kleki-petra
09.05.06, 15:05
Jest to taka sama skrajność jak seksizm. Brak tolerancji dla mężczyzn (co
oczywiście według założenia nie jest priorytetem feminizmu), czyli nienawiść
do płci męskiej będącą niczym innym jak odreagowaniem za brak
równouprawnienia dla kobiet, to nieodzowna część założeń każdej feministki.
Może nie jest to najlepsze porównanie, ale nieco podobne zjawisko występuje w
państwach islamskich, których religia mówi, że jeżeli ktoś odda życie za
wiarę to zostanie zbawiony po śmierci. Wynikiem złej interpretacji są
zamachy, w których niektórzy islamiści rzekomo oddają życie za wiarę,
zabijając przy tym przeciwników owej wiary... Feminizm nie zakłada
wywyższania kobiety ponad mężczyznę lecz WYRÓWNANIE STATUSÓW. Niestety spory
procent feministek tego nie rozumie. Generalnie... nie należy
generalizować... bo wszystko jest względne.
Idąc dalej chciałbym jeszcze dodać swoją teorię dot. braku równouprawnienia
dla kobiet w takich krajach jak Polska.
Otóż moim zdaniem jest to wynik niczego innego jak "jaskiniowego spojrzenia
na życie" mężczyzn. W czasach kamienia łupanego mężczyzna polował, prowadził
wojny, pracował przy ciężkich robotach, łowił ryby - czyli wszystko to co
pozornie pozwalało utrzymać rodzinę (albo raczej plemię), nie zauważając przy
tym kluczowej roli kobiet. Dlaczego mężczyźni sami uznali się za
ważniejszych? Ponieważ byli silniejsi fizycznie. Krzepa pozwalała im
wykonywać wszystkie czynności, które wcześniej wymieniłem, przy okazji
pozwalała też na dominację w związku z kobietą (jak była nieposłuszna to
dostawała z maczugi i po sprawie). I tak ta dziwna filozofia utrwaliła się w
społeczeństwach. Wszędzie tam gdzie brak jest postępu, edukacji i
cywilizowanej władzy, ona nadal trwa i trwa. Wbiło się to w krew. Mężyczźni
nadal sądzą że ponieważ są silniejsi, kobiety nie mają prawa mówić o
równouprawnieniu. Nie chcę tu w żadnym razie usprawiedliwiać mężczyzn. Gdyby
wśród nich znalazł się ktoś "silniejszy", kogo zechcieli by słuchać, to
zrozumieliby że nie żyjemy już w jaskini i że nie siła fizyczna jest
najważniejsza. W nowoczesnym świecie o wiele istotniejsze są inne rzeczy,
choćby np. kreatywność, pracowitość, wytrwałość, uczciwość, spryt. Tu już
faceci nie mają żadnej przewagi. No ale niestety najpierw muszą to zrozumieć.
Nie oznacza to jednak, że facetów należy nienawidzić. Wszyscy dobrze wiemy
jak ogromny wpływ na życie człowieka mają takie sprawy jak wychowanie,
otoczenie, społeczeństwo... wszystko to sprawia, że nawet jeśli nie mają nic
przeciwko kobiecie-szefowi, to i tak podświadomie plują na taki układ.
Kobiety boją się jeszcze głośno mówić o równouprawnieniu, ponieważ facet
wciąż ma przewagę fizyczną... ale to już się kończy. Im dalej w przyszłość
tym większa rola kobiet. I tak powinno być.
Feministki przesadzają, mówiąc że "facet to świnia". Szczerze powiem, że w
swoim życiu nie spotkałem jeszcze naprawdę dobrego faceta, natomiast wśród
kobiet już takie znalazłem. Nie oznacza to jednak, że nazwę kobiety LEPSZYMI.
Nic też nie sprawi, że powiem tak o facetach. RÓWNOUPRAWNIENIE OZNACZA
RÓWNOŚĆ A NIE PRZEWAGĘ KTÓREJKOLWIEK STRONY. Nie możemy prowadzić "wojny
płci", to chore.