Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność?

24.07.06, 14:03
Ostatnio przeżując kanały w TV trafiłam na program o pewnej błogosławionej.

Otóż jej całe jej to błogosławieństwo opiera się na tym, że mając już 3 albo
4 dzieci zaszła w kolejną ciążę. Od początku wiadomo było, że ta ciąża
skończy się jej śmiercią. I tak zresztą się to skończyło. Co prawda dziecko
urodziło się zdrowe, ale "matka" zostawiła 3/4 (nie pamiętam ile dokładnie
było tych dzieci) drobiazgu i męża.

I ja się pytam, czy taka kobieta zasługuje w ogóle na miano matki? Czy
zasługuje, żeby stawiać ją na piedestale i pokazywać jako wzór do
naśladowania dla innych kobiet? Jaka matka świadomie, która kocha swoje
dzieci, pozbawia je świadomie swojej opieki i troski?

Dla mnie jest to coś zupełnie nie do pomyślenia. Poświęcić dzieci (te o które
KK się tak upomina) w imię jakiejś nienormalnej ideologii. To trzeba mieć
naprawdę coś z psychiką.
    • atropa_belladonna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 16:09
      Nie dla ideologii, tylko z milosci do dziecka. Odmawiasz kobiecie 'prawa wyboru
      decydowania do wlasnym ciele'? Uwazasz, ze skrobanki maja byc przymusowe?
      • turbomini Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 17:44
        Tak, z miłości do dziecka. A pozostała trójka dzieci niech sobie poszuka nowej
        mamusi, a najlepiej to niech się pójdzie utopić.
        Nikt nie mówi, że skrobanki mają być obowiązkowe, ale jeśli kobieta ma już
        trójkę dzieci, to nie mówimy tu chyba jedynie o prawie do własnego ciała, prawda?
        • atropa_belladonna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 18:45
          Mowimy o prawie wyboru. Miala prawo poswiecic swoje zycie w zamian za zycie
          wlasnego dziecka.
          • heretic_969 Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 19:39
            > Mowimy o prawie wyboru. Miala prawo poswiecic swoje zycie w zamian za zycie
            > wlasnego dziecka.

            A co z odpowiedzialnością za pozostałe dzieci? He? Czyżbyś popierała państwowe
            wychowywanie? :D
            • atropa_belladonna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 20:24
              Mialy ojca, ktory je wychowywal po smierci matki. I nie maja do matki
              pretensji, ze sie dla ich siostry poswiecila (czytalam kiedys wywiad z jej
              synem).
              Uwazasz, ze facet nie moze wychowywac dzieci? Gdzie rownouprawnienie? :P
              • heretic_969 Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 22:48
                > Uwazasz, ze facet nie moze wychowywac dzieci? Gdzie rownouprawnienie? :P

                Ekhem, równouprawnienie by było, gdyby oboje wychowywali dzieci. A tak tatuś
                został "na lodzie", nie mówiąc już o tym, że ojciec nie jest w stanie zastąpić
                obydwojga rodziców.


                • atropa_belladonna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 26.07.06, 21:25
                  Mnostwo matek zostaje z dziecmi na lodzie, i jakos sobie radza, tatus tez moze.
                  • totalna_apokalipsa Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 27.07.06, 11:08
                    No, idać tym tropem można od razu powiedzieć, ze mnóstwo dzieci w Rosji, W
                    Afryce, w Ameryce Południowej zostaje samo bez matki i ojca i też sobie jakoś
                    radzą, tyle tylko, ze nie wiem, co to ma wspólnego z tytułową
                    odpowiedzialnością.
                    • atropa_belladonna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 27.07.06, 20:51
                      Demagogia. Tu dzieci mialy kochajacego ojca, szkoda, ze nie widzisz roznicy.
                      • heretic_969 Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 28.07.06, 06:15
                        > Demagogia. Tu dzieci mialy kochajacego ojca, szkoda, ze nie widzisz roznicy.

                        Hihihi. Ciekaw jestem, czy "tatusiowie", którzy przypadkiem zrobili sobie na
                        boku bachora będą używać podobnych argumentów. "Dasz sobie radę kochanie,
                        oddałem Ci przysługę". :D
                        • atropa_belladonna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 28.07.06, 10:09
                          A uzywaja, uzywaja. I to wcale nie jest smieszne :/
                  • heretic_969 Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 28.07.06, 06:11
                    > Mnostwo matek zostaje z dziecmi na lodzie, i jakos sobie radza, tatus tez moze.

                    Sama przyznałaś teraz, że wylądował na lodzie, czyli ma przechlapane:)
                    • atropa_belladonna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 28.07.06, 10:11
                      Jakos nie narzekal, i dzieci tez. Najwiecej do powiedzenia w tej kwestii
                      powinny miec osoby niby 'poszkodowane' :P
              • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 22:53
                atropa_belladonna napisała:

                > Mialy ojca, ktory je wychowywal po smierci matki. I nie maja do matki
                > pretensji, ze sie dla ich siostry poswiecila (czytalam kiedys wywiad z jej
                > synem).

                Mając od dziecka rozbione "pranie mózgu" i słysząc na codzień, że ich matka
                to "anioł', to wcale nie dziwią mnie te wypowiedzi. Trzeba tylko pamiętać, że
                te ich pełne słodyczy wypowiedzi, to nie koniecznie musi być prawda.
                • atropa_belladonna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 26.07.06, 21:28
                  Na jakiej podstawie twierdzisz, ze nie mowia prawdy? Ludzie maja rozne punkty
                  widzenia, a te jej dzieci sa od dawna dorosle, wiec o praniu mozgu raczej nie
                  ma mowy.
                  • totalna_apokalipsa Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 27.07.06, 11:06
                    Pranie mózgu robi sie w dziecinstwie - jak sie ma w rodzinie kilku księzy i
                    zakonnnice , które wciaż mówią ci, ze Twoja matka jest swięta, bo cię urodziła
                    i umarła, to majac 5 lat masz już 100% wyprany mózg i jesteś święcie
                    przekonany, ze tka powinna robić kazda kobieta.
                    • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 27.07.06, 11:51
                      Dlatego dla mnie KK to sekta, której udało się - nie koniecznie za pomocą
                      legalnych i moralnych działań - wyokreować na religię o zasięgu prawie
                      globalnym.

                    • atropa_belladonna Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 27.07.06, 20:49
                      Jak ktos tylko osmieli sie miec inna hierarchie wartosci i inne poglady na
                      zycie, najprosciej stwierdzic, ze ma 'wyprany mozg'
            • gotlama Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 31.07.06, 21:22
              Hereticzku - tam był Ojciec, a nie samiec - rozpłodowiec ;)
          • vivian.darkbloom mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 25.07.06, 14:49
            czy ktoś z forumowiczów napisał, że aborcje powinny być obowiązkowe albo, że
            kobieta nie powinna mieć prawa wyboru? tu chodzi nie o przedyskutowanie czy
            matka ma prawo poświęcić swoje życie za życie płodu, ale czy jest to słuszne w
            ogóle a zwłaszcza w sytuacji gdy ma ona już kilkoro małych dzieci i kiedy jej
            życie jest zagrożone? Czy nie zastanawiałas sie nad tym, ze z jednej strony mamy
            zarodek czy płód, który nie ma świadomości, a z drugiej kilkoro dzieci, które
            bedą ogromnie cierpieć z powodu śmierci matki i pozostawi to ślad w ich psychice
            do końca życia? +mąż+rodzice+rodzeństwo+przyjaciele tej kobiety, dla których jej
            śmierć będzie wielkim ciosem.
            • atropa_belladonna Re: mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 25.07.06, 20:28
              Jak juz napisalam powyzej - te dzieci ani maz nie maja do niej zalu, wrecz
              przeciwnie. Moze warto byloby zapoznac sie blizej ze sprawa, zanim sie kogos
              potepi?
              A propos oceniania decyzji innych ludzi - jestes tak samo zwolenniczka prawa do
              oceniania kobiet, ktore poddaly sie aborcji przez prolajfowcow? Czy to 'prawo
              do oceny' dziala tylko w jedna strone?
              • kot_behemot8 Re: mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 26.07.06, 11:15
                atropa_belladonna napisała:

                > Jak juz napisalam powyzej - te dzieci ani maz nie maja do niej zalu, wrecz
                > przeciwnie. Moze warto byloby zapoznac sie blizej ze sprawa, zanim sie kogos
                > potepi?
                > A propos oceniania decyzji innych ludzi - jestes tak samo zwolenniczka prawa
                do
                >
                > oceniania kobiet, ktore poddaly sie aborcji przez prolajfowcow? Czy to 'prawo
                > do oceny' dziala tylko w jedna strone?


                To kwestia formy. Oceniać czyjes postępowania każdy ma prawo, nie ma jednak
                prawa obrażać i poniżać. Prolajfowcy często przeginają w tych swoich "ocenach".
                • atropa_belladonna Re: mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 26.07.06, 21:24
                  Strona pro-choice przegina rowniez, jak widac chocby po tym watku :/
                  • totalna_apokalipsa Re: mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 27.07.06, 11:14
                    Stronie pro-choice w tym wątku nei podoba sie nie to, ze ta kobieta urodziła i
                    umarła, ale to , ze stawia sie ją za wzór odpowiedzialności, skoro jej
                    zachowanie jest pełnią nieodpowiedzialności.
                    Brakuje mi jescze tego, zeby kościół uznał za świętą jakąś kobietę np. z
                    byłej Jugosławii, która mając np. wadę serca i dwójkę dzieci, została
                    zgwałcona w trakcie wojny i oczywiscie wg słów papieskich - przyjeła z miłoscią
                    owoc gwałtu , urodziła i umarła . To dopiero by była moja ulubiona katolicka
                    święta. Świeta Hipokrytka od Popapranej Wizji Matek w Kościele - powinni ją tak
                    w litaniach określać.
                    • typ12 Re: mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 27.07.06, 11:55
                      ...instyktownie potomstwo przyjmuje się z wielką miłością...

                      • totalna_apokalipsa Re: mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 27.07.06, 13:32
                        Instynktownie wielką miłość widać, kiedy kolejna polska rodzina zakatowała
                        kolejnego noworodka.
                        • typ12 Re: mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 28.07.06, 19:36
                          ...mówisz o skrajnej patologii...
                          ...przykładem takich zachowań są nie tylko polki ale i pewna niemka z dostępem
                          do aborcji, która "zakisiła" osmioro swoich dzieci...

                          ...ja mówię o fizjologii...
                    • blondgirl Re: mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 27.07.06, 11:58
                      totalna_apokalipsa napisała:

                      > Brakuje mi jescze tego, zeby kościół uznał za świętą jakąś kobietę np. z
                      > byłej Jugosławii, która mając np. wadę serca i dwójkę dzieci, została
                      > zgwałcona w trakcie wojny i oczywiscie wg słów papieskich - przyjeła z
                      miłoscią owoc gwałtu , urodziła i umarła . To dopiero by była moja ulubiona
                      katolicka święta. Świeta Hipokrytka od Popapranej Wizji Matek w Kościele -

                      Swoją drogą niezłe określenie :P
                    • atropa_belladonna Re: mamy prawo oceniać wybory innych ludzi... 27.07.06, 21:02
                      1. Ze strony pro-choice w tym watku w kolko padaja rozne inwektywy, poczawszy
                      od tego, ze nie zasluguje na miano matki, skonczywszy na tym, ze jest tepa i
                      skrobanki powinny byc przymusowe.
                      2. Ta niby 'nieodpowiedzialnosc' jej zachowania to tylko Twoja subiektywna
                      opinia.
                      3. To, co KK uznaje za wzor, to prywatna sprawa KK i wierzacych&praktykujacych
                      katolikow. Ja mam to w doopie, i Ty, jako osoba niewierzaca, tez powinnas :)
        • gotlama Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 31.07.06, 21:20
          Pozostał trójka miała Tatusia, więc nie musiała się topić. Prawo do wolności
          polega między inny mi na prawie do takiego wyboru.
          Ta kobieta była bardziej feministką niż się niektórym "feministycznym"
          krzykaczkom wydaje.
    • misiakisia Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 16:36
      Jaka matka świadomie, która kocha swoje
      > dzieci, pozbawia je świadomie swojej opieki i troski?

      a jaka matka mając w swoim łonie dziecko świadomie się go pozbywa??
      • zdanka1 Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 18:49
        To się nei nazywa łono. To ma nazwę macica. Np. taka matka, która chce żyć i
        wychowywać inne swoje dzieci swiadomie się go pozbywa z macicy.
    • heretic_969 I właśnie dlatego, 24.07.06, 17:49
      należy wprowadzić przymusowe skrobanki. Większość ludzi jest za tępa by
      korzystać z wolności a działają na szkodę innych - w tym wypadku pozostałych
      dzieci i męża. Inna sprawa, znając naturę ludzi, im więcej regulacji, tym więcej
      korupcji, eh...
      • atropa_belladonna Re: I właśnie dlatego, 24.07.06, 18:42

      • atropa_belladonna Sam jestes tepy :P nt 24.07.06, 18:43

    • anuszka_ha3.agh.edu.pl E tam 24.07.06, 18:24

      Nie rozumiem w czym problem. Ludzie różnie wybierają. Czasem ktoś komuś ratuje
      życie i sam się naraża, mimo, że ma rodzinę. Myślę, że należy traktować tę
      kobietę jako wzór, ale nie przymus do naśladowania. W końcu wiadomo, że nie
      każdy zdecyduje się ryzykować życiem, żeby ratować bliźniego.

      → → → → → → → → → →
      Odkryjmy Białoruś!
      odkryjmybialorus.blox.pl
      • zdanka1 Re: E tam 24.07.06, 18:53
        Ja przyznam szczerze - dla mnie to jest antywzór. Inna sprawa, ze to Włoszka,
        może miała dużą rodzinę, siostry itp - ludzi, którzy mogli zaopiekować się jej
        dziećmi po jej śmierci. Raczej nei sadzę, ze stawiano by ją za wzór gdyby była
        samotna matką ;/
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: E tam 24.07.06, 21:08

          E tam w dalszym ciągu. Jej decyzja to efekt pewnej kalkulacji zysków i strat.
          Wyszło jej z jednej strony - ratować życie swoje i spokój życia swoich dzieci, z
          drugiej strony - ratować życie kolejnego dziecka. Jest to trudny wybór, ale
          widać gołym okiem, że obie szale są przynajmniej z grubsza podobnie obciążone.

          Jak chcesz prawdziwy antyprzykład, czyli przykład wyboru pomiędzy życiem a czymś
          kompletnie wydumanym, to poczytaj o bł. Karolinie Kózkównie.



          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          • zdanka1 Re: E tam 24.07.06, 21:46
            Nie sądzę , aby to była kalkulacja zysków i strat przy podobnym obciązeniu .
            Jestem matka mającą trójkę dzieci, zachodzę w ciązę z czwartym , wiem, ze o
            ile nie zacznę sie leczyć to umrę, mogę takze umrzeć zanim urodzę , czyli to
            dziecko też nie bedzie zyło. Ona zdaje sie umarła w tydzień czy w miesiąc po
            porodzie. Muszę wytłumaczyć swoim dzieciom, ze umrę w wyniku braku leczenia,
            bo jestem w ciązy ,wiec nie mogę się leczyć , ale bedą mieli za to braciszka ,
            ja ich nie wychowam, ale moż eznajdzie się ktos klto ich wychowa. Teraz
            jeszcze tylko 6 latek musi zrozumieć w jakiś sposób, ze nowy brat/siostra nei
            zabił mamy. 6 latek nei mysli tak jak dorosły czlowiek, nawet jeśli mu to
            wyjasnić 10 razy.

            Powtarzam - gdyby to była samotna matka nikt by jej nie ogłaszał święta , a
            mówił tylko o nieodpowiedzialności - widac zyski i straty mogą wyglądac bardzo
            róznie. Dla mnei to antywzór i nie chcę szukać zadnych innych przykładów - majc
            dwójkę dzieci i taką perspektywę, nigdy nei zdecydowałabym sie na donoszenei
            ciązy dla idei - dziecko urodzone jest dla mnei ważneijsze niż najlepiej
            zapowiadająca sie zygota. ale takż ei dlatego starm sie aby jak najmniej
            łaczyło mnie z katolicyzmem.
            • typ12 Re: E tam 24.07.06, 22:56
              ...o słuszności decyzji trzeba zapytać to dziecko, które się urodziło oraz
              osierocone rodzeństwo...
              ...pozbycie się płodu nie gwarantowało jej przeżycia...
              ...czyli bilans jest w stonę życia...
              • kot_behemot8 Re: E tam 25.07.06, 09:30
                > ...czyli bilans jest w stonę życia


                Jasne, w stronę zycia.... Bo ty w tej sprawie ty zauważasz tylko jedno zycie,
                życie płodu (który tez przecież mógł życ albo zostać poroniony, jak to z
                płodami bywa). Życie kobiety, tego mało istotnego inkubatora, do bilansu
                liczone nie jest. Ech, wy "obrońcy zycia", co z was za ludzie... zgroza ogarnia
                jak się was czyta.
                • monikaannaj Re: E tam 25.07.06, 10:24
                  Rany - przeciez to była JEJ decyzja, nikt jej nie zmusił! To ona w
                  tes "sprawie" wodzioała głównie zycie dziecka z jednej strony - i swoje zycie
                  ewntualnie ocalone kosztem tego dziecka z drugiej.

                  Zgroza to ogarnia jak sie czyta komentarze z ktoerych nagle wynika że mkobieta
                  ma owszem, prawo wyboru, ale musi z niego poprawnie korzystac...
                  • blondgirl a prawo do aborcji? 25.07.06, 10:27
                    Ciekawe, że o tym wyborze niekt nie mówi kiedy kobieta chce dokonać aborcji?
                  • boykotka Re: E tam 25.07.06, 10:33
                    monikaannaj napisała:
                    > Zgroza to ogarnia jak sie czyta komentarze z ktoerych nagle wynika że
                    mkobieta ma owszem, prawo wyboru, ale musi z niego poprawnie korzystac...

                    Prawo moralne w tym zakresie powinno być nakładane przez sam kościół, dla
                    którego życie powinno być najcenniejsze. Niestety, kościół uznając tę Włoszkę
                    za błogosławioną uprawia zwykłą własną politykę antyaborcyjną uważam jednak, że
                    zły sobie wybrał przykład. Cierpieć będą inne kobiety, którym nie pozostawi się
                    tego prawa wyboru - daleko szukać, pamiętacie kobietę, której odmówiono prawa
                    do aborcji, wynikiem czego straciła wzrok ???
                    • monikaannaj Re: E tam 25.07.06, 10:39
                      > Prawo moralne w tym zakresie powinno być nakładane przez sam kościół, dla
                      > którego życie powinno być najcenniejsze.

                      Ale czyje zycie?? Albo wzrok? mamusia ma prawo zabic dziecko zeby uniknąc
                      slepoty? Nie ma sensu wogole wtryniac do rozmowy Kościoła nie rozumiejęc
                      podstawowych założeń: płód jest człówiekiem zyjącym, ktorego nie wolno zabijac
                      tak samo jak nie wolno zabijac rozcnego dziecka dlatego ze jest już ciezkie a
                      mamusia targając wózek na 4 piętro bez windy rujnuje sobie kręgosłup!

                      • boykotka Re: E tam 25.07.06, 10:48
                        monikaannaj napisała:
                        > Ale czyje zycie?? Albo wzrok? mamusia ma prawo zabic dziecko zeby uniknąc
                        > slepoty?
                        Zapewne nie dogadamy się w tej kwestji, więc sobie daruj. Jak dotąd jedyną
                        prawną normą w tym zakresie w Polsce jest dla mnie ZUS, który wypłaca zasiłek
                        pogrzebowy w przypadku gdy obumrze 6-miesięczny i starszy płód. I tak uważam,
                        że ZUS jest w tym zakresie bardziej reformowalny niż KK, który np. odmawia
                        pochówku takim płodom. Zabawne, nieprawdaż ???
                        • monikaannaj Re: E tam 25.07.06, 10:55
                          sama sobie daruj - po co wogole odpowiadasz?

                          Nie, nieprawdaż. nie widzę absolutnie nic zabawnego w smierci dziecka przed
                          urodzeniem czy w postawie ksiedza ktory nie chce go pochowac.
                          • boykotka Re: E tam 25.07.06, 11:05
                            monikaannaj napisała:

                            > Nie, nieprawdaż. nie widzę absolutnie nic zabawnego w smierci dziecka przed
                            > urodzeniem czy w postawie ksiedza ktory nie chce go pochowac.

                            Moje koleżanki, które tego doświadczyły też do dziś nie potrafią tego zrozumieć
                            a ja za nimi. Nie można raz reprezentować poglądu, że 8-miesięczne martwo
                            narodzone dziecko nie ma żadnych praw - w rozumieniu KK, natomiast w teorii
                            walczy się o nazwę "nienarodzone dziecko" w przypadku gdy znajduje się ono w
                            macicy. Niech Kościół wyda wreszcie jednoznaczną decyzję, kto jest dla niego
                            człowiekiem, wtedy porozmawiamy.
                    • blondgirl Re: E tam 25.07.06, 10:39
                      Nie ukrywam ja nie rozumiem takiego postępowania, ale nie potępiam tej kobiety,
                      jako kobiety.

                      Totalnym nieporozumieniem jest dla mnie to, że została wyniesiona na ołtarze.
                      Za co?

                      Poza tym, co ładnie wynika z argumentów obrończyń św. Molla - kobieta ma wybór
                      (tylko) urodzić, bo kiedy mowa o aborcji, to nagle pozbawia ich się tego
                      wyboru. A skoro kobieta nie może mieć wyboru pomiędzy aborcjś a urodzeniem, to
                      tak naprawdę nie ms tu mowy o żadnym rawie, ale o obowiązku.
                  • kot_behemot8 Re: E tam 25.07.06, 10:46
                    > Rany - przeciez to była JEJ decyzja, nikt jej nie zmusił! To ona w
                    > tes "sprawie" wodzioała głównie zycie dziecka z jednej strony - i swoje zycie
                    > ewntualnie ocalone kosztem tego dziecka z drugiej.


                    Zamiast się tak podniecać sprawdź do jakiego konkretnie zdania odnosił się mój
                    komentarz, dobrze? Moje zdegustowanie wzbudziło sformułowanie "bilans jest po
                    stronie życia" a nie decyzja tamtej kobiety (skądinąd, decyzja błędna moim
                    zdaniem a do własnego zdania mam chyba prawo?) Co to u diabła znaczy "bilans
                    jest po stronie życia"?? Przeciez tu nie było wyboru "życie albo śmierć", tu
                    był wybór "życie matki albo życie płodu". Skoro moja przedmówczyni uważa, ze
                    taki wybór dowodzi zwycięstwa "życia" to znaczy że gdyby kobieta wybrała życie
                    swoje zamiast płodu oznaczałoby to wybrałą śmierć! A więc jej życie, życie
                    matki i dorosłej kobiety jest dla niej bez znaczenia. Liczy się tylko płód,
                    tylko on ma prawo pragnąć żyć. Kobieta do bilansu wliczana nie jest.



                    >
                    > Zgroza to ogarnia jak sie czyta komentarze z ktoerych nagle wynika że
                    mkobieta
                    > ma owszem, prawo wyboru, ale musi z niego poprawnie korzystac...


                    Widzisz rzeczy których nie ma i to jest najgrzeczniejszy komentarz jakiego mogę
                    tutaj użyć.
                    • monikaannaj Re: E tam 25.07.06, 10:52
                      "życie matki albo życie płodu".

