margot_may
04.03.06, 03:54
zwierciadło feminizmu.
zebranie w całość, sama esencję pierwotnej, naturalnej determinacji.
takete:
"Powtarzam raz jeszcze, że winien temu jest odwieczny paradygmat, na mocy
którego dobrostan mężczyzny jest
dobrem strwonnym, z założenia przeznaczonym do wydatkowania/zużywania w
procesie pozyskiwania innych,
docelowych dóbr. Mięso armatnie, mięso kopalniane, mięso budowlane, mięso
tartaczne - mężczyzna nie jest dla
społeczeństwa osobą, lecz zasobem. Sporty ekstremalne, brawura, walka, nawet
rytuały używkowe - to sposób, w
jaki mężczyźni prześcigają się w prezentowaniu tych cech, które ostatecznie są
wskaźnikami ich zasobowej
użyteczności: siła, wydolność fizyczna, odporność na ból, zdrowy metabolizm.
Feministkom zarzucam ideologiczny
przekręt polegający na dowodzeniu, że mężczyźni są beneficjentami tego układu
i że to oni go strzegą. W
rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: ten układ jest stabilizowany i
regulowany przez monopol macicy.
Ideologia feministyczna wetuje możliwość takiego sformułowania problemu i tym
samym nie dopuszcza myśli, że do
poprawy sytuacji mężczyzn niezbędna jest także zmiana postaw kobiet, oraz że
tej zmiany postaw można od
kobiet WYMAGAĆ z pozycji moralnych, podobnie jak od mężczyzn WYMAGAŁO się i
nadal wymaga odejścia od pewnych
oczekiwań wobec kobiet."
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=37230184
chociaz w wielu sprawach nie zgadzam się z takete, to ten teskt pozwolił mi
zrozumieć jak takete pojmuje istnienie męskiej płci: cała rola jaką ma owa
odgrywać jest wymuszona przez naturę i przez to cholernie frustrująca.
skąd my to znamy...
ale pierwszy raz spotykam się z tym, żeby facet tak psioczył na biologiczny
determinizm. i żeby go opisywał, żeby starał się odkryć, ukazać publiczności,
w nadziei, że jeśli będzie ujawniony to przestanie obowiązywać, przyschnie, i
umrze śmiercią naturalną, no bo, jak długo jeszcze to ma trwać?!