Dodaj do ulubionych

Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rodziny

08.11.05, 10:28
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3005156.html
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3005354.html

Obserwuj wątek
    • krolewna_angina Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 08.11.05, 11:48
      To było do przewidzenia. Pokrzyczeli trochę o kosztach utrzymania biura, o
      konieczności oszczędzania - a potem zrobili to samo co każdy nowy rząd w
      Polsce, czyli posadzili na tych samych stołkach starych wypróbowanych
      towarzyszy.
      Niech mi ktos teraz wmówi, ze ta decyzja nie miała charakteru ideologiczno-
      korytowego...
      • micra Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 07:00
        skoro się powiedziało A, należy powiedzieć B

        Mimo wysiłków Pani Środy, by wykazać sposoby dyskryminacji kobiet wobec mężczyzn
        oraz je zniwelować (ale tylko w jedną stronę), ja nadal nie wiem w jakich
        dziedzinach, na jakich polach kobiety są dyskryminowane wobec mężczyzn.

        Podobnie homoseksualiści. Czy wszyscy muszą ich kochać - w sensie mentalnym i
        patrzeć z radością na pocałunki dwóch facetów? Czy to, że mnie brzydzi taki
        obraz świadczy o dyskryminacji tejże grupy? Dyskryminacji? Nie jest to dla mnie
        "normalne" w najbardziej szerokim tego słowa znaczeniu, tak jak krzywo patrzę na
        zoofilię i inne -filie - które powinny być traktowane tak samo na równi z
        homoseksualizmem. Nie wchodzę do sypialni par homoseksualnych - to ich sprawa co
        tam robią. Tak samo nie interesują mnie codzienne czynności hetero-,
        biseksualistów. Grupa ludzi sobie ubzdurała, że są dyskryminowani i już reszta
        ma zapewnić im ochronę.

        Homoseksualiści, jak chcą zrównania praw homo- i hetero- niech zaczną głosować
        na partie, które chcą:
        - znieść podatek spadkowy - wyjątkowy kretynizm;
        - uprościć prawo.

        I wtedy zawierając na papierze umowę, że A chce reprezentować B (i vice versa)
        przed urzędami, w szpitalach i otrzymać majątek po ew. śmierci B (i vice versa)
        i koniec. Natomiast oczekiwanie, że komuś będzie się podobać to, że dwóch
        tatusiów przyjdzie po córeczkę do przedszkola całując się po drodze i gładząc po
        tyłkach jest równie naiwne jak to, że ludzie zrozumieją, że nie ma bezpłatnych
        studiów, co nie przeszkadza im żądać takowych wobec władz.

        Tak więc proszę napisz jak są dyskryminowani homoseksualiści.
        • hirondelle123 Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 08:47
          > - znieść podatek spadkowy - wyjątkowy kretynizm;

          Mocno powiedziane. Nie za mocno aby? W koncu podatek spadkowy funkcjonuje w
          większości krajów świata, łącznie z "ojczyzną wolności" czyli USA. Może i
          należałoby pomyśleć o jakimś ograniczeniu tego podatku, ale żeby aż "wyjątkowy
          kretynizm"?
          Co do homoseksualistów to abstrahując od kwestii formalizowania ich związków -
          co złego widzisz w tym, by ci ludzie nie musieli żebrać w szpitalach o
          informacje o swoich partnerach zdani na łaskę i niełaskę personelu (częściej to
          drugie)? Albo co właściwego w tym, że po majątek zmarłego geja zgłasza się jego
          rodzina która dawno się go wyrzekła i egzekwuje swoje prawa kosztem
          wieloletniego partnera zmarłego? (tylko nie pisz o testamencie, bo w braku
          legalnego małżonka rodzina zawsze ma prawo do zachówku i testament niczego nie
          załatwia)
          • micra Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 10:19
            > Mocno powiedziane. Nie za mocno aby? W koncu podatek spadkowy funkcjonuje w
            > większości krajów świata, łącznie z "ojczyzną wolności" czyli USA. Może i
            > należałoby pomyśleć o jakimś ograniczeniu tego podatku, ale żeby aż "wyjątkowy
            > kretynizm"?
            Wiem, choć były ograniczenia w USA i nawet sam Bill Gates chciał, by został
            przywrócony, by istniała redystrybucja środków. Co nie zmienia jednak mojego
            zdania na temat tego podatku - kwoty zgromadzone przez najbliższych już raz
            zostały opodatkowane, dlaczego opodatkowane pieniądze mają być znowu opodatkowane?

            Co do homoseksualistów - dla mnie logicznym byłoby, gdyby spisali umowę, że
            siebie nawzajem reprezentują i nie powinno być przeszkód by tak było. Przecież
            do tego nie trzeba żadnych ustaw - może zmian ew. w Konstytucji, że jeżeli dwie
            osoby się na coś zgadzają to jest to sprawa tych osób - "chcącemu nie dzieje się
            krzywda". Podobnie z testamentem, a gdyby nie było podatku spadkowego to i z tym
            nie było by problemu - zakładając respektowanie umów, w tym testamentu zmarłego.
            • hirondelle123 Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 17:19
              Wiem, choć były ograniczenia w USA i nawet sam Bill Gates chciał, by został
              > przywrócony, by istniała redystrybucja środków. Co nie zmienia jednak mojego
              > zdania na temat tego podatku - kwoty zgromadzone przez najbliższych już raz
              > zostały opodatkowane, dlaczego opodatkowane pieniądze mają być znowu
              opodatkowa
              > ne?


              No wiesz, gdyby tak rozumować to trzeba by polikwidować większość podatków, np
              dlaczego płacimy vat skoro nasze dochody już wcześniej zostały opodatkowane
              itp. To nie jest dobry argument.


              >
              > Co do homoseksualistów - dla mnie logicznym byłoby, gdyby spisali umowę, że
              > siebie nawzajem reprezentują i nie powinno być przeszkód by tak było. Przecież
              > do tego nie trzeba żadnych ustaw - może zmian ew. w Konstytucji, że jeżeli
              dwie
              > osoby się na coś zgadzają to jest to sprawa tych osób - "chcącemu nie dzieje
              si
              > ę
              > krzywda".

              Umowę to oni sobie spisac mogą, ale musi jeszcze istnieć nacisk na np szpital
              by tę umowę respektował. I to respektował bez szemrania, bo jak się ma kogoś
              bliskiego w szpitalu to naprawdę nie ma się czasu na chodzenie po prawnikach
              którzy by panu doktorowi wyjasnili na czym polegają jego obowiązki. Ten nacisk
              powinno wywierać właśnie państwo. Nie wiem czy akurat poprzez pełnomocnika ds
              rodziny (raczej niekoniecznie) ale to jest obowiązek państwa.



              Podobnie z testamentem, a gdyby nie było podatku spadkowego to i z ty
              > m
              > nie było by problemu - zakładając respektowanie umów, w tym testamentu
              zmarłego
              > .
              Chyba mnie nie zrozumiałeś - albo nie wiesz co to jest zachówek. Jeżeli ty
              umrzesz, to po tobie dziedziczy żona i dzieci. Dalsza rodzina nie ma szans na
              udział w spadku. Gdy umiera gej i zostawia testament w którym ofiaruje cały
              swój majątek partnerowi, wtedy rodzina ma prawo do zachówku w wysokości połowy
              sumy dziedziczonej ustawowo. Ponieważ ustatwowo rodzina dziedziczy wszystko, to
              partner geja zostaje pozbawiony połowy naleznego mu spadku, na rzecz rodziny
              która często dawno się swojej "czarnej owcy" wyrzekła. Moim zdaniem to bardzo
              niesprawiedliwe i właśnie z takimi sprawami państwo powinno coś zrobić. Ustawa
              o związkach partnerskich (a nie "małżeństwach"!!), ta która przepadła w starym
              sejmie była dobrym rozwiązaniem takich kwestii, cóż skoro nikt nawet nie
              próbował nad nią dyskutować.
              • micra Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 17:31
                > No wiesz, gdyby tak rozumować to trzeba by polikwidować większość podatków, np
                > dlaczego płacimy vat skoro nasze dochody już wcześniej zostały opodatkowane
                > itp. To nie jest dobry argument.
                To jest bardzo dobry argument. VAT nie powinien istnieć lub być szczątkowy. A
                nie zastanawiałaś się, dlaczego ma istnieć podatek spadkowy? Kajdany tak bardzo
                pasują? Zastanawiałaś się dlaczego jest u nas tak jak jest, że politycy w
                większości kradną ile wlezie? Bo jest co kraść, Państwo powinno zabierać ludziom
                jak najmniej, Państwo powinno być tanie.

                > Umowę to oni sobie spisac mogą, ale musi jeszcze istnieć nacisk na np szpital
                > by tę umowę respektował.
                Jesteś pewna, że przeczytałaś to co napisałem? Powinno być tak, że jeżeli dwoje
                ludzi umówi się co do pewnej sprawy to postanowienia ich mają być respektowane
                bez szemrania.

                > Chyba mnie nie zrozumiałeś - albo nie wiesz co to jest zachówek. Jeżeli ty
                > umrzesz, to po tobie dziedziczy żona i dzieci.
                Tak, nie wiem co to jest zachówek. Twoje zdanie wzięło się z tego samego powodu
                co opisany powyżej. Jeżeli homoseksualista/heteroseksualista zażyczy sobie by
                jego pieniądze spalono po jego śmierci to powinno zostać to wykonane. Jeżeli
                chce przekazać je na prowadzenie szpitala dla psów i kotów również, a jeżeli
                mają zostać przekazane babci Zenka, to też powinno być to spełnione.
                • hirondelle123 Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 10.11.05, 18:11
                  micra napisał:

                  >> To jest bardzo dobry argument. VAT nie powinien istnieć lub być szczątkowy. A
                  > nie zastanawiałaś się, dlaczego ma istnieć podatek spadkowy? Kajdany tak
                  bardzo
                  > pasują? Zastanawiałaś się dlaczego jest u nas tak jak jest, że politycy w
                  > większości kradną ile wlezie? Bo jest co kraść, Państwo powinno zabierać
                  ludzio
                  > m
                  > jak najmniej, Państwo powinno być tanie.


                  Coś ty taki narwany, byłeś na zebraniu upr czy co? Pytam, bo oni też lubią tak
                  krzyczeć jak ty:DD Najpierw "wyjątkowy kretynizm" teraz dla odmiany
                  złodziejstwo polityków, a w tle sugestie że ja lubię chodzić w kajdanach czyli
                  pewno najlepiej bym się czuła w komunizmie. Nie potrafisz normalnie rozmawiać?
                  Dla twojej informacji wyjaśniam, że podatki są niezbędne dla funkcjonowania
                  państwa i nie można ich zlikwidować, z tego samego powodu nie powinno się
                  nazywać ich "złodziejstwem" (chociaż na zebraniach upr taka retoryka to norma)
                  Informuję cię też, że nie jestem przeciwna obniżaniu i reformowaniu niektórych
                  podatków (np spadkowy powinien funkcjonować podobnie jak w usa a vat możnaby
                  obnizyć)



                  > Jesteś pewna, że przeczytałaś to co napisałem? Powinno być tak, że jeżeli
                  dwoje
                  > ludzi umówi się co do pewnej sprawy to postanowienia ich mają być respektowane
                  > bez szemrania.



                  A oprócz tego zawsze powinna być ładna pogoda, ludzie powinni się kochac i być
                  dla siebie mili. Wystarczy wprowadzić odpowiedni przepis i z pewnością tak się
                  stanie;)


                  > Tak, nie wiem co to jest zachówek. Twoje zdanie wzięło się z tego samego
                  powodu
                  > co opisany powyżej.


                  Jakie znowu "moje zdanie"? Ja tylko referuję ci stan prawny i stwierdzam, ze
                  ten stan prawny uniemozliwia ludziom zyjącym ze sobą bez ślubu przekazanie
                  całości swojego majątku partnerowi w formie spadku. To nie jest żadne "moje
                  zdanie" tylko fakt. Szkoda, że nie potrafisz się do niego rzeczowo
                  ustosunkować, zamiast tego próbujesz mnie pouczać.


                  Jeżeli homoseksualista/heteroseksualista zażyczy sobie by
                  > jego pieniądze spalono po jego śmierci to powinno zostać to wykonane. Jeżeli
                  > chce przekazać je na prowadzenie szpitala dla psów i kotów również, a jeżeli
                  > mają zostać przekazane babci Zenka, to też powinno być to spełnione.


                  jeśli chodzi ci o to, że powinno się zlikwidować instytucję zachówku, to mam
                  dwie uwagi:
                  Po pierwsze, zachówek jest potrzebny i powie ci to każdy prawnik.
                  Po drugie, nie rozmawiamy o likwidacji zachówku tylko o konkretnym problemie na
                  jaki napotykają ludzie żyjący w niezalegalizowanych związkach. Ten problem
                  należy jakoś rozwiązać i z całą pewnością nie stanie się to poprzez likwidację
                  zachówku.
          • micra Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 10:22
            To jest to tak samo złe jak dwóch tatusiów głaszczących się po tyłkach. Dzieci
            na takie sceny mają jeszcze czas. Z podobnych powodów nie widzę powodu dla parad
            ludzi z gołymi tyłkami - tak wiem, nasi homoseksualni obywatele, nie urządzili
            by takiej parady, ale boję się, że za chwilę do tego też by mogło dojść.
            • zona_leona Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 10:46
              Dlatego nie popieramy tego typu zachowań pzry dzieciach. Ale też nie należy
              sądzić ze wszyscy ludzie ludzie o orientacji homoseksualnej są jednocześnie
              maniakami seksu i robia to wszędzie i bez przerwy. Obsceniczne zachowania
              prezentuja również heteroseksualiści. Do nich są skierowane reklamy rozwieszone
              wszędzie, na widok których dzieci pytaja"Mamo, czemu ta pani jest goła?".
              Umożliwienie legalneych związków osób jednej płci, czy to przez umowę cywilną +
              likwidacja podatku spadkowego czy też w inny sposób nie spowoduje nagłego
              wysypu paradujących golasów.
              A teraz z innej beczki: kobiety są dyskryminpwane tak samo jak mężczyźni
              chociażby w sądach rodzinnych. Według litery prawa równość jest, a jednak
              niektórzy i niektóre czują się skzywdzeni/skrzywdzone.
              • micra Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 10:52
                Ja jeszcze nie widziałem nagiej kobiey na żadnym z plakatów. Nie spotkałem się z
                takim pytaniem zadanym przez dziecko.

                Tak, mężczyźni mają problemy przy uzyskaniu opieki nad dzieckiem, ew. widzenia
                się z dzieckiem, jeżeli dziecko zostaje przy matce. Ale nie wyobrażam sobie, by
                jakiś ukaz miał spowodować, że proporcje się wyrównają. Tak niestety działają w
                Polsce Sądy.

                Ale podobnych problemów jest masa, nie widzę sensu i potrzeby powoływania
                urzędnika, który ma wyrównać nierówności realne lub urojone.
                • zona_leona Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 11:48
                  Ja jeszcze nie widziałem nagiej kobiey na żadnym z plakatów. Nie spotkałem się
                  > z takim pytaniem zadanym przez dziecko.
                  A ja się spotkałam. Ewa Sonnet, największy biust w polskim szołbiznesie,
                  reklama chyba playboya, dla dziecka to jest goła pani. to wisi teraz więc
                  pamiętam były jeszce inne przesłonięte w newralgicznych miejscach jakimś
                  drobnym przedmiotem.

                  Ale nie wyobrażam sobie, by
                  > jakiś ukaz miał spowodować, że proporcje się wyrównają. Tak niestety działają
                  w
                  > Polsce Sądy.

                  No właśnie nie ukaz, ukazy sie juz ukazały, chodzi o działanie które
                  zmieniloby rzeczywisty sposób dzaiłania polskich sądów. Bo inaczej pozostaje
                  siedzieć z założonymi rękami i zrezygmowanym tonem powtarzać"Tak juz jest i
                  tego nie zmienimy?" Znowu wraca temat kobiet, kiedyś sie mówiło kobieta nie ma
                  prawa glosu i tak ju z jest. A potem sie zmieniło.
                  Ale podobnych problemów jest masa, nie widzę sensu i potrzeby powoływania
                  > urzędnika, który ma wyrównać nierówności realne lub urojone.

                  Chyba jednak nierówności realne, które powodują poczucie krzywdy, należałoby
                  wyrównać. Na początek zrobić coś z tymi ojcami w sądach rodzinnych, wtedy
                  zgodnie z zasadą równowagi polepszy sie sytuacja kobiet w tychże samych sądach.
                  A czy przy pomocy dodatkowego urzędu czy przez zagonienie do roboty już
                  zatrudnionych urzędników, to inna sprawa.
                  Mogłaby tu zadziałać wyśmiewana przez niektórych zmiana stereotypowego ujęcia
                  roli kobiety i mężczyzny w podręcznikach szkolnych. Czym skorupka itd.



                  • micra Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 12:16
                    Hmm, więc to jest ta Ewa Sonnet - nie widziałem reklamy.

                    Co innego brak prawa wyborczego, a co innego orzecznictwo sądów. W związku z
                    brakiem prawa wyborczego zmieniły się przepisy i kobiety mogły głosować.
                    Przepraszam jednak, ale na prawdę nie widzę możliwości wpłynięcia na pracę
                    sędziów z dwóch powodów:
                    - są w końcu (przynajmniej teoretycznie) niezawiśli i niezależni (ciekawe czy
                    dobrałem dobrą parę wyrazów);
                    - nawet jeżeli takie coś by się ukazało, to co, mają procentowo zwiększyć
                    przyznawanie dzieci ojcom? To jest nie realne.

                    Myślę, że najprostszą drogą prowadzącą do wyeliminowania takich problemów jest
                    pociąganie do odpowiedzialności sędziego, jeżeli wyrok był skrzywiony na
                    którąkolwiek ze stron w sposób ewidentny. I nie widzę innej możliwości.
                    • zona_leona Re: Joanna Kluzik-Rostkowska-wiceministrem ds.rod 09.11.05, 12:35
                      micra napisał:

                      > Co innego brak prawa wyborczego, a co innego orzecznictwo sądów.
                      Nie porównywałam prawa wyborczego z działalnościa sądów tylko chciaam na
                      przykładziw pokazać, ze można zmienić niezmienialne. Mówiono również kiedyś że
                      praca kobiety lekarza nie jest możliwa, bo niektóre sale szpitalne na zawsze
                      będą przed nia zamknięte. To podobno słowa Zapolskiej, uważanej za
                      prafeministkę. Tu już bardziej chodziło o prawo zwyczajowe.

                      W> - nawet jeżeli takie coś by się ukazało, to co, mają procentowo zwiększyć
                      > przyznawanie dzieci ojcom? To jest nie realne.
                      Pisałam że ukazywać sie nic już nie musi, a z tymi procentami to chyba żart?

                      > Myślę, że najprostszą drogą prowadzącą do wyeliminowania takich problemów jest
                      > pociąganie do odpowiedzialności sędziego, jeżeli wyrok był skrzywiony na
                      > którąkolwiek ze stron w sposób ewidentny. I nie widzę innej możliwości.

                      I to jest możliwe rozwiązanie tego problemu. Dla obecnych sędziów, wychowanych
                      na stereotypach. A zmian stereotypu naprawdę by pomogła.
                  • ell.a co do dyskryminowanych ojców 09.11.05, 12:26
                    > Chyba jednak nierówności realne, które powodują poczucie krzywdy, należałoby
                    > wyrównać. Na początek zrobić coś z tymi ojcami w sądach rodzinnych, wtedy
                    > zgodnie z zasadą równowagi polepszy sie sytuacja kobiet w tychże samych
                    sądach.

                    Ale prawda jest taka, że większości ojców nie chce sie zajmować własnymi
                    dziećmi i walczą z matkami, którymi chce sie zajmować własnymi dziećmi o to,
                    aby zajmowały się nimi obce kobiety - kolejne żony albo babcie, opiekunki.
                    pdr
                    • zona_leona Re: co do dyskryminowanych ojców 09.11.05, 12:44
                      Ale prawda jest taka, że większości ojców nie chce sie zajmować własnymi
                      > dziećmi i walczą z matkami, którymi chce sie zajmować własnymi dziećmi o to,
                      > aby zajmowały się nimi obce kobiety - kolejne żony albo babcie, opiekunki.
                      > pdr

                      Dlatego też sąd powinien rozpatrywać każdy przypadek indywidualnie i
                      sprawiedliwie, nie stosując automatycznie zasady dziecko dla matki, ojciec zly.
                      A jeżeli ojciec ma nową zonę, to chyba normalne ze będzie się dzieckiem
                      zajmował razem z nią. Czesto zresztą nie chodzi o zajmowanie sie dzieckiem
                      tylko o prawo do widzeń.
                      Oczywiście jest wielu tatusiów, którzy dziecko mają w nosie, ale jak mówiłam,
                      każdy przypadek należy rozpatrzyć indywidualnie.
                      Jeszcze jeden kamyczek do ogródka ojców. Gdyby pamiętali że sa ojcami i
                      zajmowali sie dzieckiem w czasie trwania małzeństwa,a nie budzili się dopiero
                      po rozwodzie, moze problemów byłoby mniej.


                      • micra Re: co do dyskryminowanych ojców 09.11.05, 13:19
                        No i tu się zgadzamy - każdy przypadek indywidualnie. Na nic stereotypy,
                        przecież sędzia powinien(nna) kierować się stanem faktycznym, a nie
                        stereotypami. Jeżeli przynajemy, że sądy kierują się stereotypami to nie są
                        sądami, ale zwyczajnym pośmiewiskiem.

                        Zauważyłem, że pewna grupa ojców chce widzieć dzieci, ale nie wychowywać je na
                        codzień. Cóż, takie są fakty. Problem jest z nielicznym odsetkiem, który chce,
                        by dzieci były z nimi i ta grupka ma problemy.

                        Znam przypadek - rodzina ze strony żony - małżeństwo, 3 dzieci, 3 mieszkania i 1
                        dom na działce, 2 samochody, ale od zawsze były kłótnie (wiem, wiem, pieniądze
                        szczęścia nie dają). Facet skoczył w bok na samym początku, później był grzeczny
                        jak trusia. Żona, policjantka, robiła mu regularne przesłuchania w domu budząc
                        go w nocy i mówiąc dosłownie "przyznaj się dla własnego dobra", roztrząsając
                        problemy, które wystąpiły 18 lat temu. W końcu wylądowali w sądzie, rozwód.
                        Dowiedział się, że dzieci są wynikiem gwałtu, że nie wydaje pieniędzy na dzieci
                        itd. Posłużenie się gwałtem jako argumentem to już cios poniżej pasa - nic
                        takiego nie miało miejsca. Przez 17 lat nadskakiwał swojej żonie próbując ją
                        przeprosić.

                        Obecnie dzieci są z nią, on widuje się z nimi 3 razy w tygodniu, zabiera na
                        wakacje, ale deklaruje, że nie wytrzymałby z dziećmi non-stop. Oprócz tego, że
                        płaci alimenty, kupuje dzieciom ubrania, jedzenie, bo matka nie jest tym
                        zainteresowana. To on gotował obiady, gdy byli małżeństwem, to on teraz sprząta
                        mieszkanie w którym mieszka matka z dziećmi. To on zrezygnował ze studiów, by
                        żona mogła swoje skończyć - ma jakiś tam wyższy stopień w Policji.

                        Za mało znam jednak rozwiedzionych par, a tym bardziej ojca chcącego być z dziećmi.
                      • ell.a Re: co do dyskryminowanych ojców 09.11.05, 13:34
                        zona_leona napisała:

                        > Dlatego też sąd powinien rozpatrywać każdy przypadek indywidualnie i
                        > sprawiedliwie, nie stosując automatycznie zasady dziecko dla matki, ojciec
                        zly.>

                        Nie zły a nienadający się. Jeśli ojciec nigdy dziecku nie zmieniał pieluch, nie
                        ugotował śniadania, obiadu ani kolacji, nie prał ani nie prasował jego rzeczy,
                        nie chodził do lekarzy ani na wywiadówki itd. to niech się nie pcha na afisz.

                        > A jeżeli ojciec ma nową zonę, to chyba normalne ze będzie się dzieckiem
                        > zajmował razem z nią.

                        Albo na kolejną żonę przerzuci obowiązki aby mieć na codzień w domu sielski
                        obrazek dzieci i od czasu do czasu z nimi pobawić.

                        <Czesto zresztą nie chodzi o zajmowanie sie dzieckiem > tylko o prawo do widzeń.

                        Tak, bywa, że kobiety się odgrywają na ojcach swoich dzieci i utrudniają
                        widzenia. Ale bywa i inaczej więc to trzeba rozpatrywać szczegółowo. Jeśli dany
                        tata się naprawdę obudził to jasne, że należy mu pomóc.
                        pzdr.

      • micra ping-pong 09.11.05, 07:21
        odbijając piłeczkę tak fantastycznego argumentu:
        >.. Niektorzy
        > uwazaja, ze jesli problem ich nie dotyczy to problemu nie ma. Smutne.

        Niektórzy uważają, że jeżeli problem ich dotyczy to problem istnieje.

        Wszystko zależy od tego co wmówimy ludziom, że stanowi problem. Problemem byli
        kułacy, problemem było nie podawaniem dziecku mleka z piersi na każde żądanie
        (tylko pojenie rumiankiem), problemem było słuchanie radia, które nie podobało
        się władzy. Jest wiele problemów, wszystko zależy od ich definicji i nie
        koniecznie są problemami.
        • evita_duarte Re: ping-pong 09.11.05, 16:15
          micra napisał:

          > odbijając piłeczkę tak fantastycznego argumentu:
          > >.. Niektorzy
          > > uwazaja, ze jesli problem ich nie dotyczy to problemu nie ma. Smutne.
          >
          > Niektórzy uważają, że jeżeli problem ich dotyczy to problem istnieje.
          >


          Mnie ten problem nie dotyczy a jednak zauwazam jego istnienie. Nie wiem, czy
          jakikolwiek urzad pomoze zniesc dyskryminacje kogokolwiek. Wiem natomiast, ze
          cos trzeba z tym zrobic.
          Kiedys pisalam o moim tureckim znajomym, ktory jako jedyny z calej grupy
          stwierdzil, ze w jego kraju problem dyskryminacji kobiet nie istnieje(sic).
          Stad moj wniosek- latwo jest powiedziec, ze problemu nie ma w momencie kiedy on
          nas nie dotyczy.
          • micra Re: ping-pong 09.11.05, 17:38
            Wiesz co jest prawdziwym problemem kobiet czy też feministek w krajach
            rozwiniętych? Że szukają na siłę dziury w całym. Nie wiem, kiedy ktoś uzna, że
            już jest po równo? Wtedy, gdy widok faceta w spódnicy i stringach nie będzie
            szokował? A może wtedy, gdy kobieta przychodząc do pracodawcy w razie odmowy
            zatrudnienia jej oskarży go o dyskryminację i Policja nakarze ją zatrudnić?

            A może wtedy, gdy widok pijanego mężczyzny lub kobiety leżącego na chodniku
            nikogo nie ruszy, bo teraz ktoś śmie być zaszokowany, że kobieta pijana leży na
            chodniku?

            Nie wiem, na prawdę nie wiem, jak wygląda kraina równości. Może oświecisz mnie?
              • micra Re: ping-pong 09.11.05, 18:53
                No to już Ci tłumaczę - wyjeżdżasz z Turcją, jako przykładem Państwa gdzie
                istnieje dyskryminacja - ja nie polemizuję z tym. Ja nie wiem, co chcą wywalczyć
                feministki, czy też kobiety w Polsce. O to mi chodzi.

                Śmieszą mnie lamenty, że zlikwidowano urząd min. Środy, że teraz jest ktoś z
                PiSu. Skoro jest urząd, ba, w randze ministra, to znaczy, że są straszne
                problemy w Polsce. Nie mówię o sytuacji w Turcji, bo niestety w krajach
                muzułmańskich wg naszych standardów wszystko jest postawione na głowie, no, może
                poza dzietnością (jestem męską szowinistyczną świnią) i paroma innymi sprawami.

                Powiedz mi, co chcą kobiety wywalczyć w Polsce? Czy jest to:
                - zbiór podręczników zatwierdzanych przez ministra ds. równouprawnienia?
                przecież każdy może teraz wydać podręcznik i przekonywać do jego stosowania,
                nawet taki z odkłamaną historią pokazującą jak wiele faktów uczestnictwa kobiet
                w historii, sztuce, nauce zostało przemilczanych;

                - wolność wyboru zawodu przez kobiety? poza kilkoma wyjątkami kobiety mogą robić
                co chcą - choćby być grabarzami tudzież jeździć wozami asenizacyjnymi i wyciągać
                nieczystości z szamb, ale także profesorami, doktorami medycyny, odkrywcami
                nowych lądów;

                - by kobiet nie przepuszczać w drzwiach? tak długo, jak długo kobiety nie będą
                miały oznaczenia, że nie życzą sobie być przepuszczane tak długo będę
                przepuszczał - chyba że wprowadzi się kary administracyjne dla nadgorliwych

                - by nie było reklam z roznegliżowanymi kobietami? kobiety mogą dać jasno do
                zrozumienia producentom, że gwiżdżą na ich reklamy, ew. iść do sądu i się
                sądzić, jeżeli czują się pokrzywdzone;

                - co jeszcze? może prawo do bycia spoliczkowaną, bo skoro kobieta może
                spoliczkować faceta to facet też chyba ma jej prawo oddać i nie nazywać się
                damskim bokserem? (zaraz ktoś się pojawi)
                • evita_duarte Re: ping-pong 09.11.05, 19:07
                  micra napisał:

                  > No to już Ci tłumaczę - wyjeżdżasz z Turcją, jako przykładem Państwa gdzie
                  > istnieje dyskryminacja - ja nie polemizuję z tym. Ja nie wiem, co chcą
                  wywalczy
                  > ć
                  > feministki, czy też kobiety w Polsce. O to mi chodzi.

                  Wyjechalam z Turcja jako wytlumaczeniem zndania ktorego nie zrozumiales. A
                  mianowicie, ze wiekszosc niestety uwaza ze jesli problem ich nie dotyczy to
                  znaczy ze problemu nie ma. tak samo uwaza moj turecki znajomy...


                  >
                  > Śmieszą mnie lamenty, że zlikwidowano urząd min. Środy, że teraz jest ktoś z
                  > PiSu. Skoro jest urząd, ba, w randze ministra, to znaczy, że są straszne
                  > problemy w Polsce. Nie mówię o sytuacji w Turcji, bo niestety w krajach
                  > muzułmańskich wg naszych standardów wszystko jest postawione na głowie, no,
                  moż
                  > e
                  > poza dzietnością (jestem męską szowinistyczną świnią) i paroma innymi
                  sprawami.
                  >
                  >

                  Polepsza sie warunki pracy i mozliwosci kobiet w Polsce to polepszy sie rowniez
                  dzietnosc ale to zalezy nie tylko od kobiet, bo nie wystarczy dziecko urodzic.


                  > Powiedz mi, co chcą kobiety wywalczyć w Polsce? Czy jest to:
                  > - zbiór podręczników zatwierdzanych przez ministra ds. równouprawnienia?
                  > przecież każdy może teraz wydać podręcznik i przekonywać do jego stosowania,
                  > nawet taki z odkłamaną historią pokazującą jak wiele faktów uczestnictwa
                  kobiet
                  > w historii, sztuce, nauce zostało przemilczanych;


                  Widze, ze niewiele wiesz o tych postulatach a i o samej historii tez nie za
                  bardzo...
                  >
                  > - wolność wyboru zawodu przez kobiety? poza kilkoma wyjątkami kobiety mogą
                  robi
                  > ć
                  > co chcą - choćby być grabarzami tudzież jeździć wozami asenizacyjnymi i
                  wyciąga
                  > ć
                  > nieczystości z szamb, ale także profesorami, doktorami medycyny, odkrywcami
                  > nowych lądów;

                  To, ze cos jest w teorii nie znaczy ze jest rowniez w praktryce. Ptrz moje
                  wczesniejsze posty bo nie chce sie powtarzac...
                  >
                  > - by kobiet nie przepuszczać w drzwiach? tak długo, jak długo kobiety nie będą
                  > miały oznaczenia, że nie życzą sobie być przepuszczane tak długo będę
                  > przepuszczał - chyba że wprowadzi się kary administracyjne dla nadgorliwych
                  >

                  To nie ma znaczenia czy kogos przepuscisz w drzwiach czy nie. To akurat jest
                  sprawa drugorzedna. Jak mnie ktos przepuszcza w drzwiach to nie narzekam, jak
                  sie ktos przepycha tez nie.


                  > - by nie było reklam z roznegliżowanymi kobietami? kobiety mogą dać jasno do
                  > zrozumienia producentom, że gwiżdżą na ich reklamy, ew. iść do sądu i się
                  > sądzić, jeżeli czują się pokrzywdzone;
                  >

                  Uwazasz, ze kazda kobieta nagle pojdzie do sadu indywidualnie?
                  Nie badz smieszny

                  > - co jeszcze? może prawo do bycia spoliczkowaną, bo skoro kobieta może
                  > spoliczkować faceta to facet też chyba ma jej prawo oddać i nie nazywać się
                  > damskim bokserem? (zaraz ktoś się pojawi)

                  To tez, alez oczywiscie. Nie chcesz mi chyba powiedziec, ze kobiety maja jakies
                  przyrodzone prawo bic facetow... tylko ze wzgledu na swoja plec?
                  • kocia_noga micra nie pamięta chyba komuny 09.11.05, 19:18
                    dlatego wydaje mu sie ,że przepisy prawa załatwiają wszystko , albo rżnie
                    głupa. Przecież za czasów komuny ludzie mieli wszystkie prawa! Wolnośc słowa ,
                    prawo do tego , owego i jeszcze tamtego.
                    Stale tu pojawia się jakiś facet , który nie widzi problemu.Niebardzo
                    wierzę ,że nagle zobaczy.
                    • micra Re: micra nie pamięta chyba komuny 09.11.05, 19:58
                      pamiętam, pamiętam. Może nie żyłem w tamtym systemie przez -dziesiąt lat, ale
                      kilka pamiętam.

