marti_xxx
29.09.05, 20:17
Zainspirowal mnie watek o "walczacych o rodzine"...Z lewej i z prawej wszyscy
krzycza: "wartosci rodzinne", "rodzina przede wszystkim", "rodzina
najwazniejsza, podstawowa jednostka spoleczna"...
Zawsze wydawalo mi sie, ze podstawowa wartoscia jest godnosc POJEDYNCZEGO
czlowieka i ten czlowiek dopiero wtornie moze albo i nie byc czescia rodziny..
Mam czasami wrazenie, ze gdy "wartosc rodziny" jest glosniejsza od godnosci
czlowieka, latwiej przymnac oko (dla "dobra rodziny" oczywiscie) na bite
dzieci czy zony, alkoholizm, trwanie w chorych zwiazkach.
A poza tym jak tu w dzisiejszych czasam zdefiniowac rodzine???
- moze ludzie zyjacy ze soba pod jednym dachem?? (a studenci wynajmujacy
wspolnie mieszkanie?), (a co z rodzina?, ktorej ojciec dorabia przez 5 lat w
Niemczech),
- moze: mama + tata (po slubie?) + dzieci? (do lat 18?, dopoki sie nie
wyprowadza?);
- a maz + zona, bez dzieci;
- partner + partner (a plec wazna?)z dziecmi,
- samotna matka + babka + dzieci?;
- a co z osobami samotnymi (sa czescia rodziny, gdy rodzice mieszkaja osobno?)
- a domy dziecka?,
- brat mieszkajacy z siostra i jej chlopakiem, itd itd
Co wy na to?
Marti