mity na temat homoseksualizmu

08.01.06, 23:15
Pomyślałem, że można w tym wątku zebrać wszystkie niedorzeczności, które są
rozpowszechniane na temat homoseksualizmu. Zapraszam wszystkich do
przyłączenia się do tego wyliczenia. Zbudujmy coś na kształt małej przenośnej
bazy danych do wklejenia na każdym forum, dzięki której nie trzeba będzie
pisać wszystkiego od nowa.

(zainspirowały mnie dwie setki wpisów pod artykułem nt. "szerzenia nienawiści")

1. Homoseksualistów zawsze było tyle samo - w różnych epokach i w różnych
populacjach.

Jest to dość oczywista bzdura, która zwykle przechodzi niezauważona. Stanowi
podwalinę argumentu, że homoseksualizm jest rzekomo naturalny - bo skoro
zawsze było go niby tyle samo, a homoseksualiści dawno powinni wymrzeć to...

Ale po pierwsze: nawet dane o liczbie ludności powiedzmy z XIw są mocno
przybliżone, a cóż dopiero mówić o strukturze populacji...

Nawet gdyby tak nie było przypomnijmy, że pojęcie homoseksualizmu pochodzi z
końca XIXw, "orientacja seksualna" to twór z drugiej połowy XXw więc tak
naprawdę nie ma mowy o rzetelnych statystykach wykraczających poza wiek XX.

Ponadto źródła historyczne są zgodne, że w starożytnej Grecji odsetek osób
praktykujących stosunki homoseksualne był z pewnością wyższy niż 5%.

Nwet gdyby ograniczyć się do XXw - dla wielu krajów trudno o rzetelne dane -
przykładem mogą być Chiny.

No i nie bez wpływu jest zmieniające się nastawienie do zjawiska. Jest dość
oczywiste, że w kulturach gdzie homoseksualizm jest akceptowany więcej osób go
praktykuje niż w takich gdzie jest karany śmiercią. Przykładem mogą być Indie
gdzie liczba mężczyzn mających stosunki z mężczyznami sięga 70%.


    • bitch.with.a.brain Re: mity na temat homoseksualizmu 08.01.06, 23:41
      kolejny mit:
      homoseksualisci nie tworzą trwałych związków
    • totalna_apokalipsa Re: mity na temat homoseksualizmu 08.01.06, 23:55
      Homoseksualistę można poznać po zachowaniu - czyli babochłop lub zniewiesciały
      facet. Totalna bzdura , choć zapewne mozna tak rozpoznać pzregięta ,
      zmanierowaną osóbkę w stylu draq queen

      I mojeulubione :))))Lesbijki sa brzydkie.
      • bleman Re: mity na temat homoseksualizmu 09.01.06, 01:48
        > I mojeulubione :))))Lesbijki sa brzydkie.

        Tego mitu nie znalem.
      • mind.surfer Re: mity na temat homoseksualizmu 09.01.06, 07:58
        totalna_apokalipsa:

        Jak myślisz, czy można wysnuć taką hipotezę, że przegięta, zmanierowana osóbka w
        stlu drag queen to homoseksualista, który wypiera się swoich heteroseksualnych
        ciągot (analogicznie jak macho nie lubiący homo), z obawy przed utratą swej
        kruchej tożsamości?
        • pavvka Re: mity na temat homoseksualizmu 09.01.06, 08:59
          mind.surfer napisał:

          > przegięta, zmanierowana osóbka
          > w
          > stlu drag queen to homoseksualista, który wypiera się swoich heteroseksualnych
          > ciągot (analogicznie jak macho nie lubiący homo), z obawy przed utratą swej
          > kruchej tożsamości?

          Do jednego mojego wykładowcy ze studiów ten opis pasuje jak ulał.
          • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 09.01.06, 11:23
            Kolejny mit : homoseksualizm nie jest naturalny , bo nie wystepuje w
            przyrodzie - oczywista bzdura.I o ile można sobie gdybac do woli o strukturze
            społeczeństw oraz o wpływie akceptacji zjawiska na jego jawnośc , to w wypadku
            tego mitu sprawa jest oczywista : zachowania homoseksualne i to dośc trwałe ,
            istnieją w świecie zwierząt u wielu gatunków.
            • zanel czy wszystko co wystepuje w naturze jest naturalne 16.01.06, 14:50
              pytanie całkiem retoryczne... ale czy zatrucie środowiska naturalnego albo
              wybuch bomby atomowej nie jest naturalna konsekwencja wystepowania w naturze
              homosapiens? Czy psychol-seryjny morderca z gatunku homosapiens jest naturalny
              skoro jego odmienność stworzyła natura? A czy obecnośść genu alkoholizmu
              oznacza, że alkoholizm jest dzieckiem natury? A dziury w naszych zębach czyc nie
              są naturalne? Rzecz chyba nie w tym czy jest naturalny ...bo jest naturalny (tak
              jak bomba atomowa) ale w tym czy z tej naturalności cokolowiek wynika.
              • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 16.01.06, 16:57
                zanel napisał:
                >czy z tej naturalności cokolowiek wynika.


                Bardzo ciekawe pytanie .
                • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 17.01.06, 14:33
                  Od pytania bardziej ciekawa jest odpowiedź, w ktorej jak sądzę zawarta jest
                  myśl, że homoseksualizmu nie warto stawiać wobec zagadnienia jego
                  "naturalności". Taka konstatacja godzi w argumenty zarówno zwolenników jak
                  iprzeciwników, bowiem kazdy z nich powołuje sie na "głos natury". Jedni
                  powiadaja, ze np "homoseksualni sa z natury", a drudzy, ze pociąg do tej samej
                  płci jest nie naturalny bowiem jest sprzeczny np. z ewolucją. tak czy siak
                  argument "natury" wysiada. Pozostaje chyba tylko argument rozumu i woli
                  wyrażający sie w odpowiedzi: czy dopuszczamy homoseksualizm i dlaczego albo czy
                  nie dopuszczamy i dlaczego. Faktem jest, że wielu innych (naturalnych) zachowań
                  sexualnych nie dopuszczamy.
                  • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 17.01.06, 15:20
                    zanel napisał:

                    Faktem jest, że wielu innych (naturalnych) zachowań
                    > sexualnych nie dopuszczamy.


                    Baa, niedawno nie dopuszczalismy niemal wszystkich naturalnych zachowań
                    seksualnych .
                    A argument,ze homoseksualizm jest naturalny to odpowiedź na zarzut , że homos.
                    jest specyficznym dla ludzi zwyrodnieniem i bierze się z ułomnej moralności -
                    jak wiemy , zwierzęta moralności nie posiadają .W takim rozumieniu hom. jest
                    grzechem , nieuporządkowaniem itp wymaga leczenia , spowiedzi i stanowczej z
                    nim walki samego homoseksualisty. Dowody istnienia homoseksualizmu w amoralnej
                    naturze , wśród zwierząt , obalają ten sposób myslenia o hom. A kwestia , do
                    czego w naturze to zjawisko służy to inna para kaloszy. Mówienie o
                    sprzeczności z podstawowym celem istot zyjących , jakim jest reprodukcja , jest
                    niepowaznym uproszczeniem. W naturze wystepują przerózne zjawiska , których
                    celu nie znamy , albo takie , które wydają się absurdalne .
                    Powiedzmy , że w genach ludzkich , jako gatunku , zapisane jest zjawisko homos.
                    i ujawnia się ono w specyficznych warunkach wtedy , gdy dobrze służy Homo
                    Sapiens. Wszystkiego o Naturze nie wiemy i długo nie będziemy wiedzieć , ale
                    fakt , że wśród przeróżnych artystów jest nadreprezentacja osób homos. mógłby
                    być jakąś wskazówką.
                    • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 18.01.06, 15:54

                      > Baa, niedawno nie dopuszczalismy niemal wszystkich naturalnych zachowań
                      > seksualnych .

                      - niedopuszczanie określonych zachowań seksualnych przypada na stosunkowo krótki
                      okres historii człowieka. Wielkie cywilizacje zazwyczaj (po swojemu) regulowały
                      sferę ludzkiej seksualności. Ciekawe jest, że np. seksualność związana z
                      odrzuceniem zoofilii - powszechnej wśród plemion semickich na bliskicm wschodzie
                      - stała się jednym z czynników budujacych odrębność Judaizmu od otaczających go
                      ludów i kultur. Podobnie i bezkompromisowe odrzucenie sodomii przez Chrześcijan
                      odrózniało ich w świecie "śródziemnomorskim".

                      > A argument,ze homoseksualizm jest naturalny to odpowiedź na zarzut , że homos.
                      > jest specyficznym dla ludzi zwyrodnieniem i bierze się z ułomnej moralności -
                      > jak wiemy , zwierzęta moralności nie posiadają .W takim rozumieniu hom. jest
                      > grzechem , nieuporządkowaniem itp wymaga leczenia , spowiedzi i stanowczej z
                      > nim walki samego homoseksualisty. Dowody istnienia homoseksualizmu w amoralnej
                      > naturze , wśród zwierząt , obalają ten sposób myslenia o hom.

                      Niestyty nie obalają! Popatrzmy na inny przykład: w naturalnym świecie zwierząt
                      powszechne bywają w niektórych gatunkach np. zjawiska kanibalizmu - matka zjada
                      potomstwo, samica swego samca. Czy zaakceptujesz takie zachowanie w swoim
                      gatunku? A jesli je odrzucisz to z jakiego powodu? moralności? społecznego
                      interesu? preferencji kulinarnych?
                      Lista naturalnych zachowań człowieka (mniej drastycznych niz kanibalizm:), które
                      odrzucamy z przyczyn społecznych jest bardzo długa i zapewne sama coś bys do
                      niej dopisała (może gwałt samca na samicy jakże popularny wśród zwierzaków). Gdy
                      islamski mułła, buddyjski mnich, katolicki ksiądz albo Zydowski rabin, pisza o
                      naturze człowieka nie odnoszą się do naturalnego świata modliszek, ślimaków czy
                      małp ale do definicji natury człowieka dostarczanych przez ich własne religie.
                      Moja refleksja jest taka, ze ważnym elementem budowania rozmaitych cywilizacji
                      było wręcz odrzucanie zwierzęcości-naturalności, zakładanie jej cugli np
                      społecznej urzyteczności. Ukierunkowanie seksualności człowieka - to naprawde
                      interesujace zagadnienie! ileż zachowań seksualnych pozostanie zawsze poza
                      obrębem społecznej akceptacji. Był taki słynny seryjny morderca - ksywa gdański
                      skorpion (lata 70), stracony w PRL - który osiągał satysfakcje erotyczna tylko w
                      chwili gdy widział, że kobieta doznaje przedsmiertnych drgawek. Bądxmy ostrozni
                      gdy piszemy o naturaqlnych zachowaniach seksualnych człowieka bo są ludzie o
                      bardzo ciemnej naturze, której nigdy nie chcielibyśmy poznać. Wyuzdanie, także
                      naturalne, działa jak narkotyk i potrzebuje coraz więcej i coraz silniej. Nawet
                      prezentujązy niski poziom cywilizacyjny prasłowianie wyyslili tylko jedna noc
                      kupały :).

                      > Mówienie o sprzeczności z podstawowym celem istot zyjących , jakim jest
                      reprodukcja , jest niepowaznym uproszczeniem.
                      Oczywiście, że to jest uproszczenie ale dlaczego nie poważne??? genetycznie i
                      ntropologicznie to kwestia kluczowa dla każdego gatunku.

                      > Powiedzmy , że w genach ludzkich , jako gatunku , zapisane jest zjawisko homos.

                      - Hmmm To chyba nowość... Wiem, że kilka razy odtrabiono znalezienie genu
                      homoseksualizmu, ale w kazdym przypadku wycofano się z takiego odkrycia. Podaj
                      jakies bliższe informacje na ten temat bo przeciez nic nigdy nie wiadomo do końca.
                      >
                      > i ujawnia się ono w specyficznych warunkach wtedy , gdy dobrze służy Homo
                      > Sapiens. Wszystkiego o Naturze nie wiemy i długo nie będziemy wiedzieć , ale
                      > fakt , że wśród przeróżnych artystów jest nadreprezentacja osób homos. mógłby
                      > być jakąś wskazówką.

                      - To juz jednak spekulacja zyczeniowa! nadreprezentacja zachowań homoseksualnych
                      wystepuje także wśród więźniów (element dominacji i upokorzenia widoczny np w
                      słownictwie związanym z homo jest charakterystyczny dla podkultury
                      homoseksualnej własnie ze względu na wpływ na ta kulturę zdeprawowanych
                      środowisk kryminalnych), jak i wśród pedofili (ok 50% przypadków pedofili ma
                      harakter homoseksualny, a jak mi wiadomo najsmielsze statystyki prohomoseks.
                      podaja cyfry 10% jako poddatne na hoseks, a więc mamy wśród pedofili
                      nadreprezentacje homoseksualistów.
                      >
                      • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 18.01.06, 16:24
                        zanel napisał:

                        Popatrzmy na inny przykład: w naturalnym świecie zwierzą
                        > t
                        > powszechne bywają w niektórych gatunkach np. zjawiska kanibalizmu... A jesli
                        je odrzucisz to z jakiego powodu? moralności? społecznego
                        > interesu? preferencji kulinarnych?
                        > Lista naturalnych zachowań człowieka (mniej drastycznych niz kanibalizm:),
                        któr
                        > e
                        > odrzucamy z przyczyn społecznych jest bardzo długa ...ważnym elementem
                        budowania rozmaitych cywilizacji
                        > było wręcz odrzucanie zwierzęcości-naturalności, zakładanie jej cugli np
                        > społecznej urzyteczności.

                        Najpierw, ponieważ widze ,że ogólnie piszesz na pewnym poziomie : użytecznośc
                        jest przez ż , a potem do rzeczy : cały twój wywód mija się z celem . Pisalismy
                        o tym , co jest lub nie jest naturalne w związku z argumentacją homofobów ,że
                        h.jest wynaturzeniem , czymś nienaturalnym. Otóz potwierdzasz występowanie
                        różnorodnych zachowań naturalnych . To , czy h. jest niezgodny z jakąs
                        konkretną religią i jej antropologią to rzecz zupełnie inna.
                        No i ten cel natury .Juz pisałam ,że mało o tym wiemy , a uproszczenia poza
                        tym ,że sa prostackie i brzydzą mój gust estetyczny, to jeszcze sa złe z innych
                        powodów - zakłamują rzecZywistośc mianowicie , a to zawsze jest złe. Prawda nas
                        wyzwoli mianowicie. Jak sam pokazałes,w świecie zwierzęcym pewne zachowania
                        odrzucane przez ludzką moralnośc ( nie powszechnie, bo i kanibalizm , i mordy i
                        gwałty tu i ówdzie są akceptowane) funkcjonują bez szkody dla gatunku . Kto
                        wie? Może narzucenie gatunkowi ludzkiemu wyrozumowanej etyki popchnęło ludzkośc
                        do tego , że stoimy na progu samozagłady ?

                        > > Powiedzmy , że w genach ludzkich , jako gatunku , zapisane jest zjawisko
                        > homos.
                        >
                        > - Hmmm To chyba nowość... Wiem, że kilka razy odtrabiono znalezienie genu
                        > homoseksualizmu, ale w kazdym przypadku wycofano się z takiego odkrycia. Podaj
                        > jakies bliższe informacje na ten temat bo przeciez nic nigdy nie wiadomo do
                        koń
                        > ca.


                        Jak już pisałam , jest taka możliwośc i bardzo prawdopodobna .Spór
                        esencjonalistów i tych drugich , co zakładają wpływ wychowania wciąż trwa i
                        nie widac końca. Możliwe jest istnienie zapisu w genach ludzkich (
                        specyficznych dla H.S.) manifestujących się w okreslonych warunkach zachowań.
                        >

                        Dalej piszesz o środowiskach zamkniętych , więzieniach , zakonach , szkołach z
                        internatem (nb sucker pochodzi od frajera wykorzystywanego seksualnie w
                        angielskich internatach) wojsku itp. To jest inny rodzaj zachowań h. Więźniowie
                        po wyjściu wracają do żon , albo uprawiają stosunki heteros. Co do zakonników i
                        zakonnic , to mało wiadomo , ale skłonna jestem załozyć,że kwapia się tam osoby
                        z upodobaniami h. albo stosunki h. są wymuszone brakiem heteroseksualnych
                        możliwości.
                        • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 13:16

                          > Najpierw, ponieważ widze ,że ogólnie piszesz na pewnym poziomie : użytecznośc
                          > jest przez ż
                          - jak zatem widzisz nie piszę aż na takim poziomie jak zakładasz wobec czego
                          czuje sie wyrózniony, ze pomimo tego braku odpowiedziałaś mi.

                          > a potem do rzeczy : cały twój wywód mija się z celem . Pisalismy
                          > o tym , co jest lub nie jest naturalne w związku z argumentacją homofobów ,że
                          > h.jest wynaturzeniem , czymś nienaturalnym. Otóz potwierdzasz występowanie
                          > różnorodnych zachowań naturalnych .
                          - Na początek mała uwaga - twierdzenie, ze sceptycy wobec ideii homoseksualnej
                          maja fobie pederastii jest nie tylko uproszczeniem (to bym zaakceptował pewnie
                          chętniej od ciebi) ale jest zwykłą propagandą i erystyką. Jesli bedziesz
                          przeciwnikom kultury homoseksualizmu oświadczała, ze ich pogląd świadczy o tym,
                          że sa chorzy psychicznie - fobia - to nikogo nie uda ci się przekonać.
                          Oczywiście w takiej sytuacji nie powinnaś nawet tracic czasu na przekonywanie i
                          zamiast tego wysłać ich wprost do psychiatry. Zosliwie dodam, że tradycja
                          wkładania do psychuszek ludzi inaczej myślących już jest.
                          I ad rem. Oczywiscie, że w naturze występuja rozmaite zachowania, wystepuja
                          także i wynaturzenia (okreslenie wartosciujace), a więc lepiej zachowania
                          odmienne niz u większości populacji. I co stąd wynika? Co to mówi człowiekowi na
                          temat świadomego stosunku do jego seksualnych zachowań? jakie ma mieć dla nas
                          znaczenie, że gdzieś w buszu samiec małpy zgłuszył inego samca, choćby i tego
                          samego gatunku? Albo to, że modliszka połyka swego samca po miłosnych uciechach.

                          To , czy h. jest niezgodny z jakąs
                          > konkretną religią i jej antropologią to rzecz zupełnie inna.
                          - To nie jest inna rzecz. Człowiek w odróznieniu do zwierząt ma taka dziwna
                          cechę, że może panować nad instynktami i stara się (często) eliminować te która
                          mogą prowadzic do destrukcji. W odróznieniu do modliszki albo małpy w naszej
                          naturze jest miejsce na wartościowanie. Wartościowaniem zajmuja się między
                          innymi systemy religijne i etyczne one bowiem po swojemu definiuja owa naturę
                          człowieka, która jest głównym punktem odniesienia.

                          > No i ten cel natury .Juz pisałam ,że mało o tym wiemy , a uproszczenia poza
                          > tym ,że sa prostackie i brzydzą mój gust estetyczny
                          - To ciekawe o tej estetyce, napisz więcej.

                          to jeszcze sa złe z innych
                          > > powodów - zakłamują rzecZywistośc mianowicie
                          To nie uproszczenia zakłamują rzeczywistość ale ludzie. Czasami lepiej zakłamć
                          topiąc sprawe w szczegółach.

                          Prawda nas> wyzwoli mianowicie. Jak sam pokazałes,w świecie zwierzęcym pewne
                          zachowania
                          > odrzucane przez ludzką moralnośc ( nie powszechnie, bo i kanibalizm , i mordy
                          i gwałty tu i ówdzie są akceptowane) funkcjonują bez szkody dla gatunku .
                          - Wewnątrz gatunków mamy rywalizacje miedzy-osobniczą. Płodne matki o licznym
                          potomstwie dominują. o ile mi wiadomo wewnątrz naszego gatunku kanibale nie
                          stali sie forma dominującą.

                          Kto
                          > wie? Może narzucenie gatunkowi ludzkiemu wyrozumowanej etyki popchnęło ludzkośc
                          >
                          > do tego , że stoimy na progu samozagłady ?
                          - Hmm ... czy mówimy o tym samym gatunku, który panuje na ziemi i lata po
                          planetach lezacych w najbliższej okolicy?
                          >
                          > > > Powiedzmy , że w genach ludzkich , jako gatunku , zapisane jest zja
                          > wisko
                          > > homos.
                          > >
                          > > - Hmmm To chyba nowość... Wiem, że kilka razy odtrabiono znalezienie genu
                          > > homoseksualizmu, ale w kazdym przypadku wycofano się z takiego odkrycia.
                          > Podaj
                          > > jakies bliższe informacje na ten temat bo przeciez nic nigdy nie wiadomo
                          > do
                          > koń
                          > > ca.
                          >
                          >
                          > Jak już pisałam , jest taka możliwośc i bardzo prawdopodobna .Spór
                          > esencjonalistów i tych drugich , co zakładają wpływ wychowania wciąż trwa i
                          > nie widac końca. Możliwe jest istnienie zapisu w genach ludzkich (
                          > specyficznych dla H.S.) manifestujących się w okreslonych warunkach zachowań.
                          > >
                          >
                          > Dalej piszesz o środowiskach zamkniętych , więzieniach , zakonach , szkołach z
                          > internatem (nb sucker pochodzi od frajera wykorzystywanego seksualnie w
                          > angielskich internatach) wojsku itp. To jest inny rodzaj zachowań h. Więźniowie
                          >
                          > po wyjściu wracają do żon , albo uprawiają stosunki heteros. Co do zakonników i
                          >
                          > zakonnic , to mało wiadomo , ale skłonna jestem załozyć,że kwapia się tam osoby
                          >
                          > z upodobaniami h. albo stosunki h. są wymuszone brakiem heteroseksualnych
                          > możliwości.
                          >
                          • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 15:04
                            zanel napisał:

                            > > różnorodnych zachowań naturalnych .
                            > - Na początek mała uwaga - twierdzenie, ze sceptycy wobec ideii homoseksualnej
                            > maja fobie pederastii

                            Ok, słowo homofob zostało użyte przeze mnie w braku lepszych ,a twoje jest za
                            długie.Możemy pójśc na ugodę i np pisac antyhomo, albo jakies inne.
                            Sceptyk co do idei homoseksualnej to poza tym coś bardzo dla mnie dziwnego, bo
                            zakłada istnienie jakiejś idei homoseksualnej , oraz sceptyków, czyli
                            potocznie - ludzi, którzy w tę ideę powątpiewają.Dziwne, bo nie znam jakiejś
                            idei homoseksualnej,chyba że chodzi ci o ideę tolerancji.
                            A co do pisowni, to bardzo rzadko zwracam komus uwagę i tylko w tych
                            przypadkach, kiedy człowiek ogólnie dba o język ojczysty.Sama przyjmuje też
                            uwagi i np ostatnio zajmuje się cofaniem spacji przed znakami przestankowymi :)


                            > > konkretną religią i jej antropologią to rzecz zupełnie inna.
                            > - To nie jest inna rzecz. Człowiek w odróznieniu do zwierząt ma taka dziwna
                            > cechę, że może panować nad instynktami i stara się (często) eliminować te
                            która
                            > mogą prowadzic do destrukcji.
                            Wartościowaniem zajmuja się między
                            > innymi systemy religijne i etyczne one bowiem po swojemu definiuja owa naturę
                            > człowieka, która jest głównym punktem odniesienia.
                            >
                            No i napisałeś dokładnie to, co ja wyżej. Religie tworzą swoją antropologię,
                            czyli koncepcję człowieka i etykę, czyli definiują co jest dobre.Wykorzystują
                            własnie zdolnośc ludzką przeciwstawiania się popędom.Czy skutecznie, i czy ten
                            skutek nie przynosi więcej szkody niż pozytku, to rzecz do dyskusji.


                            > > No i ten cel natury .Juz pisałam ,że mało o tym wiemy , a uproszczenia po
                            > za
                            > > tym ,że sa prostackie i brzydzą mój gust estetyczny
                            > - To ciekawe o tej estetyce, napisz więcej.
                            > To proste. Niektóre mysli, koncepcje,idee,teorie podobają mi się bardziej niż
                            inne.Nie lubisz niektórych książek dla ich pieknej,harmonicznej konstrukcji?
                            Albo dzieł architektury? Działalność intelektualna też może być szpetna i
                            piękna.Za przeproszeniem burak kupi obraz będący koszmarnym kiczem i kupi także
                            niewybredną agitację polityka X czy Y.


                            czy mówimy o tym samym gatunku, który panuje na ziemi i lata po
                            > planetach lezacych w najbliższej okolicy?

                            To latanie po planetach to trochę na wyrost, ale tak, mówimy o tym samym
                            gatunku. Ja widzę zagrożenia.
                        • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 14:52

                          >
                          > CDN
                          > Jak już pisałam , jest taka możliwośc i bardzo prawdopodobna .Spór
                          > esencjonalistów i tych drugich , co zakładają wpływ wychowania wciąż trwa i
                          > nie widac końca. Możliwe jest istnienie zapisu w genach ludzkich (
                          > specyficznych dla H.S.) manifestujących się w okreslonych warunkach zachowań.
                          > Dalej piszesz o środowiskach zamkniętych , więzieniach , zakonach , szkołach z
                          > internatem (nb sucker pochodzi od frajera wykorzystywanego seksualnie w
                          > angielskich internatach) wojsku itp. To jest inny rodzaj zachowań h. Więźniowie
                          > - no ico z tego???? jest to zachowanie homoseksualne i to najbardziej typowe,
                          a więc nabyte.
                          Co do zakonników i
                          >
                          > zakonnic , to mało wiadomo , ale skłonna jestem załozyć,że kwapia się tam osoby
                          > z upodobaniami h. albo stosunki h. są wymuszone brakiem heteroseksualnych
                          > możliwości.
                          - Skoro malo ci na ten temat wiadomo to nie będę się wielkich systemów religijnych.
                          Miłej lektury.
                          • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 15:12
                            zanel napisał:

                            > Co do zakonników i
                            > >
                            > > zakonnic , to mało wiadomo , ale skłonna jestem załozyć,że kwapia się tam
                            > osoby
                            > > z upodobaniami h.
                            > - Skoro malo ci na ten temat wiadomo to nie będę się wielkich systemów
                            religijn
                            > ych.
                            Do myslam się,że chodzilo ci o to,że w rozmaitych religiach występuje zjawisko
                            odejścia od świata do zakonu, celibatu itp.Mozna je rozmaicie interpretowac.
                            Teraz napiszę tak: ok, sa ludzie mający zdolnośc sublimowania swoich energii
                            seksualnych i skłaniający się w stronę mistycyzmu.Ja uwazam,że to wielka
                            rzadkośc wśród ludzi i to raczej dojrzałych niż nastolatków przerażonych
                            odbywająca się w ich ciałach i umysłach rewolucją.Produkcja masowa zakonników i
                            zakonnic to już co innego.
                            • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 25.01.06, 12:17

                              > Do myslam się,że chodzilo ci o to,że w rozmaitych religiach występuje zjawisko
                              > odejścia od świata do zakonu, celibatu itp.Mozna je rozmaicie interpretowac.
                              > Teraz napiszę tak: ok, sa ludzie mający zdolnośc sublimowania swoich energii
                              > seksualnych i skłaniający się w stronę mistycyzmu.Ja uwazam,że to wielka
                              > rzadkośc wśród ludzi i to raczej dojrzałych niż nastolatków przerażonych
                              > odbywająca się w ich ciałach i umysłach rewolucją.Produkcja masowa zakonników
                              > zakonnic to już co innego.
                              >

                              Homoseksualizm także jest rzadkością. Czym innym jest także masowa produkcja
                              homoseksualistów w ramach "podkultury gejowskiej". Prawda, że trudno kociej
                              łapiej jak i zanelowi akceptowac inaczej myslacych :). mi osobiście łatwiej jest
                              zrozumiec tych, o których piszesz, że "sublimują", a tobie zapewne tych, którzy
                              sex sprowadzili do psycho-fizycznej satysfakcji i zabawy.
                      • czytelnik_wtorkowy Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 23.01.06, 18:54
                        Może dlatego, że wśród pedofilów jest o wiele więcej mężczyzn? Pomyśl, zanim napiszesz, ćwoczku.
                        • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 25.01.06, 12:05
                          heh "statystyku" niedzielny... nie wystarczy mysleć potrzeba jeszcze odrobine
                          logiki. Dlatego wróc jeszcze raz do tego zadania może złapiesz o co chodzi w
                          nadreprezentacji pederastów wśród pedofili oraz w pedofilskich skłonnościach w
                          pederastii.
                  • bri Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 17.01.06, 15:26
                    Jak możemy nie dopuszczać czegoś co nas w żaden sposób nie dotyczy? Jakiś
                    dorosły człowiek uprawia seks z innym dorosłym człowiekiem; nikogo to nie
                    krzywdzi i nikogo nie powinno obchodzić ani urażać.
                    • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 18.01.06, 14:50
                      W róznych obszarach zycia nie dopuszczamy tysięcy rzecz pomimo tego, że nas nie
                      dotyczą. W obyczajowości seksualnej zakazujemy zoofilii, pedofili, nekrofili, itd.
                      naprawde to czy dane zachowanie konkretnie dotyczy nas czy też nie dotyczy, nie
                      decyduje o tym czy zyskuje społeczną aprobate. O powszechnej akceptacji (np
                      prawnej)decyduje wiele czynników, a grona nich chciałbym zwrócic uwagę na jeden
                      z ważniejszych - społeczną urzyteczość, przydatność.
                      • bri Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 18.01.06, 14:59
                        Nie porównuj homoseksualizmu do pedofilii, zoofilii czy nekrofilii. Mówiąc o
                        stosunkach homoseksualnych mamy do czynienia z kontaktami dwojga DOROSŁYCH osób
                        zgodnie z ich wolą i chęcią. Pedofilia to stosunki dorosłych z dziećmi, które
                        nie są w stanie właściwie ocenić skutków i konsekwencji aktu seksualnego;
                        często wbrew ich woli; zoofilia to zazwyczaj dręczenie zwierząt; nekrofilia -
                        bezczeszczenie zwłok, które należą do rodziny.

                        Społeczna przydatność homoseksualizmu? Proszę bardzo - dwoje ludzi tworzy
                        rodzinę, nawzajem sie wspierają, zamieszkują razem - taniej wychodzi niż
                        utrzymywać dwa gospodarstwa domowe; dzięki ich związkowi w społeczeństwie jest
                        o dwie samotne i nieszczęśliwe osoby mniej.
                        • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 12:08


                          > Nie porównuj homoseksualizmu do pedofilii, zoofilii czy nekrofilii.
                          - przeczytaj to co napisałem.

                          > stosunkach homoseksualnych mamy do czynienia z kontaktami dwojga DOROSŁYCH
                          osób zgodnie z ich wolą i chęcią.
                          - Akurat tego nie możesz byc pewna. Takie autorytety w dziedzinie psychitrii jak
                          Fromm albo Horney twierdziły, że w większości badanych przez nich przypadków,
                          homoseksualizm to natępstwo rozmaitych problemów osobowościowych. W tym świetle
                          mozemy mówic o wykorzystywaniu ludzi chorych.

                          Pedofilia to stosunki dorosłych z dziećmi, które
                          > nie są w stanie właściwie ocenić skutków i konsekwencji aktu seksualnego;
                          > często wbrew ich woli;
                          - To przykład, który potwierdza to co napisałem w poście: społeczeństwo reguluje
                          zachowania sseksualne zgodnie ze swoim przekonaniami. Zgodzisz sie, że ustawa,
                          która twierdzi, że do 15 roku zycia grozi ci więzienie, ale już dzień po 15-tce
                          wszystko jest ok. jest sztuczna i uzasadniona jedynie statystycznie, a więc
                          spokojnie możemy przyjąć istnienie milionów ludzi wobec których ta ustawa jest
                          krzywdząca i ograniczająca ich swobode seksualną - dla jednych zbyt wyśrubowana
                          (dla tych dojrzałych, a dla innych zbyt powiedzmy "optymistyczna".

                          zoofilia to zazwyczaj dręczenie zwierząt;
                          - sex jest dręczeniem? W pornosie gdzie pani z koniem albo psem - nikt tego psa
                          do niczego nie zmusza (przynajmniej nie zmusza bardziej niż tej pani - czyli
                          wystarczy pełna micha żarcia dla zwierzaka albo wpłata na konto bankowe dla
                          amatorki psich wdzięków). Zresztą jesli dręczenie miałoby byc tutaj głównym
                          wyznacznikiem to gdybym tak był np kurą to wolałbym aby np jakis dewiant się ze
                          mna bawił od tego aby jakiś amator rosołu ugotował mnie w warzywach.

                          nekrofilia - > bezczeszczenie zwłok, które należą do rodziny.
                          - Wobec takiej teorii nekrofilia kazirodcza powinna zostac zaakceptowana. Czemu
                          uważasz, że krojenie zwłok w akademii medycznej na kawałki nie jest
                          bezczeszczeniem, a kazirodztwo jest? a jesli zona zapisze swoje zwłoki męzowi do
                          zabawy tak jak zapisuje sie komus nerke albo serce? tak pro publico bono?


                          > Społeczna przydatność homoseksualizmu? Proszę bardzo - dwoje ludzi tworzy
                          > rodzinę, nawzajem sie wspierają, zamieszkują razem - taniej wychodzi niż
                          > utrzymywać dwa gospodarstwa domowe;
                          - z ekonomicznego punktu widzenia to teria równie błędna co p[rawdziwa :) zalezy
                          kto to ocenia. Np państwo dostaje mniej pieniędzy z podatku, a skoro koszty
                          dwóch to mniej niż koszty jeden +jeden to także spada popyt, a więc rosną
                          problemy producentów spada koniunktura, ktoś pewnie straci robotę. tak więc twój
                          zabawny skąd inąd przykład trochę jest chybiony. W mojej opinii państwo na
                          związku homoseksualistów płci męskiej traci ponieważ spadający przyrost
                          naturalny ma swoje reperkusje na rynku ubezpieczeń emerytalnych i zdrowotnych.


                          • bri Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 12:58

                            > Fromm albo Horney twierdziły, że w większości badanych przez nich przypadków,
                            homoseksualizm to natępstwo rozmaitych problemów osobowościowych. W tym świetle

                            Fromm i Horney na pewno stwierdzili też, że większość badanych przez nich
                            przypadków heteroseksualistów to osoby zaburzone bo takie właśnie osoby były w
                            ich kręgu zaitneresowań. Poza tym - co skutkiem co przyczyną. Gdybyś urodził
                            się homoseksualistą w świecie który go potępia na pewno trudno byłoby Ci
                            zachować psychiczne zdrowie. Poza tym może podaj jakieś aktualniejsze badania
                            na temat homoseksualizmu?




                            >
                            > Pedofilia to stosunki dorosłych z dziećmi, które
                            > > nie są w stanie właściwie ocenić skutków i konsekwencji aktu seksualnego;
                            > > często wbrew ich woli;
                            > - To przykład, który potwierdza to co napisałem w poście: społeczeństwo
                            reguluj
                            > e
                            > zachowania sseksualne zgodnie ze swoim przekonaniami. Zgodzisz sie, że ustawa,
                            > która twierdzi, że do 15 roku zycia grozi ci więzienie, ale już dzień po 15-
                            tce
                            > wszystko jest ok. jest sztuczna i uzasadniona jedynie statystycznie, a więc
                            > spokojnie możemy przyjąć istnienie milionów ludzi wobec których ta ustawa jest
                            > krzywdząca i ograniczająca ich swobode seksualną - dla jednych zbyt
                            wyśrubowana
                            > (dla tych dojrzałych, a dla innych zbyt powiedzmy "optymistyczna".

                            Dlaczego więc nie walczysz o zmianę tej właśnie krzywdzącej Twoim zdaniem
                            ustawy a jeszcze chcesz innej, która będzie krzywdzić homoseksualistów?

                            >
                            > e
                            > mna bawił od tego aby jakiś amator rosołu ugotował mnie w warzywach.

                            Nawet koguta do rosołu zabić trzeba bez niepotrzebnych męczarni. Skoro tak się
                            dobrze rozumiesz ze swoją suczką, że jesteś w stanie na 100% powiedzieć, że
                            życzy sobie seksu z Tobą to jak dla mnie możecie dawać czadu nawet codziennie.
                            >
                            > nekrofilia - > bezczeszczenie zwłok, które należą do rodziny.
                            > - Wobec takiej teorii nekrofilia kazirodcza powinna zostac zaakceptowana.
                            Czemu
                            > uważasz, że krojenie zwłok w akademii medycznej na kawałki nie jest
                            > bezczeszczeniem, a kazirodztwo jest? a jesli zona zapisze swoje zwłoki męzowi
                            Krojenie zwłok w akademii medycznej służy dobru społeczeństwa, które tak Ci
                            leży na sercu. Lekarze się tam uczą. Poza tym szczrze powiedziawszy ja
                            osobiście nie mam nic przeciwko, żeby ktoś w uzgodnieniu z całą rodziną
                            przeleciał jej martwego członka. Naprawdę uważam, że znacznie gorsze rzeczy się
                            na swiecie zdarzają.


                            > o
                            > zabawy tak jak zapisuje sie komus nerke albo serce? tak pro publico bono?
                            >
                            >
                            > > Społeczna przydatność homoseksualizmu? Proszę bardzo - dwoje ludzi tworzy
                            >
                            > > rodzinę, nawzajem sie wspierają, zamieszkują razem - taniej wychodzi niż
                            > > utrzymywać dwa gospodarstwa domowe;
                            > - z ekonomicznego punktu widzenia to teria równie błędna co p[rawdziwa :)
                            zalez
                            > y
                            > kto to ocenia. Np państwo dostaje mniej pieniędzy z podatku, a skoro koszty
                            > dwóch to mniej niż koszty jeden +jeden to także spada popyt, a więc rosną
                            > problemy producentów spada koniunktura, ktoś pewnie straci robotę. tak więc
                            twó
                            > j
                            > zabawny skąd inąd przykład trochę jest chybiony. W mojej opinii państwo na
                            > związku homoseksualistów płci męskiej traci ponieważ spadający przyrost
                            > naturalny ma swoje reperkusje na rynku ubezpieczeń emerytalnych i
                            zdrowotnych.

                            Wg Ciebie wobec tego należałoby zakazać również małżeństw bezdzietnych (z
                            punktu widzenai gospodarki nie różnią się od związków homoseksualnych) bo one
                            również stanowią kulę u nogi dla gospodarki? A ile lat po ślubie można być bez
                            dzieci? Jak ktoś już na zawsze jest bezpłodny to od razu do gazu?
                            • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 14:44

                              > Fromm i Horney na pewno stwierdzili też, że większość badanych przez nich
                              > przypadków heteroseksualistów to osoby zaburzone bo takie właśnie osoby były w
                              > ich kręgu zaitneresowań.
                              - Nie ma sensu spierać sie o to co stwierdzili wystarczy przeczytać. Ich wnioski
                              szły jeszcze dalej w zakresie zjawiska "nabywania" zachowań homoseksualnych i
                              pewności co do powrotu do reakcji heteroseksualnej u większości homoseksualistów.

                              Poza tym - co skutkiem co przyczyną. Gdybyś urodził
                              > się homoseksualistą w świecie który go potępia na pewno trudno byłoby Ci
                              > zachować psychiczne zdrowie.
                              - Kryje sie w tym co napisałaś załozenie, "o rodzeniu sie homoseksualistą" co
                              stanowi tylko jedną z hipotez. Wobec nie wykrycia genu homoseksualizmu hipoteza
                              ta jest wątpliwa. Gdyby jednak była prawdziwa i gen takowy zostałby wykryty i
                              rzeczywiście urodziłbym sie homoseksualista (a nie byłbym tylko ofiara
                              podkultury gejowskiej) to oczywiście masz rację, ze byłbym nieszczęśliwy. Warto
                              dodać, że posiadamy także gen agresji albo alkoholizmu i jesli z przyczyn
                              interesu społecznego zwalczamy w sobie agresje albo alkoholizm to jakas część
                              nas zapewne pozostanie nieszczęśliwa. Taki los "człowieka istoty społecznej".

                              Poza tym może podaj jakieś aktualniejsze badania
                              > na temat homoseksualizmu?
                              - znajdziemy w tych badaniach dwie szkoły prezentujące przeciwstawne poglądy.
                              Pewien pan profesor z USA, który kilkadziesiąt lat temu był liderem opcji
                              mówiącej o "rodzeniu się" i który doprowadził do słynnego juz dzisiaj głosowania
                              w stowarzyszeniu psychol. i psychiatrów gdy większość opowiedziała sie za
                              wykresleniem homo. z rejestry chorób, stał sie dzisiaj liderem opcji całkowicie
                              odwrotnej. Wszędzie gdzie może udowadnia, że homoseks. to choroba. Obawiam sie
                              więc, że znajdziemy autorytety za i przeciw. Nikt nie zdejmie z nas obowiązku
                              samodzielnej decyzji w tej sprawie. Nikt nie da nam alibi :)). Dowcipkując moge
                              napisać: ja ci profesora to i ty mi profesora... nie jest lekko
                              >
                              >

                              >
                              > Dlaczego więc nie walczysz o zmianę tej właśnie krzywdzącej Twoim zdaniem
                              > ustawy a jeszcze chcesz innej, która będzie krzywdzić homoseksualistów?
                              - Jakie ma znaczenie co ja robie albo i nie robię:)) ludziom pod kołdry nie
                              zaglądam. I nie walczę bo nie jestem zołnierzem. To o czym pisałem to jedynie
                              wyraz niechęci do tego aby propaganda i manipulacja robiła wodę z mózgu.
                              Akceptujesz homoseksualizm ale nie zoofilie, a ktoś nie akceptuje
                              homoseksualizmu ani zoofilii, a inny akceptuje wszystko co słuzy pieprzeniu bo
                              lubi to robić. Mnie osobiście mierzi dorabianie ideologi w rodzaju geje są ok
                              ale zoofile lub nekrofile nie są ok.
                              >
                              > >

                              > Nawet koguta do rosołu zabić trzeba bez niepotrzebnych męczarni.
                              Zawsze twierdziłem, że gilotyna jast bardziej postepowa od szubienicy.


                              Skoro tak się
                              > dobrze rozumiesz ze swoją suczką, że jesteś w stanie na 100% powiedzieć, że
                              > życzy sobie seksu z Tobą to jak dla mnie możecie dawać czadu nawet codziennie.
                              > No widzisz jak daleko zaszłaś w swojej tolerancji!

                              > > nekrofilia - > bezczeszczenie zwłok, które należą do rodziny.
                              > > - Wobec takiej teorii nekrofilia kazirodcza powinna zostac zaakceptowana.
                              >
                              > Czemu
                              > > uważasz, że krojenie zwłok w akademii medycznej na kawałki nie jest
                              > > bezczeszczeniem, a kazirodztwo jest? a jesli zona zapisze swoje zwłoki mę
                              > zowi
                              > Krojenie zwłok w akademii medycznej służy dobru społeczeństwa, które tak Ci
                              > leży na sercu. Lekarze się tam uczą. Poza tym szczrze powiedziawszy ja
                              > osobiście nie mam nic przeciwko, żeby ktoś w uzgodnieniu z całą rodziną
                              > przeleciał jej martwego członka. Naprawdę uważam, że znacznie gorsze rzeczy się
                              > na swiecie zdarzają.

                              - Chodzi pewna konsekwencję. Skoro dwóch szczęsliwych pedziów słuzy społecznemu
                              dobru to szczęsliwy nekrofil także mu słuzy.
                              >
                              > > o
                              > > zabawy tak jak zapisuje sie komus nerke albo serce? tak pro publico bono?
                              >
                              > >
                              > >
                              > > > Społeczna przydatność homoseksualizmu? Proszę bardzo - dwoje ludzi
                              > tworzy
                              > >
                              > > > rodzinę, nawzajem sie wspierają, zamieszkują razem - taniej wychodz
                              > i niż
                              > > > utrzymywać dwa gospodarstwa domowe;
                              > > - z ekonomicznego punktu widzenia to teria równie błędna co p[rawdziwa :)
                              >
                              > zalez
                              > > y
                              > > kto to ocenia. Np państwo dostaje mniej pieniędzy z podatku, a skoro kosz
                              > ty
                              > > dwóch to mniej niż koszty jeden +jeden to także spada popyt, a więc rosną
                              > > problemy producentów spada koniunktura, ktoś pewnie straci robotę. tak wi
                              > ęc
                              > twó
                              > > j
                              > > zabawny skąd inąd przykład trochę jest chybiony. W mojej opinii państwo n
                              > a
                              > > związku homoseksualistów płci męskiej traci ponieważ spadający przyrost
                              > > naturalny ma swoje reperkusje na rynku ubezpieczeń emerytalnych i
                              > zdrowotnych.
                              >
                              > Wg Ciebie wobec tego należałoby zakazać również małżeństw bezdzietnych (z
                              > punktu widzenai gospodarki nie różnią się od związków homoseksualnych) bo one
                              > również stanowią kulę u nogi dla gospodarki? A ile lat po ślubie można być bez
                              > dzieci? Jak ktoś już na zawsze jest bezpłodny to od razu do gazu?
                              - Jedyną postacią, która mówi tutaj o zakazach albo "gazie" jesteś ty. Ja tylko
                              udzieliłem ci odpowiedzi zawierającej mysl, że w interesie ekonomicznym
                              społeczeństwa leży pokoleniowa odnawialność, a nie leży nie odnawialność. nie ma
                              znaczenia czy nie odnawia sie dwóch pedałów czy heteroseksualiści. ekonimia to
                              nauka ścisła.
                              • bri Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 15:10

                                > - Nie ma sensu spierać sie o to co stwierdzili wystarczy przeczytać. Ich
                                wniosk
                                > i
                                > szły jeszcze dalej w zakresie zjawiska "nabywania" zachowań homoseksualnych i
                                > pewności co do powrotu do reakcji heteroseksualnej u większości
                                homoseksualistó
                                > w.

                                Ich wnioski ich wnioskami - ja wyciągam swoje własne. Studiowałam psychologię
                                społeczną przez 5 lat, fakt że niezbyt pilnie. Fromm i Horney byli niewątpliwie
                                wybitnymi myślicielami ale ich "badania" nie spełniają podstawowych wymogów
                                jakie się stawia badaniom naukowym w dzisiejszym świecie.

                                >
                                > Poza tym - co skutkiem co przyczyną. Gdybyś urodził
                                > > się homoseksualistą w świecie który go potępia na pewno trudno byłoby Ci
                                > > zachować psychiczne zdrowie.
                                > - Kryje sie w tym co napisałaś załozenie, "o rodzeniu sie homoseksualistą" co
                                > stanowi tylko jedną z hipotez. Wobec nie wykrycia genu homoseksualizmu
                                hipoteza
                                > ta jest wątpliwa. Gdyby jednak była prawdziwa i gen takowy zostałby wykryty i
                                > rzeczywiście urodziłbym sie homoseksualista (a nie byłbym tylko ofiara
                                > podkultury gejowskiej) to oczywiście masz rację, ze byłbym nieszczęśliwy.
                                Warto
                                > dodać, że posiadamy także gen agresji albo alkoholizmu i jesli z przyczyn
                                > interesu społecznego zwalczamy w sobie agresje albo alkoholizm to jakas część
                                > nas zapewne pozostanie nieszczęśliwa. Taki los "człowieka istoty społecznej".

                                Otóż to - nie wiadomo jak do tej pory co jest przyczyną homoseksualizmu.
                                Zapewne niektórzy się z tym rodzą, innych zmusza sytuacja, innych kusi
                                spróbowanie czegoś innego. Nie można jednak wykluczyć, że niektórzy po prostu
                                tacy się rodzą, wynika to z bezpośrednich relacji takich osób, które mimo
                                wychowywania się w tracyjnych kulturach (Texas, USA) już w okresie dojrzewania
                                czuły pociąg do osób tej samej płci. W przeciwieństwie do alkoholizmu i
                                niekontrolowanej agresji homoseksualizm nie przeszkadza w ogólnie pojętej
                                karierze życiowej, szczęściu osobistemu i zasadniczo nikt tu nie podał żadnego
                                przykładu jak go osobiście czyjś homoseksualizm skrzywdził. Wszyscy mówią tylko
                                o bliżej nie uzasadnionej niechęci i lęku o młodych, nieodjrzałych którzy mogą
                                się tym homoseksualizmem zarazić (jak rozumiem sami za młodu obawiali się
                                swoich homoseksualnych ciągot - bo skądinąd by im coś takiego do głowy
                                przyszło). Tak przy okazji - czy masz coś przeciwko kobietom lesbijkom?

                                >
                                > Poza tym może podaj jakieś aktualniejsze badania
                                > > na temat homoseksualizmu?
                                > - znajdziemy w tych badaniach dwie szkoły prezentujące przeciwstawne poglądy.
                                > Pewien pan profesor z USA, który kilkadziesiąt lat temu był liderem opcji
                                > mówiącej o "rodzeniu się" i który doprowadził do słynnego juz dzisiaj
                                głosowani
                                > a
                                > w stowarzyszeniu psychol. i psychiatrów gdy większość opowiedziała sie za
                                > wykresleniem homo. z rejestry chorób, stał sie dzisiaj liderem opcji
                                całkowicie
                                > odwrotnej. Wszędzie gdzie może udowadnia, że homoseks. to choroba. Obawiam sie
                                > więc, że znajdziemy autorytety za i przeciw. Nikt nie zdejmie z nas obowiązku
                                > samodzielnej decyzji w tej sprawie. Nikt nie da nam alibi :)). Dowcipkując
                                moge
                                > napisać: ja ci profesora to i ty mi profesora... nie jest lekko
                                > >

                                No właśnie. Dlatego rozmawiajmy o swoich osobistych doświadczeniach a nie róbmy
                                sobie jaj cytując nieściśle i z błędami badań naukowych.

                                >
                                > >
                                > > Dlaczego więc nie walczysz o zmianę tej właśnie krzywdzącej Twoim zdaniem
                                >
                                > > ustawy a jeszcze chcesz innej, która będzie krzywdzić homoseksualistów?
                                > - Jakie ma znaczenie co ja robie albo i nie robię:)) ludziom pod kołdry nie
                                > zaglądam. I nie walczę bo nie jestem zołnierzem. To o czym pisałem to jedynie
                                > wyraz niechęci do tego aby propaganda i manipulacja robiła wodę z mózgu.
                                > Akceptujesz homoseksualizm ale nie zoofilie, a ktoś nie akceptuje
                                > homoseksualizmu ani zoofilii, a inny akceptuje wszystko co słuzy pieprzeniu bo
                                > lubi to robić. Mnie osobiście mierzi dorabianie ideologi w rodzaju geje są ok
                                > ale zoofile lub nekrofile nie są ok.
                                > >

                                Ja nie dorabiam żadnej ideologii i mi osobiście zoofile i nekrofile
                                przeszkadzają w takim samym stopniu jak homoseksualiści, czyli nie
                                przeszkadzają - o ile szanują moje prawo do niezależnych decyzji. W przypadku
                                zoofilii i nekrofilii ciężko stwierdzić czy obiekt tego typu zalotów ich sobie
                                życzy czy nie i to jest jedyny problem jaki tu widzę.


                                > > >
                                >
                                > > Nawet koguta do rosołu zabić trzeba bez niepotrzebnych męczarni.
                                > Zawsze twierdziłem, że gilotyna jast bardziej postepowa od szubienicy.

                                :)

                                >
                                > Skoro tak się
                                > > dobrze rozumiesz ze swoją suczką, że jesteś w stanie na 100% powiedzieć,
                                > że
                                > > życzy sobie seksu z Tobą to jak dla mnie możecie dawać czadu nawet codzie
                                > nnie.
                                > > No widzisz jak daleko zaszłaś w swojej tolerancji!
                                >
                                > > > nekrofilia - > bezczeszczenie zwłok, które należą do rodziny.
                                > > > - Wobec takiej teorii nekrofilia kazirodcza powinna zostac zaakcept
                                > owana.
                                > >
                                > > Czemu
                                > > > uważasz, że krojenie zwłok w akademii medycznej na kawałki nie jest
                                > > > bezczeszczeniem, a kazirodztwo jest? a jesli zona zapisze swoje zwł
                                > oki mę
                                > > zowi
                                > > Krojenie zwłok w akademii medycznej służy dobru społeczeństwa, które tak
                                > Ci
                                > > leży na sercu. Lekarze się tam uczą. Poza tym szczrze powiedziawszy ja
                                > > osobiście nie mam nic przeciwko, żeby ktoś w uzgodnieniu z całą rodziną
                                > > przeleciał jej martwego członka. Naprawdę uważam, że znacznie gorsze rzec
                                > zy się
                                > > na swiecie zdarzają.
                                >
                                > - Chodzi pewna konsekwencję. Skoro dwóch szczęsliwych pedziów słuzy
                                społecznemu
                                > dobru to szczęsliwy nekrofil także mu słuzy.

                                Ależ służy jak najbardziej - o ile nie... (patrz wyżej).

                                > >
                                > > > o
                                > > > zabawy tak jak zapisuje sie komus nerke albo serce? tak pro publico
                                > bono?
                                > >
                                > > >
                                > > >
                                > > > > Społeczna przydatność homoseksualizmu? Proszę bardzo - dwoje
                                > ludzi
                                > > tworzy
                                > > >
                                > > > > rodzinę, nawzajem sie wspierają, zamieszkują razem - taniej w
                                > ychodz
                                > > i niż
                                > > > > utrzymywać dwa gospodarstwa domowe;
                                > > > - z ekonomicznego punktu widzenia to teria równie błędna co p[rawdz
                                > iwa :)
                                > >
                                > > zalez
                                > > > y
                                > > > kto to ocenia. Np państwo dostaje mniej pieniędzy z podatku, a skor
                                > o kosz
                                > > ty
                                > > > dwóch to mniej niż koszty jeden +jeden to także spada popyt, a więc
                                > rosną
                                > > > problemy producentów spada koniunktura, ktoś pewnie straci robotę.
                                > tak wi
                                > > ęc
                                > > twó
                                > > > j
                                > > > zabawny skąd inąd przykład trochę jest chybiony. W mojej opinii pań
                                > stwo n
                                > > a
                                > > > związku homoseksualistów płci męskiej traci ponieważ spadający przy
                                > rost
                                > > > naturalny ma swoje reperkusje na rynku ubezpieczeń emerytalnych i
                                > > zdrowotnych.
                                > >
                                > > Wg Ciebie wobec tego należałoby zakazać również małżeństw bezdzietnych (z
                                >
                                > > punktu widzenai gospodarki nie różnią się od związków homoseksualnych) bo
                                > one
                                > > również stanowią kulę u nogi dla gospodarki? A ile lat po ślubie można by
                                > ć bez
                                > > dzieci? Jak ktoś już na zawsze jest bezpłodny to od razu do gazu?
                                > - Jedyną postacią, która mówi tutaj o zakazach albo "gazie" jesteś ty.

