Opieka nad dziećmi a płeć

IP: *.mofnet.gov.pl 28.02.03, 10:34
Na początek pozwolę sobie zacytować słynnego zoologa Robina Bakera:

"Jest głęboko zaprogramowana w psychice mężczyzny możliwość, że dziecko,
każde dziecko, może nie być jego. Być może mężczyźni nigdy ŚWIADOMIE jej nie
uznają - lub nigdy nie wyrażają z obawy przed urażeniem partnerki - lecz
możliwość ta jest stale obecna i ma dalekosiężne implikacje dla jakości
opieki ojcowskiej. To, że mężczyźni nigdy nie mogą być tak pewni swojego
genetycznego rodzicielstwa jak kobiety, wyjaśnia wiele różnic między płciami
w traktowaniu dzieci; a im mniej pewny jest mężczyzna swego ojcostwa, tym
niższa jest jakość jego opieki".

Feminizm walczący przeciw naturze jest bez szans.
    • uli zula 28.02.03, 15:27
      a natura walcząca przeciw naturze? (bo to kolejny ze sporów kultura vs. natura,
      ustaliliśmy już, z tego co pamiętam, wspólnie, ze kultura to rówież natura,
      więc feminizm też jest częścią natury, nie tylko brak wiary co do ojcostwa)

      która natura jest bardziej naturalna?

      czy jaskinia jest bardziej naturalna niż wieżowiec? a co jest zdrowsze? itd itp.

      Czy, jak powiedziałby Scheller, jest to konflikt prawdziwie tragiczny, poniewaz
      jedna wartość musi przegrać w konfronatcji z drugą?

      (nie sądzę)

      Zawsze możecie zapłodnić się in vitro, skoro jesteś taki nieufny.
      • Gość: doku Tym bardziej że feminizm wygrywa IP: *.mofnet.gov.pl 28.02.03, 15:44
        uli napisała:

        > kultura to rówież natura,
        > więc feminizm też jest częścią natury

        A pseudofeminizm przegrywa. W naturze są ci przegrani, co nie pozostawili w
        końcu potomków oraz ci wygrani, którzy pozostawili. Ci nieufni pozostawili
        wielu potomków, ufni - pozostawili niewielu. Ale kto wie, może za tysiąc lat
        okaże się, że tych nieufnych kobiety zaczęły unikać i przetrwali tylko ufni.

        Jednak na razie nic na to nie wskazuje. Szalone pseudofeministki, walczące z
        naturą, są pogardzane i wyśmiewane, są nieliczne i nie mają wpływu. Natomiast
        wygrywają światłe feministki, które działają na gruncie praw człowieka i
        obywatela.
    • Gość: EWOK Teraz ja się czepnę IP: *.acn.waw.pl 28.02.03, 20:42
      Widziałam swoje dziecko przez dwie sekundy po porodzie, zapamiętałam tylko
      barwę - fioletową. Potem zobaczyłam je następnego dnia, miało inny kolor.
      Uważam, że syn jest mój, bo tego samego dnia urodził się tylko on i jedna
      dziewczynka. Ale mogła być inna sytuacja - mogło się jednocześnie urodzić
      pięciu chłopców i co wtedy? Nie jest to sprawa tak jasna jak byłaby, gdybym
      rodziła w jaskini, osobiście odgryzła pępowinę i nastychmiast przystawiła
      dziecko do piersi, a potem już go nie wypuszczała z rąk. Poza tym dzieci
      przeważnie bywają podobne do rodziców i to też jest jakaś wskazówka.
      • Gość: doku Nasze geny są odbiciem tego co wpływało na selekcj IP: *.mofnet.gov.pl 03.03.03, 14:33
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Widziałam swoje dziecko przez dwie sekundy po porodzie, zapamiętałam tylko
        > barwę - fioletową. Potem zobaczyłam je następnego dnia, miało inny kolor.
        > Uważam, że syn jest mój, bo tego samego dnia urodził się tylko on i jedna
        > dziewczynka. Ale mogła być inna sytuacja - mogło się jednocześnie urodzić
        > pięciu chłopców i co wtedy? Nie jest to sprawa tak jasna jak byłaby, gdybym
        > rodziła w jaskini, osobiście odgryzła pępowinę i nastychmiast przystawiła
        > dziecko do piersi, a potem już go nie wypuszczała z rąk.

        A główna selekcja naszych genó odbyła się w takich właśnie warunkach, gdyż
        przez miliony lat nasze przedkinie tak właśnie żyły.

        > Poza tym dzieci
        > przeważnie bywają podobne do rodziców i to też jest jakaś wskazówka.

        To nieprawda. Robiono wielokrotnie badania, gdzie pokazywano zdjęcia niemowląt
        i ludzi dorosłych i kazano wskazać rodziców. Nie ma znacząco częstszych wskazań
        na rodziców niż na inne osoby nawet niezbyt do rodziców podobne.
    • Gość: barbinator Re: Opieka nad dziećmi a płeć IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 11:56
      Na całe szczęście w wielu lepiej niż nasz rozwinietych krajach świata opinie
      zoologów nie sa uwzględniane przy kształtowaniu zasad polityki społecznej...
      Na przykład w Norwegii istnieje obecnie roczny urlop wychowawczy, którego
      ostatni miesiąc musi przypaść na ojca dziecka, w przeciwnym razie urlop
      przepada.
      Przepis ten wkrótce ma ulec zmiane w taki sposób, że czas urlopu obowiązkowego
      dla ojców wydłuży się do 3 miesięcy. Natomiast idea docelowa jest taka, że
      oboje rodzice korzystają każdy z 6 miesięcy urlopu - albo rezygnują z niego w
      ogóle.
      Doku, mam w związku z tym do ciebie pytanie: wielokrotnie pisałeś, że polskie
      feministki są daleko w tyle za zachodnimi, że właściwie u nas są tylko fałszywe
      feministki.
      Jednak zasadnicza różnica między "naszymi" a "zachodnimi" polega imho na tym,
      że te drugie są bardziej skuteczne we wprowadzaniu tego, co twoim zdaniem
      jest "fałszywym feminizmem".
      Czy mógłbyś w takim razie napisać coś więcej na temat zachodnich
      organizacji "prawdziwych feministek", ich sukcesów w promowaniu "prawdziwego
      feminizmu"?
      Czy wiesz coś o tym jakie jest poparcie kobiet dla tak rozumianego feminizmu -
      jakieś wyniki badań, statystyki itp.
      I jeszcze jedno pytanie: piszesz często, że feminizm (ale tylko
      ten "prawdziwy") zwycięży, gdyż udowadnia to psychologia ewolucyjna. Ciekawi
      mnie, czy to zwycięstwo może nastąpic nawet wtedy gdy zdecydowana większość
      kobiet będzie mu przeciwna i będzie zdecydowanie i świadomie zmierzała w
      kierunku feminizmu "fałszywego"?
      Pozdr. B.
      • b.u.zz Re: Opieka nad dziećmi a płeć 01.03.03, 12:05
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Na przykład w Norwegii istnieje obecnie roczny urlop wychowawczy, którego
        > ostatni miesiąc musi przypaść na ojca dziecka, w przeciwnym razie urlop
        > przepada.
        > Przepis ten wkrótce ma ulec zmiane w taki sposób, że czas urlopu
        obowiązkowego
        > dla ojców wydłuży się do 3 miesięcy. Natomiast idea docelowa jest taka, że
        > oboje rodzice korzystają każdy z 6 miesięcy urlopu - albo rezygnują z niego w
        > ogóle.

        innymi slowy, panstwo decyduje. teraz kolej na inne sprawy: pilot do tv -
        blokuje sie po dwoch godzinach uzywania go przez jedna osobe (w wersji soft -
        przez osoby jednej plci, w wersji hard - przez facetow). co potem? koszmar ta
        norwegia...
        b.
        • Gość: barbinator Re: Opieka nad dziećmi a płeć IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 12:28
          b.u.zz napisał:

          > Gość portalu: barbinator napisał(a):
          >
          > > Na przykład w Norwegii istnieje obecnie roczny urlop wychowawczy, którego
          > > ostatni miesiąc musi przypaść na ojca dziecka, w przeciwnym razie urlop
          > > przepada.
          > > Przepis ten wkrótce ma ulec zmiane w taki sposób, że czas urlopu
          > obowiązkowego
          > > dla ojców wydłuży się do 3 miesięcy. Natomiast idea docelowa jest taka, że
          >
          > > oboje rodzice korzystają każdy z 6 miesięcy urlopu - albo rezygnują z nieg
          > o w
          > > ogóle.
          >
          > innymi slowy, panstwo decyduje. teraz kolej na inne sprawy: pilot do tv -
          > blokuje sie po dwoch godzinach uzywania go przez jedna osobe (w wersji soft -
          > przez osoby jednej plci, w wersji hard - przez facetow). co potem? koszmar ta
          > norwegia...
          > b.
          >

          Być może niedokładnie to wyjaśniłam: urlop wychowawczy nie jest w Norwegii
          obowiązkowy, jest to po prostu przywilej dotyczący ludzi wychowujących dziecko.
          Jeśli ktoś nie chce z niego korzystać, to nie korzysta - nie ma przymusu...
          Pomysł z podziałem urlopu na część ojcowską i macierzyńską wziął się z uznania
          faktu, że ojciec ma takie same prawo do opieki nad dzieckiem i nie należy go
          tego prawa pozbawiać, jeśli sam z niego zrezygnuje - jego wola, to wolny kraj...
          Pozdr. B.
          • b.u.zz Re: Opieka nad dziećmi a płeć 01.03.03, 16:02
            przykro mi, ale to wcale nie swiadczy dobrze o norwegii (nie dziwne). urlop
            macierzynski powinien byc po prostu jeden, a kto go wykorzystuje, tego sprawa.
            panstwo dzielac go w ten sposob stara sie decydowac za rodzicow, kto zostaje w
            domu. bo dlaczego np. nie mogloby jedno z rodzicow wziac 90 proc. albo i 100
            proc. urlopu? pewnie dlatego, ze feministki nie moglyby spac po nocach, gdyby
            sie dowiedzialy.
            b.
            • Gość: barbinator Re: Opieka nad dziećmi a płeć IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 19:08
              b.u.zz napisał:

              > przykro mi, ale to wcale nie swiadczy dobrze o norwegii (nie dziwne). urlop
              > macierzynski powinien byc po prostu jeden, a kto go wykorzystuje, tego
              sprawa.
              > panstwo dzielac go w ten sposob stara sie decydowac za rodzicow, kto zostaje
              w
              > domu. bo dlaczego np. nie mogloby jedno z rodzicow wziac 90 proc. albo i 100
              > proc. urlopu? pewnie dlatego, ze feministki nie moglyby spac po nocach, gdyby
              > sie dowiedzialy.
              > b.


              Każde z rodziców może sobie wziąść 100% urlopu, nikt mu tego nie broni. Tyle ze
              w tej chwili dla mężczyzny te 100% to są 4 tygodnie zaś dla kobiety 11
              miesięcy. Poniewaz feministki konsekwentnie dązą do stworzenia równych praw dla
              k. i m. oraz likwidacji przywilejów (w tym przypadku mamy przecież do czynienia
              z uprzywilejowaniem kobiet), więc proponuje się by urlop ojca był równie długi
              jak urlop matki - przecież tak być powinno, czyż nie?
              Pozdr. B.
      • Gość: doku Czy to polemika? IP: *.mofnet.gov.pl 03.03.03, 15:13
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Na przykład w Norwegii istnieje obecnie roczny urlop wychowawczy, którego
        > ostatni miesiąc musi przypaść na ojca dziecka, w przeciwnym razie urlop
        > przepada.

        To tylko potwierdza przecież moją tezę. Dlatego właśnie potrzebny jest ta
        groźba o "przepadaniu", gdyż pomysł ten jest sprzeczny z naturą.

        > Przepis ten wkrótce ma ulec zmiane w taki sposób,
        > że czas urlopu obowiązkowego dla ojców wydłuży się do 3 miesięcy.
        > Natomiast idea docelowa jest taka, że oboje rodzice korzystają
        > każdy z 6 miesięcy urlopu - albo rezygnują z niego w ogóle.

        Sama więc widzisz, że nawet tamci marzyciele zdają sobie sprawę, że budują
        prawo gwałcące naturę ludzką, bo planują utrzymać taką groźbę.

        Jest oczywiste, że takie prawa nie mogą przetrwać, gdyż są sprzeczne z
        nadrzędną ideą wolnoiści i równych praw dla każdego. Gdy ojciec nie pójdzie na
        urlop, to prawo ma odebrać matce jej prawa? Ten pomysł jest absurdem, jest
        próbą ośmieszenia feminizmu.

        > Doku, mam w związku z tym do ciebie pytanie: wielokrotnie pisałeś, że polskie
        > feministki są daleko w tyle za zachodnimi, że właściwie u nas są tylko
        > fałszywe feministki.

        Tak. Na zachodzie są fałszywe i te oświecone

        > Jednak zasadnicza różnica między "naszymi" a "zachodnimi" polega imho na tym,
        > że te drugie są bardziej skuteczne

        Tak. Na zachodzie fałszywe feministki są skuteczniejsze niż w Polsce. To cecha
        całej działalności organizacji pozarządowych na zachodzie. Zwariowani ekolodzy
        też są skuteczniejsi. Antyaborcjoniści podkładają bomby pod szpitale i mordują
        ginekologów. Tylko za czym to jest argument?

        > Czy mógłbyś w takim razie napisać coś więcej na temat zachodnich
        > organizacji "prawdziwych feministek"

        Nie mogę, bo nie używam tego terminu. "Prawdziwa feministka" kojarzy mi się z
        lesbijką, która zabiera ojcom swoich dzieci wszystkie pieniądze na alimenty, a
        dzieci wychowuje sama z pomocą swoich kochanek.

        Ja uzywam terminu "oświecona feministka"

        > , ich sukcesów

        Ich sukcesem jest równouprawnienie: dostęp do wyższych uczelni, do wojska,
        uprawianie "męskich" sportów i zawodów, prawo do głosu i uprawianie polityki,
        zarobki coraz bardziej zbliżające się do ideału, czyli około 80% zarobków
        mężczyzn.

        > jakieś wyniki badań, statystyki itp.

        Nie piszę o żadnych skomplikowanych rzeczach, aby były mi potrzebne jakieś
        wyniki badań. Wystarczają proste fakty, jak niedawne przeznanie głosu kobietom
        w Szwajcarii, jak otwarcie szkół dla dziewcząt w Afganistanie - to są przykłady
        tego, czym powinny zajmować się światłe feministki.

        > zdecydowana większość
        > kobiet będzie mu przeciwna i będzie zdecydowanie i świadomie zmierzała w
        > kierunku feminizmu "fałszywego"

        Nie będzie - ciemnogród w końcu zawsze przegrywa. Ziemia się kręci, a geny
        sterują naszym życiem.
    • Gość: fi Re: Opieka nad dziećmi a płeć IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.03.03, 13:41
      A jeżeli dziecko jest "wierną kopią" swojego taty, te same rysy twarzy,
      nos,oczy, włosy - wtedy też się zastanawia czy to jego?
      • Gość: Maciej Re: Opieka nad dziećmi a płeć IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 19:17
        A wąsy, broda, łysina - też takie same?
      • winniepooh Re: Opieka nad dziećmi a płeć 02.03.03, 21:16
        Gość portalu: fi napisał(a):

        > A jeżeli dziecko jest "wierną kopią" swojego taty, te same rysy twarzy,
        > nos,oczy, włosy - wtedy też się zastanawia czy to jego?

        wtedy znaczy że papa zpstał skolonowany i należy niezwłocznie wszcząć śledztwo
        w tej sprawie
      • Gość: doku Nie ma takich dzieci, chyba że z kazirodztwa IP: *.mofnet.gov.pl 03.03.03, 15:23
        Gość portalu: fi napisał(a):

        > A jeżeli dziecko jest "wierną kopią" swojego taty, te same rysy twarzy,
        > nos,oczy, włosy - wtedy też się zastanawia czy to jego?
        • Gość: fi przecież to było w cudzysłowie!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.03.03, 23:16
          "wierną kopię" mam oczywiście na myśli, drodzy państwo, tak się mówi potocznie
          jeżeli dziecko jest bardzo podobne do któregoś z rodziców, powtarzam: bardzo
          podobne (np do taty) nie identyczne, nie sklonowane, nie z kazirodztwa. Nie
          znacie dzieci podobnych do swoich "deklarowanych" (uwaga, znowu cudzysłów)
          ojców? Zakładając, że dany osobnik nie ma brata, natomiast jego ojciec mieszka
          na drugim końcu świata i nigdy nie miał kontaktu z matką dziecka - wtedy też
          będą podejrzenia o zdradę?
          • Gość: doku Nie ma takich dzieci IP: 145.237.1.* 04.03.03, 11:56
            Gość portalu: fi napisał(a):

            > dziecko jest bardzo podobne do któregoś z rodziców, powtarzam: bardzo
            > podobne (np do taty) nie identyczne

            Dobrze wiem co masz na myśli. Niemowlęta nie są podobne do rodziców, to fakt
            sprawdzony. Ludzie chcą wierzyć w ten mit podobieństwa, doszukuja się go i
            oszukują sami siebie. Ale gdy ktoś nie wie z góry kto jest czyimś dzieckiem, to
            okazuje się, że nie ma podobieństwa. Podobieństwo widzą tylko ci, co chcą je
            widzieć.
            • Gość: fi Re: Nie ma takich dzieci IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.03.03, 13:52
              Oczywiście, że niemowleta nie są podobne do swoich DOROSŁYCH rodziców.
              Natomiast wykazują podobieństwo do któregoś z rodziców w wieku niemowlęcym,
              łatwo to sprawdzić na zdjęciach. Doku, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że
              niemowlęta to dziecki, które nie skończyły jeszcze roku, jeżeli chodzi o
              budowę ciała, proporcje, kształt uszu, rąk, stóp, kształt oczu, ust -
              podobieństwo tego rodzaju da się stwierdzić już w wieku niemowlęcym. Nie
              rozumeim więc twojego stanowiska. Naprawdę. Np. ja jestem tak podobna do
              mojego ojca, że nikt nie powiedziałby, że moja matka jest moją matką - żadnego
              podobieństwa. Jako niemowleta wyglądalismy niemal identycznie.
            • Gość: fi Re: Nie ma takich dzieci IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.03.03, 13:54
              Oczywiście, że niemowleta nie są podobne do swoich DOROSŁYCH rodziców.
              Natomiast wykazują podobieństwo do któregoś z rodziców w wieku niemowlęcym,
              łatwo to sprawdzić na zdjęciach. Doku, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że
              niemowlęta to dziecki, które nie skończyły jeszcze roku, jeżeli chodzi o
              budowę ciała, proporcje, kształt uszu, rąk, stóp, kształt oczu, ust -
              podobieństwo tego rodzaju da się stwierdzić już w wieku niemowlęcym. Nie
              rozumeim więc twojego stanowiska. Naprawdę. Np. ja jestem tak podobna do
              mojego ojca, że nikt nie powiedziałby, że moja matka jest moją matką - żadnego
              podobieństwa. Jako niemowleta wyglądalismy niemal identycznie.
              • Gość: doku ...dla tych, którzy wiedzieli o waszym pokrewieńst IP: *.mofnet.gov.pl 05.03.03, 11:05
                Gość portalu: fi napisał(a):

                > Jako niemowleta wyglądalismy niemal identycznie...


                Jednak niezależne eksperymenty robione z różnymi ludźmi i zdjęciami pokazują,
                że to tylko złudzenie
    • Gość: lena Re: Opieka nad dziećmi a płeć IP: *.demo.pl 03.03.03, 15:00
      belkot niedojrzalych tatusiow, ktorzy chca miec usprawiedliwienie dla
      niedopelniania obowiazkow.
      • Gość: doku Nie potrzeba usprawiedliwienia IP: *.mofnet.gov.pl 03.03.03, 15:46
        Gość portalu: lena napisał(a):

        > belkot niedojrzalych tatusiow, ktorzy chca miec usprawiedliwienie dla
        > niedopelniania obowiazkow.

        Wystarczy samo podejrzenie o niewierność - na tym polega sterowanie tym
        zachowaniem przez geny
        • Gość: EWOK Bardzo mi ten Twój feminizm... IP: *.acn.waw.pl 03.03.03, 17:37
          ... przypomina pseudofeminizm katolicki, jeśli chodzi o efekty - czyli jedynym
          właściwym powołaniem kobiety jest macierzyństwo, nie powinna ona oczekiwać od
          partnera zaangażowania w proces wychowywania dzieci, bo on zajmuje się męską
          sferą życia, taką jak praca zawodowa, a ona powinna tam się nie pchać, bo to
          nie dla niej. Męski świat i kobiecy świat to dwa różne światy i nie powinny
          się przenikać, bo jeśli zaczną to niechybnie wyniknie z tego jakiś konflikt.
          Dobrze jeśli kobieta jest uświadomiona społecznie i wyskształcona, ale
          niedobrze - jeśli czyni z tego użytek w "męskim świecie". Świadomość i
          wykształcenie potrzebne są wyłącznie do tego aby karmić dziecko piersią przez
          cztery lata. Różnica polega tylko na tym, że według Ciebie wyznacznikiem życia
          kobiety są tylko Kinder i Kuche, a Kościół dodaje jeszcze Kirche.
          • Gość: doku Mój feminizm dotyczy równouprawnienia, ochrony ... IP: *.mofnet.gov.pl 04.03.03, 10:08
            ... prawnej i przełożenia tego na rzeczywiste bezpieczeństwa i prawdziwą
            równość. Startując w męskich konkurencjach kobiety nie mają na to szans.

            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > męską
            > sferą życia, taką jak praca zawodowa, a ona powinna tam się nie pchać, bo to
            > nie dla niej.

            Jest wiele zawodów zdominowanych przez kobiety i nie chcę zmieniać męskiej
            natury, abyśmy mogli im tam dorównać.

            > Męski świat i kobiecy świat to dwa różne światy i nie powinny
            > się przenikać

            to bzdura, częściowo powinny, ale tylko częściowo

            > ale niedobrze - jeśli czyni z tego użytek w "męskim świecie".

            dla niej niedobrze, bo to frustrujące już na starcie byc skazanym na przegraną

            • Gość: doku ... ale nie formułuję programu zmiany obyczajów. IP: *.mofnet.gov.pl 04.03.03, 10:27
              Uważam, że człowiek powinien szanować innych ludzi, jeśli ci ludzie szanują
              innych. A szacunek polega przede wszystkim na akceptowaniu ludzi jakimi są. Nie
              można kogoś szanować i jednocześnie zachęcać go do postępowania wbrew sobie.
              "Rób to, co uważasz za słuszne", "Rób to, na co masz ochotę" - oto prawdziwy
              sprawdzian szacunku, czy jest szczery czy udawany.

              Feminizm musi z zasady mieć fundament w postaci szacunku dla kobiet. Jeżeli
              kogoś nie szanujemy, to nie możemy szczerze wierzyć w to, że zasługuje on na
              równe prawa. Feministki muszą więc szanować kobiety, a więc muszą akceptować
              naturalne ich cechy, jeśli są prawidłowo i w pełni rozwinięte. Feminizm musi
              szanować kobiecość, nie może być ruchem podszytym pogardą dla kobiet.
              Feministki mogą, a nawet trochę powinny, pogardzać mężczyznami i cechami
              męskimi, aby tym sposobem łatwiej dostrzegać wartość kobiecości. Feministka
              oświecona nie czuje potrzeby konkurowania z mężczyznami na ich polu, ponieważ
              nie ceni typowo męskich zdolności ani umiejętności: piłkę nożną uważa za
              bieganinę dla idiotów, kulturystykę - za pedalską grę wstępną, alpinizm - sport
              dla samobójców, którzy nie potrafią poderwać kobiety itd.

              Oświecona feministka nie zniży się do uprawiania takich pogardzanych dyscyplin,
              ani do paskudnych typowo męskich zawodów
              • Gość: EWOK O.K , ale... IP: 213.241.18.* 04.03.03, 11:07
                zakładasz istnienie w społeczeństwie li tylko fantomów w postaci prawdziwych -
                czy typowych- kobiet (tych z Wenus) i prawdziwych mężczyzn (tych z Marsa). Oni
                nie istnieją, ich już dawno nie ma. Twój program społeczny jest nie do
                przyjęcia dla wielu kobiet, które z jednej strony są bardzo kobiece - powiedzmy
                w sferze która wiąże się z seksualnością, a w innych - nie reprezentują już
                cech, stereotypowo uznawanych za kobiece. Ostatnio na innym forum wypowiadała
                się kobieta, której w pracy przeprowadzano test psychologiczny i przy okazji
                jej umysł został zakwalifikowany jako męski. Ona się przestraszyła, że coś z
                nią nie w porządku. Ja uważam, że wszystko z nią w porządku bo mi test wyszedł
                podobnie. I nie będę się chyłkiem przemykać pod murami w poczuciu winy, że
                kobieta ze mnie jak z koziego ogona waltornia. Ale w Twojej wizji świata nie
                byłoby dla mnie miejsca, dlatego cieszę się, że to utopia.
              • winniepooh Re: ... ale nie formułuję programu zmiany obyczaj 04.03.03, 23:34
                Gość portalu: doku napisał(a):


                > można kogoś szanować i jednocześnie zachęcać go do postępowania wbrew sobie.
                > "Rób to, co uważasz za słuszne", "Rób to, na co masz ochotę" - oto prawdziwy
                > sprawdzian szacunku, czy jest szczery czy udawany.
                >
                > Feminizm musi z zasady mieć fundament w postaci szacunku dla kobiet. Jeżeli
                > kogoś nie szanujemy, to nie możemy szczerze wierzyć w to, że zasługuje on na
                > równe prawa. Feministki muszą więc szanować kobiety, a więc muszą akceptować
                > naturalne ich cechy, jeśli są prawidłowo i w pełni rozwinięte. itd

                reasumując rób to na co masz ochtę - szanujemy cię, ale jak nie masz ochoty
                poświecić się rozmnażaniu to nie będziemy cię sznować, i basta !

                lecz się na nogi, dobrze ci radzę, bo na głowę.................juz nie da rady
                z wyrazami szacunku
                • Gość: doku Większość lwów, prawdopodobnie też szympansów ... IP: *.mofnet.gov.pl 05.03.03, 11:39
                  winniepooh napisał:

                  > jak nie masz ochoty
                  > poświecić się rozmnażaniu to nie będziemy cię sznować

                  ... płci męskiej umierają bezdzietni, natomiast prawie każda samica ma
                  potomstwo. Podobnie, choć mniej wyraźnie, u ludzi nie wszystkie samce płodzą
                  dzieci, natomiast kobiety prawie wszystkie. Ta różnica bierze się z różnicy w
                  maksymalnej ilości dzieci jakie może mieć mężczyzna i kobieta oraz z nakładów
                  jakie ponoszą mężczyźni i kobiety, aby doprowadzić do urodzenia dziecka.

                  Każda samica ssaka jest zbyt cenna, aby jej potencjał rozrodczy mógł się
                  zmarnować. Samce nie są cenne, jest ich zbyt wielu. Gdyby dobór naturalny
                  myślał, gdyby kiedykolwiek istniał inteligentny Stwórca, to samic ssaków byłoby
                  10 razy więcej niż samców. Jednak dobór naturalny jest bezmyślny. Samolubne
                  geny matek nie dopuszczają do uzyskania przez samice przewagi ilościowej -
                  natychmiast rodzą chłopca, aby mógł spłodzić więcej potomków i w ten sposób
                  wygrać konkurencję z innymi matkami.

                  Zresztą niezależnie od tego, czy się rozumie ewolucję, czy nie, to fakty są
                  jednoznaczne: każda kobieta jest cenna i prawie wszystkie kobiety rodzą dzieci.
                  Natomiast u mężczyzn jest zupełnie normalne, że nie wszystkim uda się spłodzić
                  potomstwo. Mężczyźni gorszej jakości nie mają dzieci - nawet wśród mężów
                  wychowujących dzieci z żoną tacy się zdarzają, chociaż mogą o tym nie wiedzieć.

                  Jeżeli natomiast kobieta nie ma dzieci, to oznacza poważną patologię. W naszej
                  kulturze nie uznajemy ludzi chorych za ludzi, którzy zasługują na pogardę.
                  Gardzi się gorszymi mężczyznami, rogaczami, gdyż oni nie są chorzy, ale są
                  zwyczajnie gorsi od tych, którzy płodzą dzieci. Ludźmi chorymi jednak nie
                  gardzimy, niezależnie od płci. A bezdzietność u kobiety to choroba (czasem
                  psychiczna) ale nie gorszość.

                  Sama natura więc zadecydowała, że każda kobieta jest godna szacunku. Natomiast
                  u mężczyzn pewna ich część zasługuje na pogardę.
      • Gość: dziubek Re: Opieka nad dziećmi a płeć IP: thebe* / 10.56.142.* 04.03.03, 14:15
        Gość portalu: lena napisał(a):

        > belkot niedojrzalych tatusiow, ktorzy chca miec usprawiedliwienie dla
        > niedopelniania obowiazkow.
        belkotem jest tlumaczenie wszystkiego niedojrzaloscia oponenta: "nie zgadzasz
        sie ze mna, znaczy jestes niedojrzaly"
Pełna wersja