duchociastna.kaczka
26.02.06, 18:41
Mam już 30 lat, kochającego męża i nadal nie chcę mieć dzieci.Oboje zarabiamy
po 1000 zł i żyjemy w 20metrowej kawalerce, ale to nie jest główny powód.
Poprostu nie czuję się powołana do bycia matką i tyle! Nie cierpię
dzieciaków, działają mi na nerwy, nie tęsknię za uśmiechem dziecka, uśmiech
męża wystarczy mi do szczęścia. Kiedy widzę moje sfrustrowane koleżanki,
które najpierw tak bardzo chciały mieć dzidziusia, a teraz umordowane mówią,
że zazdroszczą mi wolności, bo one niestety już są ,,uwiązane" to tym
bardziej mi się odechciewa. O.K.wydawało by się rzec, nie każda kobieta musi
miec dzieci, jednak ja zewsząd słyszę, że jestem nienormalna. Że jak to można
nie mieć dzieci, jak to można nie odczuwać takiej potrzeby. Że rolą kobiety
jest rodzić, a życie bez macierzyństwa jest nic nie warte. Że jestem
egoistką. Zawsze kiedymówię, że nie planuje w życiu dzieci, bo mam inny
pomysł na życie spotykam sie z agresywną krytyką mojej osoby. Czy
macierzyństwo to jakiś przymus? Czy jeśli ktoś chce żyć inaczej, realizowac
się w innych dziedzinach lub poprostu nie chce, to znaczy , że jest pusty,
głupi i zły a jego życie nic nie warte? Co o tym sądzicie? Tylko prosze nie
piszcie, że na stare lata mi nikt szklanki wody nie poda, czy, że
macierzyństwo to najpiękniejsze doznannie,bo to do mnie od lat nie trafia...