                                Prz
                                • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 25.01.06, 13:06
                                  > Ich wnioski ich wnioskami - ja wyciągam swoje własne. Studiowałam psychologię
                                  > społeczną przez 5 lat, fakt że niezbyt pilnie. Fromm i Horney byli niewątpliwi
                                  > wybitnymi myślicielami ale ich "badania" nie spełniają podstawowych wymogów
                                  > jakie się stawia badaniom naukowym w dzisiejszym świecie.

                                  - Cieszy to, że wyciągasz własne wnioski. Dla mnie najbardziej bulwersującea
                                  jest bowiem taka pseudonaikowa propaganda w rodzaju: "psychiatrzy uważają, że
                                  jest tak i tak..." Tymczasem jest wielu psychiatrów, którzy wcale tak nie
                                  uważają i naprawdę jest naduzyciem twierdzenie, ze ich przekonanie to dowód na
                                  ich chorobę czyli fobię. Kiedys kiedys bywał to dowód na opętanie przez diabła.
                                  Co do Fromma i Horney - pomimo zarzutów jaki mozna wobec nich wysunąć ich prace
                                  nadal pozostaja w kanonie wykształcenia i zapewne slęcząc nad psychologia
                                  społeczną uczyłes się tego co pisali. Tak na marginesie zapytam: gdzie w polsce
                                  uczą psychologii społecznej przez 5 lat??


                                  >
                                  > >
                                  > > Poza tym - co skutkiem co przyczyną. Gdybyś urodził
                                  > > > się homoseksualistą w świecie który go potępia na pewno trudno było
                                  > by Ci
                                  > > > zachować psychiczne zdrowie.
                                  > > - Kryje sie w tym co napisałaś załozenie, "o rodzeniu sie homoseksualistą
                                  > " co
                                  > > stanowi tylko jedną z hipotez. Wobec nie wykrycia genu homoseksualizmu
                                  > hipoteza
                                  > > ta jest wątpliwa. Gdyby jednak była prawdziwa i gen takowy zostałby wykry
                                  > ty i
                                  > > rzeczywiście urodziłbym sie homoseksualista (a nie byłbym tylko ofiara
                                  > > podkultury gejowskiej) to oczywiście masz rację, ze byłbym nieszczęśliwy.
                                  >
                                  > Warto
                                  > > dodać, że posiadamy także gen agresji albo alkoholizmu i jesli z przyczyn
                                  > > interesu społecznego zwalczamy w sobie agresje albo alkoholizm to jakas c
                                  > zęść
                                  > > nas zapewne pozostanie nieszczęśliwa. Taki los "człowieka istoty społeczn
                                  > ej".
                                  >
                                  > Otóż to - nie wiadomo jak do tej pory co jest przyczyną homoseksualizmu.
                                  > Zapewne niektórzy się z tym rodzą, innych zmusza sytuacja, innych kusi
                                  > spróbowanie czegoś innego. Nie można jednak wykluczyć, że niektórzy po prostu
                                  > tacy się rodzą, wynika to z bezpośrednich relacji takich osób, które mimo
                                  > wychowywania się w tracyjnych kulturach (Texas, USA) już w okresie dojrzewania
                                  > czuły pociąg do osób tej samej płci. W przeciwieństwie do alkoholizmu i
                                  > niekontrolowanej agresji homoseksualizm nie przeszkadza w ogólnie pojętej
                                  > karierze życiowej, szczęściu osobistemu i zasadniczo nikt tu nie podał żadnego
                                  > przykładu jak go osobiście czyjś homoseksualizm skrzywdził.

                                  - "ogólnie pojeta kariera życiowa"... cóż to oznacza? Homoseksualizm krzywdzi
                                  najbardziej samych homoseksualistów i tych, których nakłoni do homoseksualizmu
                                  bo takie zjawisko jest częstsze niz owe narodziny homoseksualisty (dla mnie
                                  wątpliwe... może jako efekt jakiegos zachwiania hormonalnego ... zatem efekt
                                  choroby). Fizjoligiczne efekty wykorzystywania odbytu do celów niezgodnych z
                                  przeznaczeniem bywa dramatyczne (nowotwory, sypiące się zwieracze),
                                  psychologiczne efekty sprowadzenia seksu tylko do przyjemności prowadzącej do
                                  seksoholizmu (popularna dolegliwo9ść w środowisku), dolegliwości psychologiczne
                                  związane z efektem "pederasty- starca" (zjawisko ciągle wymagające bliższego
                                  zbadania), problem psychologiczny związany z brakiem mośliwości spełnienia
                                  antropolgicznie uzasadnionego instynktu do posiadania potomstwa przejawiający
                                  się w dążeniu do adopcji czyli w działaniu, którego realizacja może nastąpić
                                  tylko w wyniku zaistnienia patologii jaka jest porzucenie dziecka przez matkę
                                  (to prawie jak czekanie na nerke sąsiada motocyklisty).

                                  Wszyscy mówią tylko
                                  >
                                  > o bliżej nie uzasadnionej niechęci i lęku o młodych, nieodjrzałych którzy mogą
                                  > się tym homoseksualizmem zarazić (jak rozumiem sami za młodu obawiali się
                                  > swoich homoseksualnych ciągot - bo skądinąd by im coś takiego do głowy
                                  > przyszło).

                                  - Oczywiście, że masz rację. I ja także obawiałem się swoich ciągot będących
                                  mieszanina ciekawości, braku heteroseksualnego impritingi, inaczej mówiąc
                                  nieuformowania psychicznego u dojrzewającego człowieka! To jest właśnie moment w
                                  którym nie tzw. natura ale środowisko może produkować homoseksualistów
                                  podsuwając im droge życiową pederasty zamiast często trudniejsza dorge
                                  heteroseksualisty. Tak bym zażartował, "że marsjanin łatwiej znajdzie wspólny
                                  język z marsjaninem niz z wenusjanką"

                                  Tak przy okazji - czy masz coś przeciwko kobietom lesbijkom?

                                  - przeciwko??? to słowo jest bardzo nie na miejscu. Przeciwko mam tylko wobec
                                  propagaowania takiego sposobu życia z powodów jak wyżej opisałem.

                                  >
                                  • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 25.01.06, 15:44
                                    Przyznam się, zanel, mind_surfer, czy jak ci tam jeszcze, że dotychczas miałam
                                    cię za zwykłego głupka a twoje wywody za bełkot pozbawiony sensu.Myliłam się,
                                    bo wreszcie składa mi się to wszystko w logiczną całość. Otóż pedalstwem można
                                    się zarazić, to przenośnia, rzecz jasna, ale trafna - pedalstwo jest tak
                                    atrakcyjne, łatwe i naturalne, że żeby wytrwac przy heteroseksualiźmie trzeba
                                    mieć silną moralnośc - taką jaką masz ty, a nie mam ja.Tylko silna moralnośc
                                    trzyma cię przy właściwej drodze.Moralnośc poparta duchem bojowym, bo zło
                                    czyha i trzeba czujnym być - jesli czlowiek zaprzestanie walki z pedalstwem
                                    ono z łatwością wciągnie go w swoje szpony.Dlatego trzeba się wciąż na nowo
                                    motywować, przepowiadac sobie argumenty przeciw, deklarować anty i zwalczać!
                                    Inaczej co? Żałośc. Choroby odbytu i samotna starośc.
                                    • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 27.01.06, 12:01
                                      > Przyznam się, zanel, mind_surfer, czy jak ci tam jeszcze, że dotychczas miałam
                                      > cię za zwykłego głupka a twoje wywody za bełkot pozbawiony sensu.

                                      - to zapewne ważna dla ciebie refleksja, że nie poświęcasz swojego czasu na
                                      rozmowy ze zwykłym głupkiem:-)!

                                      >Otóż pedalstwem można
                                      > się zarazić, to przenośnia, rzecz jasna, ale trafna - pedalstwo jest tak
                                      > atrakcyjne, łatwe i naturalne, że żeby wytrwac przy heteroseksualiźmie trzeba
                                      > mieć silną moralnośc - taką jaką masz ty, a nie mam ja.Tylko silna moralnośc
                                      > trzyma cię przy właściwej drodze.Moralnośc poparta duchem bojowym, bo zło
                                      > czyha i trzeba czujnym być - jesli czlowiek zaprzestanie walki z pedalstwem
                                      > ono z łatwością wciągnie go w swoje szpony.Dlatego trzeba się wciąż na nowo
                                      > motywować, przepowiadac sobie argumenty przeciw, deklarować anty i zwalczać!

                                      - "zarazić" to bardzo trafna metafora ale nie potrzeba metafory tam gdzie
                                      istnieje precyzyjny język okreslający taką sytuację: homoseksualizm jako
                                      zachowanie wyuczone, szczególnie silnie przyjmowane gdy wiązało się z seksualnym
                                      impritingiem. Dlatego warto stawiać społeczne bariery swobodzie w tym zakresie -
                                      aby bronić nasze dzieci przed tego typu impritingiem.
                                      - Po co taka ironia o "silnej osobowości"? I o tym, że trzeba stale na nowe itd
                                      itd.? Od 15 lat to raczej subkultura homoseksualna jest w natarciu i wywiera
                                      ciagłą presje, a więc pisz raczej o obronie przed czyms co wdziera sie tam gdzie
                                      nie jest zapraszane. Ciekawe jest, że akceptacja Polaków dla homoseksualizmu w
                                      ciągu tych 15 lat zdecydowanie sp[adła (wg OBOP akceptacja dla homoseks. w 1993
                                      wynosiła 18%, a w 2005 8%, a sprzeciw wobec związków homoseks. w 1993 zgłaszało
                                      72%, a w 2005 już 85%), a więc ta presja wkurza nie tylko mnie ale jest to
                                      bardziej powszechne odczucie.
                                      • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 27.01.06, 14:45
                                        zanel napisał:

                                        > - to zapewne ważna dla ciebie refleksja, że nie poświęcasz swojego czasu na
                                        > rozmowy ze zwykłym głupkiem:-)!
                                        Czasem poświęcam, czemu nie?
                                        >
                                        > - "zarazić" to bardzo trafna metafora ale nie potrzeba metafory tam gdzie
                                        > istnieje precyzyjny język okreslający taką sytuację: homoseksualizm jako
                                        > zachowanie wyuczone, szczególnie silnie przyjmowane gdy wiązało się z
                                        seksualny
                                        > m
                                        > impritingiem.

                                        Za duzo na raz. Hipoteza goni hipotezę.Jeszcze każesz mi uwierzyć, że
                                        homoseksualzm to zachowanie wyuczone, a już nowy koncept- o istnieniu u ludzi
                                        seksualnego impritingu.
                                        Dobrze byloby, gdybyś te pomysły czymkolwiek poparł, nawet profesor
                                        katolickiego uniwersytetu w New Pcim, Arizona mógłby być, cokolwiek.

                                        Dlatego warto stawiać społeczne bariery swobodzie w tym zakresie
                                        > -
                                        > aby bronić nasze dzieci przed tego typu impritingiem.

                                        Masz dzieci? Serio? Nie wierzę.


                                        > - Po co taka ironia o "silnej osobowości"?

                                        Było o silnej moralności.Fakt- ironicznie.


                                        A co do tej obrony, to przecież większośc napastników "tylko się broni".
                                  • bri Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 27.01.06, 20:09
                                    Studiowałam psychologię społeczną w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w
                                    Warszawie.

                                    Muszę przyznać, że niektóre Twoje argumenty są przekonujące i podoba mi się
                                    bardzo sposób w jaki dyskutujesz. Chętnie ciągnęłabym naszą dyskusję dalej ale
                                    nie wiem nawet 1/10 tego, co Ty wiesz o kulturze gejowskiej, zwyczajach gejów
                                    itp. Ciężko mi więc polemizować. Może jedynie zaznaczyłabym, że seks analny i
                                    seksoholizm zdarza się również osobom heteroseksualnym.

                                    Zastanawiam się dlaczego ja, jako młoda dziewczyna nie czułam lęku
                                    przed "zarażeniem" się homoseksualizmem. Czy to się zdarza tylko chłopcom? A
                                    może tylko chłopcy się tego boją, bo nasze społeczeństwo piętnuje
                                    homoseksualistów mężczyzn bardziej niż kobiety? Dlaczego tak jest? Mogłabym
                                    czuć się zagrożona - mam nawet kuzynkę, która od kilku lat żyje w związku
                                    lesbijskim i już odkąd była nastolatką było wiadomo, że chłopcy jej nie
                                    interesują.
                              • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 15:28
                                zanel napisał:

                                . W mojej opinii pań
                                > stwo n
                                > > a
                                > > > związku homoseksualistów płci męskiej traci ponieważ spadający przy
                                > rost
                                > > > naturalny ma swoje reperkusje na rynku ubezpieczeń emerytalnych i
                                > > zdrowotnych.

                                A co sądzisz o księżach katolickich , zakonnikach i zakonnicach ?Napisz
                                koniecznie.
                                • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 25.01.06, 12:26
                                  hehehe. Bardzo dobre, oczywiscie, że ekonomicznie traci. Aczkolwiek był taki
                                  czas w kanadzie gdy dzięki księżom średnia dzietnośc w rodzinie wynosiła 10
                                  dzieciorków. Dodam, tylko, ze ci księża wcale nie zastepowali ojców w ich
                                  cięzkiej pracy prokreacyjnej. Tak więc wystepuje tutaj pozytywny wpływ księży na
                                  finansowanie systemu ubezpieczeń...
                                  • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 25.01.06, 15:47
                                    zanel napisał:

                                    Aczkolwiek był taki
                                    > czas w kanadzie gdy dzięki księżom średnia dzietnośc w rodzinie wynosiła 10
                                    > dzieciorków.
                                    Nie dociekam, skąd masz te informacje, pewnie z tobie wiarygodnego źródła. Czy
                                    zatem demoniczne pedały nie moga równie dobrze wpływac na dzietność? Jak ktoś
                                    sobie wyobrazi, że odbytnica jest wykorzystywana...błeeee...fuj... ohyda, to
                                    zaraz pójdzie przecież uzyć aparatu kopulacyjnego we właściwy, moralny sposób.--

                                    Zaraz wracam
                                    • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 26.01.06, 13:46
                                      odsyłam do historii pachnącego zywica kraju. Francuska i katolicka Kanada
                                      dostała łupnia od protestantów - anglików z południa. Postanowienia pokojowe
                                      były takie, że anglicy nie likwiduja odrębności państwowej kanady (chociaż
                                      podłączaja ja pod berło królowej brytyjskiej), że uzyskuja swobodę osadnictwa na
                                      jej terenie. Angole uważali, ze ich przewaga ludnościowa będzie na tyle duża, że
                                      po kilkunastu latach francusko-indiańsko-katolicka kanada przestanie istnieć.
                                      Ich plany zniweczył kościół katolicki, który rozpoczął masową akcje na rzecz
                                      dzietności w rodzinach kanadyjczyków - rodziny z 15 dzieci nie były wyjatkami!
                                      Takie jest źródło dzisiejszej odrebności wschodnich prowincji tego kraju.

                                      Czy
                                      > zatem demoniczne pedały nie moga równie dobrze wpływac na dzietność?

                                      - moze i mogą niestety tego nie robią. Wynika to zapewne z subkultury
                                      gejowskiej, która uczyniła archetyp z przyjemności-szczęścia, a nie z obowiązku
                                      i wyrzeczeń co jest niedołączne wychowaniu i rodzeniu.

                                      Jak ktoś
                                      > sobie wyobrazi, że odbytnica jest wykorzystywana...błeeee...fuj... ohyda, to
                                      > zaraz pójdzie przecież uzyć aparatu kopulacyjnego we właściwy, moralny sposób

                                      - oczywiście owe aparaty nie sa ani moralne ani nie moralne. szkoda tylko
                                      niszczyc sobie zwieracze i mieć w drugiej połowie zycia przykre prozaiczne
                                      problemy.
                              • bri Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 19.01.06, 15:29
                                > dzieci? Jak ktoś już na zawsze jest bezpłodny to od razu do gazu?
                                > - Jedyną postacią, która mówi tutaj o zakazach albo "gazie" jesteś ty. Ja
                                tylko

                                Ucięło mi wyżej, pewnie post był za długi. Przepraszam, za te "do gazu",
                                faktycznie przesadziłam. Jak rozumiem Ty chciałbyś tylko żeby zabronić osobom
                                homoseksualnym otwartego mówienia i reklamowania swojej orientacji seksualnej?

                                > udzieliłem ci odpowiedzi zawierającej mysl, że w interesie ekonomicznym
                                > społeczeństwa leży pokoleniowa odnawialność, a nie leży nie odnawialność. nie
                                m
                                > a
                                > znaczenia czy nie odnawia sie dwóch pedałów czy heteroseksualiści. ekonimia to
                                > nauka ścisła.

                                OK, możemy przyjąć, że z punktu widzenia ekonomii homoseksualiści są tak samo
                                przydatni jak bezdzietni hetero. Tylko co z tego wynika?
                                • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 27.01.06, 12:09

                                  > OK, możemy przyjąć, że z punktu widzenia ekonomii homoseksualiści są tak samo
                                  > przydatni jak bezdzietni hetero. Tylko co z tego wynika?

                                  - A wynika tyle, że skoro z przyczyn ekonomicznych warto promować dzietność to z
                                  tych samych przyczyn nie warto promować homoseksualizmu, ograniczając wpływ
                                  homoseksualizmu na wyuczanie zachowań człowieka.
              • czytelnik_wtorkowy Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 23.01.06, 18:47
                Zapytaj siebie lepiej o szkodliwość tych przypadków, które wymieniasz (strasznie pokręcona ta logika.) Alkoholizm jest chorobą i zabija. Homoseksualizm sam z siebie nikogo nie krzywdzi. To nie jednostka chorobowa.
                • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 25.01.06, 12:32
                  Alkoholizm wcale nie zabija (przynajmniej nie w większym stopniu niz
                  homoseksualizm). O tym czy homoseksualizm jest czy tez nie jest jednostka
                  chorobową zadecydowało głosowanie. Smiem twierdzić, że taka forma prowadzenia
                  badań naukowych jest dla mnie żalosna. Osobiście kibicuje tym psychiatrom,
                  którzy wierza swoim badaniom, a nie głosom.
                  • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 25.01.06, 15:50
                    zanel napisał:

                    O tym czy homoseksualizm jest czy tez nie jest jednostka
                    > chorobową zadecydowało głosowanie. Smiem twierdzić, że taka forma prowadzenia
                    > badań naukowych jest dla mnie żalosna.

                    A to dziwne. Nie jest żałosne głosowanie, kto ma być nowym Ojcem Świętym,
                    nieomylnym w sprawach wiary namiestnikiem Boga na ziemi, a głosowanie w
                    sprawie rozstrzygnięć medycznych jest?
                    • zanel Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 27.01.06, 12:06
                      kocia_noga napisała:

                      > zanel napisał:
                      >
                      > O tym czy homoseksualizm jest czy tez nie jest jednostka
                      > > chorobową zadecydowało głosowanie. Smiem twierdzić, że taka forma prowadz
                      > enia
                      > > badań naukowych jest dla mnie żalosna.
                      >
                      > A to dziwne. Nie jest żałosne głosowanie, kto ma być nowym Ojcem Świętym,
                      > nieomylnym w sprawach wiary namiestnikiem Boga na ziemi, a głosowanie w
                      > sprawie rozstrzygnięć medycznych jest?

                      - Złośliwość cie zaślepia. Co to ciebie obchodzi w jaki sposób jest wybierany
                      Ojciec Święty??? Jaki to ma związek z np. wyborem pomiędzy raportami Kinsey"a, a
                      Laumana określajacymi wielkość homoseksualnej populacji (jeden 10%, a drugi 1-2%)?
                      • kocia_noga Re: czy wszystko co wystepuje w naturze jest natu 27.01.06, 14:50
                        zanel napisał:

                        > > A to dziwne. Nie jest żałosne głosowanie, kto ma być nowym Ojcem Świętym,
                        >
                        > > nieomylnym w sprawach wiary namiestnikiem Boga na ziemi, a głosowanie w
                        > > sprawie rozstrzygnięć medycznych jest?
                        >
                        > - Złośliwość cie zaślepia. Co to ciebie obchodzi w jaki sposób jest wybierany
                        > Ojciec Święty??? Jaki to ma związek z np. wyborem pomiędzy raportami
                        Kinsey"a,
                        > a
                        > Laumana określajacymi wielkość homoseksualnej populacji (jeden 10%, a drugi 1-
                        2
                        > %)?


                        A ciebie co zaślepia? Co ciebie to obchodzi, w jaki sposób powstają
                        międzynarodowe wykazy chorób? Jesteś wybitnym lekarzem? Łatwiej wytypować
                        nowego papieża przez głosowanie- do tego żadna wiedza nie jest potrzebna, niż
                        uzgadniac zawiłości medyczne.
          • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 09.01.06, 11:24
            Może jeszcze : homoseksualizm zagraża rodzinie .
            • mind.surfer Re: mity na temat homoseksualizmu 09.01.06, 22:32
              kocia_noga napisała:

              > Może jeszcze : homoseksualizm zagraża rodzinie .

              To akurat nie jest mit, a o dowód łatwo choćby korzystając ze źródeł na temat
              starożytnej Grecji, gdzie ówcześni moraliści narzekali, że pederaści zaniedbują
              swoje żony w pogoni za chłopcami, nie dbając o przyrost naturalny. Stąd zapewne
              moralizm Platona, który postrzegał jako ideał powstrzymanie się od konsumpcji
              pragnień...
              • totalna_apokalipsa Re: mity na temat homoseksualizmu 10.01.06, 01:35
                Skąd ty wytrzasnałes Platona namawiającego do powstrzymywania się przed
                realizacja pragnień? Mówimy o tym samym Platonie, czy jakiś drugi był:P
                • mind.surfer Re: mity na temat homoseksualizmu 10.01.06, 08:19
                  Oto stosowny cytat:

                  "[Mowa Pauzaniasza]
                  [Mit o Erosie niebiańskim i Erosie wszetecznym]

                  VIII.

                  - Mój Fajdrosie, mnie się zdaje, że temat naszych mów nie jest dość dokładnie
                  określony; każą nam tak po prostu chwalić Erosa. Piękna by to była rzecz, gdyby
                  Eros był tylko jeden jedyny. Tymczasem nie jest jeden tylko. A skoro nie jest
                  tylko jeden; trzeba było naprzód tego zapowiedzieć, którego trzeba chwalić. Więc
                  ja to spróbuję naprawić i wskazać naprzód Erosa, którego chwalić należy, a potem
                  dopiero pochwalić go tak, jak boga chwalić przystało. Bo wszyscy wiemy, że nie
                  masz bez Erosa Afrodyty. Gdyby ona była jedna, i Eros byłby jeden. Ale ponieważ
                  Afrodyty są przecież dwie, dwa muszą być też i Erosy. A jakoż nie dwie boginie?
                  Toż jedna, starsza, nie miała matki, córka Nieba, i dlatego ją niebiańską
                  nazywamy; druga, młodsza, córka Zeusa i Diony, którą też wszeteczną zwiemy. Więc
                  i Eros, który tej drugiej pomaga, musi się słusznie wszetecznym nazywać, a inny
                  Eros niebiańskim.

                  Chwalić się powinno wszystkich bogów, ale spróbujmy powiedzieć, co któremu z
                  nich obu przypada w udziale. Bo z każdą czynnością tak się rzeczy mają: sama
                  przez się nie jest żadna ani zła, ani dobra. Ot jak to, co my teraz robimy;
                  człowiek pije, śpiewa, rozmawia; to, samo przez się, nie jest jeszcze piękne.
                  Będzie takim dopiero zależnie od tego, jak my to robić będziemy. Bo dobrze i
                  pięknie zrobiona rzecz dobrą się staje; niedobrze zrobiona jest złą. Tak więc i
                  kochanie, i Eros nie każdy jest piękny i uwielbienia wart, lecz ten tylko, co
                  piękny rozpłomienia żar.

                  IX.

                  Eros, syn Afrodyty wszetecznej, sam też jest wielki wszetecznik i dokazuje tu i
                  tam bez planu; ten ci jest, którym marne jednostki kochają. Taki to najpierw
                  kocha zarówno kobiety, jak i chłopców; potem, jeżeli już kocha, to więcej ciała
                  niż dusze; przy tym ile możności najgłupsze, bo myśli tylko o uczynku, a piękno
                  jest mu obojętne. Toteż mu się trafi, że zrobi dobrze, ale równie dobrze zdarza
                  mu się i na odwrót. Bo taki Eros jest synem bogini znacznie młodszej niż druga,
                  bogini, która już z urodzenia ma w sobie coś żeńskiego i coś męskiego.

                  Ale drugiego matką jest Afrodyta niebiańska; ona, najpierw, nie ma nic wspólnego
                  z pierwiastkiem żeńskim, tylko i jedynie z męskim (to właśnie jest miłość ku
                  chłopcom skierowana), potem, jest starsza, nie pokalana niskimi skłonnościami. I
                  stąd to się do męskiego pierwiastka zwracają ci, których taki Eros owionie, bo
                  oni kochają to, co z natury ma więcej siły, więcej rozumu. I pośród samych
                  pederastów można odróżnić tych, którymi taki nieskażony Eros włada, bo ci nie
                  kochają dzieci, tylko chłopców, którzy już zaczynają myśleć, a to bywa zwykle
                  mniej więcej w okresie dojrzewania. Przecież kto wtedy zacznie kochać, ten,
                  zdaje mi się, gotów będzie pójść z drugim przez całe życie, a nie - wyzyskać
                  młodzieńczą lekkomyślność, wyśmiać, rzucić i gonić za innymi. I powinno by
                  istnieć prawo zakazujące kochania nieletnich, żeby człowiek na niepewne tylu
                  trudów nie tracił. Bo z takiego chłopaka nie wiadomo jeszcze, co będzie: coś
                  nędznego czy coś dzielnego na duszy i na ciele. Toteż dzielni ludzie sami sobie
                  to prawo nakładają, ale trzeba było do tego zmusić i tych wszetecznych
                  miłośników, podobnie jak bronimy miłości kobietom wolnym, o ile to w naszej
                  mocy. Bo to są właśnie ci, którzy hańbę przynoszą całej sprawie, i stąd to ten i
                  ów śmie mówić, że występkiem jest folgować miłośnikom. Mówi tak, bo na takich
                  ludzi spogląda, widzi, jak niewczas i jak nieuczciwie postępują; z pewnością
                  nikt by słusznie nie ganił żadnego postępku, gdyby go tylko spełniano pięknie i
                  jak należy."

                  Jeśli to nie jest sugerowanie powstrzymania się od zwykłej konsumpcji to co?
                  Ideał miłości platońskiej zakładał, że nie będzie podporządkowana cielesnym
                  uciechom, a związkowi emocjonalnemu jak powiedzielibyśmy dzisiaj.

                  Przyznam, że opierałem się na interpretacji Foucaulta, który pisze m. in.:

                  ">>Uczta<< i >>Fajdros<< wyznaczają przejście od erotyki opartej na
                  praktykowaniu "zalotów" i wolności partnera do erotyki obracającej się wokół
                  ascezy podmiotu i wspólnego przystępu do prawdy. A tym samym zostaje
                  przemieszczone pytanie: w refleksji o chresis aphrodision dotyczyło ono
                  przyjemności i ich dynamiki - godziło się, przez panowanie nad sobą, zapewnić
                  ich właściwe praktykowanie i zgodną z prawem dystrybucję; w platońskiej
                  refleksji nad miłością pytanie dotyczy pragnienia, które należy skierować ku
                  właściwemu przedmiotowi (jest nim prawda) poprzez uświadomienie jaka jest jego
                  prawdziwa istota."

                  • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 10.01.06, 11:20
                    mind.surfer napisał:

                    > Oto stosowny cytat:


                    Nie widzę stosowności ani grama - co ma piernik do wiatraka?
                    Co ma Pauzaniasz , żołnierz , pederasta , wysyłający swoich "zużytych"
                    kochanków na śmierć (zajrzyj do Neposa "Żywoty sławnych mężów") i jego mowa
                    (nawet jesli wiemy ,że w jego usta Platon włożył pewne własne poglądy ) do
                    rzekomego zagrożenia rodzinie?

                    >
                    > Przyznam, że opierałem się na interpretacji Foucaulta, który pisze m. in.:
                    >
                    > ">>Uczta<< i >>Fajdros<< wyznaczają przejście o
                    > d erotyki opartej na
                    > praktykowaniu "zalotów" i wolności partnera do erotyki obracającej się wokół
                    > ascezy podmiotu i wspólnego przystępu do prawdy. A tym samym zostaje
                    > przemieszczone pytanie: w refleksji o chresis aphrodision dotyczyło ono
                    > przyjemności i ich dynamiki - godziło się, przez panowanie nad sobą, zapewnić
                    > ich właściwe praktykowanie i zgodną z prawem dystrybucję; w platońskiej
                    > refleksji nad miłością pytanie dotyczy pragnienia, które należy skierować ku
                    > właściwemu przedmiotowi (jest nim prawda) poprzez uświadomienie jaka jest jego
                    > prawdziwa istota."
                    >
                    No i to twoje "opieranie się" wzbudziło moje szczere rozbawienie . Wkleiłes
                    tu cytat bez ładu , składu , i piszesz,że się opierałeś. Opierać tobyś się
                    mógł,gdybyś myślał , ale nie ma na to żadnego dowodu.
                    Przedstaw swoją myśl, a potem pisz,że się opierasz.
                    IMHO opierasz się tylko na tym , co wyczytasz na stronkach MW , i innych takich.
                    • mind.surfer Re: mity na temat homoseksualizmu 10.01.06, 23:12
                      kocia_nogo czy jesteś siostrą dokowskiego?
                      styl podobny, styl, a może nawet stylisko.

                      Z Twojego postu wnoszę, że nie czytałaś Foucaulta, bo gdyby tak było
                      wiedziałabyś, o czym piszę. Badając jakiś temat wolę sięgać do analiz, że się
                      tak wyrażę z pierwszej ręki, a żadnej strony MW nie znam, środowisko to jest mi
                      zupełnie obce.
                      • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 11.01.06, 09:16
                        mind.surfer napisał:
                        /....../

                        A może coś na temat ?
                        • mind.surfer Re: mity na temat homoseksualizmu 11.01.06, 09:27
                          kocia_noga napisała:

                          > mind.surfer napisał:
                          > /....../
                          >
                          > A może coś na temat ?
                          >
                          >

                          Ponieważ uparcie odmawiasz zrozumienia tego, co piszę doszedłem do wniosku, że
                          po prostu mnie zaczepiasz. Odpowiem więc zgodnie z Twoimi oczekiwaniami:

                          Skarbie, może powiesz mi coś więcej o sobie? Kobieta o tak ścisłym umyśle, że z
                          niechęcią spogląda na jakąkolwiek interpretacyjną subtelność to naprawdę
                          fascynujące zjawisko! Niech porzucą niewierni na zawsze stereotyp kobiety jako
                          wyposażonej w zdolność do myślenia syntetycznego!
                          • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 11.01.06, 09:43
                            mind.surfer napisał: ... znów ad hominem i nie na temat , za to głupio .

                            >Zaraz wracam
                            • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 11.01.06, 12:48
                              No więc, niech będzie, opowiem , jak to ze lnem bylo .Pauzaniasz w "Uczcie"
                              wychwala pederastię .Pederastia nie miała nic wspólnego z dzietnością lub jej
                              brakiem - w końcu nawet w tym urywku wklejonym przez ciebie jest napisane , że
                              kobietom bronimy uczuć - żona służyła do płodzenia dzieci , nie miała praw i
                              nie pzrysługiwała jej miłość. Ten platoński dialog poświęcony jest pederastii
                              jako dążeniu do doskonałości - małżeństwo i rozrodczośc nie mają z tym nic
                              wspólnego.I żaden moralista nie grzmiał.
                              Jeśli chcesz sie czegoś o tej pederastii dowiedzieć , to, wklejam tekst , co
                              prawda, zaangażowany , ale faktograficznie bez zarzutu.

                              www.alternatywa.com/modules.php?name=News&file=print&sid=700

                              Chciałbyś się jeszcze czegos dowiedzieć , to znajdź coś o Świętych Hufcach
                              tebańczyków - to własnie Pauzaniasz do tego ideału pije w swojej mowie , sam
                              niezwiązany znikim , jak mu to wytyka Arystofanes .A niezwiązany , bo jako
                              dowódca wojskowy wykorzystywał chłopców a następnie wysyłał ich na śmierć , jak
                              to Nepos opisuje. Zaraz wracam
                              • mind.surfer Re: mity na temat homoseksualizmu 11.01.06, 23:02
                                kocia_nogo polecam Ci czytanie KSIĄŻEK, a nie internetowego śmiecia.

                                W wypocinkach, z których kazałaś mi się uczyć (!!!) nie ma nic o tym skąd tak
                                naprawdę wziął się zakaz homoseksualizmu. A to jest bardzo ciekawe zagadnienie.
                                I nie jest to tekst faktograficznie bez zarzutu, jest pełno w nim przekłamań i
                                wziętych z powietrza interpretacji.

                                Celowo przytoczyłem akurat mowę Pauzyniasza ponieważ on jak i cała "Uczta" jest
                                pochwałą miłości homoseksualnej, a jednak nawet ona wytycza jej granice
                                oczywiście w tak subtelny sposób w jaki czynili to starożytni Grecy, którzy
                                surową etykę czasów późniejszych poczytaliby za barbarzyństwo.

                                Skoro tak się domagasz przytoczę bardziej łopatologiczny cytat pasujący do
                                Twojego styliska.

                                "Zdawało mi się kiedyś, że Sokratesowi serio zależy na mojej piękności, więc
                                sobie myślałem, że to dla mnie jak znalazł i że mi się szczególne szczęście
                                trafiło, bo jeżeli mu pofolguję, będę mógł za to od niego słyszeć wszystko, co
                                on tylko wie. A byłem strasznie zarozumiały na swoją piękność. Więcem w tej
                                myśli nieraz niewolnika odprawiał, który nam przedtem stale towarzyszył, i
                                zostawaliśmy sami. Powiem wam już całą prawdę - zaprzecz, Sokratesie, jeżeli
                                skłamię.
                                Otóż bywaliśmy, proszę was, sam na sam i ja byłem przekonany, że on mi zaraz
                                zacznie mówić takie rzeczy , jak to miłośnik oblubieńcowi mawia na osobności, i
                                jużem się z góry cieszył. Tymczasem nic z tego nie było; on ze mną, bywało, jak
                                zwykle, dzień na rozmowie przepędził, zabrał się i poszedł.
                                Więc go do siebie na gimnastykę zapraszałem i ćwiczyliśmy się razem, bom znowu i
                                tak próbował. Odbywał ze mną ćwiczenia i szedł w zapasy nieraz, a nikogo przy
                                tym nie było. Ani mówić; nic więcej nie wskórałem. Więc kiedym tak w żaden
                                sposób nie mógł do niego trafić, myślę sobie, że trzeba będzie gwałtem wziąć
                                tego człowieka i nie darować, kiedy się raz postanowiło; niech przynajmniej
                                wiem, co jest właściwie.
                                Więc go raz na wieczerzę zapraszam, zupełnie jak miłośnik oblubieńca łapie. Nie
                                chciał przychodzić - nareszcie raz dał się uprosić. Kiedy pierwszy raz
                                przyszedł, zjadł i chciał iść do siebie. Wstydziłem się jeszcze wtedy, więc go
                                puściłem do domu. Ale na drugi raz byłem mądrzejszy: po wieczerzy gadaliśmy
                                zawsze długo w noc; więc kiedy się chciał zabierać, zatrzymałem go przemocą u
                                siebie, bom uważał, że już późno było wracać. Tedy się wyciągnął na kanapie,
                                która tuż przy mojej stała, tam gdzie jadł kolację, a nikt więcej w domu nie
                                nocował, tylko my sami.
                                Uczta Strona 44/49
                                Platon

                                Dotąd można by tę historię swobodnie każdemu powiedzieć, ale dalszego ciągu
                                pewnie byście ode mnie nie usłyszeli, gdyby, jak to mówią, prawda nie leżała na
                                dnie wina i na języku dziecka, chociaż to nie o to idzie, a potem, myślę, że się
                                nie godzi ukrywać pysznego czynu Sokratesa, kiedy się go chwalić zaczęło.
                                I jest mi tak, jakby mnie żmija ukąsiła: powiadają, że kogo żmija ukąsi, ten
                                nikomu nie chce bólów swych opowiadać, chyba też pokąsanemu, bo tylko ten
                                potrafi przebaczyć i zrozumieć, do jakich stów i czynów ból się zdoła posunąć. A
                                ja jestem boleśniej ukąszony i w najczulsze miejsce, jakie w ogóle może być
                                ukąszone: w serce czy w duszę, czy jak się to tam nazywa, ukąszony zębem
                                filozoficznych rozmów, które się gorzej niż żmija w młodą, zdrową duszę wpijają
                                i człowiek potem gada i robi, sam nie wie co. -Ale, ot, widzę tu takich
                                Fajdrosów, Agatonów, Eryksimachów, Pauzamaszów. Arystodemów i Arystofanesów - co
                                mówić o samym Sokratesie i o tych innych - wyście wszyscy półobłąkani, jak on,
                                filozof, tedy mnie wszyscy słuchajcie, bo wy mi przebaczycie to, com wtedy
                                zrobił, a teraz opowiadam! Ale służba i profany, i jaki tam inny ordynarny chłop
                                niech sobie dobrze uszy pozatyka. Więc kiedy światła pogasły, a służba się
                                wyniosła, pomyślałem, że nie ma co robić z nim zachodów, ale mu otwarcie powiem,
                                co myślę.

                                Więc go trącam i powiadam:
                                - Sokratesie, ty śpisz?

                                - Jeszcze nie - odpowiedział.

                                - Wiesz, co ja myślę?

                                - No, cóż takiego? - powiada.

                                - Ja myślę, że ty jeden godzieneś być moim miłośnikiem i zdaje mi się, żebyś rad
                                ze mną o tym pomówił, ale nie wiesz jak. A ja tak uważam: to by było wielkie
                                głupstwo z mojej strony, gdybym ci jeszcze i tego bronił i nie chciał służyć w
                                ogóle czymkolwiek, czego byś czy od mojej fortuny potrzebował, czy od
                                przyjaciół. Przecież mi na niczym tak nie zależy, jak na tym, żebym był możliwie
                                najdzielniejszym człowiekiem, a wiem, że mi nikt do tego lepiej pomóc nie
                                potrafi jak ty. Toż bym się wstydzić musiał przed ludźmi mądrymi, gdybym takiemu
                                jak ty człowiekowi nie folgował, a folgował za to tłumowi głupców!

                                On to usłyszał i powiada, tak po swojemu, tak ironicznie, jak on to zawsze:
                                - Alkibiadesie miły, toś ty, widać, niegłupi, jeżeli to prawda, co o mnie
                                mówisz, jeżeli we mnie taka moc siedzi, która ciebie może lepszym zrobić. Toż to
                                by znaczyło, żeś we mnie niewidzianą piękność odkrył, znacznie wyższą od dobrych
                                linii twojego ciała. Więc jeśli ci o nią chodzi i chciałbyś ze mną obcować, i
                                piękne za nadobne wymienić, to ładnie chcesz na mnie zarobić. Bo naprawdę
                                chciałbyś kupić istotę piękna za jego pozory i "miedź za złoto" wymienić. Uważaj
                                lepiej, zacny chłopcze, żebyś się nie pomylił, bo nużem ja nic niewart! Dusza
                                ludzka dopiero wtedy jaśniej widzieć poczyna, kiedy się bystrość młodych oczu z
                                wolna zatraca. A tobie jeszcze daleko do tego.

                                Ja mu na to:
                                - Od siebie już ci wszystko powiedziałem; ani słowa inaczej nie mówiłem, tylko
                                tak jak myślę. Ty sam się zastanów, co będzie najlepsze, twoim zdaniem, dla
                                ciebie i dla mnie.

                                - O, to ci się udało - powiada. - Trzeba będzie na przyszłość istotnie nad tym
                                pomyśleć i to zrobić, co się nam najlepsze wyda i w tej sprawie, i w innych.

                                Kiedym to usłyszał i powiedział, myślałem, że go przecież mój pocisk dosięgnął.
                                Wstałem, nic dawszy mu nawet przyjść do słowa, wziąłem na siebie tę zarzutkę, bo
                                mróz był wtedy - wsunąłem mu się pod płaszcz, rękami objąłem tego nadludzkiego
                                doprawdy i niepojętego człowieka i tak całą noc przeleżałem. I w tym,
                                Sokratesie, znowu mi kłamu nie zadasz. I chociaż to wszystko robiłem, on
                                bezpiecznie przebywał wszystko i gardził, i obśmiewał moje wdzięki, i urągał mi
                                jeszcze, wysoki sądzie! Tak jest, osądźcie wy tę Sokratesową dumę. Bo
                                pomyślcież, dla wszystkich bogów i bogiń, że chociażem ja spał całą noc z
                                Sokratesem, wstałem rano, jak gdybym był przy ojcu leżał albo starszym bracie.
                                Jak myślicie, co mi się potem działo, kiedym z jednej strony czuł poniżenie, a z
                                drugiej brała mnie ta jego natura, to panowanie nad sobą, ta moc jego! Nie
                                przypuszczałem, żebym miał kiedykolwiek spotkać człowieka z takim rozumem i z
                                taką wolą potężną. "

                                Zadowolona?
                                Czy teraz się wszystko zgadza pani księgowo? Cytat z Foucaulta powinienem
                                rzeczywiście umieścić pod tym cytatem, żeby było prosto i jednoznacznie.
                                • mind.surfer Re: mity na temat homoseksualizmu 11.01.06, 23:16
                                  Aha, oczywiście żeby dojaśnić do konca - to, że napisałem, że ten ideał znalazł
                                  się u Platona z powodu zaniedbywania żon i płodzenia dzieci przez greckich
                                  pederastów jest oczywiście tylko moim domysłem.

                                  Bardziej wyraźną przesłanką jest fakt, że zarówno w Grecji jak i w Rzymie
                                  stworzone zostały przepisy nakazujące ożenek i określające minimum dzieci jakie
                                  powinien spłodzić mężczyzna. Rzym jednak upadł także przez demograficzną katastrofę.
                                • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 12.01.06, 15:25
                                  Wklejem ci swoją niegdysiejszą wypowiedź na temat , który cię tak frapuje :

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=34031953&a=34048319--
                                  Zaraz wracam
                                • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 12.01.06, 15:35
                                  mind.surfer napisał:

                                  >
                                  skąd tak
                                  > naprawdę wziął się zakaz homoseksualizmu. A to jest bardzo ciekawe
                                  zagadnienie.


                                  A owszem , owszem . Wszystko przed tobą.


                                  > I nie jest to tekst faktograficznie bez zarzutu, jest pełno w nim przekłamań i
                                  > wziętych z powietrza interpretacji.

                                  Może nie tyle przekłamań, co okrojonych informacji , a interpretację myśląca
                                  osoba jest w stanie sama sobie sprawić własną - pisałam , że jest to tekst
                                  zaangażowany , mając własnie tę interpretację na myśli. Twoje posty tez są
                                  zaangażowane , ale zamiast faktów i interpretacji , czy przemysleń, zawierają
                                  inwektywy i żywcem wklejone cytaty .
                                  Mimo to można się domyslic, jaka jest twoja teza : że niby Grecy postanowili
                                  propagowac ascezę seksualną ,żeby więcej płodzić , zamiast marnowac plemniki w
                                  homoseksualnych stosunkach. Niczym tej smiałej tezy nie poparłeś , przeczą jej
                                  wklejone cytaty ,oraz ogólna wiedza o tamtych czasach.
                                  Gdybyś jeszcze przy tym wszystkim zechciał być dobrze ułozonym młodzieńcem ,
                                  na ten brak wiedzy i mankamenty rozumowania przymknęłabym oko - niestety , brak
                                  ci ogłady , zatem żegnaj !
                                  >
                                  >
                                  • mind.surfer Re: mity na temat homoseksualizmu 14.01.06, 17:40
                                    kocia_nogo nie zgadzam się, że w moich postach nie ma przemyśleń - otóż są,
                                    zajrzyj choćby do postu zaczynającego ten wątek. Jest tam właśnie opisany proces
                                    wnioskowania na temat popularnej bzdury.

                                    Jeśli napiszę "Sokrates uprawiał wyłącznie stosunki heteroseksualne.", a ktoś
                                    zacytuje ten tekst: mind.surfer napisał: "Sokrates uprawiał stosunki
                                    heterosekualne" to czy to będzie okrojenie informacji czy przekłamanie?

                                    Twój sposób dyskutowania jest dość prosty do prześledzenia - omijasz niewygodne
                                    fakty, a następnie wyjmujesz coś z kontekstu starając się wykazać, że dyskutant
                                    się myli. Jednak jest to mało twórcze, bo z tak poczciwą i dobroduszną osobą jak
                                    ja prowadzi do żmudnego ustalania wciąż na nowo o czym właściwie dyskutujemy.

                                    Napisałem, że homoseksualne tendencje są szkodliwe dla rodziny i jako przykład
                                    podałem, że nawet w "liberalnej" pod tym względem starożytnej Grecji nawoływano
                                    do opamiętania. To jest powszechnie znany fakt, a ślady tego znajdujemy także u
                                    Platona. podałem cytaty jako dowód, bo masz skłonność zaprzeczania
                                    oczywistościom, a nie wszyscy mają "Ucztę" na półce albo mają ochotę do niej sięgać.

                                    Nie sformułowałem nigdzie tezy, że Grecy postanowili propagować ascezę seksualną
                                    ale, że ideałem platońskim było samoograniczenie i wstrzemięźliwość (to
                                    potwierdzają oba cytaty). Czy jesteś w stanie pojąć tę subtelną różnicę?
                                    • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 14.01.06, 19:14
                                      mind.surfer napisał:


                                      > Jeśli napiszę "Sokrates uprawiał wyłącznie stosunki heteroseksualne.", a ktoś
                                      > zacytuje ten tekst: mind.surfer napisał: "Sokrates uprawiał stosunki
                                      > heterosekualne" to czy to będzie okrojenie informacji czy przekłamanie?


                                      To już zalezy od kontekstu . Mozna niekiedy postawić = między przekłamaniem a
                                      okrojeniem.

                                      > Napisałem, że homoseksualne tendencje są szkodliwe dla rodziny i jako przykład
                                      > podałem, że nawet w "liberalnej" pod tym względem starożytnej Grecji
                                      nawoływano
                                      > do opamiętania.


                                      Po pierwsze : nie nawoływano , i nie było do tego powodu.Rodziny istniały ,
                                      homoseksualiści z Platonem na czele płodzili dzieci - w końcu odbycie paru
                                      stosunków z kobietą raz na jakiś czas to żadne poświęcenie dla
                                      męzczyzny .Starożytny kult miłości homoseksualnej nie zagrażał dzietności , ani
                                      rodzinei - rola ojca była olbrzymia i zasadnicza, kobiety nie posiadały prawie
                                      żadnych praw. W "Uczcie " Platon wychwala miłośc homoseksualną pod niebiosa .
                                      Święte Hufce" oparte na związkach homoseksualnych były czczone przez Greków.
                                      Nikomu nie wpadłoby do głowy,ze cos tak wzniosłego i szlachetnego , jak miłośc
                                      homoseks. może zagrażać rodzinie , bo niby w jaki sposób? Potępiana była
                                      rozwiązłość , ale i to nie przez wszystkich i nie dlatego ,ze zagrażała
                                      rodzinie , tylko z innych , bardziej "moralnych" powodów.

                                      Odpowiadam ci po raz ostatni , bo nie możesz, albo nie umiesz sie powstrzymać
                                      od inwektyw .Poza tym , nie podajesz żadnego argumentu. Brak ci wiedzy o
                                      tamtych czasach , tak odmiennych od współczesności , a szczytem jest już
                                      wklejanie takiej apologii homoseksualizmu , jaką jest "Uczta" Platona , jako
                                      nawoływanie do opamietania ze względu na dobro rodziny.
                                      • mind.surfer Re: mity na temat homoseksualizmu 15.01.06, 00:46
                                        kocia_nogo jeśli jesteś tak pewna swojej wiedzy na temat starożytnej Grecji, a
                                        zwłaszcza jej filozofów to proszę odpowiedz na proste pytania:

                                        Kto jest autorem stwierdzenia, że homoseksualizm jest przeciw naturze?
                                        Kto (dla ułatwienia dodam, że to ta sama osoba) jest autorem propozycji by
                                        prawnie zakazać homoseksualnych stosunków?

                                        I jeszcze raz przypomnę, bo uparcie wmawiasz mi to samo od kilku postów - nie
                                        cytowałem "Uczty" by udowodnić, że jest w niej mowa o zagrożeniu rodziny, ale po
                                        to żeby pokazać, że jest w niej wyraźna zachęta do wstrzemięźliwości. I to z
                                        pewnością w niej jest. Masz rację, że kultura starożytnej Grecji jest zupełnie
                                        odmienna od obecnej a różni się tym przede wszystkim, że nie istniało w niej
                                        pojęcie homoseksualizmu.

                                        Natomiast chętnie poczytam gdzie w moim poście znajdują się inwektywy...

              • bri Re: mity na temat homoseksualizmu 11.01.06, 14:12
                A co jeśli ktoś pragnie swojej żony????
                • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 11.01.06, 17:43
                  bri napisała:

                  > A co jeśli ktoś pragnie swojej żony????


                  Mowa o starożytnej Grecji , i w dodatku o starożytnej Grecji w oczach Platona .
                  • bri Re: mity na temat homoseksualizmu 12.01.06, 10:01
                    Hm... Ale z tego co zrozumiałam wnioski płynące z rozważań Platona zostały tu
                    przywołane aby poprzeć tezę dotyczącą współczesności. Mylę się?
                    • kocia_noga Re: mity na temat homoseksualizmu 12.01.06, 15:38
                      bri napisała:

                      > Hm... Ale z tego co zrozumiałam wnioski płynące z rozważań Platona zostały tu
                      > przywołane aby poprzeć tezę dotyczącą współczesności. Mylę się?


                      Alez skąd ? Nie mylisz się wcale :))
      • blondino31 Re: mity na temat homoseksualizmu 22.01.06, 14:33
        Tak nas widzą ludzie dzieki mediom. W filmach zawsze gej (najczesciej fryzjer)
        jest przegiętym człwiekiem zalotnie machającym rączką i kręcący dupcią a
        lesbijka ma owłosione nogi, ubrana jest w męski garnitur i siada szeroko
        rozstawiając nogi. Tak nas później widzą ludzie... bo temat homoseksualizmu
        jest wdziecznym tematem do komedii - wykpić i zapomnieć.
        A tak naprawdę jesteśmy tacy jak hetero, nie różnimy się niczym. Jedynie pod
        ochroną ciemnej nocy wolimy przytulić się do osoby tej samej płci co my, ale to
        przecież nasza sprawa prawda?

        niebo-les.blog.onet.pl/
    • dokowski Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 15:36
      mind.surfer napisał:

      > Przykładem mogą być Indie
      > gdzie liczba mężczyzn mających stosunki z mężczyznami sięga 70%.

      Mógłbyś sam się domyślić, że pomyliły ci się w główce pojęcia, skoro o tym
      samym (?) zjawisku jedni piszą 5% a drudzy 70%.

      A ja dodam jeszcze, że miałem kiedyś znajomą, która twierdziła zdecydowanie, że
      z jej doświadczeń wynika, że z przypadkowo wskazanych 10 młodych kobiet 9 z
      nich udałoby się jej uwieść i odbyć z nimi miłość lesbijską.

      Mam nadzieję, że teraz już będziesz rozumiał, o czym mowa, gdy ktoś podaje
      liczbę 5% jako odsetek homoseksualistów - to jest mowa o ludziach chorych na
      bezpłodność (psychiczną w tym wypadku), czyli o zboczeńcach, a nie o
      dewiantach, którzy nazywają się biseksualistami.

      Twoje 70% opisuje biseksualizm, a tamto 5% opisuje homoseksualizm. Rozjaśniło
      się?
      • mind.surfer Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 22:28
        > Mógłbyś sam się domyślić, że pomyliły ci się w główce pojęcia, skoro o tym
        > samym (?) zjawisku jedni piszą 5% a drudzy 70%.
        >
        > A ja dodam jeszcze, że miałem kiedyś znajomą, która twierdziła zdecydowanie, że
        >
        > z jej doświadczeń wynika, że z przypadkowo wskazanych 10 młodych kobiet 9 z
        > nich udałoby się jej uwieść i odbyć z nimi miłość lesbijską.
        >
        > Mam nadzieję, że teraz już będziesz rozumiał, o czym mowa, gdy ktoś podaje
        > liczbę 5% jako odsetek homoseksualistów - to jest mowa o ludziach chorych na
        > bezpłodność (psychiczną w tym wypadku), czyli o zboczeńcach, a nie o
        > dewiantach, którzy nazywają się biseksualistami.
        >
        > Twoje 70% opisuje biseksualizm, a tamto 5% opisuje homoseksualizm. Rozjaśniło
        > się?
        >
        uuch, dokowski, dostałem niemal gęsiej skórki. Cóż za pewność siebie, co za
        rytm! Przestaję być pewien własnej orientacji... ;)

        No właśnie dziecinko, uderzyłeś w słuszny dzwon. Nie mogę zrobić nic innego jak
        tylko przyłączyć się do jego tonu...

        Poruszyłeś zasadniczy problem definicji. Co to jest "orientacja homoseksualna"?
        Co jest jej wyznacznikiem? Nie same stosunki homoseksualne, bo te praktykują też
        ludzie, którzy utrzymują heteroseksualne związki. Na dobrą sprawę wcale jednak
        nie trzeba uprawiać seksu (sic!) by mieć orientację seksualną. Wystarczą
        pragnienia, fantazje, marzenia.

