byczek.fernando
22.01.06, 15:52
"Szwedzcy socjaldemokraci i konserwatyści zgadzają się w jednej kwestii - że
kluczem otwierającym wrota raju wysokiej dzietności jest równouprawnienie
Podczas gdy słynący z rodzinności Włosi, Hiszpanie i Polacy mają coraz mniej
dzieci, "zimni i nierodzinni" Szwedzi mają ich coraz więcej. W Sztokholmie
trudno nie potknąć się o wózek. W wielu centralnie położonych kawiarniach
spragnieni spokoju goście poczują się tak, jakby przez pomyłkę wpadli do
żłobka: przy stolikach pełno mam z gaworzącymi maluchami.
Statystyczna warszawianka nie ma już nawet jednego dziecka, tymczasem
szwedzkie miasta przeżywają baby boom. Rekordowy pod tym względem był rok
2004, kiedy w Sztokholmie liczba urodzeń była najwyższa od 50 lat. Szwedzki
współczynnik dzietności wynosi obecnie 1,75 i oblicza się, że w najbliższej
przyszłości podniesie się do 1,85 (dla porównania w Polsce współczynnik ten
wynosi 1,22, we Włoszech - 1,25, w Hiszpanii - 1,24)."
a dalej:
"Skąd ten wzrost.
Grupa naukowców ze Szwecji i z Niemiec (Vogel, Svallfors, Theorell, Noll,
Christoph) przez dziesięć lat prowadziła badania w krajach członkowskich UE.
Między innymi szukali odpowiedzi na pytanie, dlaczego w całej Skandynawii
widać pozytywne efekty polityki prorodzinnej (wzrost dzietności), podczas gdy
w krajach południowoeuropejskich odnosi ona mniejsze sukcesy (regres
demograficzny trwa i pogłębia się).
Naukowcy doszli do wniosku, że wytłumaczeniem zjawiska jest to, iż na południu
Europy narasta konflikt pomiędzy postępującą przemianą wartości w
społeczeństwie (np. tym, że kobiety chcą pracować) a polityką prorodzinną,
która trzyma się tradycyjnych schematów i wyświechtanych ideałów.
W krajach skandynawskich, np. w Szwecji, polityka rodzinna dostosowuje się do
zmian społecznych. Zachodziły one tu dość gwałtownie. Jeszcze w latach 60.
typowa szwedzka rodzina składała się z pracującego męża, niepracującej żony i
dwojga dzieci, a dziś pracuje niemal 80 proc. Szwedek.
Elastyczność myślenia o rodzinie nie jest bynajmniej domeną rządzącej partii
socjaldemokratycznej. Wprawdzie współczesną politykę rodzinną kształtowali
socjaldemokraci, ale ich główny polityczny antagonista -
konserwatywno-liberalna partia moderatów (umiarkowanych) - także nie widzi
sensu odwoływania się do "tradycyjnego" modelu rodziny.
"Podstawą nowoczesnej polityki prorodzinnej musi być zrozumienie dwóch
istotnych kwestii. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety pracują i chcą pracować.
Zarówno oni, jak i one pragną łączyć życie zawodowe z życiem rodzinnym" -
pisze w artykule programowym przewodniczący konserwatywnych moderatów Fredrik
Reinfeldt."
Źródło:
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3120847.html?as=1&ias=2