Mamy do czynienia z jakims feminizmem w naturze?

15.09.05, 16:03
serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2916349.html
Gruss, T.
    • Gość: menista Re: tak wśród hien i pająków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 19:54
    • boykotka Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 06:59
      Ależ oczywiście :)Nie nazwałabym tego jednak feminizmem - bo ten raczej chce
      równości lecz dominacją płci żeńskiej. Popatrz na otaczający Cię świat. Wśród
      owadów mrówki i pszczoły wytworzyły społeczeństwo złożone głównie z osobniczek
      żeńskich. Samce pojawiają się na krótko. Zauważ, że natura nie wytworzyła w tym
      przypadku ani obojniaków ani hermafrodyty tylko właśnie osobniczki żeńskie
      chwilowo niezdolne do rozrodu, podporządkowane jednej samicy - matce.
      Wśród ssaków najbardziej osławione są słonie, których rodziny składają się z
      kuzynek wraz z dziećmi. Samczyki mają prawo przebywać w stadzie do 2 roku życia
      następnie są przeganiane. Stadem "dowodzi" najstarsza słonica. Podobnie jest w
      watahach wilków gdzie przewodzi samica - wadera; jej i jej potomstwu z kolei
      muszą podporządkować się wszyscy - młode samiczki członkinie watahy nie mają
      prawa posiadać własnego potomstwa. U lwów co prawda rządzi samiec ale z kolei
      samice wychowują wspólnie potomstwo.
      Także w hodowli samce nie mają się najlepiej :) Moi wujostwo posiadają duże
      gospodarstwo hodowlane i przez lata hodowali kilka gatunków zwierząt. Na ok 300
      samiczek owiec wujek trzymał 2 baranów, wśród gęsi było lepiej : na każde 10
      samic przypadał 1 samiec natomiast wśród świń :) wujek wspólnie ze swoim
      zięciem mają tylko jednego knura. Po podwórku przechadza się ze 20 kur i chyba
      mają farta - bo mają 1 koguta :)) W fermach kurzych ( w hodowli dla jajek) nie
      trzyma się się kogutów. Najgorzej mają krowy, które z reguły są inseminowane.
      • boykotka Re: Rozpisałam się o dominacji a tymczasem 17.09.05, 07:22
        nie odpowiedziałam na Twoje pytanie. Jeżeli zgodzimy się co do definicji
        feminizmu - czyli równego traktowania i podziału obowiązków przy wychowywaniu
        potomstwa - to niemalże cały gatunek ptaków spełnia ten model. Ptaki wspólnie
        wychowują potomstwo - albo samiczka wysiaduje a samczyk ją karmi w tym czasie
        lub zmieniają się w wysiadywaniu. Ssaki mają się gorzej w tej materii. Nie
        wiedzieć czemu, nie tworzą typowego modelu rodziny. Najczęściej spotykany model
        to harem, najgorzej jest wśród kotów, których samce często mordują własne lub
        cudze potomstwo. Wśród ssaków obserwujemy zachowanie już znacznie bardziej
        typowe dla ludzi. Boje przeprowadzane wśród samców mają za zadanie wyłonienie
        zwycięzcy, który będzie miał prawo zapłodnić samicę. Młode ssaków nie mają
        zapewnionej ochrony ze strony samców. To samice muszą bronić swoje młode przed
        napastnikami. Trochę lepiej z tym jest wśród naczelnych.
        Gdybyśmy my homo sapiens wyewulowali z ptaków z pewnością dziś, w naturalny
        sposób nie byłoby problemu z feminizmem.
    • triss_merigold6 Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 11:40
      Lwy. Samce służą do zapłodnienia, stada tworzą samice z młodymi i podrostkami.
      • feel_good_inc Serio? 18.09.05, 00:24
        > Lwy. Samce służą do zapłodnienia, stada tworzą samice z młodymi i podrostkami.

        Przecież to wypisz-wymaluj przykład tradycyjnej rodziny :D Baby przy dzieciakach i garach. A facet sobie wpadnie, grzywą potrząśnie, podyma, coś wszamie i dalej w trasę komuś dać w pysk, jak się zbyt łakomie na baby popatrzy.
        • patty_vare Re: Serio? 18.09.05, 00:37
          feel_good_inc napisał:

          > Przecież to wypisz-wymaluj przykład tradycyjnej rodziny :D Baby przy dzieciakac
          > h i garach. A facet sobie wpadnie, grzywą potrząśnie, podyma, coś wszamie i dal
          > ej w trasę komuś dać w pysk, jak się zbyt łakomie na baby popatrzy.
          E, chyba nie. Bo to lwice mówią dyziowi paszoł won, jak już je zaspokoi. Zresztą
          synków też się szybko pozbywają ze stada.
          Ale podoba mi się twój opis tradycyjnej rodziny. Patriarchat skona :D
          • feel_good_inc Re: Serio? 18.09.05, 04:29
            > E, chyba nie. Bo to lwice mówią dyziowi paszoł won, jak już je zaspokoi.

            Masz chyba jakąś alternatywną wersję Animal Planet ;) W sprawie tego, co lew robi lwice mają mało do powiedzenia. Cokolwiek do powiedzenia w tej sprawie może mieć młodszy/większy/silniejszy, który zajmie jego miejsce i wtedy lwice też dużo do gadania nie mają, gdy pozbywa się ich młodych.

            > Zresztą synków też się szybko pozbywają ze stada.

            Bo robiłyby konkurencję tatusiowi, a tatusiowa konkurencja skończyłaby wkrótce jako przystawka do głównego dania.

            > Ale podoba mi się twój opis tradycyjnej rodziny. Patriarchat skona :D

            To był model tradycyjnej rodziny okiem feministki. Tylko trochę niepełny, bo mało opresywny ;)
            Patriarchat ma się całkiem nieźle i nie ma się co o niego martwić. Jak go w państwach rozwiniętych feministki podgryzą, to zaraz przyjedzie z południowych krain z awtomatem Kałasznikowa na wielbłądzie. Natura to twór samoregulujący się ;) Matriarchaty już miały swoje 5 minut i się jak widać nie sprawdziły :D
            • patty_vare Re: Serio? 18.09.05, 12:43
              feel_good_inc napisał:

              > Masz chyba jakąś alternatywną wersję Animal Planet ;) W sprawie tego, co lew ro
              > bi lwice mają mało do powiedzenia. Cokolwiek do powiedzenia w tej sprawie może
              > mieć młodszy/większy/silniejszy, który zajmie jego miejsce i wtedy lwice też du
              > żo do gadania nie mają, gdy pozbywa się ich młodych.
              Widocznie miałam (jak miałam) chyba faktycznie jakąś feministyczną wersję albo
              przepuściłam to co widziałam przez filtr feministyczny. Możliwe, ze się mylę, bo
              dawno z tv nie korzystam i dawno nic o lwach nie oglądałam.
              Ale ty od rana nie powinieneś burzyć moich marzeń :P

              > To był model tradycyjnej rodziny okiem feministki. Tylko trochę niepełny, bo ma
              > ło opresywny ;)
              Mało opresywny??? To ja tym bardziej dziękuję.

              > Patriarchat ma się całkiem nieźle i nie ma się co o niego martwić. Jak go w pań
              > stwach rozwiniętych feministki podgryzą, to zaraz przyjedzie z południowych kra
              > in z awtomatem Kałasznikowa na wielbłądzie. Natura to twór samoregulujący się ;
              > )
              Ostatnio gdzieś przeczytałam, że w krajach, gdzie preferuje się partnerskie
              związki coraz więcej dzieci się rodzi, więc może jak ci z kałachami przyjadą, to
              znajdzie się jakiś odpór.

              > Matriarchaty już miały swoje 5 minut i się jak widać nie sprawdziły :D
              Jako alternatywę dla patriarchatu widzisz tylko matriarchat? Hmmm. A mówią, że
              to feministki są radykalne.
              • feel_good_inc Re: Serio? 18.09.05, 16:02
                patty_vare napisała:
                > Widocznie miałam (jak miałam) chyba faktycznie jakąś feministyczną wersję albo
                > przepuściłam to co widziałam przez filtr feministyczny. Możliwe, ze się mylę, > bo
                > dawno z tv nie korzystam i dawno nic o lwach nie oglądałam.

