john_malkovitch
17.10.05, 03:25
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=30524737
Niektóre z was uważają, że kobieta powinna mieć prawo do aborcji,
jeśli woli rozwijać swoją karierę i dziecko nie jest jej na rękę..
Zakładając, że w opisanej sytuacji mamy partnerski związek,
oboje dobrze zarabiają i są od siebie niezależni..
Czy w takim związku mężczyzna nie powinien mieć prawa, do
współdecydowania o tym, czy chce w danym momencie posiadać
dziecko?
Albo inaczej: czy nie powinien mieć prawa do decydowania, czy chce
brać udział w wychowywaniu dziecka.
Tylko proszę mi nie pisać, że facet się zabawił, to niech teraz weźmie
odpowiedzialność. Skoro, jak uważacie, kobieta nie musi, to czemu facet ma?
Czy uważacie, że analogiczne postępowanie mężczyzny i kobiety różni się
od siebie?
Jak to wygląda z tym równouprawnieniem?
PS. Proszę również nie pisać, co ja uważam, myślę i, w domyśle, robię..
Ja się tylko pytam.