                      Czy któraś z szanownych Pań może podlinkować artykuł, dokument mówiący o co
                      walczą feministki. Aha, tylko proszę bez tekstów w stylu, że feminizmów jest
                      tyle odłamu, że każdy walczy o co innego, bo to już mam wykute na blachę.
                      Natomiast nie wiem, czego domagają się kobiety w Polsce.
                        • micra Re: micra nie pamięta chyba komuny 09.11.05, 20:12
                          sexu, sexu, sexu, spokoju, sexu
                          niektórzy czytają książki, inni lubią jeździć na ryby lub szybko samochodem, ale
                          jakoś nikt nie wpada na pomysł, by brać kasę na walkę z nierównościami

                          Zadałem pytanie dotyczące feminizmu, słowo "kobiety" tylko dodatkowo wtrąciłem.
                          Chce wiedzieć, o ile to możliwe, na jakim polu kobiety w Polsce są
                          dyskryminowane oprócz wymienionych przeze mnie przypadków, z którymi walczyła
                          Pani Minister.
                          • hermina5 Re: micra nie pamięta chyba komuny 09.11.05, 20:17
                            Ciekawa sprawa - sexu i spokoju...A np pracy nie? To ciekawe. Albo pracy
                            odpowiadajacej kawalifikacjom, tak, żeby fizyk nie musiał robić w
                            hipermarkecie? Ja o to pytam, a nie o to, co lubią robić w czasie wolnym od
                            pracy...BTW. A ile chcą mieć dzieci , jeśli tak pragną wciąż seksu- 9, 12, 14 ,
                            18? Ile?
                            • micra Re: micra nie pamięta chyba komuny 09.11.05, 21:03
                              No niektórzy 2-3 dzieci. Inni wcale, a jeszcze są tacy, którym marzy się 5-ro
                              dzieci.

                              Najbardziej szczęśliwi są Ci, którzy robią to co lubią. Niektóre kierunki
                              uczelni są z góry skazane na niepowodzenie na rynku pracy stąd też nie widzę nic
                              dziwnego, jeżeli ktoś, kto nie potrafi nic robić pracuje w hipermarkecie. Jeżeli
                              stado idzie na ekonomię to przecież oczywiste jest to, że rynek nie wchłonie
                              takiej masy ekonomistów, prawników.

                • panismok Re: ping-pong 10.11.05, 20:24
                  Ja bym chętnie zobaczyla porównywalne pensje mężczyzn i kobiet na tych samych
                  stanowiskach oraz likwidację innych przejawów dyskryminacji w wynagradzaniu...
                  Wiecie, najgorzej w mojej firmie jest wynagradzany dzial księgowości, a pracują
                  w nim osoby najlepiej wykształcone, doszkolonme i kompetentne. oczywiscie same
                  kobiety.
                  • micra Re: ping-pong 10.11.05, 21:38
                    > Wiecie, najgorzej w mojej firmie jest wynagradzany dzial księgowości, a
                    > pracują w nim osoby najlepiej wykształcone, doszkolonme i kompetentne.
                    > oczywiscie same kobiety.

                    > Ja bym chętnie zobaczyla porównywalne pensje mężczyzn i kobiet na tych samych
                    > stanowiskach oraz likwidację innych przejawów dyskryminacji w wynagradzaniu...

                    Przeczytaj w tej kolejności, przecież jest dokładnie to, o czym marzysz.

                    Swoją drogą Ci faceci, szefowie wszystkich firm (bo nie ma przecież kobiet
                    szefowych) są debilami. Przecież skoro kobiety są skłonne pracować za niższe
                    kwoty, a są lepsze od mężczyzn, to dlaczego nie zatrudniają samych kobiet i
                    narażają firmy na zbędne koszty? No kretyni jacyś, no bo co, kurcze blade.
                    • panismok Re: ping-pong 12.11.05, 13:37
                      W przypadku mojej firmy już zatrudnieni faceci są dośc "nieusuwalni", wkecili
                      się w rozmaite "układy" z innymi facetami, tymi wyżej.
                      • micra Re: ping-pong 12.11.05, 13:49
                        nie ma ludzi nie usuwalnych i nie zastąpionych. Wszystkich można usunąć, każdego
                        można zastąpić.

                        Może z jakiegoś powodu Ci faceci są potrzebni innym facetom.

                        Przecież kobiety mogą też zakładać firmy, mogą stworzyć idealne byty, bez
                        dyskryminacji, gdzie wszyscy pracujący na tych samych stanowiskach będą mieć
                        równe jak żyletka pensje.

                        Ba, kobiety będą mieć ułatwione zadanie. Wiedzą, że statystyczna kobieta jest
                        lepiej wykształcona, więcej wie, pracuje sumienniej, nie powstaną problemy z
                        piciem w pracy, molestowaniem, słowem idealna kadra, której źli faceci nie
                        widzą. Dlaczego nie powstaną firmy złożone z samych kobiet, które przecież na
                        rynku zdystansowały by firmy prowadzone przez anachronicznych mężczyzn.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka