylko taka, gdzie panuje w domu tradycyjny podzial obowiazkow
      domowych. Czy zatem 'patriarachalny' bedzie kiedy synonimem
      slowa 'faszystowski'? W koncu tez zmienia znaczenie ;)
    • boykotka Re: Feminizm stracił rację bytu 15.08.05, 09:00
      feel_good_inc napisał:

      > Samo słowo "feminizm" jest zaprzeczeniem idei przez was głoszonych. Oznacza
      > ono "kobiecość" i jako takie nie może być stawiane w jednym rzędzie ze
      > słowem "równość", bo z góry zakłada nierówność płci.
      > Pomijając już sam (nie do końca niezasłużony) negatywny wydźwięk słowa
      > "feminizm", jak można nazwać kobiecością walkę o równe traktowanie płci?
      I tu leży Twój "ból". Nie wiem czemu uważasz, że feminizm walczy o zrównanie
      płci w sensie dosłownym. Tak nie jest. Podobnie jak niepełnosprawni NIE WALCZĄ
      o to by wszyscy zrównali się z nimi lecz o prawo do równego traktowania.

      > Feminizm jako taki musi więc zniknąć, umrzeć śmiercią naturalną by zrobić
      > miejsce dla nowego, lepiej przystosowanego gatunku. (Czyżby przejście
      > ewolucji sytemów gospodarczych i społecznych na niższy poziom?)
      Czekam na to z niecierpliwością, feministki wykonały już swój ruch - teraz
      wszystko zależy od akceptacji tego ruchu przez szowinistów.
      Pozdrawiam i nie mogę się doczekać końca tej bezsensownej wojny.
Pełna wersja