Gość: tad
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
10.11.02, 12:37
Pora przyglądnąc się relacjom: feminizm-rodzina. Ogromna część feministek
rodziny nie znosi. Nie ma w tym nic dziwnego. Jeśli - jak wierzą - system
kobiety "otumania", to miejscem, gdzie główna część owego "otumaniania" się
odbywa jest właśnie rodzina. To tu przede wszystkim mózgi dziewcząt poddawane
są "praniu", którego skutkiem jest "fałszywa świadomość", z której
muszą "wyzwalać" je "Oświecone" - czyli feministki. Nie można więc dziwić się
antyrodzinnemu nastawieniu feminizmu. Tzw. przez feministki"rodzina
tradycyjna" (nie nalezy nabierać się na feministyczną nowomowę. "Rodzina
tradycyjna" to po prostu rodzina), nie zasługuje na nic, poza potępieniem i
zniszczeniem. U sporej części autorek "kanonicznych" tekstów feminizmu
nastawienie to przybrało formę prawdziwej obsesji, a rodzina odmalowywania
jest przez nie w sposób karykaturalny, jako narzędzie opresji: "Jesteśmy
uciskane i byłyśmy uciskane od chwili narodzin. Nasze rodziny wgniotły nas w
role, ponieważ chciały mieć córki na swoje podobieństwo, a nasi ojcowie
chcieli mieć córki na podobieństwo ich uległych żon. Każda z nas miała
dziewczęstwo zamiast dzieciństwa i dopiero teraz zaczynamy rozumieć, co to
znaczy - widząc czym jesteśmy. Teraz czujemy, że jesteśmy męczennicami. To
męczęństwo po latach bycia gospodynią domową i matką stało się prawie miłe.
Rodzina opiera się na męczeństwie".(J. Williams, H. Twort, A. Bachelli, Women
and the family). Wg. części feministek rodzina to "wykorzystywanie seksualne
dzieci, kazirodztwo, poniżenie żon, gwałt małżeński i maltretowanie żon, aż
po zabójstwo". (A. Jones, Family matters). Ile z tych obsesji przenika do
światopoglądu "szeregowych feministek"? Zdaje się, że wcale niemało,
zważywszy na obraz "rodziny tradycyjnej" jaki rysuje się w wypowiedziach
bywających tutaj pań, określających się feministkami (choć, oczywiście w
porównaniu, z ich idolkami - feministkami-teoretyczkami, są one jak łagodne
jagnięta). Tak czy owak, trudno byłoby znaleźć w ich wypowiedziach dobre
słowo na temat "rodziny tradycyjnej". (choć mają dużo dobrego do powiedzenia
na temat własnych związków, podkreślając przy tym, że są "raczej wyjątkowe").
W stosunku do "rodziny tradycyjnej" przyjmują charakterystyczną dla
feministek postawę samozwańczego nauczyciela, który krzyczy
na "ucznia": "Masz być idealny! Masz być taki jak ja chcę!" i zajmuje się
głównie wyliczaniem jego rzekomych i rzeczywistych wad (te pierwsze
zmyślając, te drugie wyolbrzymiając). To typowe podejście dla miłośników
ideologii - do czasu aż rzeczywistość nie przyjmie postaci ich teoretycznego
modelu, nie zasługuje na wiele więcej poza pogardą.