feminizm nie promuje bezpłciowości

07.07.06, 15:23
Pozwoliłam sobie założyć osobny wątek w odpowiedzi na takie oto stwierdzenie
JK:

"Lepszy dziad z babą, niż bezpłciowy, promowany przez feminizm flegmowaty
glut,
moja droga.
"Bodaj byś była/był gorąca/y albo zimna/y. Wystrzegaj się letniości" - jak
oznamia pismo w wersetach na temat rock'n'rolla!"

Mój drogi, feminizm nie promuje flegmowatego gluta, ale najprawdziwszą
kobietę...tylko inteligentną i samodzielną. To nie jakieś monstrum w szmatach
uciekające przed własnym seksualizmem. Ale nie jest to też lola, której
jedynym celem w życiu jest seks. Chyba za bardzo oglądasz się na Kingę Dunin
i jej pokrewne. Feminizm mówi tysiącem języków - KD nie jest jedynym.
Dlaczego chcesz nas wszystkie wrzucić do jednego worka?

Feministka jest w swoich przekonaniach bardzo wyrazista - nie flegmowata i
nie letnia. I na pewno bardziej rock'n'rollowa niż Twoja Dolly. Nigdy nie
byłeś jak sądzę kobietą :) i pewnych rzeczy po prostu nigdy nie zrozumiesz.
    • wasza_bogini Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 07.07.06, 15:35
      zgadzam sie z Toba aczkolwiek uwazam, ze kinga dunin zdecydowanie lepiej
      wyglada niz wiele kobiet, ktore byly rock n rollowe na modle jasia.


      natomiast ta walka jasia z feministkami jest zadziwiajaca, biorac pod uwage
      fakt, ze jasio jest singlem.
      prawdopodobnie projektuje swoje braki na feministki i istnieniem feministek
      tlumaczy swoj brak zycia osobistego.

      niechec do kobiet przybiera rozne odcienie.
      • turbomini Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 07.07.06, 15:42
        A może to właśnie przekora? :)
        Jakoś na forum Kobieta, gdzie pewnie pełno jest "Dolliów i Dodów" jakoś się tak
        żarliwie nie udziela...
        • wasza_bogini Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 07.07.06, 15:49

          > Jakoś na forum Kobieta, gdzie pewnie pełno jest "Dolliów i Dodów" jakoś się
          tak
          >
          > żarliwie nie udziela...

          a powinien sie tam czuc jak ryba w wodzie. wszystkie moje ;)
          • turbomini Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 07.07.06, 15:55
            :)))))
    • kot_behemot8 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 07.07.06, 19:28
      Problem Jasia polega na tym, ze nie odróżnia feministycznej androgynicznosci od
      zupełnie niefeministycznej bezpłciowości. Jest nieukiem, więc dla niego między
      tymi pojęciami nie ma różnicy. Kobieta androgyniczna ma w sobie silny
      pierwiastek kobiecy oraz silny pierwiastek męski, jest bardzo kobieca w sensie
      bycia seksi lecz zarazem jest "męska" w znaczeniu "stanowcza, ambitna, silna
      itd". Taki jest własnie feministyczny ideał kobiety - zaprzeczenie
      bezpłciowości. Dla prostaczków to jednak niepojęte, bo dla nich "kobieca
      kobieta" to rozmemłany i chichocący dziwoląg w lateksach, wpatrzony jak w obraz
      w podobnie bezpłciowego i nijakiego facecika w kowbojkach. Jedno udaje kobietę,
      drugie udaje mężczyznę. Brrr, ohyda.
      • turbomini Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 07.07.06, 19:34
        Ehh Kocie, z ust mi to wyjęłaś.
      • kochanica-francuza niech ja padnę - cóż za fraza 07.07.06, 20:36
        "rozmemłany i chichocący dziwoląg w lateksach"

        Podaję do Srebrnej Klawiatury. ;-)
      • johnny-kalesony Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 00:57
        Cóż - nie można być zarazem koleżanką i kolegą. Istota ludzka jest albo jednym,
        albo drugim. Ktoś, kto stara się zamknąć w sobie cech obu płci, łapie wiatr,
        stając się niczym - czyli wspomnianą rozlazłą amebą bez właściwości.

        Ja rozumiem - mamy obecnie takie czasy, kiedy rozlazłość, rozmemłanie stały się
        normą i tezy kogoś, kto jest normalny mogą wydawać Ci się szokujące i dziwne.
        Kiedyś w cyrkach, licząc na wywołanie sensacji, pokazywano podobno kobiety z
        brodami (Fellini!).
        Teraz, kiedy media same stały się cyrkowe, występują w nich feministki.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • margot_may Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 01:09
          byłbys bardzo dobrą pielęgniarką położną. wyobrażam sobie ciebie jak stoisz przy
          taśmie z noworodkami i rozdzielasz różowe i niebieskie ubranka. "ciu, ciu, nie
          płać chlopaćku, bo ci zalozie róziowe ublanko"
          • gotlama Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 02:35
            Margośku - jakie to szczęście,że od jakiegoś czasu mam folię na klawiaturze ;)
            A tak na marginesie - rodzima tradycja kazała odziewać chłopczyków w różowości,
            a dziewczątka w błękity. Jak można było tak lekko odrzucać obyczaje przodków na
            rzecz jakiegoś ameryckiego farmazoństwa ;)
            • margot_may Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 02:42
              :) o właśnie!
              niech ktos mi raz na zawsze wytłumaczy czemu chłopców na różowo??
        • illiterate Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 03:52
          johnny-kalesony napisał:

          > Cóż - nie można być zarazem koleżanką i kolegą. Istota ludzka jest albo
          jednym,
          > albo drugim. Ktoś, kto stara się zamknąć w sobie cech obu płci, łapie wiatr,
          > stając się niczym - czyli wspomnianą rozlazłą amebą bez właściwości.
          >
          > Ja rozumiem - mamy obecnie takie czasy, kiedy rozlazłość, rozmemłanie stały
          się
          > normą i tezy kogoś, kto jest normalny mogą wydawać Ci się szokujące i dziwne.
          > Kiedyś w cyrkach, licząc na wywołanie sensacji, pokazywano podobno kobiety z
          > brodami (Fellini!).
          > Teraz, kiedy media same stały się cyrkowe, występują w nich feministki.


          To nie jest kwestia staran - dlaczego mialaby?

          Nie staralam urodzic sie dziewczynka i nie staralam sie byc androgynem - tak po
          prostu jest. Dla mnie plec nie jest albo-albo - raczej 'mniej-bardziej'. W
          mojej definicji plci jest miejsce i dla kobiecych kobiet, i dla meskich
          mezczyzn, i dla kobiecych mezczyzn i dla meskich kobiet; dla kobiet i mezczyzn
          ze slabym natezeniem obu rodzajow cech i z silnym tych cech natezeniem - czyli
          androgynow wlasnie.

          Jak mozna byc 'rozlazla ameba bez wlasciwosci', skoro otrzymuje sie skrajne
          wyniki w tescie? Jedno przeczy drugiemu, logika szwankuje. Na czym dokladnie
          mialaby polegac 'rozlazlosc' androgynow i androgynow 'brak wlasciwosci'? Pytam
          z ciekawoscia, bo mam papier na to, ze jestem, jak to ujales, jedna z 'ameb'.
          Opowiedz mi o mnie. I koniecznie o tym, co jest ze mna nie tak - tak
          konkretnie, bez kucania za barokowymi w wyrazie metaforami.

          Trudno mi uwierzyc w to, ze ktos wspolczesny serio definiuje plec czlowieka jak
          pielegniarka w szpitalu : 'cipka-dziewczynka, fiutek - chlopiec'. Zjawisko plci
          jest dalece bardziej skomplikowane - nawet, jesli chodzi o fizycznosc (sa
          obojnacy, sa bezplciowcy, sa chlopcy w ciele dziewczyn i na odwrot - chocby).
          To istotnie dobre do momentu, kiedy decyzje o przyszlosci dziecka koncza sie
          na wyborze koloru spioszek. Czy z niemowlaka wyrosnie piekna istota w rodzaju
          glownej bohaterki 'Crying Games', czy stanowcza, mocno wytatuowana lesbijka,
          spelniajaca w swoim zwiazku spoleczna role ojca i meza, to inna - i dalece
          mniej jednoznaczna sprawa.


          Mam szczera nadzieje, ze kiedy obecne niemowleta dorosna, nie bedzie juz
          nikogo, kto bedzie im probowal wcisnac, ze 'bycie kobieta = posiadanie
          kobiecego ciala i stylu, bedacego skrzyzowaniem upodoban estetytcznych
          trzeciorzednej szansonistki z sentymentem do lat 80. i rownie trzeciorzednej
          dziwki ze specjalizacja sado-maso', a nawet jesli - to tak prymitywnie myslacy
          beda skazani na status intelektualnego skansenu.
        • illiterate Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 03:52
          johnny-kalesony napisał:

          > Cóż - nie można być zarazem koleżanką i kolegą. Istota ludzka jest albo
          jednym,
          > albo drugim. Ktoś, kto stara się zamknąć w sobie cech obu płci, łapie wiatr,
          > stając się niczym - czyli wspomnianą rozlazłą amebą bez właściwości.
          >
          > Ja rozumiem - mamy obecnie takie czasy, kiedy rozlazłość, rozmemłanie stały
          się
          > normą i tezy kogoś, kto jest normalny mogą wydawać Ci się szokujące i dziwne.
          > Kiedyś w cyrkach, licząc na wywołanie sensacji, pokazywano podobno kobiety z
          > brodami (Fellini!).
          > Teraz, kiedy media same stały się cyrkowe, występują w nich feministki.


          To nie jest kwestia staran - dlaczego mialaby?

          Nie staralam urodzic sie dziewczynka i nie staralam sie byc androgynem - tak po
          prostu jest. Dla mnie plec nie jest albo-albo - raczej 'mniej-bardziej'. W
          mojej definicji plci jest miejsce i dla kobiecych kobiet, i dla meskich
          mezczyzn, i dla kobiecych mezczyzn i dla meskich kobiet; dla kobiet i mezczyzn
          ze slabym natezeniem obu rodzajow cech i z silnym tych cech natezeniem - czyli
          androgynow wlasnie.

          Jak mozna byc 'rozlazla ameba bez wlasciwosci', skoro otrzymuje sie skrajne
          wyniki w tescie? Jedno przeczy drugiemu, logika szwankuje. Na czym dokladnie
          mialaby polegac 'rozlazlosc' androgynow i androgynow 'brak wlasciwosci'? Pytam
          z ciekawoscia, bo mam papier na to, ze jestem, jak to ujales, jedna z 'ameb'.
          Opowiedz mi o mnie. I koniecznie o tym, co jest ze mna nie tak - tak
          konkretnie, bez kucania za barokowymi w wyrazie metaforami.

          Trudno mi uwierzyc w to, ze ktos wspolczesny serio definiuje plec czlowieka jak
          pielegniarka w szpitalu : 'cipka-dziewczynka, fiutek - chlopiec'. Zjawisko plci
          jest dalece bardziej skomplikowane - nawet, jesli chodzi o fizycznosc (sa
          obojnacy, sa bezplciowcy, sa chlopcy w ciele dziewczyn i na odwrot - chocby).
          To istotnie dobre do momentu, kiedy decyzje o przyszlosci dziecka koncza sie
          na wyborze koloru spioszek. Czy z niemowlaka wyrosnie piekna istota w rodzaju
          glownej bohaterki 'Crying Games', czy stanowcza, mocno wytatuowana lesbijka,
          spelniajaca w swoim zwiazku spoleczna role ojca i meza, to inna - i dalece
          mniej jednoznaczna sprawa.


          Mam szczera nadzieje, ze kiedy obecne niemowleta dorosna, nie bedzie juz
          nikogo, kto bedzie im probowal wcisnac, ze 'bycie kobieta = posiadanie
          kobiecego ciala i stylu, bedacego skrzyzowaniem upodoban estetytcznych
          trzeciorzednej szansonistki z sentymentem do lat 80. i rownie trzeciorzednej
          dziwki ze specjalizacja sado-maso', a nawet jesli - to tak prymitywnie myslacy
          beda skazani na status intelektualnego skansenu.
        • kot_behemot8 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 09:04
          Zaś najbardziej znane przykłady takich ameb to Sharon Stone, Monica Belucci i
          Nicole KIdman.
          Jasiu, dlaczego nie próbujesz udawać ętelektualisty na jakiś innym forum?
          Przecież tutaj te pozy już od dawna budzą wyłącznie rozbawienie. Jesteś
          masochistą czy co? A może pociągają cię androgyniczne kobiety w gaciach
          bojowych tylko nie potrafisz się sam przed sobą do tego przyznać;))
        • turbomini Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 09:24
          johnny-kalesony napisał:

          > Cóż - nie można być zarazem koleżanką i kolegą. Istota ludzka jest albo jednym,
          > albo drugim. Ktoś, kto stara się zamknąć w sobie cech obu płci, łapie wiatr,
          > stając się niczym - czyli wspomnianą rozlazłą amebą bez właściwości.

          No wyobraź sobie, że można. Zwłaszcza jeśli trzymamy się zachowań stereotypowych.
        • piekielnica1 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 12:12
          johnny-kalesony napisał:
          > Ktoś, kto stara się zamknąć w sobie cech obu płci, łapie wiatr,
          > stając się niczym - czyli wspomnianą rozlazłą amebą bez właściwości.

          A przecież esencja kobiecoci to mózg równie gładki jak liczko - prawda Jasieńku?
          • johnny-kalesony Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 12:42
            Tak twierdzą feministki, co stanowi projekcję ich własnych kompleksów,
            rzutowanych na obiekt gorliwie ponawianych ataków.

            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • mahadeva Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 13:35
              a co to sa kompleksy, czy to slowo nie jest naduzywane i czy przypadkiem nic
              nie znaczy?
            • piekielnica1 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 15:28
              johnny-kalesony napisał:
              > Tak twierdzą feministki, co stanowi projekcję ich własnych kompleksów,

              a konkretnie co znaczy to zdanie?

              > rzutowanych na obiekt gorliwie ponawianych ataków.

              a ta jego część?. Ile w tym treści!!

              > Teraz, kiedy media same stały się cyrkowe, występują w nich feministki.

              I w jakim świecie Ci przyszło żyć biedaku???
        • bitch.with.a.brain Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 14:01
          człowiek ma po prostu rózne cechy,nie ma sensu rozdzielanie ich na męskie i żeńskie
          • bleman Ale pewne cechy sa meskie lub zenskie 08.07.06, 14:44

            • bitch.with.a.brain Re: Ale pewne cechy sa meskie lub zenskie 08.07.06, 20:38
              cechy fizyczne
              • bleman Oraz cechy psychiczne 08.07.06, 21:27
                wynikajace z roznic fizycznych oraz kultury.

                Bo jesli kultora powoduje ze wiekszosc mezczyzn zachowuje sie tak a kobiety inaczej.
                To mozna powiedziec ze kultura wyksztalcila cechy meskie i zenskie.
                • bitch.with.a.brain Re: Oraz cechy psychiczne 08.07.06, 21:34
                  Dla mnie cecha męska byłaby cechą odrózniająca męzczyznę od kobiety.Nie znam
                  takich cech
                  • bleman Oczywiscie chodzi ci o cechy inne niz fizyczne 08.07.06, 21:54
                    oraz zwiazane z np. wydzielaniem niektorych hormonow ?

                    P.S.
                    Wiesz o tym ze sa hormony kotre np. moga zwiekszyc chcec opiekowania sie mlodymi ?
                  • johnny-kalesony Re: Oraz cechy psychiczne 08.07.06, 23:33
                    Teoria genderowa, na której w zasadzie opiera się obecnie cały feminizm, teoria
                    tożsamości psychiki, opartej na wpływie kultury (patriarchalny heteromatrix),
                    została ostatnio obalona.
                    Odpowiada za to dr Gerianne Alexander, która poddała badaniom zachowań szympansy
                    bonobo płci obojga. Dlaczego szympansy? Po pierwsze - by uniknąć oskarżeń
                    polit-pop środowisk o manipulację z udziałem "podstawionych" i odpowiednio
                    uprzednio wyszkolonych dzieci. Po drugie - zachowania dzieci ludzkich i potomków
                    szympansów bonobo we wczesnych etapach życia są bardzo podobne.

                    Wynikiem eksperymentów stał się wniosek, zgodnie z którym różnice mentalne są
                    ściśle związane z płcią biologiczną i stanowią rodzaj jej naturalnego przedłużenia.
                    Innymi słowy - cała gender teoria o rzekomej "neutralności" psychiki dziecka
                    wobec wzorców zachowań żeńskich albo męskich idzie do kosza.

                    Odsyłam do szczegółów. W wyszukiwarce google wpisujemy nazwisko "Gerianne
                    Alexander", po czym otrzymujemy dość sporo linków do stron z bardziej
                    wyczerpującymi opisami.


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • illiterate Re: Oraz cechy psychiczne 08.07.06, 23:43
                      Chodzi Ci o te badania?
                      www.eurekalert.org/pub_releases/2002-12/tau-tca121002.php
                    • illiterate Re: Oraz cechy psychiczne 08.07.06, 23:43
                      Chodzi Ci o te badania?
                      www.eurekalert.org/pub_releases/2002-12/tau-tca121002.php
                • wasza_bogini owszem 08.07.06, 21:44
                  dlatego wyjezdzam do Niemiec ;)
      • misiu-1 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 07:38
        kot_behemot8 napisała:

        > Problem Jasia polega na tym, ze nie odróżnia feministycznej androgynicznosci
        > od zupełnie niefeministycznej bezpłciowości. Jest nieukiem, więc dla niego
        > między tymi pojęciami nie ma różnicy. Kobieta androgyniczna ma w sobie silny
        > pierwiastek kobiecy oraz silny pierwiastek męski, jest bardzo kobieca w
        > sensie bycia seksi lecz zarazem jest "męska" w znaczeniu "stanowcza, ambitna,
        > silna itd". Taki jest własnie feministyczny ideał kobiety - zaprzeczenie
        > bezpłciowości.

        No, tak. Psychiczny hermafrodytyzm faktycznie nie ma nic wspólnego z
        bezpłciowością.
        • kot_behemot8 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 08:58
          Jako że takie dziwo jak "psychiczny hermafrodytyzm" nie istnieje, uznaję ciebie
          za autora i pierwowzór tego pojęcia. Napisz coś więcej o swoich problemach z
          płciowością, to musi być ciekawe.
          Z wyrazami współczucia-
          • misiu-1 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 13:28
            Widzę, że zamiast inteligencji jest na odwrót - sam feminizm. :-)
            Hermafrodytyzm (tłumaczę, bo może nie znalazłaś tego w słowniku) to istnienie u
            jednego osobnika cech fizycznych właściwych dla obu płci. Per analogiam
            heramfrodytyzmem psychicznym nazwałem istnienie u jednego osobnika cech
            psychicznych właściwych dla obu płci. W Twojej nomenklaturze - silnych
            pierwiastków: męskiego i kobiecego.
            Myślałem, że sprawa jest oczywista. Serdecznie przepraszam za brak wyjaśnienia.

            • mahadeva Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 13:37
              e tam, kobiety nie roznia sie niczym od facetow psychicznie, tendencja jest
              taka, zeby wszyscy byli identyczni
              • turbomini Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 09.07.06, 21:58
                No może jednak nie tak do końca identyczni.
            • kot_behemot8 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 13:37
              Jesteś jak rozumiem misiem o bardzo małym rozumku, więc specjalnie dla ciebie
              powtórzę:
              Nie istnieje cos takiego jak "hermafrodytyzm psychiczny".
              Nie wystarczy takze żeby miś o małym rozumku cos cobie nazwał by to coś zaczeło
              istnieć.
              Pa pa
              • misiu-1 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 08.07.06, 13:59
                kot_behemot8 napisała:

                > Jesteś jak rozumiem misiem o bardzo małym rozumku

                A ty w ogóle coś rozumiesz? :-)

                > Nie istnieje cos takiego jak "hermafrodytyzm psychiczny".
                > Nie wystarczy takze żeby miś o małym rozumku cos cobie nazwał by to coś
                > zaczeło istnieć.

                Brak logiki, koteczku. Skoro sama napisałaś o obecności w osobowości jednej
                osoby dwóch silnych pierwiastów - męskiego i kobiecego, to nie wypada Ci teraz
                zaprzeczać istnieniu takiego czegoś. Osobną sprawą jest trafność nazwy, jaką
                temu przypisałem. Moim zdaniem nazwa jest trafna, a że nie znajdziesz jej w
                słowniku, to nic nie szkodzi. Celem istnienia słów i związków frazeologicznych
                jest przekazywanie myśli i pojęć w możliwie oszczędny sposób. Określenie,
                jakiego użyłem, spełnia te funkcje. Osoba przeciętnie inteligentna, o
                przynajmniej w miarę otwartym umyśle, chwyci to w locie, jak jaskółka muchę.
                • margot_may Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 09.07.06, 00:26
                  ale przecież hermafrodytyzm jest wynikiem zaburzeń w rozwoju płodowym. natomiast
                  owy pierwiastek męsko-żeński nie jest żadnym odstępstwem od normy. chyba raczej
                  na odwrót, jest to cos powszechnego, zdarzającego się w mniejszym czy większym
                  stopniu u każdego człowieka.
                • kot_behemot8 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 09.07.06, 13:15
                  misiu-1 napisał:

                  > kot_behemot8 napisała:
                  >
                  > > Jesteś jak rozumiem misiem o bardzo małym rozumku
                  >
                  > A ty w ogóle coś rozumiesz? :-)
                  >
                  > > Nie istnieje cos takiego jak "hermafrodytyzm psychiczny".
                  > > Nie wystarczy takze żeby miś o małym rozumku cos cobie nazwał by to coś
                  > > zaczeło istnieć.
                  >
                  > Brak logiki, koteczku. Skoro sama napisałaś o obecności w osobowości jednej
                  > osoby dwóch silnych pierwiastów - męskiego i kobiecego, to nie wypada Ci
                  teraz
                  > zaprzeczać istnieniu takiego czegoś. Osobną sprawą jest trafność nazwy, jaką
                  > temu przypisałem. Moim zdaniem nazwa jest trafna, a że nie znajdziesz jej w
                  > słowniku, to nic nie szkodzi. Celem istnienia słów i związków
                  frazeologicznych
                  > jest przekazywanie myśli i pojęć w możliwie oszczędny sposób. Określenie,
                  > jakiego użyłem, spełnia te funkcje. Osoba przeciętnie inteligentna, o
                  > przynajmniej w miarę otwartym umyśle, chwyci to w locie, jak jaskółka muchę.


                  Misiu.
                  W historii świata była tylko jedna osoba która rzekła "niechaj się stanie" - i
                  stało się. A i w istnienie tej jednej osoby co poniektórzy wątpią. Ty taką
                  osobą niewątpliwie nie jesteś i nawet ta ostatnia deska ratunku każdego marnego
                  dyskutanta czyli pakowanie gdzie się da słówka logika nic ci nie pomoże.
                  Możesz oczywiście wymyślac sobie nowe słowa ale na pewno nie sprawisz, że będą
                  one czymś więcej niż pustą formą.
                  A porównanie androgynii do "psychicznego hermafrodytyzmu" jest oczywiście
                  nietrafione. Mogłabym o tym porozmawiac, ale na pewno nie z takim jazgoczącym i
                  zadufanym dyskutantem jak ty, który w dodatku wie o androgyne tyle ile wyczytał
                  z mojego postu. Taka dyskusja po prostu nie miałaby sensu.
                  Z wyrazami współczucia i bez odbioru-

                  • misiu-1 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 11.07.06, 03:10
                    Koteczku, z podobnie Tobie nieostrymi białogłowami jakakolwiek dyskusja jest
                    pozbawiona sensu. Zachowujesz się jak urzędas-filister na kontroli, któremu
                    umyka całokształt zagadnienia, bo całą uwagę zwraca to na cyferkę postawioną w
                    niewłaściwej rubryczce, to na datę wpisaną w odwrotnym formacie. Innymi słowy -
                    dla którego liczy się sama forma, furda treść.
                    Paczka buziaczków od misia. Cmok, cmok. :-)
                • piekielnica1 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 10.07.06, 21:18
                  misiu-1 napisał:
                  > Osoba przeciętnie inteligentna, o
                  > przynajmniej w miarę otwartym umyśle, chwyci to w locie, jak jaskółka muchę.

                  Właśnie misiaczku, o to chodzi, że mam w d.pie całą Twoją teorię.
                  Jak wracamy z moim starym z roboty (np oboje pracujemy w Biedronce) to nie
                  podoba mi się, że panisko rozkłada się na kanapie i bez przerwy woła: przynieś
                  mi piwo, zrób mi herbaty, kiedy obiad do cholery, puść mi wodę......

                  > A ty w ogóle coś rozumiesz?
                  • misiu-1 Re: feminizm nie promuje bezpłciowości 11.07.06, 03:19
                    piekielnica1 napisała:

                    > Właśnie misiaczku, o to chodzi, że mam w d.pie całą Twoją teorię.

                    To być może. Teoria nieduża, więc ze zmieszczeniem pewnie nie było problemu?

                    > Jak wracamy z moim starym z roboty (np oboje pracujemy w Biedronce) to nie
                    > podoba mi się, że panisko rozkłada się na kanapie i bez przerwy woła:
                    > przynieś mi piwo, zrób mi herbaty, kiedy obiad do cholery, puść mi wodę......

                    Zechciej zauważyć, że ja o tym w ogóle nie pisałem. Zabrałem głos tylko i
                    wyłącznie w kwestii babo-chłopa. No, nie lubię takich mutantów i już. :-)
                    Co do leniwego paniska, to serdecznie Ci współczuję, ale do winy niekoniecznie
                    się poczuwam. Ja Ci go przecież nie wyswatałem, to i reklamacji nie przyjmuję.
                    :-))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja