blondgirl
24.07.06, 14:03
Ostatnio przeżując kanały w TV trafiłam na program o pewnej błogosławionej.
Otóż jej całe jej to błogosławieństwo opiera się na tym, że mając już 3 albo
4 dzieci zaszła w kolejną ciążę. Od początku wiadomo było, że ta ciąża
skończy się jej śmiercią. I tak zresztą się to skończyło. Co prawda dziecko
urodziło się zdrowe, ale "matka" zostawiła 3/4 (nie pamiętam ile dokładnie
było tych dzieci) drobiazgu i męża.
I ja się pytam, czy taka kobieta zasługuje w ogóle na miano matki? Czy
zasługuje, żeby stawiać ją na piedestale i pokazywać jako wzór do
naśladowania dla innych kobiet? Jaka matka świadomie, która kocha swoje
dzieci, pozbawia je świadomie swojej opieki i troski?
Dla mnie jest to coś zupełnie nie do pomyślenia. Poświęcić dzieci (te o które
KK się tak upomina) w imię jakiejś nienormalnej ideologii. To trzeba mieć
naprawdę coś z psychiką.