kobieta a mężczyzna w sądzie

04.01.06, 22:40
jestem ciekawa co myślą feministki na temat równouprawnienia w sądach,
szczególnie gdy pojawia się problem dyskryminacji panów w sprawach
rozwodowych i przy przyznawaniu opieki nad dzieckiem "Obecnie jedynie ok. 3%
ojców uzyskuje prawo do sprawowania bezpośredniej opieki nad dziećmi po
rozwodzie. Jest to możliwe prawie wyłącznie w sytuacji, gdy matka dziecka nie
jest w stanie ze względu na stan zdrowia lub innych istotnych przyczyn takiej
opieki sprawować."
    • bleman Ja tez ejstem ciekawy 04.01.06, 22:40

    • micra dużo ciekawsze by było wiedzieć... 04.01.06, 22:43
      ...ilu mężczyzn z chcących tą opiekę uzyskać nie uzyskuje takowej. Cóż, mniej
      mężczyzn niż kobiet pragnie być non-stop z dziećmi (obowiązki), większość woli
      być tylko w wyznaczonych okresach. Natomiast wyjątki, które chcą być z dzieckiem
      rzeczywiście mają problem.
    • evita_duarte Re: kobieta a mężczyzna w sądzie 04.01.06, 22:44
      Nie mam zielonego p[ojecia jak to jest wiec trudno byloby sie wypowiedziec. 3%
      ojcow dostaje prawo opieki, ale ilu z nich wnioskuje o to prawo?? Ojciec mojego
      kolegi powiedzial na rozprawie sedzinie, ze odwiedziny raz na dwa tygodnie to
      za czesto...
      • micra to przykre... 04.01.06, 22:46
        ... bo chyba tak jest najczęściej, a Ci którzy chcą uczestniczyć w wychowaniu
        dziecka mają pecha
        • wika191 Re: to przykre... 04.01.06, 22:50
          A nie uważacie że to nie pech ale właśnie przejaw dyskryminacji? Przecież
          powszechnie uważa się tylko kobiety "stworzone są" do zajmowania się dziećmi...
          • micra Re: to przykre... 04.01.06, 23:13
            Nie wiem, czy to jest dyskryminacja. Sąd podejmuje decyzję na podstawie
            posiadanych informacji. Widząc 90% mężczyzn nie zainteresowanych wychowaniem
            dzieci źle ocenia pozostałe 10%. Ponadto z tych 10% mężczyzn część ma chyba żony
            będące dobrymi matkami, którym się nie udało w związku z tym mężczyzną.

            Owszem, sąd powinien być ślepy na statystyki, powinien kierować się dobrem
            dziecka i jeżeli tak nie jest to zwyczajnie łamane jest prawo. Nie chciałbym
            jednak, by ilość ojców pozostających z dziećmi była określana kwotowo.
            • kochanica-francuza oj micra micra 05.01.06, 00:02
              dobrze piszesz. tylko po kiego ta złośliwa uwaga o okreslaniu kwotowym?
              • micra rękę mogę oddać 05.01.06, 00:29
                że nie było w tym za grosz złośliwości - dodałem na wszelki wypadek, by ktoś
                mnie posądził o tego typu pomysły

                prawą rękę mogę poświęcić

                o co Ty mnie posądzasz
                • micra no i zaraz ktoś by mi rękę uciął 05.01.06, 00:30
                  :) miało być: by ktoś mnie _nie_ posądził o tego typu pomysły
      • bleman Jakis burak i tyle, najgorsze ze tacy 04.01.06, 22:48
        wyrabiaja "mezczyznom" opinie.
        • abaddon_696 Dlaczego burak? Nie lubi bachorów i tyle. 04.01.06, 22:50

          • bleman To po cholere robili ? 04.01.06, 22:51

          • evita_duarte Re: Dlaczego burak? Nie lubi bachorów i tyle. 04.01.06, 22:51
            To po co sobie zrobil az troje dzieciaczkow?? Z reszta oni teraz wszyscy
            wyrosli na wspanialych mezczyzn.
            • takete_malouma Re: Dlaczego burak? Nie lubi bachorów i tyle. 04.01.06, 23:10
              ... czyli byli wychowywani praktycznie bez udziału ojca i wyrośli na takich mężczyzn, jakich feministki uważają za wspaniałych. Wszystko się zgadza :)
              • evita_duarte Re: Dlaczego burak? Nie lubi bachorów i tyle. 04.01.06, 23:12
                takete_malouma napisał:

                > ... czyli byli wychowywani praktycznie bez udziału ojca i wyrośli na takich
                męż
                > czyzn, jakich feministki uważają za wspaniałych. Wszystko się zgadza :)


                Byli wychowywani bez udzialu ojca to sie zgadza, ale mieli dziadka, z ktorym
                mieszkali w jednym domu. Ojciec bil mame i wszystko przepijal. Ona sprzatala w
                kosciele a on jej pieniadze wykradal i chlal. W ogole nie sa do niego podobni,
                na szczescie. Czy sa taci wspaniali.. coz dla mnie to prawie jak bracia wiec
                trudno o obiektywizm z mojej strony...
              • kochanica-francuza Eeee, no nie rozumiem 05.01.06, 00:03
                to chyba do tego OJCA takete powinieneś mieć pretensje? nie do feministek?
                • hirondelle123 Re: Eeee, no nie rozumiem 05.01.06, 09:51
                  Takete jest zaprogramowany na krytykowanie feministek i inaczej nie potrafi.
                  Spytaj go dlaczego ulica nie odśnieżona, to ci powie że to wina feministek... W
                  dodatku oskarży cię o nienawiść do mężczyzn - bo przecież w służbach miejskich
                  pracują głównie mężczyźni i to oni nie nadążają z robotą;)
                  Gość ma ciężką fobię i nic się na to nie poradzi.
                  • takete_malouma Re: Eeee, no nie rozumiem 05.01.06, 12:08
                    > Takete jest zaprogramowany na krytykowanie feministek i
                    > inaczej nie potrafi. Spytaj go dlaczego ulica nie odśnieżona,
                    > to ci powie że to wina feministek...

