docent_wieslaw
06.07.06, 01:55
...i nie chodzi tu o podlizywanie (się). To forum wydaje się jedynym
miejscem, gdzie mogę (to się okaże..;-) coś napisać bez specjalnego narażania
się na mądre inaczej komentarze tzw. prawdziwych mężczyzn. No ale do
rzeczy... Na początek, żeby nie zaudzać, aż 4 informacje: nie jestem kobietą,
jestem za to feministą (albo sympatykiem feminizmu liberalnego, jak kto
woli), jestem zdecydowanie metroseksualny, no i nie jestem gejem.
Moje życie w tym pięknym kraju proste nie jest. Ciągle słyszę bezcenne uwagi
w rodzaju "nie jesteś prawdziwym mężczyzną, bo...". A kto to do cholery jest
ten prawdziwy? Dopiero co przeczytałem dyskusję na forum "mężczyzna" o
goleniu się pod pachami - i okazuje się, że oczywiście taki PM tego robić nie
może według większości. To na pewno gej ;-) nie wspominam już nawet o
chodzeniu do kosmetyczki. Tzw. spedalenie i już. Jestem w tym kraju
nienormalny chyba...
A jak ja muszę się wyginać, żeby uniknąć przeżywania piwno - futbolowej
ekstazy... Co mnie obchodzi latanie 22 gości za kawałkiem szmaty kilkaset
kilometrów stąd? Co taki czy inny wynik zmieni w moim życiu?
Dobra, nie żalę się więcej. Sedno sprawy jest takie : jak najbardziej
popieram dążenie kobiet do równouprawnienia, w swoim życiu zawsze staram się
traktować ludzi tak samo niezależnie od wszystkich różnic, na które nie mają
oni/one wpływu (to o to chyba tak naprawdę chodzi?). I widzę też to, że
nadszedł czas kobiet: nawet wśród moich znajomych (niezbyt wielka "próbka
badawcza") kobiety są bardziej samodzielne, lepiej sobie radzą. Bo dążą do
zmian - a mężczyźni często chcieliby, żeby wszystko zostało "po staremu".
Chcą kobiety "dobrej w łóżku, ale dziewicy", siedzącej w domu, gotującej
obiadki, sunącej ze ścierką na kolanach itd. Ja bym się z taką osobą zanudził
na śmierć.
A ponieważ kobiety są bardziej przebojowe w tej walce o swoje, to i mogą to
zdobyć. Coraz mniej, mam nadzieję, będzie pojawiało się żenujących wypowiedzi
o tym, gdzie "jest miejsce kobiet".
Oczywiście, w Polsce później to osiągniemy, jak zwykle... na razie stereotypy
często zwyciężają, przez nie przechlapane macie i Wy, i ja - facet mocno
nietypowy. I to nas łączy, choć myślę, że nie tylko to.
Przepraszam za ten chaos, straszna godzina się zrobiła. Trzymajcie się, wrócę
tu jeszcze, jak pozwolicie.
PS. Nick jest "na cześć" pewnego "mądrego inaczej" pana z uczelni ;-)