Co sądziecie o takiej sytuacji :

03.03.06, 10:24
On i ona spotykaja sie przez 4, 5 miesiecy. Zareczają się nawet ( troche z
powodu mocno katolickiego ojca dziewczyny, ale nieważne, ona tez gorliwa
katoliczka- uprawiajaca seks przedmałżenski...) . On po tych kilku miesiacach
wyjezdza na 9 miesieczne szkolenie- przyjezdza do narzeczonej raz na miesiac-
tak jak pozwala mu na to rozklad zajec i finanse.Po powrocie dowiaduje sie,
ze Pani nie byla tak chyba do konca wierna- robi jej wyrzut z tego powodu -
ona zrywa.Akcja dzieje sie w pazdzierniku 2005r. On probuje wrocic - ona nie
chce. Koniec amen. Pani w grudniu robi sobioe tescik - okazuje sie, ze jest w
ciazy. Pana informuje o tym w marcu 2006r.- prawie pol roku po rozstaniu.
Pan mowi, ze uzna dziecko, jezeli ona z nim bedzie; ze uzna, nawet jezeli
nie jest to jego dziecko. Pani odmawia i nie chce sie nawet z Panem zobaczyc
osobiscie. Pan dziecka nie uznaje. Pani wnosi do sadu o ustalenie ojcostwa-
opinia lekarzy jest jednoznaczna- ze on jest ojcem. Pani sprzeciwia sie
przyznaniu ojcu władzy rodziecielskiej i awanturuje sie, ze Pan miał
wątpliwości co do swojego ojcostwa. Czy pochwalacie tką postawę młodej matki ?
    • kot_behemot8 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 03.03.06, 10:31
      Nie abrdzo rozumiem o co chodzi. Skoro pani wniosła o uznanie ojcostwa, to
      znaczy że wniosła także o przyznanie praw rodzicielskich, bo to jest
      automatyczne. Na odebranie praw rodzicielskich to trzeba sobie
      dobrze "zasłuzyc" i na pewno nie dzieje się dlatego, ze matka dziecka ma takie
      widzimisie.
      • katerina77 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 03.03.06, 10:37
        Otoz przy sądowym ustaleniu ojcostwa sąd przyznaje władzę rodziecielską tylko w
        wyjątkowych przypadkach- w Polsce dzieje sie tak w 7 % spraw. Z zasady władza
        rodzicielska w takiej sytaucji nie przysługuje.
        • totalna_apokalipsa Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 03.03.06, 10:45
          I włąsnie nieprawda, bo to jest sytuacja prosto z mojej rodziny. Wystarczy, ze
          męzczyzna deklaruje na sprawie, ze tak owszem - to jest jego dziecko, on chce
          je wychowywać, łożyć na nie, miezzkać z nim , wozić do szkołuy i całą reszta
          itp i automatycznie sad przyznaje mu prawa rodzicielskei:))))) Prawie ze łazami
          w oczach:P

          Przyznaje sie tak rzadko tylko dlatego, ze faceci na rozprawach albo sie nei
          stawiają, albo nei są w najmniejszym stopniu zainteresowani wychowywaniem
          dziecka , ani alimentami - jak sama nazwa mówi - sprawa o ustalenie ojcostwa-
          czyli ojcu jak najmniej zalezy na wychowywaniu dziecka, nie odwrotnei . I
          dlatego moja rodzina to jeden z tych wypadków, kiedy sędzia nie wierzyl własnym
          uszom.
          • totalna_apokalipsa Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 03.03.06, 10:48
            Co wiecej sprawa tego faceta jest identyczna - sąd w takich wypadkach pyta w
            ogóle , dlaczego pani wniosła pozew, skoro ojciec deklaruje 100% chęc
            wychowywania i sprawę mozna było załatwić polubownie... Dlatego twierdze , ze ta
            historia jest z księzyca, albo druga taka kretynka jak pewna Beata na świecie
            istnieje...
    • totalna_apokalipsa Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 03.03.06, 10:40
      Ta historia nie trzyma się kupy...Kompletnie. To o niej myślę. A już zwłaszcza
      wątek z wniesieniem o sądu o ustalenie ojcostwa, kiedy ktoś dobrowolnie decyduje
      sie dziecko wychowywać i uznać , to jakaś farsa...Przecież wnosząc o to,
      automatycznie rozumie sie, ze męzczyzna stanie sie pełnoprawnym ojcem dziecka ,
      majacym takie same prawa jak matka.Chyba ktoś długo wymyslał tak głupi historię ...
      • katerina77 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 03.03.06, 10:46
        Taką głupią historę , moja droga, wymyśliło życie. Pan chciał uznac dzieciaka,
        ale pod warunkiem, ze Pani z nim bedzie- Pani nie chciala i dlatego mial
        wątpliwości. A że tak, a nie inaczej jest z władzą rodzicielską przy sądowym
        ustaleniu ojcostwa- to juz nie mój wymysł.
        • katerina77 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 03.03.06, 10:49
          Moja droga rozmówczyni : sprawa się toczy, Pan deklaruje szczerą chęc
          współwychowywania dziecka, wydatnie pomogł Pani finansowo, przychodzi do
          dziecka.To Pani chce być wyemancypowaną matką i nie mieć problemu w postaci
          tatusia, od którego potrzebuje tylko alimenty.
          • totalna_apokalipsa Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 03.03.06, 10:54
            Ale to juz jest problem TEJ PANI I JEJ GLUPOTY, bo jesli ojciec jest
            biologicznym ojcem dziecka, nabył prawa rodzicielskie w wyniku sprwy, albo jest
            w trakcie ich nabywania, to niestety, ale Pani moze zagrać sobie na fujarce, bo
            NIE OGRANICZY PRAW rodzicielskich ojcu, który chce wychowywać dziecko i robi to
            całkiem dobrze. Tak więc, pani nei jest wyemancypowana, ale głupia i sama stała
            sie autorem tak głupiej sytuacji:)
        • totalna_apokalipsa Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 03.03.06, 10:51
          To czy ona z nim bezie, czy nei - nie ma nic do rzeczy. Zkładajac sprawę o
          ustalenie ojcostwa założyła sprawę o coś zupełnie innego - o prawa dotyczące
          dziecka, nie jej związku:)))))Jeśli facet stwierdza, zę chce dziecko wychowywać,
          to sama sobie wykopała dołek pod sobą - znam to z autopsji, bo mam identyczną
          sytuację w rodzinie :)))))I myśle, ze nawet bardziej skomplikowaną ...
    • dokowski Ma rację, powinna walczyć do końca 03.03.06, 10:55
      katerina77 napisała:

      > Pani nie byla tak chyba do konca wierna- robi jej wyrzut z tego powodu -
      > ona zrywa.(...)
      > opinia lekarzy jest jednoznaczna- ze on jest ojcem. Pani sprzeciwia sie
      > przyznaniu ojcu władzy rodziecielskiej i awanturuje sie, ze Pan miał
      > wątpliwości co do swojego ojcostwa. Czy pochwalacie tką postawę młodej matki?

      Potraktował ją jak dziwkę, więc ona ma moralne bronić swojej godności i odsuwać
      go od siebie i dziecka. Powinna tak czynić dopóty, dopóki on w sposób
      wiarygodny nie okaże szacunku skruchy i szacunku dla niej, dla jej czystości i
      szlachetności jej duszy i jej charakteru w porównaniu z jego podłym
      charakterem. Najpierw Pani musi mu uwierzyć, że już wydoroślał i już rozumie,
      że powinien okazywać jej należny szacunek, szczególnie w obecności dziecka.

      Oczywiście w końcu powinna mu wybaczyć i pozwolić widawać dziecko, chociaż
      powinna znaleźć sobie innego męża.
      • katerina77 Re: Ma rację, powinna walczyć do końca 03.03.06, 10:59
        Nie uwazam, zeby potraktował ją jak dziwkę. Pani poinformowała Pana o ciązy w 5
        miesięcy od rozstania( ktorego przyczyna była prawdopodobna niewierność, ale
        mniejsza z tym), w 3 miesiące po tym, jak sama się dowiedziała. Uważam, że
        facet miał prawo być w szoku i nie wierzyć, że to jest jego dziecko. A
        pretensje Pani nie mają tu większego znaczenia- bo bierze się pod uwagę DOBRO
        DZIECKA, które powinno miec 2 rodzicow, jezeli jest to mozliwe- tak , jak w
        tej sprawie. Dobro dziecka, a nie dumę Pani mamy.
        • kot_behemot8 Re: Ma rację, powinna walczyć do końca 03.03.06, 12:15
          Więc proponowałabym czekac spokojnie do konca sprawy, bo jeśli nic tutaj nie
          zostało zmyslone to ojciec na 100% otrzyma prawa rodzicielskie.
          Swoją droga to ojciec sam sobie skomplikował zycie odmawiając dobrowolnego
          uznania ojcostwa i zmuszając sąd do zajęcia się tą sprawą. Gdyby tego nie
          uczynił, teraz nawet nie musiałby czekac na wyrok bo prawa dostałby z automatu.
          Aaa, i pytałas co myslimy o tej pani. My, Kot myslimy o niej źle, głupia zołza
          i tyle. Powinna myslec o dobru dziecka a nie o swoich prywatnych gierkach.
          • piorkoska Mogło być tak 03.03.06, 18:45
            że ona normalnie wpadła ale z tym chłopakiem nie chce mieć już nic więcej do
            czynienia, bo się odkochała.Sama piszesz że ojciec ich trochę zmusił do
            narzeczeństwa.Ostatecznie powiadomiła go o tej ciąży, ale nie chce,żeby się jej
            i dziecku pętał po zyciorysie.Może sobie znalazła kogoś innego, może nie.Wielu
            facetów uważa,że jak dziewczyna jest z nim w ciąży to powinna ręcamy nogamy
            trzymać się go i błagać żeby się ożenił, a ona nie chciała, to się mogło temu
            chłopakowi w głowie nie zmieścić.Nie wiem, czy ona dobrze robi, nie chcę
            oceniać, bo nie byłam materacem ani nie jestem jasnowidząca.
            • kot_behemot8 Re: Mogło być tak 03.03.06, 19:25
              piorkoska napisała:

              > że ona normalnie wpadła ale z tym chłopakiem nie chce mieć już nic więcej do
              > czynienia, bo się odkochała.Sama piszesz że ojciec ich trochę zmusił do
              > narzeczeństwa.Ostatecznie powiadomiła go o tej ciąży, ale nie chce,żeby się
              jej
              >
              > i dziecku pętał po zyciorysie.Może sobie znalazła kogoś innego, może
              nie.Wielu
              > facetów uważa,że jak dziewczyna jest z nim w ciąży to powinna ręcamy nogamy
              > trzymać się go i błagać żeby się ożenił, a ona nie chciała, to się mogło temu
              > chłopakowi w głowie nie zmieścić.Nie wiem, czy ona dobrze robi, nie chcę
              > oceniać, bo nie byłam materacem ani nie jestem jasnowidząca.


