agrafek
26.10.02, 11:39
Jako nowy tutaj skaczę sobie po kolejnych postach w celch poznawczych i -
szczerze mówiąc gubie się zupełnie. Oto bowiem każdy z forumowiczów ma na
temat feminizmu do powiedzenia rzeczy ważkie, każdy jednak mówi, jakby o
czymś innym. I tak Maciej, na przykład, wraca uparcie do parytetów, co
doprowadza do irytacji Sagan. Itd. Chętnie usłyszałbym krótką
definicję "feminizmu osobistego" (nazwa wymyślona ad hoc na użytek tego
postu) od Sagan na przykład i porównał ją z definicją Hani. Pewnie dałoby się
to jakoś wyciągnąć z Waszych wypowiedzi z ostatnich miesięcy, jednak byłoby
to zajęcie czasochłonne okrutnie.
Pozdrawiam.:)