trevik 15.09.05, 16:03 serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2916349.html Gruss, T. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: menista Re: tak wśród hien i pająków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 19:54 Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 06:59 Ależ oczywiście :)Nie nazwałabym tego jednak feminizmem - bo ten raczej chce równości lecz dominacją płci żeńskiej. Popatrz na otaczający Cię świat. Wśród owadów mrówki i pszczoły wytworzyły społeczeństwo złożone głównie z osobniczek żeńskich. Samce pojawiają się na krótko. Zauważ, że natura nie wytworzyła w tym przypadku ani obojniaków ani hermafrodyty tylko właśnie osobniczki żeńskie chwilowo niezdolne do rozrodu, podporządkowane jednej samicy - matce. Wśród ssaków najbardziej osławione są słonie, których rodziny składają się z kuzynek wraz z dziećmi. Samczyki mają prawo przebywać w stadzie do 2 roku życia następnie są przeganiane. Stadem "dowodzi" najstarsza słonica. Podobnie jest w watahach wilków gdzie przewodzi samica - wadera; jej i jej potomstwu z kolei muszą podporządkować się wszyscy - młode samiczki członkinie watahy nie mają prawa posiadać własnego potomstwa. U lwów co prawda rządzi samiec ale z kolei samice wychowują wspólnie potomstwo. Także w hodowli samce nie mają się najlepiej :) Moi wujostwo posiadają duże gospodarstwo hodowlane i przez lata hodowali kilka gatunków zwierząt. Na ok 300 samiczek owiec wujek trzymał 2 baranów, wśród gęsi było lepiej : na każde 10 samic przypadał 1 samiec natomiast wśród świń :) wujek wspólnie ze swoim zięciem mają tylko jednego knura. Po podwórku przechadza się ze 20 kur i chyba mają farta - bo mają 1 koguta :)) W fermach kurzych ( w hodowli dla jajek) nie trzyma się się kogutów. Najgorzej mają krowy, które z reguły są inseminowane. Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Re: Rozpisałam się o dominacji a tymczasem 17.09.05, 07:22 nie odpowiedziałam na Twoje pytanie. Jeżeli zgodzimy się co do definicji feminizmu - czyli równego traktowania i podziału obowiązków przy wychowywaniu potomstwa - to niemalże cały gatunek ptaków spełnia ten model. Ptaki wspólnie wychowują potomstwo - albo samiczka wysiaduje a samczyk ją karmi w tym czasie lub zmieniają się w wysiadywaniu. Ssaki mają się gorzej w tej materii. Nie wiedzieć czemu, nie tworzą typowego modelu rodziny. Najczęściej spotykany model to harem, najgorzej jest wśród kotów, których samce często mordują własne lub cudze potomstwo. Wśród ssaków obserwujemy zachowanie już znacznie bardziej typowe dla ludzi. Boje przeprowadzane wśród samców mają za zadanie wyłonienie zwycięzcy, który będzie miał prawo zapłodnić samicę. Młode ssaków nie mają zapewnionej ochrony ze strony samców. To samice muszą bronić swoje młode przed napastnikami. Trochę lepiej z tym jest wśród naczelnych. Gdybyśmy my homo sapiens wyewulowali z ptaków z pewnością dziś, w naturalny sposób nie byłoby problemu z feminizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 11:40 Lwy. Samce służą do zapłodnienia, stada tworzą samice z młodymi i podrostkami. Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc Serio? 18.09.05, 00:24 > Lwy. Samce służą do zapłodnienia, stada tworzą samice z młodymi i podrostkami. Przecież to wypisz-wymaluj przykład tradycyjnej rodziny :D Baby przy dzieciakach i garach. A facet sobie wpadnie, grzywą potrząśnie, podyma, coś wszamie i dalej w trasę komuś dać w pysk, jak się zbyt łakomie na baby popatrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
patty_vare Re: Serio? 18.09.05, 00:37 feel_good_inc napisał: > Przecież to wypisz-wymaluj przykład tradycyjnej rodziny :D Baby przy dzieciakac > h i garach. A facet sobie wpadnie, grzywą potrząśnie, podyma, coś wszamie i dal > ej w trasę komuś dać w pysk, jak się zbyt łakomie na baby popatrzy. E, chyba nie. Bo to lwice mówią dyziowi paszoł won, jak już je zaspokoi. Zresztą synków też się szybko pozbywają ze stada. Ale podoba mi się twój opis tradycyjnej rodziny. Patriarchat skona :D Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc Re: Serio? 18.09.05, 04:29 > E, chyba nie. Bo to lwice mówią dyziowi paszoł won, jak już je zaspokoi. Masz chyba jakąś alternatywną wersję Animal Planet ;) W sprawie tego, co lew robi lwice mają mało do powiedzenia. Cokolwiek do powiedzenia w tej sprawie może mieć młodszy/większy/silniejszy, który zajmie jego miejsce i wtedy lwice też dużo do gadania nie mają, gdy pozbywa się ich młodych. > Zresztą synków też się szybko pozbywają ze stada. Bo robiłyby konkurencję tatusiowi, a tatusiowa konkurencja skończyłaby wkrótce jako przystawka do głównego dania. > Ale podoba mi się twój opis tradycyjnej rodziny. Patriarchat skona :D To był model tradycyjnej rodziny okiem feministki. Tylko trochę niepełny, bo mało opresywny ;) Patriarchat ma się całkiem nieźle i nie ma się co o niego martwić. Jak go w państwach rozwiniętych feministki podgryzą, to zaraz przyjedzie z południowych krain z awtomatem Kałasznikowa na wielbłądzie. Natura to twór samoregulujący się ;) Matriarchaty już miały swoje 5 minut i się jak widać nie sprawdziły :D Odpowiedz Link Zgłoś
patty_vare Re: Serio? 18.09.05, 12:43 feel_good_inc napisał: > Masz chyba jakąś alternatywną wersję Animal Planet ;) W sprawie tego, co lew ro > bi lwice mają mało do powiedzenia. Cokolwiek do powiedzenia w tej sprawie może > mieć młodszy/większy/silniejszy, który zajmie jego miejsce i wtedy lwice też du > żo do gadania nie mają, gdy pozbywa się ich młodych. Widocznie miałam (jak miałam) chyba faktycznie jakąś feministyczną wersję albo przepuściłam to co widziałam przez filtr feministyczny. Możliwe, ze się mylę, bo dawno z tv nie korzystam i dawno nic o lwach nie oglądałam. Ale ty od rana nie powinieneś burzyć moich marzeń :P > To był model tradycyjnej rodziny okiem feministki. Tylko trochę niepełny, bo ma > ło opresywny ;) Mało opresywny??? To ja tym bardziej dziękuję. > Patriarchat ma się całkiem nieźle i nie ma się co o niego martwić. Jak go w pań > stwach rozwiniętych feministki podgryzą, to zaraz przyjedzie z południowych kra > in z awtomatem Kałasznikowa na wielbłądzie. Natura to twór samoregulujący się ; > ) Ostatnio gdzieś przeczytałam, że w krajach, gdzie preferuje się partnerskie związki coraz więcej dzieci się rodzi, więc może jak ci z kałachami przyjadą, to znajdzie się jakiś odpór. > Matriarchaty już miały swoje 5 minut i się jak widać nie sprawdziły :D Jako alternatywę dla patriarchatu widzisz tylko matriarchat? Hmmm. A mówią, że to feministki są radykalne. Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc Re: Serio? 18.09.05, 16:02 patty_vare napisała: > Widocznie miałam (jak miałam) chyba faktycznie jakąś feministyczną wersję albo > przepuściłam to co widziałam przez filtr feministyczny. Możliwe, ze się mylę, > bo > dawno z tv nie korzystam i dawno nic o lwach nie oglądałam. W zasadzie Discovery i Animal Planet to jedyne, o co mi się zdarza w telewizorze zahaczyć od czasu do czasu. No i jak czasem puszczą coś z ciekawej klasyki na TCM... > Ale ty od rana nie powinieneś burzyć moich marzeń :P O ja zły, ja niedobry! Dostanę klapsa? :D Poza tym to żadne rano, dla mnie to był początek wieczoru! ;) > Ostatnio gdzieś przeczytałam, że w krajach, gdzie preferuje się partnerskie > związki coraz więcej dzieci się rodzi, więc może jak ci z kałachami przyjadą, > to znajdzie się jakiś odpór. Gdzie niby ta eksplozja demograficzna następuje? We wszystkich krajach o zarobkach powyżej 100$ na głowę przyrost naturalny spada poniżej 1 i nie ma od tej zasady wyjątków. W krajach takich dobrze rozmnażają się tylko nędzarze i imigranci. Dlatego niedługo połowa USA będzie mówić po hiszpańsku (druga po murzangielsku), a statystyczny Niemiec lepiej władać tureckim niż niemieckim. I na to ani LPR, ani stosunki partnerskie specjalnie nie pomagają. Ale jak masz gdzieś jakieś statystyki, to chętnie zerknę. Odpowiedz Link Zgłoś
patty_vare Re: Serio? 18.09.05, 16:22 feel_good_inc napisał: > O ja zły, ja niedobry! > Dostanę klapsa? :D Hehe :) Pomarzyć dobra rzecz. > Gdzie niby ta eksplozja demograficzna następuje? We wszystkich krajach o zarobk > ach powyżej 100$ na głowę przyrost naturalny spada poniżej 1 i nie ma od tej za > sady wyjątków. W krajach takich dobrze rozmnażają się tylko nędzarze i imigranc > i. Dlatego niedługo połowa USA będzie mówić po hiszpańsku (druga > po murzangielsku), a statystyczny Niemiec lepiej władać tureckim niż niemiecki > m. > I na to ani LPR, ani stosunki partnerskie specjalnie nie pomagają. Nie mówiłam o eksplozji demograficznej, więc nie przesadzajmy. Ale to dość logiczne, bo - skoro coraz więcej kobiet woli pracować, niż pracować oraz gotować obiadki i zajmować się mężem i gromadką dzieci, to skoro mężowie/ partnerzy dokładają się do gotowania i zajmowania się dziećmi na równych zasadach, to kobiety chętniej podejmują decyzję o rodzeniu. > Ale jak masz gdzieś jakieś statystyki, to chętnie zerknę. Nie pamiętam w tej chwili, gdzie to przeczytałam, ale jak znajdę, to dam znać. Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc Re: Serio? 18.09.05, 21:08 patty_vare napisała: > Nie mówiłam o eksplozji demograficznej, więc nie przesadzajmy. Ale to dość > logiczne, bo - skoro coraz więcej kobiet woli pracować, niż pracować oraz > gotować obiadki i zajmować się mężem i gromadką dzieci, to skoro mężowie/ > partnerzy dokładają się do gotowania i zajmowania się dziećmi na równych > zasadach, to kobiety chętniej podejmują decyzję o rodzeniu. Dokładanie dokładaniem, ale w końcu mężczyźni też robią kariery. Zwiększenie ilości urodzin mogłoby nastąpić tylko w wypadku gwałtownej zmiany światopoglądu i rezygnacji z kariery przez mężczyzn. Dużo bardziej prawdopodonym byłoby, gdyby ilość urodzin rosła w społeczeństwie, gdzie statystyczną rodzinę stać na pełnoetatową opiekunkę do dziecka, która by się nim zajmowała, gdy oboje rodzice pięliby się po szczebelkach ;) Po rozbiciu modelu rodziny wielopokoleniowej już nie ma babci, co z wnuczkiem posiedzi... Odpowiedz Link Zgłoś
zlotoslanos Re: Serio? 18.09.05, 21:20 feel_good_inc napisał: > patty_vare napisała: > > Nie mówiłam o eksplozji demograficznej, więc nie przesadzajmy. Ale to doś > ć > > logiczne, bo - skoro coraz więcej kobiet woli pracować, niż pracować oraz > > gotować obiadki i zajmować się mężem i gromadką dzieci, to skoro mężowie/ > > partnerzy dokładają się do gotowania i zajmowania się dziećmi na równych > > zasadach, to kobiety chętniej podejmują decyzję o rodzeniu. > > Dokładanie dokładaniem, ale w końcu mężczyźni też robią kariery. Zwiększenie il > ości urodzin mogłoby nastąpić tylko w wypadku gwałtownej zmiany światopoglądu i > rezygnacji z kariery przez mężczyzn. > Dużo bardziej prawdopodonym byłoby, gdyby ilość urodzin rosła w społeczeństwie, > gdzie statystyczną rodzinę stać na pełnoetatową opiekunkę do dziecka, która by > się nim zajmowała, gdy oboje rodzice pięliby się po szczebelkach ;) Po rozbici > u modelu rodziny wielopokoleniowej już nie ma babci, co z wnuczkiem posiedzi... > I tu się mylisz-jest,siedzi a do tego jeszcze pnie się,pracuje i ma model rodziny niepełny. Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc Re: Serio? 19.09.05, 12:03 > I tu się mylisz-jest,siedzi a do tego jeszcze pnie się,pracuje i ma model > rodziny niepełny. Ja tu mówiłem o normie, a nie o marginesie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
patty_vare Re: Serio? 19.09.05, 21:01 feel_good_inc napisał: > Dokładanie dokładaniem, ale w końcu mężczyźni też robią kariery. Chciałeś chyba powiedzieć _przede wszystkim_ :) > Zwiększenie il > ości urodzin mogłoby nastąpić tylko w wypadku gwałtownej zmiany światopoglądu i Tu się zgadzam. Do tego właśnie dążą zdaje się organizacje feministyczne, nieprawdaż? > rezygnacji z kariery przez mężczyzn. Ale tego nie rozumiem. Mógłbyś jaśniej? > Dużo bardziej prawdopodonym byłoby, gdyby ilość urodzin rosła w społeczeństwie, > gdzie statystyczną rodzinę stać na pełnoetatową opiekunkę do dziecka, która by > się nim zajmowała, gdy oboje rodzice pięliby się po szczebelkach ;) Po rozbici > u modelu rodziny wielopokoleniowej już nie ma babci, co z wnuczkiem posiedzi... Są jeszcze przedszkola, nie wiem, czy zauważyłeś. Ostatnio w Łodzi nawet powstało takie czynne do 20.00. Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc Re: Serio? 19.09.05, 21:20 patty_vare napisała: > > Dokładanie dokładaniem, ale w końcu mężczyźni też robią kariery. > Chciałeś chyba powiedzieć _przede wszystkim_ :) Przede wszystkim to wszyscy robią kariery, bo inaczej ich nie stać na życie. > > Zwiększenie il > > ości urodzin mogłoby nastąpić tylko w wypadku gwałtownej zmiany światopog > lądu i > Tu się zgadzam. Do tego właśnie dążą zdaje się organizacje feministyczne, > nieprawdaż? "Zdaje się" dość dobrze oddaje obraz sytuacji :D > > rezygnacji z kariery przez mężczyzn. > Ale tego nie rozumiem. Mógłbyś jaśniej? Jeżeli obydwoje robią karierę, to im żaden związek partnerski nie pomoże. Ktoś musi sie tym dzieckiem zajmować. Jeżeli nie matka, to ojciec. W ostateczność dziadkowie albo opiekunka. Pierwsze wyklucza robienie kariery przez obydwoje, drugie wymusza posiadanie wolnej babci, a trzecie dużej ilości kasy. No chyba, że mi powiesz, że partnerskie związki powodują zwiększenie ilości kobiet rezygnujących z kariery dla dziecka ;) > Są jeszcze przedszkola, nie wiem, czy zauważyłeś. Ostatnio w Łodzi nawet > powstało takie czynne do 20.00. I pewnie jeszcze za darmo, co? ;) A co przez pierwsze trzy lata życia? Żłobek do 20? ;) Póki mamy taką, a nie inną sytuację gospodarczą, to zrobienie sobie trzyletniej przerwy, a potem powrót na drabinkę kariery to czyste mrzonki. Odpowiedz Link Zgłoś
patty_vare Re: Serio? 19.09.05, 21:37 feel_good_inc napisał: > Przede wszystkim to wszyscy robią kariery, bo inaczej ich nie stać na życie. No nie wiem :/ Są tacy (a raczej takie), których dotyka problem szklanego sufitu czy lepkiej podłogi. Wszystko zależy od rozumienia pojęcia "kariera". > "Zdaje się" dość dobrze oddaje obraz sytuacji :D Znowu muszę cię prosić o doprecyzowanie. Jakoś mało kumata dzisiaj jestem czy co ? (co nie jest wykluczone zważywszy na moje zmęczenie ogólne) > Jeżeli obydwoje robią karierę, to im żaden związek partnerski nie pomoże. Ktoś > musi sie tym dzieckiem zajmować. Jeżeli nie matka, to ojciec. W ostateczność dz > iadkowie albo opiekunka. Pierwsze wyklucza robienie kariery przez obydwoje, dru > gie wymusza posiadanie wolnej babci, a trzecie dużej ilości kasy. Dziecko sobie spokojnie rośnie, chodzi do żłobka albo przedszkola (co mu dobrze robi), a w razie choroby zwolnienie bierze raz mama, raz tata. Mamusia wraca z pracy i ma zrobione zakupy przez tatusia, tatuś nawet odebrał latorośl z przedszkola, więc mamusia może spokojnie zabrać się za przygotowanie obiadokolacyjki, a po zjedzeniu tejże tatuś nie będzie miał oporów przed pozmywaniem naczyć czy włożeniu ich do zmywarki. Czy naprawdę sądzisz, że do takich rzeczy jest potrzebna rezygnacja z pracy? > No chyba, że mi powiesz, że partnerskie związki powodują zwiększenie ilości kob > iet rezygnujących z kariery dla dziecka ;) Nie mam pojęcia. Jak znajdziesz jakieś statystyki, to podrzuć :) > I pewnie jeszcze za darmo, co? ;) Przedszkola nie są niestety darmowe, a powinny. www.oska.org.pl/news.php?id=1836 > A co przez pierwsze trzy lata życia? Żłobek do 20? ;) Póki mamy taką, a nie inn > ą sytuację gospodarczą, to zrobienie sobie trzyletniej przerwy, a potem powrót > na drabinkę kariery to czyste mrzonki. Do żlobka są przyjmowane dzieci od 6 miesiąca życia, więc nie trzeba czekać trzy lata. A poza tym - powinny zacząć powstawać na szerszą skalę żłobki przypracowe. Mamy są pod ręką, mogą karmić piersią, nie tracą lat na zajmowanie się dzieckiem, wszyscy zadowoleni, przyrost naturalny rośnie. Nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gotlama Re: Serio? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 23:35 A masz ciemną grzywę? Bo lwice nie cenią sobie blondynów ;) Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc A co? 19.09.05, 12:09 Gość portalu: gotlama napisał(a): > A masz ciemną grzywę? Bo lwice nie cenią sobie blondynów ;) Chcesz zdjęcie? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gotlama Re: A co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:37 Ja jestem homosapiąca - nie mam lwich preferencji ;) Niemniej lwice potrafią przegonić dyzia, który nie przypadł im do gustu. Skutecznie.... Odpowiedz Link Zgłoś
nietakasama A mamy do czynienia 17.09.05, 12:04 z jakimis organizacjami pracowiczymi w naturze? Odpowiedz Link Zgłoś
zlotoslanos Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 13:21 Najlepiej z problemem samców porodziły sobie w naturze modliszki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 13:39 zlotoslanos napisała: > Najlepiej z problemem samców porodziły sobie w naturze modliszki :-) Najlepiej z feminizmem poradziły sobie dżdżownice :) Są obojniakami. I nie ma problemu kto pozmywa po posiłku :))) Odpowiedz Link Zgłoś
zlotoslanos Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 13:43 boykotka napisała: > zlotoslanos napisała: > > > Najlepiej z problemem samców porodziły sobie w naturze modliszki :-) > Najlepiej z feminizmem poradziły sobie dżdżownice :) Są obojniakami. I nie ma > problemu kto pozmywa po posiłku :))) I do tego ta wspaniała zdolność odbudowy z odciętej końcówki :-) Masz rację i nowe buty to ,żaden problem .I kłótnie kto rządzi " głowa " czy " szyja".Skoro dżdżownica to cała szyja :P Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 18.09.05, 01:58 przecież od dawna wiadomo, że rządzi szyja. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
zlotoslanos Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 18.09.05, 12:36 margot_may napisała: > przecież od dawna wiadomo, że rządzi szyja. :)) To proste skojarzenie : skoro dżdżownica z taką szyjką tak świetnie sobie radzi to żmija dopiero musi :P Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 18.09.05, 10:42 trevik napisał: > serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2916349.html > Gruss, T. Feminizm nie pierwszy raz pomylił ci sie z rządami kobiet , matriarchatem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gotlama Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 23:43 Ano - następne przegięcie..... Panom często ta pomyłka się zdarza. Feminizm w naturze - Symphysodon discus ;) Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 19.09.05, 16:36 Przeciez spokojnie zadalem pytanie, czy mozna to odniesc do feminizmu. Nic mi sie nie pomylilo, tylko uznalem, ze temat jest ciekawy a Ty (tez nie pierwszy raz) stwierdzilas, ze mi sie znowu cos pomylilo, Gruss, T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gotlama Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:04 A doprecyzuj co wg. Ciebie oznacza "feminizm w naturze" :D To konkretnie podyskutujeny .... Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 20.09.05, 15:04 No wlasnie chcialem sie dowiedziec, czy to zjawisko to feminizm w naturze. Jak mialbym to definiowac, skoro nie wiem, czy konkretne zachowanie mozna ta zakwalifikowac, Gruss, T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gotlama Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 09:00 Niejednokrotnie dawałam na tym forum wyraz swojemu przekonaniu ,że feminizm nie jest zjawiskiem jednorodnym. Jeśli przyglądniesz się różnym innym wypowiedziom, bez problemu zauważysz, że ile osób - tyle poglądów na to czym jest feminizm. Czy decydowanie o wyborze samca jest feminizmem? Dla niektórych tu "bywających" którzy głoszą poglądy że "samica nie ma nic do gadania" to z pewnością straszliwy feminizm ;) Odpowiedz Link Zgłoś