                W zasadzie Discovery i Animal Planet to jedyne, o co mi się zdarza w telewizorze zahaczyć od czasu do czasu. No i jak czasem puszczą coś z ciekawej klasyki na TCM...

                > Ale ty od rana nie powinieneś burzyć moich marzeń :P

                O ja zły, ja niedobry!
                Dostanę klapsa? :D
                Poza tym to żadne rano, dla mnie to był początek wieczoru! ;)

                > Ostatnio gdzieś przeczytałam, że w krajach, gdzie preferuje się partnerskie
                > związki coraz więcej dzieci się rodzi, więc może jak ci z kałachami przyjadą, > to znajdzie się jakiś odpór.

                Gdzie niby ta eksplozja demograficzna następuje? We wszystkich krajach o zarobkach powyżej 100$ na głowę przyrost naturalny spada poniżej 1 i nie ma od tej zasady wyjątków. W krajach takich dobrze rozmnażają się tylko nędzarze i imigranci. Dlatego niedługo połowa USA będzie mówić po hiszpańsku (druga
                po murzangielsku), a statystyczny Niemiec lepiej władać tureckim niż niemieckim.
                I na to ani LPR, ani stosunki partnerskie specjalnie nie pomagają.

                Ale jak masz gdzieś jakieś statystyki, to chętnie zerknę.
                • patty_vare Re: Serio? 18.09.05, 16:22
                  feel_good_inc napisał:

                  > O ja zły, ja niedobry!
                  > Dostanę klapsa? :D
                  Hehe :) Pomarzyć dobra rzecz.

                  > Gdzie niby ta eksplozja demograficzna następuje? We wszystkich krajach o zarobk
                  > ach powyżej 100$ na głowę przyrost naturalny spada poniżej 1 i nie ma od tej za
                  > sady wyjątków. W krajach takich dobrze rozmnażają się tylko nędzarze i imigranc
                  > i. Dlatego niedługo połowa USA będzie mówić po hiszpańsku (druga
                  > po murzangielsku), a statystyczny Niemiec lepiej władać tureckim niż niemiecki
                  > m.
                  > I na to ani LPR, ani stosunki partnerskie specjalnie nie pomagają.
                  Nie mówiłam o eksplozji demograficznej, więc nie przesadzajmy. Ale to dość
                  logiczne, bo - skoro coraz więcej kobiet woli pracować, niż pracować oraz
                  gotować obiadki i zajmować się mężem i gromadką dzieci, to skoro mężowie/
                  partnerzy dokładają się do gotowania i zajmowania się dziećmi na równych
                  zasadach, to kobiety chętniej podejmują decyzję o rodzeniu.

                  > Ale jak masz gdzieś jakieś statystyki, to chętnie zerknę.
                  Nie pamiętam w tej chwili, gdzie to przeczytałam, ale jak znajdę, to dam znać.
                  • feel_good_inc Re: Serio? 18.09.05, 21:08
                    patty_vare napisała:
                    > Nie mówiłam o eksplozji demograficznej, więc nie przesadzajmy. Ale to dość
                    > logiczne, bo - skoro coraz więcej kobiet woli pracować, niż pracować oraz
                    > gotować obiadki i zajmować się mężem i gromadką dzieci, to skoro mężowie/
                    > partnerzy dokładają się do gotowania i zajmowania się dziećmi na równych
                    > zasadach, to kobiety chętniej podejmują decyzję o rodzeniu.

                    Dokładanie dokładaniem, ale w końcu mężczyźni też robią kariery. Zwiększenie ilości urodzin mogłoby nastąpić tylko w wypadku gwałtownej zmiany światopoglądu i rezygnacji z kariery przez mężczyzn.
                    Dużo bardziej prawdopodonym byłoby, gdyby ilość urodzin rosła w społeczeństwie, gdzie statystyczną rodzinę stać na pełnoetatową opiekunkę do dziecka, która by się nim zajmowała, gdy oboje rodzice pięliby się po szczebelkach ;) Po rozbiciu modelu rodziny wielopokoleniowej już nie ma babci, co z wnuczkiem posiedzi...
                    • zlotoslanos Re: Serio? 18.09.05, 21:20
                      feel_good_inc napisał:

                      > patty_vare napisała:
                      > > Nie mówiłam o eksplozji demograficznej, więc nie przesadzajmy. Ale to doś
                      > ć
                      > > logiczne, bo - skoro coraz więcej kobiet woli pracować, niż pracować oraz
                      > > gotować obiadki i zajmować się mężem i gromadką dzieci, to skoro mężowie/
                      > > partnerzy dokładają się do gotowania i zajmowania się dziećmi na równych
                      > > zasadach, to kobiety chętniej podejmują decyzję o rodzeniu.
                      >
                      > Dokładanie dokładaniem, ale w końcu mężczyźni też robią kariery. Zwiększenie
                      il
                      > ości urodzin mogłoby nastąpić tylko w wypadku gwałtownej zmiany światopoglądu
                      i
                      > rezygnacji z kariery przez mężczyzn.
                      > Dużo bardziej prawdopodonym byłoby, gdyby ilość urodzin rosła w
                      społeczeństwie,
                      > gdzie statystyczną rodzinę stać na pełnoetatową opiekunkę do dziecka, która
                      by
                      > się nim zajmowała, gdy oboje rodzice pięliby się po szczebelkach ;) Po
                      rozbici
                      > u modelu rodziny wielopokoleniowej już nie ma babci, co z wnuczkiem
                      posiedzi...
                      >
                      I tu się mylisz-jest,siedzi a do tego jeszcze pnie się,pracuje i ma model
                      rodziny niepełny.
                      • feel_good_inc Re: Serio? 19.09.05, 12:03
                        > I tu się mylisz-jest,siedzi a do tego jeszcze pnie się,pracuje i ma model
                        > rodziny niepełny.

                        Ja tu mówiłem o normie, a nie o marginesie ;)
                    • patty_vare Re: Serio? 19.09.05, 21:01
                      feel_good_inc napisał:

                      > Dokładanie dokładaniem, ale w końcu mężczyźni też robią kariery.
                      Chciałeś chyba powiedzieć _przede wszystkim_ :)

                      > Zwiększenie il
                      > ości urodzin mogłoby nastąpić tylko w wypadku gwałtownej zmiany światopoglądu i
                      Tu się zgadzam. Do tego właśnie dążą zdaje się organizacje feministyczne,
                      nieprawdaż?

                      > rezygnacji z kariery przez mężczyzn.
                      Ale tego nie rozumiem. Mógłbyś jaśniej?

                      > Dużo bardziej prawdopodonym byłoby, gdyby ilość urodzin rosła w społeczeństwie,
                      > gdzie statystyczną rodzinę stać na pełnoetatową opiekunkę do dziecka, która by
                      > się nim zajmowała, gdy oboje rodzice pięliby się po szczebelkach ;) Po rozbici
                      > u modelu rodziny wielopokoleniowej już nie ma babci, co z wnuczkiem posiedzi...
                      Są jeszcze przedszkola, nie wiem, czy zauważyłeś. Ostatnio w Łodzi nawet
                      powstało takie czynne do 20.00.
                      • feel_good_inc Re: Serio? 19.09.05, 21:20
                        patty_vare napisała:
                        > > Dokładanie dokładaniem, ale w końcu mężczyźni też robią kariery.
                        > Chciałeś chyba powiedzieć _przede wszystkim_ :)

                        Przede wszystkim to wszyscy robią kariery, bo inaczej ich nie stać na życie.

                        > > Zwiększenie il
                        > > ości urodzin mogłoby nastąpić tylko w wypadku gwałtownej zmiany światopog
                        > lądu i
                        > Tu się zgadzam. Do tego właśnie dążą zdaje się organizacje feministyczne,
                        > nieprawdaż?

                        "Zdaje się" dość dobrze oddaje obraz sytuacji :D

                        > > rezygnacji z kariery przez mężczyzn.
                        > Ale tego nie rozumiem. Mógłbyś jaśniej?

                        Jeżeli obydwoje robią karierę, to im żaden związek partnerski nie pomoże. Ktoś musi sie tym dzieckiem zajmować. Jeżeli nie matka, to ojciec. W ostateczność dziadkowie albo opiekunka. Pierwsze wyklucza robienie kariery przez obydwoje, drugie wymusza posiadanie wolnej babci, a trzecie dużej ilości kasy.
                        No chyba, że mi powiesz, że partnerskie związki powodują zwiększenie ilości kobiet rezygnujących z kariery dla dziecka ;)

                        > Są jeszcze przedszkola, nie wiem, czy zauważyłeś. Ostatnio w Łodzi nawet
                        > powstało takie czynne do 20.00.

                        I pewnie jeszcze za darmo, co? ;)
                        A co przez pierwsze trzy lata życia? Żłobek do 20? ;) Póki mamy taką, a nie inną sytuację gospodarczą, to zrobienie sobie trzyletniej przerwy, a potem powrót na drabinkę kariery to czyste mrzonki.
                        • patty_vare Re: Serio? 19.09.05, 21:37
                          feel_good_inc napisał:

                          > Przede wszystkim to wszyscy robią kariery, bo inaczej ich nie stać na życie.
                          No nie wiem :/ Są tacy (a raczej takie), których dotyka problem szklanego sufitu
                          czy lepkiej podłogi. Wszystko zależy od rozumienia pojęcia "kariera".

                          > "Zdaje się" dość dobrze oddaje obraz sytuacji :D
                          Znowu muszę cię prosić o doprecyzowanie. Jakoś mało kumata dzisiaj jestem czy co
                          ? (co nie jest wykluczone zważywszy na moje zmęczenie ogólne)

                          > Jeżeli obydwoje robią karierę, to im żaden związek partnerski nie pomoże. Ktoś
                          > musi sie tym dzieckiem zajmować. Jeżeli nie matka, to ojciec. W ostateczność dz
                          > iadkowie albo opiekunka. Pierwsze wyklucza robienie kariery przez obydwoje, dru
                          > gie wymusza posiadanie wolnej babci, a trzecie dużej ilości kasy.
                          Dziecko sobie spokojnie rośnie, chodzi do żłobka albo przedszkola (co mu dobrze
                          robi), a w razie choroby zwolnienie bierze raz mama, raz tata. Mamusia wraca z
                          pracy i ma zrobione zakupy przez tatusia, tatuś nawet odebrał latorośl z
                          przedszkola, więc mamusia może spokojnie zabrać się za przygotowanie
                          obiadokolacyjki, a po zjedzeniu tejże tatuś nie będzie miał oporów przed
                          pozmywaniem naczyć czy włożeniu ich do zmywarki.
                          Czy naprawdę sądzisz, że do takich rzeczy jest potrzebna rezygnacja z pracy?

                          > No chyba, że mi powiesz, że partnerskie związki powodują zwiększenie ilości kob
                          > iet rezygnujących z kariery dla dziecka ;)
                          Nie mam pojęcia. Jak znajdziesz jakieś statystyki, to podrzuć :)

                          > I pewnie jeszcze za darmo, co? ;)
                          Przedszkola nie są niestety darmowe, a powinny.
                          www.oska.org.pl/news.php?id=1836

                          > A co przez pierwsze trzy lata życia? Żłobek do 20? ;) Póki mamy taką, a nie inn
                          > ą sytuację gospodarczą, to zrobienie sobie trzyletniej przerwy, a potem powrót
                          > na drabinkę kariery to czyste mrzonki.
                          Do żlobka są przyjmowane dzieci od 6 miesiąca życia, więc nie trzeba czekać trzy
                          lata. A poza tym - powinny zacząć powstawać na szerszą skalę żłobki przypracowe.
                          Mamy są pod ręką, mogą karmić piersią, nie tracą lat na zajmowanie się
                          dzieckiem, wszyscy zadowoleni, przyrost naturalny rośnie. Nie?
            • Gość: gotlama Re: Serio? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 23:35
              A masz ciemną grzywę? Bo lwice nie cenią sobie blondynów ;)
              • feel_good_inc A co? 19.09.05, 12:09
                Gość portalu: gotlama napisał(a):
                > A masz ciemną grzywę? Bo lwice nie cenią sobie blondynów ;)

                Chcesz zdjęcie? ;)
                • Gość: gotlama Re: A co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:37
                  Ja jestem homosapiąca - nie mam lwich preferencji ;)

                  Niemniej lwice potrafią przegonić dyzia, który nie przypadł im do gustu.
                  Skutecznie....
    • nietakasama A mamy do czynienia 17.09.05, 12:04
      z jakimis organizacjami pracowiczymi w naturze?
    • zlotoslanos Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 13:21
      Najlepiej z problemem samców porodziły sobie w naturze modliszki :-)
      • boykotka Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 13:39
        zlotoslanos napisała:

        > Najlepiej z problemem samców porodziły sobie w naturze modliszki :-)
        Najlepiej z feminizmem poradziły sobie dżdżownice :) Są obojniakami. I nie ma
        problemu kto pozmywa po posiłku :)))
        • zlotoslanos Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 17.09.05, 13:43
          boykotka napisała:

          > zlotoslanos napisała:
          >
          > > Najlepiej z problemem samców porodziły sobie w naturze modliszki :-)
          > Najlepiej z feminizmem poradziły sobie dżdżownice :) Są obojniakami. I nie ma
          > problemu kto pozmywa po posiłku :)))

          I do tego ta wspaniała zdolność odbudowy z odciętej końcówki :-) Masz rację i
          nowe buty to ,żaden problem .I kłótnie kto rządzi " głowa " czy "
          szyja".Skoro dżdżownica to cała szyja :P
          • margot_may Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 18.09.05, 01:58
            przecież od dawna wiadomo, że rządzi szyja. :))
            • zlotoslanos Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 18.09.05, 12:36
              margot_may napisała:

              > przecież od dawna wiadomo, że rządzi szyja. :))
              To proste skojarzenie : skoro dżdżownica z taką szyjką tak świetnie sobie radzi
              to żmija dopiero musi :P
    • kocia_noga Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 18.09.05, 10:42
      trevik napisał:

      > serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2916349.html
      > Gruss, T.


      Feminizm nie pierwszy raz pomylił ci sie z rządami kobiet , matriarchatem.
      • Gość: gotlama Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 23:43
        Ano - następne przegięcie.....
        Panom często ta pomyłka się zdarza.
        Feminizm w naturze - Symphysodon discus ;)
      • trevik Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 19.09.05, 16:36
        Przeciez spokojnie zadalem pytanie, czy mozna to odniesc do feminizmu. Nic mi
        sie nie pomylilo, tylko uznalem, ze temat jest ciekawy a Ty (tez nie pierwszy
        raz) stwierdzilas, ze mi sie znowu cos pomylilo,

        Gruss, T.
        • Gość: gotlama Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:04
          A doprecyzuj co wg. Ciebie oznacza "feminizm w naturze" :D
          To konkretnie podyskutujeny ....

          • trevik Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur 20.09.05, 15:04
            No wlasnie chcialem sie dowiedziec, czy to zjawisko to feminizm w naturze. Jak
            mialbym to definiowac, skoro nie wiem, czy konkretne zachowanie mozna ta
            zakwalifikowac,

            Gruss, T.
            • Gość: gotlama Re: Mamy do czynienia z jakims feminizmem w natur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 09:00
              Niejednokrotnie dawałam na tym forum wyraz swojemu przekonaniu ,że feminizm nie
              jest zjawiskiem jednorodnym. Jeśli przyglądniesz się różnym innym wypowiedziom,
              bez problemu zauważysz, że ile osób - tyle poglądów na to czym jest feminizm.
              Czy decydowanie o wyborze samca jest feminizmem?
              Dla niektórych tu "bywających" którzy głoszą poglądy że "samica nie ma nic do
              gadania" to z pewnością straszliwy feminizm ;)
Pełna wersja