micra
05.06.06, 10:13
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3395124.html
"W Warszawie MZA zatrudnia ok. trzech i pół tysiąca kierowców, w tym tylko 16
kobiet. Przez lata to był zawód typowo męski, wymagający dużej siły fizycznej.
Niedługo pań ma być jednak więcej, bo szefowie MZA rozpoczną nabór skierowany
właśnie do kobiet."
"Przyznaje, że zależy mu na zatrudnieniu kobiet, bo te, które już prowadzą
autobusy, są bardzo dobrymi pracownikami. Jeżdżą łagodnie, pasażerowie bardzo
je chwalą."
"Jest jednak problem z rekrutacją. Polskie prawo zabrania określania w
ogłoszeniu płci poszukiwanego pracownika, więc MZA nie mogą po prostu napisać,
że szukają do pracy kobiet. - Mogliby się znaleźć jacyś fanatyczni obrońcy
praw mężczyzn - żartuje Roman Podsiadły. Ale dodaje: - Rozmawialiśmy o tym z
kadrową. Pewnie napiszemy, że zatrudnimy kierowców, ale szczególnie zachęcamy
kobiety."
-----------------------
I teraz ode mnie:
1. Jestem jak najbardziej za możliwością określenia dowolnej cechy pracownika,
który ma być zatrudniony, w tym: płci, koloru skóry, rasy, narodowości, wieku.
2. Skoro jednak powiedziano A, trzeba powiedzieć B. Skoro mówienie, że
"zatrudnimy mężczyzn" nie jest ok, to tak samo ma być w przypadku kobiet.
Tłumaczenia o pozytywnej dyskryminacji - które tu akurat nie padły - to
dziecinada.
3. Ciekawe, czy Wyborcza wydrukowała by tekst z dywagacjami, czy można tak
napisać, że zatrudnią chętniej mężczyzn niż kobiety.
4. Ciekawe, czy istnieje jakiś zawód, na którym lepiej się sprawdzają
mężczyźni, ciężko znaleźć teraz taką informację w prasie.