              Ja też nie jestem, ale uważam że to co było między nimi jest bez znaczenia od
              momentu urodzenia się dziecka. Dziecko ma prawo do opieki ze strony ojca więc
              jeśli ojciec tez tego chce, to tym bardziej nie podoba mi się podejście tej
              pani. Zresztą jest jeszcze dodatkowa okoliczność obciążająca: jeśli nie chciała
              by on "pętał po zyciorysie" jej i dziecka, to po co wystepowała o alimenty?
              Gdyby tego nie zrobiła, to mogłabym się przynajmniej zastanawiać nad jej wersją
              całej historii (bo może było coś o czym nie wiemy), ale jak ktoś chce tylko
              kasy a ojcu dziecka każe się trzymać z daleka, to nigdy takiej osoby nie poprę.
              • niedowiarek1 Re: Mogło być tak 03.03.06, 19:29
                Ta sytuacja jest chora.Na pocieszenie napiszę że,znam jeszcze bardziej porąbane
                przypadki.
              • piorkoska Re: Mogło być tak 03.03.06, 19:34
                Zgadzam się,jak chciała z nim zerwać na zawsze to nie powinna się starać o
                alimenty.
                • zlotoslanos Re: Mogło być tak 03.03.06, 20:01
                  piorkoska napisała:

                  > Zgadzam się,jak chciała z nim zerwać na zawsze to nie powinna się starać o
                  > alimenty.


                  Też się zgadzam , bo pani jest niekonsekwentna, po pierwsze pan wyraźnie
                  powiedział " uzna nawet jeżeli to nie będzie jego dziecko" więc gdzie są
                  wątpliwości czyje dziecko? A miał prawo je mieć skoro pani się "zapomniała". No
                  i nie takie znowuż zwykłe staranie o alimenty a :

                  " Pani wnosi do sadu o ustalenie ojcostwa- opinia lekarzy jest jednoznaczna-
                  ze on jest ojcem. Pani sprzeciwia sie przyznaniu ojcu władzy rodziecielskiej i
                  awanturuje sie, ze Pan miał wątpliwości co do swojego ojcostwa"

                  Po co wnosiła do sądu skoro teraz chce odebrać prawa rodzicielskie i się
                  awanturuje? Mogła go nie informować bo to wszystko jakby BEZ SENSU z jej
                  strony robi coś czego nie chce więc po co?
        • dokowski Matka wie najlepiej, co jest dobre dla jej dziecka 06.03.06, 11:55
          katerina77 napisała:

          > bierze się pod uwagę DOBRO DZIECKA, które powinno miec 2 rodzicow

          Intrygi ojca nie powinny być brane pod uwagę w państwie prawa. Z opisu widać
          jasno, że ten gnojek nie powinien dostać praw rodzicielskich.

