alimenty

14.10.05, 11:06
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2967070.html
Co mnie zdziwiło, to komentarze pod artykułem: mało kto odniósł się do treści
artykułu, tylko szukali problemów zastępczych.
Komentujący zwracali uwagę na to, że matki też powinny płacić, że matki
zabraniają ojcom widzeń z dziećmi, że wykorzystują tych "biednych frajerów"
żeby nie musieć pracować, pojawił się nawet post, że jak baba nie umiała
właściwie wybrać ojca dla swoich dzieci, to niech teraz ma.
Jednym słowem - wszystko co tylko można żeby zamydlić problem. A problem
polega na tym, że bardzo wielu tatusiów nie poczuwa się do odpowiedzialności
za swoje dzieci.

Nie twierdzę że tamte sytuacje nie występują i nie wymagają jakichś
rozwiązań. Ale to, że np.: 10% matek wykorzystuje ojców pod pretekstem
łożenia na dzieci nie oznacza, że możemy dopuścić do tego, żeby 50% ojców
mogło się bezkarnie uchylać od swojego obowiązku.
    • trevik Re: alimenty 14.10.05, 12:35
      > Nie twierdzę że tamte sytuacje nie występują i nie wymagają jakichś
      > rozwiązań. Ale to, że np.: 10% matek wykorzystuje ojców pod pretekstem
      > łożenia na dzieci nie oznacza, że możemy dopuścić do tego, żeby 50% ojców
      > mogło się bezkarnie uchylać od swojego obowiązku.

      A co? 50% ojcow ma placic alimenty i nie placic? Duza liczba - mozesz podeprzec
      czyms? Jakie sa proporcje ilosciowe tych przypadkow? Skad sie biora?

      I nie usprawiedliwiam nieplacacych, tyle, ze jesli jednym dzieje sie krzywda, to
      trzeba mowic a jesli drugim to rowniez. O jakie rozmydlanie problemu chodzi?

      Gruss, T.
      • nihiru Re: alimenty 14.10.05, 13:39
        Czyżbym była taka niekomunikatywna?:)

        Te 10 i 50% które podałam, to są dane przykładowe, nie poparte statystyką,
        ponieważ chodziło mi jedynie o zwrócenie uwagi na fakt, że gdy tylko podnosi
        się problem ojców nie płacących na swoje dzieci, to panowie starają się ten
        problem "zagłuszyć" głośno mówiąc o tym że kobiety to czy tamto...

        Nie mówię że kobiety są święte, ale myslę że skala tych problemów jest
        dramatycznie różna.

        Zawstydzona wymówką próbowałam jednak znależć jakieś dane nt. płacenia
        alimentów, i na razie udało mi się dowiedzieć tylko, że ilość uchylających się
        od płacenia ojców szacuje sie w Polsce na PÓŁ MILIONA!
        Nie uważasz, że w tej sytuacji argumentowanie że "bo ona wyda to na fryzjera"
        jest nieco śmieszne?


        wiadomosci.ngo.pl/strona/108258.html
        • monikaannaj Re: alimenty 14.10.05, 14:34
          Ja słyszałam jeszcze śmieszniejsze. Gościu nie płaci alimentów bo jego zdaniem
          synowie (20 i 19 lat) "na siłę " przeciągaja nauke. Obaj są w szkołach
          pomaturalnych dziennych.
          Jednoczesnie pan ze swoją druga zona i dzieckiem wprowadzili sie własnie do
          nowego domu.

          Aha - pan podnosi także kwestię ze matka zabrania dziecion wyjazdów do niego.
          Zabrania - dwudziestoletnim bykom!
          • jurek7 Re: alimenty 14.10.05, 14:52
            monikaannaj napisała:

            > Ja słyszałam jeszcze śmieszniejsze. Gościu nie płaci alimentów bo jego
            zdaniem
            > synowie (20 i 19 lat) "na siłę " przeciągaja nauke. Obaj są w szkołach
            > pomaturalnych dziennych.

            Hm... wydaje mi się, że np. w USA taka argumentacja zostałaby przyjęta ze
            zrozumieniem. Po ukończeniu 18 lat rodzice nie mają obowiązku utrzymywać dzieci.
            W Polsce jest inaczej i moim zdaniem, powinno zostać jak jest.
            • lolyta Re: alimenty 14.10.05, 17:36
              W USA jednakoz rodzice przez lata zazwyczaj skladaja spora kase na przyszla edukacje dzieci,
              w tym college, ktory jest, nieprawdaz, dla osob pelnoletnich. Zatem moze i nie musza lozyc, ale
              - maja juz odlozone.
              Wiec troche bez sensu porownywac te dwa kraje pod katem lozenia na dzieci bo jest zbyt wiele
              roznic.
    • zlotoslanos alimenty z alimentami opieka nad dzieckiem 14.10.05, 18:28
      To jest nie do przełożenia na kwestie finansowe.Pomijając fakt prozaicznej
      kwoty na życie pozostaje jeden bezsporny - opieki CAŁODOBOWEJ,zarwanych
      nocy,przepłakanych godzin,zdartego od napominań gardła,zdartych paznokci od
      prania skarpet ,garba od zbierania rzeczy po chałupie i czerwonych uszu od
      uwag sąsiadów lub nauczycieli.Od tego ojcowie świadomie się odcinają i jeszcze
      sępią każdą złotówkę.Najprościej w swym nowym domu przyjść z pracy
      ziewnąć,poczytać gazetę,zdrzemnąć się i pomyśleć przed snem jak udupić na
      forsie starą.
Pełna wersja