Inne mamy kochają tak samo

28.07.06, 00:08
kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,63125,3506166.html
" Nie jest im łatwo. Nawet te, które przyznają się do swojej orientacji
seksualnej, nie mają odwagi publicznie pokazać twarzy. Obawiają się nie o
siebie, ale o swoje dzieci. Boją się dyskryminacji i piętna "inności". Marzą o
tym, by ich dzieci nie były traktowane jak dziwolągi, dlatego że mamy są
lesbijkami."
    • heretic_969 Niech się leski nie martwią, 28.07.06, 01:43
      za 30-50 lat będzie to najczęściej występujący model rodziny, no chyba, że
      kobiety dalej będą uwięzione w heteroseksistowskim świecie.
      • wasza_bogini Re: Niech się leski nie martwią, 28.07.06, 08:20
        mi sie nie wydaje, ze wiekszosc kobiet to lesbijki.
    • turbomini Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 09:13
      Powiem Ci Bleman, że to jest ciężki temat. Naprawdę do dziś nie wiem, co sądzić
      o parach homoseksualnych wychowujących dziecko. W artykule pojawiło się parę
      wypowiedzi, które każą mi się głęboko zastanowić nad przyszłością takich
      rodzin.

      Po pierwsze, chociaż dziecko rodzi się z ugruntowaną płciowością i orientacją
      seksualną i nie wierzę, że wychowanie przez rodziców homoseksualnych może to
      zmienić, to jednak obawiałabym się, że mogłoby ono w przyszłości mieć problemy
      ze zbudowaniem związku z drugą osobą. Wychowanie dziecka nie opiera się na
      samej miłości niestety. Obserwacja męskich i damskich wzorców zachowań jest tu
      bardzo ważna. Jedna z mam wspomniała, że jej ojciec świetnie się będzie do tego
      nadawał. Super, ale to jej ojciec, a nie ojciec dziecka.

      Po drugie wychowanie dziecka w atmosferze półtajemnicy, braku akceptacji dla
      takiego modelu bynajmniej nie pomaga. I nie ma co marzyć, że będzie inaczej.
      Wszytkie mamy w reportażu mają silne poczucie winy i to jest chyba w tym
      wszystkim najgorsze. Mamy-lesbijki wychowywały się w tradycyjnych rodzinach i
      taki model z pewnością chciałyby powielać. Tylko jak odnaleźć dla siebie rolę w
      modelu rodziny, w którym nigdy się nie było? Jest mama, dziecko i druga mama,
      która choć kocha, bywa zazdrosna.

      Homoseksualny model rodziny nie ma poparcia wśród hetero, ale nie ma też
      poparcia wielu homoseksualistów.
      Lesbijki czy geje decydując się na dziecko już od początku fundują mu trudny
      start i wcale nie jest powiedziane, że dziecko będzie potrafiło sobie z tym
      wszystkim poradzić.
      • facet123 Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 11:12
        > Obserwacja męskich i damskich wzorców zachowań jest tu bardzo ważna. Jedna z
        > mam wspomniała, że jej ojciec świetnie się będzie do tego nadawał. Super, ale
        > to jej ojciec, a nie ojciec dziecka.

        Zdrowi i normalni ludzie wychowani bez ojców są naljepszym dowodem, że twoje
        obawy są bezpodstawne. Oczywiście, dziwne by mogło być, gdyby dziecko przez
        pierwsze 20 lat życia nie widziało mężczyzny na oczy, ale przecież oczywiste
        jest, że lesbijska rodzina nie odizoluje dziecka permanentnie od facetów -
        poprostu zamiast ojca dziecko będzie czerpało wzorce z dziadka/nauczyciela i
        ogólnej obserwacji świata.

        > Po drugie wychowanie dziecka w atmosferze półtajemnicy, braku akceptacji dla
        > takiego modelu bynajmniej nie pomaga. I nie ma co marzyć, że będzie inaczej.

        To prawda. Jednak nie można mylić ofiary z katem i karać za taki stan
        homoseksualistów. To społeczeństwo które nie akcpetuje (i stosuje represje
        wobec) rodzin homo jest tym co nalezy potępić.
        W państwach bardziej tolerancujnych ten problem jest o wiele mniejszy.

        > Lesbijki czy geje decydując się na dziecko już od początku fundują mu trudny
        > start i wcale nie jest powiedziane, że dziecko będzie potrafiło sobie z tym
        > wszystkim poradzić.

        Mój wniosek w takich dyskusjach - poczekajmy kilka lat aż dorośnie grupa dzieci
        wychowywanych przez pary homo w państwach które na to zezwoliły - wtedy będzie
        można rozwiać wątpliwości.
        • turbomini Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 11:20
          Co do pierwszej części Twojej wypowiedzi: męskie/damskie wzorce zachowań
          wykszałcają się do 6 roku życia, kiedy akurat najwięcej przebywa w domu.
          • facet123 Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 11:55
            No, ale matki samotnie wychowujące dzieci zwykle nie powodują, że dzieci
            wyrastają na dziwologi.
            • turbomini Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 12:01
              Dziwolągi nie, ale przyznaj, że kogoś im jednak brakuje - to nie jest
              kwestia "dwojga, żeby było do pary".
            • bleman Ponoc dzieci wychowywane rpzez samotnych 28.07.06, 14:23
              ojcow radza sobie lepiej niz te wychowywane przez samotne matki.
              BYl kiedys taki artykul w polityce albo czyms takim.
              • bri Re: Ponoc dzieci wychowywane rpzez samotnych 28.07.06, 14:25
                ROTFL Może po prostu nie mają wyjścia. Mamusia to jeść da, upierze ubranka itp.
                a jak się jest z tatusiem, to trzeba umieć sobie radzić ;)

                A tak na serio - myślę, że to dobry dowód na to, że nadopiekuńczość (do której
                ojcowie mają zdecydowanie mniejsze tendencje) szkodzi.
                • bleman Bo nadopiekunczosc szkodzi a, a co najciekawsze 28.07.06, 14:30
                  ofiarami nadopiekunczosci padaja najczesciej synowie.
                  Ilu jest maminsynkow, ktorzy nie maja zadnych obowiazkow, wszystko pod nos
                  podstawone itd. ?

                  Sadze ze np. w "dzisiejszych czasach" problemy mezczyzn to wychowanie w "starym
                  stylu" skonfrontowane ze zmiana sytuacji na rynku pracy, w kontaktach damsko
                  meskich itd.
                  • bri Re: Bo nadopiekunczosc szkodzi a, a co najciekaws 28.07.06, 14:46
                    No właśnie - bo synów wychowuje się inaczej niż córki. Często więcej się
                    inwestuje w ich wychowanie, pozwala na droższe hobby, bardziej zachęca do
                    studiów itp. Mam siostrę i brata. My obie jesteśmy już od dawna samodzielne a
                    brat (27 lat) pracował do tej pory w sumie ze 3 miesiące. Teraz od jakiegoś
                    miesiąca zaczął pracować znowu, bo już chyba jego dziewczyna mu zagroziła, że
                    jeśli czegoś ze sobą nie zrobi, to się z nim rozstanie. Mam nadzieję, że ona go
                    trochę oderwie od cycka.
                    • bleman Re: Bo nadopiekunczosc szkodzi a, a co najciekaws 28.07.06, 16:21
                      Często więcej się
                      > inwestuje w ich wychowanie, pozwala na droższe hobby, bardziej zachęca do
                      > studiów itp.

                      Z tym drogim hobby to bym polemizowal.
                      Mnie rodzice skutecznie zniechecali do kazdego hobby ktore kosztowalo by wiecej
                      niz 100zl :/

                      My obie jesteśmy już od dawna samodzielne a
                      > brat (27 lat) pracował do tej pory w sumie ze 3 miesiące. Teraz od jakiegoś
                      > miesiąca zaczął pracować znowu, bo już chyba jego dziewczyna mu zagroziła, że
                      > jeśli czegoś ze sobą nie zrobi, to się z nim rozstanie. Mam nadzieję, że ona go
                      > trochę oderwie od cycka.

                      No wlasnie, nie wiem czy to jakis tajemny plan wszystkich matek czy co, ale
                      mezczyzn sie uposledza, nie uczy pracowitosci i odpowiedzialnosci.
                      Dlatego nie dziwie sie ze na zachodzie bardzo szybko wzrasta odsetek kobiet na
                      kierunkach "typowo meskich".
                      Poprostu kobiety sa ambitne, a mezczyzni to lenie.
                      • wasza_bogini Re: Bo nadopiekunczosc szkodzi a, a co najciekaws 28.07.06, 17:37
                        >No wlasnie, nie wiem czy to jakis tajemny plan wszystkich matek czy co, ale
                        >mezczyzn sie uposledza, nie uczy pracowitosci i odpowiedzialnosci.


                        to chyba zalezy od rodziny.

                        w biednych rodzinach, chociaz i nietylko faceci musieli/musza na siebie
                        zapracowac.
                        w rodzinach alkoholikow sa na tyle pracowici, ze swietnie gotuja, przynosza
                        herbatke do lozka itp. tak jak swoim rodzicom.
                • turbomini Re: Ponoc dzieci wychowywane rpzez samotnych 28.07.06, 14:44
                  Święta racja. Miałam kiedyś koleżankę wychowywaną przez ojca, bo mama wyjechała
                  za granicę zarabiać. Dziewczyna była prymuską, świetnie radziła sobie w szkole,
                  miała dużo koleżanek, potrafia gotować (jako mała dziewczynka), była nad wiek
                  rozsądna i odpowiedzialna. Aż się wreszcie okazało, że tata jest alkoholikiem i
                  dziewczyna zajmuje się sama sobą. Nie miała wyboru, musiała być zaradna, ale
                  czy to znaczy, że potrafi dziś nawiązać zdrowe relacje?
                  • bleman Nie pisz o patologiach, dlaczego samotny ojciec 28.07.06, 16:22
                    od razu musi byc alkoholikiem itd ?
    • boykotka Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 09:28
      Nie trzeba być "dziwolągiem" wystarczy pochodzić z niepełnej rodziny, by
      stwierdzić, że do w miarę normalnego rozwoju dziecku potrzebny jest tatuś i
      mamusia. Pisałam kiedyś już na tym forum o mojej dalekiej znajomej, która
      wyemigrowała do Szwecji, kraju o wysoce liberalnym podejściu w sprawach męsko-
      damskich. Moja znajoma posiadła w tym czasie 2-kę dzieci w wieku szkolnym i
      męża alkoholika. Przez szereg lat nie rozwodziła się z mężem, wręcz go
      utrzymywała - dla dobra własnych dzieci. Jej dzieci jako jedne z nielicznych w
      szkole posiadały tzw. pełną rodzinę i o paradoksie tatuś dziewczynek był
      podmiotem zazdrości innych dzieci. Kontynuując ten temat w świetle wypowiedzi
      któregoś z forumowiczów w Szwecji najbardziej pożądanym towarem w
      przedszkolach, żłobkach i szkołach są faceci wychowawcy - namiastka jaką wysoce
      prosocjalna Szwecja chce zaoferować niepełnej rodzinie.
      Nie przeczę, że takie właśnie modele rodzinne nie mogą mieć racji bytu ale
      niemniej chyba długa droga przed nami do pełnej akceptacji, już nie dorosłych
      ale samych dzieci.
      • totalna_apokalipsa Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 10:35
        Przepraszam, ale gdzie w utrzymywaniu męża alkoholika jest dobro dla własnych
        dzieci? Czy dobro tkwi w tym, ze tzreba sie wstydzić, kiedy przychodzi sąsiad i
        mówi, ze ojciec leży w krzakach na krawęzniku kompletnie upity i tzreba go
        przyniesc do domu, czy też w tym,, ze nei można zaprosić do domu kolezanek, bo
        kiedy przyjdą ojciec własnei po pijaku zaczyna sie wszystkiego czepiać w ramach
        awantur? A moze dobro tkwi w tym, ze kiedy mu coś odbije łapie za nóż i
        awanturują sie z matką, a dzieciaki leżą w jednym łozku w pokoju obok i modlą s
        ei, zeby t a awanatura si już skończyła i zeby sie nei poranili nożem? No,
        dobro może tkwić jeszcze w tym, ze idzie z Toba na rower , ale oczywiscie
        lądujecie w barze kolo parku i po dwóch godzinach tzreba pojechać na rowerze do
        domu, po matkę, albo kogos, zeby go zabrał , bo jest pijany i zaczyna sie
        awantura.

        I to jest własnei to dobro w oczach dzieciaka. Samo dobro.
        • bri Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 10:40
          Nie przesadzaj. Nie każdy czynny alkoholik biega z nożem i awanturuje się. Mój
          dziadek np. był alkoholikiem ale miewał raczej dobry humor będąc na lekkim
          rauszu (piekł z nami ziemniaki w ognisku, zbudował dla nas huśtawkę, chodził z
          nami zrywać świeżą kukurydzę dla nas, zawsze miał dla nas oranżadę w butelkach
          z tym specjalnym kapslem itp.). Jak upił się całkowicie to spokojnie usypiał.
          • totalna_apokalipsa Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 10:50
            No widzisz, widać przesadzam. A to tylko mój stary w opisie.
            • bri Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 11:02
              Nie mowię, że nie ma takich. Ale nie wszyscy tacy są. Przykro mi, że na Ciebie
              trafiło.
            • boykotka Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 11:04
              Apokalipso, to nie był przykład porządnej rodziny, to był przykład paradoksalny
              na to że byle jaki ojciec jest lepszy od żadnego. Pośredni był to również
              przykład na to jak mogą być egoistyczne kobiety lesbijki odmawiając dziecku
              kontaktu z ojciem i vice wersa związki gejowskie z matką. Przykład ten pochodzi
              ze społeczności wolnej od Twoich doświadczeń, bo nie sądzę, że którakolwiek ze
              Szwedek pozwoliłaby sobie na utrzymanie w domu męża alkoholika.
              • totalna_apokalipsa Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 11:25
                Nie wiem, czy to nawet o ojca chodzi - dziewczynki w pewnym wieku(7-10 lat)
                bardzo lgną do facetów i bardziej ich potzrebuja niż chłopcy. A tych facetów
                nie ma w ogóle w wychowaniu i to widze jako problem - bo ojciec nawet jak jest
                to ciągle jest w pracy, w szkole sa prawie same nauczycielki itp. Myśle, ze w
                jakiśsposób konsekwencja braku facetów w wychowywaniu dziecka są tak dobrze
                radzący sobie pedofile - dzieciaki lgną do tego, czego nei ma dookoła.I to jest
                własnei wybnik tej nieustajacej gadki o tym, ze dziecmi najlepeij opiekują sie
                i zajmuja kobiety - sami sobie produkujemy kaleki na własną prosbę.
                • bri Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 11:37
                  Na szczęście jest coraz więcej ojców, którzy zajmują się dziećmi w niemal
                  równym stopniu co matki.
                  • bleman I coraz mniej matek ;-) 28.07.06, 14:27

    • atropa_belladonna Re: Inne mamy kochają tak samo 28.07.06, 15:33
      Obawiam sie, ze dzieci lesbijek w naszym homofobicznym spoleczenstwie beda
      mialy przerabane :/ Na miejscu tych dziewczyn spakowalabym walizki i ucieklabym
      do Brighton.
      • bleman Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakowal 28.07.06, 16:24
        i wyjechal do londynu ;-)
        Jakas mila posada w City za 150tys funtow rocznie , by mi pasowala ;-)
        Mogl bym nawet pracowac po 15 godz dziennie, bo i tak nie mam nic innego do
        roboty, ani zycia prywatnego.
        • heretic_969 Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 16:41
          > Mogl bym nawet pracowac po 15 godz dziennie, bo i tak nie mam nic innego do
          > roboty, ani zycia prywatnego.

          To współczuję, jeśli życie to dla Ciebie tylko "życie prywatne" i praca.
          • bleman Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 17:39
            > To współczuję, jeśli życie to dla Ciebie tylko "życie prywatne" i praca.