          A co do 2 rodziców to masz oczywiście rację - baba powinna jak najszybciej
          znaleźć sobie nowego faceta
    • margot_may Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 04.03.06, 00:20
      uznajmy, że historia jest prawdziwa. :)
      ja tutaj wietrzę wpływ tatulka. pewnie ojczulek stwierdził, że jej nie pomoże z
      dzieckiem, i to fe jest: dziecko bez tatusia. ona sie przestraszyła. może mu
      nagadała, że facet nie chciał uznać. a krewki tatulo uniósł się honorem... i
      stąd sprawa w sądzie.
      :)
    • muszek0 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 04.03.06, 16:44
      mam kablówke w domu i tam jest taki śmieszny kanał 'romantica'. myślę, że
      wartałoby tam przedstawić tą historyjke jako szkic scenopisu a oni sie już
      resztą zajmą
    • sylwiamich Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 04.03.06, 16:52
      Obydwoje maja posrane w głowie...ale on zdecydowanie bardziej. Pogrywał
      dzieckiem juz przed jego narodzeniem.Pani nie potępiam. Może nie jest przykładem
      na Doskonałość Roku, ale facet to juz zwykły psychiatryk.
      • katerina77 Pogrywał dzieckiem ? 05.03.06, 10:36
        Dlaczego uważasz, że obydwoje mają posrane w głowie, użyję tego dosadnego
        określenia? Ja uwząm, że posrane ma Pani, bo odkochała się w Panu i tak, jak
        napisał tu ktoś mądrze- Pani nie chce, żeby tatuś się pałetal po życiorysie jej
        idziecku. Jst po prostu głupia. Ani ona , ani jej rodzice, nie są wieczni. Dzis
        dzieciak lezy w łożku i to wszystko. Za kilka lat trzeba bedzie wozic go do
        szklody, na zajecia, itp. I bedzie mamuska potrzebowala pomocy. Pan pogrywal
        dzieckiem ? A w jakim sensie? PO pol roku od rozstania dowiedzial sie o ciazy-
        no kurcze, nie mial prawa miec watpliwosci??? To ona potraktowala go jak byka
        rozplodowego- zrobił dzieciaka i niech spada. Zaznaczam, ze pomiedzy tymi
        ludzmi nie ma zadnych takich zaszłosci, ktore nie pozwalałyby na porozumienie w
        opiece nad dzieckiem. Mamusia po prostu kaze tatusiowi " spr...." , bo jest
        wkurzona, ze wpadla, i nie chce , zeby on jej o ty przypominal, wystarczy juz
        dziecko. A to, ze dziecko powinno miec ojca, jezeli on wyraza taka chęć- już
        jej się w głowie zmieścić nie może.
        • ja-siorka Re: Pogrywał dzieckiem ? 05.03.06, 16:18
          A wg mnie pogrywal dzieckiem bo uzywal "uznanie dziecka" jako karte przetargowa zeby ta pani do niego wrocila!!! Sytuacja wyglada przeciez mniej wiecej tak: Pani zrywa z Panem, potem okazuje sie ze wpadla, katolicki ojciec naciska ze to wstyd miec dziecko bez slubu, byly wie jaka jest sytuacja w domu wiec wie ze "uznanie" dziecka to silny argument. On chce wrocic, Ona nie (bo moze mial cechy ktorych ona nie moze zniesc). Decyduje sie ze zostanie samotna matka. Zaznaczam ze dla dziewczyny z katoliciego domu to moze byc duzy problem. To ze wystapila o ustalenie ojcostwa moze sie wiazac wlasnie z postawa jej Taty. Moze potrzebowala dowodu ze sie nie "puszczala" (niektorzy rodzice potrafia uzadzic pieklo jezeli zycie ich dzieci nie biegnie zgodnie z ich planem). Natoniast ten pan rzeczywiscie pogrywal dzieckiem, probowal wplynac na nia, i zmusic ja do powrotu!!! I to jest dla mnie absurdem, wcale nie wierze zeby mu tak bardzo zalezalo na dziecku, raczej obawiam sie ze chce wygrac ta walke, pokazac ze moze ja zmusic do powrotu do niego (dwa ostatnie zdania sa juz moim domyslem).

    • sylwiamich Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 11:11
      Po powrocie dowiaduje sie,
      > ze Pani nie byla tak chyba do konca wierna- robi jej wyrzut z tego powodu -
      > ona zrywa.Akcja dzieje sie w pazdzierniku 2005r. On probuje wrocic - ona nie
      > chce. Koniec amen.

      Każdy rozsądny człowiek zrozumiałby że panna go ma serdecznie dość. Zdradza,
      odrzuca wszelkie zaloty i nie chce wrócić.


      > Pan mowi, ze uzna dziecko, jezeli ona z nim bedzie; ze uzna, nawet jezeli
      > nie jest to jego dziecko. Pani odmawia i nie chce sie nawet z Panem zobaczyc
      > osobiscie. Pan dziecka nie uznaje.

      Pan pogrywa ciążą pani...Jak Pani ze mna będzie to ja zaakceptuje nawet nie
      swoje dziecko...W sumie nawet mam to w nosie czy moje czy nie...byle pani siebie
      zaten szlachetny czyn oddała...bo jesli nie będzie zapłaty to i uznania dziecka
      nie będzie.



      Pani wnosi do sadu o ustalenie ojcostwa-
      > opinia lekarzy jest jednoznaczna- ze on jest ojcem. Pani sprzeciwia sie
      > przyznaniu ojcu władzy rodziecielskiej i awanturuje sie, ze Pan miał
      > wątpliwości co do swojego ojcostwa.

