boska102
25.08.05, 09:49
Wy feministki jesteście strasznie głupie...nie to co ja. Ja jestem 30 letnią
kobietą (ale wszyscy mi mówią, że wyglądam na 16) Uwielbiam się stroić,
codziennie robię peeling i smaruję się od stóp do głów balsamem (od Diora, za
400 zł)
A wy to byście chciały żeby kobiety owijały piersi bandażami.
Jestem dyrektorem finansowym w dużej firmie i zajmuję się finansami. Zarabiam
tyle samo co mężczyźni a nawet jeszcze więcej i wszystko przychodzi mi z
łatwością.
Kozaki noszę tylko od 5000 zł wzwyż, a wy feministki jesteście brzydkie i
chodzicie w tenisówkach.
Mam cudownego męża, który nosi mnie na rękach i kupuje wszystko na co mam
ochotę... nie żeby musiał, bo oczywiście jako kobieta sukcesi i dyrektor
finansowy sama mogę sobie wszystko kupić.
A wy feministki mi wszystkiego zazdrościcie, bo was nikt nie chce i jesteście
biedne i na pewno żadna z was nie jest dyrektorem finansowym jak ja (bo nie
pamiętam czy już pisałam, że jestem dyrektorem finansowym?)
W moim domu wszystko lśni czystością a sprzątanie, gotowanie i usługiwanie
męzowi i naszej piątce niezwykle udanych dzieci sprawia mi najwyższą rozkosz.
Oczywiście godzenie pracy w domu z pracą zawodową (na odpowiedzialnym
stanowisku dyrektora finansowego) przychodzi mi z łatwością, ostatnio
zrobiłam nawet na szydełku boskie kapturki na jajka na miękko w kształcie
kaczuszek - wzór skopiowałam z Tiny.
A wy feministki żyjecie w chlewie i nawet jajka ugotować nie potraficie.
Na ulicy mężczyźni się za mną oglądają, niektórzy sprawdzają jędrność mojej
pupci albo biustu a ja z przyjemnością im na to pozwalam, bo jestem prawdziwą
kobietą.
A za wami feministki nikt nie chce się oglądac i dlatego jesteście takie
zgorzkniałe i nienawidzicie takich kobiet jak ja!
Czekam na wasze odpowiedzi. I tak wiem, że nie będziecie umiały odpowiedzieć
na moje argumenty które w tak merytoryczny sposób wam przedstawiłam - nie
będziecie umiały, bo jesteście głupie i brzydkie i żadna z was nie jest
dyrektorem finansowym i nie potrafi dyskutować logicznie.
A mój pies też jest bardzo rasowy i kosztował 4000 zł. A wy co? Pewno nawet
na kota was nie stać!
Pozdrawiam was serdecznie, całuski i buziaczki!
PS.
Kota zresztą też mam lepszego niż wy. Jest rasowy i kosztował 2000 zł
PPS
Nie pamietam czy wspomniałam o tym, ze jestem dyrektorem finansowym w dużej
firmie.