Czy to też jest feminizm???

18.11.05, 10:39
Szanowne Panie
Czy to też jest feminizm czy może tylko taka prowokacja dziennikarska....

Bo jeśli rząd Norwegii serio o tym myśli to mam tylko jeden komentarz:
feminizm się stacza. Stacza się tak jak większość ideologii nie opartych na
prawach przyrody a na chorych pomysłach ludzi. Takie wynaturzenia wykończyły
komunizm, faszyzm, marksizm itd itp....



Cytat:
Nowy lewicowy rząd Norwegii grozi, że będzie likwidować prywatne firmy, które
w swoich władzach mają za mało kobiet

- Chcę od 1 stycznia 2006 r. wprowadzić system sankcji pozwalający likwidować
firmy [które nie przestrzegają przepisów o parytecie płci - red.] -
zapowiedziała Karita Bekkemellem, która od października jest ministrem ds.
rodziny i dzieci. W czasie poprzedniego centrowo-prawicowego rządu parlament
Norwegii przyjął prawo, które przewiduje, że kobiety muszą stanowić co
najmniej 40 proc. składu rad dyrektorów w 550 norweskich spółkach publicznych
oraz w spółkach państwowych. Do lipca tego roku norweskie firmy były
zobowiązane dobrowolnie wprowadzić te przepisy. Jednak 1 lipca kobiety
stanowiły tylko 21 proc. składu norweskich rad dyrektorów.

- Zmiany nie są wprowadzane dostatecznie szybko. Nie chcę czekać 20 czy 30
lat, aż wystarczająco inteligentni mężczyźni nominują w końcu kobiety do rad -
powiedziała dziennikarzom minister Bekkemellem. Już wkrótce rząd premiera
Jensa Stoltenberga zajmie się projektem przepisów o parytecie płci. Jeśli go
przyjmie, firmy będą musiały w ciągu dwóch lat nominować do rad dyrektorów
odpowiednią liczbę kobiet albo poddać się administracyjnej karze likwidacji -
jedynej sankcji przewidzianej w tej sytuacji przez norweskie prawo. Sigrun
Vaageng, szef norweskiego stowarzyszenia pracodawców, uważa, że prawo powinno
zezwolić na mniej drastyczne kary, na przykład grzywny, za nieprzestrzeganie
prawa o parytecie płci. - Teoretycznie rząd będzie mógł zlikwidować firmę, bo
brakuje w niej jednej tylko kobiety - przekonuje Vaageng.
    • bleman Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 10:42
      Norwega odwala juz kompletnie.
      Wogole jak mogli wprowadzic parytety przeciez o chore...na dluzsza mete sami
      sobie szkodza...ale "sral ich pies" ;-)
    • micra tak, w najczystszej postaci 18.11.05, 10:54
      <bot name="micra">
      Musisz co prawda poczekać na ocenę dokowskiego - jedynego prawdziwego feministy
      na tym forum, ale chyba znam jego opinię. Tak, to już jest bliskie ideałowi
      feminizmu.

      To nie jest kaczka dziennikarska. W końcu pojawi się szansa na wyrównanie
      nierówności kobiet na rynku pracy. Nie sprawiedliwe jest to, że jest tak dużo
      kobiet wykształconych, a tak mało jest dyrektorami. Norwegia i tak jest za
      ostrożna, powinien wejść przepis, że ilość kobiet dyrektorów i prezesów powinna
      być proporcjonalna do ilości kobiet wśród osób z wyższym wykształceniem.
      </bot>
      • robert_32 Re: tak, w najczystszej postaci 18.11.05, 11:05
        Czyli rozumiem, że tak jak w czasach PRL: w Polsce i innych państwach bloku
        wschodniego panował socjalizm, ale ideałem był komunizm, do którego państwa te
        nigdy tak naprawdę do doszły. To był ideał ale trzeba było jeszcze lat aby do
        niego dojść (na szczęście system umarł zanim całkowicie do niego doszliśmy).

        Tak samo jest z feminizmem: w Szwecji lub Norwegii mamy feminizm realny. Ale
        istnieje feminizm idealny: idealna równość płci, idealnie równe zarobki kobiet i
        mężczyzn, idealny (czyli równy) podział obowiązków przy wychowaniu dzieci,
        istnieje idealny mężczyzna, który wprwdzie różni się wyglądem ale charakter,
        sposób myslenia, priorytety, któremi kieruje się w życiu ma takie same jak
        kobieta.... Oj zdaje się, że czeka nas wysyp wspaniałych książek science-fiction
        o takich idealnych światach alternatywnych (typu twórczość Orwella albo z
        naszego polskiego podwórka: Zajdla)
        • micra Re: tak, w najczystszej postaci 18.11.05, 11:34
          No państwa te dwoją się i troją, by wszyscy byli traktowani tak samo, ale to im
          nie wystarcza, chcą wpływać na myśli obywateli, by wszyscy myślieli tak samo i
          robili tak samo w zakresie równych praw, a jak ktoś myśli inaczej to trzeba go
          naprowadzić na dobrą drogę, bo błądzi.
      • monikaannaj Re: tak, w najczystszej postaci 18.11.05, 11:45
        A jak się jescze facetów dyrektorów odpowiedzialnych za brak równosci w firmie
        bedzie wsadzać na długie lata do więzienia to problem się rozwiąze
        automatycznie.
        • micra Re: tak, w najczystszej postaci 18.11.05, 11:57
          o, nie, nie, najpierw należy ich kastrować i obcinać członki, to więcej do głowy
          im już takie pomysły nie przyjdą (wiadomo do której głowy)

          Nie wiem ponadto, czy Norwegia i inne kraje skandynawskie nie powinny rozważyć
          na 20-30 lat zakazu udziału mężczyzn w zarządach firm i na wysokich
          stanowiskach. Tak dla równowagi, skoro kobiety tak długo nie mogły zajmować
          takich miejsc, to dlaczego nie wyrównać w ten sposób tej oczywistej dyskryminacji.
    • robert_32 Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 11:59
      Kiedyś jak jeszcze byłem studentem uwielbiałem Zajdla. Tak jakoś mi się
      przypomniała jedna z jego najlepszych książek "Limes inferior" po przeczytaniu o
      tych pomysłach w Norwegii. Pięknie Zajdel opisał tam idealne społeczeństo
      stworzone wg idealnych zasad humanistycznych. Pozwolę sobie tu wkleić tu
      fragment opisujący to idealne społeczeństwo. Uważam, że wszystkie feministki,
      którym marzy się stworzenie idealnego państwa feministycznego powinny to przeczytać.

      cytat:

      Sneer nie lubił rozmawiać o polityce, szczególnie w publicznych lokalach. Jednak
      kolega najwyraźniej potrzebował wsparcia. Może bardziej niż on, Sneer, w
      dzisiejszym fatalnym dniu.
      – Wszystko jest w porządku, Matt – powiedział. – Tak miało być i tak jest.
      Zgodnie z założeniami.
      – To, że większość ludzi nic nie robi?
      – Przecież zawsze o to chodziło! Od najdawniejszych czasów ludzie próbowali
      przerzucić wysiłek fizyczny na zwierzęta, na maszyny... Potem wysiłek umysłowy
      na komputery, systemy informatyczne... No, i prawie się udało! Jeśli ktoś
      jeszcze musi tym kierować, ulepszać, to przecież powinni to robić najlepsi. Dla
      innych nie pozostaje nic do roboty.
      – Ta cholerna klasyfikacja... – mruknął Matt. – Czy to potrzebne?
      – Posłuchaj. – Sneer usiadł wygodnie, zapalił. – Jeśli nie przemawiają do ciebie
      oficjalne artykuły prasowe, ja ci to wyjaśnię prościej. Jest kilka podstawowych
      cech, jakie winno posiadać idealne społeczeństwo. Jasne, że nigdy się nie
      osiągnie ideału. Ale należy zbliżać się do niego maksymalnie. Pierwsza rzecz to
      równe szansę. A więc powszechny dostęp do wykształcenia. Ten warunek
      spełniliśmy. Mamy powszechne wyższe wykształcenie. Dawniej się mówiło: trzeba
      mieć „papierek”, reszta nieważna. Kto miał ten „papierek”, miał większe szansę.
      Kto go nie miał, pozostawał z poczuciem, że ten brak decyduje o wszelkich
      niepowodzeniach. Usunięto to źródło społecznej frustracji. Wprowadzono
      powszechne wyższe studia. Obowiązkowe! A jeśli miały stać się obowiązkowe,
      trzeba było umożliwić każdemu ich ukończenie. Umożliwić to znaczy dostosować
      poziom wymagań do poziomu studentów. Teraz już nikt nie powie, że nie dano mu
      szansy. Cóż dalej? Druga drażliwa sprawa to zarobki. Próbowano różnie. Dawanie
      „według potrzeb” to nieosiągalny ideał. Potrzeby są nieograniczone, rosną w
      miarę ich zaspokajania. A środki na to są zawsze skończone i ograniczone.
      Dawanie „według pracy”, owszem, to dobra zasada. Ale zastosować ją w całej
      rozciągłości można tylko wówczas, gdy wszyscy mają pracę. Można jeszcze dawać
      wszystkim po równo. Też nieźle, ale niezupełnie sprawiedliwie, a ponadto
      powoduje to powstawanie różnych niepożądanych antybodźców. W naszym
      społeczeństwie realizuje się pewien szczególny „cocktail” tych różnych zasad
      podziału, przy równoczesnym zróżnicowaniu wymagań. Wymagamy od obywateli tym
      więcej, im wyższy jest ich poziom możliwości umysłowych, zdolności, aktywności
      intelektualnej. Gdy wszyscy mają równe wykształcenie, jedyną metodą określenia
      owego poziomu przydatności intelektualnej jest powszechna klasyfikacja przy
      użyciu systemu testów. Stąd siedem klas przydatności, od zera do szóstki. Każdy
      może być powołany do pracy, aczkolwiek, jak wiemy, w praktyce potrzebni są tylko
      ci, którzy mieszczą się między zerem a trójką. Z podziałem dóbr sprawa jest
      bardziej-skomplikowana, lecz, przyznasz, rozwiązano ją niezwykle zmyślnie. Wedle
      zasady: „każdemu po równo”, każdy, niezależnie od klasy, dostaje tyle samo
      czerwonych punktów miesięcznie. Obojętne, czy pracuje, czy nie, bo to nie od
      niego zależy. Według zasady „każdemu według jego możliwości” obywatele otrzymują
      dodatkowo punkty zielone. Tym więcej, im wyższą klasę intelektu reprezentują.
      Stwarza to bodziec do zwiększenia swych możliwości, do osiągania wyższych klas,
      a więc do zwiększania swej potencjalnej przydatności społecznej. Liczba
      zielonych nie zależy od tego, czy się pracuje czy nie. Premiowana jest gotowość
      i odpowiedni poziom przydatności do pracy. A w końcu ci, którzy pracują,
      wynagradzani są dodatkowo, wedle zasady: „każdemu według jego pracy”, punktami
      żółtymi. Muszą przecież mieć jakiś bodziec do wydajnego działania. Ot, i masz w
      skrócie nasz doskonały system społeczno-ekonomiczny. Nikt nie zostaje bez
      środków do życia, jeśli nawet nie ma dla niego pracy i jeśli natura nie
      obdarzyła go najwyższego lotu intelektem...
      – Ładnie to przedstawiłeś – powiedział Matt cierpko. – Należy jeszcze tylko
      dodać, że za czerwone punkty można dostać jedynie podstawowe środki do życia:
      niezbędną odzież, najprostsze pożywienie i skromne mieszkanie...
      – Zgoda, i zupełnie słusznie – wtrącił Sneer ironicznie. – Ponadto każdy, w
      zależności od klasy, dostaje mniej lub więcej punktów zielonych, za które ma
      prawo nabyć nieco bardziej wyszukane artykuły: naturalne tworzywa, prawdziwą
      szynkę... A ci, którzy wydajnie pracują, mogą za swoje żółte punkty dostać różne
      luksusy, a wśród nich dobre piwo... Czy nie uważasz, że wszystko jest w porządku?
      Matt patrzył na Sneera wciąż nie mogąc odgadnąć, czy ten broni z przekonaniem
      przedstawionego systemu społecznego, czy kpi sobie z niego.
      – A ty, jak uważasz? – spytał wprost.
      – Mnie jest z tym wygodnie – powiedział Sneer, dopijając piwo.
      – Nie rozumiem, skąd masz żółte, jeśli nie pracujesz – stwierdził nagle Matt.
      Takie pytanie było dopuszczalne jedynie między bardzo zażyłymi przyjaciółmi,
      ale Sneer nie zamierzał się obrażać.
      – Przecież wiesz, że można prywatnie wymienić zielone na żółte...
      – Po kursie czarnorynkowym?
      – Jasne. Nawet czerwone na żółte też czasem się udaje, chociaż to bardzo drogo
      wypada.
      – Ale... to nie jest dozwolone...
      – ...ani też nie zabronione. Przecież nikogo to nie obchodzi. Są legalne
      automaty rozliczeniowe, w których możesz przepisać dowolną liczbę dowolnych
      punktów z jednego Klucza na drugi.
      – Ale... – Matt zawahał się chwilę, potem ściszył głos – ...ty przecież nie
      kupujesz żółtych punktów na czarnym rynku?
      – Zgadłeś! – zaśmiał się Sneer. – Trzeba mieć tutaj zero – wskazał swoją głowę.
      – A tutaj – dodał wydobywając swój Klucz – co najwyżej czwórkę. Tyle ci mogę
      powiedzieć, bo nie jesteś kapuś.
      – Skąd wiesz? – uśmiechnął się Matt.
      – Stąd, że nie masz na piwo.
      – Masz rację. To dość przekonywające kryterium – zaśmiał się Matt gorzko. –
      Tylko donosiciele zawsze znajdują zajęcie, niezależnie od posiadanej klasy.
      – Policja musi mieć informatorów we wszystkich środowiskach. Ale czasem taki
      tajniak udaje tylko szóstaka. Ma nawet Klucz z szóstką, a naprawdę jest dużo lepszy.
      • lolyta robert, OT 18.11.05, 22:10
        Ty to pracowicie przepisales czy masz w pliku te ksiazke??
        • robert_32 Re: robert, OT 22.11.05, 13:24
          Nie, no co ty... znalazłem w internecie
      • panismok Re: Czy to też jest feminizm??? 19.11.05, 10:40
        Czytalam. Chyba całkiem nieźle bym się tam czuła, pewnie też zostałabym
        lifterką :)
    • dante_81 Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 12:03
      Czy jednoosobowe firmy, zakładane przez mężczyzn też będą podlegać biologicznej
      likwidacji, bo nie przesrzegją parytetu płci?

