robert_32
18.11.05, 10:39
Szanowne Panie
Czy to też jest feminizm czy może tylko taka prowokacja dziennikarska....
Bo jeśli rząd Norwegii serio o tym myśli to mam tylko jeden komentarz:
feminizm się stacza. Stacza się tak jak większość ideologii nie opartych na
prawach przyrody a na chorych pomysłach ludzi. Takie wynaturzenia wykończyły
komunizm, faszyzm, marksizm itd itp....
Cytat:
Nowy lewicowy rząd Norwegii grozi, że będzie likwidować prywatne firmy, które
w swoich władzach mają za mało kobiet
- Chcę od 1 stycznia 2006 r. wprowadzić system sankcji pozwalający likwidować
firmy [które nie przestrzegają przepisów o parytecie płci - red.] -
zapowiedziała Karita Bekkemellem, która od października jest ministrem ds.
rodziny i dzieci. W czasie poprzedniego centrowo-prawicowego rządu parlament
Norwegii przyjął prawo, które przewiduje, że kobiety muszą stanowić co
najmniej 40 proc. składu rad dyrektorów w 550 norweskich spółkach publicznych
oraz w spółkach państwowych. Do lipca tego roku norweskie firmy były
zobowiązane dobrowolnie wprowadzić te przepisy. Jednak 1 lipca kobiety
stanowiły tylko 21 proc. składu norweskich rad dyrektorów.
- Zmiany nie są wprowadzane dostatecznie szybko. Nie chcę czekać 20 czy 30
lat, aż wystarczająco inteligentni mężczyźni nominują w końcu kobiety do rad -
powiedziała dziennikarzom minister Bekkemellem. Już wkrótce rząd premiera
Jensa Stoltenberga zajmie się projektem przepisów o parytecie płci. Jeśli go
przyjmie, firmy będą musiały w ciągu dwóch lat nominować do rad dyrektorów
odpowiednią liczbę kobiet albo poddać się administracyjnej karze likwidacji -
jedynej sankcji przewidzianej w tej sytuacji przez norweskie prawo. Sigrun
Vaageng, szef norweskiego stowarzyszenia pracodawców, uważa, że prawo powinno
zezwolić na mniej drastyczne kary, na przykład grzywny, za nieprzestrzeganie
prawa o parytecie płci. - Teoretycznie rząd będzie mógł zlikwidować firmę, bo
brakuje w niej jednej tylko kobiety - przekonuje Vaageng.