A co z takim fantem..?

17.10.05, 03:25
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=30524737
Niektóre z was uważają, że kobieta powinna mieć prawo do aborcji,
jeśli woli rozwijać swoją karierę i dziecko nie jest jej na rękę..
Zakładając, że w opisanej sytuacji mamy partnerski związek,
oboje dobrze zarabiają i są od siebie niezależni..
Czy w takim związku mężczyzna nie powinien mieć prawa, do
współdecydowania o tym, czy chce w danym momencie posiadać
dziecko?
Albo inaczej: czy nie powinien mieć prawa do decydowania, czy chce
brać udział w wychowywaniu dziecka.
Tylko proszę mi nie pisać, że facet się zabawił, to niech teraz weźmie
odpowiedzialność. Skoro, jak uważacie, kobieta nie musi, to czemu facet ma?
Czy uważacie, że analogiczne postępowanie mężczyzny i kobiety różni się
od siebie?
Jak to wygląda z tym równouprawnieniem?

PS. Proszę również nie pisać, co ja uważam, myślę i, w domyśle, robię..
Ja się tylko pytam.
    • zlatne Powinna go opuścić 17.10.05, 09:30
      Równouprawnienia w kwestii aborcji nie ma i nie może być.Opisana sytuacja jest
      jaskrawym przykładem męskiego punktu widzenia.On nie chce i dlatego ma być
      aborcja.Z takich powodów kobiety nie usuwają.Są przeważnie opuszczone przez
      partnera,pozbawione środków,nadziei lub zagrożone zdrowiem.Przytocz przykład
      pary dobrze ustawionej ,będącej z sobą już szmat czasu,kiedy to partner prosi "
      nie usuwaj" a kobieta mówi" nie chcę go,nie teraz,może kiedyś".Zadałeś pytanie
      ale ograniczyłeś odpowiedź,bowiem zabroniłeś odpisywać w dany sposób.To
      tyle.Moja subiektywna ocena.
    • dokowski Co w tym trudnego do zrozumienia? 17.10.05, 09:37
      john_malkovitch napisał:

      > Czy w takim związku mężczyzna nie powinien mieć prawa, do
      > współdecydowania o tym, czy chce w danym momencie posiadać dziecko?

      Oczywiście, że powinien. Kontrowersje istnieją tylko, co do szczegółów: w jaki
      sposób mógłby współdecydować, kiedy odszkodowanie mu się należy, gdyby matka
      złamała jego prawo w tym zakresie itd.

      > czy nie powinien mieć prawa do decydowania, czy chce
      > brać udział w wychowywaniu dziecka.

      Dziecko ma prawo do opieki ze strony obojga rodziców, więc obowiązek opieki ma
      każde z rodziców, niezaleznie od tego czy chce czy nie - prawo jest jednakowe
      dla każdego.

      > Skoro, jak uważacie, kobieta nie musi, to czemu facet ma?

      Kobieta tak samo musi jak mężczyzna, myślisz, że matki nie muszą płacić
      alimentów, jeśli porzucą dziecko?
    • hirondelle123 Re: A co z takim fantem..? 17.10.05, 09:47
      Problem z obecną ustawą polega na tym, ze o urodzeniu dziecka nie decyduje ani
      ojciec ani matka, tylko obcy ludzie - posłowie uchwalający prawo. Twój problem
      jest absurdalny a przynajmniej abstrakcyjny - do czasu zmiany obecnej ustawy
      nie ma o czym mówić.
      A po zmianie będzie się można zastanowić jak sprawić by rodzice byli dobrzy,
      szlachetni i wszystkie decyzje podejmowali wspólnie. Ja to raczej czarno widzę,
      bo ludzie zazwyczaj szlachetni i prawi nie są.
      Niemniej rozmawiać o tym, dopóki obowiązuje zakaz aborcji, w ogóle nie ma sensu.
    • triss_merigold6 Re: A co z takim fantem..? 17.10.05, 09:52
      Przecież obowiązek alimentacyjny spoczywa na obojgu rodzicach.
      W takim wypadku ojciec może zrzec się praw rodzicielskich a tym samym wszelkich
      problemów wychowawczych, kłopotów itd. i tylko płacić alimenty. Na dziecko, nie
      na matkę.
Pełna wersja