      Wydaje mi sie że pani sie bardziej awanturuje dlatego, że pan to manipulant i
      dziecka bez bonusu w formie owej pani nie chciał przedtem...to na co mu dziecko
      teraz?Może nie chce owej pani nadal odpuścić i dziecko wykorzystywac będzie to
      swych celów?
      • katerina77 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 11:33
        Pan ma już od dłuższego czasu nową Panią, nie jest wiec tak, ze chce nękac
        mamuśkę swoja niespełnioną miłością. Fakt, że dziecka nie chciał uznać, bo miał
        wątpliwości co do swojego ojcostwa- jak uważam- uzasadnione, przynajmniej
        patrząc z jego strony. Pytalam ostatnio Pana- czy ma zal do Pani, odpowiedz
        byla taka : Mam, bo gdyby nie odeszla, mialbym dziecko. To bardzo ludzkie ,
        moim zdaniem, ze nie mogl zrozumiec, ze baba jest z nim w ciazy i nie chce z
        nim byc- tym bardziej, ze poza tym, ze przestal jej odpowiadac, nic zlego nie
        zrobil. Powiem SZCZERZE: JA uważam, że Pan powienien założyć stałe zlecenie
        przelewu alimentów z konta i więcej się tam nie pojawiać- skoro go nie chce ,
        po co ma się napraszac ? Pani jest typowym przykładam głupiej baby- która
        będzie nastawiac dziecko p-ko ojcu. Więc po co to ? Po co mają być awantury i
        niesnaski przy każdej jego wizycie? NIech mamusia powie dziecku, ze tatus sie
        nami nie interesowal- niech ma, to co chciala.A to, że każde dziecko potrzebuje
        ojca- no cóz, dziecko jest pod władzą rodzicielską takiej właśnie dojrzałej
        matki.
        • sylwiamich Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 11:59
          Nawet mi sie odpisaywac nie chce...mam nadzieję że to nie Ty jestes Nową Panią Pana.
          Teksty pt:"gdyby nie odeszłą miałbym dziecko "tak porażaja mnie swoim absurdem
          że hejka.
          To ze nie mógł zrozumiec że Pani w ciąży rzuci się mu na szyję po takim
          udzieleniu łask...to rzeczywiście ludzkie.
          • katerina77 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 12:13
            A dziekuję , ze jednak odpisałaś. Jednego chyba nie mozesz pojąć- tu nie chodzi
            o to, co czują oni nawzajem do siebie, ze Pani cos tam, a Pan cos tam, tylko o
            dziecko- które powinno miec 2 rodziców, skoro sa takie warunki. A fochy Pani
            mamusi- moim zdaniem- świadczą o jej niedojrzałości i głupocie. dziecko
            powinno , Twoim zdaniem, zostac ukarane- i to nacałe sowje życie, za
            wcześniejsze zachowanie ojca- że nie był pewien ? No litości.
            • sylwiamich Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 12:24
              No właśnie...ale temat dziecka i jego potrzeb to zupełnie inna bajka ...bo jak
              sądzę chodziło na początku o ocenienie Pani? Więc zaprotestowałam.
              I bardzo Cie proszę, nie używaj zwrotów:"Twoim zdaniem".Chyba że jesteś chora
              psychicznie i wydaje mi Ci sie że siedzisz u mnie w głowie...
              Jestem jednak zdecydowaną przeciwniczką bycia ze soba TYLKO ze wzgledu na to,
              żeby dzieci miały dwoje rodziców i POMIMO tego że jedna ze stron tego absolutnie
              nie chce. To jest dla mnie paranoja(i tu możesz użyć zwrotu:"Twoim zdaniem").
              Rodziców można mieć obydwoje POMIMO tego że ze soba nie mieszkają...ale to
              właśnie wymaga dojrzałości.
              • katerina77 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 12:32
                Tak ! Chodziło o ocenę postawy Pani w kontekście potrzeb dziecka, to jest
                oczywiste i wynika z kontekstu. Również jestem przeciwniczką bycia razem na
                siłę - dla dobra dziecka- ale tu chodzi o zupełnie coś innego, nie wiem, po co
                mieszasz wątki. Na końcu wypowiedzi z użyciem " Twoim zdaniem " był znak
                zapytania, może czytaj uważniej zamiast wpadać w paranoję.
                • sylwiamich Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 12:37
                  Koniec dyskusji...ja o niebie, ty o chlebie.
          • katerina77 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 12:25
            I właśnie że wkleje tutaj przydługi cytat- który potwierdza, że jestem tak
            samo głupia w swoich poglądach (wg mojej poprzedniczki !) jak profesor prawa
            rodzinnego.

            "W Instytucie Wymiaru Sprawiedliwości przeprowadzono badania, których celem
            było ustalenie przyczyn decydujących o sposobie rozstrzygnięcia przez sąd, czy
            mężczyźnie, którego ojcostwo zostało ustalone w wyroku sądowym, powinna
            przysługiwać władza rodzicielska nad dzieckiem. Dla dobra dziecka byłoby
            najlepiej, aby miało ono nie tylko ojca-płatnika, o co jedynie najczęściej
            zabiega matka, ale ojca, który mógłby obdarzyć go uczuciem, sprawując nad nim
            władzę rodzicielską na równi z matką.

            Sformułowano hipotezę, która potwierdziła się w toku tych badań, że istnieje
            współzależność między stopniem przekonania domniemanego ojca o fakcie jego
            biologicznego ojcostwa, a chęcią sprawowania przez niego władzy rodzicielskiej
            nad dzieckiem i okazywania mu uczuć ojcowskich, a więc pojawienie się
            okoliczności stanowiącej podstawę do przyznania mu tej władzy w wyroku
            ustalającym jego ojcostwo. To przekonanie pozwanego jest z kolei uzależnione -
            jak należy hipotetycznie przypuszczać - od wiarygodności dowodów świadczących o
            tym, że domniemany ojciec jest biologicznym ojcem dziecka. Takim dowodem stał
            się dowód z badań opartych na analizie DNA. Możliwość korzystania z niego w
            procesach dotyczących spornego ojcostwa powstała dopiero w ostatnich latach.
            Dotychczas mimo bezbłędnie prowadzonego procesu nie było pewności co do tego,
            że ustalony w wyroku ojciec prawny jest jednocześnie ojcem biologicznym. Dowód
            z grupowego badania krwi może z całą pewnością wykluczyć ojcostwo pozwanego,
            ale w razie wyniku niewykluczającego ojcostwo, koniecznością było korzystanie z
            innych dowodów biologicznych lub dowodów osobowych, tj. zeznań świadków i stron.

            Dużo wcześniej, zanim pojawiła się możliwość skorzystania z dowodu z badań DNA,
            zauważyłam w toku prowadzonych przeze mnie badań, że likwidacja wątpliwości
            mężczyzny co do faktu jego ojcostwa ma ogromne znaczenie dla dziecka,
            gdyż „zyskuje” ono rzeczywistego ojca, który później przeważnie wypełnia swe
            obowiązki rodzicielskie - ze względu na świadomość swego ojcostwa
            biologicznego, a nie tylko ojca „płatnika”.
            Należy mieć nadzieję, iż instytucja ojca do płacenia może być w znacznym
            stopniu ograniczona. Ta rysująca się szansa na nawiązanie więzi ojca z
            dzieckiem powinna być wykorzystana przez umożliwienie mu ściślejszych niż
            dotychczas kontaktów. Warto podkreślić, iż powinny one być nawiązane od samego
            początku, tj. od momentu ustalenia ojcostwa (podkr. moje - W.S.). Prawo zatem
            musi stwarzać ojcu możliwości nawiązania kontaktów z dzieckiem, choćby później
            mężczyzna ten z niej nie skorzystał”.
            ,,Ukaranie” pozwanego w wyroku ustalającym ojcostwo nieprzyznaniem mu władzy
            rodzicielskiej nad dzieckiem z powodu przejawów jego niepewności co do
            biologicznego ojcostwa w postaci nieinteresowania się dzieckiem, jest
            niesprawiedliwe. Całkowicie uzasadniona jest powściągliwość pozwanego w
            wyrażaniu uczuć wobec dziecka przy istnieniu niepewności co do swego ojcostwa.
            Dopiero od chwili uzyskania tej pewności na podstawie wyniku testu DNA można
            oceniać zachowanie się pozwanego wobec dziecka.

            Autorka Wanda Stojanowska jest profesorem prawa.

            63% młodzieży popełniającej samobójstwa wychowało się bez kontaktu z ojcem

            (wg. U.S.D.H.H.S Bureau of the Census),

            90% bezdomnych i uciekających z domu dzieci pochodzi z rodzin bez ojca

            (źródło: Criminal Justice & Behavior Vol 14, p. 403-26, 1978),

            80% młodych mężczyzn popełniających gwałty nie miało kontaktu z ojcem

            (źródło: Criminal Justice & Behavior Vol 14, p. 403-26, 1978),

            85% dzieci, które sprawiają problemy wychowawcze wychowało się bez ojca

            (źródło: Center of Disease Control),

            71% młodzieży, która porzuca szkołę pochodzi z takich rodzin

            (źródło: National Principals Assotiation Report on the State of High School),

            75% młodzieży ulegającej zatruciu chemicznymi środkami wychowało się bez ojca

            (źródło: Rainbow for all God’s Children),

            85% młodzieży trafiającej do więzień wychowało się w domu bez ojca

            (źródło: Fulton Co. Georgia Jail population, Texas Dept. Of Corrections 1992).
            • sylwiamich Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 12:53
              Dobra....Facet jest super...taki odpowiedzialny i mądry. No i tak kocha swoje
              dziecko i cudze też by kochał i jeszcze tą wredną sukę zdradziecką by przygarnął
              z może-nie-jego-dzieckiem.Jakiż z niego będzie dobry ojciec dla dzieci tej Pani
              z która jest obecnie. Co za cudowna z nich będzie para. I jaka z niej
              szczęściara. Masz rację...niech założy stałe zlecenie przelewu...pozbędą się tej
              szmaty ze swojego zycia.I dziecka...bo przecież tego chciała. Chociaz wszyscy
              rozumiemy że wpływ pełnej rodziny na dzieci czy ojca chociażby jest bardzo
              potrzebny co potwierdzić można artykułem cytowanym wyżej przez koleżankę. A
              Tobie miła katerinko wdzięcznie dziękujemy i życzymy szczęścia na nowej drodze
              życia z TYM PANEM pewnie, chociaż pewnie zaprzeczać będziesz...a ja ...cóż ...po
              cichu, po wielkiemu cichu wycofuję się w świat swojej paranoi....
              • katerina77 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 13:20
                Po co ta agresywna, histeryczna retoryka, koleżanko ? Przeczytaj sobie
                wszystkie posty, to wydedukujesz, jaki jest temat- czy Pani ma rację
                odmawiając dziecku ojca. Pytanie zostało uzupełnione kilkoma szczegółami, aby
                oddać całość sytaucji i umożlwić sforumłowanie własnego poglądu- a Ty odwracasz
                kota ogonem - zupełnie tak, jak rzeczona mamusia. Ani facet święty, ani baba,
                wpadka czy planowane dziecko, zmienia życie o 180 procent, każdy radzi sobie
                jak umie w nowej rzeczywistości i pytanie było, czy taka postawa Pani jest
                właściwa. A co mojego prywatnego zdania nt dalszego postępowania Pana coś Ci
                powiem: chyba nie wiesz, jak wygląda w życiu nastawiania dziecka p-ko drugiemu
                rodzicowi;uważam, że w takiej sytuacji nalezy wybrac mniejsze zło - bo tatus
                raz na miesiąc i zawsze obgadywany to tak na prawdę żaden tatuś. A zeby Pan
                ubiegał się o prawa rodzicielskie - doradziłam jemu to sama. Dopiero jak Pan
                zaczął bywać u dziecka Pani uzyskała okazję, żeby się popisać swoją nad nim (
                ojcem ) przewagą- i obecnie utrudnia kontakty, moje zdanie uległo zmianie. Przy
                czym to akurat zachowałam dla siebie- a Panu, ( może jet to dla mnie mąż,
                kochanek, brat , kolega, wujek, domyśl się, w każdym razie nie jestem
                obiektywna- to jest jasne ! ) nadal doradzam, zeby się nie zniechęcał, bo Pani
                też jest w trudnej sytacji i stąd pewnie takie zachowanie.
                Chyba masz lekką paranoję, skoro wypowiadasz się o sobie w liczbie mnogiej, czy
                moze piszesz z kims wspolnie? Nie wiem. Ciao .
            • kot_behemot8 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 13:10
              To jest OT ale muszę to napisać, bo zawsze mi ręce opadają jak widzę gdy ktoś
              tak bezkrytycznie podchodzi do badań tego typu.
              Na przykład:


              > 85% młodzieży trafiającej do więzień wychowało się w domu bez ojca



              Jeżeli cechą środowisk kryminogennych jest to, że ojcowie częściej porzucają
              swoje dzieci a inną cechą tych środowisk jest wysoki odsetek w nim osób
              trafiających do więzienia, to mamy tutaj do czynienia ze zwykłą korelacją a nie
              stosunkiem zależności. Zależność należałoby wykazać, a tego w tych badaniach
              nie uczyniono. Łatwo jest za to wykluczyć istnienie takiej zależności.
              Wystarczy przeprowadzić odrębne badania dla środowisk marginesu społecznego i
              oddzielne dla klasy średniej, wykształconej i bez wcześniejszych konfliktów z
              prawem. Bardzo szybko okaże się wtedy, że jeśli porównamy rodziny pełne i
              rodziny rozbite tylko w obrębie takiej jednolitej grupy, to opisane różnice nie
              wystąpią albo będą bez znaczenia statystycznego.
              • sylwiamich Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 14:25
                Rozumiem że interesuja Cię tylko niepochlebne posty dotyczące owej Pani. Pana
                nalezy zostawic w spokoju bez względu na to, jaki wpływ jego zachowanie miałoby
                na decyzję Pani. Wszak nie jestes obiektywna...
                To ja wole swoja paranoje niz uczestniczenie w kąciku wzajemniej adoracji.
                Żeby nadal nie dochodziło do zwrotów w style: "Pewnie nie wiesz" i "Twoim
                zdaniem" które wpędzaja mnie w moja paranoję, oznajmiam żę wiem i moje zdanie
                jest inne.
                na poparcie tego stwierdzenia oznajmiam że ukończyłam studia wyższe i od wielu
                lat pracuję z rodzinami patologicznymi, dysfunkcyjnymi i ich dziećmi.
                • katerina77 Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 15:49
                  Nie będę się powtarzać, pisałam już, co mnie interesuje. Napisałam już,
                  dlaczego siłą rzeczy zajmuje czyjąś stronę- i dlatego piszę , żeby się upewnić
                  w swoim zdaniu bądz je zmienić. Gratuluje ukończenia studów wyższych-
                  pozostawię bez komentarza. Szkoda , że mimo tego nadal nie wiem, jaki jest Twoj
                  pogląd - oprócz tego, że inny...? Jaki kącik wzajemnej adoracji? Pytam, czy
                  popierasz postawę Pani, która chce widocznie wychowac dziecko tylko sama, a
                  dziecku powiedzieć, że tatusia nie ma od zawsze, Panią zosie- samosie, bo Pan
                  nie chcial uznac dziecka, o którym Pani go poinformowała w 6 miesiący ciąży?
                  Takie jest pytanie, myślę, że dość jasne i powstrzymaj się od argumentów ad
                  personam - bo to oznacza, że nie masz żadnych argumentów.
                  • sylwiamich Re: Co sądziecie o takiej sytuacji : 05.03.06, 16:03
                    Ależ odpowiedż jest prosta i napisana przeze mnie wieleokrotnie. Nie mam prawa
                    ocenić- ani poprzeć, ani potępić tej Pani.Mam za mało danych. A te, które mi
                    zaprezentowała osoba stronnicza (czyli Ty)pozwalaja mi wysnuc wniosek że Pani ma
                    pewnie SWOJE powody dla których podjęła taką decyzję.A z tego co pisałas Pan
                    postawił warunek uznania dziecka...razem z Pania....i niestety dziecka nie uznał
                    gdy Pani nie spełniła tego warunku.
    • ja-siorka Katia, czy Ty chcesz zebysmy tu tą panią potępiły? 05.03.06, 16:00
      Takie mam wrazenie po przeczytaniu twojego postu. jezeli trafilam to na mnie nie licz. Swoja strona to koles chyba musial dziewczynie niezle zalezc za skore, skoro pochodzac z silnie katolickiego domu (ojciec) i sama bedac katoliczka zdecydowala sie na nieslubne dziecko. Taka decyzja jest raczej ciezka dla ludzi nalezacych do tego kosciola. A to ze chciala ustalic ojcostwo...jest dla mnie najoczywistsza sprawa pod sloncem, a to ze nie chce zeby przyznano prawa ojowskie temu panu...moze ma zle doswiadczenie z tym panem i po prostu nie chce zeby mial dostep do jej dziecka. To wszystko jest moja tworczoscia z palca bo przecierz nie wiem jak tam jest na prawde, i zeby "oceniac postawe matki" trzeba by bylo troche glebiej jednak zajrzec.
      • sylwiamich Re: Katia, czy Ty chcesz zebysmy tu tą panią potę 05.03.06, 16:06
        Sikoreczko...witaj w klubie paranoików i odszczepieńców
        • ja-siorka Re: Katia, czy Ty chcesz zebysmy tu tą panią potę 05.03.06, 16:25
          ???
          nie rozumiem, co w moim poscie bylo paranoiczne albo odszczepione?
      • katerina77 Re: Katia, czy Ty chcesz zebysmy tu tą panią potę 05.03.06, 16:12
        Ja prosze o wypowiedzi, po prostu. O własne zdanie. I moge jeszcze dodać tyle,
        że Pan Pani nic nie zrobił, poza tym, że przestał ją interesować- wnioskuję o
        tym stąd , że Pani jak dotychczas nie podała przed sadem dlaczego sie
        sprzeciwia wladzy rodzicielskiej dla ojca. Podawala tylko wciaz to samo- ze
        sie nie interesowal dzieckiem- to jest wg niej powód. Gdyby miała jakieś inne
        argumenty - z cała pewnoscią by o tym powiedziała, to jest pewne, a jakże. A
        facet, jak tylko dostal opinie lekarska - od razu poszedl do dziecka, i to nie
        raz. A` jej chodzi o to, że on jej nie uwierzył i pewnie poczuła się jak nie
        powiem kto.
        • katerina77 Re: Katia, czy Ty chcesz zebysmy tu tą panią potę 05.03.06, 16:31
          Aha,a jeżeli chodzi o katolickie wyznanie Pani- to już moja stronnicza osoba o
          tym pisała- Pani , jak większość wierzących i praktykujących katolików,
          rozkosznie korzystała z uroków grzechu przedmałżeńskiego seksu ( nie tylko z
          tatusiem) , spowiadając się od czasu do czasu i robiąc to samo, wiec może nie
          mieszajmy do tego wiary, bo to jest dyskusja na zupełnie inny temat. Moim
          zdaniem Pani przedkłada swoje dobro nad dobro dziecka- tatuś jej osobiście nie
          jest do niczego potrzebny i nie jest tak, że to dziecko jest czymś, o czym
          marzyła w tym czasie. Dlatego robi mu na złość- np odmawia kontaktu z
          dzieckiem. Po co ma się jej pałętać po życiu- wystarczy , że bedzie płacił. Jej
          nie jest potrzebny. Mozesz być pewna, sylwiamich: jezeli Pani wyesplikuje inne
          powody poza tym jednym ktory wskazuje NAPISZE TU O TYM. I przestan sie
          emocjonowac i otwarcie stawiac sobie diagnoze- niektorzy nie rozumieja , o co
          chodzi.
          • margot_may Re: Katia, czy Ty chcesz zebysmy tu tą panią potę 06.03.06, 00:23
            piszesz i piszesz z TWOICH postów wynika, że ta pani nie ma nic na swoja obronę,
            jest wstrętna kobieta i wstrętna matką. więc czemu ci zależy na naszym zdaniu?