                      A skąd. jezeli już to zycie płodu - albo mniejsze ryzyko smierki matki.
                      • zdanka1 Re: E tam 25.07.06, 11:00
                        No tak, a tak to było - 100% śmierć matki i około 50% możliwość przetrwania
                        ciazy przez płód;/
              • zdanka1 Re: E tam 25.07.06, 10:13
                >pozbycie się płodu nie gwarantowało jej przeżycia

                Usuniecie płodu gwarantowało jej możliwość leczenia. Ciaza gwarantowała
                błyskawiczny postep nowotworu - miała nowotwór macicy - dla takeigo nowotworu
                bomba hormonalna, jaką przynosi ciaża zxnaczy jedno - błyskawiczny rozrost
                nowotworu, który rośnie jak na sterydach na hormonach kobiety w ciazy. Co
                więcej - taki nowotwór, tak umiejscowiony nie gwarantował tego, ze dziecko w
                ogóle przezyje ciązę - mogło umrzeć w trakcie. Tak wiec dla mnie to nadal
                decyzja kobiety, która miała zindoktrynowany mózg - tym bardziej, ze jej
                nastarsze dziecko miało 5 lat! Najmłodsze miało rok! Chroń mnie Boze od takich
                kanonizowanych matek.
            • misiakisia Re: E tam 25.07.06, 11:58
              no ale spójrz na to z innej strony, wazniejsze będą dla Cibie narodzone dzieci,
              bo przed tym nienarodzonym nie staniesz i nie powiesz, wybacz, to nie twoja
              wina, ale życ nie możesz
              • zdanka1 Re: E tam 25.07.06, 12:40
                Nie wiem, jakim cudem w tym dyskursie udaje wam sie ominąć w taki własnie
                powyższy sposób w ogóle zycie matki - nagle jest tylko zycie urodzonego
                dziecka i tylko zycie nieurodzonego dziecka, za to życia matki nie ma w ogóle,
                jakby nie istniało i nie liczyło sie dla ciebie to, ze zyjesz. to tylko taka
                formalność - czy zyjesz, czy nei zyjesz - wazne, zeby jak inkubator -
                przetrzymac do siódmego-ósmego miesiaca, potem mozesz już umrzeć, jesteś
                niepotzrebna . Mam pzrepraszać płod za to, ze chcę
                zyc ?
                • misiakisia Re: E tam 25.07.06, 13:44
                  to jest właśnie to czego nie rozumiesz :poświęcenie

                  poza tym spójrz co wcześniej pisałaś,że trzeba też dbac o narodzone dzieci, a o
                  nie narodzone już nie??

                  wiem, że życie czlowieka, kazdego człowieka jest ważne, ale Ty "odwracasz"
                  argumenty
                  • zdanka1 Re: E tam 25.07.06, 13:56
                    Nie moja droga, to nie jest zadne poswięcenie i nigdzie nei napisałam, ze tego
                    nei rozumiem. Ja to wręcz potępiam, a nie nie rozumiem. Poswięceneim ze strony
                    tej kobiety byłoby usuniecie dziecka i założenie domu dla dzieci, których matki
                    umarły poświcając sie, a nei miały zadnej rodziny. Zastosowały więc zasadę -
                    zycie neinarodzone jest wazne, narodzone - ktos je pewnei tam jakoś wychowa -
                    nie widaomo blizej kto.

                    Tak - zycie narodzone, które płacze, chce jeść , chce zeby matka je położyła
                    spać, opowiedziala bajkę itp jest dla mnie po 100-kroć wazniejsze od zycia
                    płodu, który równei dobzre moze umrzeć wraz z matką, gdy ta sie poświęca
                    wpaniałomyślnie, zeby płód się urodził.

                    Tak sie składa, ze płody jeszcze nie zyją samoistnie i nei daba sie o zycie
                    nienarodzonego zycia samego w sobie - jeśli matka umiera, nienarodzony umiera
                    wraz z nią. Mam głęboko w dupie zygotę w drugim miesiącu, jesli mamwysłać do
                    domu dziecka dwójkę własnych narodzonych dzieci, zeby chronić katolicką ideę
                    poswięcania się.
                    • misiakisia Re: E tam 26.07.06, 22:44
                      właśnie tego nie rozumiesz, ona w ten sposób się poświęciła, przecież nie
                      musiała wysyłac dzieci do domu dziecka, bo miała męża, może on też był
                      katolikiem i ją rozumiał??

                      każdy ma inny pogląd na słowo "pośięcenie", jeśli nie jesteś katoliczką nie
                      będziesz, jak to napisałaś "chronic katolicką ideę poświęcania się" , ale
                      człowiek zawsze ma wybór a ona zrobi ła to co uważała za słuszne
                      • totalna_apokalipsa Re: E tam 27.07.06, 11:21
                        To, ze ona uwazała to za słuszne, nie znaczy wcale , ze jest to wzór
                        postępowania , a już na pewno nie znaczy to, ze postapiła ODPOWIEDZIALNIE.
                        Znaczy to tylko tyle, ze postąpila tak jak ona uwazała za słuszne, a nie tak -
                        jak postępować i uważać za słuszne powinnni wszyscy katolicy i wszystkie matki-
                        katoliczki.
                        • typ12 Re: E tam 27.07.06, 11:49
                          ...masz rację, że postąpiła tak jak sama uważała za słuszne...
                          ...dziwię się, że są tu i takie komentarze, które podważają jej wybór...
                          ...kobieta wybrała życie dziecka wobec małych szans na życie własne...
                          • totalna_apokalipsa Re: E tam 27.07.06, 13:40
                            Skąd wiesz, ze szanse na jej zycie były małe? Stąd, ze zdecydowała sie nei
                            leczyć, a utrzymać ciązę, która przyspieszyła kilka razy chorobę? No ciekawe
                            spojrzenie, nei powiem...

                            Równei dobzre możesz pwoiedzieć, że dzisiaj szanse kobiety chorej na raka są
                            małe i dlatego nei podejmuje ona leczenia w ogóle , ale cierpi dla Pana i
                            zróbmy ja za to swieta. Bo szanse są małe, a wiemy to dlatego, ze tak wiemy.
                      • blondgirl Re: E tam 27.07.06, 11:47
                        Owszem masz rację!
                        Ale patrząc na tą sytuację obiektywnie to jej wybór wcale nie musiał być
                        słuszny - punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.

                        Uważam, też że nie zasługuje na miano świętej, bo nic aż tak dobrego nie
                        zrobiła. Jej osoba została jedynie wykorzystana przez kościół dla własnej
                        polityki. Zresztą 90% świętych czy błogosławionych zostało nimi tylko dlatego,
                        że tak było wygodnie kościołowi. Wystarczy poczytać żywoty świętych, właszcza
                        tych współczesnych.
                        • typ12 Re: E tam 27.07.06, 11:51
                          ...czytasz żywoty świętych?...
                          ...podziwiam...
    • kekoa2 Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 24.07.06, 21:37
      o tyle jest to dziwne ze kosciol dopuszcza aborcje w takim wypadku-ta kobieta
      widocznie uznala ze chce poswiecic swoje zycie z milosci do tego dziecka ale nie
      myslala o pozostalych,niewiem o co jej chodzilo.moze pozostawila wszystko w
      rekach Boga
      • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 07:31
        Nikt nikogo nie zmusza do usuwania ciąży (to powinno być prawem).

        Dla mnie ta postawa jest po prostu niezrozumiała i nielogiczna. Skąd wiadomo,
        że gdyby nie zaszła w kolejną ciąże (mająć świadomość, że może być różnie, bo
        poprzednie też nie były łstwe) albo ewentualnie ją usunęła, to niedałoby się
        jej uratować?
        Można sobie gdybać w każdą stronę....

        Tylko znów okazało się, że 1 płód ma więcej praw niż 4 dzieci już urodzonych i
        w dodatku małych.
        • monikaannaj Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 09:13
          > Tylko znów okazało się, że 1 płód ma więcej praw niż 4 dzieci już urodzonych
          i
          > w dodatku małych.


          a ciekawe jak to policzyłas... czy wczesniej urodzonym dzieciom groziła smierc
          w wyniku decyzji matki?
          • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 10:25
            Owszem, zabić nie zabiła, ale je zostawiła...
            Ciężko jest zastąpić matkę we wczesnych latach życia dziecka. Nawet najlepszy
            ojciec i cały sztab cioć nie jest w stanie tego uczynić.
            Będąc kiedyś dzieckiem bądź może już matką powinnaś to wiedzieć
            • monikaannaj Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 10:33
              A czy ja sugeruję że łatwo??? Tylko że ona nikogo nie zostawiła. Ona umarła.
              trichę empatii by sie przydało i nawet ktoś dla kogo dziecko w brzuchu jest
              tylko płodem (dla niektorych nie jest człówiekiem)moze sprobowac popatrzec na
              srawe tak jak rta kobieta...

              Ona miała już 4 żyjacych dzieci. W jej sytuacji aborcja byłaby zabiciem jedego
              z nich zeby pozostała trojka miała pełna rodzinę...
              • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 10:36
                Jest takie przysłowie "Nie szkoda róż, gdy płoną lasy", a przecież wg KK tylko
                pełna rodzina - składająca się z kobiety i mężczyzny - może zapewnić dziecku
                prawidłowy rozwój. Ba, tylko w takim kształcie, tj. normalna rodzina.
                • monikaannaj Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 10:40
                  Kpisz czy o droge pytasz? zabitemu dziecku najnormalniejsza rodzina nie zapewni
                  rozwoju....
                  • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 10:41
                    ono nawet nie będzie wiedziało, że mogło mieć rodzinę, bo najzwyczajniej do
                    pewnego etapu rozwoju nie ma świadomości
                    ... więc to ty chyba kpisz
                    • monikaannaj Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 10:47
                      A konkretnie do kiedy nie ma tej swiadomości??? do 3 miesiąca? do momentu
                      urodzenia?

                      Kpisz udając że nie rozumiesz iż istnieje coś takiego jak hierarchia wartości i
                      ze pełna rodzina, owszem jest barzdo wazna - ale nie najważniejsza.
                      • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 10:50
                        Rozumiem, że zlepek komórek, którym jest płód, w początkowym okresie rozwoju,
                        tę świadomość już posiada? Gdzie ty to wyczytałaś? Zastanów się? Nowotwór też
                        ma świadomość?

                        • monikaannaj Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 10:56
                          Zle rozumiesz. Chodzi mi tylko o to ze to zadne kryterium. Bo ani zlepek
                          kjomorek zwany płodem (ani w 3 anie w 8 miesiącu) ani zlepek komorek zwany
                          dzieckiem w 1 dniu po urodzeniu NIE posiada swiadomosci tego że ma rodzine.
                          • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 11:04
                            Granica zależy od światopoglądu.

                            Wg mnie ta granica przebiega dokładnie w tym miejscu, od którego płód może
                            przeżyć samodzielnie poza organizmem matki. Ale to tylko moja opinia.
                            • monikaannaj Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 11:12
                              zartujesz? co tu ma swiatopoggląd do rzeczy? ze nie wspomne że jedn płód
                              przezywa od 7 miesiąca inny urodzony w 8 - umiera. twoim zdaniem miały innna
                              swiadomosc?
                              • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 11:21
                                Nie masz racji, bo w tej chwilil ratuje się już nawet 6-cio miesięczne płody.
                                To czy umierają 7 czy 8-mio miesięczne płody to inna historia, bo one nie są
                                bez szans na przeżycie. Można je uratować...
                                Ale 3 miesięcznego płodu nie można uratować, bo nawet najlepszy sprzęt nie
                                zapewni mu przeżycia.
                            • boykotka Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 11:23
                              Co nadal nie rostrzyga kwestii, czy ważniejsze jest życie już narodzone, czy
                              też kosztem narodzonego należy walczyć o nienarodzone. Natura w takim przypadku
                              wypowiada się jednoznacznie - zagrożenie życia matki np. głodem bardzo czesto w
                              naturze skutkuje albo wchłonięciem płodu albo poronieniem. Katolicy wierzą, że
                              po śmierci czeka ich drugie życie, więc trudno nie oceniać ich wyboru przez ten
                              właśnie pryzmat.
                              Niemniej, jak to już obie wspominałyśmy, z punktu widzenia społecznego
                              wyniesienie na ołtarze tej właśnie Włoszki nie było najlepszym wyborem KK
                          • vivian.darkbloom nie chodzi tylko o świadomość posiadania rodziny 25.07.06, 14:59
                            ...ale tez np. o możliwość odczuwania cierpienia. zygota nie czuje bólu i do
                            momentu rozwoju mózgu nie jest to możliwe, a noworodek czy niemowlak, nie mówiąc
                            już o starszych dzieciach, cierpi gdy nie ma przy nim matki, gdy jest głodny,
                            gdy nie czuje się bezpiecznie.
              • blondgirl Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 22:56
                monikaannaj napisała:

                >
                > Ona miała już 4 żyjacych dzieci. W jej sytuacji aborcja byłaby zabiciem
                jedego
                > z nich zeby pozostała trojka miała pełna rodzinę...

                No niestety, w literaturze to się nazywa wyborem tragicznym. A słyszałaś o
                obrobnie koniecznej? Tam również poświęa się jedno dobro kosztem drugiego. A
                dla mnie mimo wszystko życie tej 3/4 dzieci jest ważniejsze aniżeli jednego
                płodu.
    • margot_may Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 09:41
      pewnie była zmęczona życiem. troje dzieci, a do tego czwarte, nie dziwota, że
      chciała sobie odpocząć.
      • margot_may Re: Czy to jest poświęcenie i odpowiedzialność? 25.07.06, 09:42
        tylko nie wiem czemu nazywa się to poświęceniem, powinni ją potępić za to, że
        sie wymiguje od obowiązków matki.
    • turbomini Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 10:36
      • zdanka1 Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 10:58
        Dwójka jej braci była księzmi - dla mnei to sporo wyjaśnia. Kiedyś swieci pili
        wodę z obmywania trędowatych , zeby sie zarazić i cierpieć - dla mnie ta
        kobieta to włąsnie dokładnie ten sam styl myslenia. Wybaczcie, ale dla mnei to
        naparwdę ni cholery nie jest wzór poświecenia - już raczej ci, którzy całe
        zycia spędzili w labolatoriach nad trądem i w leprozoriach badajac co tak
        własciwie powoduje ttrąd są ta drogą, o której powiedziałabym - chylę czoła i
        podziwiam.
        • turbomini Tak czy inaczej... 25.07.06, 11:11
          mąż na pewno był zachwycony. Zapłodnił żonę, która poniekąd przez to umarła.
          Fajnie żyć z taką perspektywą, trójką osieroconych maluchów i tym czwartym. Nie
          ma co...
          • kot_behemot8 Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 11:26
            turbomini napisała:

            > mąż na pewno był zachwycony. Zapłodnił żonę, która poniekąd przez to umarła.
            > Fajnie żyć z taką perspektywą, trójką osieroconych maluchów i tym czwartym.
            Nie
            >
            > ma co...


            No właśnie. Do tego, tfu "bilansu życia" należałoby także dodać odczucia i
            cierpienie męża. Ciekawe czy ludzie widzący w zmarłej świętą w ogóle się nad
            tym zastanawiają? Wątpię.
            • blondgirl Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 11:27
              A małe dzieci, które zostały pozbawione matczynej miłości?

              Każda z nas wie, że matka jest najważniejszą osobą w życiu dziecka.
              • zdanka1 Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 11:44
                Jest jedna rzecz o wiele smutniejsza w tej całej historii- o nie kościół nie
                mówi. W rok po smierci tej kobiety , umarał tez jej nastarsza 6 letnia
                córka ... Pewnie ci "małej wiary" powiedzieliby, ze to znak...
                • blondgirl Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 11:49
                  Rzecywiście, na stronie, z której zaczerpnęłam fragment życiorysu św. Molla,
                  nie było ani jednego zdania na ten temat... Ciekawe dlaczego?

                  Dlatego też z dużą dozą ostrożności podchodzę do tych "przesłodzonych"
                  wypowiedzi jej męża i (niby) dzieci.
                  • boykotka Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 12:13
                    Ja też sobie poczytałam o tej świętej. Szkoda tylko, że nie rozpoczęłam od tej
                    lektury :)) Wszystkie wydażenia, o które tak tu się kłócimy zaszły ponad 35 lat
                    temu. Sądzę, że współczesna medycyna uratowałaby zarówno życie tej kobiety jak
                    i jej dziecka; z pewnością jednak Joanna Moll w dzisiejszych czasach miałaby
                    inny wybór, inną świadomość i inne perspektywy; tak więc gloryfikowanie jej
                    postępku w dzisiejszych czasach mija się z celem.
                    • turbomini Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 14:03
                      O cholera, nie wiedziałam, że rozmawiamy o prehistorii. Zdawało mi się, że to
                      jakieś ostatnie newsy. Słowa "błogosławiona" nie odczytałam dosłownie. To
                      oczywiście nic nie zmienia w mojej postawie, jednak rzuca jakieś nowe światło.
                • monikaannaj Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 12:11
                  co to niby znaczy " i niej kościł nie mowi"? ja sie własnie z kościelnej strony
                  o tym dowiedziałam...
                  • zdanka1 Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 12:47
                    I dowiadujesz sie tego z każdej kościelnej strony zaraz po tym, jak dowiadujesz
                    sie w tym koszmarnym stylu, jaka była cierpliwa i znosiła bolesnośc porodu i
                    ubogacała meza pzrepraszając za kłopot jaki mu sprawia ?
                    • monikaannaj Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 13:08
                      Koszmarnym? rożnie. Np w takim:

                      "Często słyszymy jak się mówi, raz w sposób grzeczny, raz mniej grzeczny, że
                      nie wydaje się czymś słusznym opuszczenie trójki dzieci dla narodzenia
                      czwartego.

                      Ale mama wcale nie chciała umierać, nie wybrała śmierci: była tylko przekonana,
                      że moja siostra Joanna Emmanuela miała takie samo prawo do życia jak Pierluigi,
                      Mariolina i ja.

                      I właśnie dlatego pośród możliwych zabiegów chirurgicznych zdecydowanie wybrała
                      to mniej pewne dla niej, ale dające większą pewność uratowania dziecka.
                      Akceptowała większe ryzyko, ale nie szukała śmierci."

                      www.apostolstwo.diecezja.kalisz.pl/040603/040603.htm#Świadectwo%20Laury%20Panutti

                      • zdanka1 Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 13:39
                        I w takim:

                        mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/gianna_molla/przeslan.htm
                        • zdanka1 Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 13:42
                          i takim:

                          Opowiada jej siostra S. Virginia, zakonnica:


                          "Jak wiele kosztowały Giannę jej dzieci można było zrozumieć z tego, co
                          często mi powtarzała: "Wiesz, ludziom łatwo się mówi: mają pieniądze i warunki,
                          to dobrze,że mają dużo dzieci - ale nie rozumieją, że za każdym razem ja
                          ryzykuję życiem. W każdym razie jestem zadowolona i nie chcę tracić czasu,
                          ponieważ i Piotr i ja nie jesteśmy już najmłodsi i nie chciałabym, aby nasze
                          dzieci pozostały bez rodziców jeszcze w dzieciństwie".



                          Nie chciałbym, aby nasze dzieci pozostały bez rodziców jeszcze w
                          dzieciństwie...Bez komentarza...
                          • monikaannaj Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 14:19
                            co bez komentarza? To chyba oczywiste ze nie chciała? Myślisz że specjalnie
                            dostała raka i nie wyskrobała dziecka żeby reszta została sierotami? Człowiek
                            wielu rzeczy nie chce - przede wszystkim nie chce stawac przed takimi wyborami.
                            • blondgirl Re: Tak czy inaczej... 25.07.06, 14:29
                              Tak, bo jako lekarz wiedziała jakie będą tego konsekwencje i godziła się na nie.
        • kot_behemot8 Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 11:23
          Dokładnie tak samo uważam.
          Dla mnie ta kobieta byłaby godna podziwu gdyby zdecydowała się wziąść na swoje
          sumienie śmierć tego dziecka (bo dla niej to było dziecko a nie płód) i do
          konca życia odczuwać z tego powodu wyrzuty sumienia (bo dla takiej kobiety jak
          ona byłoby to największe możliwe cierpienie, może nawet gorsze od własnej
          śmierci) Mogłaby się poświęcić w imię dobra swoich już urodzonych dzieci,
          wychowac je, być może urodzić kolejne. Ona jednak wybrała rozwiązanie
          najłatwiejsze i najbardziej "efektowne" - tak jak ci "święci" o których piszesz.
          Żal mi tej kobiety, ale ona dla nikogo nie powinna być wzorem. Kościół źle robi
          promując takie postawy.
          • blondgirl Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 11:29
            Też tak uważam.

            To tak jak z karą śmierci dla zabójców. Pstryk... i już go nie ma, a wraz z nim
            znikając wyrzuty sumienia, pamięć o tym, co się zrobiło. Lepsze są cięzki
            roboty:)
          • misiakisia Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 12:05
            Ona jednak wybrała rozwiązanie
            > najłatwiejsze i najbardziej "efektowne"

            uważasz, że dla niej było to rozwiązanie najłatwiejsze??

            ciekawa jestem czy osoby, które myślą w podobny sposób rozumieją w ogóle co
            musiała przejsc ta kobieta
            • kot_behemot8 Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 12:34
              misiakisia napisała:

              > Ona jednak wybrała rozwiązanie
              > > najłatwiejsze i najbardziej "efektowne"
              >
              > uważasz, że dla niej było to rozwiązanie najłatwiejsze??



              Owszem, tak własnie uważam i co więcej dokładnie wyjasniłam dlaczego tak
              uważam. Nie zauważyłaś?


              >
              > ciekawa jestem czy osoby, które myślą w podobny sposób rozumieją w ogóle co
              > musiała przejsc ta kobieta


              Jeśli same mają dzieci to rozumieją (ja mam dwoje).
              Natomiast jeśli same są dziećmi to zapewne rozumieją niewiele.
              Apropos Misiu, do której klasy chodzisz...?
              • misiakisia Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 12:39
                sugerujesz, że ludzie młodzi nie rozumieją takich problemów, kilku letnie
                nierozumieją, ale w taki sposób, może np ludzie nie powinni się rozwodzic, bo
                dziecko przecież tego nie rozumie

                jeśli chodzi o mnie, powiem tylko, że jestem dorosłą osobą
                • blondgirl Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 12:41
                  Ale po rozwodzie rodziców ma się nadal mamę i tatę.
                • kot_behemot8 Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 13:25
                  misiakisia napisała:

                  > sugerujesz, że ludzie młodzi nie rozumieją takich problemów, kilku letnie
                  > nierozumieją, ale w taki sposób, może np ludzie nie powinni się rozwodzic, bo
                  > dziecko przecież tego nie rozumie


                  Sugeruję, że tylko kobieta która sama ma dzieci jest w stanie naprawdę
                  zrozumiec odczucia wszystkich stron tej tragedii: odczucia matki, odczucia
                  osieroconych dzieci, odczucia męża który przyczynił się do śmierci żony i
                  sieroctwa dzieci. Ewentualnie może to byc kobieta bezdzietna ale DOJRZAŁA.



                  >
                  > jeśli chodzi o mnie, powiem tylko, że jestem dorosłą osobą


                  Jeśli osobą dorosła nazwiemy taka która ukończyła 18 lat, to być może istotnie
                  jesteś dorosła:)
                  (to nic złego mieć naście lat, warto tylko unikac mądrzenia się w sprawach
                  któych zrozumienie przychodzi z wiekiem. Dyskutowac oczywiście można - mądrzyć
                  się NIE)
                  • monikaannaj Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 13:31
                    DOJRZAŁA.

                    czy taka osoba może podsumowac sytacje stwierdzeniem że pani Molla wybrała co
                    wybarła, gdzyz było to rozwiązanie "efektowne"???
                    nie znajec tej kobiety, nie znając jej męza - o całej sprawie wiedzac tyle co w
                    notarce z wikipedii napisano....
                    • kot_behemot8 Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 13:46
                      monikaannaj napisała:

                      > DOJRZAŁA.
                      >
                      > czy taka osoba może podsumowac sytacje stwierdzeniem że pani Molla wybrała co
                      > wybarła, gdzyz było to rozwiązanie "efektowne"???


                      Po raz kolejny zauważam u ciebie skłonność do odpisywania na słowa które nie
                      padły. Moja droga, ja nie napisałam że Molla umarła bo _chciała zachować_ się
                      efektownie. Napisałam, ze rozwiązanie które ona (z powodów których nie
                      komentuję) wybrała jest w gruncie rzeczy dość egoistyczne i efekciarskie, zaś
                      wybór poświęcenia swojego sumienia dla dobra juz urodzonych dzieci byłby
                      trudniejszy choć mniej efektowny. Uważam ponadto, że aby to zrozumiec trzeba
                      być osobą dojrzałą.


                      > nie znajec tej kobiety, nie znając jej męza - o całej sprawie wiedzac tyle co
                      w
                      >
                      > notarce z wikipedii napisano....


                      A skąd to wiesz?
                      • misiakisia Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 13:55
                        jak można w ogóle takie decyzje komentowac słowami "mniej efektowny", żeby to
                        zrozumiec nie trzeba byc osobą dojrzałą, ale chyba człowiekiem bez serca. Nie
                        możesz zniesc tego że ktoś stawia życie swoich bliskich nad własne?? Może
                        zostawiła dzici, ale miała męża który mógł się nimi zaopiekowac, dużo rzeczy
                        małed dzieci nierozumieją, ale kiedy dorosną to chyba stac je już na myślenie
                        • zdanka1 Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 14:00
                          Napisała nasza święta:


                          "Każde powołanie jest powołaniem do macierzyństwa fizycznego, duchowego
                          i moralnego, a przygotowanie się do niego oznacza przygotowanie się do bycia
                          dawcą życia".


                          I jeszcze:


                          "Jeśli w walce o nasze powołanie musielibyśmy umrzeć, to byłby to
                          najpiękniejszy dzień naszego życia".


                          No i wiemy, gdzie jesteśmy. To samo , w podobny sposób piszą ci, ktrzy
                          stzrelaja do lekarzy dokonujacych aborcji - niezależnie od powodu aborcji .
                          Uwazaja sie za męczenników sprawy i robią dobrze.Kiedy dzieci tych zasrzelonych
                          lekarzy dorosna, to pzrecież zrozumieją, ze ten pan, który zastrzelił ich
                          ojca/matkę zrobił dobrze , bo już stać je na myślenie. Zabił ich ojca,matkę
                          bo chciał dobrze, a nimi przecież mógł sie zająć ktoś inny z rodziny- jakaś
                          ciotka, czy ktos.
                          • monikaannaj Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 14:32
                            No to juz jest przegięcie. decyzja tej kobiety może sie komus podobac albo nie.
                            Ale porownywanie jej do morderców - załosne.
                            • zdanka1 Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 14:36
                              Do jakich morderców? Ona całą soba pragneła nie dziecka, ale męczeństwa . I
                              dostała to co chciał - męcznstwo i kanonizację. Człowiek, który zabija lekarza
                              dokonującego aborcji tez pragnie meczęństwa w obronie zycia neinarodzonych -
                              sądu, wiezienia itp - po to, aby pokazać jak wazna jest to rzecz.
                              • monikaannaj Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 14:42
                                To co piszesz jest ohydne. Ni znajduje tez zadnego uzasadnienia w jej
                                wczesniejszym zyciu, wypowiedziach, tym jaką była matką i czego uczyła swoje
                                dzieci... I zasadniczo swiadczy przeciez nie o p. Molla tylko o tobie.

                                • zdanka1 Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 16:39
                                  Cóz, prawda czesto bywa ohydna .
                                  Przeczytaj sobie jej biografie, to identyczna potzreba męczeństwa, zeby coś
                                  udowodnić jak u Sw. Teresy. Tylko Teresa nie krzywdziła po drodze ludzi.
                      • monikaannaj Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 14:28
                        no - dla ciebe wybor skrobanki bylby akurat efektowny, nie?

                        Nie mam zielonego pojęcia co ta kobieta mysłała i przezywała. jednak z tego co
                        zdazyłam poczytac nie wynika zeby ona zwracała uwage na to czy jej postepowanie
                        wyda sie komuś efekciarskie i egoistyczne.

                        Poświecenie sumienia dla dobra dzieci? jakby to miało wyglądac? szczęsliwe
                        dzieci u boku mamy spychającej wyrzuty sumienia w podswiadomosć? czy dającej im
                        upust?

                        To by było dopiero efekciarskie: meczennica sumienia, mimo permanetnej deresji
                        wychowuje trojka dzici na pozadnych ludzi.
                    • misiakisia Re: Ciekawe co na to wszystko jej mąż? 25.07.06, 13:48
                      hehe, ja się mądrze?? chyba Ty pisząc to co napisałaś, oczywiście można się
                      wykręcac "Ty nie masz dzieci, Ty nie rozumiesz". może i nie rozumiem do końca,
                      ale ciekawa jestem czy Ty byłaś właśnie w takiej sytuacji, czego nikomu nie
                      życzę oczywiście

                      monikaannaj napisała:

                      > DOJRZAŁA.
                      >
                      > czy taka osoba może podsumowac sytacje stwierdzeniem że pani Molla wybrała co
                      > wybarła, gdzyz było to rozwiązanie "efektowne"???


                      trafne stwierdzenie
                      • kot_behemot8 Jednak nie 18, maks. 16 n/t 25.07.06, 16:54
                        • misiakisia Re: Jednak nie 18, maks. 16 n/t 26.07.06, 23:11
                          heh, osoba mająca inne poglądy musi byc młoda i niedojrzała, pewnie w ogóle nie
                          zna życia itd. dobre podejście, może dlatego Polska się tak stacza??
                          • kot_behemot8 Re: Jednak nie 18, maks. 16 n/t 27.07.06, 12:15
                            > heh, osoba mająca inne poglądy musi byc młoda i niedojrzała, pewnie w ogóle
                            nie
                            >
                            > zna życia itd.


                            A skądże znowu, z moich rozmówców tylko ty jedna jesteś nastolatką:)
                            Widziałaś gdzieś żebym dywagowała nad wiekiem Moniki czy Lady Pi które też mają
                            inne poglądy niż ja?
                            A tak na marginesie: gdyby twoje argumenty miały charakter merytoryczny to wiek
                            byłby bez znaczenia bo w dyskusji liczy się argumentacja i tylko ona. Kłopot z
                            tobą jest taki, że posługujesz sie emocjami w miejsce argumentów, np zdanie "a
                            co ty możesz wiedzieć o uczuciach tej kobiety" albo "bo wy nie rozumiecie czym
                            jest poświęcenie" (cytauje z pamięci więc nieliteralnie) to argumenty
                            emocjonalne/personalne a nie merytoryczne. Sama jesteś sobie winna, że
                            poruszyłam kwestię twojego wieku - bo gdy taka smarkata zwraca się w ten sposób
                            do kobiet mających dzieci byc może niewiele młodze od niej samej, to sytuacja
                            robi się i śmieszna i żenująca. EOT


                            dobre podejście, może dlatego Polska się tak stacza??


                            Z dyscyplina intelektualną nie jest u ciebie najlepiej. Trenuj... choc
                            niekoniecznie na tym forum. Też EOT.
                            • misiakisia Re: Jednak nie 18, maks. 16 n/t 29.07.06, 21:32
                              jesteś żałosna, szkoda, że normalne rozmowy na tym forum nie są mile widziane,
                              ale cóż, ja nie będę innym przytakiwac, żeby się "spodobac", a cytaty moich
                              wypowiedzi oczywiście wyrwane z kontekstu (dobrze chociaż ,że napisałaś, że nie
                              pamiętasz)

                              chyba Ty pierwsza użyłaś argumenty, że jak ktoś nie ma dzieci to nic o tym nie
                              może wiedziec

                              :))
                              • hirondelle123 Re: Jednak nie 18, maks. 16 n/t 01.08.06, 20:55
                                misiakisia napisała:

                                >
                                > chyba Ty pierwsza użyłaś argumenty, że jak ktoś nie ma dzieci to nic o tym
                                nie
                                > może wiedziec
                                >
                                > :))


                                No tak, ale Kot ma dwójkę dzieci o ile mi wiadomo, więc ona może tak mówić. W
                                twoich ustach brzmi to zupełnie inaczej i chyba właśnie to Kot miała na myśli
                                zwracając ci uwagę.
          • evita_duarte Pytanie do kota 25.07.06, 14:45
            Tez uwazam, ze ta kobieta nie jest dobrym wzorem dla innych, ale jednak
            sytuacja wydaje mi sie bardziej skomplikowana. Kocie poszesz ze masz dwoje
            dzieci, dlatego do Ciebie kieruje swoje pytanie. Wyobraz sobie matke czy ojca z
            czworka dzieci. Cala rodzina zostaje porawna przez jakas (wszystko jedno jaka)
            organizacje. Terrorysci daja matce wybor: zabijemy albo ciebie, albo najmlodsze
            z twoich dzieci. Jesli odda swoje zycie za zycie dziecka wszystkich czworo
            osieroci. Jesli natomiast wybierze swoje zycie w imie tego, zeby opiekowac sie
            trojka pozostalych dzieci, byc moze mioec jeszcze inne w przyszlosci, bedzie
            musiala poswiecic swoje najmlodsze dziecko. Dla mnie ta sytuacja jest nie do
            rozwiazania. Biorac pod uwage, ze ta kobieta wierzyla, ze to juz jest jej
            dziecko, mozna powiedziec ze sytuacja jest podobna.

            Nadal twierdze, ze nie jest to wzor do nasladowania, ale nie odmawiam jej
            wyboru, ktory dokonala.
            • pavvka Re: Pytanie do kota 25.07.06, 14:50
              Zgadzam się z Evą. Ale trzeba zacząć od tego, że w ogóle zachodzenie w ciążę w
              jej sytuacji było głupotą.
              • evita_duarte Re: Pytanie do kota 25.07.06, 14:51
                pavvka napisał:

                > Zgadzam się z Evą. Ale trzeba zacząć od tego, że w ogóle zachodzenie w ciążę
                w
                > jej sytuacji było głupotą.

                To ona wiedziala, ze ciaza bedzie zagrozeniem jej zycia? To by kompletnie
                zmienialo postac rzeczy
                • blondgirl Re: evita czytaj 25.07.06, 14:54
                  Oboje małżonkowie bardzo pragnęli mieć dużą gromadkę dzieci. Rok po ślubie, w
                  1956 r. urodził się Pierluigi. W 1957 r. przyszła na świat Maria Zita. Dwa
                  lata
                  później urodziła się Laura - wymodlona przez Giannę siostrzyczka dla małej
                  Marii. W 1962 r. miało urodzić się kolejne dziecko. I choć każda z
                  poprzednich
                  ciąż nie była w swym przebiegu najłatwiejsza, Gianna była przyzwyczajona do
                  pewnych trudności, to jednak teraz sytuacja okazała się być niezwykle groźną.
                  Na macicy utworzył się pewien rodzaj włókniaka, który zagrażał rozwijającemu
                  się dziecku i życiu matki. Gianna wiedziała, zwłaszcza jako lekarz, że stan
                  jest poważny, że jej życiu zagraża niebezpieczeństwo, ale od pierwszych chwil
                  tych trudności stanowczo domagała się ratowania życia dziecka za wszelką
                  cenę.
                  Nie pozwalała na żadne kompromisy. Był to trudny czas dla niej, dla męża i
                  całej rodziny. I choć operacja usunięcia włókniaka powiodła się, dziecko
                  mogło
                  rosnąć, to jednak stan zdrowia matki nie pozostawiał cienia wątpliwości: nad
                  Gianną wisiał pewnego rodzaju wyrok. Przez cały ten trudny czas gorąco się
                  modlono, aby Pan Bóg zechciał ocalić zarówno matkę, jak i dziecko, ale w
                  ogromie swej miłości Pan Bóg zdecydował inaczej. 20 kwietnia 1962 r. w Wielki
                  Piątek Gianna przyjechała do szpitala. Nazajutrz rano urodziła zdrową, piękną
                  córeczkę, ale sama rozpoczęła agonię. Nie było ratunku. Pomimo ogromnych
                  starań
                  lekarzy, pomimo bólu i morza łez najbliższych, zwłaszcza ukochanego Piotra,
                  28
                  kwietnia zmarła. Miała zaledwie 40 lat. Tylko siedem lat była żoną.
                  Pozostawiła
                  męża i czworo małych dzieci.
                  • evita_duarte Niewierygodne, ze kosciol kogos tak glupiego 25.07.06, 14:59
                    wynosi na oltarze!!! Ona po prosty maila kaprys miec kolejne dziecko!!! Co za
                    durna kobieta!!! A ten jej pozal sie boze maz wcale nie lepszy!!!
                    • pavvka Re: Niewierygodne, ze kosciol kogos tak glupiego 25.07.06, 15:02
                      Oprócz tego, że głupia, powiedziałbym jeszcze, że skrajnie nieodpowiedzialna.
                      • evita_duarte Re: Niewierygodne, ze kosciol kogos tak glupiego 25.07.06, 15:06
                        pavvka napisał:

                        > Oprócz tego, że głupia, powiedziałbym jeszcze, że skrajnie nieodpowiedzialna.

                        Teraz to juz tylko zlosc mnie ogarnia na sama mysl o tej kobiecie. Mozna jasno
                        powiedziec, ze swiadomie popelnila samobojstwo. Rozlozone w czasie, ale
                        samobojstwo. Dla dogodzenia wlasnemu kaprysowi pozbawila matki reszte dzieci.
                        Teraz zgadzam z porownaniem do tych swietych, ktorzy cierpietniczo pili wode z
                        obmywania tredowatych.
                      • blondgirl Re: Niewierygodne, ze kosciol kogos tak glupiego 25.07.06, 15:07
                        Stąd i pytanie tego wątku: czy taka postawa może być stawiana za wzór
                        odpowiedzialności i poświęcenia.
                        • boykotka Re: Niewierygodne, ze kosciol kogos tak glupiego 25.07.06, 15:10
                          blondgirl napisała:

                          > Stąd i pytanie tego wątku: czy taka postawa może być stawiana za wzór
                          > odpowiedzialności i poświęcenia.

