Dlaczego Małysz został mistrzem świata? ;-)

27.02.03, 11:54
Oczywiście to zasługa wyłącznie żony Małysz, która stworzyła mu miłą
atmosferę w domu, a na wyjazdy zawsze pakuje bułkę z bananem, żeby nie umarł
z głodu, bo chłop sam sobie nie ugotuje.

A dlaczego Małyszowa sama nie zdecydowała się wystartować, by zdobyć
mistrzostwo świata? Oczywiście, że mogłaby to zrobić. Skakałaby równie dobrze
jak mąż, albo nawet jeszcze lepiej...

Ale niestety, ma fałśzywą świadomość. Patriarchalne społeczeństwo wmówiło
jej, że nie nadaje się do skoków, bo to "męska sprawa". Została wykluczona!
To dyskryminacja! Patriarchalne społeczeństwo zmusiło ją do siedzenia w domu,
urodzenia dziecka i opiekowania się nim - choć ona wcale tego nie chciała...
Dom wybudowany przez Małysza to rodzaj klatki, w której patriarchalny oprawca
umieścił swoją ofiarę! Teraz nieszczęsna kobieta siedzi w tym domu i cierpi,
marząc skrycie tylko o tym, by przypiąć narty i stanąć na rozbiegu skoczni...

A jak wygląda podział obowiązków domowych? Kto karmi, kto przewija, kto zmywa
naczynia? Ovczywiście żona Małysza. A ten oprawca tylko sobie skacze gdzie
chce, podczas gdy ona musi ciężko pracować w domu. To niesprawiedliwość!
Małysz powinien zmywać talerze co drugi dzień i zajmować się dzeckiem, żeby
ona też mogła sobie poskakać!

Pozdrawiam -
    • Gość: barbinator Bo oddał dwa równe skoki... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.03, 16:22
      maciej.k1 napisał:

      >
      > A dlaczego Małyszowa sama nie zdecydowała się wystartować, by zdobyć
      > mistrzostwo świata?

      Prawdopodobnie z tego samego powodu dla którego mąż Agaty Wróbel nie został
      mistrzem świata w podnoszeniu ciężarów - bozia talentu nie dała i tyle.


      Oczywiście, że mogłaby to zrobić. Skakałaby równie dobrze
      > jak mąż, albo nawet jeszcze lepiej...


      To ciekawa teoria, dlaczego tak myślisz? Czy to znaczy, że gdybym ja w swoim
      czasie wyszła za mojego ówczesnego absztyfikanta który obecnie jest znanym
      siatkarzem, to stałby się cud i zostałabym mistrzynią tego sportu??
      Koniecznie odpowiedz, bo to mnie naprawdę kręci...
      (...a może się rozwiodę i zostanę sławną sportsmenką?...)

      >
      > Ale niestety, ma fałśzywą świadomość. Patriarchalne społeczeństwo wmówiło
      > jej, że nie nadaje się do skoków, bo to "męska sprawa". Została wykluczona!
      > To dyskryminacja! Patriarchalne społeczeństwo zmusiło ją do siedzenia w domu,
      > urodzenia dziecka i opiekowania się nim - choć ona wcale tego nie chciała...


      Iza Małyszowa za wiele w domu nie siedzi. Mieszkam całkiem niedaleko więc
      trochę o tym wiem.
      Przede wszystkim studiuje, dużo też pracuje społecznie. Poza tym to dosyć
      rozrywkowa dziewczyna i widuje się ją w różnych miejscach. Natomiast Adam to
      raczej domator, do tego odpowiedzialny i wartościowy mężczyzna.
      Stawiam w ciemno, że gdyby nie był skoczkiem, tylko wykonywał swój wyuczony
      zawód dekarza, to raczej on zajmowałby się dzieckiem w czasie gdy Iza byłaby na
      zajęciach w Katowicach.
      Bo Małysz to prawdziwy facet, na skoczni i poza nią...


      > Dom wybudowany przez Małysza to rodzaj klatki, w której patriarchalny oprawca
      > umieścił swoją ofiarę! Teraz nieszczęsna kobieta siedzi w tym domu i cierpi,
      > marząc skrycie tylko o tym, by przypiąć narty i stanąć na rozbiegu skoczni...


      Znowu błąd. Jakim cudem Małysz mógłby sam wybudować dom jak nigdy nie ma go w
      domu? On zarabiał pieniądze, ale całą organizacją budowy zajmowała się ona. Ich
      wkład w budowę domu jest równy, jak w każdym porządnym małżeństwie.

      >
      > A jak wygląda podział obowiązków domowych? Kto karmi, kto przewija, kto zmywa
      > naczynia? Ovczywiście żona Małysza.


      Nie, mają gosposię...


      A ten oprawca tylko sobie skacze gdzie
      > chce, podczas gdy ona musi ciężko pracować w domu. To niesprawiedliwość!
      > Małysz powinien zmywać talerze co drugi dzień i zajmować się dzeckiem, żeby
      > ona też mogła sobie poskakać!

      A właściwie to wiesz na pewno, że nie skacze? Tak sobie, dla przyjemności?
      No a na zakończenie powiem dlaczego temat tego postu mnie zainteresował:
      Po ostanich zawodach Pucharu Świata w Kulm prasa podała, że 19-letnia
      Austriaczka dzień wcześniej na tej samej skoczni oddała skok na długość 200 m.
      To znaczy, że gdyby wystartowała razem z mężczyznami zajęłaby bardzo wysokie
      miejsce (chyba nawet na podium, choć nie pamiętam dokładnych wyników konkursu)
      Osobiście jestem przekonana, że skoki narciarskie są jedną z tych nielicznych
      dyscyplin sportowych w których fizyczne różnice płci odgrywają mniejszą rolę -
      tak więc w miarę jak więcej dziewczynek będzie zachęcanych do uprawiania tego
      sportu, ich wyniki sportowe zaczną dorównywać wynikom chłopców.
      Warunek jest jeden: rekrutacja dziewczynek i chłopców odbywa się na równie
      dużej grupie chętnych.
      I proszę bez tych cienkich kawałków o parytetach i przymusie administracyjnym
      zgłaszania się do klubów sportowych, bo to naprawdę jest nudne...
      Sytuacja o której mówię będzie wtedy, gdy dziewczynki będą na równi z chłopcami
      zachęcane do uprawiania sportów - zamiast sytuacji o której już kiedyś sobie
      rozmawialiśmy, przypomnę, było tak: wychowawca zarządził by dziewczynki zmywały
      naczynia w czasie gdy chłopcy grają w koszykówkę. Zdaniem Macieja wszystko jest
      oki, bo każdy robił to co lubi najbardziej...
      Proste jak drut, czyż nie? ;)
      Pozdr. B.
      -
      • sagan2 Barbi... 27.02.03, 16:40
        ... jak Ci to wytlumacze...

        Maciej ma to gleboko zakorzenione "naukowe" przekonanie,
        ze kobiety walcza o cos, do czego nie maja talentu, co im
        sie nie nalezy z obiektywnych powodow, ze tupia nozka "bo
        one chca byc wysokie, mimo ze maja 1.5m wzrostu"...
        do glowy mu nie przychodzi, ze zdolnosci i warunki
        jeszcze nie definiuja sukcesu.
        i nawet przez mysl im nie przemknie, ze kobiety moga
        walczyc o cos, do czego maja bardzo dobre
        predyspozycje...
        ... no jakto? maja predyspozycje i musza walczyc? jakby
        mialy predyspozycje, to wszystko samo by sie swietnie
        ulozylo. a poniewaz nie uklada sie - predyspozycji nie
        maja.

        w zwiazku z tym nalezy przyjac, ze taki na przyklad
        norwid byl bardzo kiepskim poeta, bo klepal biede
        niesamowita i nic mu sie nie ukladalo...
        michal aniol tez byl nieszczesliwy w sumie cale zycie -
        do kosza z nim!
        wszyscy nieudacznicy na stos!

        ups... zapedzialam sie nieco... przeciez tylko kobiety,
        ktorym sie nie udalo na stos...
        ...najlepiej na stos domowego ogniska...
      • maciej.k1 Re: Bo oddał dwa równe skoki... 27.02.03, 16:43
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Znowu błąd. Jakim cudem Małysz mógłby sam wybudować dom jak nigdy nie ma go w
        > domu? On zarabiał pieniądze, ale całą organizacją budowy zajmowała się ona.
        > Ich
        > wkład w budowę domu jest równy, jak w każdym porządnym małżeństwie.

        Jak Ty to wymierzyłaś? Skłądali się nna dom po połowie, odejmując od połowy Izy
        Małysz wycenę pracy organizatora budowy, sporządzoną przez rzeczoznawcę? Jeśli
        ona tylko zajmowała się organizacją, to jej wkład w budowę domu za Boga nie
        może być równy.

        > > A jak wygląda podział obowiązków domowych? Kto karmi, kto przewija, kto zm
        > ywa
        > > naczynia? Ovczywiście żona Małysza.
        >
        > Nie, mają gosposię...

        A więc pewnie Małysz jest wyzyskiwany?! Wybudował dom za swoje pieniądze, a w
        zamian ona nawet nie zajmuje się domem, tylko się uczy? I gdzie tu równy
        podział obowiązków domowych???
        ;-)

        > A właściwie to wiesz na pewno, że nie skacze? Tak sobie, dla przyjemności?

        Małysz też sobie skacze dla przyjemności... :-)

        > No a na zakończenie powiem dlaczego temat tego postu mnie zainteresował:
        > Po ostanich zawodach Pucharu Świata w Kulm prasa podała, że 19-letnia
        > Austriaczka dzień wcześniej na tej samej skoczni oddała skok na długość 200 m.

        Niezła jest! Małysz zdobył medal skokiem na zaledwie 134 i 136 m, czym
        dwukrotnie pobił rekord skoczni, a ona tak sobie luzacko, na treningu, od razu
        200 m!!! Niesamowita kobieta!!! ;-)

        > To znaczy, że gdyby wystartowała razem z mężczyznami zajęłaby bardzo wysokie
        > miejsce (chyba nawet na podium, choć nie pamiętam dokładnych wyników konkursu)
        > Osobiście jestem przekonana, że skoki narciarskie są jedną z tych nielicznych
        > dyscyplin sportowych w których fizyczne różnice płci odgrywają mniejszą rolę -
        > tak więc w miarę jak więcej dziewczynek będzie zachęcanych do uprawiania tego
        > sportu, ich wyniki sportowe zaczną dorównywać wynikom chłopców.

        A ja osobiście jestem przekonany, że nawet gdyby matriarchalne społeczeństwo
        zachęcało dziewczynki do skakania, to one i tak rzadko chciałyby skakać i
        osiągałyby gorsze wyniki... :-)

        > Warunek jest jeden: rekrutacja dziewczynek i chłopców odbywa się na równie
        > dużej grupie chętnych.

        Taaaak. Ale niestety, wśród dziewczynek zawsze będzie mniej chętnych, więc ten
        warunek nigdy nie zostanie spełniony...

        > Sytuacja o której mówię będzie wtedy, gdy dziewczynki będą na równi z
        > chłopcami
        > zachęcane do uprawiania sportów

        Czyli nigdy. Nawet gdyby dziewczynki interesowały się sportem w takim samym
        stopniu jak chłopcy, to zazwyczaj nie miałyby szans osiągać takich samych
        wyników, a w sporcie niestety - liczą się wyniki - bardziej niż poprawność
        polityczna. Gorsze wyniki = mniejsza popularność = mniejsza oglądalność w TV =
        mniejsze zarobki sportowca. Ach ta niesprawiedliwa nierówność... ;-)

        - zamiast sytuacji o której już kiedyś sobie
        > rozmawialiśmy, przypomnę, było tak: wychowawca zarządził by dziewczynki
        > zmywały
        > naczynia w czasie gdy chłopcy grają w koszykówkę. Zdaniem Macieja wszystko
        > jest
        > oki, bo każdy robił to co lubi najbardziej...

        Zdaniem Macieja, wychowawca uchronił Twoją córkę przed kontuzją, nie zgadzając
        się, by dziewczynki grały razem z chłopcami.

        Pozdrawiam -
        • sagan2 Re: Bo oddał dwa równe skoki... 27.02.03, 16:51
          maciej.k1 napisał:


          > Zdaniem Macieja, wychowawca uchronił Twoją córkę przed
          > kontuzją, nie zgadzając się, by dziewczynki grały razem
          > z chłopcami.

          a dlaczego, zdaniem Macieja, dziewczynki nie mogly isc
          "poskakac na skakance" a chlopcy pozmywac?...
          ... niech zgadne...
          albo lepiej nie, po prostu ODPOWIEDZ
          bardzo jestem ciekawa
          • maciej.k1 moje stanowisko w tej sprawie... 27.02.03, 16:54
            sagan2 napisała:


            > a dlaczego, zdaniem Macieja, dziewczynki nie mogly isc
            > "poskakac na skakance" a chlopcy pozmywac?...
            > ... niech zgadne...
            > albo lepiej nie, po prostu ODPOWIEDZ
            > bardzo jestem ciekawa

            Moje stanowisko w tej ważnej kwestii wyłożyłem już w kilku ważnych referatach,
            opublikowanych na forum kilka miesięcy temu w jakimś wątku. Odnajdź go proszę,
            wstukując w wyszukiwarkę forumową hasło "zmywanie" - a zostaniesz oświecona w
            tej sprawie. Mi dzisiaj już się nie chce pisać.
            ;-)
            Pozdrawiam -
            • sagan2 "tak" czy "nie" 27.02.03, 17:04
              to jest odpowiedz BARDZO wymijajaca.
              i nie sadze, aby trzeba bylo pisac referaty, aby jej
              udzielic.
              wiec powtorze: dlaczego dziewczynki nie mogly pograc w
              klasy (albo cokolwiek, co lubia), a chlopcy pozmywac?

              albo inaczej zadam pytanie, abys mogl odpowiedziec prosto
              "tak" lub "nie".
              czy mialbys cos przeciw temu, gdyby w takiej samej
              sytuacji co opisana przez Barbinator, pani nauczycielka
              powiedziala: a teraz dziewczynki ida pograc w klasy, a
              chlopcy pozmywaja naczynia.
              • maciej.k1 Re: 'tak' czy 'nie' 27.02.03, 17:11
                sagan2 napisała:


                > czy mialbys cos przeciw temu, gdyby w takiej samej
                > sytuacji co opisana przez Barbinator, pani nauczycielka
                > powiedziala: a teraz dziewczynki ida pograc w klasy, a
                > chlopcy pozmywaja naczynia.

                W szkole średniej wraz z chłopcami przesuwałem meble. Miałbym coś przeciwko
                temu, gdyby do tej pracy zaangażowano dziewczęta. Skoro od dziewczynek nie
                można wymagać tego samego co od chłopców, gdy trzeba przenosić ciężkie
                przedmioty, to nic im się nie stanie, gdy raz pozmywają naczynia. O tym już
                kiedyś pisałem szczegółowo, długo i namiętnie i naprawdę jestem znudzony tym
                tematem...
                Pozdrawiam -
                • Gość: sagan wyszlo szydlo z worka... n/txt IP: *.desy.de 27.02.03, 17:24
                  • Gość: barbinator Parę wyjaśnień IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.03, 20:16
                    Dla jasności przypomnę, ze opisane wydarzenie jest autentyczne, miało miejsce
                    na szkolnej wycieczce oraz że zadnego przesuwania mebli (rąbania drewna na
                    opał, kopania zasieków ani walki z przeważającymi siłami wroga) plan wycieczki
                    nie przewidywał. Jedzenie było we własnym zakresie w kuchni schroniska, stąd
                    konieczność wykonywania prac kuchennych.
                    Nie było sytuacji w której to chłopcy by pracowali a dziewczynki bawiły się,
                    ani na tej wycieczce ani na co dzień w szkole.
                    Gdy w klasie są do wykonania jakieś prace porządkowe, to dziewczynki np
                    wieszają firanki w czasie gdy chłopcy noszą ławki.
                    Reguła jest przy tym taka, że prac "męskich" jest znacznie mniej, zaś od
                    prac "kobiecych" chłopcy migają się równo, przy pełnym błogosławieństwie
                    nauczycieli płci obojga.
                    Pod tym względem polska szkoła jest BEZNADZIEJNA.
                    Moja dobra przyjaciółka ma dwójkę chłopców trochę starszych od mojej córki i
                    często mówi, że szkoła robi co może, żeby zepsuc jej metody wychowawcze. Ona
                    próbuje wychowac synów na odpowiedzialnych, wartościowych, nowocześnie
                    myślących mężczyzn zaś szkoła siłą bezwładu działa w kierunku wręcz przeciwnym.
                    Mnie jako matce dziewczynki jest łatwiej - najwyżej wychowam feministkę...
                    Niestety, w naszej miejscowości nie ma prywatnej podstawówki/gimnazjum...
                    W tej samej szkole miał miejsce inny przypadek, który kiedyś dyskutowałam na
                    forum Społeczeństwo: pojawiła się możliwość dodatkowych zajęć przy komputerze
                    dla połowy klasy (tylko na tyle starczało stanowisk komputerowych). Klasę
                    podzielono więc następująco: chłopcy do komputerów, dziewczynki na dodatkowe
                    tzw. zajęcia techniczne (technika zmywania ;)).
                    Aha, Maciejowi sie nie chce napisać co wtedy odpowiedział, więc może ja
                    spróbuję...
                    O ile pamiętam było to coś w stylu: nauczyciel działał dla dobra dziewczynek
                    dając im zajęcie zgodne z ich naturalnymi inklinacjami. Dziewczynki były z
                    pewnością z tego zadowolone, bo o wiele przyjemniej jest przecież zrelaksowac
                    się przy miłych zajęciach kuchennych, niż ryzykować kontuzję w trudnej i
                    ciężkiej pracy jaką jest koszykówka.
                    Jeśli coś poplątałam, to niech mnie Maciek poprawi.
                    Pozdr. B.
                    • Gość: sagan Re: Parę wyjaśnień IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.02.03, 20:23
                      Barbi, przeciez, jak mi Maciej napisal, nic im
                      (dziewczynkom) sie nie stanie, jak troche garow pomyja...
                    • Gość: sagan do Macieja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.02.03, 20:40
                      Maciej, czy uwazasz, ze decyzja kto ma chodzic na lekcje
                      komputerow byla sluszna? dodam, dla ustalenia uwagi, ze
                      chlopcy nie musieli by chodzi w zamian za lekcje
                      komputerowe na robotki reczne, ale, na przyklad, na
                      dodatkowe zajecia sportowe.

                      ... dodaje dlatego, ze wyobrazilam sobie odpowiedz
                      Macieja: "no co ty, chcesz, zeby chlpcy musieli uczyc sie
                      szydelkowac, zamiast programowac???"...
                    • Gość: EWOK do Barbinator :) IP: *.acn.waw.pl 27.02.03, 21:21
                      Bardzo dobrze rozumiem Twoją koleżankę - matkę. Kiedy mojemu synowi zdarzyło
                      się wspomnieć w rówieśniczym gronie, że tata robi super pomidorową, nie obyło
                      się bez dziwnych komentarzy. Teraz już wie, że nasza rodzina jest wybrykiem
                      natury i zaczyna na nas patrzeć baaardzo krytycznie. Mnie np. powiedział, że
                      nie wyglądam jak mama bo jestem chuda i mam długie włosy. Ale nawet dla dobra
                      dziecka nie zdecyduję się na nadwagę i tłuste strąki, żeby się nie wyrózniać
                      na wywiadówkach. Jestem po prostu wyrodną matką.
        • Gość: breskva Re: Bo oddał dwa równe skoki... IP: *.visp.energis.pl 27.02.03, 20:25
          Chodzi o skocznie mamucia w Kulm, nie Predazzo. Tez pamietam ta Austriaczke--
          chyba nawet Malysz nie doskoczyl do tych 200m. pozdr
          • Gość: sagan Re: Bo oddał dwa równe skoki... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.02.03, 20:34
            Gość portalu: breskva napisał(a):

            > Chodzi o skocznie mamucia w Kulm, nie Predazzo.

            co zresza Barbi wyraznie napisala...
            ... jak rowniez to, iz bylo to po zawodach pucharu
            swiata, a nie mistrzostw swiata...

            drobna roznica, a ile zmienia...
            i jak switnie mozna sie z innych ponabijac...

            ...ciekawe, ile jeszcze takich "drobnych roznic" panowie
            "przegapiaja"...
        • Gość: barbinator Re: Bo oddał dwa równe skoki... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.03, 12:32
          maciej.k1 napisał:

          >

          > Jak Ty to wymierzyłaś? Skłądali się nna dom po połowie, odejmując od połowy
          Izy
          > Małysz wycenę pracy organizatora budowy, sporządzoną przez rzeczoznawcę?
          Jeśli
          > ona tylko zajmowała się organizacją, to jej wkład w budowę domu za Boga nie
          > może być równy.


          Może być i jest. Ona nie tylko zajmowała się organizacją budowy, ale także
          opiekowała się ich wspólnym dzieckiem, dzięki czemu on mógł spokojnie jeździć
          po świecie i zarabiać pieniądze.
          Ponadto zwracam twoją uwagę na fakt, że nie jesteś w stanie ocenić czynnika
          subiektywnej użyteczności jaki powstaje dla Adasia w wyniku bara-bara z Izą,
          zabawy z małą Karolinką czy satysfakcji jaką odczuwa z racji posiadania ładnej
          żony. Co ja ci zresztą będe opowiadać, niech ci BD pożyczy "Ekonomiczną teorię
          zachowań ludzkich" G.S. Beckera, ewentualnie niech ci sam wyjaśni na czym
          polega optymalna alokacja czy maksymalizacja subiektywnej użyteczności...:))


          >
          > A więc pewnie Małysz jest wyzyskiwany?! Wybudował dom za swoje pieniądze, a w
          > zamian ona nawet nie zajmuje się domem, tylko się uczy? I gdzie tu równy
          > podział obowiązków domowych???
          > ;-)


          Najwyraźniej Iza lepiej maksymalizuje swoją subiektywną użyteczność inwestując
          w swoje wykształcenie. Gdyby Adasiowi to nie odpowiadało czyli jego odczucie
          subiektywnej użyteczności byłoby inne, to by się z nią rozwiódł, czyż nie?
          Małżeństwo nie jest obowiązkowe...


          >
          > Niezła jest! Małysz zdobył medal skokiem na zaledwie 134 i 136 m, czym
          > dwukrotnie pobił rekord skoczni, a ona tak sobie luzacko, na treningu, od
          razu
          > 200 m!!! Niesamowita kobieta!!! ;-)



          Widzisz Macieju, te skoki to są strsznie skomplikowane i nawet się nie dziwię,
          że coś ci się pokałapućkało. U nich taka mała skocznia to się nazywa normalna,
          normalna skocznia nazywa się duża, a duża nazywa się mamucia.
          Małysz zdobył medal na dużej czyli normalnej, a w Kulm jest skocznia mamucia
          czyli duża.
          Proste jak teoria maksymalizacji użyteczności, prawda?


          >
          > Taaaak. Ale niestety, wśród dziewczynek zawsze będzie mniej chętnych, więc
          ten
          > warunek nigdy nie zostanie spełniony...


          Nie zgadzam się z tym. Co więcej, uważam że każdy kto zdoła się uwolnić od
          demagogicznego zacietrzewienia i zapomni na chwilę o tym, że zasadniczym celem
          i sensem wszystkiego jest dokopanie feministkom zauważy, że praktyczne
          obserwacje z "życia" potwierdzają moją opinię.
          Wystarczy zwrócić uwagę jak to wygląda w tych rodzinach w których oboje rodzice
          aktywnie uprawiają jakiś sport i od maleńkości wciągają w to swoje dzieci.
          W takich rodzinach nie ma absolutnie żadnej różnicy w stopniu zainteresowania
          sportem u dziewczynek i u chłopców (mówię o zainteresowaniu, nie o obiektywnie
          mierzalnych wynikach, które w większości sportów muszą być różne)
          Natomiast w typowej polskiej rodzinie (takiej żyjącej w kulcie trzech foteli:
          telewizyjnego, samochodowewgo i komputerowego) faktycznie chłopcy znacznie
          bardziej interesują się sportem, tyle że wyjasnienie tego jest bardzo proste:
          polska szkoła znakomicie konserwuje stereotypy (było juz o tym sporo...)



          a w sporcie niestety - liczą się wyniki - bardziej niż poprawność
          > polityczna. Gorsze wyniki = mniejsza popularność = mniejsza oglądalność w TV
          =
          > mniejsze zarobki sportowca. Ach ta niesprawiedliwa nierówność... ;-)


          Niekoniecznie jest tak jak piszesz. Nie wydaje mi się, by Marion Jones była
          mniejszą gwiazdą medialną niż Maurice Greene. Podawali kiedyś dochody reklamowe
          lekkoatletów i o ile pamiętam to Jones zarabia na reklamie najwięcej.
          Więc widocznie jej "oglądalność" jest największa...

          Pozdr. B.
    • Gość: Fryc Malyszowa tez skacze................... IP: 205.189.176.* 27.02.03, 20:41
      Ona tez skacze ale po krokwi Adasia.Jak go nie ma to po wibratorku.
    • Gość: EWOK Macieju... IP: *.acn.waw.pl 27.02.03, 21:36


      Maciej, a jak Ty zwykle gotujesz bułkę z bananem? Masz jakiś smakowity przepis?
      Bo ja to ciągle tylko te schabowe do jedzenia dostaję.

      > Oczywiście to zasługa wyłącznie żony Małysz, która stworzyła mu miłą
      > atmosferę w domu, a na wyjazdy zawsze pakuje bułkę z bananem, żeby nie umarł
      > z głodu, bo chłop sam sobie nie ugotuje.
      >
    • Gość: Maciej skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 11:46
      Pewna Pani skoczyła na aż 200 m. w Kulm pewnego dnia. Nb. nie wiadomo, z jakiej
      bramki. innego dnia były zawody mężczyzn, w których najlepszy wynik wyniósł 208
      m. Czy mozna to obiektywnie porównać? Oczywiście, nie można. Nie mozna
      porównywać najlepszego skoku uzyskanego przez kobiety w opgóle na tej skoczni,
      nie wiadomo, z której bramki, z wynikami uzyskanymi podczas zawodów. Gdyby ona
      skakała razem z mężczyznami, tego samego dnia, z tej samej bramki, wyniki
      byłyby porównywalne.

      Jeśli porównujemy natomiast najlesze skoki oddane na tej skoczni, to jej wynik
      należałoby porównać do najlepszego skoku uzyskanego przez mężczyznę? Christian
      Nagiller skoczył w Kulm na 220 m. Jest pewna róznica, nieprawdaż?
      Pozdrawiam -
      • Gość: barbinator Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 12:22
        Gość portalu: Maciej napisał(a):


        Tylko widzisz Macieju, mężczyźni trenują skoki od ponad stu lat, w krajach
        takich jak Austria, Norwegia czy Finlandia w miejscowościach położonych w
        pobliżu kompleksów skoczniowych prawie każdy chłopak próbuje szczęscia w
        skakaniu, a ponieważ skoczni jest dużo można więc przyjąć, że rekrutacja do
        tego sportu odbywa się na bardzo dużej populacji.
        Natomiast dziewczyny skaczą dopiero od kilku lat i mogę się założyć, że odbywa
        się to z oporami ze strony "męskiego lobby" - w końcu tak właśnie było w
        przypadku każdego innego "męskiego" sportu, który opanowywały kobiety (a kiedyś
        wszystkie sporty były "męskie"...)
        Dalej - ponieważ nie ma tradycji skoków kobiecych, więc zainteresowanie
        dziewczynek skokami też jest mniejsze i dziewczynki zainteresowne sportem
        raczej wybiorą inną dyscyplinę (narty, snowboard, łyżwy itp)
        Tak więc rekrutacja do skoków kobiecych odbywa się na znacznie mniejszej
        populacji niż w przypadku mężczyzn i co za tym idzie szanse na odkrycie
        wybitnego skoczka (skoczkini?:)) są odpowiedno mniejsze.
        Dlatego ten 200 metrowy skok jest imponujący i stąd moja sugestia, że BYĆ MOŻE
        właśnie skoki będą jedną z nielicznych dyscyplin w których róznice fizyczne nie
        przeszkodzą kobietom w konkurowaniu z mężczyznami, na co nie ma szans w innych
        dyscyplinach zimowych gdzie liczy się przede wszystkim masa mięśni.

        To trochę tak, jakby porównywać potencjał takich krajów jak Polska i Austria w
        dziedzinie sportów zimowych. Nie wierzę w to, że Polacy sa jakos genetycznie
        upośledzeni w stosunku do Austriaków - różnica polega wyłącznie na tym, że
        praktycznie każdy austriacki uczeń jest w jakis sposób badany pod względem
        zdolności jazdy na nartach, więc rekrutacja jest dokonywana na bardzo dużej
        populacji.
        Pozdr. B.
      • Gość: breskva Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.visp.energis.pl 01.03.03, 15:48
        no coz tak jak myslalam Macius nie przyzna sie do bledu za nic w swiecie...
        woli atakowac Barbi, a fakt ze sie skompromitowal ignoracja pominac
        milczeniem... nie po raz pierwszy zreszta, nieprawdaz...
        • Gość: sagan Breskva... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.03.03, 15:52
          ... do czego ma sie przynawac???
          przeciez mezczyzni bledow nie robia, to my ich zle
          rozumiemy...
        • Gość: Maciej Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 19:36
          Ja też niewątpliwie byłbym mistrzem świata, tylko nie stworzono mi odpowiednich
          warunków do trenowania skoków... ;-)
          Pozdrawiam -
          • Gość: barbinator Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 11:47
            Gość portalu: Maciej napisał(a):

            > Ja też niewątpliwie byłbym mistrzem świata, tylko nie stworzono mi
            odpowiednich
            >
            > warunków do trenowania skoków... ;-)
            > Pozdrawiam -


            Co prawda odpowiadasz pod postem Breskvy a nie pod moim, ale tak na wszelki
            wypadek odpowiem, że do tego co ja napisałam ma się to jak pięść do nosa.
            To czy rekrutacja do jakiegos sportu odbywa się na 1% czy na 50% populacji
            oznacza, że szanse odkrycia naturalnego talentu rosną 50-krotnie, natomiast nie
            oznacza to, że ty jako Maciej masz 50-krotnie większą szansę zostania Małyszem.
            Pozdr. B.
            • Gość: Maciej Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 19:09
              Gość portalu: barbinator napisał(a):


              > Co prawda odpowiadasz pod postem Breskvy a nie pod moim, ale tak na wszelki
              > wypadek odpowiem, że do tego co ja napisałam ma się to jak pięść do nosa.
              > To czy rekrutacja do jakiegos sportu odbywa się na 1% czy na 50% populacji
              > oznacza, że szanse odkrycia naturalnego talentu rosną 50-krotnie, natomiast
              nie
              >
              > oznacza to, że ty jako Maciej masz 50-krotnie większą szansę zostania
              Małyszem.
              > Pozdr. B.


              A któż ma zajmowac się rekrutacją kobiecych talentów i uczeniem skakania?
              Mężczyźni? A własciwie dlaczego? A może same kobiety sie tym zajmą? Może Ty
              zajmiesz się trenowaniem dziewczynek w jakiejś dyscyplinie sportu? Dlaczego to
              mężczyźni mają kobietom wszystko zapewniać?

              Pozdrawiam -

              • Gość: barbinator Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 19:35
                Gość portalu: Maciej napisał(a):

                > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                >
                >
                > > Co prawda odpowiadasz pod postem Breskvy a nie pod moim, ale tak na wszelk
                > i
                > > wypadek odpowiem, że do tego co ja napisałam ma się to jak pięść do nosa.
                > > To czy rekrutacja do jakiegos sportu odbywa się na 1% czy na 50% populacji
                >
                > > oznacza, że szanse odkrycia naturalnego talentu rosną 50-krotnie, natomias
                > t
                > nie
                > >
                > > oznacza to, że ty jako Maciej masz 50-krotnie większą szansę zostania
                > Małyszem.
                > > Pozdr. B.
                >
                >
                > A któż ma zajmowac się rekrutacją kobiecych talentów i uczeniem skakania?
                > Mężczyźni? A własciwie dlaczego? A może same kobiety sie tym zajmą? Może Ty
                > zajmiesz się trenowaniem dziewczynek w jakiejś dyscyplinie sportu? Dlaczego
                to
                > mężczyźni mają kobietom wszystko zapewniać?


                >
                Zapominasz, ze jestem zdeklarowaną zwolenniczką równości. Kobiety mogą zająć
                się trenowaniem mężczyzn w takich "kobiecych dyscyplinach" jak zmienianie
                pieluch, zmywanie czy gotowanie - jestem święcie przekonana, że mężczyźni
                nauczą się tego równie łatwo jak kobiety skakania na nartach...
                Pozdr. B.
                • Gość: Maciej Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 19:53
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  >
                  > Zapominasz, ze jestem zdeklarowaną zwolenniczką równości. Kobiety mogą zająć
                  > się trenowaniem mężczyzn w takich "kobiecych dyscyplinach" jak zmienianie
                  > pieluch, zmywanie czy gotowanie - jestem święcie przekonana, że mężczyźni
                  > nauczą się tego równie łatwo jak kobiety skakania na nartach...

                  Zapomniałas, że ja jestem zwolennikiem wolności. Kobiety mogą trenowac kogo
                  chcą i w czym chca - pod warunkiem, że znajdą ochotników do takiej nauki.

                  Mogą też uczyć się skakania - pod warunkiem, że znajdą trenerów, chętnych do
                  uczenia ich skoków.

                  Pozdrawiam -
                  • Gość: barbinator Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 20:04
                    Gość portalu: Maciej napisał(a):

                    >
                    > Zapomniałas, że ja jestem zwolennikiem wolności. Kobiety mogą trenowac kogo
                    > chcą i w czym chca - pod warunkiem, że znajdą ochotników do takiej nauki.
                    >
                    > Mogą też uczyć się skakania - pod warunkiem, że znajdą trenerów, chętnych do
                    > uczenia ich skoków.

                    >
                    To dlaczego odmawiasz wolności mężczyznom którzy być może chcieliby trenować
                    kobiety-skoczków narciarskich, pisząc żeby zajęły się tym kobiety??? :-P
              • Gość: breskva Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: *.visp.energis.pl 03.03.03, 01:10
                Mala niekonsekwencja--to przeciez Ty optujesz za wylacznoscia mezczyzn w
                np.zapewnianiu kobietom ochrony przed przemoca--skad wiec nagle ta nagla
                zmiana?
            • Gość: BD Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) IP: 195.136.36.* 03.03.03, 10:35
              Witam,

              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > To czy rekrutacja do jakiegos sportu odbywa się na 1% czy na 50% populacji
              > oznacza, że szanse odkrycia naturalnego talentu rosną 50-krotnie, natomiast

              Tylko przy założeniu, że selekcja wstępna jest ślepa (czysto losowa) i nie ma
              żadnej autoselekcji. W rzeczywistości jest jednak zupełnie inaczej.

              Cieszę się, mimo wszystko, że feministki zaczynają doceniać statystykę.

              BTW: a frament o użyteczność w małżeństwie Małyszów - smakowity, no, no,
              zadzwiacie mnie niepomiernie, Barbinator.

              pozdrawiam,

              BD
              • maciej.k1 Re: skoki a obiektywizm Barbinator ;-) 03.03.03, 11:24
                Gość portalu: BD napisał(a):


                > BTW: a frament o użyteczność w małżeństwie Małyszów - smakowity, no, no,
                > zadzwiacie mnie niepomiernie, Barbinator.

                Tak, to był bardzo ładny fragment. Niemniej przekonywanie mnie, że to Małysz
                decyduje o tym, jaka jest dla niego subiektywna użyteczność Małyszowej - jest
                wyważaniem otwartych drzwi. Dla mnie Małyszowa mogłaby całymi dniami tylko
                leżeć na kanapie i pachnieć - jeśli Małyszowi to odpowiada.

                Nb. nie można z tego wyprowadzać wniosku, że ich wkład w budowę domu jest
                obiektywnie równy - bo ewidentnie równy nie jest i być nie może.

                Zadziwia mnie natomiast, jak Barbinator godzi swoje trafne skądinąd argumenty o
                tym, że najważniejsza jest dla małżonków ich wzajemna subiektywna użyteczność,
                a nie obiektywny, równy wkład w małżeństwo, ze swoimi niedawnymi apelami o
                akcje społeczne propagujące zwiększenie udziału mężczyzn w pracach domowych???

                Przecież jeśli chłop skacze na mistrzostwach (albo ciężko haruje w kopalni,
                albo popija piwo nad gazetką, albo siedzi z pilotem przed TV, itd. itp.) - to i
                tak decydująca jest jego subiektywna użyteczność dla tej akurat kobiety! Czy
                państwo ma ją przekonywać, że jego użyteczność jest tak naprawdę inna, niż jej
                się wydaje - bo on tylko ogląda TV w domu, zamiast zmywać naczynia? A może w
                takim razie Państwo powinno także przekonywać mężczyzn pokroju Małysza, że
                użyteczność żon pokroju Małyszowej jest niska, i powinni wymagać od nich
                równego wkładu finansowego w budowę domu?

                Pozdrawiam -
      • soczewica Faceciku Macieju, porażasz 03.03.03, 10:32
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > Pewna Pani skoczyła na aż 200 m. w Kulm pewnego dnia. Nb. nie wiadomo, z
        jakiej
        >
        > bramki. innego dnia były zawody mężczyzn, w których najlepszy wynik wyniósł
        208

        najpierw mylisz nazwę skoczni, a potem dalszą własną niewiedzę podciągasz do
        zaszczytnej rangi, i starasz się zdyskredytować wyczyn dziewczyny, która dała
        po tyłku nawet naszemu Adasiowi? nieładnie, nieładnie.
        a skoki kobiet wcale nie są jednorazowym anonimowym gwizdem na puszczy koleżko,
        jeśli nie przerasta cię język obcy, to czytaj śmiało:
        www.frauenskispringen.de/aktuellenews/index.php4
        soczewica (rozdrażniona)
        • maciej.k1 kobiecinko Soczewico, porażasz 03.03.03, 11:10
          soczewica napisała:

          > i starasz się zdyskredytować wyczyn dziewczyny, która dała
          > po tyłku nawet naszemu Adasiowi? nieładnie, nieładnie.

          Droga koleżanko,
          rzuć okiem na tytuł tego wątku...
          Brzmi: "Dlaczego Małysz został mistrzem świata?" Zapewne niespecjalnie
          interesujesz się sportem, więc wyjaśnię Ci, że mistrzostwo świata zdobywa się,
          oddając dwa najlepsze skoki w porównaniu do skoków innych zawodników, (uwaga!)
          określonego dnia w trakcie zawodów (a nie poprzedniego dnia na treningu, ani w
          kwalifikacjach), na tej samej skoczni (a nie na innej skoczni w innym mieście),
          startując z tej samej bramki (a nie wyższej lub niższej).

          Fakt, że jakaś kobieta skoczyła kiedy idziej, gdzie indziej, być może też z
          innej bramki - aż 200 m - jest zapewne godny uwagi, ale nie zasługuje na to, by
          porównywać ten fakt ze zdobyciem mistrzostwa świata, tak jak to czyni
          Barbinator. Natomiast jeszcze dalej idące, Twoje twierdzenie, że tym
          skokiem "dała Adasiowi po tyłku" wydaje się już zupełnie idiotyczne.

          Pozdrawiam -
          • soczewica faceciku Macieju, nie traktuj mnie protekcjonalnie 03.03.03, 11:44
            maciej.k1 napisał:

            > Brzmi: "Dlaczego Małysz został mistrzem świata?" Zapewne niespecjalnie
            > interesujesz się sportem, więc wyjaśnię Ci, że mistrzostwo świata zdobywa

            nie używaj wobec mnie tego pobłażliwego tonu z łaski swojej.
            gwarantuję ci, że sportem się "interesuję", jak byłeś to łaskaw pretensjonalnie
            ująć.
            trenujesz coś oprócz picia piwa podczas transmisji meczu/skoków/itd?
            [ciach]

            > Fakt, że jakaś kobieta skoczyła kiedy idziej, gdzie indziej, być może też z
            > innej bramki - aż 200 m - jest zapewne godny uwagi, ale nie zasługuje na to,
            by
            > porównywać ten fakt ze zdobyciem mistrzostwa świata, tak jak to czyni
            > Barbinator.

            a to niby dlaczego?

            a Małysz jest mistrzem świata - bo po pierwsze - kobiety nie startują, po
            drugie - nawet gdyby startowały, stworzono by damską kategorię

            soczewica
            • maciej.k1 kobiecino Soczewico, bądź zatem poważna 03.03.03, 12:42
              soczewica napisała:

              > a Małysz jest mistrzem świata - bo po pierwsze - kobiety nie startują,

              Sugerujesz, że mężczyzna mógł zostać mistrzem świata tylko dlatego, bo kobiety
              nie startują?
              Ależ, jak piszecie w innym miejscu - startują, jak najbardziej startują, a
              nawet zdarza im się skoczyć na 200 m.!
              Dlaczego więc mistrzem świata w skokach jest mężczyzna?
              ;-)
              Już wiem:
              "Patriarchalne społeczeństwo wmawia kobietom, że nie interesują się sportem i
              że są gorsze w skokach narciarskich, a one w to naiwnie wierzą i nawet nie
              próbują swoich sił. Tak naprawdę natomiast kobiety są w tym równie dobre, a
              nawet lepsze od mężczyzn."

              > po
              > drugie - nawet gdyby startowały, stworzono by damską kategorię

              I co Ty na taką dyskryminację? Akceptujesz segregację płciową w sporcie? A
              przecież mężczyźni i kobiety są "równi", tylko patriarchalne społeczeństwo im
              wmawia, że jest inaczej... Co z Ciebie za feministka?
              ;-)
              Pozdrawiam -
              • soczewica jestem jak najbardziej 03.03.03, 12:59
                maciej.k1 napisał:

                > Sugerujesz, że mężczyzna mógł zostać mistrzem świata tylko dlatego, bo
                kobiety
                > nie startują?

                czy ty naprawdę tak ciężko kojarzysz, czy tylko udajesz głupszego niż jesteś?

                > Ależ, jak piszecie w innym miejscu - startują, jak najbardziej startują, a
                > nawet zdarza im się skoczyć na 200 m.!
                > Dlaczego więc mistrzem świata w skokach jest mężczyzna?

                czyżby dlatego, że nie ma jeszce oficjalnych kobiecych zawodów? już nie udawaj,
                że tak trudno to wykoncypować z mojego posta? jak będą startować baby, będzie i
                babska mistrzyni świata.

                > I co Ty na taką dyskryminację? Akceptujesz segregację płciową w sporcie? A

                tak, akceptuję.

                > przecież mężczyźni i kobiety są "równi", tylko patriarchalne społeczeństwo im
                > wmawia, że jest inaczej... Co z Ciebie za feministka?
                > ;-)

                po pierwsze: dlaczego z mojego podejścia do feminizmu robisz jakąś dziwną
                karykaturę?
                po drugie: dlaczego znowu zadajesz mi protekcjonalne pytanie ("co z ciebie za
                feministka?" ), gdzie wyczytałeś moją przynależność do jakiejkolwiek ideologii,
                feministycznej, maskulinistycznej, czy chociażby do Towarzystwa Pożeraczy
                Pierniczków? hę?

                soczewica
                • maciej.k1 Re: jestem jak najbardziej 03.03.03, 13:32
                  soczewica napisała:

                  > czyżby dlatego, że nie ma jeszce oficjalnych kobiecych zawodów? już nie
                  > udawaj,
                  > że tak trudno to wykoncypować z mojego posta? jak będą startować baby, będzie
                  > i babska mistrzyni świata.

                  Dlaczego baby jeszcze sobie nie zorganizowały oficjalnych mistrzostw świata?
                  Czekają na to, aż im je mężczyźni zorganizują?
                  ;-)
                  Jak możesz akceptować segregację płciową w sporcie? Czyżby patriarchalne
                  społeczeństwo wmówiło Ci, że mężczyźni i kobiety są różni? Jesteś przeciwniczką
                  równouprawnienia?
                  ;-)
                  Pozdrawiam -
                  • soczewica w kółko macieju 04.03.03, 12:52
                    maciej.k1 napisał:

                    > Dlaczego baby jeszcze sobie nie zorganizowały oficjalnych mistrzostw świata?

                    misiu: nie:mistrzostw świata, tylko nie są dopuszczone do tej konkurencji, nie
                    ma kategorii kobiecej w oficjalnych zawodach. jaka jest procedura dopuszczenia
                    pań na skocznię, jako znakomity znawca sportu i przepisów powinieneś wiedzieć,
                    jeśli nie, to pofatyguję się do kogoś kto się zna dokładniej niż ja, i
                    wyłuszczę ci w prostych, żołnierskich słowach.


                    > Jak możesz akceptować segregację płciową w sporcie? Czyżby patriarchalne
                    > społeczeństwo wmówiło Ci, że mężczyźni i kobiety są różni? Jesteś
                    przeciwniczką
                    > równouprawnienia?

                    a jeśli tak, to co?

                    soczew.
    • suzume Re: Dlaczego Małysz został mistrzem świata? ;-) 03.03.03, 13:51
      no właśnie...
      jak on mógł??? no jak? - pytam się. a gdzie męska solidarność?
      czy p. Małysz nie zdaje sobie sprawy z tego, że w sporcie szansę mają tylko
      więksi i silniejsi? tak mówi maciej, więc tak z pewnością jest!
      a czy maciej wie, jakie "warunki" posiada p. Małysz? wzrost, waga, mięśnie
      itp.? ja bardzo proszę coś w tej sprawie zrobić, bo mi się patriarchat wali z
      hukiem, czego bym bardzo nie chciała. bo jak znam życie panowie będą oczekiwać
      po mnie i innych paniach, że posprzątamy po nich bałagan.

      pozdrawiam, ubawiona po pachy.

      ps do maćka - a gdybyś tak raz, dla odmiany, ucieszył się z czyjegoś sukcesu i
      darował sobie przygłupie żarciki (zwane przez Ciebie szumnie ironią...)? w tym
      wypadku to nie powinno być aż takie trudne - w końcu p. Małysz jest mężczyzną...
Pełna wersja