illiterate
12.07.06, 10:38
Co to w ogóle znaczy być feministką w dzisiejszych czasach? Kobiety maja tak
przebogata wyobraznie, tak kosmicznie normalnie roznia sie od siebie, takie
rzeczy wymyslaja ze ja nie moge. Kazda ma jakas swoja historie, opowiesc,
kazda z niej robi filozofie - i coraz czesciej pakuje ja do worka z
napisem 'feminizm'. Raz ten worek jest rozowy i obszyty koronka, raz z
ekologicznej juty, wytwarzanej w przedsiebiorstwach fair-trade, raz wojskowy
wzor ma itd. Zwariowac mozna. Co nie powiesz - bec, feminizm! Jestes
feministka!(i tu rechocik, ze pewnie ostra laska i ze pewnie nie goli nog ani
niczego, i kolejny rechocik, ze pewnie woli kobiety i rechocik)... A bogu
ducha wspolczesna kobieta stoi z tym woreczkiem pelnym wymieszanych idei i
mimo landrynowatego makijazu, blond wlosow pieczolowicie i drogo doczepionych
przez fachowca, mimo pomaranczowej opalenizny i innych atrybutow lasencji nie
jest juz lasencja - feministka jest...
Feminizm to nie jest dziura! Nie mozna do niego wrzucac wszystkiego!
Moze by tak w ramach litosci dla tej obszernej idei i jej licznych ofiar
oglosic Dzien Czyszczenia Feminizmu? Albo chociaz 10 czytelnych przykazan
feminizmu? Zrobmy cos w imie lepszego jutra.