Gość: tad
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
28.01.03, 20:12
....feministycznej.
Witam wszystkich miłośników feminizmologii. Zajmiemy się tutaj sprawą ważną,
można nawet powiedzieć kluczową. Zajmiemy się bowiem feministyczną
aksjologią. Co jest dla feministek największą wartością? Nietrudno zgadnąć.
Popatrzmy na cytat: "Moralność nie ma płci. (...) Podmiotem moralności nie
jest płeć, tylko jednostka i każdy ma prawo do indywidualnej drogi" (Joanna
Brach Czaina, Kinga Dunin, Agnieszka Graff, Manifesta), z kolei p. Jaruga
Nowacka twierdzi (w wywiadzie dla "WO") zdecydowanie, że
kobiety "...reprezentują inny typ wrażliwości, inne hierarchie wartości, mają
inną tożsamość". Człowiek naiwny mógłby pomyśleć, że mamy tu do czynienia z
głębokim konfliktem ideowym na samym szczycie polskiego feminizmu. byłaby to
jednak naiwność! Tylko ktoś nie znający moralności rewolucyjnej -a (a)
moralność feministyczna do tego gatunku nalezy - mógłby wyciągnąć takie
wnioski. Nie ma tu żadnego konfliktu (gotów jestem się założyć, że p.
Jaruga "Manifestę" podpisze, o ile już tego nie zrobiła). Pierwszym
przykazaniem moralności rewolucyjnej jest bowiem: "DOBRE JEST TO, CO SŁUŻY
SPRAWIE". W wywiadzie dla "WO" Jaruga mówiła o konieczności wprowadzenia
parytetów, więc idealnie pasował tam pogląd o "kobiecych wartościach", które
uratują świat, w "Manifeście" mowa jest o "wyzwoleniu się ze stereotypów",
więc zupełnie na miejscu jest pogląd o tym, że "podmiotem moralności nie jest
płeć tylko jednostka". Zresztą, gdyby się "Manifeście" przyjrzeć bliżej okaże
się, że pomieszano tam oba punkty widzenia, i autorkom nie wydaje się to
wcale przeszkadzać. Tak więc znamy już feministyczne pierwsze przykazanie,a w
kolejnych odcinkach zgłębiać będziemy dalej temat feministycznej (a)
moralności.