                    Sama jesteś zaprogramowana. Nie pisałem kto jest *winny* nieuczestniczenia ojca w wychowaniu synów, tylko kto jest *zadowolony z rezultatów* owego nieuczestniczenia.
                    • hirondelle123 Re: Eeee, no nie rozumiem 05.01.06, 16:15
                      No niestety ale jednak jesteś. Dobrze pamiętam twoje dawniejsze posty. Ty masz
                      obsesję szukania wroga klasowego (raczej płciowego w tym przypadku). I za
                      cholerę nie dasz sobie wytłumaczyć, że szukasz tego wroga w złym miejscu.
                      Wystarczyłaby odrobina racjonalnego spojrzenia na sprawę żeby zauważyć, że
                      akurat w kwestii praw ojców to właśnie feministki są sprzymierzeńcami
                      pokrzywdzonych mężczyzn, natomiast antyfeminiści są ich przeciwnikami - bo to
                      feministki twierdzą, że kobety i mężczyźni jeśli tylko zechcą mogą być tak samo
                      dobrymi rodzicami. Natomiast zdaniem antyfeministów matka natura sprawia, że
                      dziećmi powinny się zajmować kobiety - a skoro tak, to właśnie im sądy powinny
                      przyznawać opiekę. Proste i oczywiste, ale ty Takete nigdy tego nie zrozumiesz
                      bo burzyłoby to twój światopogląd. Feministka twój wróg, amen. Szkoda czasu na
                      rozmowę z tobą, eot.
                      • takete_malouma Re: Eeee, no nie rozumiem 06.01.06, 13:27
                        > akurat w kwestii praw ojców to właśnie feministki są
                        > sprzymierzeńcami pokrzywdzonych mężczyzn,

                        Ale przecież nie ma jednego feminizmu! Feminizm jest ogromnie zróżnicowany wewnętrznie, podzielony na różne nierzadko skonfliktowane nurty i frakcje, więc nie możesz uogólniać, że "feministki są sprzymierzeńcami pokrzywdzonych mężczyzn"! Według mojej obserwacji przyjazne mężczyznom/ojcom są jedynie marginalne i nie liczące się elementy w obrębie feminizmu, przy czym marginalność mierzę brakiem politycznej aktywności i wpływu na rzeczywistość. Feministki głównego nurtu (te najwytrwalej publikujące, lobbingujące, prące do władzy i werbujące na uczelniach) czasami, przyparte do muru słusznymi zarzutami partykularyzmu, wystękują na odczepnego dwa zdania o dyskryminacji ojców w sądach rodzinnych - po czym dalej robią swoje, ponieważ w ich filozofii nadrzędną zasadą jest Fundamentalne i Niezbywalne Prawo Kobiety, Żeby Było Tak, Jak Ona Chce.

                        > natomiast antyfeminiści są ich przeciwnikami

                        Bzdura.

                        > - bo to feministki twierdzą, że kobety i mężczyźni jeśli
                        > tylko zechcą mogą być tak samo dobrymi rodzicami.

                        Słonko, tu nie ma w ogóle żadnej dyskusji o "byciu w stanie", bo chyba tylko bardzo ciemne bigoteryjne umysły twierdzą, że mężczyźni mają gorsze predyspozycje do bycia rodzicami. Tym, czego potrzeba i o co walczą działacze ruchu praw ojca, są konkretne rozwiązania prawne rozstrzygające w sprawiedliwy sposób brzydkie, brudne konflikty, które niestety #są i będą#: facet po rozwodzie chce odwiedzać dzieci, babka się temu sprzeciwia i nie chce go do tych dzieci dopuścić. Nie słychać, żeby feministki proponowały lub popierały zmiany prawne zwiększające szanse mężczyzny na uzyskanie sprawiedliwości w takim konflikcie z ex, w sytuacji, gdy on ma ewidentną rację z punktu widzenia przyjętej filozofii "mężczyzna nie jest gorszym rodzicem". Natomiast non stop widzimy feministki usiłujące przeprowadzić rozwiązania dające kobiecie prawną moc każdorazowego zwyciężania, bez względu na sprawiedliwość, w takich właśnie konfliktach (i w innych, np. on nie chce płacić na dzieci, z którymi nawet nie może porozmawiać i które są nastawiane przeciwko niemu, zaś ona chce go do płacenia zmusić).
                        • kocia_noga Re: Eeee, no nie rozumiem 06.01.06, 15:19
                          takete_malouma napisał:
                          >> do bycia rodzicami. Tym, czego potrzeba i o co walczą działacze ruchu praw
                          ojc
                          > a, są konkretne rozwiązania prawne rozstrzygające w sprawiedliwy sposób
                          brzydki
                          > e, brudne konflikty, które niestety #są i będą#

                          skoro mężczyźni potrafią być dobrymi ojcami, to może maskuliniści, tacy jak
                          ty , zaczną ich pzrekonywac ,żeby częściej się starali o opiekę nad swoimi
                          dziećmi po rozwodzie? Przecież ci spośród ojców, którzy tego chcą , są
                          nieliczni.


                          > e słychać, żeby feministki proponowały lub popierały zmiany prawne
                          zwiększające
                          > szanse mężczyzny na uzyskanie sprawiedliwości w takim konflikcie z ex, w
                          sytua
                          > cji, gdy on ma ewidentną rację z punktu widzenia przyjętej
                          filozofii "mężczyzna
                          > nie jest gorszym rodzicem".


                          A dlaczego feministki mają się tym zajmować ? Dlaczego ty się tym nie zajmiesZ,
                          zamiast wypisywać posty na FF ?

                          > np. on
                          > nie chce płacić na dzieci, z którymi nawet nie może porozmawiać i które są
                          nast
                          > awiane przeciwko niemu, zaś ona chce go do płacenia zmusić).


                          Nooo , taki przykład każe mi zastanowić się poważnie nad tym , czy tobie
                          powierzyłabym w opiekę jakiekolwiek dziecko.Dziecko nie jest towarem ( płace i
                          wymagam ) , tylko PODMIOTEM prawa do alimentów.Rozumiesz? Prawo do alimentów ma
                          dziecko , od obydwojga rodziców, to nie jest tak , jak ty byś chciał,że ojciec
                          opłaca jakąś usługę .
                          Jeśli dziecko pozostaje pzry matce, to matak inwestuje w nie duużo więcej , niż
                          te alimenty zasądzone przez sąd rodzinny.
                          • takete_malouma Re: Eeee, no nie rozumiem 06.01.06, 16:26
                            > skoro mężczyźni potrafią być dobrymi ojcami, to może
                            > maskuliniści, tacy jak ty , zaczną ich pzrekonywac,
                            > żeby częściej się starali o opiekę nad swoimi dziećmi
                            > po rozwodzie? Przecież ci spośród ojców, którzy tego
                            > chcą , są nieliczni.

                            To nie ma nic do rzeczy - klasyczny red herring! Nawet gdyby na całym świecie tylko jeden rozwiedziony ojciec starał się o opiekę, a reszta to byliby deadbeats, to i tak temu jednemu jak psu należałoby się sprawiedliwe traktowanie!

                            > A dlaczego feministki mają się tym zajmować?

                            O to zapytaj hirondelle123. To jej pomysł, w dodatku ona twierdzi, że feministki to ROBIĄ :-)

                            > Dlaczego ty się tym nie zajmiesz, zamiast wypisywać posty na FF?

                            A skąd możesz wiedzieć, że się tym nie zajmuję?

                            > Nooo, taki przykład każe mi zastanowić się poważnie nad
                            > tym, czy tobie powierzyłabym w opiekę jakiekolwiek dziecko.

                            Ad hominem.

                            > Dziecko nie jest towarem (płace i wymagam), tylko PODMIOTEM
                            > prawa do alimentów. Rozumiesz? Prawo do alimentów ma dziecko,
                            > od obydwojga rodziców,

                            Jeśli ta teoria prawna uwzględnia jedynie serwituty wynikające z faktu bycia rodzicem, a nie uwzględnia prawa człowieka do emocjonalnej gratyfikacji z rodzicielstwa (czyli krótko mówiąc - dopuszcza układ "płać i spadaj"), to jest zwyczajnie niepoprawna z punktu widzenia etyki, a sprzeciwianie się jej i nieposłuszeństwo wyrokom nią uzasadnianym jest moralnie słuszne.

                            > Jeśli dziecko pozostaje pzry matce, to matak inwestuje w
                            > nie duużo więcej, niż te alimenty zasądzone przez sąd
                            > rodzinny.

                            Statystyki jakieś? Czekam.
                            • takete_malouma Re: Eeee, no nie rozumiem 06.01.06, 16:42
                              > to i tak temu jednemu jak psu należałoby się sprawiedliwe
                              > traktowanie!

                              Miało być oczywiście "jak psu buda" - co nie znaczy, że nie popieram w ogólności sprawiedliwego traktowania psów :)
                            • hirondelle123 Re: Eeee, no nie rozumiem 06.01.06, 17:56
                              takete_malouma napisał:

                              > > A dlaczego feministki mają się tym zajmować?
                              >
                              > O to zapytaj hirondelle123. To jej pomysł,



                              Nic podobnego! Nie pisałam, że feministki powinny pomagać ojcom, pisałam że że
                              feministki i ojcowie walczący o opiekę mają identyczny pogląd na podział ról w
                              rodzinie: odrzucają tradycyjną zasadę, że tylko matka nadaje się do opieki nad
                              dzieckiem. Masz kłopoty z rozumieniem tekstu pisanego czy celowo przekręcasz?



                              w dodatku ona twierdzi, że feministk
                              > i to ROBIĄ :-)



                              Bo robią. Żaden inny urząd w ostatnich latach nie interesował się sprawami
                              ojców w takim stopniu jak urząd pełnomocnika ds równego statusu, najpierw
                              Jaruga potem Środa. Być może zrobiły za mało, ale inni ministrowie nie zrobili
                              kompletnie NIC. Powinieneś być im wdzięczny zamiast tak ciągle mieć za złe.



                              >
                              > > Dlaczego ty się tym nie zajmiesz, zamiast wypisywać posty na FF?
                              >
                              > A skąd możesz wiedzieć, że się tym nie zajmuję?
                              >
                              > > Nooo, taki przykład każe mi zastanowić się poważnie nad
                              > > tym, czy tobie powierzyłabym w opiekę jakiekolwiek dziecko.
                              >
                              > Ad hominem.
                              >
                              > > Dziecko nie jest towarem (płace i wymagam), tylko PODMIOTEM
                              > > prawa do alimentów. Rozumiesz? Prawo do alimentów ma dziecko,
                              > > od obydwojga rodziców,
                              >
                              > Jeśli ta teoria prawna uwzględnia jedynie serwituty wynikające z faktu bycia
                              ro
                              > dzicem, a nie uwzględnia prawa człowieka do emocjonalnej gratyfikacji z
                              rodzici
                              > elstwa (czyli krótko mówiąc - dopuszcza układ "płać i spadaj"), to jest
                              zwyczaj
                              > nie niepoprawna z punktu widzenia etyki, a sprzeciwianie się jej i
                              nieposłuszeń
                              > stwo wyrokom nią uzasadnianym jest moralnie słuszne.


                              Nic nie zrozumiałes. Dziecko to nie przedmiot. Dziecko to nie element wojny
                              między matką a ojcem. Dziecko to człowiek mający swoje prawa. Ty chciałbyś
                              karać dziecko odebraniem alimentów za to, że jego matka jest zołzą która mści
                              się na ojcu wykorzystując dziecko! W ten sposób dziecko jest krzywdzone
                              dwukrotnie: raz przez matkę zabraniającą spotkań z ojcem, drugi raz przez ojca
                              odbierającego dziecku pieniądze na życie. Dla ciebie dziecko to przedmiot o
                              który się walczy i którym można rzucić w przeciwnika jak kamieniem...
                              pzrerażająca postawa! Może i Kocia użyła argumentu ad hominem, ale miała rację:
                              taka postawa moralna dyskwalifikuje cię jako ojca. Przemyśl to sobie.



                              >
                              > > Jeśli dziecko pozostaje pzry matce, to matak inwestuje w
                              > > nie duużo więcej, niż te alimenty zasądzone przez sąd
                              > > rodzinny.
                              >
                              > Statystyki jakieś? Czekam.


                              A po co? Czasami zdrowy rozsądek wystarczy. Średnie alimenty w Polsce to ok.
                              300 zł, średnia pensja opiekunki do dziecka na stałe 1000-1500. Nawet gdyby
                              matka nie wydawała na dziecko ani grosza własnych pieniędzy to i tak
                              inwestowała by w nie więcej niż te grosze z alimentów - samą tylko opieką. A
                              wiadomo, że wydaje własne bo za 300 zeta nikt dziecka nie utrzyma.
                              • kocia_noga Re: Eeee, no nie rozumiem 06.01.06, 19:15
                                hirondelle123 napisała:

                                Teraz doszłam do twojej odpowiedzi - jak widzisz, mamy podobne zdanie.Ja
                                dyskusję z takete kończę .
                              • takete_malouma Re: Eeee, no nie rozumiem 06.01.06, 23:33
                                > Nic podobnego! Nie pisałam, że feministki powinny pomagać
                                > ojcom,

                                ... ani ja nie pisałem, że ty pisałaś. Kocia dopatrzyła się tego pomysłu w mojej odpowiedzi na twoje stwierdzenie, że to *robią*. Było tak, jakbyś ty napisała "kura przeszła przez ulicę", potem ja "nieprawda, kura nie przeszła przez ulicę", a potem kocia do mnie z pytaniem: "dlaczego niby kura miałaby przechodzić przez ulicę?". Skierowałem ją z tym pytaniem do ciebie, bo to od ciebie pochodzi pomysł o "przechodzeniu kury przez ulicę"; skoro utrzymujesz, że feministki *popierają* sprawiedliwe traktowanie ojców w sądach rodzinnych, to chyba wiesz o tym popieraniu więcej niż ja, który twierdzę, że *nie popierają* :)

                                > pisałam że że feministki i ojcowie walczący o opiekę
                                > mają identyczny pogląd na podział ról w rodzinie:
                                > odrzucają tradycyjną zasadę, że tylko matka nadaje
                                > się do opieki nad dzieckiem.

                                ... ale ponad tą zasadą - czy też ponad jej odrzuceniem, wszystko jedno - stawiają inną zasadę: Ma Być Tak, Jak Chce Kobieta.

                                > > w dodatku ona twierdzi, że feministki to ROBIĄ :-)

                                > Bo robią. Żaden inny urząd w ostatnich latach nie
                                > interesował się sprawami ojców w takim stopniu jak
                                > urząd pełnomocnika ds równego statusu, najpierw
                                > Jaruga potem Środa.

                                Nie bardzo miały wyjście. Dyskryminacja ojców w sądach rodzinnych jest tak rażąca i tak niezbicie udowodniona, że mogły sobie poważnie zaszkodzić ostentacyjnym ignorowaniem jej. Demaskatorzy ich partykularyzmu dostaliby zbyt mocny argument.

                                > Być może zrobiły za mało, ale inni ministrowie nie zrobili
                                > kompletnie NIC.

                                I chwała im za to! Nie zrobili NIC, czyli także nie finansowali mizoandrycznych kampanii pod pretekstem walki z przemocą, nie forsowali ustaw pozwalających wyrzucić mężczyznę z domu na podstawie li tylko oskarżenia, nie przyznawali honorowych wyróżnień za antymęski seksizm ("Okulary Równości") itd. itp.

                                > Nic nie zrozumiałes.

                                To ty nie zrozumiałaś.

                                > Dziecko to nie przedmiot.

                                Dorosły też nie.

                                > Dziecko to nie element wojny między matką a ojcem.

                                Postulatywnie czy faktycznie?

                                > Dziecko to człowiek mający swoje prawa.

                                Dorosły mężczyzna, wyobraź sobie, również!

                                > Ty chciałbyś karać dziecko odebraniem alimentów za to, że
                                > jego matka jest zołzą która mści się na ojcu wykorzystując
                                > dziecko!

                                Odebrać komuś dzieci, które kocha, i jeszcze zmuszać go do płacenia regularnej daniny tej, która mu te dzieci odebrała - to jest ultymatywne, odzierające z godności poniżenie. Ktoś, kto go doznał, ma prawo nie tylko przestać płacić; ma prawo oszaleć!

                                > W ten sposób dziecko jest krzywdzone dwukrotnie: raz przez
                                > matkę zabraniającą spotkań z ojcem, drugi raz przez ojca
                                > odbierającego dziecku pieniądze na życie.

                                OBYDWA RAZY jest krzywdzone przez matkę.

                                > Dla ciebie dziecko to przedmiot o który się walczy
                                > i którym można rzucić w przeciwnika jak kamieniem...

                                Nie dla mnie, tylko dla tych, którzy tak postępują - a sądy muszą w takich brudnych, nieładnych sprawach ferować wyroki i nie mogą robić tego w ten sposób, że cała odpowiedzialność za brud tej sytuacji spada na ojców, a matki biorą wszystko.

                                > pzrerażająca postawa! Może i Kocia użyła argumentu ad hominem,
                                > ale miała rację: taka postawa moralna dyskwalifikuje cię jako
                                > ojca. Przemyśl to sobie.

                                Twoja postawa Kalego dyskwalifikuje cię w dyskusjach o postawach moralnych.

                                > > Statystyki jakieś? Czekam.
                                >
                                >
                                > A po co? Czasami zdrowy rozsądek wystarczy.

                                Zdrowy rozsądek? Żebym nie zaczął wymieniać jakie przekonania i praktyki on kiedyś obejmował...

                                > Średnie alimenty w Polsce to ok. 300 zł, średnia pensja
                                > opiekunki do dziecka na stałe 1000-1500.

                                Twierdzę, że w sytuacji, o jakiej mówimy, nawet i 3000 zł wydane przez matkę na dzieci, które są przy niej i podziękują jej uśmiechem za lizaka kupionego przy kasie, to mniejsze ###OBCIĄŻENIE### niż 300 zł alimentów wypłacanych wrogiej kobiecie, która stara się zapewnić, żeby ojciec już nigdy uśmiechu swoich dzieci nie zobaczył. Tak mi podpowiada mój zdrowy rozsądek.
                                • hirondelle123 Re: Eeee, no nie rozumiem 07.01.06, 10:10
                                  Twój post utwierdził mnie tylko w tym co napisałam wcześniej. Mam nadzieję, że
                                  sam nie masz dzieci, bo kompletnie się nie nadajesz na ojca! Powtarzam do
                                  znudzenia: nie można karać dziecka za winy jego matki lub ojca. To oznacza, że
                                  matka nie ma prawa pozbawiać dziecka kontaktu z ojcem, nawet jeśli ojciec jest
                                  s***m, nawet jeśli nie płaci i analogicznie oznacza to, że ojciec nie ma prawa
                                  pozbawiać dziecka należnych mu pieniędzy nawet jeśli matka jerst zołzą która
                                  krzywdzi dziecko zabierając mu ojca. Oczywiście działa to także i w drugą
                                  stronę: mtka nie ma prawa odmówić płacenia alimentów w zemście za to, że ojciec
                                  odmawia jej kontaktu z dzieckiem.
                                  Ciebie przecież kompletnie nie interesuje dobro dziecka, ciebie interesuje
                                  wyłącznie to żeby twoje było na wierzchu! Chcesz wyegzekwoać swoje (słuszne
                                  skądinąd) prawa kosztem krzywdy dziecka - przerażający przypadek znieczulicy.
                                  Naprawdę mam nadzieję, że tylko teoretyzujesz a sam tak naprawdę nie jesteś
                                  ojcem.
                                  Twojego wywodu o tym, że 3000 zeta to mniej niż 300 zeta nie skomentuję. Ale
                                  masz punkt: to było naprawdę zabawne;)
                                  Popdobnie jak Kocia, kończe z tobą. Pomyśl ty nad sobą, bo masz duuuuży problem
                                  z samym sobą, nie z sądami(a twoje dzieci jeśli je masz mają jeszcze większy
                                  problem z tobą). eot
                                  • kocia_noga Re: Eeee, no nie rozumiem 07.01.06, 11:03
                                    hirondelle123 napisała:

                                    > Popdobnie jak Kocia, kończe z tobą. Pomyśl ty nad sobą, bo masz duuuuży
                                    problem
                                    >
                                    > z samym sobą, nie z sądami(a twoje dzieci jeśli je masz mają jeszcze większy
                                    > problem z tobą). eot