                          A ja proponowałabym zostawić św. Joannę Moll w spokoju.
                          Ostatnio oglądałam program o prawdziwej bohaterce. Rzecz działa się nie tak
                          dawno w Wielkiej Brytanii. Kobieta zaszła w ciążę mnogą. Okazało się, że oprócz
                          prawidłowo osadzonych w macicy bliźniaczek w jamie brzusznej umiejscowił się
                          jeszcze jeden płód. Jakie są skutki ciąży ektopowej nie muszę chyba mówić.
                          Kobiecie groziła śmierć z wykrwawienia się oraz utrata wszystkich 3 płodów.
                          Niemniej jednak kobieta ta zdecydowała się donosić wszystkie 3 płody. To był
                          prawdziwy cud zarówno współczesnej medycyny jak i pozytywnego myślenia. Dzieci
                          urodziły się pod koniec 7-dmego miesiąca przez cesarskie cięcie. Mało tego
                          chłopiec, którego lekarze skazali z miejsca na śmierć lub trwałe kalectwo
                          rozwija się i jest jak najbardziej normalnym pod względem umysłowym i fizycznym
                          dzieckiem. Lekarze oceniają podobny "taf" z wygraną w totka. Coś wie na ten
                          temat moja koleżanka, która w podobnej sytuacji straciła obie ciąże, jeden
                          jajowód i 50% szans na zostanie w przyszłości matką.
                          • monikaannaj Re: Niewierygodne, ze kosciol kogos tak glupiego 25.07.06, 15:36
                            No tak. A gdyby miala wczesniej dzieci, to już nie byłaby bohaterką tylko
                            idiotką?
                            • boykotka Re: Pudło Monisiu :))) 25.07.06, 15:52
                              Z tego co pamiętam ciąże były wynikiem zapłodnienia in vitro. I pewnie dlatego
                              KK świętej z niej nie zrobi :))
                              • monikaannaj Boykoteczko, 25.07.06, 16:04
                                alez mnie nie obchodzi kto tej pani i jak zrobił dzieci. I nie chodzi mi o
                                stanowisko kościoła tylko obecnych w tym watku dojrzałych kobiet, ktore
                                mieszają z błotem pania Molle dlatego że osierociła dzieci. Więc sie pytam,
                                gdyby opisana przez ciebie bohaterka miała juz wczesniej dzieci (z in vitro czy
                                inseminacji, czy jakkolwiek poczete) - to już nie byłaby dla ciebie bohaterką?
                                • boykotka Re: Boykoteczko, 25.07.06, 16:41
                                  A co ma tu do rzeczy stan posiadania dzieci ??? Kobieta, której historię
                                  opisałam zaryzykowała, musiała zaryzykować bo krwotok po aborcji ciąży
                                  ektopowej zabiłby zarówno ją jak i pozostałe płody. Z nieznanych przyczyn ciąże
                                  tej pani nie zostały naturalnie poronione w odpowiednim ku temu czasie.
                                  Historię tę przedstawiłam tylko i wyłącznie dlatego, żeby Ci uzmysłowić iż
                                  Joanna Moll nie miałaby zbyt wielkich szans zostać świętą z dzisiejszą
                                  znajomością medycyny. Pani Moll pochodząc z silnie katolickiego środowiska lat
                                  60-tych ub. wieku miała do wyboru tylko i wyłącznie oddanie swojego życia a
                                  powielanie takich postaw w dzisiejszych czasach mija się z celem, za który
                                  słono płacą nieświadome tego kobiety.
                                  Swoją drogą nie dziwię się Twojej postawie w tym wątku - masz wyjątkowy dar
                                  do "chybionych" świętych :)))
                                  • monikaannaj Re: Boykoteczko, 26.07.06, 10:32
                                    Zupełnie nie rozumiem twojej wypowiedzi... To chyba iczywiste że swietych
                                    ogłasza sie świętym z ich zycie a nie za to jak wyglądałoby one dzisiaj, nie?

                                    A moja "postawa" w tym watku nie miała wcale bronic decyzji kościoła w kawestii
                                    swiętości, tylko decyzji tej kobiety.. jelsi wyszło inaczej - to niechcacy.
                                    • kot_behemot8 Re: Boykoteczko, 26.07.06, 11:11
                                      > A moja "postawa" w tym watku nie miała wcale bronic decyzji kościoła w
                                      kawestii
                                      >
                                      > swiętości, tylko decyzji tej kobiety.. jelsi wyszło inaczej - to niechcacy.


                                      Podejrzewam, że wszyscy na tym wątku maja taki problem. Co chwila ktos
                                      oskarża "moją stronę" o to ze odmawiamy tej kobiecie prawa do decyzji a to
                                      przecież kompletna bzdura i nietrafiony zarzut! Nikt nie neguje tego, ze ona
                                      miała prawo postapic jak chciała ale "twoja strona", Moniko zdaje się odmawiać
                                      nam prawa do własnej oceny jej postępku - przynajmniej ja tak to odbieram.
                                      Ważny jest też kontekst tych naszych wypowiedzi. Nie oceniamy jej po to, żeby
                                      wyśmiać jej poświęcenie(chyba tylko Misia gimnazjalistka mogła tak pomyśleć)
                                      lecz by sprzeciwić się prezentowaniu tej kobiety jako wzoru postępowania.
                                      Zdaniem wielu wypowiadających się ona jest raczej antywzorem. Nie każde
                                      poświęcenie jest dobre i mądre, czasami trzeba wybierać między różnymi formami
                                      poświęcenia. Pani Molla wybrała źle - przynajmniej moim zdaniem.
                                      • monikaannaj Re: Boykoteczko, 26.07.06, 11:42
                                        jaka znowu moja strona? ja tu nie mam zadnej strony.

                                        I nie chodzi mi o to by ci odebrac prawo do oceny (niby jak mogłabym to zrobić?)
                                        Chodzi mi tylko o te ze moim zdaniem za łatwo niektórym te oceny przychodza...
                                        kilka wyrwanych zdanek, jakies niekonkretne dane ze stronek www, dewockie
                                        komentarze i gotowy wyrok: egoistka, idiotka, miała już dosyć zajmowania sie
                                        dziecmi, jest jak ci co strzelają do lekarzy...

                                        • totalna_apokalipsa Re: Boykoteczko, 27.07.06, 13:44
                                          Zupełnei to samo odbywa siekiedy mówi sie o tym, ze np. matka walczy o
                                          rekompensatę po tym, jak zmuszono ja do urodzenia dziecka i oślepła, a
                                          wszystkie wskazania lekarskie mówiły wyrażnie, ze ciaza skończy sie dla niej
                                          tragicznie, tylko Chazan zdecydował, ze on wie lepiej.\

                                          I pamietam droga moniczko jak w obrzydliwy sposób napsiałaś wtedy, ze co z
                                          tego,dla wygody chciała usunąć i nei mozna pozwolić na usuwanie, zeby jakieś
                                          kobiety miałay wygosdniej - pzrecież zyje , tylko nei widzi.

                                          Moje gratulacje za ogląd z jednej strony:P
                                          • blondgirl Do apokalipsy 27.07.06, 13:49
                                            Apokalipsa wydaje mi się, że niektórzy zapominają, że nie tylko samo życie jako
                                            życie się liczy. Ważna jest także jego jakość - i nie mam tu na myśli strony li
                                            tylko materialnej.

                                            A czym jest utrata wzroku? To też jakgdyby wyrok śmierci, bo nigdy już nie
                                            będzie się w pełni samodzielnym tylko zależnym od innych poczynając od
                                            najbliższych a na ZUS-ie kończąc.

                                            A tą instynktowną miłość do nowego potomka, to rzeczywiście najlepiej widać na
                                            śmietnikach i w szpitalach...
                                            • monikaannaj Re: Do apokalipsy 27.07.06, 15:02
                                              tylko samo życie jako
                                              >
                                              > życie się liczy. Ważna jest także jego jakość

                                              Dokładnie. Z tym ze nie ma jednej obowiązujacej skali jakości życia - na
                                              szczesie. Dla jednych nędzne - innemu może sie wydawac wspaniałe. Ty jestes
                                              przekonana ze dla trójki dzieci lepszej jakości byłoby zycie z matka - bez
                                              względu na to jaki slad w jej psychice pozostawiłoby usunięcie ciązy..

                                              A spróbuj sobie wyobrazic jakiej jakości byłoby zycie tych sierot, gdyby ich
                                              mamusia dla nich usunłęa ciąze, po czym i tak umarła.
                                              • boykotka Re: Monika posłuchaj 28.07.06, 08:23
                                                Tak się składa, że przypadłość, na którą cierpi kobieta, która straciła wzrok
                                                jest również genetyczną skazą w całej mojej rodzinie od babci - prababci. Moja
                                                prababcia straciła wzrok przy porodzie bliźniąt. Moja babcia co prawda była
                                                wolna od tej skazy ale pech chciał, że była spokrewniona z moim dziadkiem i
                                                wszystkie ich 5-cioro dzieci mają tę skazę oraz wszystkie wnuczki. Moja mama i
                                                moje ciocie, choć rodziły w latach 60-tych rodziły pod ścisłą kontrolą lekarzy,
                                                ja jestem jedynym drugim dzieckiem, na które zdecydowała się moja mama; trzecia
                                                ciąża była jej zakazana. Mojej mamie po drugiej ciąży też drastycznie pogorszył
                                                się wzrok. Obecnie medycyna okulistyczna posunęła się tak dalece, że podczas
                                                badań każda z nas jest informowana, czy może rodzić i jaki jest aktualny stan
                                                naszych oczu. Niemniej jednak mamy pewne ograniczenia związane z naszą wadą -
                                                jeżeli się do nich stosujemy nic się naszym oczom nie dzieje.
                                                Ponieważ zapewne w Twojej rodzinie nie wystąpiły takie przypadki, nie jesteś w
                                                stanie prawidłowo ustosunkować się do takiego wyboru. Moja prababcia większość
                                                swojego życia była ociemniała. Tylko i wyłącznie dlatego, że w czasach, w
                                                których żyła nikt nic nie wiedział na temat antykoncepcji a mój dziadek był
                                                zwykłym zwierzęciem, które umiało tylko płodzić dzieci. Paradoksem życia mojej
                                                prababci było to, że musiała "rozdawać" swoje dzieci po swoich krewnych aby ci
                                                mogli je wychować, bo moja prababcia nie była w stanie zarówno finansowym jak i
                                                fizycznym. Moja babcia miała qpę szczęścia bo oddano ją do bezdzietnej rodziny,
                                                jej siostry i bracia mieli dużo mniej szczęścia i wędrowali z rąk do rąk.
                                                Kolejnym paradoksem jest to, że tylko moja babcia i jeden z jej braci założyli
                                                rodziny, bo mieli jako-takie warunki ku temu.
                                                • monikaannaj Re: Monika posłuchaj 28.07.06, 17:49
                                                  OK - ale dlaczego mi to piszesz? ja sie naprawde ni ewypowiadałam i nie
                                                  oceniałam kobiety która straciła wzrok, rozumiem że chciała usunąc ciaże,
                                                  rozumiem ze teraz cierpi - może tylko nie do konca rozumiem jak może połaczyć
                                                  miłosc do dziecka z zabieganiem o odszkodowanie za zmuszenie je do urodzenia
                                                  tego dziecka - ale nie jestem w stanie jej ocenic.. Mogę jej tylko współczuć.

                                                  Tak jak nie byłabym w stanie ocenić - potępic - tej kobiety gdyby mimo namowy
                                                  ze strony lekarza do aborcji, zdecydowała sie urodzic mając pełna swiadomos cze
                                                  najprawdopodobniej oślepnie.

                                                  inna sprawa to argumenty o jakości zycia - dla mnie nie do przyjęcia. Oceniać
                                                  to można TYLKO i wyłacznie jakosc swojego życia - a nie sierot po pani Molla.
                                                  zwłascza tej niewyskrobanej sieroty.
                                              • evita_duarte Przeciez nie musiala zachodzic w te ciaze 28.07.06, 17:59
                                                sama podjela to ryzyko, choc wiedziala, ze moze to sie skonczyc osieroceniem
                                                dzieci.
                                                • monikaannaj Re: Przeciez nie musiala zachodzic w te ciaze 28.07.06, 19:53
                                                  Widze ze jestes doskonale zorientowana - to może mi powiesz konkretnie skad
                                                  ona wiedziała ze w 2 miesiącu tej ciązy dostanie raka? Bo ja czytam i czytam
                                                  rózne tekstu i tego nie widze... napisane jest tylko ze wczesniejsze ciąże były
                                                  nieprzyjemne, uciązliwe, dotkliwe czy jakoś tak - od tego sie nie umiera.
                                                  • evita_duarte Pisalam ci juz wczesniej 28.07.06, 19:55
                                                    Ze wypowiadala sie (jest tam cytat!!) ze kazda ciaza to dla niej zagrozenie
                                                    zycia. Nie mow wiec, ze nie wiedziala ze ryzykuje zyciem. Nie wiedziala ze
                                                    dostanie raka to jasne, ale wiedziala ze to niebezpieczne i liczyla sie z taka
                                                    mozliwoscia ze osieroci dzieci. To jej slowa!!
                                                  • monikaannaj Re: Pisalam ci juz wczesniej 31.07.06, 10:09
                                                    A czemy nie możesz dac linka do tych słów???
                                          • monikaannaj Re: Boykoteczko, 27.07.06, 14:58
                                            Totalniutka apokalipsiu, pametam rozmowę o pani ktora oślepła po urodzeniu
                                            dziecka. koszmarna historia. Nie pamiętam już dokładnie co wtedy myśłałam - wle
                                            wiem że zainteresowało mnie to dziecko - o którym nikt prawie nie pisał, nie
                                            mówił...

