maciej.k1
27.02.03, 11:54
Oczywiście to zasługa wyłącznie żony Małysz, która stworzyła mu miłą
atmosferę w domu, a na wyjazdy zawsze pakuje bułkę z bananem, żeby nie umarł
z głodu, bo chłop sam sobie nie ugotuje.
A dlaczego Małyszowa sama nie zdecydowała się wystartować, by zdobyć
mistrzostwo świata? Oczywiście, że mogłaby to zrobić. Skakałaby równie dobrze
jak mąż, albo nawet jeszcze lepiej...
Ale niestety, ma fałśzywą świadomość. Patriarchalne społeczeństwo wmówiło
jej, że nie nadaje się do skoków, bo to "męska sprawa". Została wykluczona!
To dyskryminacja! Patriarchalne społeczeństwo zmusiło ją do siedzenia w domu,
urodzenia dziecka i opiekowania się nim - choć ona wcale tego nie chciała...
Dom wybudowany przez Małysza to rodzaj klatki, w której patriarchalny oprawca
umieścił swoją ofiarę! Teraz nieszczęsna kobieta siedzi w tym domu i cierpi,
marząc skrycie tylko o tym, by przypiąć narty i stanąć na rozbiegu skoczni...
A jak wygląda podział obowiązków domowych? Kto karmi, kto przewija, kto zmywa
naczynia? Ovczywiście żona Małysza. A ten oprawca tylko sobie skacze gdzie
chce, podczas gdy ona musi ciężko pracować w domu. To niesprawiedliwość!
Małysz powinien zmywać talerze co drugi dzień i zajmować się dzeckiem, żeby
ona też mogła sobie poskakać!
Pozdrawiam -