marisa_tomei
10.09.06, 22:28
Przeczytałam to i ...padłam ze smiechu. Takich wypocin o zależności
inteligencji od wielkości mózgu oraz ilości mleka uzależnionej od wielkości
piersi - nigdy jeszcze nie czytałam :)))
"Lazurowa w godzinach szczytu. Jadę za białym Punto i nagle widzę, że Punto
hamuje i zjeżdża na bok. Zjechało tak na 20 cm poza jezdnię (mimo, że można
swobodnie zjechać całkiem) skutecznie blokując pas bez kierunkowskaza, czy
świateł awaryjnych i stoi. Myślę sobie "baba" i mam rację. Po minucie może
udało mi się to Punto wyminąć. Pani sprawdzała coś na mapie, czy planie
miasta. Wcisnąłem klakson, bo nie lubię bezmyślości a pani wypuszczając z rąk
mapę odtrąbiła mi w dwójnasób. Zrobiła korek na 30 samochodów i ma do mnie
pretensję, że zwracam jej uwagę! Myślę sobie, że edukacyjna rola pism
feministycznych sprowadza się tutaj do prostego "Nie daj się! Oni (mężczyźni)
chcą cię zgnębić". Czyli trąb zamiast myśleć. To wina tego faceta, że ma o
coś pretensję a nie twoja, że zatrzymałaś się na środku jezdni.
Kobiety i mężczyźni mają inna konstrukcję psychiczną i fizyczną. To nie jest
wymysł naszej cywilizacji, bo podział „tadycyjnych” ról społecznych obu płci
jest podobny w każdej kulturze i w każdym czasie. Inne u obu płci jest
wszystko począwszy od budowy mięśniowo-szkieletowej, poprzez system
hormonalny a skończywszy na psychice. Oczywiście są na przykład kobiety-
brrr...-kulturystki lepiej umięśnione od przeciętnego mężczyzny, ale swoją
masę mięśniową i tak budują przyjmując syntetyczne męskie hormony.
Mężczyźni zasadniczo są silniejsi, więksi, sprawniejsi fizycznie i bardziej
porywczy; kobiety natomiast są delikatniejsze (psychicznie i fizycznie),
cierpliwsze i bardziej opiekuńcze. No i mają piersi – organy niezbędne do
wychowania potomstwa w świecie, gdzie nie istniało hypoalergiczne mleko w
proszku. Mężczyźni kiedyś polowali i walczyli, a kobiety wychowywały dzieci i
zajmowały się domem. Cechy obu płci zostały celowo zróżnicowane przez
ewolucję, by gatunek mógł przetrwać. Piszę „celowo”, ale oczywiście chodzi tu
o prostą zasadę doboru naturalnego, czyli inaczej mówiąc replikacji genów
poprzez spłodzenie potomstwa. Przetrwać walkę z drapieżnikiem, czy upolować
kilkakrotnie od siebie większego i wyposażonego w ostre rogi roślinożercę,
mógł tylko silny, zwinny i inteligentny samiec. Urodzić i wychować zdrowe
dziecko mogła z kolei tylko cierpliwa, opiekuńcza i obdarzona matczyną
intuicją samica. Słaby, nieostrożny i głupi samiec musiał zginąć podczas
polowania, czy walki z innym samcem, lub też był odrzucany przez samicę. Tak
czy inaczej nie przekazywał swoich cech potomstwu. Samica pozbawiona
pożądanych „kobiecych” cech (również czysto fizycznych) była z kolei
odrzucana przez samca – też nie replikowała swoich genów.
Zastanawiacie się czemu tak wielu mężczyznom podoba się obfity biust i
idealna figura u kobiety? Dokładnie dlatego, dlaczego podobała się naszym
męskim przodkom: duży biust = dużo mleka = silne i zdrowe dzieci; zgrabna
figura = zdrowy organizm = silne i zdrowe dzieci. To samo w przypadku kobiet:
umięśniony, odważny mężczyzna = silne i zdrowe dzieci. Wiele odrzuconych
kobiet i wielu zmarłych śmiercią tragiczną mężczyzn zapracowało na nasze
wartościowe geny. Nie tylko kobiece geny „na duże piersi” były więc promowane
przez dobór naturalny, ale też i męskie geny „na upodobanie do dużych
piersi”. Niezgrabna i brzydka „intelektualistka” (podobnież jak nieśmiały i
niezdarny facet) jest jakby „odpadem produkcyjnym” ewolucji. Krytykowanie
mężczyzn za to, że pozycjonują kobiety według walorów ciała wynika z
niezrozumienia natury naszego gatunku. Podobnież rzecz się ma z kobietami
wychodzącymi za mąż dla pieniędzy.
Zostawmy jednak teorię replikatorów. Co z tego wynika dla naszych rozważań
nad zdolnością prowadzenia samochodu? Dużo. Zwane stereotypem przekonanie, że
kobiety prowadzą gorzej jest prawdziwe, choć nie w 100%. Wiele kobiet
prowadzi dobrze, wielu mężczyzn – źle. Ci źle prowadzący mężczyźni to po
prostu „wadliwi myśliwi”, którzy kiedyś zostaliby wyeliminowani przez dobór
naturalny. Jednak statystycznie przeciętny mężczyzna prowadzi lepiej od
kobiety, a szczególnie lepiej się zachowuje w sytuacjach krytycznych. Mózg
kobiety jest średnio mniejszy o 10% od męskiego, a percepcja działa
odmiennie, co widać choćby przy odmiennym sposobie zapamiętywania drogi. Nie
można oczekiwać, że dwa tak odmiennie skonstruowane organizmy będą się
zachowywać tak samo.
Feministki robią krzywdę kobietom mówią, że prowadzą „tak samo, a nawet
lepiej” niż mężczyźni. Potem okazuje się, że tak nie jest i kobieta myśli, że
jest głupia, skoro nie jest w stanie tyłem wjechać do garażu. Tymczasem nie
jest to powód do wstydu. Niski człowiek nie zostanie dobrym koszykarzem, a
wysoki dobrym jockeyem. Mężczyźni robią jedne rzeczy lepiej, a kobiety lepiej
inne. Nie jesteśmy tacy sami i te wszystkie różnice czynią nasze życie tak...
ciekawym. Unifikacja jest nudna. Stuprocentowy mężczyzna nie będzie potrafił
wykonywać poprawnie czynności kobiecych. Przy dziesiątej zmianie pieluchy u
niemowlaka, lub po kwadransie zmywania naczyń stanie się agresywny i
niebezpieczny dla otoczenia.
Zagrożenie ze strony mężczyzn-kierowców wynika głównie z tzw. „szarżowania”,
czyli ostrej, nieuzasadnionej okolicznościami jazdy. U podstaw tego typu
zachowań leży nasza pierwotna natura. Musieliśmy przecież kiedyś walczyć o
przetrwanie. Zabijaliśmy tygrysa atakującego nasze plemię nie bacząc na
zagrożenie życia, a nawet, co tutaj istotniejsze, walczyliśmy z innymi
mężczyznami o względy kobiet. Nasza natura nie zmieni się jeszcze przez
tysiąc lat, nawet, jeśli środowisko w międzyczasie uległo zmianie.
Mężczyźni podczas polowania musieli grać zespołowo, by upolować większe i
silniejsze od siebie zwierzę. Stąd dziś umiemy się łatwo porozumiewać bez
słów i przewidywać zachowania innych kierowców. Kobietom wychodzi to znacznie
trudniej i stąd też nasza irytacja, kiedy pani za kierownicą nie przepuszcza
nas, gdy próbujemy się włączyć do ruchu. Kobieta zapewne nie blokuje nas
celowo, a jedynie nie odbiera pewnych sygnałów lub w ogóle nie zauważa całej
sytuacji.
Kobiety musiały dobrze wyglądać (duże piersi, lśniące włosy - rola
łatwiejsza, ale niestety bierna) i walczyć o względy mężczyzn nie okazując
agresji, bo to cecha niewskazana przy późniejszym wychowywaniu dziecka. Stąd
mężczyźni wypowiadają się i działają bardziej bezpośrednio, a kobiety mają
skłonność do intrygowania. Zespoły robocze w firmach złożone w większości z
kobiet nie działają poprawnie, bo powstaje w nich wiele wewnętrznych napięć i
nieporozumień. Kobiety nie akceptują tak łatwo hierarchii służbowej czy
współpracy z innymi na tym samym szczeblu i są zwykle gorszymi szefami.
Sięgając do świata zwierząt: pies jako zwierzę stadne umie działać zespołowo,
słuchać poleceń i informować o swoich potrzebach, gdy tymczasem kot poleceń
nie rozumie i wobec otoczenia zachowuje się trochę jak autystyk. Dlatego
inteligentna kobieta potrafi za kierownicą zachowywać się jak skończona
idiotka.
Kobieta prowadząc samochód pragnie dotrzeć bezpiecznie z punktu A do punktu
B. Mężczyzna traktuje jazdę samochodem w bardziej złożony sposób, lub nawet
jako cel sam w sobie. Inni kierowcy to konkurenci (np. kto szybciej ruszy
spod świateł), lub sprzymierzeńcy (np. jazda przez kilkaset kilometrów w
kolumnie, lub naprzemienna jazda „na zająca”). Mężczyźni generalnie lubią
wyrzuty adrenaliny związane z szybką jazdą i ryzykownymi manewrami, kobiety
nie. Stąd większość wypadków powodowanych przez mężczyzn to wynik brawury i
przekroczenia swoich (lub pojazdu) możliwości. Większość wypadków
powodowanych przez kobiety wynika n