                                            Spyatałam sie wic w tamtym watku co sie stło z tym dzickiem, czy ta kobieta je
                                            oddała, czy je wychowuje. Kto mi cos odpowiedział. I tyle.

                                            Może był także inny watek na tem temat? tak czy owak poprosz eo linka do tej
                                            mojej obrzydliwej wypowiedzi.
                                            • monikaannaj czekam na linki apokalipsiu. nt 28.07.06, 17:49
                                              • totalna_apokalipsa Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 28.07.06, 19:54
                                                Wybacz, ale majac 35 stopni i pełne słońce przy komputzerz nei marzę o tym,
                                                zeby przez cztery godziny w wątkach zarchiwizowanych szukać twojego jednego
                                                postu sprzed jakiegoś roku - watek z Tadem w roli głownej na ponad 200 postów
                                                o niejakiej Alicji Tysiąc. Jeśli uwazasz, tak jak Tad, ze skoro nei ma linka,
                                                to tego nei napisałaś, to proszę bardzo - ale wiem jedno - tamten temat był
                                                wręcz popisem jazdy po tej kobiecie, jaka jest wyrodna i jak nei zasługuje na
                                                bycie matka. I nie sadzę , zeby tobie i Tadowi o dobro dziecka szło .
                                                • monikaannaj Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 31.07.06, 11:07
                                                  no to ja ci pomoge, bo i mnie chłodno i mam chwilę czasu:

                                                  Watkow na emet tej pani pojawiło sie kilke, ale tylko w jednym sa ślady mojej
                                                  działalności:
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=20427072&a=20427291
                                                  faktycznie pisz etam obrzydliwe rzeczy. Fuj - jak można sie interesowac losem
                                                  dziecka, które, nie mając na sutuacje zadnego wpływu - nie zostało wyskrobane.

                                                  A - zapomniałam. losem dziecka zajmują sie tak naprawdę tylko ci ktorzy w kólko
                                                  powtarzają że trzeba je było wyskrobac.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 02.08.06, 09:30
                                                    A interesujesz sie jego losem? Czy interesowałaś sie tylko do momentu porodu,
                                                    zeby go nei wyskrobała zgodnie z prawem tego kraju, bo prawo switość zycia jest
                                                    ponad prawem, które ustawowo w momencie zagrozenia zdrowia zezwala na aborcję?
                                                    A może slepota , to nie jest zagrożenie zdrowia , tylko łaska, jak śmierć dla
                                                    tej Molli? Tylko czy Alicja Tysiąc jest katoliczką ? Wynajełaś matce kogoś do
                                                    pomocy? Bo rozumiem, ze tak - skoro interesujesz sie jego losem, a obecnie
                                                    jest on taki, z ejego matka jest ślepa (i musi uczyć sie wszystkiego sama na
                                                    nowo jak dziecko) i ma ma trójkę dzieci, którymi sie opiekuje.
                                                  • monikaannaj Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 02.08.06, 12:04
                                                    A może slepota , to nie jest zagrożenie zdrowia , tylko łaska, jak śmierć dla
                                                    > tej Molli? Tylko czy Alicja Tysiąc jest katoliczką ? Wynajełaś matce kogoś do
                                                    > pomocy? Bo rozumiem, ze tak - skoro interesujesz sie jego losem, a obecnie
                                                    > jest on taki, z ejego matka jest ślepa (i musi uczyć sie wszystkiego sama na
                                                    > nowo jak dziecko) i ma ma trójkę dzieci, którymi sie opiekuje.

                                                    O czym ty piszesz? Co sama zrobilas dla pani Tysiąc że smiesz zadawac mi takie
                                                    pytanie jednoczesnie okreslając moje zainteresowanie losem dziecka jako
                                                    obrzydliwe?
                                                    Jescze raz - jak krowie na rozstaju: usłyszałam historię kobiety, ktora
                                                    urodziła choc nie chciała, oslepła i skarzy lekarza o niewykonanie aborcji. Nie
                                                    oceniam jej, nie potępiam. Nie potepiłabym jej także gdyby to dziecko oddała do
                                                    adopcji po tym wszystkim... Zastanawiam sie tylko ja ten dzieciak to sobie
                                                    kiedyś zinterpretuje...

                                                    ps. Rozumiem że robisz cos konkretnego w sensie matreialnym dla kaego człowieka
                                                    ktorego losy cie zainteresują gdy słuchasz o nich w TV? gratuluję.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 02.08.06, 14:37
                                                    Smiem zadawać ci takie pytanie, tak samo, jak ty smiałaś powiedzieć w linku
                                                    post niżej, ze czyajś slepota nie upoważnia zabicia dziecka. No to zajmij się
                                                    nim - zajmij , cholerna hipokrytko ,walcząca o płody - ja przynajmniej
                                                    napisałam do tej babki przez Federę , z e ja popieram i popieram jej walkę w
                                                    trybunale praw człowieka i jesli potrzebna jej jakaś pomoc , to chętnie ejj
                                                    udzielę - weim, ze ludzie z Federy blisko wpłpracują z ta kobietą . A co ty
                                                    zrobiłaS?????????????? wysłaąłś dziecku choć kredki, skoro tak martwisz sie o
                                                    jego zdrowie psychiczne? Smiem od ciebie wymagać KONSEKWENCJI i
                                                    ODPOWIEDZIALNOSCI, tak jak ty wymagaszjej od tej kobiety!
                                                  • totalna_apokalipsa Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 02.08.06, 14:44
                                                    I jeszcze jedno - zrbiłam tu cała akcję nagonkową, zeby ludzie cz tego forum
                                                    choćraz wpłacili na dzieci wieloldzietnej Pani Jagwigii , chore dzieci - no i
                                                    powpłacali. Musialam? Nie, pzrecież to dla mnie obca kobieta , ja tylko chcę
                                                    usuwać dzieci innym:P
                                                    . Jakby kazdy taki prolajferski człwoiek jak ty, zajał sie w zyciu choć JEDNYM
                                                    narodzonym dzieckiem , pomógł mu w lekacjach i zapytał czy nie jest głodne,
                                                    zamiast wypisywać elaborety o zyciu poczętym, to zycie tego dziecka
                                                    narodzonego nei byłoby zyciem smutnym i bolesnym od samego urodzenia. Pomyśl
                                                    sobie trochę nad tym, zanim zaczniesz mi wypisywać - za jaką to ja święta i
                                                    wspaniała sie uwazam.
                                                  • monikaannaj Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 02.08.06, 14:54
                                                    Nie interesuje mnie twoja działalnośc charytatywna i nie mam zamiaru opowiadac
                                                    ci komu i ile pieniedzy rozdaję ja.
                                                    Nic o mnie nie wiesz a urządzją c tu prywatne - ni epoparte żadnym konkretnym
                                                    cytatem nagoinki na mnie samo sobie wystawiasz swiadectwo fanatyczki jakiejś.
                                                    opanuj sie, ok?
                                                  • monikaannaj Czemu kłamiesz? 02.08.06, 14:52
                                                    Gdzie ja niby powiedziałam coś takiego?

                                                    Równie dobrze ja ci mogę zacząc wmawiać że jestes zwolenniczką zabijania
                                                    noworodkow gdy przeszkadzają kobiecie w rozwoju intelektualnym.

                                                    I do cholery jasnej nawiedzona idiotko po pierwsze - niczego od tej kobiety NIE
                                                    WYMAGAM!!! po drugie odczep sie ode mnie.
                                                  • tezas Spoko-to dla obroncow zygot typowe. 02.08.06, 12:19
                                                    Ich zainteresowanie budzi tyko fakt, czy doszlo do porodu. Jesli tak, nic
                                                    innego ich nie obchodzi.
                                              • boykotka Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 29.07.06, 06:20
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=45753836&a=45801093
                                                proszę Cię bardzo
                                                zwłaszcza w konfrontacji z ostatnią Twoją wypowiedzią :
                                                monikaannaj napisała:

                                                > OK - ale dlaczego mi to piszesz? ja sie naprawde ni ewypowiadałam i nie
                                                > oceniałam kobiety która straciła wzrok, rozumiem że chciała usunąc ciaże,
                                                > rozumiem ze teraz cierpi - może tylko nie do konca rozumiem jak może połaczyć
                                                > miłosc do dziecka z zabieganiem o odszkodowanie za zmuszenie je do urodzenia
                                                > tego dziecka - ale nie jestem w stanie jej ocenic.. Mogę jej tylko współczuć.
                                                >
                                                > Tak jak nie byłabym w stanie ocenić - potępic - tej kobiety gdyby mimo namowy
                                                > ze strony lekarza do aborcji, zdecydowała sie urodzic mając pełna swiadomosc
                                                > ze najprawdopodobniej oślepnie.
                                                >
                                                > inna sprawa to argumenty o jakości zycia - dla mnie nie do przyjęcia. Oceniać
                                                > to można TYLKO i wyłacznie jakosc swojego życia - a nie sierot po pani Molla.
                                                > zwłascza tej niewyskrobanej sieroty.

                                                Problem Twój, to problem osoby, która kompletnie nie zdaje sobie sprawy z
                                                konsekwencji ciąży oraz tego, że dziecko po urodzeniu należy wychować i
                                                zapewnić mu jako taki start w życiu. Niestety reprezentujesz tu pogląd, że
                                                dziecko jakoś sobie poradzi w życiu bez miłości matki.
                                                • typ12 Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 30.07.06, 21:35
                                                  ...a co, zakładasz, że kobiety umierają tylko z powodu ciąży...
                                                  ...kobiety-matki umierają z powodu chorób jak i innych nieszczęśliwych
                                                  wypadków...
                                                  ...czy ich dzieci to ludzie innej kategorii, czy te wszystkie dzieci mają
                                                  nieodpowiedzialnych ojców i innych członków rodziny...
                                                  ...czy swoją wiedzę o drugiej mamusi czerpiesz z wizji bajkowej macochy...
                                                  ...trochę optymizmu...
                                                  ...w domach dziecka naturalnych sierot praktycznie nie ma, za to jest dużo tych
                                                  którzy mają żyjącą mamusię i tatusia...
                                                  • hirondelle123 Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 01.08.06, 20:58
                                                    Dlaczego używasz wielokropka na początku każdego zdania?
                                                    Nadużywasz też równoważników zdan, bez urazy ale to dość irytująca maniera i
                                                    fatalnie się takie posty czyta.
                                                  • typ12 Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 03.08.06, 13:40
                                                    Tak, to tylko maniera, która nie wszystkim się musi podobać.
                                                    A i treść obwarowana wielokropkami też nie wszystkim się musi podobać.
                                                    Takie cenzurowanie mojej wypowiedzi może tylko dowodzić skrzywieniu zawodowemu,
                                                    któremu nie dajesz wakacji.
                                                    ...pozdrawiam...

                                                  • kot_behemot8 Re: czekam na linki apokalipsiu. nt 04.08.06, 10:05
                                                    typ12 napisała:

                                                    > Tak, to tylko maniera, która nie wszystkim się musi podobać.
                                                    > A i treść obwarowana wielokropkami też nie wszystkim się musi podobać.
                                                    > Takie cenzurowanie mojej wypowiedzi może tylko dowodzić skrzywieniu
                                                    zawodowemu,
                                                    >
                                                    > któremu nie dajesz wakacji.
                                                    > ...pozdrawiam...
                                                    >

                                                    Powiedzenie że coś się nie podoba nazywasz cenzurowaniem?
                                                    Nie ośmieszaj się...
                                                    PS
                                                    Mnie też się twoja maniera pisania nie podoba i nie ma to nic wspólnego z
                                                    niezgodą na treść tego co piszesz. Pojmujesz róznicę między treścią a formą?
                                                    Najwyraźniej nie za bardzo.
                                      • misiakisia Re: Boykoteczko, 01.08.06, 20:10
                                        jesteś żałosna "Misia gimnazjalistka"
                    • monikaannaj Zaraz, zaraz.. 25.07.06, 15:08
                      - od nienajłatwiejszych w przebiegu ciąż do raka macicy jest ogromny dystans.
                      Gdyby kazda kobieta ktora miała nienajłatwiejszą ciąze rezygnowała z kolejnej -
                      to człówiek jako gatinek nie miałby szans.

                      raka dostała już po zajsciu w ciąze. I tyle.
                      • blondgirl Re: Zaraz, zaraz.. 25.07.06, 15:11
                        Trzy "nienajłatwiejsze" ciąże to za mało???????? Jako lekarzowi rzeczywiście
                        cięzko jej było przewidzieć, że każda nasepna może być tą zabójczą?
                        Proszę Cię.....
                        • evita_duarte Chore 25.07.06, 15:15
                          blondgirl napisała:

                          > Trzy "nienajłatwiejsze" ciąże to za mało???????? Jako lekarzowi rzeczywiście
                          > cięzko jej było przewidzieć, że każda nasepna może być tą zabójczą?
                          > Proszę Cię.....

                          Taki chory czlowiek to probowalby jeszce i jeszcze. nie tym razem to innym
                          doprowadzilaby sie smierci. Mowie wam, samobojczyni jak nic...
                          • monikaannaj Re: Chore 25.07.06, 15:34
                            Przeciez ona nie umarła dlatego że miała wczesniej nienajłatwiejsze ciąże!
                            • evita_duarte Re: Chore 25.07.06, 15:42
                              monikaannaj napisała:

                              > Przeciez ona nie umarła dlatego że miała wczesniej nienajłatwiejsze ciąże!


                              Oczywiscie, umarla, bo mimo poprzednich problemow postanowila zadowolic swoj
                              kaprys jeszcze raz i jeszcze raz. Moniko wiem, ze jestes wierzaca, ale nie
                              przesadzajmy. Ta kobieta miala juz trojke dzieci i z kazda ciaza bylo gorzej!
                              • monikaannaj Re: Chore 25.07.06, 15:44
                                jakich problemow? Konkretnie na czym polegały jej problemy i jak wpłynęly na
                                rozwoj raka? Co mowili wczesniej lekarze specjalisci? i wreszcie - skąd ty to
                                wiesz?
                                • evita_duarte Re: Chore 25.07.06, 15:58
                                  mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/gianna_molla/milosc.htm
                                  Nie jest napisane dokladnie jakie komplikacje przechodzila podczas
                                  wczesniejszych ciaz. Jasno wynika z tego natomiast fakt, ze kazda ciaza byla
                                  dla niej zagrozeniem zycia i ona zdawala sobie z tego sprawe. Cytat, ktory mnie
                                  mozno zbulwersowal:Gianna rozumiała kobietę jako matkę i żyła macierzyństwem w
                                  sposób ofiarny: być matką i być "ofiarą" to były dla Gianny rzeczywistości
                                  nierozłączne
                                  I jeszcze:
                                  Poświęcenie, aż po ofiarę z siebie, było z góry przewidziane, brane w rachubę.

                                  Ona po prostu chciala byc meczennica, ofiara. Taki miala kaprys!!!
                                  • monikaannaj Re: Chore 25.07.06, 16:08
                                    prwdę mowiąc to co przytaczasz to czyjstam komntarz a nie fakty.

                                    jednoczesnie nie pojmuje jak może cie dziwic że odpowiedzialna matką bieze w
                                    rachubę poświęcenie? Ty nie? Ok, bęe miała dzieci, pod warynkiem zemi ktoś da
                                    gwaranckje iż zadne poświecenie nie wchodzi w grę?

                                    > Ona po prostu chciala byc meczennica, ofiara. Taki miala kaprys!!!

                                    Ty po prosty chcesz tak ja oceniac - to twój kaprys.
                                    • evita_duarte Re: Chore 25.07.06, 16:12
                                      Nie mozesz po prostu pogodzic sie z mysla, ze ktos tak egoistyczny i
                                      nierozsadny moze byc wyniesiony na oltarze przez Twoj kosciol. Na stronie masz
                                      jej wlasne slowa, ze kazda ciaza to dla niej ryzyko utraty zycia.

                                      > Ty po prosty chcesz tak ja oceniac - to twój kaprys.

                                      Nawet jesli, to co z tego- ja nie pretenduje do bycia wzorem do nasladowania
                                      ani swieta!
                                      • evita_duarte Bo nie zapominajmy, ze nie chodzi tu 25.07.06, 16:14
                                        o to czy miala prawo tak wybrac jak wybrala. Chodzi o to czy rzeczywiscie jest
                                        dobrym wzorem odpowiedzialnosci i macierzynstwa.
                                        • gotlama Re: Bo nie zapominajmy, ze nie chodzi tu 02.08.06, 10:53
                                          Dla katoliczek - tak.
                                          Dla Ciebie - niekoniecznie.
                                          Czyżby tolerancja dla Ciebie oznaczała wyłącznie zgodę na cudze poglądy które są
                                          identyczne z Twoimi?
                                          Proszę o namiary na źródło informacji o tym, że już wcześniejsze ciąże były
                                          zagrożeniem dla życia. Skoro się na takie fakty powołujesz - to proszę o konkrety.
                                          Tak samo nie podoba mi się okrawanie jej wypowiedzi sprowadzające macierzyństwo
                                          do rozrodczości. Dlatego wklejam tu pełny cytat:

                                          "Każde powołanie jest powołaniem do macierzyństwa,
                                          fizycznego, duchowego, moralnego. Bóg złożył w nas
                                          instynkt życia. Kapłan jest ojcem, siostry zakonne
                                          są matkami, matkami dusz. Biada tym młodym ludziom,
                                          którzy nie przyjmują powołania do rodzicielstwa.
                                          Każdy musi przygotować się do własnego powołania:
                                          przygotować się aby być dawcą życia przez poświęcenie
                                          jakiego wymaga formacja intelektualna; wiedzieć, czym
                                          jest małżeństwo "sacramentum magnum"; poznać inne
                                          drogi; kształtować i poznawać własny charakter"

                                          • evita_duarte Re: Bo nie zapominajmy, ze nie chodzi tu 02.08.06, 19:24
                                            gotlama napisała:

                                            > Dla katoliczek - tak.
                                            > Dla Ciebie - niekoniecznie.
                                            > Czyżby tolerancja dla Ciebie oznaczała wyłącznie zgodę na cudze poglądy które
                                            s
                                            > ą
                                            > identyczne z Twoimi?

                                            Dopoki nie przeczytalam ze ta pani wiedziala, ze kazda ciaza to zagrozenie
                                            zycia, dawalam jej kredyt. Jesli uznaje ze to co ma w brzuchy jesy jej
                                            dzieckiem to ok. Ale jak przeczytalam ze mimo zagrozenia zaszla w ciaze
                                            swiadomie to wybacz ale tego nie rozumiem. To jest dla mnie tylko i wylacznie
                                            chec swietosci, nic wiecej. A oto cytat jej wlasnych slow:
                                            "Wiesz, ludziom łatwo się mówi: mają pieniądze i warunki, to dobrze,że mają
                                            dużo dzieci - ale nie rozumieją, że za każdym razem ja ryzykuję życiem"
                                            Nadal zamierzaxcie twierdzic, ze nie miala pojecia?
                                            • gotlama Re: Bo nie zapominajmy, ze nie chodzi tu 02.08.06, 20:32
                                              A ja ostarni raz proszę o link do strony z której wzięłaś ten cytat.
                                              • evita_duarte Proponuje czytac poprzednie posty, 02.08.06, 20:38
                                                gotlama napisała:

                                                > A ja ostarni raz proszę o link do strony z której wzięłaś ten cytat.

                                                bo ten link juz sie pojawil:
                                                mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/gianna_molla/milosc.htm
                                                • gotlama Re: Proponuje czytac poprzednie posty, 03.08.06, 19:55
                                                  OK. no i co z niego wynika - że pani Molla powodowana katolickim poczuciem
                                                  umożliwienia swoim dzieciom przyjścia na świat i dostąpienia łaski odkupienia
                                                  postawiła w hazard swoje życie.
                                                  Czy widzisz tę różnicę między nią, a babusami haratającymi trzymiesięczne
                                                  embriony "bo w planach wakacyjnych przeszkadzają" ?
                                                  Ja jej nie potępiam - jej życie - jej decyzja, tak jak nie mogę potępić
                                                  zaszczutych kobiet decydujących się na aborcję.
                                                  O co walczą feministki?
                                                  Czy nie o to by móc decydować o swoim życiu?
                                                  • evita_duarte Re: Proponuje czytac poprzednie posty, 03.08.06, 20:06
                                                    gotlama napisała:

                                                    > OK. no i co z niego wynika - że pani Molla powodowana katolickim poczuciem
                                                    > umożliwienia swoim dzieciom przyjścia na świat i dostąpienia łaski odkupienia
                                                    > postawiła w hazard swoje życie.
                                                    > Czy widzisz tę różnicę między nią, a babusami haratającymi trzymiesięczne
                                                    > embriony "bo w planach wakacyjnych przeszkadzają" ?
                                                    > Ja jej nie potępiam - jej życie - jej decyzja, tak jak nie mogę potępić
                                                    > zaszczutych kobiet decydujących się na aborcję.
                                                    > O co walczą feministki?
                                                    > Czy nie o to by móc decydować o swoim życiu?

                                                    Czy Ty w ogole czytalas poprzednie moje posty? Naprawde nie chce mi sie
                                                    powtarzac i znow tlumaczyc to samo kolejnej osobie. Nie cchodzi mi o jej
                                                    decyzje wyboru a o to, ze zaryzykowala osierocenie wlasnych dzieci i zaszla w
                                                    ciaze. Gdyby nie wiedziala wczesniej ze ciaza moze byc smiertelna to inna
                                                    sprawa.
                                                  • evita_duarte PS 03.08.06, 20:09
                                                    Nie chodzi tu o potepianie tej pani a o to, ze nie powinna byc wzorem dla
                                                    innych. Majac do wyboru: miec trojke dzieci i je wychowac czy miec czworke i
                                                    nie moc ich wychowac wybrala kolejne dziecko. I nie mowie tu o usuwaniu ciazy a
                                                    o nie zachodzenie w ciaze w pierwszym rzedzie.
                                                  • gotlama Re: PS 03.08.06, 20:15
                                                    No i dołaczm do grona "masz maila"
                                                  • gotlama Re: PS 03.08.06, 20:28
                                                    Dla ciebie - nie ma być wzorem - chyba że jesteś bardzo gorliwą katoliczką.
                                                    Niemniej - nie mamy prawa twierdzić że niedopuszczalne jest by nie była wzorem
                                                    poświęcenia dla innych katoliczek.
                                                    Dlaczego nasza tolerancja nie dotyczy KK?
                                                    Proszę też nie utożsamiać KK wyłącznie z oszołomstwem które kieruje swą agresję
                                                    wobec wszytkich ośmielających się myśleć inaczej, ale o ludziach którzy wybrali
                                                    inaczej i którzy często modlą się także i za "odszczepieńców";)
                                    • vivian.darkbloom co innego poswiecac siebie, co innego innych 25.07.06, 19:39
                                      to nie to samo poswięcać swoje szczęście, zdrowie, życie a poswiecać szczęście
                                      czy nawet zdrowie psychiczne swoich dzieci.
                        • monikaannaj Re: Zaraz, zaraz.. 25.07.06, 15:33
                          nie, to ja cie prosż ezebys sprecyzowal co to oznacza "nienajłatwiejsze".
    • veritas Dzień Życia 01.08.06, 23:42
      A ja uważam za chore, że kobieta ta stała się patronką obchodzonego w tym roku
      w naszym parlamencie Dnia Życia (nazwa podana z pamięci). W jej przypadku
      przecież bilans jest co najwyżej zerowy: jedna ciąża zakończyła się porodem,
      ale matka zmarła. O triumfie życia mowy nie ma.

      Zdaje się jednak, że dla naszych parlamentarzystów ważne jest tylko to, aby
      doszło do porodu, bez względu na konsekwencje dla kobiety. Są niestety tacy,
      którzy obronę życia utożsamiają jedynie ze sprzeciwem wobec legalizacji
      aborcji.

      Nie byłoby trudno znaleźć innego bohatera tego dnia: lekarza, wynalazcę leku,
      honorowych dawców krwi, ratowników (np. wodnych czy GOPR). Czy Owsiaka, dzięki
      Orkiestrze którego został kupiony do polskich szpitali sprzęt ratujący życie
      niezliczonych dzieci. (W tym m.in. mojego kuzyna, który w wieku 5 lat przeszedł
      na tym sprzęcie skomplikowaną operację serca). To jest prawdziwy obrońca życia,
      co zauważyliby być może samozwańczy obrońcy życia, gdyby nie ograniczali się do
      obrony tego, co nazywają „życiem nienarodzonym”.
      ------------------------------
      Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
Pełna wersja