"Feminizm" w sądach rodzinnych

20.03.06, 11:15
Oto do czego prowadzi propaganda środowisk feministycznych i czerwonej zarazy
w mediach oraz dominacja kobiet w sądach rodzinnych:

- Molestowanie jest bardzo medialne. Zaczynają nim grać żony w czasie rozpraw
rozwodowych. Chcąc uzyskać orzeczenie o winie męża, czyli alimenty i opiekę
nad dziećmi, wymyślają, że wykorzystuje je seksualnie - mówi mecenas
Eugeniusz Michałek. Tylko jego kancelaria prowadziła ostatnio dwie takie
sprawy. W jednej żona opowiadała przed sądem, że do molestowania dochodzi w
czasie kąpieli, podczas której mąż wykorzystuje nieświadomość bawiącego się
wodą dziecka, by je dotykać. Myślała, że ta historią zbulwersuje sąd i obwini
męża o rozpad związku. Sprawa trafiła do prokuratury. Tam okazało się, że
kobieta historię zmyśliła.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3221911.html
    • nihiru Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 20.03.06, 11:21
      nie za bardzo rozumiem, co ma wspólnego "feministyczna propaganda" z faktem, że
      kobiety chwytają się wszelkich sposobów (nie zawsze uczciwych) aby uzyskać
      opiekę nad dzieckiem.
    • zlotoslanos Niespójne to 20.03.06, 11:23
      Skoro tak kole w oczy, że:

      " Sędziami w 98 proc. przypadków są kobiety i to one decydują. Tylko pytanie,
      czy o dobru dziecka czy mamusi? "

      Dlaczego zatem :
      "W ub. roku mieliśmy ok. 40 spraw dotyczących molestowania seksualnego
      zakończonych umorzeniami. Kilka z nich było związanych z rozwodami ....
      przyznaje, że w ubiegłym roku z sądu trafiło do nich kilkanaście takich spraw. -
      W porównaniu z rokiem 2004 to znacznie więcej. Ani jedna nie okazała się
      prawdziwa - mówi. "

      Czyli czego dotyczy zarzut, że dominacja kobiet w sądach prowadzi do nadużyć?
      • astonisz Re: Niespójne to 20.03.06, 11:33
        Jest to nad wyraz oczywiste. W 97 na 100 przypadkow takie sprawy rozstrzygane
        sa na korzysc kobiet. Pozostaje takze pytanie, ilu facetom nie udalo sie
        wybronic w prokuraturach przed bezpodstawnymi oskarzeniami oraz ile z tych
        kobiet zostalo ukaranych za skladanie falszywych zeznan? Nie dosc, ze traca
        prawa rodzicielskie, majatki, to jeszcze robi sie z nich pedofili. Zgroza.
        • zlotoslanos Re: Niespójne to 20.03.06, 11:37
          Skąd masz te liczby 97 na 100, skoro zacytowałam , że sprawy są wnikliwie
          badane i umarzane w w i ę k s z o ś c i ?
          • astonisz Re: Niespójne to 20.03.06, 11:47
            > Skąd masz te liczby 97 na 100, skoro zacytowałam , że sprawy są wnikliwie
            > badane i umarzane w w i ę k s z o ś c i ?

            Te liczby nie odnosza sie do spraw o molestowanie, ale ogolnie do spraw przed
            sadami rodzinnymi wg statystyk SOPO. A pytanie doprecyzuje - co z facetami,
            przeciw ktorym wszczete na podstawie zmyslonych oskarzen sledztwa nie zostaly
            umorzone? I jak powinny odpowiadac kobiety za skladanie falszywych zeznan? Czy
            powinno powstac pojecie "szoku rozwodowego", tak jak na potrzeby spraw
            dotyczacych katowanych noworodkow wymyslono pojecie "szoku porodowego"?
            • nihiru Re: Niespójne to 20.03.06, 11:57
              Powinny być karane dokładnie tak samo jak mężczyźni.

            • zlotoslanos Re: Niespójne to 20.03.06, 11:58
              Wcale szokiem porodowym nie tłumaczy się katowania noworodków. Ci co katują
              nie są bezkarni, szok porodowy to opisana jednostka chorobowa możliwa do
              zdiagnozowania.
              Poza tym tak myślę, że lepiej u kilku dorosłych ludzi się pomylić z osądzeniem
              niż uniewinnić i pozostawić nadal w rękach molestującego pedofila TATY jedno
              dziecko.
            • fandangoo Re: Niespójne to 20.03.06, 23:09
              Głupstwa cytujesz. Te osławione 97/100 to procent spraw, w któych są decyduje,
              że miejsce dziecka jest przy matce. Tyle że liczby odnoszą się do ogółu spraw,
              a nie do tych - jakże nielicznych - przypadków, gdzy także i ojciec chce, by
              dziecko mieszkało z nim.
            • aelithe Re: Niespójne to 01.04.06, 21:53
              astonisz szokpoporodowy to nie maltretowanie noworodka, alepróba jego zabicia.
              Nie zdarza się często;ale jednak tak. Dotyczy głównie kobiet, gdze była
              niechciana ciąża, bojących się jej konsekwencji. Ale nie oznacza to,że matka
              oczekująca chcianego dziecka nie może wpaśc w szok poporodowy.
              • astonisz Re: Niespójne to 02.04.06, 23:51
                > astonisz szokpoporodowy to nie maltretowanie noworodka, alepróba jego
                > zabicia.

                No to kwestia zabijania sformalizowana. Pozostaje katowanie. Tutaj moze
                sprobujemy przeforsowac okreslenie... powiedzmy... oszolomienie poporodowe? :-)
                Pasuje jak ulal do zrelatywizowania winy.

                > Nie zdarza się często;ale jednak tak. Dotyczy głównie kobiet, gdze była
                > niechciana ciąża, bojących się jej konsekwencji. Ale nie oznacza to,że matka
                > oczekująca chcianego dziecka nie może wpaśc w szok poporodowy.

                Nie matka, tylko zwyrodnialy potwor ksztaltem przypominajacym homo sapiens
                sapiens i nie szok poporodowy, tylko morderstwo z premedytacja.
                Jesli jakis czlowiek nie pasuje do mojej koncepcji swiata, to nie cwiartuje go
                i nie kisze w beczkach.
                • hirondelle123 Re: Niespójne to 03.04.06, 08:37
                  A kto twierdzi, że każde morderstwo popełnione przez matkę na dziecku wynika z
                  szoku poporodowego? Kto bronił tej pani od dzieci w beczkach po kapuście,
                  twierdząc ze jest niewinna, winny jest szok poporodowy? Straszne głupstwa
                  wypisujesz. Wiesz, na świecie jest wystarczająco dużo prawdziwych problemów i
                  naprawdę nie musisz ich na siłę wymyslac.
    • illiterate Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 20.03.06, 12:11
      Kiedy kobiety dostana to, co chca - to znaczy prawo do _rownego_ traktowania,
      zniknie problem nierownego traktowania mezczyzn. Skoro kobiety beda traktowane
      _rowno_, to i - to taki logiczny wniosek - mezczyzni takze. Skoro mezczyzni
      beda mieli rowne prawa, to nie bedzie problemu w sadach - bo do opieki nad
      dzieckiem bedzie mial prawo i mezczyzna, i kobieta. Zniknie wiec pogrywanie
      dzieckiem i - w ramach odwetu - ojciec bedzie mogl oskarzyc matke, ze to ona
      molestuje dziecko podczas zabaw w lazience.

      Mnie jakos jednak bulwersuje tu nie satanistyczno-feministyczna propaganda
      (mozesz powolac sie na strony feministyczne, ktore nawoluja do takiego wlasnie
      postepowania? Chetnie poczytam), ale fakt, ze wskutek glupoty matki cierpi
      dziecko.

      A teraz wyskakuj z dowodow ;)
      • astonisz Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 20.03.06, 12:25
        Problem w tym, ze dzis o dyskryminacji kobiet mozemy mowic jedynie w sensie
        spolecznym - dyskryminacja "siedzi" w glowach niektorych ludzi (takze kobiet
        pracodawcow, kobiet urzedniczek). Natomiast mezczyzni sa dzis dyskryminowani w
        obliczu prawa, vide sady rodzinne czy sluzba wojskowa z poboru. Dlaczego nie
        zasadza sie alimentow od kobiet na rzecz dzieci wychowywanych samotnie przez
        ojcow?
        • pavvka Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 20.03.06, 12:35
          astonisz napisał:

          > Dlaczego nie
          > zasadza sie alimentow od kobiet na rzecz dzieci wychowywanych samotnie przez
          > ojcow?

          A nie zasadza się?
        • illiterate Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 20.03.06, 13:07
          astonisz napisał:

          > Problem w tym, ze dzis o dyskryminacji kobiet mozemy mowic jedynie w sensie
          > spolecznym - dyskryminacja "siedzi" w glowach niektorych ludzi (takze kobiet
          > pracodawcow, kobiet urzedniczek).

          A to ciekawe, ze tak wypowiadaja sie _zawsze_ tylko faceci.
          Jasne jest, ze _oczywiste_ przejawy dyskryminacji zdarzaja sie mniej czesto niz
          np zjawisko 'szklanego sufitu', ale kazda ze znajomych kobiet spotkala sie
          kilkanascie jesli nie kilkadziesiat razy z ewidetnymi lub subtelnymi przejawami
          lamania naszych praw. I nie jest wazne, jakiej plci jest ten, kto je lamie, nie
          wydaje Ci sie?

          Poza tym, wydawalo mi sie, ze mowilismy o tym, jak mianowicie propaganda
          feministyczna przyczynia sie do namawiamia kobiet do falszywych oskarzen?
          Chetnie poczytam dowody. Smialo.

          > Natomiast mezczyzni sa dzis dyskryminowani w
          > obliczu prawa, vide sady rodzinne czy sluzba wojskowa z poboru. Dlaczego nie
          > zasadza sie alimentow od kobiet na rzecz dzieci wychowywanych samotnie przez
          > ojcow?

          Alez zasadza sie. I nadal nie rozumiem, jaki ma to (i sluzba wojskowa dla
          mezczyzn) zwiazek z rzekomym naklanianiem przez feministki do falszywych zeznan
          i krzywdzenia dzieci?
          • takete_malouma Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 22.03.06, 19:13
            > I nie jest wazne, jakiej plci jest ten, kto je lamie,
            > nie wydaje Ci sie?

            Czy mogę Cię zacytować przy okazji najbliżej dyskusji o narażeniu mężczyzn i kobiet na przemoc, kiedy to z pewnością padnie argument, że przecież mężczyzn biją głównie inni mężczyźni, więc się nie liczy?

            • illiterate Nie ma sprawy, 22.03.06, 19:20
              jesli ktos lamie prawo, to powinien odpowiadac za to przed sadem. Plec nie ma
              znaczenia.
              • sauber1 Re: Nie ma sprawy, 01.04.06, 20:51
                > jesli ktos lamie prawo, to powinien odpowiadac za to przed sadem. Plec nie ma
                > znaczenia.

                Dobrze by tak było, znam kobietę która pozwoliła sobie na zaciagnięcie kredytów
                przedstawiając nieprawdziwe dane podrabiając podpisy taki drobiazg kilka
                dziesiąt tysięcy złotych w przeciagu kilku tygodni otrzymała za to dwa
                prawomocne wyroki w zawieszeniu, by wyjść z opresji oskarżyła męża o
                molestowanie psychiczne. Przedstawia fałszywe oskarżenia i prawdopodobnie jej
                bedie wiara. Wszystkie zdobyte w różny sposób finanse lokuje w piramidy
                finansowe oficjalnie przedstawia się za kobietę nie pracującą i prowadzącą
                zsdnej działaności,żyjącą z pomocy społecznej, gdzie tymczasem pracuje w biurze
                prowadzi hanel wynalazkami , a uzyskane dochody transferuje za granice tworząc
                fikcyjną kariere na swoje nałe dzieci. Wygląda to dość n ie zrozumiale ale
                widzę że przedmówcy mają rację twierdząc, że facet jest dyskryminowany i
                praktycznie skazany na przegraną w każdej sprawie rodzinnej nawet gdy ma ona
                wątek kryminalny.
          • aelithe Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 01.04.06, 22:04
            Illiterate mobbing nie jest zjawiskiem związanym z płcią. Femistki po prostu
            dostrzegają ten problem w przypadku kobiet. Nie dostrzega się molestowania
            mężcyzzn przez kobiety w miejscu pracy, ale głośno mówi o molestowaniu kobiet.
            Femistki piszą, że kobiety mniej zarabiają. Tymczasem starają się niedostrzegać
            faktu, że mężczyźni z reguły ciężej pracują. Nie chodzi tu o kwalifikacje, ale
            np. pracę jako częśc zespołu. Z reguły mężcyzna nie odmówi ci pomocy; kobieta
            wymyśli ci tysiące powodów, aby nie przyjąć dodatkowych obowiazków.
            Moim zdaniem Astonisz nie widzi sedna sprawy. Problem nie siedzi w głowach;
            problem siedzi w kieszeniach. Istnieją sprytne panie,które wyciągają grube
            pieniądze od młodych dziewcząt oraz Pań z problemami życiowymi.
            • astonisz Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 03.04.06, 00:17
              aelithe napisał:

              > Moim zdaniem Astonisz nie widzi sedna sprawy. Problem nie siedzi w głowach;
              > problem siedzi w kieszeniach. Istnieją sprytne panie,które wyciągają grube
              > pieniądze od młodych dziewcząt oraz Pań z problemami życiowymi.

              Nie mowimy o wyzysku jako takim tylko o feminizmie. Chec wyzysku nie jest
              przypisana do plci ani nawet do konkretnego srodowiska. Sadzisz, ze wsrod
              feministek nie ma kobiet wykorzystujacych mlode dziewczyny i panie z problemami
              zyciowymi? Tacy ludzie sa _wszedzie_. Wedlug feministek liderami wyzysku sa
              mezczyzni. Ja mowie, ze zla bizneswomen niczym nie rozni sie od zlego
              biznesmena. Oboje wykorzystaja cie tak samo, jesli przyniesie to wiekszy zysk.
              • aelithe Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 03.04.06, 16:11
                astonisz nie mówiłem o wykorzystywaniu w miejscu pracy. Mówiłem o biznesie
                femistycznym. One z czegoś finansują swoją działalność. Albo wyciągają
                pieniądze od państwa; albo szukają sponsorów. Najczęściej Pań. Młode
                dziewczyny, bo nie mają własnego zdania i najłatwiej jest je urobić. Panie z
                problemami osobistymi; bo stosunek kobiet do męczyzn bardzo często zależy od
                aktulanego stanu jest związku. Wiesz dla kobiety porzuconej przez męża; wszyscy
                mężczyźni to szkodniki, które należy tępić.
                • astonisz Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 03.04.06, 16:39
                  aelithe napisał:

                  > astonisz nie mówiłem o wykorzystywaniu w miejscu pracy. Mówiłem o biznesie
                  > femistycznym. One z czegoś finansują swoją działalność. Albo wyciągają
                  > pieniądze od państwa; albo szukają sponsorów. Najczęściej Pań. Młode
                  > dziewczyny, bo nie mają własnego zdania i najłatwiej jest je urobić. Panie z
                  > problemami osobistymi; bo stosunek kobiet do męczyzn bardzo często zależy od
                  > aktulanego stanu jest związku. Wiesz dla kobiety porzuconej przez męża;
                  > wszyscy mężczyźni to szkodniki, które należy tępić.

                  Teraz wyraziles sie klarownie i moge sie pod tym podpisac ;)
                • k.kasia1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 11.09.06, 09:09
                  no nie zdzierżę!!!!!!! miesiące temu to zostało napisane, ale chyba wiele osób
                  nadal tak myśli!!
                  'One z czegoś finansują swoją działalność. Albo wyciągają
                  > pieniądze od państwa; albo szukają sponsorów. Najczęściej Pań. Młode
                  > dziewczyny, bo nie mają własnego zdania i najłatwiej jest je urobić. Panie z
                  > problemami osobistymi; bo stosunek kobiet do męczyzn bardzo często zależy od
                  > aktulanego stanu jest związku. Wiesz dla kobiety porzuconej przez męża; wszyscy
                  >
                  > mężczyźni to szkodniki, które należy tępić. "

                  Co to do cholery za bzdury??!!
                  Swoja organizację (feministyczną, a jakże!!) lokalną i newielką zakładałam kiedy
                  byłam w szczęśliwym związku i planowałam ślub!!
                  Przez prawie 4 lata razem z koleżankami SAME składałyśmy się na jej działanie,
                  każda z nas jest co prawda młoda, ale na pewno ma swoje zdanie.
                  Zajmowałyśmy się kształceniem kobiet (i mężczyzn), walką z chorobami, przemocą
                  itp. Nigdy nikomu nie powiedziałyśmy, ze mężczyzn należy zwalczać!!! mnie mówie
                  tego nawet dzisiaj, w niemalże przeddzień własnego rozwodu!!!
                  Są jakieś granice kłamstwa, moi drodzy. A to, co prezentujesz, to zwykłe
                  oszczerstwo i potwarz!!! Przejżyj sobie proszę finanse organizacji
                  feministycznych w Polsce. Zobaczysz, ze po pierwsze pieniądze pochodzą w
                  większości z organizacji zagranicznych (Global Fund for Women, Mama Cash,
                  Heinrich Boll, Batory, Ford, itp) a to, co dostajemy od "państwa" to głównie
                  pieniadze pochodzące z budzetu UE, gdzie zrównanie praw kobiet i MĘŻCZYZN jest
                  jednym z priorytetów, tzw. gender mainstreaming.
                  A jeśli jakaś babka z kasą chce trochę wydać na organizacje kobiece, to chyba do
                  janej anielki jej prywatna sparwa!!!
        • evita_duarte Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 20.03.06, 13:38
          astonisz napisał:

          > Dlaczego nie
          > zasadza sie alimentow od kobiet na rzecz dzieci wychowywanych samotnie przez
          > ojcow?
          >

          To klamstwo, oczywiscie, ze sie zasadza!
        • kot_behemot8 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 20.03.06, 15:34
          > Problem w tym, ze dzis o dyskryminacji kobiet mozemy mowic jedynie w sensie
          > spolecznym - dyskryminacja "siedzi" w glowach niektorych ludzi (takze kobiet
          > pracodawcow, kobiet urzedniczek). Natomiast mezczyzni sa dzis dyskryminowani
          w
          > obliczu prawa, vide sady rodzinne


          Nieprawda, prawo nie jest dla mężczyzn dyskryminujące, jeśli już to
          dyskryminujące są orzeczenia czyli interpretacja prawa czyli własnie to co
          sędzie rodzinne "mają w głowach" (a to co one mają w głowach to na pewno nie
          jest feminizm tylko wręcz odwrotnie). Podaj przepis który twoim zdaniem
          dyskryminuje mężczyzn jeśli uważasz że jest inaczej inaczej.



          czy sluzba wojskowa z poboru. Dlaczego nie
          > zasadza sie alimentow od kobiet na rzecz dzieci wychowywanych samotnie przez
          > ojcow?
          >


          A kto ci powiedział, że się nie zasądza???
        • heretic_969 To nie jest dyskryminacja, 20.03.06, 16:22
          to jest zwykła sprawiedliwość (sądy rodzinne) lub względy praktyczne (służba
          wojskowa).
          • astonisz Re: To nie jest dyskryminacja, 20.03.06, 18:41
            > to jest zwykła sprawiedliwość (sądy rodzinne)

            Ciekawe dla kogo? Dla ojca, dziecka, czy dla sedziny?

            > lub względy praktyczne (służba wojskowa).

            Ze wzgledow praktycznych moglbym tez np. kupic na czarnym rynku nieletnia
            dziewczyne, wydymac ja, a nastepnie sprzedac do zachodniego burdelu. Same
            praktyczne korzysci dla faceta ;-)
            • kot_behemot8 Re: To nie jest dyskryminacja, 20.03.06, 19:26
              astonisz napisał:

              >
              > Ze wzgledow praktycznych moglbym tez np. kupic na czarnym rynku nieletnia
              > dziewczyne, wydymac ja, a nastepnie sprzedac do zachodniego burdelu. Same
              > praktyczne korzysci dla faceta ;-)


              Demagogia. A względy praktyczne w przypadku wojska dotyczą nie poborowych tylko
              całej reszty czyli podatników: po kiego diabła szkolić za ciężkie pieniądze
              kobietę jeśli ona w razie wojny i tak najprawdpodobniej zostanie w domu z
              dziećmi? Kogo będzie obchodziło równouprawnienie gdy wybuchnie wojna...


              >
              • astonisz Re: To nie jest dyskryminacja, 20.03.06, 19:57
                > Demagogia. A względy praktyczne w przypadku wojska dotyczą nie poborowych
                > tylko
                > całej reszty czyli podatników: po kiego diabła szkolić za ciężkie pieniądze
                > kobietę jeśli ona w razie wojny i tak najprawdpodobniej zostanie w domu z
                > dziećmi?

                A co mnie obchodza korzysci podatnikow? Socjal dla kobiet samotnie
                wychowujacych dzieci czy urlopy macierzynskie tez sa kosztowne, a nikt nie
                steka. Jak to w koncu jest - ma byc rownosc czy przywileje?

                > Kogo będzie obchodziło równouprawnienie gdy wybuchnie wojna...

                To po co w ogole walczyc o rownouprawnienie, skoro w kazdej chwili moze
                wybuchnac wojna?
                • kot_behemot8 Re: To nie jest dyskryminacja, 23.03.06, 10:29
                  astonisz napisał:

                  > > Demagogia. A względy praktyczne w przypadku wojska dotyczą nie poborowych
                  >
                  > > tylko
                  > > całej reszty czyli podatników: po kiego diabła szkolić za ciężkie pieniąd
                  > ze
                  > > kobietę jeśli ona w razie wojny i tak najprawdpodobniej zostanie w domu z
                  >
                  > > dziećmi?
                  >
                  > A co mnie obchodza korzysci podatnikow?



                  A co mnie obchodzi co ciebie obchodzi? Mnie akurat korzyści podatników
                  interesują najbardziej bo sama jestem podatnikiem i to o moje pieniądze tu
                  chodzi. Spory ideologiczne, jeśli są jałowe, w ogóle mnie nie interesują.




                  Socjal dla kobiet samotnie
                  > wychowujacych dzieci czy urlopy macierzynskie tez sa kosztowne, a nikt nie
                  > steka. Jak to w koncu jest - ma byc rownosc czy przywileje?



                  Ma być rozsądne wydawanie pieniędzy podatników, ja jako podatnik sobie tego
                  życzę. Wydawanie pieniędzy na szkolenie wojskowe kobiet to pieniądze wyrzucone
                  w błoto i sobie tego nie zyczę. Większość socjalu to też pieniądze wyrzucone w
                  błoto i też sobie tego nie życzę. Natomiast urlopy macierzyńskie po pierwsze są
                  finansowane ze składki zus a więc nikt łaski nie robi, po drugie one akurat są
                  w interesie państwa a więc i moim.



                  >
                  > > Kogo będzie obchodziło równouprawnienie gdy wybuchnie wojna...
                  >
                  > To po co w ogole walczyc o rownouprawnienie, skoro w kazdej chwili moze
                  > wybuchnac wojna?



                  Armię szkolimy na wypadek wojny a nie na wypadek pokoju. Natomiast
                  równouprawnienie odwrotnie - jest potrzebne w czasie pokoju a nie w czasie
                  wojny. Dlatego równouprawnienie w armii ma sens wyłącznie ideologiczny,
                  praktycznego nie ma. Ja wolę kierować się pragmatyzmem zamiast ideologią a ty
                  jak tam sobie chcesz.
                  >
                • aelithe Re: To nie jest dyskryminacja, 01.04.06, 22:16
                  Słuchaj nie możesz przyjmować wojska takim jak jest obecnie. Służba kobiet to
                  absurd w rozumieniu klasycznej wojny.
                  Na mężczyźnie spoczywał obowiązekobrony majątku przed napastnikiem. Było 30%
                  silniejszy więc jest to naturalne. Potem oczywiście było to przeniesione na
                  obronę państwa. Kobiety nie brały udziału w walkach;były zbyt cenne. Od ilości
                  kobiet zależała potęga grupy. Natomiast można było sobie pozwolić na utratę
                  mężczyzn. Biologicznie jeden mężczyzna może "obsłużyć" grupę kobiet, odwrotnie
                  nie. Chodzi o możliwość posiadanie potomka.
                  Dodatkowym zadania żołnierza było zadamnie jak największych strat wrogowi.
                  Czyli rabunek i gwałty. Proszę sobie wyobrazić żołnierza płci żeńskiej
                  zdejmującego spodnie przed mężczyzną strony przeciwnej. Co innego zgwałcenie
                  kobiety przez zołnierza płci męskiej.
                  • astonisz Re: To nie jest dyskryminacja, 02.04.06, 23:59
                    aelithe napisał:

                    > Słuchaj nie możesz przyjmować wojska takim jak jest obecnie. Służba kobiet to
                    > absurd w rozumieniu klasycznej wojny.
                    > Na mężczyźnie spoczywał obowiązekobrony majątku przed napastnikiem. Było 30%
                    > silniejszy więc jest to naturalne. Potem oczywiście było to przeniesione na
                    > obronę państwa. Kobiety nie brały udziału w walkach;były zbyt cenne. Od
                    ilości
                    > kobiet zależała potęga grupy. Natomiast można było sobie pozwolić na utratę
                    > mężczyzn. Biologicznie jeden mężczyzna może "obsłużyć" grupę kobiet,
                    odwrotnie
                    > nie. Chodzi o możliwość posiadanie potomka.
                    > Dodatkowym zadania żołnierza było zadamnie jak największych strat wrogowi.
                    > Czyli rabunek i gwałty. Proszę sobie wyobrazić żołnierza płci żeńskiej
                    > zdejmującego spodnie przed mężczyzną strony przeciwnej. Co innego zgwałcenie
                    > kobiety przez zołnierza płci męskiej.

                    To oczywiste. Ale w tym momencie nie interesuja mnie wzgledy praktyczne,
                    korzysci spoleczne, oszczednosci budzetowe. Licza sie prawa czlowieka,
                    jednostki. Twoim sposobem moglbym podawac przyklady na niepraktycznosc
                    emancypacji kobiet. Chcesz?
                    • hirondelle123 Re: To nie jest dyskryminacja, 03.04.06, 08:45
                      astonisz napisał:


                      >
                      > To oczywiste. Ale w tym momencie nie interesuja mnie wzgledy praktyczne,
                      > korzysci spoleczne, oszczednosci budzetowe.


                      I to jest właśnie twój błąd, bo wojsko powinno być z zasady wolne od ideologii.
                      By było skuteczne musi opierać się na założeniach pragmatycznych.



                      Licza sie prawa czlowieka,
                      > jednostki.


                      Nieprawda, gdyby chodziło ci o prawa jednostki to domagałbyś się zniesienia
                      obowiązkowego poboru dla wszystkich. Przecież to właśnie przymus wojska łamie
                      prawa człowieka a nie brak tego przymusu;))


    • dokowski Bardzo słusznie umieściłeś cudzysłów 20.03.06, 12:35
      astonisz napisał:

      > propaganda środowisk feministycznych i czerwonej zarazy

      Jednak za chwilę zapomniałeś o nim. Zdecyduj się kogo uważasz za przestępców:
      czerwone "feministki" czy feministki?
      • astonisz Re: Bardzo słusznie umieściłeś cudzysłów 20.03.06, 12:48
        Dla mnie bez roznicy, bo czerwone "feministki" wspieraja feministki i na
        odwrot. Czerwone probuja nie popasc w niebyt wykorzystujac szum medialny, choc
        przez 10 lat rzadow lewicy w Polsce niczego korzystnego dla kobiet w Sejmie nie
        przeforsowaly, a feministki z kolei czolgaja sie przy dzialaczkach
        skompromitowanego SLD liczac na jakis ochlap.
        • dokowski Socjalizm i liberalizm to przeciwieństwa 20.03.06, 13:35
          astonisz napisał:

          > czerwone "feministki" wspieraja feministki i na odwrot.

          Feminizm jest odłamem liberalizmu. Powstał i rozwinął się głównie w USA na
          gruncie liberalnej walki o wolności i prawa człowieka.

          Przeciwieństwem liberalizmu i feminizmu są socjalistyczne ruchy kobiece, kiedyś
          podporządkowane ZSRR miały swoją centralę w Paryżu ale popularne były w całej
          Europie i nadal są popularne, w przeciwieństwie do feminizmu. Te ruchy są
          zaprzeczeniem feminizmu i liberalizmu, np. norweskie socjalistki walczą o to,
          żeby młode kobiety były siłą wcielane do wojska tak jak młodzi mężczyźni,
          podczas gdy liberałowie i feministki walczą o to, żeby armia była zawodowa,
          żeby nikt nie był siłą wcielany do wojska, ale żeby każdy człowiek miał
          możliwość szkolenia i pracy w takiej armii zawodowej zgodnie ze swoimi
          umiejętnościami.

          Innym przykładem jest podejście do macierzyństwa. Socjalistki chcą pozbawić
          dzieci opieki matki - propagują sztuczny pokarm i podawanie go niemowlakowi
          przez ojców, propagują żłobki i przedszkola, każą kobietom pracować zawodowo
          tak jak pracują mężczyźni.

          Feministki przeciwnie, walczą o to żeby praca matki była traktowana tak jak
          praca mężczyzn, żeby matki miały prawo np. do emerytury niezależnie od tego,
          czy pracowały w domu czy w "pracy". Feministki wiedzą, że pokarm naturalny jest
          lepszy, że wychowanie w rodzinie w atmosferze miłości jest dla dziecka lepsze
          niż socjalizacja w żłobku i przedszkolu
    • tgmen Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 20.03.06, 12:39
      Myślę skromnie, iż szybciej doczekamy się alimentów od kobiet niż spadku prawie stuprocentowego udziału pedofili-mężczyzn w grupie pedofili wogóle. A w dzisiejszych czasach (widoczne jest to np. w Kanadzie) zarzut pedofilii to broń obosieczna. Przez przewrażliwienie społeczeństwa, pewne zachowania pozbawione zupełnie wymiaru "przestępstwa" mogą być interpretowane "za" także przeciw kobietom jak i mężczyznom. Cieszę się jednak że dobry psycholog jest w stanie takie niuanse wychwycić...
      • aelithe Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 01.04.06, 22:30
        Dlaczego uważasz, że molestowanie seksualne jest domeną mężczyzn. Wszystko
        opiera się na definicji. Jeśli definicją wykorzystywania seksulanego dziecka
        będzie wprowadzenia narządu rodnego dorosłego do narządu rodnego nieletniego to
        oczywiście będziemy mieli samych pedofilów mężczyzn. Natomiast jeśli przyjmiemy
        za czyn lubieżny również, jak chce polskie prawo, dotykanie, całowanie i inne
        formy pieszczot narządu rodnego, to będziemy mieli,w opini psychologów,
        znacznie wiecej kobiet; które nie widzą nic złego w takim zabawianiu się z
        dziećmi.
      • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 12.10.06, 08:43
        tgmen napisał:
        Przez przewrażliwienie społeczeństwa, pewne zachowania pozbawione zupełn
        > ie wymiaru "przestępstwa" mogą być interpretowane "za" także przeciw kobietom j
        > ak i mężczyznom. Cieszę się jednak że dobry psycholog jest w stanie takie niuan
        > se wychwycić...

        To też pewna prawidłowość, tylko czasu trzeba jeszcze
    • evita_duarte Ale jaki to ma zwiazek z feminizmem? 20.03.06, 14:16

      czy feministki namawialy kiedys kogokolwiek to skaladania falszywych zeznan?
      Prosze jakies dowody...
    • heretic_969 I bardzo słusznie! 20.03.06, 16:15
      Bezczelność niektórych antyfeministów naprawdę mnie czasem poraża. Jak można
      mówić o równych prawach kobiety i mężczyzny do dziecka?! Przecież facet jest co
      najwyzej "dajką", natomiast kobieta ryzykuje karierą, zdrowiem, wyglądem,
      sytuacją materialną, życiem osobistym (samotna matka jest mniej atrakcyjna od
      samotnej bezdzietnej) oraz znosi niezwykły ból podczas rodzenia. Domaganie się
      równych praw do dziecka to już skrajna podłość. Całe szczęście, że niedługo
      kobietom nie będą potrzebni mężczyni do prokreacji.
      • gotlama Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 16:33
        A może zamiast rozważać problem prawa rodziców do dziecka i licytować
        się "zasługami" w prokreacji, należy popatrzyć na prawa DZIECKA DO RODZICÓW.
        A dziecku jest obojętne czy dajka, czy biorka, ono potrzebuje kogoś, kto mu
        jutro nie powie "już cię nie kocham", bo w życiu pojawił się ktoś nowy.
        Dziecko to nie "majątek dorobkowy" który można podzielić jak się chce, nie
        biorąc pod uwagę jego dobra. Który można zniszczyć "na złość" byłemu/byłej.
        Więc zastanów się, zanim napiszesz następnym razem o prawie DO dziecka.
        • heretic_969 Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 16:59
          Masz rację. Ale ja rozważałem sytuację, w którym wszystkie inne czynniki są
          takie same (zarówno ojciec, jak i matka kochaja dziecko, mogą mu zapewnić
          odpowiednie warunki itp) - w tej sytuacji matka zawsze powinna mieć pierwszeństwo.
          Ojcowie powinni dostawać prawo do wychowywania tylko w skrajnych sytuacjach
          (matka alkoholiczka itp)
          • astonisz Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 18:22
            > Ojcowie powinni dostawać prawo do wychowywania tylko w skrajnych sytuacjach
            > (matka alkoholiczka itp)

            Nawet w takich sytuacjach nie mozna liczyc na obiektywnosc damskich sadow.
            Glosny byl przypadek, kiedy opieke nad dzieckiem przyznano psychicznie chorej
            matce, bo rozstanie z pociecha mogloby zaszkodzic jej zdrowiu. Paranoja.
          • strusi_ogon Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 19:30
            Doskonałe :D, doskonałe :P a z jakiej racji?
        • heretic_969 Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 17:16
          Poza tym, bardzo jestem ciekaw, dlaczego uważasz, że istnieje coś takiego jak
          prawo dziecka do rodziców?
          • gotlama Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 18:47
            I jest to "mocniejsze" prawo niż odwrotnie, bo to rodzice wydają dziecko na
            świat a nie odwrotnie.
            Trudno bu ktoś, kto został w całkowicie nieświadomy dla siebie sposób
            postawiony wobec faktów dokonanych miał słabsze prawa niż osoby które za niego
            taką życiową decyzję podjęły.
            Rodzina nie licząca się z dzieckiem - nie jest rodziną.
            Matka która wykorzystuje dziecko,okaleczając jego psychikę, w rozgrywkach
            rozwodowych jest tylko kiepską, formalną opiekunką a nie matką.
      • astonisz Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 18:18
        > Bezczelność niektórych antyfeministów naprawdę mnie czasem poraża. Jak można
        > mówić o równych prawach kobiety i mężczyzny do dziecka?! Przecież facet jest
        > co
        > najwyzej "dajką", natomiast kobieta ryzykuje karierą, zdrowiem, wyglądem,
        > sytuacją materialną, życiem osobistym (samotna matka jest mniej atrakcyjna od
        > samotnej bezdzietnej) oraz znosi niezwykły ból podczas rodzenia. Domaganie się
        > równych praw do dziecka to już skrajna podłość. Całe szczęście, że niedługo
        > kobietom nie będą potrzebni mężczyni do prokreacji.

        Przyjmujac twoj tok rozumowania zapytam - dlaczego kobiety domagaja sie rownych
        praw do korzystania ze zdobyczy cywilizacyjnych w ogromnej wiekszosci
        wytworzonych przez mezczyzn, okupionych wielowiekowym wysilkiem, wyrzeczeniami,
        a czesto krwia i smiercia? Jesli chodzi o prokreacje, to szybciej mozesz
        spodziewac sie wytworzenia sztucznej macicy niz sztucznej spermy. Przypomne Ci -
        w bankach spermy nie korzysta sie z uslug malp ;-)
        • illiterate Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 18:25
          A ja z kolei jestem ciekawa, kiedy to podasz linki albo bibliografie nt
          zachecania kobiet przez feministki do lamania prawa. I jak juz sie czepiamy -
          to to samo odnosnie czerwonej zarazy. Gdzie i kiedy.

          Z gory dziekuje - bo chyba nie pękniesz, co?
          :)
          • astonisz Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 18:36
            illiterate napisała:

            > A ja z kolei jestem ciekawa, kiedy to podasz linki albo bibliografie nt
            > zachecania kobiet przez feministki do lamania prawa. I jak juz sie czepiamy -
            > to to samo odnosnie czerwonej zarazy. Gdzie i kiedy.
            >
            > Z gory dziekuje - bo chyba nie pękniesz, co?
            > :)

            A na tzw. statkach aborcyjnych kto plywa? Swieta inkwizycja?
            • illiterate Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 18:42
              A, myslalam ze pisales o naklanianiu do skladania falszywych zeznan? To jak -
              podasz jakis dowod, czy bedziemy mogly nazywac Cie dozywotnio 'klamczuszkiem'?
              • astonisz Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 18:56
                illiterate napisała:

                > A, myslalam ze pisales o naklanianiu do skladania falszywych zeznan? To jak -
                > podasz jakis dowod, czy bedziemy mogly nazywac Cie dozywotnio 'klamczuszkiem'?

                Nigdzie nie napisalem wprost, ze ktos kogos namawia do skladania falszywych
                zeznan. Za to coraz wiecej kobiet zaczyna myslec o _wszystkich_ facetach jak o
                przestepcach, czyli identyfikuja ich z mordercami, gwalcicielami,
                streczycielami, a juz na pewno z szowinistami. Dzieki waszej propagandzie. M.
                in. dzieki waszej propagandzie niektore, slabo korzystajace z mozgwnicy kobiety
                oczekuja, ze sad przyzna im racje tylko i wylacznie ze wzgledu na fakt
                posiadania ci.y.
                • illiterate Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 19:07
                  Glebokim smutkiem napawa mnie fakt, ze jednak okazales sie klamczuszkiem,
                  klamczuszku ;(
                  Napisales bowiem:
                  'Oto do czego prowadzi propaganda środowisk feministycznych i czerwonej zarazy
                  w mediach oraz dominacja kobiet w sądach rodzinnych:

                  - Molestowanie jest bardzo medialne. Zaczynają nim grać żony w czasie rozpraw
                  rozwodowych. Chcąc uzyskać orzeczenie o winie męża, czyli alimenty i opiekę
                  nad dziećmi, wymyślają, że wykorzystuje je seksualnie - mówi mecenas
                  Eugeniusz Michałek. Tylko jego kancelaria prowadziła ostatnio dwie takie
                  sprawy. W jednej żona opowiadała przed sądem, że do molestowania dochodzi w
                  czasie kąpieli, podczas której mąż wykorzystuje nieświadomość bawiącego się
                  wodą dziecka, by je dotykać. Myślała, że ta historią zbulwersuje sąd i obwini
                  męża o rozpad związku. Sprawa trafiła do prokuratury. Tam okazało się, że
                  kobieta historię zmyśliła.'

                  Napisales tez:
                  > Nigdzie nie napisalem wprost, ze ktos kogos namawia do skladania falszywych
                  > zeznan.

                  Nie, nie napisales wprost, klamczuszku. Napisales nie wprost :)

                  > Za to coraz wiecej kobiet zaczyna myslec o _wszystkich_ facetach jak o
                  > przestepcach, czyli identyfikuja ich z mordercami, gwalcicielami,
                  > streczycielami, a juz na pewno z szowinistami.

                  Zdziwisz sie bardzo, jak poprosze o dowody?
                  To poprosze ;)

                  > Dzieki waszej propagandzie.

                  A dowody? Nie badz niesmialy.

                  M.
                  > in. dzieki waszej propagandzie niektore, slabo korzystajace z mozgwnicy
                  kobiety
                  >
                  > oczekuja, ze sad przyzna im racje tylko i wylacznie ze wzgledu na fakt
                  > posiadania ci.y.

                  Masz cos na poparcie swoich slow?
                  I niepotrzebnie sie tak denerwujesz ;)
                  • astonisz Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 19:45
                    illiterate napisała:

                    > Glebokim smutkiem napawa mnie fakt, ze jednak okazales sie klamczuszkiem,
                    > klamczuszku ;(

                    A mnie glebokim smutkiem napawa fakt, ze nie przyjmujesz do wiadomosci, ze
                    feministki nie tylko lamia prawo, ale i namawiaja do jego lamania inne kobiety.

                    > Nie, nie napisales wprost, klamczuszku. Napisales nie wprost :)

                    Tak to juz jest u zwyklych, szarych facetow, ze jesli nie pisza czegos wprost,
                    to z reguly _nie_ maja czegos na mysli...

                    > Zdziwisz sie bardzo, jak poprosze o dowody?
                    > To poprosze ;)

                    Dowody na co? Na czarny PR feministek, czy na niewatpliwy wzrost, czesto
                    bezmyslenj agresji kobiet wobec mezczyzn?

                    > > Dzieki waszej propagandzie.
                    >
                    > A dowody? Nie badz niesmialy.

                    Radicalesbians – lesbijskie feministki sądzą, że każdy związek kobiety z
                    mężczyzną jest opresywny. Według nich heteroseksualizm to jeden z elementów
                    patriarchatu.

                    Feminizm radykalny - występuje przeciwko męskiej dominacji, którą wini za
                    wszystkie formy opresji, także za na przykład _rasizm_.

                    Feminizm kulturowy – wyzwolenie kobiet może odbywać się tylko w ich własnej
                    kulturze.

                    To już nie tylko skrajne przypadki irracjonalnosci w zachowaniu niektorych
                    feministek, ale podstawowe tezy calych ruchow feministycznych. Czym to sie
                    rozni od tak zwalczanego przez was faszyzmu czy nazizmu?

                    > Masz cos na poparcie swoich slow?
                    > I niepotrzebnie sie tak denerwujesz ;)

                    Przynudzasz...
                    • illiterate Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 20:24
                      astonisz napisał:

                      > A mnie glebokim smutkiem napawa fakt, ze nie przyjmujesz do wiadomosci, ze
                      > feministki nie tylko lamia prawo, ale i namawiaja do jego lamania inne
                      kobiety.

                      Fakty maja to do siebie, ze są.
                      Twoje, hm, 'fakty' istnieja jako Twoje poglady, a to jakos tak sprawia, ze
                      faktami nie sa. Tylko pogladami.

                      > Tak to juz jest u zwyklych, szarych facetow, ze jesli nie pisza czegos
                      wprost,
                      > to z reguly _nie_ maja czegos na mysli...

                      Napisz jeszcze, ze owszem - paliles, ale sie nie zaciagales ;)

                      > > Zdziwisz sie bardzo, jak poprosze o dowody?
                      > > To poprosze ;)
                      >
                      > Dowody na co? Na czarny PR feministek, czy na niewatpliwy wzrost, czesto
                      > bezmyslenj agresji kobiet wobec mezczyzn?

                      Czekaj, siegne do oryginalu. O - na to:
                      "Za to coraz wiecej kobiet zaczyna myslec o _wszystkich_ facetach jak o
                      przestepcach, czyli identyfikuja ich z mordercami, gwalcicielami,
                      streczycielami, a juz na pewno z szowinistami. Dzieki waszej propagandzie. M.
                      in. dzieki waszej propagandzie niektore, slabo korzystajace z mozgwnicy kobiety
                      oczekuja, ze sad przyzna im racje tylko i wylacznie ze wzgledu na fakt
                      posiadania ci.y."

                      To jak z tymi dowodami? Oj, bo pomysle, ze ich nie masz!

                      > > > Dzieki waszej propagandzie.
                      > >
                      > > A dowody? Nie badz niesmialy.
                      >
                      > Radicalesbians – lesbijskie feministki sądzą, że każdy związek kobiety z
                      > mężczyzną jest opresywny. Według nich heteroseksualizm to jeden z elementów
                      > patriarchatu.

                      Problem w tym, ze Radicalesbians rozwiazaly sie jakies 30 lat temu.
                      Powaznie uwazasz, ze glos nieduzej, nie istniejacej od lat grupki ma wplyw na
                      myslenie polowy ludzkosci?

                      > Feminizm radykalny - występuje przeciwko męskiej dominacji, którą wini za
                      > wszystkie formy opresji, także za na przykład _rasizm_.

                      Podobny problem: feminizm radykalny przetrwal do dzisiejszych czasow jako
                      pomysl spod znaku ideologicznego skansenu. Idea ulegla gettoizacji i
                      marginalizacji min dlatego, ze byla szeroko i slusznie krytykowana przez inne,
                      daleko bardziej popularne odlamy feminizmu. Przy najlepszych checiach trudno
                      dopatrzec sie zwiazku miedzy nimi, a - jak to byles laskawy sformulowac 'slabo
                      korzystajacymi z mozgwnicy kobietami, ktore oczekuja, ze sad przyzna im racje
                      tylko i wylacznie ze wzgledu na fakt
                      posiadania ci.y.' Jeszcze slabiej - z falszywym oskarzaniem ojca dziecka o
                      pedofilie.

                      > Feminizm kulturowy – wyzwolenie kobiet może odbywać się tylko w ich własn
                      > ej
                      > kulturze.

                      Moze jak juz cytujesz Wikipedie, to jakos dokladniej? I z cudzyslowiem?
                      Taka luzna propozycja, przemysl ja w wolnej chwili. To powinno wygladac mniej-
                      wiecej tak:
                      "Feminizm kulturowy – promuje kulturę kobiecą (na przykład: muzyka, sztuki
                      plastyczne, poezja, nauka, medycyna) jako przeciwwagę dla sformalizowanych
                      struktur i autorytaryzmu. Według niektórych feministek wyzwolenie kobiet może
                      odbywać się tylko w ich własnej kulturze,
                      _inne/inni_zaś_sądzą,_że_świat_kobiet_i_mężczyzn_powinny_się_uzupełniać.

                      W ramach tego nurtu powstaje sfeminizowane słownictwo, szczególnie na
                      oznaczenie żeńskiej nazwy dla zawodów i funkcji uprawianych przez osoby obu
                      płci, a nazywanych tylko w formie męskiej. Przykład: socjolożka, docentka,
                      ministra." [Zrodlo: Wikipedia, podkreslenie moje]

                      I tak z pomyslu na celebracje wlasnej plci i tego, co z nia zwiazanego robi sie
                      masonsko-satanistyczny spisek. Wystarczy manipulacja tekstem, zwiazanego z
                      tematem, o ktorym sie nie ma pojecia.

                      > To już nie tylko skrajne przypadki irracjonalnosci w zachowaniu niektorych
                      > feministek, ale podstawowe tezy calych ruchow feministycznych. Czym to sie
                      > rozni od tak zwalczanego przez was faszyzmu czy nazizmu?

                      Nie masz wrazenia, ze porownywanie feminizmu do nazizmu jest mocno histeryczne?
                      Pozwolisz, ze nie potraktuje powaznie propozycji rozwazania 'jak udowodnic, ze
                      nie jestem wielbladem'.

                      > Przynudzasz...

                      Tak, ten zblaz jest zdecydowanie bardziej kul ;)
                      Jeszcze moze tak czolo grozniej zmarszcz czy cos.
                      • astonisz Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 21:13
                        > Fakty maja to do siebie, ze są.
                        > Twoje, hm, 'fakty' istnieja jako Twoje poglady, a to jakos tak sprawia, ze
                        > faktami nie sa. Tylko pogladami.

                        Fakt, ktory od kilku postow starasz sie zagluszyc feministycznym piskiem:
                        fakty.interia.pl/news?inf=400155

                        > > Tak to juz jest u zwyklych, szarych facetow, ze jesli nie pisza czegos
                        > wprost,
                        > > to z reguly _nie_ maja czegos na mysli...
                        >
                        > Napisz jeszcze, ze owszem - paliles, ale sie nie zaciagales ;)

                        Przepraszam, jesli pogwalcilem twoje prawo do nadinterpretacji mojego tekstu.

                        > oczekuja, ze sad przyzna im racje tylko i wylacznie ze wzgledu na fakt
                        > posiadania ci.y."
                        >
                        > To jak z tymi dowodami? Oj, bo pomysle, ze ich nie masz!

                        Przeczytalas ze zrozumieniem artykul Rewinskiego? To sa dowody z zycia wziete.
                        Tak samo jak statystyki policyjne i figurujace w nich kobiety zglaszajace
                        przemoc w rodzinie, ktora objawia sie zarzutem: "on na mnie krzyczał".

                        > Problem w tym, ze Radicalesbians rozwiazaly sie jakies 30 lat temu.
                        > Powaznie uwazasz, ze glos nieduzej, nie istniejacej od lat grupki ma wplyw na
                        > myslenie polowy ludzkosci?

                        NSDAP zostalo rozwiazane jeszcze wczesniej, a ich idee ciagle zyja...

                        > I tak z pomyslu na celebracje wlasnej plci i tego, co z nia zwiazanego robi
                        > sie masonsko-satanistyczny spisek. Wystarczy manipulacja tekstem, zwiazanego
                        > z tematem, o ktorym sie nie ma pojecia.

                        Fakt, ze nie wcielaja/nie potrafia wcielic swych tez w zycie nie oznacza, ze
                        tez takich nie stawiaja.

                        > Nie masz wrazenia, ze porownywanie feminizmu do nazizmu jest mocno
                        > histeryczne? Pozwolisz, ze nie potraktuje powaznie propozycji rozwazania 'jak
                        > udowodnic, ze nie jestem wielbladem'.

                        Kazdy przejaw dyskryminacji osob ze wzgledu na czynniki, ktore nie sa od tych
                        osob w zadnym stopniu zalezne jest dla mnie nazizmem.

                        > > Przynudzasz...
                        >
                        > Tak, ten zblaz jest zdecydowanie bardziej kul ;)

                        Dowody poprosze...
            • kitus_kotus Re: I bardzo słusznie! 20.03.06, 22:57
              mylisz sie co do plywajacych klinik aborcyjnych - gdyby namawiano do lamania
              prawa - namawiano by do dokonywania aborcji NA TERYTORIUM kraju, w ktorym
              aborcja jest zabroniona. a tego nikt tym klinikom nie udowodnil. wrecz
              przeciwnie - ich zalozeniem jest dokonanie aborcji ZGODNIE Z PRAWEM
              obowiazujacym w kraju na ktorego terytorium (np. wodach terytoralnych) sie
              znajduje statek w chwili dokonania aborcji. z tego samego powodu niezgodne z
              polskim prawem byloby sciganie lekarza, ktory dokonal aborcji w innym kraju, w
              ktorym byla ona dopuszczalna (nawet, gdyby aborcji dokonal polski lekarz na
              polskiej pacjentce i polskim plodzie)
              a do swietej inkwizycji sie nie odwoluj - bo to niezbyt chlubna historia.
              • astonisz Re: I bardzo słusznie! 21.03.06, 00:15
                > ich zalozeniem jest dokonanie aborcji ZGODNIE Z PRAWEM
                > obowiazujacym w kraju na ktorego terytorium (np. wodach terytoralnych) sie
                > znajduje statek w chwili dokonania aborcji

                A powiedz mi jeszcze, kto tym osobnikom ze statku dal prawo do wykonywania
                jakichkolwiek zabiegow medycznych na wodach terytorialnych Polski?

                > a do swietej inkwizycji sie nie odwoluj - bo to niezbyt chlubna historia.

                Mam na jej temat nieco odmienne zdanie i na marginesie polecam tekst
                Ziemkiewicza o tejze:
                www.datapolis.com/grzes/inkw_rz.htm
                • kot_behemot8 Re: I bardzo słusznie! 23.03.06, 10:33
                  astonisz napisał:

                  >>
                  > A powiedz mi jeszcze, kto tym osobnikom ze statku dal prawo do wykonywania
                  > jakichkolwiek zabiegow medycznych na wodach terytorialnych Polski?



                  A potrafisz udowodnić, że one wykonywały jakiekolwiek zabiegi na polskich
                  wodach terytorialnych a nie na międzynarodowych?



                  >
                  > Mam na jej temat nieco odmienne zdanie i na marginesie polecam tekst
                  > Ziemkiewicza o tejze:
                  > www.datapolis.com/grzes/inkw_rz.htm



                  Były juz dyskusje nad tym tekstem, sporo w nim błedów, przeinaczeń i zwykłej
                  demagogii.
    • heretic_969 Tak trochę off topic. 20.03.06, 19:25
      zly_wilk, to Ty?
      • astonisz Re: Tak trochę off topic. 20.03.06, 20:00
        > zly_wilk, to Ty?

        Nop ;-)
        • sauber1 Re: Tak trochę off topic. 01.04.06, 21:16
          astonisz napisał:

          > > zly_wilk, to Ty?
          >
          > Nop ;-)
          >
          szkoda, że dyskusja zeszła na psy a to temat morze i bardzo wiele słusznych
          racji tu przedstawino, dyskryminacja faceta w sprawach rodzinnych to problem od
          dziesiątek lat, poprostu prawo zostało w tyle za biegnącym zyciem i
          możliwościami. Sam byłem przed kilkudziesieciu laty ławnikiem w sądzie, często
          uczestniczyłem w sprawch rodzinnych i nieraz dziwiłem się werdytktom wtedy
          wydawało mi sie niekorzytnych w każdym przypadku dla faceta. Doskonale rozumię
          ciężką sytuację kobiety gdy facet ucieka sobie w świat pozostawiając resztę
          rodziny na pastwę losu, tu słusnie nie powinno być litości, ale bywają sprawy
          gdzie to wygląda trochę inaczej. Minęło wiele lat zmieniły sie realia naszego
          życia dotarło wiele cywilizacyjnych nowoęci i możliwości i co i nic dalej po
          satremu według elementarza i coś tu nie do końca pasuje, uawżam że niektórzy
          faceci są bardzo pokrzywdzeni, a tak naprawdę to dzieci tego najbardziej
          doswiadczają, tak wiem co piszę, nie dla wszystkich matek dobro dzieci jest
          najważnieje, dzieci są tyko narzedziem w pozyskaniu kasiory, zmarnotrawienie
          jej zapominając o pilnych potrzebach własnych pociech, a po pewnym czasie może
          być już za późno by coś tu zmienić. Oj znam przykre przykłady takich działań i
          myślę że nie ja jeden, dobro dziecka jest najważniejsze, pytam czyjego?
          • hirondelle123 Re: Tak trochę off topic. 03.04.06, 08:52
            To wynik braku równouprawnienia w kwestiach obyczajowych i rodzinnych.
            Skoro nadal powtarza się, że kobiety lepiej się nadają do prowadzenia domu i
            wychowywania dzieci niż np do polityki, to raczej nie powinno nikogo dziwic, że
            sędziowie chętniej przyznają prawa opiekuńcze matkom. No bo skoro ponoć to one
            lepiej się nadają, więc dla dziecka lepiej by było z matką...
            Gdyby sądy były sfeminizowane do takich sytuacji na pewno by nie dochodziło.
            • astonisz Re: Tak trochę off topic. 03.04.06, 15:17
              hirondelle123 napisała:

              > Gdyby sądy były sfeminizowane do takich sytuacji na pewno by nie dochodziło.

              Narazasz sie na smiesznosc :-) Otoz sady rodzinne sa w ogromnym stopniu
              sfeminizowane, a ze sprawiedliwoscia maja tyle wspolnego, ile baletnica z
              tanczacym Jelcynem.
              • hirondelle123 Re: Tak trochę off topic. 03.04.06, 15:25
                astonisz napisał:

                > hirondelle123 napisała:
                >
                > > Gdyby sądy były sfeminizowane do takich sytuacji na pewno by nie dochodzi
                > ło.
                >
                > Narazasz sie na smiesznosc :-)



                To miał byc zapewne argument;)



                Otoz sady rodzinne sa w ogromnym stopniu
                > sfeminizowane,


                Zależy jak się rozumie słowo "sfeminizowany". Chyba oczywiste jest, ze ja
                miałam na mysli "sfeminizowany" w znaczeniu "postępujący w duchu ideałów
                feminizmu" a nie w znaczeniu "większość stanowią kobiety".


                a ze sprawiedliwoscia maja tyle wspolnego, ile baletnica z
                > tanczacym Jelcynem.


                Owszem, to prawda. I jest tak własnie dlatego, ze większość sędzi ma
                tradycyjne, niefeministyczne poglądy na funkcjonowanie rodziny. Teraz kapisci?

                >
                • astonisz Re: Tak trochę off topic. 03.04.06, 15:43
                  hirondelle123 napisała:

                  > To miał byc zapewne argument;)

                  Nie, przestroga ;)

                  > Zależy jak się rozumie słowo "sfeminizowany". Chyba oczywiste jest, ze ja
                  > miałam na mysli "sfeminizowany" w znaczeniu "postępujący w duchu ideałów
                  > feminizmu" a nie w znaczeniu "większość stanowią kobiety".

                  W idealach feminizmu nie ma niczego o sadach rodzinnych. Nie ma tez zadnych
                  badan na ten temat, wiec skad takie wnioski? Z tego co widac w postach powyzej
                  feministki nie maja nic do zarzucenia sadom rodzinnym.

                  > Owszem, to prawda. I jest tak własnie dlatego, ze większość sędzi ma
                  > tradycyjne, niefeministyczne poglądy na funkcjonowanie rodziny. Teraz kapisci?

                  Non capisco...
                  • hirondelle123 Re: Tak trochę off topic. 03.04.06, 16:50
                    astonisz napisał:

                    >
                    > W idealach feminizmu nie ma niczego o sadach rodzinnych. Nie ma tez zadnych
                    > badan na ten temat, wiec skad takie wnioski?


                    Ło jeżu, jakie znowu wnioski... Feministki uważają, że mężczyźni i kobiety w
                    takim samym stopniu nadają się do większości prac, np do wychowywania dzieci.
                    To podstawa feminizmu, wyobraź sobie...
                    A skoro tak, to zdaniem feministek sędzia nie powinien "z automatu" przyznawac
                    prawa do opieki matce. Przeciez to są oczywistosci, żadne wyrafinowane
                    wnioskowanie na tym etapie nie jest potrzebne.


                    > Non capisco...



                    Teraz też?????
                    >
                    >
                    • sauber1 Re: Tak trochę off topic. 03.04.06, 19:31
                      hirondelle123 napisała:

                      > astonisz napisał:
                      > .
                      > A skoro tak, to zdaniem feministek sędzia nie powinien "z automatu" przyznawac
                      > prawa do opieki matce. Przeciez to są oczywistosci, żadne wyrafinowane
                      > wnioskowanie na tym etapie nie jest potrzebne.
                      >
                      >
                      > > Non capisco...
                      >
                      >
                      >
                      > Teraz też?????
                      > >
                      > >
                      Chyba czas wyprzedził nasze prawo, które zostało w tyle za pomysłami i wzorcami
                      z innych krajów ale kto to zmieni i po co skoro jest tak wygodnie, kogo obchodzi
                      ten sraszny tyran ciemięZyciel i nietoleracyjny samiec nie pozwalający własnej
                      żonie nawet na kochanków, a wrazie jakiego kolwiek sprzeciwu zawsze mozna
                      sięgnąć po skuteczne narzędzie, a tego w tej chwili nie brakuje, a jakie ma
                      znaczenie że to tylko kłamstwo, za to ostanie kary nie ma.
    • forum101 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 02.04.06, 20:54
      > Sprawa trafiła do prokuratury. Tam okazało się, że
      > kobieta historię zmyśliła.

      Jak zreszta wszystkie...
      • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 02.04.06, 21:31
        forum101 napisał:

        > > Sprawa trafiła do prokuratury. Tam okazało się, że
        > > kobieta historię zmyśliła.
        >
        > Jak zreszta wszystkie...
        Ale nie zawsze tak jest i nie zawsze wszystkie przypadki muszą być takie same.
        Najczęściej w takim przypadku to facet musi udowodnić że nie jest to prawdą, to
        graniczy z cudem, nie wspomnę o straconym zdrowiu, mniej więcej to tak jak
        udowodnić że nie jesteś wielbłądem, niby proste ale po roku sykanowania możesz
        na własnych plecach dostrzeć wmawiane garby. Możliwe że pewne sprawy zostają
        rostrzygnięte wg zasobności pomysłów i nie tylko?
        • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 21.07.06, 04:09
          sauber1 napisał:

          > forum101 napisał:
          >
          > > > Sprawa trafiła do prokuratury. Tam okazało się, że
          > > > kobieta historię zmyśliła.
          > >
          > > Jak zreszta wszystkie...
          > Ale nie zawsze tak jest i nie zawsze wszystkie przypadki muszą być takie same.
          > Najczęściej w takim przypadku to facet musi udowodnić że nie jest to prawdą, to
          > graniczy z cudem, nie wspomnę o straconym zdrowiu, mniej więcej to tak jak
          > udowodnić że nie jesteś wielbłądem, niby proste ale po roku szykanowania możesz
          > na własnych plecach dostrzeć wmawiane garby. Możliwe że pewne sprawy zostają
          > rostrzygnięte wg zasobności pomysłów i nie tylko?

          Napisałem to i nie tylko, w kietniu, minęło kilka miesięcy i wiele się nie
          pomyliłem jednak to są dwa światy, myślę że za kilka dni podam szczegóły nikt mi
          tu w to nie uwierzy, napiszę tylko o chciejstwie przestępstwach i wielkiej
          ochronie nie prawych ludzi przez tych co powinni strzec praworządności, możliwe
          że już się narażam ale nie mogę sobie pozwolić na bierność to jest coś
          nieprawdopodobnego ale też myslę że takich podobnych przypadków jest nie wiele???

          • kot_behemot8 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 21.07.06, 11:56
            Jezu, jakiś ty odważny... tak walic prosto z mostu, no no no. Jednak uważam, że
            zanim napiszesz coś więcej powinieneś zamurować okna, pozamykać wszystkie drzwi
            i połknąć klucze a po napisaniu sformatować dysk C w kompie, tak na wszelki
            wypadek. Jeśli nie wiesz jak to zrobić, to chętnie ci podpowiem...
            • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 23.07.06, 01:30
              kot_behemot8 napisała:

              > Jezu, jakiś ty odważny... tak walic prosto z mostu, no no no. Jednak uważam,
              że
              >
              > zanim napiszesz coś więcej powinieneś zamurować okna, pozamykać wszystkie
              drzwi
              >
              > i połknąć klucze a po napisaniu sformatować dysk C w kompie, tak na wszelki
              > wypadek. Jeśli nie wiesz jak to zrobić, to chętnie ci podpowiem...

              Myślę ze kpiny w takiej sytuacji conajmniej są nie na miejscu w tej chwili co
              nie tylko tu piszę czytają inni, w dzisiejszych czasach tylko szybka informacja
              jest w cenie, mógłbym napiasać wiele więcej ale po co ktoś ma na tym zarabiać i
              dzialać przeciwko mnnie, może to brzmi smiesznie ale nic na to nie poradzę i
              wiem co piszę, tylko kogo to obchodzi? bardzo prosty mechanizm ode mnie nikt
              grosza nie dostanie ale od poszukiwanego listem gończym zawsze mozna coś
              pozyskać i to tylko za krótkowzroczność a za info ekstra, taka zabawa w ciuciu
              babkę , sztuka jest gonić króliczka - prawda?
      • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 22.07.06, 18:45
        forum101 napisał:

        > > Sprawa trafiła do prokuratury. Tam okazało się, że
        > > kobieta historię zmyśliła.
        >
        > Jak zreszta wszystkie...
        Pójdę dalej i pozolę sobie opisać własny przypadek, otóż moja kobieta
        uzależniona jest od destukcyjnych grup ekonomicznych , w ferworze wielkiego
        sukcesu i zaślepiona chciejstwem dopuściła się wielu występków kilka kredytów
        wyłudzonyh, duzych pożyczek od wielu ludzi za pewne nie prawne działania
        otrzymała prawomocne wyroki , toczą się kolejne sprawy o podobne drobiazgi, ale
        zawsze są dwa wyjscia z każdej sytuacji i tak dobrze poinstruowana wybrała
        ucieczkę w wielkie miasto by uniknąc stresującego stawania przed sądem, z
        niebieskiej lini też skorzystała, to tak na wszelki wypadek zawsze można na
        innych pewne sprawy zepchnąć, najgorsze w tym wszystkim zabrała dzieci ze sobą,
        szkoła i inne sprawy nie mają znaczenia jak będzie miała dużo kasy to na
        ciepłych wyspach im to wynagrodzi. Jest poszukiwana listem gończym wydanym
        prezez sąd, szukają ją wierzyciele, komornik, cały majątek wystawiony na
        licytację. W sądzie rodzinnym na mój wniosek o ograniczenie władzy
        rodzicielskiej warukują decyzją dzieci by same wypowiedziały się z kim chcą
        przebywać, szkoła nie ukończona córka w ukryciu musiała zajmować się młodszym
        synem, jest chora i potrzebuje troskliwej opieki, ale to dla sądu nie ma teraz
        nagle znaczenia, matka nie ma czasu opiekować się dziećmi podróżuje po kraju,
        najśmieszniejsze jest to że miejsce ukrycia jej jest znane sądowi tylko
        korespondencji nikt nie odbiera ale wyjaśnienia docierają do sądu, takie dwa
        światy, a że to dzieje się w malutkim miateczku to nikogo to nie interesuje.
        Dzieciom nagle nie wolno jest odemnie odebrac telefonu ani odpisać na pocztę
        emeilową, są inwigilowane i taką kartą przetargową i tarczą obronną, nikt matce
        nie pozwoli na przygrożenie palcem w zawieszeniu bo "opiekuje " się dziećmi na
        gigancie. Też wydawało mi się to nie możliwe ale znam plan działania ,pozyskać
        jak najwięcej środków przelać na konta za granicę i w nogi przy nadarzającej się
        okazji nawet na lewych papierach , oficjalnie raczej to nie jest możliwe, a los
        dzieci kogo obchodzi, ważne że sprawy się toczą i kasa leci, ale to są moje
        dzieci i jestem im w stanie dobre warunki zapewnić, teraz są wakacje pełen luz,
        dobro dziecka najważniejsze tylko czyjego dziecka pytam?
        • hirondelle123 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 22.07.06, 19:56
          A co odpowiedziały dzieci na pytanie o to z którym rodzicem chcą być?
          Co to znaczy "moja kobieta", czy ona jest twoją byłą żoną?
          • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 22.07.06, 23:08
            hirondelle123 napisała:

            > A co odpowiedziały dzieci na pytanie o to z którym rodzicem chcą być?
            > Co to znaczy "moja kobieta", czy ona jest twoją byłą żoną?

            Jezcze nic nie odpowiedziały moze dopiero we wrześniu będą o to zapytane?
            Dokładnie to już nie jest moja kobieta choć jeszcze moja żona tak wynika z
            dokumentów, a dokładnie od czasu jak wyszło na jaw że na moje dane też się
            dopuśiła wyłudzeń i wramach zemsty (takiego pewnego planu całej grupy ludzi
            żyjacych na pogranczu prawa) wykorzystała niebieską linię znaną z przed laty w
            innym kraju europejskim gdzie mieszkaliśmy,znany nam przykład w jaki ludzie w
            rodzinie pięknie z tego korzystali a u nas jeszcze panował komunizm, odległe caszy
        • piekielnica1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 22.07.06, 20:20
          sauber1 napisał:
          > Pójdę dalej i pozolę sobie opisać własny przypadek, otóż moja kobieta
          > uzależniona jest od destukcyjnych grup ekonomicznych , w ferworze wielkiego
          > sukcesu i zaślepiona chciejstwem dopuściła się wielu występków kilka kredytów
          > wyłudzonyh, duzych pożyczek od wielu ludzi za pewne nie prawne działania
          > otrzymała prawomocne wyroki , toczą się kolejne sprawy o podobne drobiazgi,
          > ale zawsze są dwa wyjscia z każdej sytuacji i tak dobrze poinstruowana wybrała
          > ucieczkę w wielkie miasto by uniknąc stresującego stawania przed sądem,

          Tutaj występuje problem niewydolności całego systemu sprawiedliwości w naszym
          kraju, a obwinianie o to feminizmu jest sporym nadużyciem.
          • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 22.07.06, 23:18
            piekielnica1 napisała:

            > Tutaj występuje problem niewydolności całego systemu sprawiedliwości w naszym
            > kraju, a obwinianie o to feminizmu jest sporym nadużyciem.
            Chyba tak nie do końca, tu decydują zapewne obiecane wartości namacalne. Byłem
            zaszokowany jak osoba prowadząca opierała się na nieaktualnych danych ,
            prawdopodobnie brakło czasu by zajrzeć w dkumenty ale ja nie mogłem zwrócić
            uwagi , pogorszyłbym sobie sytuację choć już i tak wiem jaki zapadnie wyrok,
            czułem się osmieszony i rzeczywiście tej "swojej" kobiecie będę musiał przyznać
            rację ze każdego można kupić tylko kwestia kasy i jak się ma odrobinę znajomości
            wszystko jest możliwe i boli mnie to trochę ze korzysta z informatorów za masze
            podatki , które nie są jej znzne ale to długa historia.
            • piekielnica1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 23.07.06, 06:16
              piekielnica1 napisała:
              >
              > > Tutaj występuje problem niewydolności całego systemu sprawiedliwości w na
              > szym
              > > kraju, a obwinianie o to feminizmu jest sporym nadużyciem.
              > Chyba tak nie do końca, tu decydują zapewne obiecane wartości namacalne.

              Współczuję CI w osobistej sprawie, ale czy i korupcję spowodował feminizm?
    • turbomini Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 21.07.06, 08:56
      Tak, zgadzam się z twierdzeniem, że w sądach rodzinnych panuje dyskryminacja
      względem mężczyzn i że kobiety coraz częściej stosują chwyty poniżej pasa.
      Zgadzam się, że sądy wydają niesprawiedliwe wyroki, często krzywdzące dla ojców
      i nie dbające o dobro dziecka. I jest mi z tego powodu bardzo przykro.

      Ojcowie padają ofiarą społecznych przyzwyczajeń, panujących stereotypów
      mówiących o tym, że to kobieta musi zajmować się dzieckiem. I kobieta zajmuje
      się tym dzieckiem, bo tak ma być. A mężczyzna? Mężczyzna wierzy, że się do tego
      nie nadaje, że nie podoła, więc odpuszcza, a kiedy przychodzi do rozwodu jest
      wielce oburzony, że prawo do opieki należy się najpierwej kobiecie.

      A zatem podziękujcie, drodzy ojcowie, tej większości ojców-Polaków, którzy
      przyczyniają się do tej niesprawiedliwości. I nie obarczajcie wszystkim
      feministek - na stereotypy i uprzedzenia pracuje całe społeczeństwo - PO RÓWNO.
      • kot_behemot8 Jest dokładnie tak jak piszesz. n/t 21.07.06, 11:57
      • heretic_969 I bardzo dobrze, że jest dyskryminacja. 22.07.06, 20:25
        Uważasz, że ojciec powinien mieć równe prawa wobec dziecka jak matka? Trudno o
        coś bardziej niesprawiedliwego.
        • turbomini Re: I bardzo dobrze, że jest dyskryminacja. 22.07.06, 21:23
          Ty chyba żartujesz, prawda?
          • heretic_969 Nie, absolutnie. 22.07.06, 23:30
            Pisałem już o tym miesiące temu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=38829171&a=38850070
            Jak w ogóle można porównywać prawa ojca z prawami matki na tle tego? Powtórzę:
            jeśli kobieta chce wychowywać dziecko, a nie jest jakimś patologicznym
            przypadkiem (skrajne ubóstwo, alkoholizm itd), to ZAWSZE powinna mieć pierwszeństwo.
            • hirondelle123 Re: Nie, absolutnie. 23.07.06, 12:19
              Popełniasz dość powszechny błąd w rozumowaniu gdyż traktujesz dziecko jak
              przedmiot do którego ojciec i matka mają "prawo". Gdyby dziecko istotnie było
              przedmiotem, wtedy twoje rozumowanie byłoby całkowicie poprawne a matka
              faktycznie miałaby większe prawo by stać się jedyną posiadaczką takiego
              przedmiotu (bo argumenty które przytaczasz są bezsporne). Jednak dziecko jest
              podmiotem a nie przedmiotem prawa i z tej prostej przyczyny sąd ma obowiązek
              kierować się wyłącznie jego dobrem i NIE WOLNO mu formułować żadnych opinii
              zmierzających do uznania prawa właśności innych osób względem niego. Tu chodzi
              o fundamentalne zasady kształtowania prawa i rzecz jest poza wszelką dyskusją,
              niezależnie od tego co tobie może się w tej sprawie wydawać, dla prawnika to
              jest zupełnie oczyswiste.
              • heretic_969 Re: Nie, absolutnie. 23.07.06, 19:16
                Ależ ja wyraźnie zaznaczyłem, że są sytuacje (nazwałem je czynnikami
                patologicznymi, takie jak ubóstwo, alkoholizm, nieodpowiedni styl życia,
                uzależnienie od narkotyków itd) w których matce nie powinno być przyznawane
                dziecko - właśnie dla jego dobra. Moje argumenty dotyczyły sytuacji, w której i
                matka i ojciec są ludźmi zdrowymi i mogącymi zapewnić odpowiednie warunki dziecku.


    • gotlama Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 22.07.06, 23:20
      A czy to rozbuchana feministyczna propaganda łopatuje do mózgów,ze kobieta jest
      bardziej predystynowana do opieki nad dzieckiem i "seksualnoaktywny" jest
      męzczyzna ?
      • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 22.07.06, 23:30
        gotlama napisała:

        > A czy to rozbuchana feministyczna propaganda łopatuje do mózgów,ze kobieta jest
        > bardziej predystynowana do opieki nad dzieckiem i "seksualnoaktywny" jest
        > męzczyzna ?
        Zapewne feminizm jako taki nie ma tu nic do rzeczy, porostu przepisy prawne nie
        nadążyły za realiami z przed dziesiatek lat stosowanych w krajach cywilizowanych
        i jak narazie odbywa się to tak w ciemno jak w lotto na chybił trafił metodą
        prób i błedów a interes dziecka jest tu najważniejszy stary slogan wyswiechtany
        a prawda jest trochę inna ale kogo to obchodzi, ważne by kasa była na czas i
        uczciwie zarobiona? w razie co dzieci mają do kogo w przyszłości mieć przetensję
        za swój los, tak do rosdziców że w porę nie potrafili się dogadać
        • hirondelle123 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 23.07.06, 12:36
          sauber1 napisał:

          > Zapewne feminizm jako taki nie ma tu nic do rzeczy,


          Więc może umieściłeś swój post na niewłaściwym forum?


          porostu przepisy prawne nie
          > nadążyły za realiami z przed dziesiatek lat stosowanych w krajach
          cywilizowanyc
          > h


          Jak wyżej - to jest temat na forum prawnicze, nie feministyczne.
          A tak z ciekawości spytam: jaki konkretnie przepis jest twoim zdaniem
          przestarzały i czym się nasze prawo rodzinne różni od obowiązującego w "krajach
          cywilizowanych"? Moim zdaniem niczym znaczącym się nie różni, jeśli uważasz
          inaczej proszę o konkrety. Który przepis KRiO powinien ulec zmianie?


          > i jak narazie odbywa się to tak w ciemno jak w lotto na chybił trafił metodą
          > prób i błedów a interes dziecka jest tu najważniejszy stary slogan
          wyswiechtany


          To nie jest slogan tylko podstawowa zasada stanowienia prawa rodzinnego, typowa
          właśnie dla krajów cywilizowanych.


          > a prawda jest trochę inna


          Jaka prawda, taka że ma decydować dobro ojca lub matki zamiast dobra dziecka?



          ale kogo to obchodzi, ważne by kasa była na czas i
          > uczciwie zarobiona? w razie co dzieci mają do kogo w przyszłości mieć
          przetensj
          > ę
          > za swój los, tak do rosdziców że w porę nie potrafili się dogadać


          Chyba nie rozumiem o co ci chodzi. Pisz składniej!!
          • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 25.07.06, 02:16
            hirondelle123 napisała:

            > sauber1 napisał:
            >
            > > Zapewne feminizm jako taki nie ma tu nic do rzeczy,
            >
            >
            > Więc może umieściłeś swój post na niewłaściwym forum?

            (-myślę że tu też trzeba mówić o tym ale to chyba jeszcze zawcześnie za trzy,
            pięć lat to nawet w mediach będzie już temat na topie)

            > porostu przepisy prawne nie
            > > nadążyły za realiami z przed dziesiatek lat stosowanych w krajach
            > cywilizowanyc
            > > h
            >
            >
            > Jak wyżej - to jest temat na forum prawnicze, nie feministyczne.
            ( - Tam tego nie brakuje, wystarczy zajrzeć, odsyłają na strony fantastyczne,
            jescze za wcześnie)
            > A tak z ciekawości spytam: jaki konkretnie przepis jest twoim zdaniem
            > przestarzały i czym się nasze prawo rodzinne różni od obowiązującego w
            "krajach cywilizowanych"?
            (- bardzo proste wystarczy tam wyjechać i trochę pomieszkać i nie ma potrzeby
            pytać, no bo i co?)

            Moim zdaniem niczym znaczącym się nie różni, jeśli uważasz
            > inaczej proszę o konkrety. Który przepis KRiO powinien ulec zmianie?
            ( - przepisy to może i nie są złe, tylko komu chciałoby sie czytać papiery i
            czyjeś wypociny zawsze mozna jechać na nieaktualnych wydarzeniach z przed
            miesięcy, ważne by pańszczyznę odwalić i to za nie mała kasę a los zagubionych
            ludzi czyjeś dzieci a jakie to ma znaczenie? własny interes się tylko liczy i
            rutyna i ta nieomylność zawsze w z góry założona wg elementarza z przed
            dziesiątek lat , (tak dla informacji w czasach komuny byłem ławnikiem w sądzie
            rodzinnym i kabaret ten sam leci nadal) (nazwiska nie podaję ale wiadome jest
            zainteresowanym)
            >
            >
            > > i jak narazie odbywa się to tak w ciemno jak w lotto na chybił trafił metodą
            > > prób i błedów a interes dziecka jest tu najważniejszy stary slogan
            > wyswiechtany
            >
            >
            > To nie jest slogan tylko podstawowa zasada stanowienia prawa rodzinnego, typowa
            >
            > właśnie dla krajów cywilizowanych.
            ( -to chy z taką cywilizazją na czyjś własny użytek, to jak z tym akordem na
            budowie jazda z pustą taczką zajeb że nie ma czasu załadować)
            >
            >
            > > a prawda jest trochę inna
            >
            >
            > Jaka prawda, taka że ma decydować dobro ojca lub matki zamiast dobra dziecka?

            (- NIE!!! bardziej wnikliwie rozpatrywać poszczególne sprawy i mieć na uwadze
            przwdziwe dobro tych pokrzywdzonych już dzieci, to jak to zrozumieć??? karana
            prawomocnymi wyrokami w zawieszeniu, matka ukrywa się ścigana listem gończym za
            kolejne występki, gdzieś na melinie w Warszawie, dzieci nie chodzą do
            szkoły,służą jako tarcza ochronna w razie co?, świadectwo zawsze mozna kupić
            kwestia ceny, a na co wiedza jak "szmal" pozyskany w różny sposób tylko się
            liczy , okradzeni członkowie rodziny i banki wszystko według wcześniej
            przerobionego planu punkt po punkcie tylko dla tego że zna się pewne rozwiązania
            przykłady z cywilizowanego kraju z przed dziesiatek lat a tu nikt nie wie o co
            chodzi wdrożeniówka, pozostaje wariant "B" wypłakac nakłamać i uzyskać wszystko,
            czasu nie da się cofnąc, sąd wysyła wezwania na adres miejsca ukrycia
            poszukiwanej matki ta z kolei pisze piekne zmanipulowane słowa dom sądu, sad
            wysyła kolejne zawiadomienia na ten sam adres a w papierach jest już inny , tak
            ciężko przeczytać stronę czy dwie, ale po wakacjach zawsze można zacząć od nowa
            niby nic ale coś tu nie gra i ten nieoficjalny przekaz wszystkich szcegółów z
            instrukcją za pieniądze podatników kanałami, zabawa w kotka i myszkę, sztuką
            jest gonić króliczka ," stary czym ty się przejmujesz człowieka mozna szukać ale
            kto mówi że trzeba go znaleść, upłyną lata, a do emeryturki nie wiele, takie n
            ie pewne czasy nie ma co sie wychylać i po co ?"
            dalej pisać tak nie mogę bo to zawsze mozna przeciwko mnie użyć i dokopać,z
            reszta finał już jest mi znany, ogłoszą mi to oficjalnie w pażdzierniku albo w
            lutym przyszłego roku. Wiem że w kapitalizmie zyjemy i ten kto więcej ma kasy
            ten lepszy ale paragfrafy i artykuły nic jeszcze o tym nie mówią, tak tu jest
            postęp duży, takie dwa światy, nawet kłamstwo pod przysięgą nie jest
            przestępstwem ważne by swój cel działając po za prawem osiagnąć zgodnie z
            obowiązującym prawem i przyjetymi zasadami wspólżycia społecznego
            >
            >
            > ale kogo to obchodzi, ważne by kasa była na czas i
            > > uczciwie zarobiona? w razie co dzieci mają do kogo w przyszłości mieć
            > przetensję
            > > za swój los, tak do rodziców że w porę nie potrafili się dogadać
            > Chyba nie rozumiem o co ci chodzi. Pisz składniej!! jak to ja mogę składniej
            opisać jak to tak haotycznie w rzeczywistości wyglada, ja tu napisałem że
            haotycznie to tylko ze skromności chyba, to jest pusty smiech na sali, gdzieś
            tam opisałem więcej szczegółów, a wszystko chodzi tylko o to że nie akceptowałem
            przestepczych poczynań bliskich w rodzinie i moje publicznie głoszone poglady
            nie zgodne były zawsze z kursem jedynej słusznej partii już historycznej ale w
            pewnych kręgach te idee sa ciągle żywe , to łatwo jest człowiekowi dokopać i
            pokazać swoje racje , a prawo jest wg mnie gdzieś z boku i chyba bardzo mocno
            naginane, z chęcią też bym brał po 20 tyś i to jeszce bez bez podatku nawet na
            miesiąc ale nie mogłem składałem pewne zobowiazania i przesztrzegałem prawa taki
            miałem charakter pracy, okazuje się po latach że te wszystkie zasady gó.. są
            warte, trzeba było brać i chapać pełnymi garściami i wylegiwać się teraz na
            ciepłych wyspach, tak to mój bunt i mój ból i bezsilnośc i dzieci moje też
            mogłyby dziś zyć godnie człowieka, a nawet lepiej niz ja i żyły i pamietaja te
            czasy gdzie niczego im nie brakowało chciejstwo nie zna granic i z niczego się
            ludzie nie cieszą jak z obiecanego, czy jeszcze jasniej mozna??? wątpię bardzo
            • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 11.09.06, 03:56
              sauber1 napisał:

              tak to mój bunt i mój ból i bezsilnośc i dzieci moje też
              > mogłyby dziś zyć godnie człowieka, a nawet lepiej niz ja i żyły i pamietaja
              te
              > czasy gdzie niczego im nie brakowało chciejstwo nie zna granic i z niczego się
              > ludzie nie cieszą jak z obiecanego, czy jeszcze jasniej mozna??? wątpię bardzo

              Minęło kilka tygodni jak to pisałem i kilka miesięcy jak nie widziałem własnych
              dzieci a zobaczyłem córkę 25 sierpnia i nie wiedziałem czy się cieszyć czy
              płakać, matka ukrywającą się przed prawem w Warszawie u zaprzyjażnionych ludzi
              nie widzi że dziecko chore na anoreksję spadło do rozmiarów krytycznych. Tak z
              pomocą pani kurator umieścilem dziecko w szpitalu kilka kroplówek i krew
              podniosło hemoglobinę z 7 na 9 i przybyło dziecku sił by zmowu pojechać w
              ukrycie, w tym roku ma niby chodzić do szkoły ale jak może wytrzymac kilka
              godzin lekcyjnych , za kilka godzin będę w sądzie próbowł to przedstawić
              zapewne znowu zostanę wysmiany tylko dlatego że jestem ojcem i mam dużo praw
              teoretycznie, a nie mam prawa walczyć o przetrwanie i zycie włanego dziecka a
              mam wrazenie że dziecko z potrzeby ducha było się ze mna pozegnać przed
              odejściem w zaświaty, chciałbym się mylić i pragnę by mogło trafić na leczenie,
              tylko kogo obchodzi czyjeś dziecko, a to jest moje i chcę by żyło, szkoda że
              matka myśli tylko o stworzeniu, gniazdka w dziwny sposób pozyskanej kasy, za
              granicą gdzie polskie prawo nie sięga, myślę teraz że ma rację mówiąc każdego
              można kupić, agdzie los własnej córki???
              • sauber1 Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 10.10.06, 03:10
                sauber1 napisał:

                >
                > Minęło kilka tygodni jak to pisałem i kilka miesięcy jak nie widziałem
                własnych dzieci a zobaczyłem córkę 25 sierpnia i nie wiedziałem czy się cieszyć
                czy płakać, matka ukrywającą się przed prawem w Warszawie u zaprzyjażnionych
                ludzi nie widzi że dziecko chore na anoreksję spadło do rozmiarów krytycznych.
                Tak z pomocą pani kurator umieścilem dziecko w szpitalu kilka kroplówek i krew
                > podniosło hemoglobinę z 7 na 9 i przybyło dziecku sił by zmowu pojechać w
                > ukrycie, w tym roku ma niby chodzić do szkoły ale jak może wytrzymac kilka
                > godzin lekcyjnych , za kilka godzin będę w sądzie próbowł to przedstawić
                > zapewne znowu zostanę wysmiany tylko dlatego że jestem ojcem i mam dużo praw
                > teoretycznie, a nie mam prawa walczyć o przetrwanie i zycie włanego dziecka a
                > mam wrazenie że dziecko z potrzeby ducha było się ze mna pozegnać przed
                > odejściem w zaświaty, chciałbym się mylić i pragnę by mogło trafić na leczenie,
                >
                > tylko kogo obchodzi czyjeś dziecko, a to jest moje i chcę by żyło,

                A strzelę sobie trola, może i to nie jest feminizm a tylko czyste wyrachowanie?
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=592&w=48913926&a=49959146
      • turbomini Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 23.07.06, 19:20
        Nie, wręcz przeciwnie.
        • turbomini Re: "Feminizm" w sądach rodzinnych 23.07.06, 19:22
          Powyższy mój post jest odpowiedzią na Twoje pytanie, gotlamo.
Pełna wersja