        Świat nie jest taki czarno-biały jak sugerujesz i protestuję przeciwko nazywaniu
        homoseksualistów zboczeńcami a biseksualistów dewiantami. Jak każdej ludzkiej
        jednostce nalezy im się szacunek. Istnieje wiele stopni, całe kontinuum pociągu
        do płci przeciwnej lub własnej - od takich, dla których seks z własną płcią jest
        wstrętny do takich dla których wstrętny jest seks z płcią przeciwną. Tak
        naprawdę oba krańce kontinuum budzą podejrzenia o zaprzeczenie, bo wszak wszyscy
        jesteśmy biseksualni. Nie ma żadnej fizjologicznej przeszkody by każdy/każda z
        nas uprawiała/uprawiał seks z osobami tej samej płci, z wieloma osobami itd.
        Przeszkody jakie istnieją są tylko w głowie. I od wieków są jedynie natury
        moralnej... W postaci nieświadomej bądź świadomej.

        • sokka Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 22:56
          niechaj mi ktoś wytłumaczy, dlaczego wielu mężczyzn nie traktuje seksu swej
          wybranki z inną kobietą jako zdrady?
          • bleman Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 22:58
            Domniemam , ze jest to jakis instynkt ;-)

            Mianowicie jedna kobieta drugiej nie zrobi dziecka, czyli nie ma w tym
            zagrozenia dla mezczyzny.
            • bitch.with.a.brain Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 22:58
              czyli seks oralnylub analny z innym facetem tez nie jest zagrozeniem?Dziecka z
              tego nie bedzie
              • bleman Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 23:03
                > czyli seks oralnylub analny z innym facetem tez nie jest zagrozeniem?Dziecka z
                > tego nie bedzie

                RAczej tu chodzi o fakt kontaktu z innym mezczyznom.
                A nie to "jak" byl ten "seks" uprawiany.
                • sokka Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 23:08
                  a propos dzieci: wg Was to prawda czy mit,że dziecko wychowane w związku
                  homoseksualnym będzie spaczone, zdeprawowane i nieszczęśliwe?
                  • bleman Sadze ze tego nie wiadomo. 09.01.06, 23:10
                    Biorac pod uwage ze np. w starozytnej grecji to sami homo/bi byli to...nic nie
                    wiadomo...
                  • abaddon_696 Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 23:19
                    No wiesz... homoseksualiści bywają różni. Ja bym chciał mieć dwie matki albo
                    ewentualnie dwóch metroseksualnych gejów-ojców, ale już permanentnego
                    towarzystwa dwóch zmaskulinizowanych gejów bym nie zniósł:)
                    • sokka Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 23:25
                      naprawdę nie mam zdania. ciekawe, czy były przeprowadzane jakieś sensowne
                      badania w tej materii?
                      • abaddon_696 Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 23:26
                        Nie sądzę, każde badanie dotyczące kontrowersyjnego politycznie tematu będzie
                        nasycone ideologią.
                  • dziewice Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 10.01.06, 01:02
                    :) jezeli badania prowadza wlasnie maniacy takich rodzin to sa najlepsze wyniki,
                    wszystko super. :) zauwaz, ze tylko Kobietom podoba sie model rodziny
                    skladajacej sie z dwoch facetow :), nie znam osobiscie faceta ktory by to
                    akceptowal.

                    sokka napisała:

                    > a propos dzieci: wg Was to prawda czy mit,że dziecko wychowane w związku
                    > homoseksualnym będzie spaczone, zdeprawowane i nieszczęśliwe?
                  • dokowski To mit, ale nie do końca 10.01.06, 15:08
                    Łatwiej to zrozumieć na przykładzie klasycznej pederastii, która jest dzieczona
                    poprzez kobietę. Typowy schemat jest taki, że wuj uwodzi swojego siostrzeńca, a
                    potem jego siostrzeniec, już jako wuj, uwodzi siostrzeńca w kolejnym pokoleniu.
                    Jeśli jednak wuj w jakichś przyczyn nie uwiedzie siostrzeńca, to chłopak zwykle
                    nigdy się nie dowie o tym, że jest genetycznym pederastą.

                    Niektóre geny aktywują się dopiero w wyniku pewnych rzadkich bodźców, dotyczy
                    to także alleli dominujących, a więc często nie aktywują się nigdy.
                    Prawdopodobnie ten typ biseksualizmu (pederastia) może ujawnić się tylko wtedy,
                    gdy wujek lub ktoś inny uwiedzie chłopaka w wieku kilkunastu lat. Jeżeli to nie
                    nastąpi, to taki facet nigdy już się nie dowie, że jest pederastą.
          • gotlama Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 23:10
            > wielu mężczyzn nie traktuje seksu swej
            > wybranki z inną kobietą jako zdrady?
            Czyli tego nie traktuje poważnie - bo i wybranki nie traktuje poważnie.
            Jak również "wybranki swojej wybranki"

            Czy możesz mi określic co to znaczy "wiele"?
            W przybliżeniu - 1% 10%, a może 90% zdradzanych w taki sposób panów?
            • sokka Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 23:21
              > Czyli tego nie traktuje poważnie - bo i wybranki nie traktuje poważnie.
              obecny mój mąż myślę, że traktuje poważnie swą wybrankę, czyli mnie, bo nie ma
              wyboru, wszak podstępem i siłą udało mi się zaciągnąć go do ołtarza

              > Czy możesz mi określic co to znaczy "wiele"?
              > W przybliżeniu - 1% 10%, a może 90% zdradzanych w taki sposób panów?

              no fakt, poważnego badania statystycznego nie przeprowadzałam. każdy facet, z
              którym byłam (niezbyt imponująca próbka - 4 szt.) oraz kilku znajomych, na tyle
              bliskich, że rozmawiamy na tematy intymne (2 szt.) i o dziwo, jeszcze nie
              spotkałam takiego (pośród ww) dla którego taka zdrada stanowiłaby przesłankę do
              zerwania

              pzdr
              • gotlama Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 09.01.06, 23:54
                Ożenek czy zamążpójście nie musi oznaczac więzi emocjonalnej ani nawet szacunku.
                Zdarzają się panny młode które pierwszy garbunek dostają jeszcze przed nocą
                poślubną, bo coś się panu nie spodobało. I panowie młodzi którzy całą noc
                szukają żonki bo przepadła.
                Poza tym relacje między ludźmi nie są dane raz na zawsze.

                Jeżeli mężczyzna wybacz takie porównanie - traktuje kobietę jak inwentarz
                domowy - istotę niższego rzędu, to jej związek z drugą podrzędną istotą nie
                zagraża jego supremacji. Ba, może nawet rajcowac go myśl o dołączeniu do
                takiego dueciku i pokazaniu, co takie "marne" pieszczoty są warte w porównaniu
                z seksem z mężczyzną.

                Jest jeszcze ewentualnie jedna możliwośc - zarówno wy jak i wasi znajomi
                traktujecie seks promiskuitycznie i nie łączycie go z więzią emocjonalną.
                Wtedy taka obojętnośc nie na seksistowskich podtekstów ale jest "obustronna"

                W związku z tym - mam pytanie - czy równie bezproblemowo będzie w dniu gdy
                twój mąż zapyta się, czy nie masz nic przeciwko temu, by spróbował seksu z
                kolegą ?

                • sokka Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 10.01.06, 00:58
                  prawdę mówiąc wolałabym z kolegą niż z koleżanką. oczywiście to ja wybiorę z którym.
                  • sokka Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 10.01.06, 01:08
                    ach, gapa ze mnie. on z kolegą, nie ja :-(
                    a nie nie, ja nie twierdziłam, że jestem tolerancyjna.
                    • dziewice Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 10.01.06, 01:09
                      heheh, ale to tylko on z kolega a nie z obca Kobieta :) nadal bedzie Cie Kochal

                      sokka napisała:

                      > ach, gapa ze mnie. on z kolegą, nie ja :-(
                      > a nie nie, ja nie twierdziłam, że jestem tolerancyjna.
                      • sokka Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 10.01.06, 01:10
                        ja też nadal będę go kochać - tylko się rozwiodę z orzekaniem winy
                        • dziewice Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 10.01.06, 01:11
                          wow, jaka wiedza :)

                          sokka napisała:

                          > ja też nadal będę go kochać - tylko się rozwiodę z orzekaniem winy
                • sokka Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 10.01.06, 01:02
                  a co do pierwszej części wypowiedzi - zgadzam się. jednocześnie jestem pewna, że
                  mój mąż mnie szanuje i zależy mu na mnie. ja też go szanuję i zależy mi na nim,
                  więc nie zamierzam wprowadzać w życie tego typu fantazji, bo to niestety śliski
                  temat.
                • bri Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 11.01.06, 14:18
                  Strasznie "zaangażowana" interpretacja ;) Można prościej - odwołując się do
                  mechanizmów ewolucyjnych.
              • dziewice czyli nie jestes dziewica.. :( 10.01.06, 01:06
                sokka napisała:

                > > Czyli tego nie traktuje poważnie - bo i wybranki nie traktuje poważnie.
                > obecny mój mąż myślę, że traktuje poważnie swą wybrankę, czyli mnie, bo nie ma
                > wyboru, wszak podstępem i siłą udało mi się zaciągnąć go do ołtarza
                >
                > > Czy możesz mi określic co to znaczy "wiele"?
                > > W przybliżeniu - 1% 10%, a może 90% zdradzanych w taki sposób panów?
                >
                > no fakt, poważnego badania statystycznego nie przeprowadzałam. każdy facet, z
                > którym byłam (niezbyt imponująca próbka - 4 szt.) oraz kilku znajomych, na tyle
                > bliskich, że rozmawiamy na tematy intymne (2 szt.) i o dziwo, jeszcze nie
                > spotkałam takiego (pośród ww) dla którego taka zdrada stanowiłaby przesłankę do
                > zerwania
                >
                > pzdr
                • sokka Re: czyli nie jestes dziewica.. :( 10.01.06, 01:09
                  jak możesz!!! oczywiście że jestem
                  • dziewice Re: czyli nie jestes dziewica.. :( 10.01.06, 01:10
                    naprawde? :-)

                    sokka napisała:

                    > jak możesz!!! oczywiście że jestem
          • bri Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 11.01.06, 14:13
            Bo dzieci z tego być nie może.
            • bri Re: Nawet nie wiesz, o czym piszesz 11.01.06, 14:17
              Zazdrość została mężczyznom dana przez ewolucję. Chodzi o to, żeby nie
              wychowywać nie swoich dzieci - czyli nie inwestować w potomstwo, które nie
              przekaże dalej naszych genów. Kobieta z kobietą dzieci nie zrobią i z tego
              punktu widzenia taki związek nie zagraża zasobom mężczyzny.
        • dokowski Poprawność polityczna i eufemizmy są potrzebne... 10.01.06, 14:50
          mind.surfer napisał:

          > protestuję przeciwko nazywaniu
          > homoseksualistów zboczeńcami a biseksualistów dewiantami

          ... w realnym życiu podczas prawdziwych kontaktów międzyludzkich. Jednak
          podczas tego rodzaju dyskusji powinniśmy pisać bezpruderyjnie i adekwatnie.

          Bezpłodność jest chorobą, czasem fizyczną a czasem psychiczną. Nie każdy chory
          chce się leczyć, ludzie z bezpłodnością może nawet częściej niż inni sie nie
          leczą, ale to nie znaczy, że są zdrowi.

          Każde "zboczenie płciowe" jest z definicji rodzajem bezpłodności.
          Termin "zboczenie płciowe" wskazuje na pewną grupę przyczyn, które utrudniają
          chorej (choremu) zajście w ciążę (zapłodnienie płodnej kobiety). Np. pedofilia
          (gerontofilia, nekrofilia) uniemożliwiają rozmnażanie, ponieważ obiektem
          seksualnym jest osoba jeszcze (już) bezpłodna. Nawiasem mówiąc tylko kompletny
          ignorant w tej dziedzinie może nazwać pedofilem faceta, który bzyka 13- czy 14-
          latki.

          Dyskutowanie o zboczeniach płciowych nie jest żadnym przejawem nietolerancji
          większym niż mówienie o innych chorobach.

          Biseksualizm nie ma w sobie żadnych znamion patologii, nie można więc
          biseksualiztów uważać za zboczeńców, nawet jeśli żyją w trwałych związkach
          jednopłciowych i tylko okazyjnie płodzą dzieci.

          Termin "dewiacja" w przeciwieństwie do terminu "zboczenie" zdradza postawę
          nietolerancyjną. Słowo "dewiacja" jest bowiem pojęciem z socjologii (tylko w
          takim znaczeniu ma sens) i w każdej kulturze oznacza co innego, ale jednak to
          samo, cyli to, co jest potępiane w ramach danej kultury, ale nie jest ścigane
          przez prawo, jak np. fetyszyzm, biseksualizm, orgie czy onanizm.

          Słowo "zboczeniec" znaczy tyle co "gruźlik" czy "cukrzyk", nie ma w nim nic
          złego. Zło tkwi w słowie "dewiant".
          • bri Re: Poprawność polityczna i eufemizmy są potrzebn 11.01.06, 14:22
            Moim zdaniem słowo dewiant i słowo zboczeniec znaczą to samo. Zboczenie =
            dewiacja. Oto definicja dewiacji wg słownika Kopalińskiego:
            zboczenie z drogi, odchylenie od właściwego kierunku; odchylenie kątowe między
            południkiem magnetycznym a kierunkiem wskazywanym przez igłę magnetyczną; nauka
            o magnetyzmie okrętowym.
            Etym. - późn.łac. deviatio 'zboczenie (z drogi)' od deviare 'zejść z drogi
            (na manowce)'; zob. de-; via.

            • dokowski Szczególnie ten wywód o igle magnetycznej jest ... 11.01.06, 14:30
              bri napisała:

              > odchylenie kątowe między
              > południkiem magnetycznym a kierunkiem wskazywanym przez igłę magnetyczną;

              ... cennym uzupełnieniem wiedzy na temat zboczeń płciowych

              > Etym. - późn.łac. deviatio 'zboczenie (z drogi)' od deviare 'zejść z drogi
              > (na manowce)'; zob. de-; via.

              Nie rozumiesz, że sama się ogłupiasz, pisząc nie na temat?

              Naprawdę nie widzisz różnicy między zdrowiem i chorobą?
              • bri Re: Szczególnie ten wywód o igle magnetycznej jes 11.01.06, 14:41
                Co innego "zdrowie i choroba" a co innego "zboczenie i dewiacja" (pomijając, co
                się pod tymi pojęciami może kryć". Rozumiem, że dla Ciebie wyrazy zboczeniec i
                dewiant mogą mieć różne zabarwienie. Dla mnie są równoznaczne.

                Definicję wkleiłam w całości, mogłam w istocie ją skrócić. Wybacz.
                • dokowski Nie gniewaj i nie przepraszaj 12.01.06, 11:53
                  bri napisała:

                  > Definicję wkleiłam w całości, mogłam w istocie ją skrócić. Wybacz.

                  "Zbocenie płciowe" - spróbuj zacząć od zrozumienia tego pojęcia. Zapomnij o
                  dewiacji igły magnetycznej, bo inaczej niczego nie zrozumiesz.

                  Czy wiesz, co znaczy "bezpłodność"? Zacznij o tego. Poczytaj sobie, ile jest
                  rodzajów bepłodności.
                  • bri Re: Nie gniewaj i nie przepraszaj 12.01.06, 12:17
                    Nie muszę nigdzie czytać o bezpłodności bo wyłuszczyłeś to dość dokładnie w
                    swoim wywodzie. To Ty się nie gniewaj i nie obrażaj - zrozum, że mój komentarz
                    nt. dewiacja vs zboczenie odnosił się jedynie do ostatniej częsci Twojej
                    wypowiedzi. W żaden sposób nie nawiązywałam do jej pierwszej części dotyczącej
                    bezpłodności będącej rzekomą konsekwencją zboczenia płciowego. Ponadto, pisałam
                    o swoim wewnętrzym, subiektywnym odbiorze pojęć "zboczenie" i "dewiacja",
                    popartych jednak definicją słownikową. Nie chciałam Cię przekonywać, żebyś Ty
                    zmienił zdanie. Ludzie, którzy myślą jak Ty też są potrzebni ;)
                    • dokowski Sądzisz, że choroby psychiczne są rzekome? 12.01.06, 16:04
                      bri napisała:

                      > bezpłodności będącej rzekomą konsekwencją zboczenia płciowego

                      Bezpłodność jest często prawdziwą konsekwencją zboczenia. Klasyczny zespół
                      objawów np. pedofilii, to wstręt na widok włosów łonowych czy pod pachą, na
                      widok zaokrąglonych sutków, na widok szminki na ustach, na widok wzwiedzionego
                      członka - wstręt połączony ze strachem i nieśmiałością, bo klasycznego pedofila
                      przeraża dojrzałość czy choćby nawet pewność siebie ewentualnej ofiary.

                      Klasyczny pedofil może bez skrupułów zgwałcić i zabić dziewczynkę, która wzięła
                      od niego cukierka, napawając się mocą swojego ogromnego członka,
                      nieposkromionego narzędzia siejącego śmierć i zniszczenie, rozrywającego samą
                      swą wielkością ciała ofiar. Kiedy jednak taka dziewczynka na widok cukierka
                      zażartuje z uśmiechem: "zrobić ci za to loda?", pedofil przerażony i czerwony
                      ze wstydu ucieknie do domu i przez długi czas będzie bał się wyjść z domu w
                      obawie spotkania do dziecka ze strachu że źle oceni jego psychiczną dojrzałość.

                      Jest praktycznie niemożliwe, żeby pedofil spłodził kiedykolwiek dziecko.
                      • bri Re: Sądzisz, że choroby psychiczne są rzekome? 12.01.06, 16:09
                        Rzekome konsekwencje napisałam, o chorobach psychicznych nie było w ogóle mowy.
                        Słówko "rzekome" miało oznaczać, że przytaczam Twoją wypowiedź, nie
                        przesądzając o jej prawdziwości lub nie.

                        Ale skoro już tak się rozpisałeś o pedofilii, to co z tymi pedofilami, którzy
                        gwałcą własne dzieci? To podobno nader rozpowszechnione zjawisko?

                      • bri Re: Sądzisz, że choroby psychiczne są rzekome? 12.01.06, 16:13
                        Możesz określić, do ilu lat, Twoim zdaniem, dziecko jest na tyle dzieckiem,
                        żeby seks z nim oznaczał pedofilię?
    • dziewice homoseksualisci nosza kolorowe skarpetki 10.01.06, 00:56
      • tad9 mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 16:40
        Homoseksualizm jest szkodliwy przynajmniej w tych przypadkach, gdy
        homoseksualne żądze zaspokajane są przez stosunki analne. Odbyt nie jest
        przystosowany do takich figli. Że stosunek analny nie jest przypisany do
        homoseksualizmu? Cóż - bardziej niż do heteroseksualizmu.
        • bitch.with.a.brain Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:15
          w jakim sensie bardziej?Stosunki analne sa elementem wiekszosci filmow porno
          skierowanych do odbiorcow hetero (sa tez filmy oparte glownie na tym),wiec
          widocznie hetero sa tym zainteresowani.
          • abaddon_696 Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:16
            Niektórzy zaś lubią tzw. "shitting porn". Czy to też norma? :)
            • bleman W japoni pewnie tak ;-) 10.01.06, 23:17

              • abaddon_696 To Japońce oglądają tego typu rzeczy? :))) 10.01.06, 23:18

                • bleman Przeciez to banda najwiekszych zbokow i popapranc. 10.01.06, 23:19
                  na tej planecie.

                  video.google.com/videoplay?docid=-123322263707848424
                  • bitch.with.a.brain Re: Przeciez to banda najwiekszych zbokow i popap 10.01.06, 23:19
                    bukkake lubia:)
                    • bleman Re: Przeciez to banda najwiekszych zbokow i popap 10.01.06, 23:20
                      > bukkake lubia:)

                      Dlaczego ten usmiech ?
                      • bitch.with.a.brain Re: Przeciez to banda najwiekszych zbokow i popap 10.01.06, 23:24
                        na sama mysl o Japonczykach sie usmiecham:)
                        • bleman Re: Przeciez to banda najwiekszych zbokow i popap 10.01.06, 23:44
                          Z zachwytu czy politowania ;-)
            • bitch.with.a.brain Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:18
              to sie nazywa scat raczej:)
              Zauwaz,ze w wiekszosci pornosow pojawiaja sie stosunki analne,natomiast scat i
              piss pojawiaja sie tylko w produkcjach wyspecjalizowanych.Czyli ta "normalna"
              publicznosc chce ogladac anal.
              • abaddon_696 Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:19
                Zadam pytanie: a lubisz tego typu produkcje? :)
                • bitch.with.a.brain Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:20
                  jakie?Te "normalne" czy scat&piss (PIS???) :)
                  • abaddon_696 Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:22
                    Te drugie, te pierwsze to domyślam się że tak, zboczeńcu:)))
                    • bitch.with.a.brain Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:23
                      piss czasami,zalezy. Scat nigdy,nie lubie
                      • abaddon_696 :))))) Prowokacja to rzeczywiście 10.01.06, 23:25
                        Twoje drugie imie:)
                        • bitch.with.a.brain Re: :))))) Prowokacja to rzeczywiście 10.01.06, 23:25
                          prowokacja polega na tym,że przyznaje sie do tego co inni też robia tylko w
                          ukryciu:)
                          a ty nie lubisz takich produkcji?
                          • abaddon_696 Re: :))))) Prowokacja to rzeczywiście 10.01.06, 23:27
                            > a ty nie lubisz takich produkcji?

                            Z punktu widzenia psychologicznego - tak. Tak samo lubię (czasem) oglądać 70-
                            letnie obleśne babska w roli striptizerek. Ciekawi mnie - co tych ludzi do tych
                            plugastw skłania? :)
                            • bitch.with.a.brain Re: :))))) Prowokacja to rzeczywiście 10.01.06, 23:28
                              chodzi mi o to czy cie to podnieca?
                              • abaddon_696 Re: :))))) Prowokacja to rzeczywiście 10.01.06, 23:29
                                No coś Ty, muszę mieć przy sobie miskę abym nie puścił pawia na kanapę:)
                                • bitch.with.a.brain Re: :))))) Prowokacja to rzeczywiście 10.01.06, 23:29
                                  produkcje z pawiem też sa:)ale uprzedzajac twoje pytanie - nie ogladam takich;)
                                  • abaddon_696 I tak ekstremalna z Ciebie laska:) 10.01.06, 23:31

                                    • bitch.with.a.brain Re: I tak ekstremalna z Ciebie laska:) 10.01.06, 23:32
                                      raczej w normie;)
                                      • abaddon_696 Noooo... :) 10.01.06, 23:33
                                        Większość kobiet nienawidzi anala, twierdzą, że to jak wsadzanie ogórka w
                                        tyłek:) Ja z nimi się zgadzam:)
                                        • bitch.with.a.brain Re: Noooo... :) 10.01.06, 23:34
                                          nie lubią nie wiedzac co to jest.Nie wiem dlaczego nie sprobowac chociaż.
                                          Tak w ogole wsadzanie ogorka tez chyba moze byc przyjemne?;)
                                          • abaddon_696 Re: Noooo... :) 10.01.06, 23:36
                                            OK, rób co chcesz jak chcesz:) ale na samą myśl, że ktoś będzie mi wsadzał coś
                                            w narząd do wydalania mi się niedobrze robi.
                                            • bitch.with.a.brain Re: Noooo... :) 10.01.06, 23:37
                                              ale jak ty komus wsadzasz narzad ktorym sikasz to jest ok?;)
                                              • abaddon_696 Re: Noooo... :) 10.01.06, 23:38
                                                Nie robię tego.
          • tad9 Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:21
            bitch.with.a.brain napisała:

            > w jakim sensie bardziej?

            Jak mniemam, choć może to stereotyp?, stosunki analne są czymś spotykanym
            częsciej wśród męskich homoseksualistów, niż wśród heteroseksualistów.


            Stosunki analne sa elementem wiekszosci filmow porno
            > skierowanych do odbiorcow hetero (sa tez filmy oparte glownie na tym),wiec
            > widocznie hetero sa tym zainteresowani.

            A ja co wieczór oglądam wiadomości TV, chcąc śledzić życie polityczne, ale
            jakoś nie mam ochoty, by spróbować jak to jest być politykiem.
            • bitch.with.a.brain Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:23
              Wśrod hetero są popularne,to podobno jedno z najwiekszych marzen faceta,tylko
              kobiety sie niechetnie zgadzaja.Stad popularnosc takich filmow.
              Zreszta rowniez prostytutki maja w ofercie taka opcje i chetni na to sa,podobno
              nawet czesto
              • tad9 Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:28
                bitch.with.a.brain napisała:

                > Wśrod hetero są popularne,to podobno jedno z najwiekszych marzen faceta,

                Którego?


                >tylko
                > kobiety sie niechetnie zgadzaja.Stad popularnosc takich filmow.
                > Zreszta rowniez prostytutki maja w ofercie taka opcje i chetni na to
                sa,podobno
                > nawet czesto

                Pozostaje faktem, że to heteroseksualiści mają alternatywę, że tak to ujmę.
                • bitch.with.a.brain Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:29
                  homo rowniez,sprowadzanie seksualnosci do "wkladania w dziurke" jest bez sensu.
                  • tad9 Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:31
                    bitch.with.a.brain napisała:

                    > homo rowniez,sprowadzanie seksualnosci do "wkladania w dziurke" jest bez
                    >sensu.


                    Cokolwiek wymyślisz, i tak wyjdzie, że heteroseksualiści mają o tę jedną
                    dziurkę więcej do dyspozycji.
                    • bitch.with.a.brain Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:32
                      owszem,ale nie znaczy że z tej tylnej nie lubia korzystac
              • bleman Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 10.01.06, 23:47
                > Wśrod hetero są popularne,to podobno jedno z najwiekszych marzen faceta

                Nie najwiekszych...
                Ale w pierwszej 50 pewnie tak ;-)
                • mind.surfer Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 11.01.06, 09:49
                  Owszem, tad9 ma rację to jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów, ale
                  myślę, że z trochę innych powodów.

                  Niezależnie od klimatu kulturowego każdy homoseksualista jest w mniejszości.
                  Mniejszością w mniejszości są homoseksualiści wyłączni, czyli tacy, którzy nigdy
                  nie współżyli z kobietą i nie mieli nigdy nawet fantazji na ten temat.

                  Powiecie, że samo życie w mniejszości nie jest szkodliwe - patrz mniejszości
                  etniczne. I macie oczywiście rację. Ale mniejszości etniczne są w stanie tworzyć
                  wspólnoty oparte na wielopokoleniowych rodzinach, poza tym bazą dla nich jest
                  tworząca silną więź tradycja. Te warunki nie zachodzą w przypadku mniejszości
                  seksualnych, u których jak to stwierdziłem uprzednio tradycja wspólnoty nie
                  istnieje jest tylko jałowa próba jej tworzenia (homoseksualna sztuka, ikony
                  homoseksualizmu itp.). Stąd jedynym ogniwem spajającym jest oprócz oczywiście
                  seksu - postać wspólnego wroga i budowanie wspólnoty w oparciu o poczucie
                  zagrożenia.

                  Poza tym wbrew temu co twierdzą gejowscy aktywiści - podstawą tożsamości
                  homoseksualnej jest coś tak zmiennego i niekontrolowanego jak pożądanie.
                  Przesłaniem gejowskiej emancypacji jest "pożądam, z tego pochodzi moje prawo".
                  Że to sytuacja szkodliwa dla danej jednostki nie warto przekonywać ludzi, którzy
                  dokonywali w swoim życiu jakiegokolwiek namysłu nad etyką, a tych co tego nie
                  robią oczywiście przekonać nie sposób.
                  • kocia_noga Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 11.01.06, 12:52
                    mind.surfer napisał:

                    >> Mniejszością w mniejszości są homoseksualiści wyłączni, czyli tacy, którzy
                    nigd
                    > y
                    > nie współżyli z kobietą i nie mieli nigdy nawet fantazji na ten temat.
                    >
                    > Powiecie, że samo życie w mniejszości nie jest szkodliwe - patrz mniejszości
                    > etniczne.


                    A co to ma do rzeczy? Leworęczni sa mniejszością , albinosi , rudzi.

                    Nie tworzą organizacji broniących ich przed dyskryminacja , bo nie maja do
                    tego powodów.Odpowiedz mi na pytanie : czy o rudych wypowiadają
                    się "autorytety" , że rudzi sa obrzydliwi , wynaturzeni, że trzeba ich leczyć ?
                    • bleman Rude jest wredne ;-) 11.01.06, 12:53

                    • pavvka Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 11.01.06, 12:59
                      kocia_noga napisała:

                      > Leworęczni sa mniejszością , albinosi , rudzi.
                      >
                      > Nie tworzą organizacji broniących ich przed dyskryminacja , bo nie maja do
                      > tego powodów.

                      Na forum leworęcznych ludzie ciągle płaczą, że mają trudne życie, bo drzwi od
                      szafek otwierają się na prawo.
                      • bleman ;-)))))))) co za dyskryminacja!! 11.01.06, 13:02

                        • pavvka Re: ;-)))))))) co za dyskryminacja!! 11.01.06, 13:06
                          No, naprawdę tak mówią. Miałem tam też kiedyś długą dyskusję z osobą, która
                          twierdziła, że jako leworęczna nie może prasować przy użyciu zwykłego żelazka i
                          deski do prasowania.
                          • kocia_noga Re: ;-)))))))) co za dyskryminacja!! 11.01.06, 13:09
                            pavvka napisał:

                            > No, naprawdę tak mówią. Miałem tam też kiedyś długą dyskusję z osobą, która
                            > twierdziła, że jako leworęczna nie może prasować przy użyciu zwykłego żelazka
                            i
                            >
                            > deski do prasowania.


                            A przypadkiem znam temat - również nozyczki nie tną , otwieracze do konserw , i
                            wiele , wiele innych - nieprzystosowanych do leworęczności. To fakt , ale nikt
                            leworęcznych nie pietnuje moralnie , nie okazuje im obrzydzenia , nie wysyła do
                            gazu , ani nie musza się kryć z najwazniejsza rzeczą w zyciu - ze swoja
                            miłością , amen.
                          • ggigus hej pavvka, spotykamy sie po latach, to ja 11.01.06, 13:13
                            z Toba dyskutowalam, bo naprawde sie nie da. Tzn. nie moge ogladac tivi i
                            prasowac, bo musialabym sie odwrocic.
                            • pavvka Re: hej pavvka, spotykamy sie po latach, to ja 11.01.06, 13:54
                              Kopę lat :-) Nadal wiem, że się da, tylko trzeba odwrócić deskę. Co do nożyczek
                              i otwieraczy do konserw, to zgoda, z tym leworęczni rzeczywiście mają problemy.
                              A te szafki to już mi się zupełnym absurdem wydały, a przewijały się w wielu
                              postach.
                              • ggigus no ale przecie pisze!!! 11.01.06, 14:03
                                ze nie ja musze odwrocic deske, bo mam ten czubek na lewej stronie, ergo musze
                                prasowac prawa reka, albo do niemoznosci wykrecac lewa reke. Musze sie
                                odwrocic, a tivi to jak?
                                A co do otwieraczy - masz racje, nie ma otwieracza dla leworecznej osoby i nie
                                trzeba dac sobie tego wmowic.
                                • pavvka Re: no ale przecie pisze!!! 11.01.06, 14:19
                                  ggigus napisała:

                                  > ze nie ja musze odwrocic deske, bo mam ten czubek na lewej stronie, ergo
                                  musze
                                  > prasowac prawa reka, albo do niemoznosci wykrecac lewa reke.

                                  No to odwróć deskę tak, żeby mieć czubek po prawej, cały czas Ci to mówię.
                      • ggigus oj, pavvka 11.01.06, 13:15
                        nikt nie placze, najwyzej sa glosy., ze my lewusy, jestesm lepsi(to drugi.,
                        obecnie popularny weatrek - genialne lewusy, xczyli MY). ale wiesz, cos ci
                        szczerego powiem - moja mama np. uwaza, ze leworecznosc jest kalectwem i
                        zaluje, ze mnie nie zmusila do prawej reki. ale lekarz zabronil.

                        przesladowana bylam w podstawowce, ale naslalam mame.
              • bri Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 11.01.06, 14:28
                To chyba drugie w kolejności ;) Słyszałam, że pierwsze marzenie każdego faceta
                to uprawiać seks z dwoma kobietami na raz. Chociaż w sumie to pokrewne - chodzi
                o to, żeby móc wtykać w więcej niż jedną dziurkę ;)
                • dokowski Pamiętasz swoją definicje zboczenia? 11.01.06, 14:34
                  bri napisała:

                  > chodzi o to, żeby móc wtykać w więcej niż jedną dziurkę

                  Ta dziurka na wprost jest ok, ale ta druga, nieco z boku, jest dla zboczeńca.
                  Zdrowy facet ustawia obie dziurki przed sobą, a zboczeniec ustawia przynajmniej
                  jedną dziurkę z boku
                  • bri Re: Pamiętasz swoją definicje zboczenia? 11.01.06, 14:39
                    Zapomniałeś dodać: "moim zdaniem". Wg mnie taki ludzie, którzy lubią anal też
                    są normalni.

                    Idąc za Twoim tokiem rozumowania - uznajesz tylko jedną pozycję "na wprost" ;)
                    • dokowski Rozśmieszyłaś mnie, że nagle udajesz bezpruderyjną 12.01.06, 11:56
                      bri napisała:

                      > Idąc za Twoim tokiem rozumowania - uznajesz tylko jedną pozycję "na wprost"

                      To jest Twoje rozumowanie, mamy to tu czarno na białym. To jest Twoje
                      przekonanie o tym, czym jest zboczenie i dewiacja.
                      • bri Re: Rozśmieszyłaś mnie, że nagle udajesz bezprude 12.01.06, 12:09
                        Dokowski, normalnie jak Ty coś napiszesz to tak bystrze, że nie wiem co
                        odpowiedzieć ;) Co ma moja faktyczna bezpruderyjność do faktu, że uważam że
                        dewiacja i zboczenie mają takie samo znaczenie? Nie zwróciłeś uwagi, że pisząc
                        o tych dwóch pojęciach nie wspomniałam ani słowem o żadnych zjawiskach, które
                        byłabym skłonna nimi określić. Co za tym idzie, masz bardzo niewiele przesłanek
                        do tego, żeby wnioskować na temat mojego przekonania o tym, co jest zboczeniem
                        i dewiacją. Staram się, w odróżnieniu od Ciebie, nie wygłaszać sprzecznych
                        poglądów.
                  • bleman Ale ty pruderyjny dok. jestes.... 11.01.06, 23:12

        • bri Re: mit: "homoseksualizm jest nieszkodliwy" 11.01.06, 14:45
          Stary, oczy nie są przystosowane do gapienia się ekran monitora a ręką do
          ruszania myszką. Jeśli patrzeć na historię ludzkości to komputer pojawił się w
          niej znacznie później niż stosunki analne. I co, uważasz się z tego powodu za
          zboczeńca?
    • bekon6 Re: mity na temat homoseksualizmu 17.01.06, 11:12
      homoseksualizm to zboczenie i trzeba go leczyc!!
    • blondino31 Re: mity na temat homoseksualizmu 22.01.06, 14:37
      Tak nas widzą ludzie dzieki mediom. W filmach zawsze gej (najczesciej fryzjer)
      jest przegiętym człwiekiem zalotnie machającym rączką i kręcący dupcią a
      lesbijka ma owłosione nogi, ubrana jest w męski garnitur i siada szeroko
      rozstawiając nogi. Tak nas później widzą ludzie... bo temat homoseksualizmu
      jest wdziecznym tematem do komedii - wykpić i zapomnieć.
      A tak naprawdę jesteśmy tacy jak hetero, nie różnimy się niczym. Jedynie pod
      ochroną ciemnej nocy wolimy przytulić się do osoby tej samej płci co my, ale to
      przecież nasza sprawa prawda?

      niebo-les.blog.onet.pl/


      • tad9 Re: mity na temat homoseksualizmu 22.01.06, 16:38
        blondino31 napisała:


        > A tak naprawdę jesteśmy tacy jak hetero, nie różnimy się niczym. Jedynie pod
        > ochroną ciemnej nocy wolimy przytulić się do osoby tej samej płci co my, ale
        to
        >
        > przecież nasza sprawa prawda?


        Siedźcie pod ochroną ciemnej nocy, a będzie to wasza sprawa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja