Gość: ciekawa
IP: *.an2.chi30.da.uu.net
26.08.05, 07:15
Czytajac niektore watki odnosze wrazenie,ze ludzie kloca sie o slowa-pisza o
tym samym,ale opisuja to inaczej i zaraz sie dziela na feministki/feministow
a antyfeministki/antyfeministow.Chcialabym w tym watku dowiedziec sie czym
jest dla konkretnych osob feminizm.Ale konkretnie,a nie "walka o prawa
kobiet".Czy mozliwe jest,ze to co dla jednych jest feminizmem dla innych jest
zwyczajnym zachowaniem wobec drugiego czlowieka,bez specjalnego tworzenia z
tego osobnego ruchu(rzecz jasna nie mam tutaj na mysli przeszlych dzialan
feministek,kiedy rzeczywiscie kobiety nie mialy zadnych praw,i cele o ktore
sie walczylo byly jasno widoczne)?Czy np.pomoc kobiecie maltretowanej w
malzenstwie nie moglaby byc pomoca dla pokrzywdzonej osoby,bez rozroznienia
ktora ze stron w malzenstwie nia jest?Oczywiscie wiadomo,ze wiekszosc
przypadkow maltretowania w zwiazkach tyczy sie zachowania mezczyzn wobec
kobiet,ale chodzi mi o jakis przyklad.Czy takiej kobiecie nie moze pomagac
organizacja pomagajaca pokrzywdzonym w zwiazkach-bo jest to osoba
pokrzywdzona,czy musi pomagac organizacja kobieca-bo wazniejsze jest,ze jest
kobieta,a potem kobieta pokrzywdzona.
Z gory dziekuje za odpowiedzi.