      A tak naprawdę, prawo w tej postaci jest czystym idiotyzmem. Nikt nie mówi o
      likwidacji firm, gdzie jest za mało mężczyzn. Co na to facet, który chce zostać
      przedszkolankiem?
      • bleman Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 12:24
        Bo feminizm w wykonaniu skandynawskim to : udupic mezczyzn za wszelka cene
      • kocia_noga Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 12:56
        dante_81 napisał:

        > Czy jednoosobowe firmy, zakładane przez mężczyzn też będą podlegać
        biologicznej
        >
        > likwidacji, bo nie przesrzegją parytetu płci?
        >
        Projekt dotyczy dużych firm państwowych i ma sens.U nas też by się przydał .Co
        4 ( minimum) lata zmieniaja się zarządy i władze takich np spółek skarbu
        państwa , jak myslicie , dlaczego i po co? I ci faceci z PIS zacierający teraz
        rączki i szykujący się do objęcia stanowisk , to myśla o tym żeby przez te 4
        lata pracowac w pocie czoła dla budowania bogactwa nas wszystkich? Jestem
        innego zdania o ich motywach i planach i też bym chciała,żeby kobiety
        nachapywały się po równo , bo potem po równo będzie u nas kapitalistów co
        ukradli pierwszy milion , i moga wywierac wpływy .
        >
        • dante_81 Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 13:16
          A jakie prawo Ci broni zasilić szeregi PiS i się nachapywać?
        • micra Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 13:16
          żadnych firm państwowych - jak najmniej - nie będzie kasy, nie będzie pokus
          • kocia_noga Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 13:20
            micra napisał:

            > żadnych firm państwowych - jak najmniej - nie będzie kasy, nie będzie pokus


            Niestety tak się nie da , a szkoda.
            • micra Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 15:16
              Jeden z chrząszczy też ma za małą powierzchnię skrzydeł - nie wie o tym - i
              lata. Gdzieś jest taki rysunek - na murze jednej z uczelni - niestety nie wiem
              na której.

