dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? ;-)))

29.09.05, 21:01
"Bochniarz: Inni kandydaci lekceważą elektorat kobiecy
Kandydatka demokratów na urząd prezydenta Henryka Bochniarz zarzuciła
pozostałym kandydatom lekceważenie nie tylko elektoratu kobiecego, ale i
problemów kobiet.
"W czasie kampanii wielokrotnie miałam okazję doświadczyć, jak niepoważnie
traktowane są sprawy kobiet" - powiedziała na czwartkowej konferencji
prasowej w Warszawie jedyna obecnie kobieta starająca się o prezydenturę.

Jako przykład lekceważenia spraw kobiet Bochniarz podała nieobecność żadnego
z kandydatów na prezydenta na wczorajszej debacie przeprowadzonej przez
organizacje kobiece w Fundacji Batorego.REKLAMA Czytaj dalej


Kandydatka zwróciła uwagę na sprzeczność pomiędzy takim postępowaniem, a
deklarowanym przez wszystkich kandydatów zainteresowaniem problemami kobiet.

Bochniarz wyraziła zdziwienie, że Polki akceptują panującą w kraju
sytuację. "Najważniejsze problemy kobiet to ich niski udział w życiu
publicznym i w rynku pracy" - oświadczyła. Zwróciła też uwagę na niższe o 30
proc. od mężczyzn płace Polek, w konsekwencji niższe emerytury lub ich brak w
przypadku, gdy kobiety nie podejmują pracy.

"Zwiększenie udziału kobiet w życiu publicznym i gospodarczym jest niezbędnym
warunkiem poprawy efektywności gospodarki" - zaznaczyła kandydatka.

Bochniarz zaapelowała do kobiet o wybór kandydata, który "zagwarantuje, że
ich problemy nie pozostaną w cieniu innych spraw". Swój apel skierowała
również do mężczyzn, "którzy deklarują, że boli ich fakt, że tak mało jest
kobiet w życiu politycznym i społecznym".
------------------------------------------------------------

Dlaczego kobiety pozwalają się tak lekceważyć? Przecież stanowią większość w
tym kraju i spokojnie mogłyby wybrać Henię Bochniarz na prezydentkę!
    • zly_wilk Bochniarz ma zwycięstwo w kieszeni...? ;-) 29.09.05, 21:17
      Kobiety stanowią 52% wyborców. A więc większość. Jest jedyną kandydatką płci
      żeńskiej, a więc głosy kobiet chcących głosować na kobietę nie zostaną
      rozproszone. Jako jedyna nie lekceważy problemów kobiet. I w dodatku lubią ją
      feministki, bo jest z PD!

      Czy nie powinna mieć zapewnionego wyborczego zwycięstwa w tak komfortowych
      warunkach? Dlaczego więc przegrywa w sondażach? Czy kobiety są tak głupie, że
      wolą głosować ma lekceważących ich sprawy, męskich kandydatów?

      Pozdrawiam -
      • marcypanna Re: Bochniarz ma zwycięstwo w kieszeni...? ;-) 30.09.05, 09:38
        zly_wilk napisał:

        > Kobiety stanowią 52% wyborców.


        A katolicy 96%.
        Jakim cudem wybrano więc na dwie kadencje ateistę Kwasniewskiego?
        Wilku, idź sie leczyc...
    • marcypanna Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 30.09.05, 09:36
      Kandydat Giertych ceni wartości rodzinne i jest gorliwym katolikiem a głosuje
      na niego mniej Polaków niz na kandydata Borowskiego który chce legalizacji
      aborcji i popiera prawa homoseksualistów.
      Zgodnie z twoja pseudologika znaczy to, że Polacy wola gejów od papieża i
      aborcję od rodzinnych obiadków.
      Twoje posty, Wilku sa coraz bardziej paranoiczne...
      • zly_wilk Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 30.09.05, 09:48
        marcypanna napisała:

        > Kandydat Giertych ceni wartości rodzinne i jest gorliwym katolikiem a głosuje
        > na niego mniej Polaków niz na kandydata Borowskiego który chce legalizacji
        > aborcji i popiera prawa homoseksualistów.

        Akurat partia Giertycha weszła do sejmu, w przecwieństwie do partii
        Borowskiego. Zaś kandydatów na prezydenta ceniących wartości rodzinne, na
        których głosują katolicy, jest więcej niż jeden. Jest w czym wybierać katolikom.

        Głosy lekceważonych kobiet nie ulegną rozproszeniu, bo mają tylko jedną
        kandydatkę. Dlaczego te lekcewaćone kobiety głosują na mężczyzn?

        Pozdrawiam -
        • marcypanna Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 30.09.05, 10:58
          Dlaczego te lekcewaćone kobiety głosują na mężczyzn?


          Jak zrozumiesz dlacego katolicy głosują na ateistów (Kwaśniewski i nie tylko),
          wtedy zrozumiesz także i to, dlaczego kobiety głosują na mężczyzn.
          Wiele pracy przed tobą;)
          • nihiru Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 30.09.05, 11:02
            a przy okazji zalecałabym zastanowienie się czy aby na pewno "feministkom
            zależy tylko na władzy". gdyby tak było, Bochniarz byłaby w czołówce
            rankingów...
          • zly_wilk Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 01.10.05, 14:34
            Ciekaw jestm, jak to zjawisko wyjaśniają sobie feministki.

            Dla mnie jest to oczywiste. Feministki są całkowicie niereprezentatywne dla
            ogółu kobiet w Polsce, zaś ich postulaty i hasła są śmieszne lub głupie
            (najczęsciej jedno i drugie). Dlatego nie mają poparcia wśród kobiet i kobiety
            wolą głosować na mężczyn, także tych, którzy wyznają tradycyjne wartości.

            A jakie jest wyjaśnienie feministyczne? Pytam od tygodnia i bez rezultatu...
            Może go nie ma? Może feministki nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje?

            Pozdrawiam -
            • marcypanna Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 01.10.05, 17:35
              To jak to jest z tym Kwasniewskim i dlaczego katolicy masowo na niego głosowali?
              • zly_wilk Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 01.10.05, 21:12
                Widzę, że nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytanie. Jak inaczej zrozumieć to,
                że zamiast mi odpowiedzieć, kolejny raz odpowiadasz pytaniem na pytanie?

                Mimo to Ci odpowiem.
                Po pierwsze w każdych wyborach Kwaśniewski miał liczących się kontrkandydatów
                będących katolikami. Nie można tego powiedzieć o feministkach, które kompletnie
                nie liczą się w wyborach.
                Po drugie, jeśli są tacy katolicy, którzy głosowali na Kwaśniewskiego, to może
                oznaczać, że nie życzą sobie dominacji Kościoła w życiu publicznym, a ich
                katolicyzm jest raczej powierzchowny.

                A teraz czas na odpowiedź na moje pytanie. Jakąkolwiek wymijającą odpowiedź,
                czy mnożenie kolejnych pytań z Twojej strony, będę interpretował jako
                uchylanie się od odpowiedzi, by uniknąć przyznania mi racji:

                Jak Ty jako feministka interpretujesz katastrofalny wynik feministek w wyborach
                ("Zieloni") i brak poparcia dla jedynej kandydatki płci żeńskiej, odwołującej
                się do "spraw kobiet"?

                Pozdrawiam -
                • kocia_noga Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 09:42
                  zly_wilk napisał:

                  >>
                  > Jak Ty jako feministka interpretujesz katastrofalny wynik feministek w
                  wyborach
                  >
                  > ("Zieloni") i brak poparcia dla jedynej kandydatki płci żeńskiej, odwołującej
                  > się do "spraw kobiet"?
                  >
                  Każdy fakt ma niezliczona ilośc przyczyn i można sobie fantazjować do woli.
                  Równiez i ten fakt mozna wytłumavczyć na przynajmniej kilka dobrych
                  sposobów.Ty tłumaczysz sobie to wedle własnego widzenia spraw .Wolno ci.Wzywasz
                  do przedstawienia innych wersji - nikt ci nie odpowiada. Jak sądzisz,
                  dlaczego? Czy byłbyś skłonny przyjąć , że twoje interpretacja jest jedną z
                  możliwych ?
                  • zly_wilk Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 10:54
                    kocia_noga napisała:


                    > Każdy fakt ma niezliczona ilośc przyczyn i można sobie fantazjować do woli.
                    > Równiez i ten fakt mozna wytłumavczyć na przynajmniej kilka dobrych
                    > sposobów.

                    Powtarzaj to sobie i innym feministkom za każdym razem, gdy przyjdzie Ci do
                    głowy, że "kobiety są dyskryminowane", bo jest ich za mało w Sejmie, rządzie,
                    radach nadzorczych spółek, bo zarabiają mniej, itd. itp. Wtedy przypomnij sobie
                    swoją złotą myśl:

                    "Każdy fakt ma niezliczona ilośc przyczyn i można sobie fantazjować do woli.
                    Równiez i ten fakt mozna wytłumavczyć na przynajmniej kilka dobrych sposobów"



                    > Ty tłumaczysz sobie to wedle własnego widzenia spraw .Wolno ci.Wzywasz
                    > do przedstawienia innych wersji - nikt ci nie odpowiada. Jak sądzisz,
                    > dlaczego?

                    Bo nie macie żadnego sensownego wyjaśnienia. Dlatego Ty też mnożysz pytania,
                    próbując odwrócić uwagę od zasadniczego tematu wątku - dlaczego kobiety nie
                    głosują na jedyną kandydatkę, której podobno "leżą na sercu sprawy kobiet"?

                    > Czy byłbyś skłonny przyjąć , że twoje interpretacja jest jedną z
                    > możliwych ?

                    A jakie są inne, możliwe interpretacje? Od kilku dni właśnie o nie proszę - i
                    nic...

                    Pozdrawiam -
                    • marcypanna Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 12:41
                      zly_wilk napisał:

                      > kocia_noga napisała:
                      >
                      >
                      > > Każdy fakt ma niezliczona ilośc przyczyn i można sobie fantazjować do wol
                      > i.
                      > > Równiez i ten fakt mozna wytłumavczyć na przynajmniej kilka dobrych
                      > > sposobów.
                      >
                      > Powtarzaj to sobie i innym feministkom za każdym razem, gdy przyjdzie Ci do
                      > głowy, że "kobiety są dyskryminowane", bo jest ich za mało w Sejmie, rządzie,
                      > radach nadzorczych spółek, bo zarabiają mniej, itd. itp. Wtedy przypomnij
                      sobie
                      >
                      > swoją złotą myśl:
                      >
                      > "Każdy fakt ma niezliczona ilośc przyczyn i można sobie fantazjować do woli.
                      > Równiez i ten fakt mozna wytłumavczyć na przynajmniej kilka dobrych sposobów"
                      >
                      >
                      >
                      > > Ty tłumaczysz sobie to wedle własnego widzenia spraw .Wolno ci.Wzywasz
                      > > do przedstawienia innych wersji - nikt ci nie odpowiada. Jak sądzisz,
                      > > dlaczego?
                      >
                      > Bo nie macie żadnego sensownego wyjaśnienia. Dlatego Ty też mnożysz pytania,
                      > próbując odwrócić uwagę od zasadniczego tematu wątku - dlaczego kobiety nie
                      > głosują na jedyną kandydatkę, której podobno "leżą na sercu sprawy kobiet"?
                      >
                      > > Czy byłbyś skłonny przyjąć , że twoje interpretacja jest jedną z
                      > > możliwych ?
                      >
                      > A jakie są inne, możliwe interpretacje? Od kilku dni właśnie o nie proszę -
                      i
                      > nic...



                      Własnie ci przesłałam najprostszą i najbardzxiej oczywistą interpretację
                      tego "fenomenu" który jest jasny dla każdego z wyjątkiem ciebie.
                      Jesteś zywym dowodem na to jak bardzo skłonność do demagogii utrudnia
                      rozumienie dla innych oczywistych faktów;)


                      >
                      > Pozdrawiam -
                    • abaddon_696 Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 15:10
                      > Bo nie macie żadnego sensownego wyjaśnienia. Dlatego Ty też mnożysz pytania,
                      > próbując odwrócić uwagę od zasadniczego tematu wątku - dlaczego kobiety nie
                      > głosują na jedyną kandydatkę, której podobno "leżą na sercu sprawy kobiet"?

                      > A jakie są inne, możliwe interpretacje? Od kilku dni właśnie o nie proszę - i
                      > nic...

                      No więc wg mnie sprawa wygląda mniej więcej tak:
                      1. Prezydent i tak ma niewielkie uprawnienia (zwłaszcza w polityce
                      wewnętrznej), więc nawet gdyby pani Bochniarz rzeczywiście chciałaby cokolwiek
                      zrobić w kwestii praw kobiet, to i tak nie ma żadnej możliwości, by tego
                      dokonać - zwłaszcza przy konserwatywnym rządzie POPiSu. Feministki zdają sobie
                      z tego sprawę.
                      2. Nie dziw się, że nawet feministka może się kierować innymi kwestiami niż
                      prawa kobiet przy wyborze partii/prezydenta. Z tego powodu lewicowa feministka
                      odrzuci kandydaturę pani Bochniarz, bo ta ma prawicowe poglądy gospodarcze -
                      tak samo prawicowa feministka odrzuci Zielonych czy UL, bo nie będą jej
                      odpowiadać lewicowe postulaty gospodarcze tych partii.
                      3. Ludzie są sfrustrowani polityką - 4 lata temu SLD dostało olbrzymie poparcie
                      m.in. za głoszenie haseł społeczno-obyczajowych, kwestię kobiet poruszał bardzo
                      silnie - i potem g**** zrobił. Jestem pewien, że spora część niegłosujących w
                      tych wyborach to właśnie rozczarowani liberałowie, którzy przestali ufać
                      politykom, że ci dla nich cokolwiek zmienią.
                      Tak to widzę.
                      Pozdrawiam
                      • zly_wilk Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 18:05
                        abaddon_696 napisał:

                        > 2. Nie dziw się, że nawet feministka może się kierować innymi kwestiami niż
                        > prawa kobiet przy wyborze partii/prezydenta.

                        Dziwię się trochę, bo jaiś czas temu głosiliśmy tutaj wraz z Tadem podobne
                        poglądy. Twierdziliśmy, że feministyczne postulaty są mało ważne dla ogółu
                        kobiet w Polsce. Większość kobiet żyje zupełnie innymi problemami niż możnaby
                        sądzić na podstawie feministycznych haseł - ważne jest dla nich raczej, by mąż
                        przyniósł dużo pieniędzy, niż by kobiety więcej zarabiały, ważna jest dla nich
                        rodzina, dzieci, a nie gołe cycki w reklami, itd.

                        Ze zdumieniem odkrywam tutaj, że nawet feministki myślą tak samo i
                        feministyczne postulaty są dla nich drugo- lub trzeciorzędne... Głosując w
                        wyborach nie kierują się nimi.

                        Dla kogo więc mają być ważne feministyczne postulaty - skoro nawet dla
                        feministek nie są ważne? Może cały ten feminizm to tylko żart, intelektualna
                        zabawa, której same feministki nie traktują poważnie?

                        Pozdrawiam -
                        • abaddon_696 Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 19:22
                          > Dziwię się trochę, bo jaiś czas temu głosiliśmy tutaj wraz z Tadem podobne
                          > poglądy. Twierdziliśmy, że feministyczne postulaty są mało ważne dla ogółu
                          > kobiet w Polsce.

                          A ja w ogóle pragnę zauważyć, że tak naprawdę feministyczne postulaty... prawie
                          że nie istnieją. No bo:
                          1. z jednej strony większość feministek opowiada się za aborcją, ale spora
                          część jest jej przeciwna (nie mówiąc już o tym, do którego momentu powinna być
                          dozwolona)
                          2. niektóre feministki uważają parytety za dobrą rzecz, inne za szkodliwą i
                          głupią
                          3. niektóre feministki opowiadają się za legalizacją prostytucji, inne są
                          zdecydowanie przeciw (to samo można powiedzieć o pornografii)
                          4. niektóre feministki chcą interwencji państwa w rodzinę (np. słynna ustawa w
                          Hiszpanii która ma "zmusić" męzczyzn do pełnienia domowych obowiązków), inne -
                          nie
                          Rozumiesz o co chodzi? :)

                          > Ze zdumieniem odkrywam tutaj, że nawet feministki myślą tak samo i
                          > feministyczne postulaty są dla nich drugo- lub trzeciorzędne... Głosując w
                          > wyborach nie kierują się nimi.

                          A skąd wiesz, na kogo głosują feministki? Z moich obserwacji (choćby tego
                          forum) głosują one na partie (teoretycznie) liberalne (PD, Sdpl-Zieloni, SLD) -
                          nie znam feministki, która by głosowała na PiS czy LPR, PO też nie jest jakoś
                          wśród nich popularna. Wiele feministek zapewne też olało wybory, np.
                          anarchofeministki (szacunek).

                          > Dla kogo więc mają być ważne feministyczne postulaty - skoro nawet dla
                          > feministek nie są ważne?

                          Ależ te postulaty (choć są różne) są dla feministek bardzo ważne. Jak już
                          piałem poprzednio, spora część feministek jest zdegustowana polityką po
                          konserwatywnych rządach SLD, a i inne nie bardzo wierzą, że polityka może coś
                          zmienić. Do tego dochodzi jeszcze inny czynnik - tacy Zieloni nie istnieją w
                          sondażach, więc ludzie dochodzą do wniosku, że nie warto głosować na kogoś, kto
                          i tak nie wejdzie.

                          Może cały ten feminizm to tylko żart, intelektualna
                          > zabawa, której same feministki nie traktują poważnie?

                          Jak nierówne zarobki kobiet i mężczyzn, przemoc domową, nierówny podział
                          obowiązków, brak prawa do decydowania o własnym ciele, tzw. "szklany sufit"
                          itp. uważasz za żarty, to zapewniam Ciebie, że to nie sa żarty.
                          Pozdrawiam
                          • zly_wilk Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 19:40
                            abaddon_696 napisał:


                            > A ja w ogóle pragnę zauważyć, że tak naprawdę feministyczne postulaty...
                            >prawie
                            > że nie istnieją. No bo:
                            > 1. z jednej strony większość feministek opowiada się za aborcją, ale spora
                            > część jest jej przeciwna (nie mówiąc już o tym, do którego momentu powinna
                            być
                            > dozwolona)
                            > 2. niektóre feministki uważają parytety za dobrą rzecz, inne za szkodliwą i
                            > głupią
                            > 3. niektóre feministki opowiadają się za legalizacją prostytucji, inne są
                            > zdecydowanie przeciw (to samo można powiedzieć o pornografii)
                            > 4. niektóre feministki chcą interwencji państwa w rodzinę (np. słynna ustawa
                            w
                            > Hiszpanii która ma "zmusić" męzczyzn do pełnienia domowych obowiązków), inne -

                            > nie
                            > Rozumiesz o co chodzi? :)

                            O tak. Chcesz powiedzieć, że feministki nie zgdzadzają się same ze sobą w
                            prawie każdej sprawie. Trudno tego nie zauważyć, po kilku latach obecności na
                            tym forum. Bardzo często feministki nie zgdzają się same ze sobą (np. ostatnie
                            zdanie postu było zaprzeczeniem pierwszego - przypadek autentyczny!).

                            > A skąd wiesz, na kogo głosują feministki?

                            Nie wiem. Ale w tym wątku odżegnują się od Bochniarz, uzasadniając, że problemy
                            kobiet, które są bliskie sercu tej kandydatki, nie są dla nich aż tak ważne.
                            Nie zdumiewa Cię to?

                            > > Dla kogo więc mają być ważne feministyczne postulaty - skoro nawet dla
                            > > feministek nie są ważne?
                            >
                            > Ależ te postulaty (choć są różne) są dla feministek bardzo ważne.

                            Ale nie na tyle, by wpłynęły na decyzję o głosowaniu na kandydatkę, która chce
                            się zająć sprawami kobiet. Inne sprawy są ważniejsze.

                            > Jak już
                            > piałem poprzednio, spora część feministek jest zdegustowana polityką po
                            > konserwatywnych rządach SLD, a i inne nie bardzo wierzą, że polityka może coś
                            > zmienić. Do tego dochodzi jeszcze inny czynnik - tacy Zieloni nie istnieją w
                            > sondażach, więc ludzie dochodzą do wniosku, że nie warto głosować na kogoś,
                            > kto
                            > i tak nie wejdzie.

                            Rozumiem. Feministki są apatyczne, zrezygnowane i same nie wierzą w realizację
                            swoich postulatów... Może to i dobrze... :-)

                            > Jak nierówne zarobki kobiet i mężczyzn, przemoc domową, nierówny podział
                            > obowiązków, brak prawa do decydowania o własnym ciele, tzw. "szklany sufit"
                            > itp. uważasz za żarty, to zapewniam Ciebie, że to nie sa żarty.

                            Trudno mi zrozumieć taką postawę. Jeśli coś jest dla mnie ważne, a nawet -
                            bardzo ważne - to podejmuję działania, by to osiągnąć. Zaznaczenie kartki w
                            wyborach to dla mnie drobiazg, konieczne minimum. Z reguły stać mnie było na
                            znacznie większe zaangażowanie, by osiągać ważne dla mnie cele. Feministki
                            czekają, aż ktoś inny załatwi za nich ich sprawy, same nie zamierzając przy tym
                            kiwnąć palcem? Źle to wróźy feministycznej sprawie...

                            Pozdrawiam -
                            • abaddon_696 Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 20:53
                              > Nie wiem. Ale w tym wątku odżegnują się od Bochniarz, uzasadniając, że
                              problemy
                              >
                              > kobiet, które są bliskie sercu tej kandydatki, nie są dla nich aż tak ważne.
                              > Nie zdumiewa Cię to?

                              Zdumiewa to za wiele powiedziane - jestem trochę zaskoczony, że Bochniarz ma
                              tak niskie poparcie (typowałem jej wynik na 4-8%, miejsce w pierwszej piątce).

                              > > Ależ te postulaty (choć są różne) są dla feministek bardzo ważne.
                              >
                              > Ale nie na tyle, by wpłynęły na decyzję o głosowaniu na kandydatkę, która
                              chce
                              > się zająć sprawami kobiet. Inne sprawy są ważniejsze.

                              Owszem. Gospodarka, polityka zagraniczna - te kwestie zazwyczaj są ważniejsze
                              od spraw społecznych, a to choćby z tego powodu, że władza ma w tych
                              dziedzinach większe kompetencje.

                              > Rozumiem. Feministki są apatyczne, zrezygnowane i same nie wierzą w
                              realizację
                              > swoich postulatów... Może to i dobrze... :-)

                              Nie dziwię się im w ogóle, skoro "liberalne" SLD KOMPLETNIE NIC dla nich nie
                              zrobiło.

                              > Trudno mi zrozumieć taką postawę. Jeśli coś jest dla mnie ważne, a nawet -
                              > bardzo ważne - to podejmuję działania, by to osiągnąć.

                              Zgadza się i dlatego feministki organizują corocznie Manify, podejmują kwestie
                              kobiece w mediach i prasie... Angażują się, podejmują działania. A że nie są
                              zbyt skuteczne, to nie dziwne - skoro każda feministka ma inne pomysły i
                              poglądy na różne sprawy.

                              Zaznaczenie kartki w
                              > wyborach to dla mnie drobiazg, konieczne minimum.

                              Pytanie tylko, po co zaznaczać, skoro nie ma nadziei na to, że cokolwiek się
                              zmieni.

                              Feministki
                              > czekają, aż ktoś inny załatwi za nich ich sprawy, same nie zamierzając przy
                              tym
                              >
                              > kiwnąć palcem?

                              Nie. W polityce, jeśli cokolwiek ulega zmianie, to tylko pod wpływem ruchów
                              społecznych (radykalnych mniej lub bardziej). Gdyby na Manifę przyszło 100 tyś
                              kobiet, władza by coś dla tych kobiet zrobiła.

                              Źle to wróźy feministycznej sprawie...

                              Cokolwiek by to znaczyło:)
                              Pozdrawiam
                • marcypanna Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 12:37
                  No dobrze, odpowiem ci wprost i na serio - chociaz gdybyś trochę myślał, to
                  wcześniej sam byś sobie to wywnioskował z moich pytń pomocniczych.
                  Ludzie nigdy nie głosują na jakiś jeden element programu kandydata lub partii,
                  lecz na całość. Dlatego własnie w katolickim kraju prezydentem mógł zostać
                  ateista Kwaśniewski natomiast gorliwy katolik Giertych ma poparcie poniżej 1%.
                  Zgodnie z twoja "logika" musiałoby to znaczyć że katolicyzm nie cieszy się w
                  Polsce poparciem.
                  Ludzie nie głosują na Bochniarz nie dlatego, że jest feministką (uż nawet
                  pomijam że to twój wymysł, bo ona wcale feministką nie jest - nawet tak
                  odpowiada zapytana wprost) tylko dlatego, że nie podoba im się całośc jej
                  programu. Ja jestem feministką a na Bochniarz nie zagłosuję, bo nie podoba mi
                  się CAŁOŚĆ jej programu i nawet to co ona mówi o kobietach (a nawet nie wiem co
                  mówi, bo się nią nie interesuję) nie będzie miało wpływu na moje decyzje
                  wyborcze.
                  Napiszę to wprost i brutalnie : trzeba być kompletnym głupcem żeby wyobrażać
                  sobie, że ludzie będą wybierali swoich kandydatów wyłącznie przez pryzmat
                  jednej wąskiej kwestii - obojętnie czy to będzie stosunek do aborcji, do
                  komunii "na rękę", do jedzenia golonki czy do małżeństw gejów. Być może dotyczy
                  to jakiejś wąskiej grupy fanatyków, być może dotyczy ciebie - ale na pewno nie
                  dotyczy absolutnej większości normalnych, rozsądnyc ludzi. Normalni ludzie
                  kierują się w swoich wyborach syntetyczną oceną wszelkich cech kandydatów.
                  EOT
                  • zly_wilk Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 14:30
                    marcypanna napisała:

                    > No dobrze, odpowiem ci wprost i na serio - chociaz gdybyś trochę myślał, to
                    > wcześniej sam byś sobie to wywnioskował z moich pytń pomocniczych.
                    > Ludzie nigdy nie głosują na jakiś jeden element programu kandydata lub
                    partii,
                    > lecz na całość.

                    To akurat nieprawda. Ludzie rzadko kiedy zadają sobie trud, by przeczytać
                    programy partii, wcześniejsze dokonania czołowych jej polityków, czy
                    prześwietlić ich życiorysy. Kierują się jednym, lub (rzadziej) kilkoma
                    istotnymi dla nich elementami. Nigdy nie zdarza się też, by całość programu i
                    składu osobowego partii w pełni odpowiadała konkretnemu wyborcy.

                    Po to własnie w kampanii wyborczej polaryzuje się elektorat w jakiejś jednej
                    kwestii - np. podatku liniowego, stosunku do aborcji czy współpracy z SB - żeby
                    wyborcy kierowali się jedną, ważną dla nich przesłanką, podejmując decyzję o
                    tym, na kogo głosować.

                    > Dlatego własnie w katolickim kraju prezydentem mógł zostać
                    > ateista Kwaśniewski natomiast gorliwy katolik Giertych ma poparcie poniżej 1%.
                    > Zgodnie z twoja "logika" musiałoby to znaczyć że katolicyzm nie cieszy się w
                    > Polsce poparciem.

                    Już na to odpowiadałem - po pierwsze, nawet, gdy prezydentem zostaje ateista,
                    to ma wierzących, liczących się kontrkandydatów. Giertych nie jest jedynym,
                    katolickim kandydatem. Po drugie, nie sposób pominąć w interpretacji tego faktu
                    możliwości, że dla części wierzących wyborców, większy udział Kościoła w życiu
                    poblicznym jest niepożądany.

                    > Ludzie nie głosują na Bochniarz nie dlatego, że jest feministką (uż nawet
                    > pomijam że to twój wymysł, bo ona wcale feministką nie jest - nawet tak
                    > odpowiada zapytana wprost) tylko dlatego, że nie podoba im się całośc jej
                    > programu. Ja jestem feministką a na Bochniarz nie zagłosuję, bo nie podoba mi
                    > się CAŁOŚĆ jej programu

                    To własnie dowodzi, że dla kobiet są daleko ważniejsze kwestie, niż problemy,
                    którymi żyją feministki. Dla Ciebie też. Gdybyś uznawała dyskryminację kobiet
                    za najważniejszy problem, ten punkt programu Bochniarz miałby decydujący wpływ
                    na Twoją decyzję, na kogo głosować.

                    > i nawet to co ona mówi o kobietach (a nawet nie wiem co
                    > mówi, bo się nią nie interesuję) nie będzie miało wpływu na moje decyzje
                    > wyborcze.

                    Sama sobie przeczysz. Jeśli się nią nie interesujesz i nie wiesz, co mówi, to
                    nie znasz CAŁOŚCI jej programu. Twoja wiedza o niej i jej programie jest bardzo
                    fragmentaryczna i na podstawie tej fragtmentarycznej wiedzy, której nawet nie
                    starasz się choć trochę zwiększyć, podejmujesz decyzję, kogo poprzeć. Dowodzi
                    to, że "Sprawy Kobiet" są dla Ciebie bardzo daleko w hierarchi ważności spraw.
                    Nie chcesz nawet bliżej zapoznać się z prpogramem kandydatki, której Sprawy
                    Kobiet leżą na sercu. To nazywasz feminizmem?

                    > Napiszę to wprost i brutalnie : trzeba być kompletnym głupcem żeby wyobrażać
                    > sobie, że ludzie będą wybierali swoich kandydatów wyłącznie przez pryzmat
                    > jednej wąskiej kwestii - obojętnie czy to będzie stosunek do aborcji, do
                    > komunii "na rękę", do jedzenia golonki czy do małżeństw gejów.

                    Trzeba być kompletną ignorantką, by wyobrażać sobie, że przeciętny wyborca
                    studiuje programy partii, uważnie śledzi programy wyborcze, informacyjne i
                    publicystyczne, zanim podejmie decyzję. Sama tego nie robisz - nie znasz
                    całości programu Bochniarz i się nią nie interesujesz, a mimo to podjęłaś
                    decyzję, by na nią nie głosować - choć ona jest kobietą i sprawy kobiet leżą
                    jej na sercu.


                    > Być może dotyczy
                    > to jakiejś wąskiej grupy fanatyków, być może dotyczy ciebie - ale na pewno
                    nie
                    > dotyczy absolutnej większości normalnych, rozsądnyc ludzi.

                    Jakie banalne rzeczy muszę Ci tłumaczyć... Czy pamiętasz chociaż nazwiska
                    wszystkich kandydatów na senatorów, na których głosowałaś? Wątpię, bo było ich
                    kilku... Dlaczego ludzie w wyborach do Sejmu głosują zazwyczaj na pierwszego na
                    liśćie? Bo kierują się głównie przynależnością partyjną kandydata, a nie jego
                    osobą. Rozpoznają liderów partii, ale - rzadziej - szeregowych posłów, czy
                    kandydatów na posłów. Wybierają cżłowieka na podstawie jednej kwestii - jego
                    przynależności - kompletnie nie znając jego życiorysu, dokonań, ani własnych
                    poglądów.

                    > Normalni ludzie
                    > kierują się w swoich wyborach syntetyczną oceną wszelkich cech kandydatów.

                    W takim razie Ty nie jesteś normalna. Nie dokonałaś syntetycznej oceny
                    wszelkich cech Bochniarz, bo nawet nie zapoznałaś się z jej programem, ani nie
                    interesujesz się nią, a już zdecydowałaś, że na nią nie zagłosujesz.
                    Zdecydowałaś tak na podstawie jakiejś jednej, wąskiej kwestii.

                    Pozdrawiam -
                    • hirondelle123 Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 14:58
                      zly_wilk napisał:

                      >
                      > To własnie dowodzi, że dla kobiet są daleko ważniejsze kwestie, niż problemy,
                      > którymi żyją feministki.


                      A co ty tam wiesz o problemach którymi zyją feministki... Ty przecież
                      wyobrażasz sobie feministki tak jak dziecko wyobraża sobie złego wilka;)
                      Feministki to normalne kobiety zyjące tymi samymi problemami co inni ludzie, co
                      wcale nie przeszkadza im interesowac się także i kwestiami dyskryminacji
                      kobiet. Żadna feministka nie twierdzi, że dyskryminacja kobiet to najważniejszy
                      problem na świecie - pierwszy w kolejce do załatwienia. Tylko ze to wcale nie
                      znaczy, że skoro nie jest najważniejszy to już zupełnie go nie ma i nie warto
                      się nim zajmować.
                      Ja tez nie głosuję na Bochniarz i Demokratów tylko na Tuska i Platformę bo
                      uważam, ze w kluczowych sprawach ta partia ma lepszy program dla Polski. I
                      nawet gdyby Bochniarz naprawdę była feministką (a nie jest nią, to tylko twój
                      wymysł) to też bym na nią nie głosowała - no chyba, ze byłaby w PO... I wcale
                      to nie koliduje z moim feministycznymi poglądami. Podobnie jak to, że jestem
                      niezłą brydżystką nie koliduje z niegłosowaniem na Korwina-Mikke - wybitnego
                      brydżystę;)) i chociaż jak większość ludzi uważam że ekologia jest ważna, to na
                      Zielonych nie głosuję. Po prostu jestem normalna...
                      Ech, Zły Wilku - żal mi ciebie. Naprawdę straszny z ciebie fanatyk.




                      • abaddon_696 Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 15:13
                        > Ja tez nie głosuję na Bochniarz i Demokratów tylko na Tuska i Platformę bo
                        > uważam, ze w kluczowych sprawach ta partia ma lepszy program dla Polski.

                        To bardzo ciekawe, bo jakoś nie zauważyłem różnic między tymi partiami w
                        kwestiach gospodarczych (w obu przypadkach to zdecydowanie prawica) - różnice
                        leżą w kwestiach społeczno-obyczajowych (PD to umiarkowani liberałowie, PO to
                        konserwatyści).
                        Pozdrawiam
                      • zly_wilk Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 18:10
                        hirondelle123 napisała:

                        > Żadna feministka nie twierdzi, że dyskryminacja kobiet to najważniejszy
                        > problem na świecie - pierwszy w kolejce do załatwienia. Tylko ze to wcale nie
                        > znaczy, że skoro nie jest najważniejszy to już zupełnie go nie ma i nie warto
                        > się nim zajmować.

                        No właśnie. Niew jest to problem na tyle ważny, by brać go pod uwagę przy
                        wyborze kandydata na prezydenta, czy przy wyborze posła lub senatora. Też tak
                        uważam. Podoba mi się taki "feminizm"... :-)

                        Pozdrawiam -
                        • tezas kilka rzeczy 02.10.05, 20:25
                          Primo- naucz sie czytac. Hirondelle wyraznie pisze ze nie jest najwazniejszy
                          ale istnieje i warto sie nim zajmowac. "Nie najwazniejszy" nie
                          oznacza 'niewazny'.
                          Secundo-kompetencje prezydenta w maszym kraju nie sa duze (najwazniejsza chyba
                          to prawo wetowania ustaw) i jest to funkcja w duzym stopniu reprezentacyjna.
                          Jego poglady na dany czy inny temat maja duzo mniejsze znaczenie iz przy
                          wyborach parlamentarnych.
                          Tertio-Bochniarz nie wykazala sie do tej pory zaangazowaniem w sprawy kobiece.
                          Jak ktos trafnie zauwazyl, jej program nie jest bardzie pro-feministyczny niz
                          [wiekszosc] innych. Kobiety nie sa takie glupie jak ci sie wydaje i nie
                          wystarczy raz czy drugi stwierdzic, ze cos sie zrobi na ich rzecz, aby dostac
                          ich glos i poparcie.
                          I na zakonczenie - przy swoich rozwazaniach pt. 'w wyborach prezydenckich glosy
                          rozkladaly sie na kilku kandydatow podobnej opcji' pomijasz fakt, ze w II turze
                          jest tylko dwoch kandydatow. Gdyby bylo tak, jak mowisz, Kwasniewski z kretesem
                          przegralby w II turze z Walesa - dlaczego zatem tak sie nie stalo?
                          • zly_wilk Re: kilka rzeczy 02.10.05, 21:16
                            tezas napisała:

                            > Primo- naucz sie czytac. Hirondelle wyraznie pisze ze nie jest najwazniejszy
                            > ale istnieje i warto sie nim zajmowac. "Nie najwazniejszy" nie
                            > oznacza 'niewazny'.

                            "Nie najważniejszy" oznacza zapewne drugo- lub trzeciorzędny. Jeżeli sprawy
                            kobiet są drugorzędne dla feministki, to co myśleć o feminizmie?

                            > Secundo-kompetencje prezydenta w maszym kraju nie sa duze (najwazniejsza
                            chyba
                            > to prawo wetowania ustaw) i jest to funkcja w duzym stopniu reprezentacyjna.

                            Kompetencje pojedynczego posła są jeszcze mniejsze, a kompetencje
                            Pełnomocniczki ds. Równego Statusu - zupełnie malutkie. Idąc tym tokiem
                            rozumowania, feministki powinny wycofać się życia publicznego i z udziału w
                            wyborach, bo nic się nie da zrobić. A urząd Środy - zlikwidować. Jeśli to
                            własnie chciałas powiedziec, to muszę się z Tobą zgodzić...

                            > Tertio-Bochniarz nie wykazala sie do tej pory zaangazowaniem w sprawy
                            kobiece.
                            > Jak ktos trafnie zauwazyl, jej program nie jest bardzie pro-feministyczny niz
                            > [wiekszosc] innych.

                            A kto się wykazał bardziej? Jaruga, wymyślając okulary równości? Środa,
                            pomstując na reklamy z gołymi cyckami?
                            Jeśli Bochniarz, odwołująca się do spraw kobiecych, się nie nadaje, by Was
                            reprezentować, to trzeba było wystawić lepszą kandydatkę. Co za kłopot, wziąc
                            się do roboty i w parę tygodni zebrać 100 tys podpisów? Niejeden prawicowy
                            oszołom to potrafi. Prof. Szenyszyn się niestety, nie udało. Wolałyście gadać,
                            zamiast zabrać się do roboty. Została Wam Bochniarz, a i jej nie chcecie
                            poprzeć. To się nazywa feminizm?? Więcej wiary, ideowości, zaangażowania, serca
                            do walki - zamiast gnuśności, beznadzieji i rezygnacji! Wstyd! ;-)

                            > Gdyby bylo tak, jak mowisz, Kwasniewski z kretesem
                            > przegralby w II turze z Walesa - dlaczego zatem tak sie nie stalo?

                            Już dwa razy odpowiedziałem na to pytanie. Wynik wyborów można interpretować
                            tak, że katolicyzm wielu Polaków jest powierzchowny, bądź nie życzą sobie
                            większego udziału Kościoła w życiu publicznym. Dlatego ateista mógł wygrać z
                            katolikiem.

                            Analogicznie należy interpretować wyniki Bochniarz - jedynej kobiety w wyborach
                            prezydenckich, przy braku innych kandydatek,odwołujących się do spraw kobiet.
                            Sprawy kobiet najwyraźniej nie są szczególnie ważne dla ogółu kobiet. Także dla
                            Was - forumowych feministek. Co więcej, wygląda na to, że wasz feminizm jest
                            raczej powierzchowny i ogranicza się do gadania na forum. Co było do
                            udowodnienia.,

                            Pozdrawiam -
                • hirondelle123 Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 02.10.05, 14:45
                  Ależ mylisz się całkowicie!
                  W programie Bochniarz nie ma nic szczególnie radykalnie feministycznego - w
                  kazdym razie nie więcej niz w programach innych partii, może z wyjątkiem LPR.
                  Znacznie bardziej feministyczne wypowiedzi miał PiS (ten sławny wywiad
                  Jarosława dla Faktu!!) no i oczywiście SLD i partia Borowskiego (zawsze
                  zapominam ich nazwy)
                  Pomysł by akurat Bochniarz miała być jedyną feministyczną kandydatką jest
                  zupełnie niepoważny, podobnie jak to jakoby klęska zielonych oznaczała klęskę
                  feminizmu. Nonsens kompletny!
            • marcypanna Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 01.10.05, 17:37
              O, mam jeszcze jedno pytanie - równie mądre jak twoje;))
              Skoro kandydat Bubel uwielbia golonkę, i większość Polaków też uwielbia
              golonkę, to dlaczego u diabła on ma tylko jeden promil poparcia???
              Czyżby Polacy byli utajnionymi wegetarianinami???
    • ktosiaczek Re: dlaczego kobiety pozwalają się lekceważyć?? 30.09.05, 16:02
      >Kandydatka demokratów na urząd prezydenta Henryka Bochniarz zarzuciła
      > pozostałym kandydatom lekceważenie nie tylko elektoratu kobiecego, ale i
      > problemów kobiet.

      tylko elektorat kobiet i ich problemy? hm...
    • nietakasama A pozwalają? 01.10.05, 17:37
      Jesli sie buntuja - sa feministkami, wiec zle.
      Jesli siedza cicho- pozwalaja sie lekcewarzyc i mamy oto temat do zakladania
      glupich watkow.
    • tomekpk Re: Ale te kobiety są śmieszne 02.10.05, 13:20
      Bochniarz mówi żeby kobiety głosowały na kobiety. Więc skoro któraś ma
      prawicowe poglądy i nie zgadza się z panią Bochniarz to i tak ma na nią
      głosować. Ta kobieca logika mnie powala.
      Pozdrawiam wszystkie podobnie rozumujące idiotki
      • abaddon_696 Re: Ale te kobiety są śmieszne 02.10.05, 14:43
        > Bochniarz mówi żeby kobiety głosowały na kobiety. Więc skoro któraś ma
        > prawicowe poglądy i nie zgadza się z panią Bochniarz to i tak ma na nią
        > głosować. Ta kobieca logika mnie powala.

        Jak któraś ma prawicowe poglądy, to TYM BARDZIEJ pani Bochniarz powinna jej
        odpowiadać - przecież pani Bochniarz ma prawicowe poglądy, podobne do Tuska
        (chodzi oczywiście o gospodarkę).
        • diablica.26 Re: Ale te kobiety są śmieszne 02.10.05, 15:45
          Tomek myli prawicowe poglądy z pobożnym socjalizmem typu PiS czy LPR. Bardzo
          powszechny bład w naszym kraju, gdzie o podziale prawica - lewica decyduje nie
          program gospodarczy, tylko stosunek do KK.
    • zly_wilk bo same lekceważą kobiece problemy 02.10.05, 19:25
      zly_wilk napisał:

      Z pomocą feministek z tego forum udało mi się ustalić, dlaczego kobiety
      tolerują fakt, że, jak to ujęła Bochniarz: "inni kandydaci lekceważą elektorat
      kobiecy i problemy kobiet."

      Same obecne tu feministki bowiem uważają problemy kobiet za drugorzędne i nie
      zamierzają głosować na Bochniarz.

      Trudno się z tym nie zgodzić. W tym kraju rzeczywiście są ważniejsze sprawy do
      załatwienia, niż wydumane problemy feministek, w rodzaju gołych cycków w
      reklamie, legalizacji małżeństw homoseksualnych, czy większego udziału kobiet w
      życiu publicznym.

      Pozdrawiam -
      • hirondelle123 Zły Wilku, daję ci jeszcze jeden tekst do zmanipul 02.10.05, 20:58
        owania - w prezencie pożegnalnym, bo własnie wpisuję twój nick na czarną listę
        osób z którymi się nie dyskutuje.
        Sprawia ci przyjemność wybieranie z postów swoich rozmówców tego co akurat
        pasuje do twoich tez? Ogołocone z kontekstu zapewne skutecznie podbudowuje
        twoje ego - nadwątlone rzucającym się w oczy brakiem umiejętności prowadzenia
        rzeczowej dyskusji.
        Informuję cię, że kwestie dyskryminacji kobiet, przemocy domowej, prawa
        aborcyjnego czy nierównego udziału kobiet w polityce uważam za bardzo istotne i
        każda partia która przekona mnie o swoim AUTENTYCZNYM ZAANGAŻOWANIU w te
        kwestie może liczyć na mój głos (pod warunkiem posiadania rozsądnego programu
        gospodarczego naturalnie)
        W tej chwili na polskiej scenie politycznej takiej parti nie ma. Pani Bochniarz
        która upatrzyłeś sobie na dyżurną feministkę nie jest bardziej zaangażowana w
        sprawy kobiet niż inni kandydaci i NA PEWNO nie jest też feministką.
        Zrób sobie teraz z tym co napisałam co chcesz - przekręć tak by na twoje
        wyszło. Mój niesmak wobec twojej osoby i tak większy już być nie może;))
        • zly_wilk Re: Zły Wilku, daję ci jeszcze jeden tekst do zma 02.10.05, 21:23
          hirondelle123 napisała:

          > każda partia która przekona mnie o swoim AUTENTYCZNYM ZAANGAŻOWANIU w te
          > kwestie może liczyć na mój głos (pod warunkiem posiadania rozsądnego programu
          > gospodarczego naturalnie)
          > W tej chwili na polskiej scenie politycznej takiej parti nie ma.

          Jeśli takiej partii nie ma, a sprawy kobiet są dla Ciebie ważne - to ją załóż.
          Nie oglądając się na innych. Jeśli nie masz czasu i ochoty na działalność
          publiczną, ani nie znajdujesz nikogo, kogo mogłabyś poprzeć, to znaczy, że
          sprawy kobiet nie są dla Ciebie ważne. CBDO.

          > Mój niesmak wobec twojej osoby i tak większy już być nie może;))

          Nie powinnaś się tak emocjonować... Uspokój się, zrelaksuj, policz do 10-ciu...
          Przypominam Ci, że podobno kobiety są odporniesze psychicznie od mężczyzn. ;-)

          Pozdrawiam -
Pełna wersja