                                    Dzięki , już myslałam ,że jestem jedynym dziwolągiem domagającym się rzetelnej
                                    dyskusji .Teraz mi raźniej.
                                    Dokowski napisał o tym ,że faceci urządzili się w ten sposób ,że mają
                                    potomstwo bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów .To prawda . Z rozwodników mało
                                    który chce się obarczać swoimi dziećmi , a nawet skromny wkład w postaci
                                    alimentów chcą wykorzystać jako podstawę do szantazu - np dam ci te 200 zł ,
                                    ale pod warunkami. Oczywiście ,krzywdzące mężczyzn stereotypy w sądach
                                    istnieją , ale są wyolbrzymiane i niewspółmierne do morza podłości jaka się
                                    dzieje kobietom ze strony byłych mężów.
                                    • hirondelle123 Re: Eeee, no nie rozumiem 07.01.06, 12:36
                                      kocia_noga napisała:

                                      > hirondelle123 napisała:
                                      >
                                      > > Popdobnie jak Kocia, kończe z tobą. Pomyśl ty nad sobą, bo masz duuuuży
                                      > problem
                                      > >
                                      > > z samym sobą, nie z sądami(a twoje dzieci jeśli je masz mają jeszcze więk
                                      > szy
                                      > > problem z tobą). eot
                                      >
                                      > Dzięki , już myslałam ,że jestem jedynym dziwolągiem domagającym się
                                      rzetelnej
                                      > dyskusji .Teraz mi raźniej.


                                      Miło mi:))


                                      > Dokowski napisał o tym ,że faceci urządzili się w ten sposób ,że mają
                                      > potomstwo bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów .To prawda . Z rozwodników
                                      mało
                                      > który chce się obarczać swoimi dziećmi , a nawet skromny wkład w postaci
                                      > alimentów chcą wykorzystać jako podstawę do szantazu - np dam ci te 200 zł ,
                                      > ale pod warunkami. Oczywiście ,krzywdzące mężczyzn stereotypy w sądach
                                      > istnieją , ale są wyolbrzymiane i niewspółmierne do morza podłości jaka się
                                      > dzieje kobietom ze strony byłych mężów.


                                      Też prawda. Jednak trudno mieć pretensje do ojców walczących o swoje prawa. Ja
                                      generalnie czuję do nich sympatię, mam tylko problem z niektórymi przypadkami,
                                      takimi jak takete. Dopóki ojciec walczy o dziecko dla dobra tego dziecka, ja
                                      jestem po jego stronie. Jednak gdy zaczyna traktować dziecko instrumentalnie,
                                      krzywdzi dziecko po to by wygrać jakąś potyczkę z jego matką tak jak to robi
                                      takete, to szlag mnie trafia.
                                      Pozdrawiam:)
                                      • kocia_noga Re: Eeee, no nie rozumiem 07.01.06, 15:26
                                        hirondelle123 napisała:

                                        Ja
                                        > generalnie czuję do nich sympatię,


                                        Oj, nieraz pisałam ,że znam ojców ( z moim włącznie ) , którzy świetnie
                                        wychowują dzieci i sa duzo lepszymi ojcami niż ich żony matkami .Tez jestem z
                                        całego serca za tym ,żeby to oni dostawali dzieci w opiekę.


                                        Jednak gdy zaczyna traktować dziecko instrumentalnie,
                                        > krzywdzi dziecko po to by wygrać jakąś potyczkę z jego matką tak jak to robi
                                        > takete, to szlag mnie trafia.


                                        Mnie też .
                            • kocia_noga Re: Eeee, no nie rozumiem 06.01.06, 19:12
                              takete_malouma napisał:
                              > > A dlaczego feministki mają się tym zajmować?
                              >
                              > O to zapytaj hirondelle123. To jej pomysł, w dodatku ona twierdzi, że
                              feministk
                              > i to ROBIĄ :-)

                              Bo robią .Ale ja ciebie pytałam , dlaczego miałyby to robić - nie
                              odpowiedziałeś.

                              >
                              > > Dlaczego ty się tym nie zajmiesz, zamiast wypisywać posty na FF?
                              >
                              > A skąd możesz wiedzieć, że się tym nie zajmuję?


                              Ok, skoro się zajmujesz, to po co wypisujesz w tej sprawie na FF ? W jakim
                              celu ?


                              >
                              > > Nooo, taki przykład każe mi zastanowić się poważnie nad
                              > > tym, czy tobie powierzyłabym w opiekę jakiekolwiek dziecko.
                              >
                              > Ad hominem.

                              No i co z tego? Chyba nie śmiesz domagać się przestrzegania regul, które sam
                              lekceważysz. Twoje posty to głównie urojenia, wymysły, proroctwa , oskarżenia i
                              argumenty ad hominem.

                              >
                              > > Dziecko nie jest towarem (płace i wymagam), tylko PODMIOTEM
                              > > prawa do alimentów. Rozumiesz? Prawo do alimentów ma dziecko,
                              > > od obydwojga rodziców,
                              >
                              > Jeśli ta teoria prawna uwzględnia jedynie serwituty wynikające z faktu bycia
                              ro
                              > dzicem, a nie uwzględnia prawa człowieka do emocjonalnej gratyfikacji z
                              rodzici
                              > elstwa (czyli krótko mówiąc - dopuszcza układ "płać i spadaj"), to jest
                              zwyczaj
                              > nie niepoprawna z punktu widzenia etyki,



                              TWOJEJ etyki , jaką sobie wymysliłes. Jest zgodna z prawem , a twoje
                              roszczenia - bezprawne.


                              a sprzeciwianie się jej i nieposłuszeń
                              > stwo wyrokom nią uzasadnianym jest moralnie słuszne.


                              A więc popierasz bezprawie jeśli prawo ci neiwygodne.

                              >
                              > > Jeśli dziecko pozostaje pzry matce, to matak inwestuje w
                              > > nie duużo więcej, niż te alimenty zasądzone przez sąd
                              > > rodzinny.
                              >
                              > Statystyki jakieś? Czekam.

                              Do tego nie tzreba statystyk.Niby czego miałyby dotyczyć? Wysokości alimentów i
                              przeliczania czasu + pieniędzy poswięconych dziecku przez matkę ? Nie jestes
                              smieszny , jestes bezczelny.
                              • takete_malouma Re: Eeee, no nie rozumiem 07.01.06, 00:05
                                [cięcie]

                                Na nieporozumienie wokół stwierdzeń o popieraniu ojców przez feministki odpowiedziałem pod postem hirondelle, zobacz tam.

                                > > Ad hominem.
                                >
                                > No i co z tego? Chyba nie śmiesz domagać się przestrzegania regul,
                                > które sam lekceważysz. Twoje posty to głównie urojenia, wymysły,
                                > proroctwa , oskarżenia i argumenty ad hominem.

                                Wyszukiwanie działa. Każdy może sprawdzić jak to rzeczywiście wygląda jeśli chodzi o mój i moich oponentek szacunek dla reguł.

                                > > > Dziecko nie jest towarem (płace i wymagam), tylko
                                > > > PODMIOTEM prawa do alimentów. Rozumiesz? Prawo do
                                > > > alimentów ma dziecko, od obydwojga rodziców,

                                > > Jeśli ta teoria prawna uwzględnia jedynie serwituty
                                > > wynikające z faktu bycia rodzicem, a nie uwzględnia
                                > > prawa człowieka do emocjonalnej gratyfikacji z rodzicielstwa
                                > > (czyli krótko mówiąc - dopuszcza układ "płać i spadaj"), to
                                > > jest zwyczajnie niepoprawna z punktu widzenia etyki,

                                > TWOJEJ etyki, jaką sobie wymysliłes.

                                No cóż, na pewno nie z punktu widzenia tzw. etyki feministycznej...

                                > Jest zgodna z prawem, a twoje roszczenia - bezprawne.

                                Ciekaw jestem, czy twój szacunek dla litery prawa pozostanie niewzruszony, gdy np. uchwalą zakaz przerywania ciąży będącej wynikiem gwałtu - na co się zanosi...

                                > Do tego nie tzreba statystyk.Niby czego miałyby dotyczyć?
                                > Wysokości alimentów i przeliczania czasu + pieniędzy
                                > poswięconych dziecku przez matkę ? Nie jestes
                                > smieszny , jestes bezczelny.

                                Odpowiedziałem już hirondelle, zobacz sobie.
                  • zona_leona Re: Eeee, no nie rozumiem 05.01.06, 19:21
                    >Spytaj go dlaczego ulica nie odśnieżona, to ci powie że to wina feministek...

                    Aha, pewnie współcześni mężczyźni, wychowani przez matki-feministki utracili
                    zdolność odśnieżania ulic :)
                    A ciekawe, kogo obarczy odpowiedzialnością za wszystkie nieszczęścia ktore się
                    zdarzyły przed pojawieniem feministek?
    • boykotka Re: kobieta a mężczyzna w sądzie 05.01.06, 06:21
      No cóż. Pominęłaś najważniejszy aspekt tej sprawy, czyli dobro dziecka. Możnaby
      dalej prowadzić polemikę w tej sprawie ale dopiero po ustaleniu stanowiska co
      jest lepsze dla dziecka. Jestem ciekawa co na ten yemat sądzisz i czy dalej
      będziesz uwaać, że sądy wydają dyskryminujące wyroki.
      • hirondelle123 Re: kobieta a mężczyzna w sądzie 05.01.06, 09:57
        boykotka napisała:

        > No cóż. Pominęłaś najważniejszy aspekt tej sprawy, czyli dobro dziecka.
        Możnaby
        >
        > dalej prowadzić polemikę w tej sprawie ale dopiero po ustaleniu stanowiska co
        > jest lepsze dla dziecka. Jestem ciekawa co na ten yemat sądzisz i czy dalej
        > będziesz uwaać, że sądy wydają dyskryminujące wyroki.


        Ja uważam że tak. Sądy faktycznie wydają dyskryminujące mężczzyn wyroki w
        sprawach o opiekę. Naturalnie dotyczy to niewielkiej grupy mężczyzn, bo
        większość faktycznie ani nie chce, ani nie umie zająć się własnym dzieckiem
        (starszne, ale tak niestety ciągle jest) Jednak nawet jeśli dyskryminacja
        dotyczy niewielkiej liczby osób, nie znaczy że tej dyskryminacji nie ma! Sądy
        powinny oceniać każdą sprawę indywidualnie, zawsze kierując się wyłącznie
        dobrem dziecka a nie przesądami w stylu "lepsza najgorsza matka niż najlepszy
        ojciec".
    • dokowski Znów wraca ten sam wątek głupców, nierozumiejących 05.01.06, 15:54
      wika191 napisała:

      > dyskryminacji panów w sprawach
      > rozwodowych i przy przyznawaniu opieki nad dzieckiem "Obecnie jedynie ok. 3%

      ... że wyrok w takich sprawach zapada ze względu na interes dziecka, a nie
      prawa rodziców. W takich procesach podmiotem prawa jest dziecko, więc to prawo
      dziecka do możliwie najlepszej opieki decyduje. Prawa rodziców do sprawowania
      władzy rodzicielskiej są tutaj drugorzędne.

      Jeżeli okazuje się, że tylko 3% ojców jest w stanie zapewnić dziecku lepszą
      opiekę niż matka, to może być co najwyżej dla mężczyzn powodem do wstydu. To
      jest dla nas, polskich samców, liczba tak na oko kompromitująca (jak jest w
      innych krajach?), pokazująca jak bardzo lepszymi rodzicami są kobiety.
      • hirondelle123 Re: Znów wraca ten sam wątek głupców, nierozumiej 05.01.06, 16:05
        A co powiesz o takich przypadkach gdy kobieta jest ewidentnie złą matką, ojciec
        jest natomiast w porządku a sąd mimo to przyznaje prawo do opieki matce? Takie
        przypadki są rzadkie, jednak się zdarzają. Dla mnie jest to klasyczny przypadek
        dyskryminacji ze względu na płec, wynikający z równie klasycznego kierowania
        się stereotypami - w tym przypadku jest to stereotyp "matka zawsze jest lepsza
        od ojca a jeśli nie jest to patrz punkt wyżej".
        • boykotka Re: Znów wraca ten sam wątek głupców, nierozumiej 05.01.06, 19:02
          hirondelle123 napisała:

          > klasycznego kierowania się stereotypami - w tym przypadku jest to
          stereotyp "matka zawsze jest lepsza od ojca a jeśli nie jest to patrz punkt
          wyżej".
          A spróbój postawić się w roli dziecka w tym przykładzie. Co jest lepsze mieć
          wyrodną matkę czy wyrodnego ojca ??? Oczywiście to kolejny sterotyp ale to
          właśnie nimi posługują się dzieci.
          • evita_duarte Re: Znów wraca ten sam wątek głupców, nierozumiej 05.01.06, 19:03
            boykotka napisała:

            > hirondelle123 napisała:
            >
            > > klasycznego kierowania się stereotypami - w tym przypadku jest to
            > stereotyp "matka zawsze jest lepsza od ojca a jeśli nie jest to patrz punkt
            > wyżej".
            > A spróbój postawić się w roli dziecka w tym przykładzie. Co jest lepsze mieć
            > wyrodną matkę czy wyrodnego ojca ??? Oczywiście to kolejny sterotyp ale to
            > właśnie nimi posługują się dzieci.



            Nic a nic nie zrozumialam twojej wypowiedzi. Najlepiej oczywiscie miec dwoje
            kochajacych rodzicow a nie wyrodnych.
          • totalna_apokalipsa Re: Znów wraca ten sam wątek głupców, nierozumiej 06.01.06, 13:51
            A wiecie , ja znam taką historię. Matka dziecka, po rozwodzie, odeszła do innego
            męzczyzny , miała z nim dziecko drugie i to pierwsze z pierwszego małżeństwa
            zabrała.
            Po sprawie w sadzie:
            Sąd ograniczył jej prawa rodzicielskie,wyznaczył spotkania raz na dwa tygodnie
            po 4 godziny i oddał pierwsze dziecko samotnemu ojcu, który pracuje w
            hipermarkecie od 6 do 18-stej, a chłopiec ma 3,5 roku...Także chyba warto zcasem
            zastanowić się nad przypadkiem, a nie nad całoscią...Wiecie co było anjwiększym
            problemem sądu? To, że obecny męzczyzna owej kobiety wyznaje..islam. I takich
            kwiatków mozna wyciągnąć bardzo duzo, to nie tylko o płeć chodzi.
        • dokowski Klasyczny przypadek omyłki sądowej 06.01.06, 15:31
          hirondelle123 napisała:

          > Takie przypadki są rzadkie, jednak się zdarzają.

          Czy wiesz ilu niewinnych mężczyzn skazano na śmierć prawomocnym wyrokiem sądu?
          Nie pamiętam liczb, ale dane choćby z USA są przerażajaące.

          > Dla mnie jest to klasyczny przypadek dyskryminacji ze względu na płec

          Chyba niewiele zapamiętałeś z rachunku prawdopobieństwa ze szkoły, bo
          popełniasz typowy błąd logiczny dla kogoś, kto nie rozumie, co to jest
          korelacja czy zdarzenia niezależne. Pomyłki sądowe dotykaja tak samo kobiety
          jak mężczyzn.

          Popełniasz też inny błąd logiczny, który wygląda mi na próbę erystycznej
          sztuczki. Najpierw okazujesz troskę o sprawiedliwe przywileje rodzicielskie dla
          dorosłych, ale kiedy pozornie przyjmujesz mój argument, że chodzi tutaj o
          interes dziecka, zaczynasz argumentować z punktu widzenia troski o dobro
          dziecka. Jeżeli więc uznajesz, że mówimy o prawie dziecka do opieki, to znaczy,
          że mówimy w tym samym momencie o obowiązku rodziców do zapewnienia opieki.
          Jeżeli więc uznajesz, że niesprawiedliwe jest rozstrzygnięcie obarczające
          kobietę tym obowiązkiem, to znaczy że to kobieta jest pokrzywdzona, a więc
          dyskryminowana takim wyrokiem.

          Zdecyduj się więc! Czy naprawdę uznajesz zasadę, że sąd powinien kierować się
          dobrem dziecka, czy jednak w głębi serca dobro dziecka jest dla ciebie mniej
          ważne niż przywilej dorosłego sprawowania władzy rodzicielskiej?

          Z punktu widzenia prawa, a z tego właśnie punktu widzenia można mówić o
          dyskryminacji, zadaniem sądu jest ustalić, kogo dla dobra dziecka należy
          obarczyć obowiązkiem wychowania dziecka. A obowiązek nie jest przywilejem.
          Sytuacja byłaby czysta, gdyby obydwoje rodziców uchylali się od tego obowiązku.
          Wtedy mielibyśmy pełną sprzeczność między interesem rodziców a interesem
          dziecka i nikt by nie miał wątpliwości, kto jest przegrany w takim koflikcie.
          Przegranym jest ten, kto dał sobie narzucić obowiązek opieki, a wygranym jest
          ten, kto pozostał wolny.

          W omawianej jednak sytuacji sytuacja nie jest czysta, ponieważ instynktowne
          poczucie obowiązku (składnik miłości), sumienie, współczucie dla dziecka itd.
          mogą zaburzyć ostrość widzenia problemu i ogłupić dyskutanta. Dlatego w tej
          dyskusji ważne jest, żeby cały czas pamiętać, że w takich sprawach to ddziecko
          jest podmiotem prawa, zaś rodzice są tylko podmiotami obowiązku. Nie może być
          więc mowy o dyskryminacji osoby obarczonej obowiązkiem w wyniku błędu sędziego,
          nawet jeśli poczucie obowiązku kazało jej wyrażać wolę wywiązania sie z tego
          obowiązku.

          Mówienie o dyskryminacji ma sens tylko wtedy, gdy mówimy o tym, że mężczyznom z
          reguły udaje się tak czy inaczej wymigać od obowiązku opieki nad dzieckiem.
          Kobiety są więc oszukiwane i dyskryminowane w tej kwestii. Mówiąc językiem
          potocznym kobiety są frajerkami, a cwaniaki są wolne i mogą robić co chcą.

          Jeśli ten wywód jest zbyt trudny, to zacznij od zapoznania się wnikliwie z
          pojęciami: "podmiot prawa" i "podmiot obowiązku".
          • hirondelle123 Re: Klasyczny przypadek omyłki sądowej 06.01.06, 18:14
            Dokowski, nie chrzań. Sprawa jest prosta więc nie rób mi wykładu z prawa na
            którym i tak znam się lepiej od ciebie. To jasne, że sąd ma obowiązek kierować
            się wyłącznie dobrem dziecka, dobro rodziców ani mnie, ani sądu nie interesuje.
            Właśnie dlatego sąd powinien zawsze powierzac dziecko temu rodzicowi, który
            jest w stanie zapewnić dziecku lepszą opiekę. Nadążasz? Teraz będzie
            najtrudniejsze: jeśli w konkretnym przypadku ojciec jakiegoś Jasia czy Kasi
            jest obiektywnie lepszym rodzicem niż jego matka, wtedy są jemu powinien
            przyznać prawo do opieki. I problem właśnie w tym, że często dzieje się
            inaczej. Sama znam jeden taki przypadek a słyszałam o jeszcze kilku innych.
            Matka pije i baluje, potrafi zostawić dzieci same w domu na kilka dni a sąd i
            tak jej przyznaje prawo do opieki. Bo płacze, mówi że kocha i się poprawi oraz
            że jak jej zabiorą dzieci to się zabije...
            A sędzia zgodnie z tradycją uważa, że taka matka i tak jest lepsza od ojca. Bo
            wiadomo: kobiety powinny rodzić, karmić i sprzątać a mężczyźni zarabiać. Nasi
            sędziowie w takiej właśnie tradycji zostali ukształtowani i dopóki ta tradycja
            się nie zmieni, sądy będą wyglądały jak obecnie. Jeśli naprawdę uważasz się za
            feministę, to powinieneś zacząć zauważać te proste mechanizmy.
            • micra na czym jeszcze się znasz? 06.01.06, 23:53
              Znasz się na prawie, znasz się na budżecie Państwa, na czym jeszcze się znasz?
              • hirondelle123 Re: na czym jeszcze się znasz? 07.01.06, 09:54
                Zawodowo znam się na prawie i ekonomii. Prywatnie na ludziach...
            • takete_malouma Re: Klasyczny przypadek omyłki sądowej 07.01.06, 00:45
              > To jasne, że sąd ma obowiązek kierować się wyłącznie
              > dobrem dziecka, dobro rodziców ani mnie, ani sądu nie
              > interesuje.

              ... ale nie może być tak, że sąd trzyma się tej filozofii wtedy, gdy jej rzetelne zastosowanie skutkuje rozstrzygnięciem ubocznie korzystnym dla matki, zaś odstępuje od niej, gdy mogłoby zaskutkować rozstrzygnięciem ubocznie korzystnym dla ojca.

              > Właśnie dlatego sąd powinien zawsze powierzac dziecko
              > temu rodzicowi, który jest w stanie zapewnić dziecku
              > lepszą opiekę.

              Tak jest, zaczynamy od...

              > Teraz będzie najtrudniejsze: jeśli w konkretnym przypadku ojciec
              > jakiegoś Jasia czy Kasi jest obiektywnie lepszym rodzicem niż
              > jego matka, wtedy sąd jemu powinien przyznać prawo do opieki.
              > I problem właśnie w tym, że często dzieje się inaczej.

              ... stwierdzeń oczywistych i niekontrowersyjnych...

              > Matka pije i baluje, potrafi zostawić dzieci same w domu
              > na kilka dni a sąd i tak jej przyznaje prawo do opieki.
              > Bo płacze, mówi że kocha i się poprawi oraz że jak jej
              > zabiorą dzieci to się zabije...
              > A sędzia zgodnie z tradycją uważa, że taka matka i tak jest
              > lepsza od ojca.

              ... a gdy czujność zostanie uśpiona, dyskretnie zasadzamy indoktrynujące kłamstwo. Owszem, sędzia uważa, że taka matka i tak jest lepsza od ojca - ale nie "zgodnie z tradycją", bo takiej tradycji ###nigdy nie było###. Poprzednie wieki ceniły ojcostwo, a jego dzisiejsza deprecjacja jest pochodną deprecjacji mężczyzn, za którą odpowiada feminizm.

              > Bo wiadomo: kobiety powinny rodzić, karmić i sprzątać a
              > mężczyźni zarabiać. Nasi sędziowie w takiej właśnie tradycji
              > zostali ukształtowani i dopóki ta tradycja się nie zmieni,
              > sądy będą wyglądały jak obecnie.

              Feministki dążą do zastąpienia tradycyjnego układu następującym: kobiety *mogą* rodzić i zajmować się dziećmi, dbać o dom, zarabiać, robić wszystkie te rzeczy na raz lub nie robić żadnej z nich wedle swego życzenia, natomiast mężczyźni *muszą* zajmować się dziećmi, dbać o dom, zarabiać lub robić wszystkie te rzeczy na raz odpowiednio do tego, jakie życie chcą prowadzić ich partnerki; jeśli mężczyźni się na to nie godzą, to są podłymi egoistycznymi samcami i patriarchalnymi opresorami.

              > Jeśli naprawdę uważasz się za feministę, to powinieneś
              > zacząć zauważać te proste mechanizmy.

              Tak ogólnie to aż miło popatrzeć jak Dokowski odbiera od feministki nagrodę za wytrwałe poparcie :)
              • niedowiarek1 Re: skromne zdanie. 07.01.06, 12:49
                mene take fane,ten stereotyp obowiązuje do dzisiaj w tej kwestii, Przeważnie
                po założeniu obrączki na dłonie jest ok. dotąd doputy nie usłyszysz.Jestes
                ojcem naszych dzieci i znasz miejsce w szeregu. Sąd ma w kwestii dobro
                dziecka ? nie wiem czy płakać czy smiać sie z tych słów. mene taka fane.
                • hirondelle123 Re: skromne zdanie. 07.01.06, 13:49
                  Nie "ma" tylko "powinien miec". Sędzia kierujący się stereotypami jest zapewne
                  święcie przekonany, że kieruje się dobrem dziecka. On w to autentycznie wierzy.
                  Przecież stereotyp mówi, że natura stworzyła kobiety do opiekowania się dziećmi
                  a mężczyzn do zarabiania na kobiety i dzieci... Sędziowie po prostu kierują się
                  w swoich decyzjach klasycznym antyfemministycznymn stereotypem. Jeśli przestaną
                  i zaczną traktować każdy przypadek indywidualnie, wtedy problemy ojców się
                  skończą.
                  • kocia_noga Re: skromne zdanie. 07.01.06, 15:31
                    hirondelle123 napisała:

                    > Przecież stereotyp mówi, że natura stworzyła kobiety do opiekowania się
                    dziećmi
                    >
                    > a mężczyzn do zarabiania na kobiety i dzieci... Sędziowie po prostu kierują
                    się
                    >
                    > w swoich decyzjach klasycznym antyfemministycznymn stereotypem.


                    Tak więc takete , jesli istotnie zalezy mu na dobru dzieci , mógłoby zając się
                    przekonywaniem np tutejszych bywalców , że niekoniecznie matka ma od natury
                    daną zdolnośc do opiekowania się dzieckiem ,a ojciec jest jej pozbawiony. To
                    miałoby sens - ale atakowanie feministek ?
              • dokowski Masz rację, sprytna ta bestyjka 09.01.06, 16:08
                takete_malouma napisał:

                > takiej tradycji nigdy nie było. Poprzednie wieki ceniły ojcostwo

                Książę Andrzej Bołkoński w "Wojnie i Pokoju" poprosił swojego ojca, że gdyby
                on, Andrzej" zginął na wojnie, to żeby on, dziadek, odebrał dziecko matce i sam
                je wychował. Taka była tradycja w dawnych feudalnych czasach.
            • dokowski W pewnym wieku matematyki nie da się już zrozumieć 09.01.06, 16:03
              hirondelle123 napisała:

              > Sama znam jeden taki przypadek a słyszałam o jeszcze kilku innych.

              A o ilu przypadkach skazania niewinnego na śmierć słyszałaś? Omyłki sądowe to
              nie dyskryminacja.

              A ja słyszałem o mężczyźnie, któremu przyznano córkę, mimo że był kiedyś
              skazany za molestowanie starszej córki, a matka była po prostu z biednej
              rodziny i miała kiepską pracę i była samotna i nie mogła zapewnić córce opieki
              na porównywalnym poziomie, co bogaty ojciec.

              Jeżeli w 3% przypadków dziecko dostaje mężczyzna, to znaczy że omyłek sądowych
              krzywdzących mężczyzn jest 33 razy więcej niż omyłek krzywdzących kobiety. To
              prosta statystyka, a nie dyskryminacja.
              • dokowski A może się mylę? 10.01.06, 15:20
                Oczywiście mam na myśli wiek w którym można się nauczyć matematyki
Pełna wersja