            A jest cos wiecej ?
            Mam pare hobby, ale one nie wymagaja masy czasu.
            Wlasciwie to mam czas na prace+hobby, i tyle, bo innych potrzeb aktualnie nie
            mam mozliwosci zaspokajac ;-)
            • heretic_969 Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 20:03
              > A jest cos wiecej ?
              > Mam pare hobby, ale one nie wymagaja masy czasu.

              To dziwne, bo ja nie miałem czasu na me hobby nawet gdy nie pracowałem/studiowałem.
        • atropa_belladonna Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 17:19
          O 150k pa mozesz sobie pomarzyc, jako poczatkujacy informatyk (warunek: perfekt
          ynglisz) dostaniesz jakies 25. To spokojnie wystarczy na normalne zycie :)
          • bleman Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 17:40
            > O 150k pa mozesz sobie pomarzyc, jako poczatkujacy informatyk (warunek: perfekt
            > ynglisz) dostaniesz jakies 25. To spokojnie wystarczy na normalne zycie :)

            Tak mało ??
            eee :/
            To sie nie oplaca jechac
            • heretic_969 Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 20:02
              A wiesz ile to jest 25 tyś. funtów?
              Przy oszczędnym trybie życia można bardzo szybko wrócić do Polski jako bogaty
              człowiek. Po 15 latach będziesz w Polsce milionerem, jeśli nie wcześniej:)
              • bleman Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 20:33
                25tys to nie sa jakies kokosy.
                W wielu innych zawodach(wymagajacych wyzszego wyksztalcenia , wiecej placa na
                starcie)
                • atropa_belladonna Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 21:52
                  Jak Ci malo, to siedz i buduj Kacza RP za 1000 PLN miesiecznie :P
                  • bleman Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 21:57
                    > Jak Ci malo, to siedz i buduj Kacza RP za 1000 PLN miesiecznie :P

                    W wawie inf. wiecej zarabiaja.

                    A w angli, wiesz 25k to nie kokosy, dodaj do tego obciazenie zwiazane z wyjazdem
                    do innego kraju, brak znajomych(to akurat zaden problem, kwestia
                    przyzwyczajenia), brak rodziny, no i oczywiscie duzo wyzsze koszty utrzymania.

                    No i ojcowie i bracia hindusek sa agresywni :/
                    • atropa_belladonna Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 22:01
                      Heh, naiwnys skoro liczysz na zarobki wyzsze niz te 12k miesiecznie (w
                      przeliczeniu) zaraz po studiach i bez praktyki :) No, ale powodzenia zycze :)))
                      A plusy z emigracji, to m.in. rozkosz zycia wreszcie w normalnym kraju...
                      • bleman Re: Ja to anwet nie na ich miejscu bym sie spakow 28.07.06, 22:05
                        > Heh, naiwnys skoro liczysz na zarobki wyzsze niz te 12k miesiecznie (w
                        > przeliczeniu) zaraz po studiach i bez praktyki :) No, ale powodzenia zycze :)))

                        Hmm, na moim wydziale ktos na 4 lub 5 roku bez "praktyki" to dziwolag :)
                        Studenci zatrudnieni na etat lub umowa zlecenie, ewentualnie wykonujacy projekty
                        na czarno, to u nas normalka.

                        W jednej z wyborczych z przez chyba 2 lat, byl spis(przykladowy) najlepeiej
                        zarabiajacych studentow.
                        Na dole byly stud. jakis kierunkow humanistycznych dorabiajace na sprzataniu, a
                        na samej gorze stud. mojego wydzialu zarabiajacy 30tys zl, za projekt.

                        To moze skrajny przyklad, ale u nas jest silna propaganda sukcesu(nie tak silna
                        jak na SGH), wiec trzeba na studiach jednak troche popracowac ;-)
    • wolf1234 Te matki NIE kochają!!! 28.07.06, 19:22
      ... Na ludzi można wyjść będąc wychowywanym w domu dziecka, w pełnej rodzinie,
      albo przez jednego z rodziców.
      Liczy się intencja...

      Pozbawinie dziecka Ojca, a tym samym połowy miłości jaką może ono otrzymać w
      dzieciństwie, jest aktem skrajnego EGOIZMU.
      Te dzieci są krzywdzone każdego dnia.
      ojca ma zastąpić dziadek? Wolne żarty...
      A matki wogóle nie zasługują na swoje miano....