              Wielu rzeczy się nie da, jeżeli się nie spróbuje. Ok, powinno być tych firm
              mniej o 90%.
              • feel_good_inc Trzmiel a nie chrząszcz ;) n/t 18.11.05, 15:43


        • robert_32 Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 13:36
          Kocia_noga - przeczytaj uważnie ten artykuł - projekt dotyczy nie tylko firm
          państwowych ale także spółek publicznych czyli wszystkich notowanych na giełdzie.
        • monikaannaj Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 15:07
          I ci faceci z PIS zacierający teraz
          > rączki i szykujący się do objęcia stanowisk

          na ministra finasow mianowali kobiete... Nie sadzę żeby to był dobry pomysł
          akurat w tym przypadku.
          • kocia_noga Re: Czy to też jest feminizm??? 18.11.05, 15:18
            monikaannaj napisała:

            > I ci faceci z PIS zacierający teraz
            > > rączki i szykujący się do objęcia stanowisk
            >
            > na ministra finasow mianowali kobiete... Nie sadzę żeby to był dobry pomysł
            > akurat w tym przypadku.


            No, PIS akurat mi teraz przypasował, wczesniej mozna było wymienić każdą inną
            partię sposobiąca się do "wadzy". Nie twierdzę tez ,że wszyscy złodzieje, ale
            jak się wie,że za minimum 4 lata ktoś inny przyjdzie na to stanowisko...
    • dokowski Kolejna żałosna manipulacja antyfeministy 20.11.05, 23:19
      robert_32 napisał:

      > kobiety muszą stanowić co najmniej 40 proc. składu rad dyrektorów
      > w 550 norweskich spółkach publicznych oraz w spółkach państwowych

      jak widać nie chodzi tu o firmy prywatne, więc cały ten antyfeministyczny post
      jest atakiem trafiającym w próżnię

      Demokratycznie wybrane władze mogą sobie swoje urzędy urządzać zgodnie z wolą
      wyborców, gdyż organizacje publiczne i państwowe muszą kierować się wymogami
      wizerunku zgodnego z polityką rządu. Jeżeli w prywatnych firmach zachowana jest
      wolność, a większość ludzi pracuje w prywatnych firmach, to znaczy że mamy do
      czynienia z wolnym krajem i nie można mieć do feministek pretensji, że troszczą
      się o wizerunek rządu. Takie ataki na feministki są równie absurdalne, jak
      byłyby ataki na Murzynów za to, że Amerykanie wprowadzili dla nich parytety.
      Nikt rozsądny jednak nie winił Murzynów za parytety, co najwyżej miał pretensje
      do głupoty ustawodawców, którzy popełnili błędy wprowadzając te parytety.

      A tutaj, w Norwegii, mamy do czynienia z parytetami wprowadzonymi bez powielania
      amerykańskich błędów, krytykowanie feministek jest więc jeszcze głupsze, niż
      krytykowanie Murzynów.
      • robert_32 Re: Kolejna żałosna manipulacja antyfeministy 21.11.05, 09:29
        Dokowski - a czy ty wiesz co to jest spółka publiczna? To jest spółka notowana
        na giełdzie a więc w większości są to spółki prywatne
        • dokowski Jak to?! W całej Norwegii jest tylko 555 firm ... 21.11.05, 13:53
          robert_32 napisał:

          > Dokowski - a czy ty wiesz co to jest spółka publiczna? To jest spółka notowana
          > na giełdzie a więc w większości są to spółki prywatne

          ... notowanych na giełdzie plus firmy z udziałem skarbu państwa - to mi sie
          zdaje mało prawdopodobne. Zresztą skąd pomysł, że na giełdzie mogą być notowane
          tylko spółki? Zwyczajne prywatne firmy nie mogą?
Pełna wersja