            • katerina77 Re: Katia, czy Ty chcesz zebysmy tu tą panią potę 06.03.06, 23:45
              Tak , w ten sposób JA ją z grubsza oceniam, czy to znaczy, ze nie mam prawa
              zapytac innych o zdanie???
            • katerina77 Re: Katia, czy Ty chcesz zebysmy tu tą panią potę 06.03.06, 23:47
              Margot, pisze i pisze, bo od tego jest to miejsce.
        • ja-siorka Re: Katia, czy Ty chcesz zebysmy tu tą panią potę 05.03.06, 16:32
          Moze sie poczula nie dobrze, nie bylo mnie tam nie wiem jak pan z pania to zalatwial. To ze sie nie interesowal dzieckiem jest wg mnie mocnym argumentem. Mam raczej podejrzenia ze chcial za pomoca dziecka cos tej pani udowodnic. Ale moze byc i tak, ze sie w nim pozniej dopiero instynkty ojcowskie obudzily, i teraz rzeczywiscie chce miec kontakt z dzieckiem, nawet za cene spuszczenia troche z wlasnej dumy. No to w takim wypadku chyba wszystko przed nimi. Moga sie pewnie jeszcze dogadac, ale to w duzej mierze zalezy od postawy ojca, jak spusci z tonu i postara sie porozmawiac z matka to moze dojda do jakiegos sensownego wniosku ktory pozwoli im obojgu opiekowac sie dzieckiem.
Pełna wersja