      Zadziwiające, że krytykujemy np. pedofilie czy bicie dzieci, a wobec całkowice
      zamierzonej akcji pozbawienia dzieci ojca przechodzimy do porządku dziennego...
      • iluminacja256 Re: Te matki NIE kochają!!! 28.07.06, 19:31
        >ojca ma zastąpić dziadek? Wolne żarty...

        Tak? A w takim razie te bandy kutasów, które zapominaja o swoich dzieciach na
        tyle, ze nawet elimentów nie da sie z nich ściagnąć, to maja być ojcowie ?
        Wolne żarty.
        • wolf1234 Re: Te matki NIE kochają!!! 28.07.06, 19:35
          > Tak? A w takim razie te bandy kutasów, które zapominaja o swoich dzieciach na
          > tyle, ze nawet elimentów nie da sie z nich ściagnąć, to maja być ojcowie ?
          > Wolne żarty.

          Zgadza sie. To jest banda k..., po pierwsze dlatego że nie płacą, po drugie
          dlatego, że sie ni opiekują! w tym przypadku matki nie są nic winne.
          • iluminacja256 Re: Te matki NIE kochają!!! 28.07.06, 19:48
            Brakowałoby tylko tego, zeby matki były jeszcze w tym przypadku winne...Jakimś
            cudem jednak te dzieci zostają wychowane i nikt nie mówi, ze nie są kochane,
            tylko dlatego, ze ojciec zwinął zagle, a może raczej nigdy nie zamierzał być
            ojcem w ogóel.
            Dlaczego wiec twierdzisz, ze te dwie kobiety nie kochaja swojego dziecka, jesli
            obie świadomie go pragną, a nie chcą żyć w hipokryzji. Co pozwala stwierdzić,
            ze nimi kieruje egoizm, podczas, gdy tymi setkami par , które kochaja sie ze
            soba, a potem nigdy juz nie widzą na oczy i matka sama wychowuje dziecko -
            rządzi altruizm?
            • wolf1234 Re: Te matki NIE kochają!!! 28.07.06, 20:01
              > Brakowałoby tylko tego, zeby matki były jeszcze w tym przypadku winne...Jakimś
              > cudem jednak te dzieci zostają wychowane i nikt nie mówi, ze nie są kochane,
              > tylko dlatego, ze ojciec zwinął zagle, a może raczej nigdy nie zamierzał być
              > ojcem w ogóel.

              Są kochane przez matke, rodzine. Nie są kochane przez ojca. Matka, nie jest tu
              nic winna. Jak może, stara się to dzieciom zrekompensować. WINIEN jest
              niedojrzały tatuś (najlzejsze okreslenie), który nie kocha swoich dzieci... NIKT
              NIE KWESTIONUJE JEGO WINY!

              > Dlaczego wiec twierdzisz, ze te dwie kobiety nie kochaja swojego dziecka, jesli
              >
              > obie świadomie go pragną, a nie chcą żyć w hipokryzji.

              Nie kochają swoich dzieci, ponieważ świadomie i dobrowalnie pozbawiają je czegoś
              niezastąpionego: OJCA!
              Ojca brak, nie z przyczyn losowych (smierc), nie z powodu jego winy czy nie
              dojrzałosci, ale dlatego ze tak egoistycznie zarządzila mamusia! Mamusia, która
              nigdy ojcem nie będzie, i nie jest w stanie tego dziecku zrekompensować!

              Co pozwala stwierdzić,
              > ze nimi kieruje egoizm, podczas, gdy tymi setkami par , które kochaja sie ze
              > soba, a potem nigdy juz nie widzą na oczy i matka sama wychowuje dziecko -
              > rządzi altruizm?

              Kolejny argument z serii:
              2 lesbijski: kochające dzieci
              mama+tato: pijak i narkomanka albo inna wersja...
              Już ustalilismny, jak należy podchodzic do rodziców nie dbających o swoje
              potomstwo... czy to oznacza, że mamy przymukac oko na krzywde wyrządzoną
              dzieciom przez te matki?
Pełna wersja