Gender dla niektórych

25.02.03, 04:07
Gazetka nasza Wyborcza zamieściła właśnie:

www2.gazeta.pl/ksiazki/1,20749,1341474.html
Pozdrawiam,

mk.
    • Gość: soso Re: Gender dla niektórych IP: 195.41.66.* 25.02.03, 07:09




      Oh, maly k., mozemy chyba tylko sobie wspolczuc, ze stracilismy czas na
      czytanie wypocin pana Dawida! Popisy erudycyjne, zabawy jezykowe a rzeczywistej
      tresci jak na lekarstwo, na dodatek powtarzanie oklepanych opinii o ksiazce. To
      stanowczo za malo!

      Teza o prawidlowosci socjaldemokratycznego kierunku w odroznieniu od
      komunistycznego jest takze dyskusyjna bo socjaldemokracja w wielu wydaniach
      europejskich jest okropna - dwulicowa i zaklamana.
      Dlaczego socjaldemokracje gotowe sa walczyc w Iraku a juz nie w Tybecie?
      Dlaczego dba sie o dysydentow z pewnych krajow a o innych sie zapomina?
      Dlaczego europejskie lasy sa lepsze od indonezyjskich?
      Dluga lista pytan nad ktora przecietne socjaldemokracje przeslizguja sie gladko
      okraszajac wszystkie dwuznacznosci potokiem nic nie wartej demagogicznej wody.
      Kregoslupy socjaldemokratyczne sa rownie miekkie jak i komunistyczne choc
      oczywiscie ladniej zapakowane i berdziej cywilizowane.

      Ba, zas feminizm i jego kontekst komunistyczno-socjalistyczny to kolejny trick
      wlepiony do artykulu by bylo okropnie. Niektorzy chyba wychodza z zalozenia, ze
      feminizm naleze okadzac smrodami a stanie sie nieprzyjemny. Przy tym
      zapominaja, co sie mysli o ludziach psujacych swieze powietrze.

      pzdrw

      soso





      ^¨^¨
    • Gość: tad Re: Gender dla niektórych IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.03, 20:28
      maly.ksiaze napisał:

      > Gazetka nasza Wyborcza zamieściła właśnie:
      >
      > <a
      href="http://www2.gazeta.pl/ksiazki/1,20749,1341474.html"target="_blank">www
      > 2.gazeta.pl/ksiazki/1,20749,1341474.html</a>
      > Pozdrawiam,
      >
      > mk.

      Zbliża się 8 marca. GW rozkręca "spontaniczną debatę o feminizmie". Niedługo
      przeczytamy odpowiedź Graff.
      • Gość: barbinator Re: Gender dla niektórych IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.03, 09:52
        Gość portalu: tad napisał(a):

        > maly.ksiaze napisał:
        >
        > > Gazetka nasza Wyborcza zamieściła właśnie:
        > >
        > > <a
        > href="http://www2.gazeta.pl/ksiazki/1,20749,1341474.html"target="_blank">www
        > > 2.gazeta.pl/ksiazki/1,20749,1341474.html</a>
        > > Pozdrawiam,
        > >
        > > mk.
        >
        > Zbliża się 8 marca. GW rozkręca "spontaniczną debatę o feminizmie". Niedługo
        > przeczytamy odpowiedź Graff.

        No właśnie Tad. Jest okazja by o coś cię zapytać: powiedz mi (jako znawca
        feminizmu i feminizmologii :)) jak to jest, że tak mało się u nas pisze i
        dyskutuje o feminizmie? Mam wrażenie, że "akcja GW" o której piszesz też nie
        spotka sie ze zbyt wielkim odzewem, tak już bywało wcześniej...
        Jak więc to właściwie jest: feminizm jest wielkim zagrożeniem dla naszej
        cywilizacji, ale nikt tego nie dostrzega?
        Tylko nie odpowiadaj mi proszę, że zwolennicy feminizmu TEŻ nie kwapią się do
        dyskutowania o nim, bo to zupełnie co innego - zwolennicy i zwolenniczki f. po
        prostu realizują jego zasady w życiu, dyskutowanie w ogóle nie jest do tego
        potrzebne.
        Natomiast jedynym sensem antyfeminizmu jest przecież negacja i sprzeciw - jest
        to zarazem cały jego "program działania".
        No to dlaczego nie widać tego sprzeciwu, wskazywania zagrożeń i w ogóle bicia
        na trwogę choćby w dyskusjach prasowych?
        Czy cały potencjał intelektualny polskiego antyfeminizmu ideologicznego to
        nasze forum plus nieśmiertelny Korwin-Mikke?
        Pozdr. B.
        • Gość: tad Re: Gender dla niektórych IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.03, 16:54
          Gość portalu: barbinator napisał(a):


          > No właśnie Tad. Jest okazja by o coś cię zapytać: powiedz mi (jako znawca
          > feminizmu i feminizmologii :)) jak to jest, że tak mało się u nas pisze i
          > dyskutuje o feminizmie? Mam wrażenie, że "akcja GW" o której piszesz też nie
          > spotka sie ze zbyt wielkim odzewem, tak już bywało wcześniej...

          Istnieją (co najmniej) dwa mozliwe wyjasnienia:
          1. Istnieją siły tłumiące dyskusje o feminizmie.
          2. feminizm mało kogo obchodzi (poza feministkami i antyfeministami rzecz
          jasna).
          Uważam, że wyjaśnienie nr.2 jest bardzo bliskie prawdy. Ponieważ antyfeminizm
          (nie każ mi tylko definiować tego zjawiska - jak wiesz, ja żadko używam tego
          określenia. Tutaj przyjmuję Twoją terminologię), jest światłem odbitym - to
          znaczy jest reakcją na feminizm - więc małe nim zainteresowanie jest raczej
          skutkiem małego zainteresowania feminizmem (nie jest to do końca ścisłe - jeśli
          weźmiemmy pod uwagę nieco inny aspekt "antyfeminizmu". Antyfeminizm nie musi
          być jedynie "światłem odbitym" feminizmu, bo zarówno feminizm jak i
          natyfeminizm wpisują się w szerszy kontekst - ale o tym niżej). Ważniejsza
          więc jest odpowiedź na pytanie dlaczego feminizm nie cieszy się dużą
          popularnością. Odpowiadaliśmy już tutaj na to pytanie nie raz. Wg. Ciebie np.
          jest to wynik "gęby" jaką feminizmowi przyprawiono, wg. mnie jest to raczej
          wynik błędnego opisu rzeczywistości dokonywanego przez feministki. Mówiąc
          inaczej ich oferta nie trafia masowo do Polek, ponieważ Polki nie uważają, że
          opis feministyczny dobrze okresla rzeczywistość w jakiej żyją. Oczywiście nie
          jest tak, że uważają ów opis za zupełnie nietrafiony. Zapewne większość z nich
          znajduje w feministycznej ofercie postulaty, pod którymi się podpisuje (dobry
          przykład to postulat "zrówannia płac"), niemniej feministki po prostu idą za
          daleko. Polki AD 2003 nie czują się aż tak totalnie dyskryminowane i tłamszone,
          przez system, kulturę, mężczyzn itd. jak chciałyby im to wmówić feministki. Tak
          więc małe zainteresowanie feminizmem to wynik feministycznej przesady, a
          także "akademickości" feminizmu (kogo wogóle obchodzą dziś np. ezoteryczne
          teksty o literaturze - niezaleznie z jakich pozycji pisane?)

          > Jak więc to właściwie jest: feminizm jest wielkim zagrożeniem dla naszej
          > cywilizacji, ale nikt tego nie dostrzega?

          Znów mieszasz kwestię realnego wpływu i masowego poparcia. Feminizm jest groźny
          nie z powodu poparcia jakim cieszy się wśród kobiet (bo jakie ono jest wiemy
          oboje), ale z powodu poparcia jakiego udziela mu część elit - czym byłby polski
          feminizm bez poparcia "Agory"? (podział na "feministki" i "część elit" jest
          zresztą dość ułomny. Jakaś część owej "części elit" to po prostu feministki).
          To poparcie zapewnia feminizmowi WPŁYW nieproporcjonalny do siły ruchu - gdyby
          ową siłę mierzyć poparciem "mas". Mówiąc inaczej feministki mają poparcie małe,
          jesli chodzi o ilość zwolenników, ale mogą być siłą znaczącą - jeśli chodzi o
          możliwość wpływu (oczywiście nie zawsze tak było. Jest to sytuacja dość nowa)).
          Tak jak ktoś, kto ma szwagra ministra może być bardziej wpływowy, niż niejedna
          partia polityczna. O tym, dlaczego część elit popiera feminizm pisał nie będę -
          może jeszcze będzie do tego okazja.


          > Tylko nie odpowiadaj mi proszę, że zwolennicy feminizmu TEŻ nie kwapią się do
          > dyskutowania o nim, bo to zupełnie co innego - zwolennicy i zwolenniczki f.
          >po prostu realizują jego zasady w życiu, dyskutowanie w ogóle nie jest do tego
          > potrzebne.

          Przepraszam, ale to argument dość dziwaczny. Mógłbym odpowiedzieć, że
          zwolennicy antyfeminizmu też nie muszą dyskutować, tylko realizować swoje
          postulaty w życiu, i dyskusji do tego nie potrzebują. Tak naprawdę jednak,
          dyskusja jest potrzebna i jednym i drugim. I jedni i drudzy przecież dyskutują.
          Dlaczego feministyczna dyskusja jest w Polsce tak rachityczna - już pisałem.

          > Natomiast jedynym sensem antyfeminizmu jest przecież negacja i sprzeciw -
          >jest to zarazem cały jego "program działania".

          Popełniasz tutaj zasadniczy błąd zestawiając w taki sposób feminizm z
          antyfeminizmem. To dwie różne jakości. Nie istnieje ruch i
          ideologia "antyfeministyczna" w takim sensie w jakim istnieje ruch i ideologia
          feministyczna. Pisałem już o szerszym kontekście feminizmu i antyfeminizmu,
          otóż antyfeminizm jest funkcją owego szerszego kontekstu w stopniu dużo
          większym niż feminizm. Mówiąc prościej - feminizm jest ideologią znacznie
          bardziej "zwartą" (choć też nie autonomiczną). "Antyfeminizm" to zazwyczaj
          tylko jeden z aspektów szerszego kompleksu światopoglądowego (w każdym razie
          stopniu większym niż jest to w przypadku feminizmu). Nie wiem, czy to co piszę
          wyda Ci się zupełnie jasne. Krótko mówiąc - w praktyce sprowadza się to do
          tego, że duzo łatwiej jest spotkać feministkę, dla której główną ideową siłą
          napędową jest feminizm, niż przeciwnika feminizmu, dla którego taką siłą
          jest "antyfeminizm".


          > No to dlaczego nie widać tego sprzeciwu, wskazywania zagrożeń i w ogóle bicia
          > na trwogę choćby w dyskusjach prasowych?

          To zależy o jakiej prasie mówisz ;-)


          > Czy cały potencjał intelektualny polskiego antyfeminizmu ideologicznego to
          > nasze forum plus nieśmiertelny Korwin-Mikke?

          Uważam, że to potencjał wcale niemały. Przerasta wszak feministyczny.

          > Pozdr.
Pełna wersja