tomekpk
28.09.05, 18:07
Tym razem spróbuje pozostawić emocje i z wieeeelkim trudem porozmawiać
merytorycznie. Samo pojęcie "planowanie rodziny”, czyli krótko mówiąc aborcja
w takiej formie ciężko przechodzi mi przez usta, ale... miało być
merytorycznie.
Pytanie. W jednym z azjatyckich krajów dopuszczalna jest "aborcja na
życzenie"(brrrrr) i ze względu na brak perspektyw w życiu kobiet w tym kraju
rodzice po rozpoznaniu płci dziecka decydują się na usuwanie nienarodzonych
dziewczynek. Dysproporcja spowodowana brakiem naturalnej równowagi płci
sprawia, że w kraju na 10 mężczyzn przypada 1 kobieta a tendencja postępuje.
Czy na tym przykładzie nie widzicie niczego złego w "aborcji na życzenie"?
Mnie wydaje się to swego rodzaju pułapką człowieka na siebie samego.
Rewolwerowiec