Jak namowic faceta

31.03.06, 04:15
do pracy w domu? Ano nie namawiac tylko sama sie napracowac ech. Skad sie
biora takie kwiatki:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=630&w=39413456&a=39414415
    • heretic_969 Jest lepsza opcja: 31.03.06, 04:17
      znaleźć sobie kobitkę i pracować we dwie:)
    • bitch.with.a.brain Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 08:40
      problemy biora sie z roznych potrzeb.Jak jedna osoba lubi porzadek,a drugiej
      bałagan nie przeszkadza to trudno uniknac sporow.
      • tad9 Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 09:23
        bitch.with.a.brain napisała:

        > problemy biora sie z roznych potrzeb.Jak jedna osoba lubi porzadek,a drugiej
        > bałagan nie przeszkadza to trudno uniknac sporow.

        porządek lubią tylko naziści!
        • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 09:48
          ...i moja teściowa...

          ..czy powinienem wyprowadzić prosty proces myślowy i połączyć to z wątkiem Tada?

          To by wiele wyjaśniało...:)

          -----------------
          "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
    • micra małe kroczki 31.03.06, 11:42
      Jeżeli strona, której leży na sercu w większym stopniu porządek trochę ustąpi
      pola i nie będzie boleć każdy papierek, a strona, której mniej zależy na
      porządku weźmie na siebie część prac to może w ten sposób można dojść do
      porozumienia, do konsensusu.

      Jeżeli zmywam naczynia i za każdym razem słyszę, że "o tu, zostało to, a tam w
      prawej komorze zlewu nie usunąłem do końca fusów z herbaty" to jaki jest sens
      starać się robić cokolwiek? Nie chodzi o pochwałę, wystarczy brak nagan.
      Dotychczas nigdy nie udało mi się sprzątnąć tak, by moja żona była zadowolona.
      Inna sprawa że bałagan mi nie przeszkadza w moim miejscu pracy, ale
      pomieszczenia wspólne (kuchnia, pokoje, łazienka) staram się w nich zachowywać
      porządek.
      • nihiru Re: małe kroczki 31.03.06, 11:52
        > Jeżeli zmywam naczynia i za każdym razem słyszę, że "o tu, zostało to, a tam w
        > prawej komorze zlewu nie usunąłem do końca fusów z herbaty" to jaki jest sens
        > starać się robić cokolwiek?

        a może wystarczy robić to porządnie - tak żeby uwagi nie były potrzebne?:)
        • kocia_noga Re: małe kroczki 31.03.06, 12:04
          Cięzka sprawa z tymi uwagami-są na końcu języka.
          Co do tej tolerancji na brud i nieporządek to jeszcze taka sprawa,że każdemu co
          innego przeszkadza i kazdy ma swój własny próg tolerancji.Ja np muszę mieć
          pedantyczny porządek w szafkach kuchennych, słoiczki z przyprawami mają być tak
          ułozone że po ciemku ręką trafiam - a mam mnóstwo przypraw.Przeszkadza mi
          brudna muszla i zabłocona podłoga.Mojemu facetowi zaś kurz, bałagan w łazience
          i nieposłane łóżko.sami dbamy o te obszary które nas najbardziej obchodzą i
          staramy się nie razić wzajemnego poczucia estetyki - ja porządkuje łazienke po
          sobie, a mój chłop stara się nienarobic syufu w kuchni.
          Z drugiej strony jest coś takiego, jak terytorium własne i stąd może się brać
          gderanie i cierpkie uwagi.Otóż kuchnia jest moja i mimowoli czuję się źle, jak
          widze że mąż się tam krząta- zawsze jest coś do poprawienia w zmywaniu naczyń.Z
          drugiej strony nie chcę sztywnego podziału terytorialno-kompetencyjnego, więc
          staram się to znosić.Chłop w kuchni jest dla mnie w mojej kuchni ciałem obcym
          które toleruje w imie wyższych celów.Jego jest inny kawałek podłogi i nie
          zdarza mi się,żeby cokolwiek tam krytykowac.Tak samo w łazience jest zawsze
          cudownie posprzątane bo to nie mój teren.
          • tgmen Re: małe kroczki 31.03.06, 12:21
            Pani Kocia napisała:

            >podział terytorialno-kompetencyjny

            Toż to pojęcie na poziomie bardziej generalnego "system normatywno- dyrektywalny". Nie ma nic gorszego niż podchodzenie do obowiązków w taki "schematyczny" sposób.

            Oczywiście nie moge tu pisać o innych ale sam stsuje zasadę że albo reagujemy każdorazowo na zastaną sytuację i wymiennie dzielimy się rolami- nie odnosząc się do efektywności tychże w wykonaniu drugiej strony...albo doprowadzamy niejednokrotnie do paraliżu funkcjonalnego związku. Mówię o syt. gdy tylko żona sprząta- tylko mężczyzna odkurza, tylko dziewczyna prasuje koszule- tylko chłopak naprawia krany...Ok. Może z kranami to zbyd unikalna syt. Ale taki podział doprowadza do syt. że w momencie wyjazdu partnerki prasującej koszule- mężczyzna jest sparaliżowany.

            Oczywiście te kwestie można przełożyć na wartości bardziej złożone, takie jak rodzicielstwo...Matka wiecznie wychowująca dziecko (100% samodzielnie) nigdy nie znajdzie pracy bo nie ma kto jej zastąpić. Bo mężczyzna do tej roli wg. ww. układu nie był "przydzielony" i pełnił funkcję Opiekuna- strażnika domowego miru)

            To nie są czasy na taki rozdział ról...Ofkors są związki gdzie takie podziały funkcjonują...ale pewnie tez sytuacja życiowo- emocjonalna takich par jest stabilna. W większości związków, w naszej rzeczywistości niestety nie ma miejsca na sztywny podział terytorialno-kompetencyjny. Niestety wiele par próbuje to robic i potem są konflikty...



            -----------------
            "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
            • kocia_noga Re: małe kroczki 31.03.06, 12:31
              tgmen napisał:

              W większości związków, w naszej rzeczywistości niestety nie ma miejsca na
              > sztywny podział terytorialno-kompetencyjny. Niestety wiele par próbuje to
              robic
              > i potem są konflikty...
              >
              Otóz to.W imię własnie tych wartosci znoszę kręcenie się mena po kuchni i
              doceniam to, ale pisałam,że to sprawa bardziej skomplikowana, mianowicie łączy
              się z pragnieniem posiadania własnego terytorium i osobistym progiem tolerancji
              na nieporządek. tak więc u mnie grają dwie sprzeczne motywacje - z jednej
              strony cenię zdolnośc wspierania się i mozliwośc wymieniania się rolami, z
              drugiej- chcę mieć swoje terytorium.Może dlatego,ze nie mam własnego pokoju.
              >
              • tgmen Re: małe kroczki 31.03.06, 12:40
                Kocia napisała:

                >Może dlatego,ze nie mam własnego pokoju.

