katerina77
03.03.06, 10:24
On i ona spotykaja sie przez 4, 5 miesiecy. Zareczają się nawet ( troche z
powodu mocno katolickiego ojca dziewczyny, ale nieważne, ona tez gorliwa
katoliczka- uprawiajaca seks przedmałżenski...) . On po tych kilku miesiacach
wyjezdza na 9 miesieczne szkolenie- przyjezdza do narzeczonej raz na miesiac-
tak jak pozwala mu na to rozklad zajec i finanse.Po powrocie dowiaduje sie,
ze Pani nie byla tak chyba do konca wierna- robi jej wyrzut z tego powodu -
ona zrywa.Akcja dzieje sie w pazdzierniku 2005r. On probuje wrocic - ona nie
chce. Koniec amen. Pani w grudniu robi sobioe tescik - okazuje sie, ze jest w
ciazy. Pana informuje o tym w marcu 2006r.- prawie pol roku po rozstaniu.
Pan mowi, ze uzna dziecko, jezeli ona z nim bedzie; ze uzna, nawet jezeli
nie jest to jego dziecko. Pani odmawia i nie chce sie nawet z Panem zobaczyc
osobiscie. Pan dziecka nie uznaje. Pani wnosi do sadu o ustalenie ojcostwa-
opinia lekarzy jest jednoznaczna- ze on jest ojcem. Pani sprzeciwia sie
przyznaniu ojcu władzy rodziecielskiej i awanturuje sie, ze Pan miał
wątpliwości co do swojego ojcostwa. Czy pochwalacie tką postawę młodej matki ?