nihiru
05.10.05, 16:03
Przeczytawszy pewien wątek a w nim poniższy cytat, stwierdziłam że faktycznie
brak nam równouprawnienia lingwistycznego:)))))
Co sądzicie o postulacie wprowadzenia określenia "damska szowinistka"?
:))))))))))
faceci są do przodu, bo mają i męskiego szowinistę,i mizogina, i
antyfeministę. A my, co - feministkę. A jak któraś z ruchem feministycznym
się nie utożsamia, a na chłopów ją czasami szlag trafia to co? Kiedyś
powiedziałam do mojego szefa, żeby sie do mnie nie odzywał, bo chwilowo
antymaskulinistką jestem,to się na mnie popatrzył, jak na kretynkę. A podobno
stopień naukowy w dziedzinie nauk humanistycznych posiadał. Proponuje
równouprawnienie językowe i wprowadzenie terminu damska szowinistka.