kobieta? czy to możliwe...?

15.04.06, 02:28
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3283429.html
otóż... mam pytanie z zakresu psychologii. być może pytanie nie na miejscu,
ale chciałam poznać wasze zdanie. kto jest sprawcą? kobieta czy mężczyzna? jak
wam się wydaje? charakter tej zbrodni jest bardzo brutalny.



    • heretic_969 Niech żyje rodzina. 15.04.06, 04:10
      Świętość dla konserwy, liberałów, nacjonalistów a nawet ostatnio kawiarnianej
      lewicy (tylko chcą do niej dołączyć homo-rodziny).
      A kto jest winny? Może ci, co uważają, że prawo do posiadania dzieci to wolność
      każdego człowieka?
      Prawdę powiedziawszy, nie słyszałem, żeby w sierocińcach podżynali gardła dzieciom.
    • totalna_apokalipsa Re: kobieta? czy to możliwe...? 15.04.06, 08:32
      Co to za różnica, czy kobieta czy mezczyzna, pzrecież nawet jak mezczyzna, to i
      tak wiadomo, ze kobieta, bo szuka sie zawsze matki, nigdy ojca.
      • konstatacja Re: kobieta? czy to możliwe...? 16.04.06, 17:41
        Ja nie do konca rozumiem, dlaczego to pytanie znalazlo sie na forum feminizm.
        Ze niby ten ruch mialby cos wyjaznic albo uzasadnic?
        Zbrodnia to zbrodnia, jakkolwiek spoleczenstwo byloby opresyjne a mloda matka
        nieszczesliwa i nie z wlasnej woli w pozycji, w ktorej sie znalazla, to nie
        uzasadnia morderstwa (jesli to rzeczywiscie byla kobieta - a szanse sa
        50%/50%). W kazdym razie szukanie matki wydaje sie uzasadnione, bo skoro nie
        zglosila nigdzie zaginiecia dziecka, badz to dziecko nie zostalo zarejestrowane
        po urodzeniu, to mozna przypuszczac conajmniej jej wspoludzial.
        • abigail_g Re: kobieta? czy to możliwe...? 16.04.06, 21:59
          konstatacja napisała:

          > Ja nie do konca rozumiem, dlaczego to pytanie znalazlo sie na forum feminizm.
          > Ze niby ten ruch mialby cos wyjaznic albo uzasadnic?
          Dlatego, że automatycznie przyjmuje się (np. Ty) że tej zbrodni dokonała kobieta, nie mając ku temu podstaw

          > Zbrodnia to zbrodnia, jakkolwiek spoleczenstwo byloby opresyjne a mloda matka
          > nieszczesliwa i nie z wlasnej woli w pozycji, w ktorej sie znalazla, to nie
          > uzasadnia morderstwa (jesli to rzeczywiscie byla kobieta - a szanse sa
          > 50%/50%). W kazdym razie szukanie matki wydaje sie uzasadnione, bo skoro nie
          > zglosila nigdzie zaginiecia dziecka, badz to dziecko nie zostalo zarejestrowane
          >
          > po urodzeniu, to mozna przypuszczac conajmniej jej wspoludzial

          No właśnie. Przyjmujesz, domyślasz się, że zbrodni dokonała matka. Równie dobrze mógł być to ojciec dziecka (po brutalności mi to nawet bardziej pasuje) albo np. ojciec matki, jeśli była 15latką... I nie razi cię jednocześnie takie założenie, że to kobieta, automatyczne jej szukanie, jeśli zostaje znalezione martwe dziecko i brak poszukiwań ojca dziecka? Cóż, w Polsce kobiety są wiatropylne... A jak oceniasz w takim razie przyszłego ojca, który porzuca kobietę w ciąży? Przecież on nie interesując się dzieckiem, wyrzuca je w swym umyśle na śmietnik
    • gotlama Re: kobieta? czy to możliwe...? 16.04.06, 21:03
      To pytanie z zakresu socjologii a nie psychologii.
      Czyli, czy internauci z tego forum uznają bezwzględnośc (okrucieństwo ,
      brutalnośc ) za cechę występującą cześciej u kobiet, czy u mężczyzn ?.
      • margot_may Re: kobieta? czy to możliwe...? 17.04.06, 00:35
        masz rację. możemy sobie dywagować na temat portretu psychologicznego tej
        kobiety, ale prawdy i tak nie znamy.
    • illiterate Re: kobieta? czy to możliwe...? 16.04.06, 23:01
      Ale ze niby co? Ze kobiet nie stac na okrucienstwo?
    • astonisz Re: kobieta? czy to możliwe...? 16.04.06, 23:26
      margot_may napisała:

      > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3283429.html
      > otóż... mam pytanie z zakresu psychologii. być może pytanie nie na miejscu,
      > ale chciałam poznać wasze zdanie. kto jest sprawcą? kobieta czy mężczyzna? jak
      > wam się wydaje? charakter tej zbrodni jest bardzo brutalny.

      Typowe dla mezczyzny. Skoro dziecko zostalo "skazane" na smierc przez rodzicow,
      to poderzniecie gardla mialo na celu zaoszczedzenie mu dlugotrwalego konania
      (mozna to przyrownac do ogluszania ryby przed jej zabiciem). Matka
      prawdopodobnie zostawilaby dziecko zywe. Widac zreszta, ze kobiety w tym newsie
      bardziej oburza charakter zbrodni (brutalnosc) niz sam fakt, ze dziecko zostalo
      porzucone. Stawiam stowe na faceta.
      • margot_may Re: kobieta? czy to możliwe...? 17.04.06, 00:26
        mnie też się tak wydaje. przy czym obawiam się ulec stereotypom: kobieta jest
        mniej brutalna niż mężczyzna. może lepiej: jest tak samo brutalna, ale musi mieć
        naprawdę duży powód.
        • illiterate Re: kobieta? czy to możliwe...? 17.04.06, 13:47
          Pytanie, na ile jest to kwestia kultury i treningu spolecznego, a na ile np
          genow.
    • kitus_kotus Re: kobieta? czy to możliwe...? 18.04.06, 22:04
      bez wzgledu na to, kto jest morderca dziecka poszukiwania jego matki w
      pierwszej kolejnosci maja sens ze wzgledow pragmatycznych, poniewaz latwiej
      jest szybko ustalic, kto jest matka (szczegolnie noworodka) niz ojcem dziecka
      lub innym ewentualnym sprawca. po znalezieniu matki mozna na podstawie jej
      zeznan i innych dowodow (ktore ujawnia sie wszak stopniowo - nawet badanie
      sladow znalezionych na iejscu odkrycia zwlok trwa jakis czas - trudno w tym
      czasie nic nie robic) ustalic rzeczywistego winnego.
      inna kwestia sa odczucia spoleczne - "panowie Janowie" i "panie Jadwigi" zawsze
      w pierwszej kolejnosci instynktownie obwiniaja matke zabitego dziecka, nie
      majac pojecia o faktach i rzeczywistym mordercy.
      • konstatacja Re: kobieta? czy to możliwe...? 19.04.06, 01:58
        I to mialam na mysli mowiac o tym, ze najpierw trzeba szukac matki. Ja tez nie
        mam pojecia kto zabil: ale technicznie rzecz biorac, dziecko moze nie miec
        ojca - biologiczny ojciec moze nie wiedziec o jego istnieniu, ale raczej z
        trusnoscia dziecko mogloby nie miec biologicznej matki swiadomej jego istnienia.
Pełna wersja