                Kawalerka jest najlepszą szkołą partnersta. Albo ktos ją przejdzie albo nie!
                A jeszcze jak dojdzie dziecko...ho ho ho! Sztuka będzie na poziomie performance...

                ---------
                "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"

                • kocia_noga Re: małe kroczki 31.03.06, 12:42
                  tgmen napisał:

                  > Kocia napisała:
                  >
                  > >Może dlatego,ze nie mam własnego pokoju.
                  >
                  > Kawalerka jest najlepszą szkołą partnersta. Albo ktos ją przejdzie albo nie!
                  > A jeszcze jak dojdzie dziecko...ho ho ho! Sztuka będzie na poziomie
                  performance
                  > ...
                  >
                  > ---------
                  > "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                  >

                  Możesz rozwinąc myśl?
                  • tgmen Re: małe kroczki 31.03.06, 12:50
                    Jest to miejsce, gdzie mężczyzna widzi np. jak kobieta wstaje 10 razy na noc do dziecka i widzi ile czasu potrzebuje na opiekę nad nim. Nie może powiedzieć; "nie widziałem, bo to było w drugim pokoju- ja wtedy spałem." Bo jak jest konflikt to nie ma gdzie uciec! Albo go rozwiążesz- albo pękniesz albo...i tu całe portfolio agresji, szykan i tego od czego media az ociekają....

                    To za mała przestrzeń na przesadny indywidualizm terytorialny i bezkompromisowość. Albo stanowi tam rodzina jedność- ucząc się ustępować sobie a;bo taki związek zaczyna nabierać wymiaru patologicznego!

                    Ja wolę się zając tym pierwszym przypadkiem niż rozpisywac się jak coponiektórzy tu o patologiach.

                    --------------------
                    "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                    • kocia_noga Re: małe kroczki 31.03.06, 16:33
                      tgmen napisał:

                      > To za mała przestrzeń na przesadny indywidualizm terytorialny


                      a więc nazwałes moją naturalną potrzebę własnego miejsca przesadną.Hmm...
                      Zdaje się,ze na moje fanaberie zalecasz mi kurację kawalerkową - albo dam sobie
                      radę,albo patologia.
                      Cóz tu dodać?
            • nihiru Re: małe kroczki 31.03.06, 12:39
              owszem, ale z drugiej strony już na początku XXwieku niejaki Taylor doszedł do
              wniosku że specjalizacja to klucz do sukcesu:)

              Także z ekonomii pochodzi teoria kosztów komparatywnych (czy jakoś tak), która
              w skrócie polega na tym, że państwom bardziej opłaca się produkowanie tylko
              tych dóbr, których wytworzenie jest u nich relatywnie tańsze i wmacnianie
              wymiany handlowej z innymi państwami, niż samodzielne produkowanie wszystkich
              towarów.

              Tą samą zasadę można zastosować do gospodarstwa domowego.
              problemem jest w tym momencie osiągnięcie elastyczności działania przy
              jednoczesnym zachowaniu korzyści ze specjalizacji:)

              Sama się dziwię, w jakich momentach ta nielubiana ekonomia mi się przydaje:)
              • tgmen Re: małe kroczki 31.03.06, 12:46
                W nauce tak: Specjalizacja to klucz. Koniec hiper-humanistów.

                Ale związek to ciągle sam w sobie taki temat, że nijak go "wąskością" scharakteryzować....To kompilacja owych szczegółów we wszelkich fluktacjach, permutacjach i takich tam.

                Tam wchodzenie w szczegóły i specjalizowanie się ... czasem zawodzi!

                ---------------
                "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                • nihiru Re: małe kroczki 31.03.06, 12:52
                  > Ale związek to ciągle sam w sobie taki temat, że nijak go "wąskością"
                  > scharakteryzować....

                  Kateegorie ekonomiczne oczywiście nie wystarczają do opisu działania rodziny
                  ale wielokrotnie się przydają.

                  W przemysle taylorowska koncepcja bardzo wąskiej specjalizacji też się nie
                  sprawdziła i szybko zaczęto ją modyfikować. Problem również polegał na
                  zachowaniu równowagi pomiędzy elastycznością a specjalizacją.
    • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:19
      Takie kwiatki biora sie z innego treningu dla dziewczynek, a innego dla
      chlopcow. I ta niby madra tesciowa z watku nie 'bronila syneczka' tylko wlasnej
      seksistowskiej niestety linii wychowania go przed kilkudziesiecioma laty.
      Prawda przeciez nie jest, ze mezczyzna genetycznie nie jest zdolny do prania,
      prasowania, gotowania, zmywania etc.
      • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:30
        a ja uważam że nie egzekwowanie od męża pomocy domowej jest wbrew pozorom
        przejawem lenistwa kobiet!

        No bo łatwiej i szybciej zrobić coś samej, niż przekonać do tego męża (a potem
        jeszcze nauczyć go jak to się robi):)
        • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:36
          Wiesz, to od razu ustawia kobiete w roli 'matki', w kazdym razie nadzorcy (bo
          on, nawet jako-tako sprzatajacy, musi byc do sprzatania zapraszany co jakis
          czas), no i osoby, ktora prowokuje konflikty ('bylo tak dobrze, to zaczelas
          marudzic, ze pranie nie zrobione'). Raczej moze nie chodzic o lenistwo - bo
          sprzatac kobiety umieja, nawet po zlym sprzataniu ;), ale o wziecie na siebie
          odpowiedzialnosci za psychologiczna szczesliwosc stadla. Czyli ustawienie sie
          poniekad w roli ofiary ('nie chce tego robic, ale chce, zeby zwiazek byl
          szczesliwy, wiec bede to robic'), czyli dziendobry, niewiele sie zmienia.

          Nic, tylko wynajac sobie kogos do sprzatania. Panią jakąś oczywiście.
          • kocia_noga Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:41
            illiterate napisała:

            > Wiesz, to od razu ustawia kobiete w roli 'matki',

            tak, i tego własnie oczekuja duzi chłopcy,że wejdą w związek z mamuską.Dalej
            nieodpowiedzialni, łobuziaki zmuszane do wyniesienia smieci.
            • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:45
              No i wlasnie, potem sie zaczynaja konflikty 'tesciowa (mamusia) albo ja (zona)'
              itd.
              Jesli kiedykolwiek urodze syna, wychowam go zupelnie inaczej.
              • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:54
                > Jesli kiedykolwiek urodze syna, wychowam go zupelnie inaczej.

                Wszystkie kobiety tak mówią - a potem okazuje się że łatwiej iść koleinami
                wyżłobionymi przez poprzednie pokolenia:(.
                • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:55
                  Wszystkie błędy w wychowaniu to albo nadgorliwość albo lenistwo...

                  w 1% zła wola...

                  -------------------
                  "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:13
                  E, wcale ze nie - bo ja sie wychowalam w rodzinie, w ktorej ojciec i matka
                  dzielili wszystkie uciazliwe obowiazki domowe sprawiedliwie i bezkonfliktowo.
                  Przez wiele lat wzrastalam w przekonaniu, ze jest to najzupelniej normalne i
                  zbijaly mnie z tropu kolezanki, ktore podsmiewaly sie z widoku mojego ojca
                  przepasanego fartuchem gotujacego zupe. (Mama w takiej sytuacji ich nie
                  smieszyla, bo to normalne jest). Wiec nie sadze, abym akurat tu miala problem ;)
                  • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:15
                    To samo napisałem kilka cm. niżej:

                    Wychowuj kota z psami- pomyśli ze psem jest!

                    Tak samo z dziećmi. Postawić dobre wzory i równanie wyjdzie!

                    • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:42
                      tgmen napisał:

                      > To samo napisałem kilka cm. niżej:
                      >
                      > Wychowuj kota z psami- pomyśli ze psem jest!
                      >
                      > Tak samo z dziećmi. Postawić dobre wzory i równanie wyjdzie!

                      Mhm, niby tak, a niby nie.
                      Wiesz, wychowana w takim domu mialam naprawde duze problemy ze znalezieniem
                      faceta. Bo nie tylko chodzilo o to, ze oni nie sprzatali - co mnie,
                      mimo 'odkrycia prawdy' (czyli ze faceci z definicji nie sprzataja) nadal
                      dziwilo, problemem bylo tez moje wkraczanie na ich terytorium. Jeden z moich
                      zwiazkow rozpadl sie calkowicie, kiedy sama naprawilam cieknacy kaloryfer, do
                      ktorego on sie zabieral od tygodnia. Zobaczyl, stwierdzil ze 'ja do niczego go
                      nie potrzebuje' i sie skonczylo, meskie ego zostalo ugodzone w samo serce
                      kluczem francuskim w damskiej rece. Sto razy przeklinalam demokratyczne
                      porzadki w swojej rodzinie, bo latwiej by mi bylo, gdybym za normalny uznawala
                      model 'sprztajacej kobiety i faceta czytajacego Przeglad Sportowy'.
                      • kocia_noga Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 16:41
                        illiterate napisała:

                        > Wiesz, wychowana w takim domu mialam naprawde duze problemy ze znalezieniem
                        > faceta. Sto razy przeklinalam demokratyczne
                        > porzadki w swojej rodzinie, bo latwiej by mi bylo, gdybym za normalny
                        uznawala
                        > model 'sprztajacej kobiety i faceta czytajacego Przeglad Sportowy'.


                        To tak jak u mnie.W koncu jednak udalo mi się znaleźć faceta który umie i
                        ugotowac i pozmywac i nie przeszkadza mu,że naprawiam piecyk w łazience aniże
                        sama robię regały do piwnicy.
                        Oboje potrafimy prawie wszystko, a pewna specjalizacja jest zgodna z naszymi
                        upodobaniami.
                  • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:15
                    o ile potrafiłabym w swoim otoczeniu wskazać kilku Mężczyzn Którzy Gotują:), to
                    chyba żadnego, który sam z siebie i bez przypominania brałby odpowiedzialnośc
                    za sprzątanie domu:)
                    • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:15
                      ...kwestia dostępu do złej reprezentacji populacji męskiej...

                      :)

                      -------
                      "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                      • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:21
                        wiem że mam pecha:)
                        • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:43
                          Moge Cie ewentualnie przedstawic mojemu tacie albo dwom kolegom-gejom. Chcesz?
                          ;)
                          • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:44
                            o! Gejowie to fajna grupa...

                            Choc potem konfrontacja z Hetero może byc bolesna...

                            --------------
                            "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                          • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:49
                            pewnie że chcę! :)
                            • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:52
                              No to sie umawiamy ;)
                              U chlopakow dom jest tak czysty, jak nie przymierzajac u mojej babci. Zdumialo
                              mnie, jak wielkie skutki uboczne moze miec wyjscie ze stereotypowej roli
                              faceta. W dodatku obowiazki domowe dziela oni sprawiedliwie i bezkonfliktowo.
                              • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:59
                                hehe, już się boję:)
                              • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 14:20
                                ..pod tym względem Gejowie to wzór do naśladowania..

                                wogóle ciekawa kwestia...


                                Pracowałem w branzy gdzie to był spory % facetów- nic tylko się uczyć niektórych "estetycznych" nawyków...!

                                -----------
                                "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                    • bitch.with.a.brain Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 17:04
                      Mój mężczyzna taki jest:) Jak on by nei bral odpowiedzialnosci to kto?:)
              • kocia_noga Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 16:36
                illiterate napisała:

                > Jesli kiedykolwiek urodze syna, wychowam go zupelnie inaczej.


                Nie takie to proste.Syna ( i córkę) wychowuje szkoła, koledzy, media,
                pozadomowe autorytety, ksiązki jakie czyta, filmy jakie ogląda, no i oczywiście
                rodzice.W tym ostatnim wypadku najwazniejsze jest to co syn widzi.
          • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:44
            wiem, mnie też nie odpowiada rola domowego "kapo":)

            wydaje mi się jednak, że przy minimalnej dozie dobrej woli z obu stron da się
            ten problem ominąć. wymaga to jednak dużego taktu i dyplomacji ze strony
            kobiety, co mnie wkurza, bo jestem prostolinijna i wolę konfrontację
            bezpośrednią:).
            • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:46
              Tak - bo jesli wracam do domu i jest posprzatane, to powinnam pochwalic, bo sie
              wezmie i zniecheci, czego ja np w ogole nie oczekuje - sprzatam, bo brudno jest.
              • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:58
                to jest to, o czym pisała kocia: poczucie terytorialności.

                Kobieta w domu czuje się "na swoim terenie" więc nie sprząta dla kogoś, tylko
                dla siebie. Facet też podświadomie uważa że "dom to problem kobiety" i nawet
                jak coś posprzata to uważa że zrobił to dla niej, a nie dla siebie.

                Zmiana takiego podejścia jest niesłychanie trudna dla obu stron.
                • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:04
                  ...nihiru!

                  Przy całej sympatii do Ciebie:

                  PITU PITU!

                  --------------------
                  "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                  • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:07
                    nie twierdzę że nie ma wyjątków - z tego co piszesz wynika że do nich należysz.

                    ale biorąc pod uwagę ogół zachowań z którymi się spotykam w różnych rodzinach,
                    będę się upierała przy swojej teorii.

                    chętnie podyskutuję:)
                    • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:13
                      wszystko kwestia wychowania:

                      Matki zawsze sprzątały dom:
                      Dlaczego w świetle tego Mąż ma sprzątać. Już jako dziecko zauważył, że jest tylko "asystentem" wykonującym "polecenia proste" Nie Ojciec jest "kreatorem" ładu ale Matka...

                      Czyli wracam do sedna:
                      wychowanie wychowanie wychowanie...


                      Jak kaczka wychowyje kuczaka to ten się czuje jak kaczka...


                      pokaż dziecku- chłopcu że tata dba o dom na równi z matką- a zobadczysz efekty!

                      chyba proste...prawda?

                      tylko ktoś tę piramidkę zacząć musi...Ja juz sprzatam!

                      ------------
                      "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                      • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:20
                        co było pierwsze: jajko czy kura? wychowanie męża czy wychowanie syna?:)


                        Wcale nie twierdzę że nie masz racji, ale po prostu nie spotkałam jeszcze
                        rodziny, w której mężczyzna brałby na siebie DOKŁADNIE TAKĄ SAMĄ
                        odpowiedzialność za wygląd domu jak kobieta.
                        uważam że jedną z przyczyn jest "poczucie terytorialności". Nie przeczę, że to
                        poczucie jest wynikiem wychowania i że nie da się tego zmienić.
                        • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:23
                          odpowiedzialność nie zawsze musi być TAKA SAMA...
                          ot kwestia znalezienie odpowiednich proporcji:

                          Co najpierw?
                          Jak Ci nikt nie wychował męża (teściowa) to spróbuj sama! Nie zapominając o synu!

                          To nie proste i nie zazdroszczę!

                          --------------
                          "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                          • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:34
                            wreszcie doszliśmy do porozumienia:)
                    • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:35
                      No i tu sie klania dawno juz opisane zjawisko 'matki gastronomicznej', kobiety,
                      ktora pragnie wladzy, ale potrafi ja skojarzyc jedynie uzaleznienim od siebie
                      rodziny: 'Matka Karmicielka infantylizuje swoja rodzine. Chce być dla niej tak
                      wazna i niezbedna, jak matka karmiąca dla niemowlecia. Jest niepewna swej roli
                      w rodzinie, boi sie.' ( www.efka.org.pl/index.php?action=p_art&ID=8 ).
                      Ona jest skazana na nich, wiec niech i oni beda na nia skazani.
                      • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:42
                        Zgadzam się. Ale i tu wracamy do kwestii panaceum na to. Często właśnie ta świadomośc determinuje powielanie wśród dzieci stereotypu "Matki- Gospodyni"

                        Często nie wystarczy wola wykreowania nowych stereotypów przez Ojca i próba nauki tych zachować u dzieci. Często to kwestia otworzenia świadomości takiej Kobiety, która poprzez lęk- już na stqarcie storpeduje cały proces...

                        -------------
                        "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                        • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:50
                          Otoz to - mysle, ze to jeden z wazniejszych powodow, dla ktorych kobiety sa
                          najzagorzalszymi zwolenniczkami patriarchatu. Gdzies za tym wszystkim kryje sie
                          neurotyczny lęk, pojawiaja sie teorie rodem z 'kobiety bez winy i wstydu' i
                          generalnie caly nienajciekawszy repertuar utajonych kompleksow zwiazanych z
                          faktem, ze sie urodzilo dziewczynka.
                          • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 14:24
                            nie rozumiem kopleksów wynikających z fluktacji kromosomów i "wyboru" pci przez...COŚ albo KOGOŚ ...albo Toto-lotek....

                            Ale z tymi lękami pierwotnymi to tez wydaje mi się kwestia stereotypu wyrobionego na zachowaniu MATKI i KOBIET z rodziny....Stąd Feminizm np. jest procesem ciągłym i końca zapewne miec nie będzie...bo o ile Matka jest Feministką i znajduje poparcei w Ojcu...to jest Babka, Ciotka, Sąsiadka...wszystko składa się na "blizny" na gładkim obrazie relacji damsko- męskich wyniesionych z domu- a powielanych w dorosłości i przekazywanych dzieciom...

                            -----------
                            "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                            • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 14:29
                              Uh, co za ponura wizja determinizmu!

                              To zupelnie nie jest tak, a moze raczej niezupelnie jest tak, jak mowisz.
                              Przeciez do feminizmu mozna dojrzec kontestujac to, co bylo w domu. Rzecz
                              jasna, dobrze przy tym znalezc poparcie dla idei zrodzonych z kontestacji, ale
                              niekonicznie przeciez w rodzinie.
                              • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 14:34
                                Jasne! Ale rodzina to pierwsza płaszczyzna realizacji teorii...

                                I na nic egzaltacja ideami i próba ich realizacji na płaszczyźnie np. kariery kiedy w domu wraca się do sztapmy "naszej szkapy".....

                                Nie zazdroszczę dylematu Feministkom i ich rozterek...

                                A co do ponurej wizji...

                                Jestem facetem i przez pryzmat mężczyzny patrzę na całe zjawisko. Wiem że świadomość kobiecej roli w rodzinie i społeczeństiw jest dla mnie znany tylko ze słów...a one czasem słabo grają z rzeczywistością...

                                -------------
                                "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                                • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 14:58
                                  tgmen napisał:

                                  > Jasne! Ale rodzina to pierwsza płaszczyzna realizacji teorii...
                                  >
                                  > I na nic egzaltacja ideami i próba ich realizacji na płaszczyźnie np. kariery
                                  k
                                  > iedy w domu wraca się do sztapmy "naszej szkapy".....

                                  Generalnie, to wiele zalezy od tego, w jakim wieku sie uniezaleznia od rodziny
                                  i wynosi z domu. Bo jesli prosto od rodzicow do domu poslubnego, to
                                  rzeczywiscie slabiutko.

                                  > Nie zazdroszczę dylematu Feministkom i ich rozterek...

                                  M, dzieki. Moglbys sie jeszcze polaczyc w empatycznym bolu, byloby jeszcze
                                  milej ;)

                                  > A co do ponurej wizji...
                                  >
                                  > Jestem facetem i przez pryzmat mężczyzny patrzę na całe zjawisko. Wiem że
                                  świad
                                  > omość kobiecej roli w rodzinie i społeczeństiw jest dla mnie znany tylko ze
                                  słó
                                  > w...a one czasem słabo grają z rzeczywistością

                                  A tu nie do konca rozumiem, mozesz prosciej jakos - konkretniej np?
                      • kocia_noga Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 17:01
                        illiterate napisała:

                        > No i tu sie klania dawno juz opisane zjawisko 'matki gastronomicznej'


                        A ja teraz dopiero o tym przeczytałam.
                        Nie jestem już taka jak moja ciotka, czy teściowa.Moja matka zaś zupełnie nie
                        była gastronomiczna.
                        Zaczęłam przymiarkę do siebie- ile mam z matki gastronomicznej? Kuchnia to mój
                        kawałek podłogi.Lubię gotowac, ale daję sobie pomagać, więcej- wzywam do
                        pomocy. Podaje do stołu mąż albo robimy to razem i każdy bierze sobie ile
                        zechce, albo wcale.Mąż gotuje cZasem bo potrafi i nie rozmyślam co będzie jadł,
                        jak wyjeżdżam.Ale robię mu rytualne kanapki do pracy - jest to dla mnie
                        symboliczny gest, własnie chyba matki-karmicielki...
                        Gdybyśmy mieli więcej forsy obydwoje z przyjemnością stołowalibyśmy się w
                        restauracji - nieraz sobie marzymy.
                        Kuchnia to bardziej dla mnie sprawa terytorium - skoro i tak tu przesiaduje w
                        związku z gotowaniem obiadów, to jest moje miejsce pracy, ja za to odpowiadam.
          • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:53
            illiterate napisał:

            > Wiesz, to od razu ustawia kobiete w roli 'matki',

            A w jakiej ma się postawić..."ojca", "teściowe", "Zięcia"?

            > ale o wziecie na siebie
            > odpowiedzialnosci za psychologiczna szczesliwosc stadla

            A czemuż to kobieta ma brac na siebie tę odpowiedzialność...

            Cały czas mówię że to proces obosieczny. Każdy wnosi coś do związku!

            ------------
            "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
            • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:58
              tgmen napisał:

              > illiterate napisała:
              >
              > > Wiesz, to od razu ustawia kobiete w roli 'matki',
              >
              > A w jakiej ma się postawić..."ojca", "teściowe", "Zięcia"?

              W roli, na litosc boska, partnerki.
              Zwiazek, w ktorym kobieta jest 'matka', a maz - sila rzeczy - 'synusiem', nosi
              wszelkie znamiona neurotycznosci i z definicji jest toksyczny. Zero miejsca na
              wolnosc dla obydwojga, nei uwazasz?

              > > ale o wziecie na siebie
              > > odpowiedzialnosci za psychologiczna szczesliwosc stadla
              >
              > A czemuż to kobieta ma brac na siebie tę odpowiedzialność...

              Ma brac, zeby udowodnic, ze on sobie bez niej nie poradzi. Zeby uzaleznic go i
              po freudowsku 'pozrec' toksyczna miloscia. Zeby nie odszedl do innej, albo cos
              w tym rodzaju. Ja tego do konca nie lapie, bo jestem inaczej wychowana.

              > Cały czas mówię że to proces obosieczny. Każdy wnosi coś do związku!

              Zdecydowanie. Wazne, zeby to 'cos' bylo zdrowe.
              • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 14:28
                > A czemuż to kobieta ma brac na siebie tę odpowiedzialność...

                Nie brać a DZIELIĆ SIĘ nNIĄ z partnerem....

                Związek nie polega na udowadnianiu sobie czegoś...Bo udowadnianie sobie czegoś to w efekcie zmienianie się nawzajem. A nie po to się dwoje ludzi w milości łączy żeby zmieniać się potem na swoje upodobanie! Czy tez raczej na upodobanie swoich stereotypów...

                Po to bierzesz obcego spoza swojej "stereotypowej" rodziny żeby razem wyprodukować nie tylko potomka- efekt połączenia koduów genetycznych.

                Łączysz się aby dwa systemy moralno- dyrektywalne stworzyły nowy! Nie po to, ażeby jeden pożarł drugi!

                ---------


                • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 14:58
                  tgmen napisał:

                  ...
                  > Związek nie polega na udowadnianiu sobie czegoś...Bo udowadnianie sobie
                  czegoś
                  > to w efekcie zmienianie się nawzajem. A nie po to się dwoje ludzi w milości
                  łąc
                  > zy żeby zmieniać się potem na swoje upodobanie! Czy tez raczej na upodobanie
                  sw
                  > oich stereotypów...

                  No, ja to widze troche inaczej. Generalnie mi w zwiazku nei chodzi
                  o 'upodobania do stereotypow', bo nie sa one dla mnie jakas uswiecona
                  swietoscia, raczej o nieustanna inspiracje. Ktora sila rzeczy wiaze sie ze
                  zmiana.
                  Stereotypy sa dobre, bo ulatwiaja zycie, i dlatego powinno sie z nich
                  wychodzic, kiedy to zycie zaczynaja utrudniac.

                  > Po to bierzesz obcego spoza swojej "stereotypowej" rodziny żeby razem
                  wyproduko
                  > wać nie tylko potomka- efekt połączenia koduów genetycznych.
                  >
                  > Łączysz się aby dwa systemy moralno- dyrektywalne stworzyły nowy! Nie po to,

                  > eby jeden pożarł drugi!

                  Generalnie to ja - moze nie dosc jasno sie wyrazilam - jestem zdecydowanie
                  przeciwna pozeraniu kogokolwiek przez cokolwiek. Ale i tak lacze sie z innych
                  powodow :)
                  • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 15:05
                    Chodzi mi o to- co napisałaś wcześniej, że wychodząc z rodziny wynoszę jakies wartości. OK. Jeżeli są złe- trudno.
                    Ale zakładając rodzinę i mając świadomość "dup" rodzinnych- stereotypów wyniesionych z domu- mamy unikalną możliwośc wytworzenia nowego systemu wartości.

                    Warunkiem oczywistym jest:
                    1) świadomośc złych naleciałości swoich i partnera
                    2) silna wola ustanowienia NOWYCH ZASAD...

                    Podkreślam:
                    Partnwerstwo to proces obosieczny. Sztuką jest "włożenie" w związek tylko dobrych aspektów systemów wyniesionych z rodzuny i próba uzupełnienia brakujących poprzez wspólną "produkcję". I tu pokjawia się problem jaka to będzie metoda: siłowa- poprzez udowadnianie- czy zdrowa dialektyka (heglowska)

                    ---------------
                    "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
                    • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 15:24
                      hihi - tak mi tutaj zaczęło zalatywać tezą i antytezą.

                      tutaj nawet nie chodzi o to, że stare zasady były złe. rózne są sytuacje i
                      rózne rozwiązania.
                      problem polega na tym, żeby nie uznawac automatycznie swoich zasad za właściwe,
                      a cudzych - innych - za niewłaściwe.
                      tylko wtedy możliwa jest zdrowa dialektyka - inaczej zawsze ktoś
                      będzie "wygrany" a ktoś "przegrany"
                      • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 15:34
                        nie nie...

                        ja nazywam proces. który sam doświadczyłem więc to nie teoria. Przecież jednostka świadoma wie, w konfrontacji z partnere, które elementy systemu "działają" a które nie...które są dobre a które groźne...
                        tylko w tym aspekcie mówilem o dawaniu swoich wartości...
                        Chodziło mi o powielanie stereotypów ale tylk o w aspekcie wykożystywania tych pozytywnych...tyle!

                        Nie tezuję i antytezuję tu w żaden sposób

                        • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 17:53
                          ale te same elementy które działają z jednym partnerem mogą zupełnie nie działać
                          z drugim! To zależy od charakterów obojga zaangażowanych osób, co im pasuje.

                          mam wrażenie ze mamy na myśli to samo, tylko opisujemy to innymi słowami.
                          Ty mówisz o wykorzystywaniu "pozytywnych stereotypów", ja mówię o tezie i
                          antytezie, a w gruncie rzeczy obu nam chodzi o to, ze jak dwoje ludzi o różnych
                          oczekiwaniach i wymaganiach wchodzi ze sobą w związek, to siłą rzeczy muszą te
                          swoje oczekiwania "przyciąć" do swojego partnera. Jeśli związek jest zdrowy,
                          będzie to polegało na jakimś kompromisie z obu stron. W ten sposób w związku
                          tworzy sie nowa jakość, która nie jest dokładnym powieleniem poglądów żadnego z
                          nich.
                          • tgmen Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 22:01
                            nihiru napisała:
                            > ale te same elementy które działają z jednym partnerem mogą zupełnie nie działać z drugim! To zależy od charakterów obojga zaangażowanych osób, co im pasuje.

                            Nie wiemnihiru. Od kiedy się ustabilizowałem i związałem z jedną prtnerką i ikiedy zdałem sobie z tych zależności już nie mogę moich teorii skonfrontować z innym partnere. Więc muszę zakładac że jast jak jset.

                            Ogólnie to co napisałem odnosi się tylko do jednostek..."mocno świadomych"...

                            --------------------------
                            puk puk- zapukał dzięcioł w czoło...
        • kocia_noga Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:39
          nihiru napisała:

          > a ja uważam że nie egzekwowanie od męża pomocy domowej jest wbrew pozorom
          > przejawem lenistwa kobiet!
          >
          > No bo łatwiej i szybciej zrobić coś samej, niż przekonać do tego męża (a
          potem
          > jeszcze nauczyć go jak to się robi):)


          Nie tylko lenistwa.
          Mam taką ciotkę.W pracy, dopóki nie poszła na emeryturę była nielubiana, bo
          harowała jak wół i wymagała też tego od innych.A w domu - była niezastąpiona,
          nikt nie śmiał się tknąć niczego.Każda próba wtargnięcia z pomoca była karana,
          w końcu zanikły wszelkie próby.
          Pamiętam taką sytuację - ciotka późno wróciła z pracy,w domu siedzieli jej syn
          i mąż.Czekali na nią.Ciotka powiedziała żeby siedli przy stole bo obiad zaraz
          będzie.Zabawiając mnie, jako goscia rozmową, rzuciła się do robienia
          pierogów.Nie zgodziła się na moją pomoc.Z szybkościa odrzutowca ulepiła i
          ugotowała pierogi a następnie podała obiad.Wujek i kuzyn zaczęli się wyśmiewac
          że pierogi takie duże i nieforemne, smiali się jak nie wiem.
          Wtedy tego nie rozumiałam, byłam na nich oburzona.
          • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:47
            znam takie kobiety:(.

            określenia "lenistwo" nie należy traktować dosłownie. chodzi mi właśnie o
            podejście "niech lepiej nieczego nie robią, bo ja wszystko robię lepiej".
            • illiterate Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:05
              Gdzies tam pewnie gleboko jest schowana neurotyczna chec kontroli (a pod nia
              jeszcze glebiej - potworny lęk), a obok niej pragnienie udowodnienia, ze sie
              jest potrzebną.
          • kocia_noga Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 12:49
            Zastanawiam się czy i w jakim stopniu ta nietolerancja brudu ma związek z
            katolickim wychowaniem, wszak wiadomo,że brud=seks, a seks, jak wiadomo to
            grzech kobiety.
            • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 13:05
              oj, tutaj to się chyba zjeżę:)

              primo: jeśli już robić jakieś założenie to raczej w drugą stronę: seks=brud

              secundo: na początku wątku tad stwierdził, że porządek lubią naziści; teraz
              znowu Ty wysnuwasz hipotezę że zamiłowanie do porzadku ma jakiś związek z
              katolickim wychowaniem.
              obie tez IMHO są siebie warte.
              a żeby się nie rozpisywac podam najprostszy przykład: w Japonii(która jest
              jednym z najczystszych krajów) pojęcie brudu ma wymiar rownież
              duchowy. "oczyszczanie się z brudu" jest w ich kulturze bardzo wazne. a
              jednocześnie kwestia seksu nie ma z brudem NIC wspólnego.
              • kocia_noga Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 17:21
                nihiru napisała:

                > oj, tutaj to się chyba zjeżę:)
                >
                > primo: jeśli już robić jakieś założenie to raczej w drugą stronę: seks=brud

                A co za różnica? Równośc działa w obie strony, ale ok, wazna kolejnośc.Język
                potoczny ma inne reguły.

                >
                > secundo: na początku wątku tad stwierdził, że porządek lubią naziści; teraz
                > znowu Ty wysnuwasz hipotezę że zamiłowanie do porzadku ma jakiś związek z
                > katolickim wychowaniem.
                > obie tez IMHO są siebie warte.
                > a żeby się nie rozpisywac podam najprostszy przykład: w Japonii(która jest
                > jednym z najczystszych krajów) pojęcie brudu ma wymiar rownież
                > duchowy. "oczyszczanie się z brudu" jest w ich kulturze bardzo wazne. a
                > jednocześnie kwestia seksu nie ma z brudem NIC wspólnego.
                No i co? Z czym niby to jest spzreczne? Katolicyzm poważnie okrił duchowośc i
                czystośc niemal utożsamiając je z seksem lub jego brakiem.W katolicyźmie brud
                to seks.I w dodatku kobiety sa za to bardziej odpowiedzialne niż mężczyźni.
                W Japonii brud to wada duchowości, ale niezwiązana z seksem. W takim razie
                powinno tam być inaczej niż u nas, mianowicie i mężczyźni i kobiety jednakowo
                pragnący czystości.U nas dbaja o czystośc kobiety, zauważaja brud, walczą z
                nim, czują się odpowiedzialne wręcz moralnie za czystośc otoczenia - dokładnie
                tak, jak za sprawy seksu - to kobietom nic nie wolno i to je się z tego
                rozlicza, nieprawdaz?
                Naziści a także niektórzy neurotycy oraz większość kobiet pzrywiązują wielką
                wagę do spraw czystości.Czują się brudni, być może.naziści może pzrez jakies
                urazy np wczesny trening czystości a kobiety przez uznanie siebie za płeć
                nieczystą.
                • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 18:07
                  Zupełnie Cię nie rozumiem i Ty chyba mnie też nie.
                  Napisałaś jak poniżej:

                  Zastanawiam się czy i w jakim stopniu ta nietolerancja brudu ma związek z
                  katolickim wychowaniem, wszak wiadomo,że brud=seks, a seks, jak wiadomo to
                  grzech kobiety.

                  Dla mnie oznacza to, że obwiniasz katolickie wychowanie za to, że kobietom brud
                  bardziej przeszkadza niż mężczyznom. W dodatku z jakiegoś powodu wmieszałaś do
                  tego seks, co jest dla mnie już całkowicie niezrozumiałe, bo mowa jest o po
                  prostu o utrzymywaniu domu w czystości.
                  O japonii napisałam, żeby wykazać Ci, że tam - pomimo braku wychowania
                  katolickiego (i - skoro już o tym zaczęłaś - postrzegania seksu jako "brudnego")
                  sprzątanie domu należy tylko i wyłącznie do obowiązków kobiet.
                  Więc może przestań obwiniać katolicyzm o całe zło świata, co?
                  • nihiru Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 18:08
                    prostuję pomyłkę - oczywiście NIE postrzegania seksu...
                  • kocia_noga Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 19:57
                    nihiru napisała:

                    > Zupełnie Cię nie rozumiem i Ty chyba mnie też nie.

                    Totez się dogadujemy.


                    > Dla mnie oznacza to, że obwiniasz katolickie wychowanie za to, że kobietom
                    brud
                    > bardziej przeszkadza niż mężczyznom.


                    Tak.


                    W dodatku z jakiegoś powodu wmieszałaś do
                    > tego seks, co jest dla mnie już całkowicie niezrozumiałe, bo mowa jest o po
                    > prostu o utrzymywaniu domu w czystości.


                    Otóż brud w katolicyźmie jest utożsamiany z seksem.Mówi się o życiu w
                    czystości, o czystej dziewicy itp.Odpowiedzialnośc zawsze spada na kobietę i wg
                    tej ideologii to ona jest uosobieniem seksu czyli brudu.Malo który teolog
                    katolicki powie ci to jasno i wyraźnie, ale pzrekaz jest oczywisty.
                    Zastanawiałam się więc czy i w jakiej miezre ma to wpływ na stosunek do
                    czystości.Przeczytałam sobie dyskusję na stronie głównej gazety i tam faceci
                    właśnie deklarują,że im tak brud niedoskwiera,że mają wyższy próg tolerancji.
                    To coś innego niż podejmowanie lub nie nudnych i uciążliwych obowiązków
                    domowych.

                    > O japonii napisałam, żeby wykazać Ci, że tam - pomimo braku wychowania
                    > katolickiego (i - skoro już o tym zaczęłaś - postrzegania seksu
                    jako "brudnego"
                    > )
                    > sprzątanie domu należy tylko i wyłącznie do obowiązków kobiet.

                    Ok, w każdym układzie patriarchalnym kobieta siedzi w domu, dba oń i o dzieci i
                    męża.Ale japończycy mężczyźni tez kochają czystość, buegają do łaźni,myją się
                    dokładnie i pachną schludnością.


                    > Więc może przestań obwiniać katolicyzm o całe zło świata, co?

                    Czyzbym to czyniła?
        • miang Re: Jak namowic faceta 01.04.06, 13:23
          to jest lenistwo intelektualne - bo żeby podzielić z kimś obowiązki, wziąc pod
          uwagę jego przyzwyczajenia to trzeba troche pomyśleć

          > No bo łatwiej i szybciej zrobić coś samej, niż przekonać do tego męża (a potem
          > jeszcze nauczyć go jak to się robi):)

          takie baby nie chcą do kuchni dopuscic nawet osob ktorych nie trzeba uczyc i
          przkonywac
    • dokowski Ze strachu przed rozwodem 31.03.06, 13:33
      evita_duarte napisała:

      > Skad sie biora takie kwiatki

      Dopóki żona nie ma odwagi zagrozić mężowi rozwodem, dopóty nie ma szans na
      wywalczenie sobie szacunku i partnerskiego traktowania. A jak kobiety mają
      nabrać odwagi i w ogóle nie bać się rozwodu? To powinien być jeden z celów
      feminizmu, sprawić, żeby jak w USA mąż bał się rozwodu tak samo jak żona.
      • tgmen Re: Ze strachu przed rozwodem 31.03.06, 13:43
        ...grożenie rozwodem nic nie daje DOK!

        Pamięć męska jest słaba. I impuls w postaci groźby nie jest tu wystarczający. Niestety jestem przekonania, że chłop, który szacunku do Koibet z domu nie wyniósł- nie będzie go miał już nigdy....

        ---------------
        "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
        • nihiru Re: Ze strachu przed rozwodem 31.03.06, 13:51
          dokowski jest zwolennikiem konfrontacji i walki;

          ja przeciwnie - dyplomacji i współpracy;

          dlatego nigdy się nie dogadamy:)
          • tgmen Re: Ze strachu przed rozwodem 31.03.06, 14:36
            dokowski jest pełen skrajności....

            Sam nie wiem czego jest zwolennikiem. Najpierw walczy o Feminizm a potem obraża kobiety pisząc takie teksty że aż mi sie smutno robi...

            nie wiem co o nim myśleć....

            -------------------
            "Ciurlać się Wam zachciewa! Ot, co!"
            • nihiru Re: Ze strachu przed rozwodem 31.03.06, 15:28
              > Sam nie wiem czego jest zwolennikiem.

              jest zwolennikiem samego siebie. jak to zrozumiesz, to będziesz wiedział co o
              nim myśleć:)
          • dokowski Czy taka też jesteś w obliczu maltretowania rodzin 31.03.06, 15:56
            nihiru napisała:

            > dokowski jest zwolennikiem konfrontacji i walki;
            >
            > ja przeciwnie - dyplomacji i współpracy;

            Dyplomacją wszystkie bite żony zażywają pijanych mężów i dopóki nie zrozumieją,
            że muszą zacząć walczyć, dopóty będą nadal bite.
            • tgmen Re: Czy taka też jesteś w obliczu maltretowania r 31.03.06, 16:01
              wróc dokowski do głównego wątku i zastanów się nad tematem postów...

              A potem zacznij jeszcze raz...proszę:)
              • dokowski Nie muszę, dobrze pamiętam to czego ty zapomniałeś 31.03.06, 16:40
                tgmen napisał:

                > wróc dokowski do głównego wątku i zastanów się nad tematem postów

                Tematem jest, dlaczego kobiety potulnie zgadzają się na niesprawiedliwy podział
                pracy w domu. A ja odpowiadam, że ze strachu przed biciem i przed
                konsekwencjami rozwodu. Czego tu nie rozumiesz?
                • illiterate A jak to jest u Ciebie, dokky? 31.03.06, 16:50
                  Kto sprzata, kto gotuje, kto robi zakupy?
                  • dokowski Mój Stwórca nie upoważnił mnie do ujawniania... 31.03.06, 17:07
                    illiterate napisała:

                    > Kto sprzata, kto gotuje, kto robi zakupy?

                    ... takich informacji prywatnych o sobie. Uważaj na netykietę, bo zaczynsz znów
                    ocierać się o jej granice.
                    • illiterate Re: Mój Stwórca nie upoważnił mnie do ujawniania. 31.03.06, 17:10
                      Jakos mnie Twoje grozby nie ruszaja, dokky ;)

                      Skoro wg Ciebie kobiety podejmuja sie sluzby domowej wylacznie ze strachu przed
                      biciem, to zupelnie naturalna jest proba dowiedzenia sie, skad tez u Ciebie
                      takie podejscie, a co za tym idzie przekonanie sie, kto u Ciebie w domu jest
                      sluzka. I z jakiego powodu.
                      • tgmen Re: Mój Stwórca nie upoważnił mnie do ujawniania. 31.03.06, 22:03
                        Ja tylko napisze jedno. Zresztą już tu napisałem...

                        Powielamy stereotypy wyniesione z domu.kropka.
                        :)

                        ----------------------
                        puk puk- zapukał dzięcioł w czoło...
                        • dokowski Powyższy post dotyczy też ciebie 03.04.06, 12:23
                          tgmen napisał:

                          > Powielamy stereotypy wyniesione z domu.kropka.

                          Nie zniżę się do waszego poziomu, nie będę znuć domysłów na temat waszych
                          rodzin, poczekam cierpliwie, aż wasza kultura osobista się wam dzięki mnie
                          podniesie.
                      • dokowski To nie są groźby, to tylko próba zawstydzenia, ... 03.04.06, 12:21
                        illiterate napisała:

                        > Jakos mnie Twoje grozby nie ruszaja

                        ... żeby twoje posty poprawiały się pod względem kultury dyskusji. Insynuacje
                        na temat życia rodzinnego, kiedy brakuje argumentów, to bardzo nędzny poziom
                        dyskusji, nie ściągniesz mnie na swój poziom, nie dam się wciągnąć w rozmowy
                        rodzinne
                        • illiterate Re: To nie są groźby, to tylko próba zawstydzenia 03.04.06, 12:30
                          Chocbys wyszedl z siebie to nie uda Ci sie mnei ani przestraszyc, ani
                          zawstydzic, ani obrazic. Gwoli wyjasnienia - nie bylo z mojej strony zadnych
                          insynuacji (odsylam do slownika, jesli nie znasz znaczenia slowa:
                          swo.pwn.pl/haslo.php?id=11938 ). Swoja droga - jesli uznales moje
                          _pytanie_ za 'insynuacje', to zastanawia, dlaczego, zwlaszcza w kontekscie
                          dyskusji.
                          Nie trudz sie, bez odbioru.
                          • dokowski A jednak cię zawstydziłem i teraz się wstydzisz 03.04.06, 14:13
                            illiterate napisała:

                            > Chocbys wyszedl z siebie to nie uda Ci sie mnei ani przestraszyc, ani
                            > zawstydzic ani obrazic

                            Zdradzasz to powrotem do "przestraszenia", mimo że wiesz, że nie może być o tym
                            mowy. To "przestraszanie" to jawny absurd, musiałeś się zawstydzić, inaczej byś
                            nie zareagował tak nerwowo i irracjonalnie.

                            > Nie trudz sie, bez odbioru

                            A to jest drugi dowód twojego zawstydzenia, bo obraziłeś się za to, że ci
                            grzecznie zwróciłem uwagę na niską kulturę dyskusji, nie było w tym żadnej
                            obrazy.

                            Ale ja się cieszę, bo wiem, że od dzisiaj twoja kultura dyskusji wzrośnie.
                            Nawet jeśli nie okażesz wdzieczności, to i tak będę usatysfakcjonowany.
                  • dokowski Jedno mogę ujawnić 31.03.06, 17:08
                    illiterate napisała:

                    > Kto sprzata, kto gotuje, kto robi zakupy?

                    Mamy uczciwy podział pracy (nie zapominaj, że moja żona jest feministką)
        • dokowski Groźba musi być oczywiście realna 31.03.06, 15:52
          tgmen napisał:

          > ...grożenie rozwodem nic nie daje DOK!
          >
          > Pamięć męska jest słaba. I impuls w postaci groźby nie jest tu wystarczający

          adwokat, sprawa w sądzie - to wystarczające impulsy
          • tgmen Re: Groźba musi być oczywiście realna 31.03.06, 16:05
            wystarczające żeby ściemnić przed sędzią i dalej robic swoje!

            Jeszcze nikt nigdy nikogo rozwodem niczego nie nauczył...
            • dokowski Nic nie wiesz o USA? 31.03.06, 16:38
              tgmen napisał:

              > Jeszcze nikt nigdy nikogo rozwodem niczego nie nauczył...

              Rozwód to największe zagrożenie dla damskich bokserów, tego się boją
              najbardziej. Cieżkie alimenty, wyrzucenie z domu... więcej wyobraźni!, a
              zrozumiesz, jak wiele rozwód może nauczyć
              • tgmen Re: Nic nie wiesz o USA? 31.03.06, 22:05
                Facet, który doprowadził do rozwodu...na tyle kobiety nie szanował, że groźba kary nic tu nie zmieni!

                A alimenty.....facet który płaci alimenty jeszcze bardziej kobiety nienmawidzi...

                --------
                puk puk- zapukał dzięcioł w czoło...
                • dokowski To jego problem, niech cierpi, skoro jest głupi... 03.04.06, 12:25
                  tgmen napisał:

                  > facet który płaci alimenty jeszcze bardziej kobiety nienmawidzi.

                  ... i zły.
    • forum101 Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 17:07
      Prawidlowo dziewczynki mysla... No juz widze jak Ty idziesz z facetem i was
      napadaja i on mowi : Dzis twoja kolej ja sie popatrze :P
      • bitch.with.a.brain Re: Jak namowic faceta 31.03.06, 17:26
        Pewnie tak by było,bo ja szybciej reaguje, mam lepszy refleks, wiec raczej ja
        bym uderzyła niż on.
        • bleman No no, strasznie agresywna jestes ;-) 31.03.06, 17:37
          nic tylko bys przestepcow dzgala nozami itd.
          ;-))
          • bitch.with.a.brain Re: No no, strasznie agresywna jestes ;-) 31.03.06, 17:38
            po prostu ja szybko działam:)
            • bleman Re: No no, strasznie agresywna jestes ;-) 31.03.06, 17:45
              No jutro przyda ci sie sprawnosc jak macie kota transportowac ;-)
              • bitch.with.a.brain Re: No no, strasznie agresywna jestes ;-) 31.03.06, 18:50
                kot bedzie w opakowaniu:)I ja już w tym nie biore udziału.Dzisiejsza
                przeprowadzka mi wystarcza:)
                • bleman Re: No no, strasznie agresywna jestes ;-) 31.03.06, 20:41
                  > kot bedzie w opakowaniu:)

                  W kopercie z bombelkami ? ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja