Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni

21.10.06, 13:19
Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni? Możecie mi wyjasnic ten fenomen.
Przeciez według was kobiety sa takie pokrzywdzone, wykorzystywane i
dyskryminowane a do tego jeszcze mamy paskudny patriarchat. Logiczne byłoby
więc, że to pokrzywdzone kobiety częściej popełniaja samobójstwa a tymczasem
jest inaczej. Co ciekawe ze wszystkich znanych mi państw świata najwieksza
rozpiętość pomiędzy samobójstwami kobiet i mężczyzn jest własnie w Polsce.
www.policja.pl/portal/pol/4/326/
    • bleman Bo mezczyzni maja slabsza psychike 21.10.06, 13:20
      I trudniej im osiagnac pewne rzeczy.
      • christiano_ronaldo Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 21.10.06, 13:21
        Masz racje ale ja myślę, że nie tylko psychika gra tu rolę ale także wyższe
        wymagania otoczenia wobec mężczyzn.
        • margot_may Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 21.10.06, 13:27
          wyższe wymagania czyli jakie? i czyje? skąd pochodzące?
          • christiano_ronaldo Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 21.10.06, 13:38
            margot_may napisała:

            > wyższe wymagania czyli jakie? i czyje? skąd pochodzące?
            Ano pochodzące z naszej kultury. Na przykład przyjęło się, że mężczyzna jest
            głowa rodziny i na jego barkach spoczywa jej utrzymanie. Jeżeli facet traci
            pracę często zona przestaje go szanować, nazywa nieudacznikiem itp a to często
            prowadzi do samobójstwa. W ogole przyjęło sie, że mężczyzna ma być silny,
            przebojowy, zawsze zwycięski więc kiedy przychodzi porażka jest bardzo cięzko.
            Wobec kobiet nie ma az takich duzych wymagań. Słyszałas żeby mąż powiedzial
            kiedys żonie która straciła prace, że jest nieudacznikiem? Natomiast w druga
            strone często sie to zdarza.
            • margot_may Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 21.10.06, 13:45
              hmm, no tak, prawda, co mogę powiedzieć. nic. na szczęście nasza kultura zmienia
              się. a kiedys też było tak dużo samobójstw wśród mężczyzn?
              • christiano_ronaldo Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 21.10.06, 13:50
                margot_may napisała:

                > hmm, no tak, prawda, co mogę powiedzieć. nic. na szczęście nasza kultura
                zmieni
                > a
                > się. a kiedys też było tak dużo samobójstw wśród mężczyzn?
                Nie mam takich statystyk ale generalnie sytuacja jest niepokojąca. w takim roku
                1951 było w Polsce tylko 1310 samobójstw co dawało wskaźnik 5,1 samobójstwa na
                100 000 ludności. Obecnie jest to około 5000 samobójstw rocznie a wskaźnik
                samobójstw wzrósł trzykrotnie. Niestety życie stawia ludziom coraz większe
                wymagania, tempo życia jest coraz szybsze i ci słabsi po prostu nie wytrzymują.
                Smutne to.
                • margot_may Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 21.10.06, 14:20
                  ale z drugiej strony nie ma juz tak licznych rodzin, tylu dzieci, żona często
                  pracuje. więc czemu popełniaja samobójstwa. może to nie oni?
                  • bleman A kto ? 21.10.06, 15:46

                    • evita_duarte Niedowartosciowani 21.10.06, 17:40
                      ktorym patriarchalna kultura zdolala wmowic, ze maja byc zywicielami etc. Kiedy
                      widza tyle przebiojowych kobiet, to trudno im dorownac. Nie jest trudno byc
                      opiekunem i zywicielem zahukanego malenstw. trudnije jest byc partnerem, kiedy
                      podswiadomie chcesz gorowac a nie dajesz rady.
                      PS. Ja tylko zgaduje. Zeby to stwierdzic potrzebne bylyby jakies badania.
                      • christiano_ronaldo Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 17:46
                        evita_duarte napisała:

                        > ktorym patriarchalna kultura zdolala wmowic, ze maja byc zywicielami etc.
                        Kiedy
                        >
                        > widza tyle przebiojowych kobiet, to trudno im dorownac. Nie jest trudno byc
                        > opiekunem i zywicielem zahukanego malenstw. trudnije jest byc partnerem,
                        kiedy
                        > podswiadomie chcesz gorowac a nie dajesz rady.
                        > PS. Ja tylko zgaduje. Zeby to stwierdzic potrzebne bylyby jakies badania.
                        Coś w tym jest co piszesz. Myślę, że masz sporo racji ale z drugiej strony w
                        krajach skandynawskich gdzie jest dużo wieksze partnerstwo tez mimo wszystko
                        jest więcej samobójców niż samobójczyń choć nie ma az takich róznic jak w
                        Polsce. Nie chciałbym być źle zrozumiany ja za ten sta rzeczy nie obwiniam
                        feministem. Stwierdzam tylko fakt, że pomimo uposledzenia kobiet, ich słabszej
                        pozycji w społeczeństwie etc. paradoksalnie ci uprzywilejowani mężczyźni
                        częściej popełniaja samobójstwa, że nie wspomne juz o innych destrukcyjnych
                        zachowaniach jak narkomania, alkoholizm czy inne.
                        • piekielnica1 Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 20:53
                          christiano_ronaldo napisał:
                          > Stwierdzam tylko fakt, że pomimo uposledzenia kobiet, ich słabszej
                          > pozycji w społeczeństwie etc.

                          A cóż to za dziwadło "pomimo upośledzenia kobiet"?
                        • kocia_noga Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 21:11
                          christiano_ronaldo napisał:

                          Nie chciałbym być źle zrozumiany ja za ten sta rzeczy nie obwiniam
                          > feministem. Stwierdzam tylko fakt, że pomimo uposledzenia kobiet, ich
                          słabszej
                          > pozycji w społeczeństwie etc. paradoksalnie ci uprzywilejowani mężczyźni
                          > częściej popełniaja samobójstwa, że nie wspomne juz o innych destrukcyjnych
                          > zachowaniach jak narkomania, alkoholizm czy inne.


                          A jednak trochę obwiniasz, pytając, jak to mozliwe,że kobiety uważają się za
                          pokrzywdzone, podczas kiedy mężczyźni popełniają więcj samobójstw, więc
                          wychodzi na to,że to im jest gorzej.
                          Co do pzryczyn tego zjawiska niewiele w sposób stanowczy można
                          powiedzieć.Istnieje pogląd,że mężczyźni gorzej radzą sobie z trudnymi
                          sytuacjami z powodu braku drugiego chromosomy X, któryby ich chronił w
                          pzrypadku jakichs zaburzeń o podłozu i endogennym i reaktywnym.Jest zbieżny z
                          poglądem,że płec męska jest takim polem doswiadczalnym gatunku i że dlatego
                          prezentuje niezwykle szerokie spektrum cech osobniczych.Faktem jest,że dla
                          pzretrwania gatunku zbędne jest istnienie takiej samej liczby osobników męskich
                          jak i żeńskich.Męskich potrzeba znacznie mniej i zwykle jest tak,że zapładniają
                          nieliczni - reszta albo ginie w bojach albo tworzy grupę praktykujaca celibat.
                          Cóż - takie wytłumaczenie jest kuszące i mnie się podoba, ale oprócz tego sa
                          jeszcze fakty dotyczące odmiennej socjalizacji dzieci płci męskiej o czym już
                          była tu mowa.
                          Wiezrę że mężczyźni bardziej cierpią, ale to nie oznacza,że kobiety nie powinny
                          zmierzać do sprawiedliwszego ich traktowania.
                          Alkoholik cierpi, często popełnia samobójstwo, ale jego rodzina ma prawo do
                          poprawy warunków swojego życia - prawda? I dobrze jest, jesli rodzina
                          alkoholika zaczyna dbac o siebie, nawet wtedy, gdy sam alkoholik nie chce
                          niczego zmieniać.To taki przykład.Nie chcę pzrez to powiedzieć,że mężczyźni sa
                          w jakiś sposób chorzy, tylko że cierpienie jednych to jedna sprawa, a starania
                          o poprawe bytu drugich - odrębna.Polepszenie życia kobiet może tylko polepszyć
                          życie mężczyzn, niczego im nie zabierze.
                          • kocia_noga Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 21:18
                            kocia_noga napisała:

                            >
                            > jak i żeńskich.Męskich potrzeba znacznie mniej i zwykle jest tak,że
                            zapładniają
                            >
                            > nieliczni - reszta albo ginie w bojach albo tworzy grupę praktykujaca celibat.


                            Oczywiście miałam na mysli swiat zwierząt.
                          • illiterate Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 22:44
                            Z tym chromosomem to jakies glupoty, bez obrazy.

                            Wg statystyk w Stanach najczesciej wybieraja samobojstwo biali, starsi
                            mezczyzni. Czyli - znaczenie ma nie tylko plec, ale i wiek oraz rasa. Gdyby
                            chromosomy mialy jakies znaczenie, to samobojstwo wybieraliby rownie czesto
                            mezczyzni innych ras. Chociaz z drugiej strony - we wszystkich krajach z bardzo
                            wielu kultur kilkakrotnie wiecej mezczyzn niz kobiet targa sie na swoje zycie.
                            • kocia_noga Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 23:21
                              illiterate napisała:

                              > Z tym chromosomem to jakies glupoty, bez obrazy.

                              Nie, ta teoria tzryma się kupy, tylko ja ja marnie pzredstawiłam.Lepiej byłoby
                              jakbym podała link do jakiegoś ciekawego atrtykułu na ten temat, ale nie mam
                              pod ręką.Poza tym nie widze w tym nic obraźliwego.To,ze ty cos uznasz za
                              głupote mnie nie obraża, Illiterate.
                              >
                              > Wg statystyk w Stanach najczesciej wybieraja samobojstwo biali, starsi
                              > mezczyzni. Czyli - znaczenie ma nie tylko plec, ale i wiek oraz rasa. Gdyby
                              > chromosomy mialy jakies znaczenie, to samobojstwo wybieraliby rownie czesto
                              > mezczyzni innych ras. Chociaz z drugiej strony - we wszystkich krajach z
                              bardzo
                              >
                              > wielu kultur kilkakrotnie wiecej mezczyzn niz kobiet targa sie na swoje zycie.
                              >


                              No widzisz - płeć, wiek, rasa.
                        • takete_malouma Re: Niedowartosciowani 22.10.06, 15:01
                          > Stwierdzam tylko fakt, że pomimo uposledzenia kobiet, ich słabszej
                          > pozycji w społeczeństwie etc. paradoksalnie ci uprzywilejowani
                          > mężczyźni częściej popełniaja samobójstwa,

                          Sorki, ale czym ty mierzysz upośledzenie/uprzywilejowanie? Dla mnie na przykład takie wskaźniki jak samobójstwa, oczekiwana długość życia czy odsetek osób z wyższym wykształceniem to są właśnie całościowe miary jakości życia, a więc i uprzywilejowania/upośledzenia. Bierzesz jakąś społeczność, wyodrębniasz w niej grupy urodzeniowe i patrzysz - kto rzadziej popełnia samobójstwa, kto dłużej żyje, kto się lepiej kształci: TO jest z definicji grupa uprzywilejowana. Kobiety rzadziej popełniają samobójstwa, kobiety dłużej żyją, kobiety są lepiej wykształcone. Kropka.

                          > że nie wspomne juz o innych destrukcyjnych zachowaniach jak
                          > narkomania, alkoholizm czy inne.

                          Oczywiście, destrukcyjne zachowania mają jakiś tam wpływ, ale uważaj na często spotykaną retorykę "faceci chleją, kopcą, żrą fryty przed telewizorem" - to nie są argumenty, tylko mowa nienawiści.
                          • kocia_noga Re: Niedowartosciowani 22.10.06, 15:09
                            takete_malouma napisał:

                            >
                            > Sorki, ale czym ty mierzysz upośledzenie/uprzywilejowanie? Dla mnie na
                            przykład
                            > takie wskaźniki jak samobójstwa, oczekiwana długość życia czy odsetek osób z
                            w
                            > yższym wykształceniem


                            Bierzesz sobie kryteria jakie ci odpowiadają, ale sęk w tym ,że
                            urprzywilejowanie i przywileje mają swoje ustalone znaczenie, to zas, co
                            przytaczasz, to sa zjawiska mogące być ich skutkami, np w Arabii Saudyjskiej
                            rząd martwi sie, bo rdzenni mieszkańcy z powodu bogactwa nie garna się ani do
                            nauki, ani do pracy - nie muszą, bo pracują za nich i dla nich imigranci z
                            biednych krajów. Rząd tego kraju stoi pzred poważnym problemem - co będzie, jak
                            petrodolary skończą się?
                            Wraz z niegarnięciem się do nauki czy pracy młodzi garna się do pzrestępstw,
                            nałogów i innych destrukcyjnych dla siebie i kraju form spędzania czasu.
                      • christiano_ronaldo Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 17:50
                        Napisałaś, że "trudniej jest byc partnerem, kiedy podswiadomie chcesz gorowac a
                        nie dajesz rady". Zgoda tylko, że wiekszość kobiet właśnie tego chce, żeby
                        mężczyzna nad nimi górował, był głowa rodziny, utrzymywał dom i w ogole ponosił
                        odpowiedzialność.
                        • margot_may Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 19:01
                          może nie: "chcemy, żeby nad nami górowali". my raczej chcemy, żeby, kiedy
                          wszystko inne zawiedzie, wiedzieć, że możemy mieć w nich oparcie. "co z tego, że
                          wszystko się popsuło, trudno, spadam na sam dół, ale chociaz spadnę na miękka,
                          niezawodną poduszkę, która ma tam leżeć. bo jak nie będzie leżała to wezmę sobie
                          inną poduszkę."
                          :)
                          • evita_duarte Tylko ze to dziala w obie strony nt 21.10.06, 19:31

                            • margot_may Re: Tylko ze to dziala w obie strony nt 21.10.06, 19:41
                              we wszystkich związkach? pewnie nie we wszystkich, tzn. w jakich?
                        • evita_duarte Skad wiesz ze wikszosc kobiet tego chce? 21.10.06, 19:30
                          Ja tego nie chce i moje znajome tez tego nie potrzebuja, wrecz przeciwnie. Nie
                          bede mowic za wszystkie kobiety, ale przeciez macie wybor. Mozecie wizac sie z
                          femionistkami jesli nie chcecie dominowac, a zyc w pratnerstwie.
                        • illiterate Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 22:33
                          christiano_ronaldo napisał:

                          > Napisałaś, że "trudniej jest byc partnerem, kiedy podswiadomie chcesz gorowac
                          a
                          >
                          > nie dajesz rady". Zgoda tylko, że wiekszość kobiet właśnie tego chce, żeby
                          > mężczyzna nad nimi górował, był głowa rodziny, utrzymywał dom i w ogole
                          ponosił
                          >
                          > odpowiedzialność.

                          A masz na poparcie swojego pogladu jakies dowody?
            • evita_duarte Oto powod zebyscie zadawali sie z feministkami 21.10.06, 17:35
              christiano_ronaldo napisał:

              > margot_may napisała:
              >
              > > wyższe wymagania czyli jakie? i czyje? skąd pochodzące?
              > Ano pochodzące z naszej kultury. Na przykład przyjęło się, że mężczyzna jest
              > głowa rodziny i na jego barkach spoczywa jej utrzymanie. Jeżeli facet traci
              > pracę często zona przestaje go szanować, nazywa nieudacznikiem itp a to
              często
              > prowadzi do samobójstwa. W ogole przyjęło sie, że mężczyzna ma być silny,
              > przebojowy, zawsze zwycięski więc kiedy przychodzi porażka jest bardzo
              cięzko.
              > Wobec kobiet nie ma az takich duzych wymagań. Słyszałas żeby mąż powiedzial
              > kiedys żonie która straciła prace, że jest nieudacznikiem? Natomiast w druga
              > strone często sie to zdarza.


              Feministka nif=gdy ci tak nie powie
              • takete_malouma Re: Oto powod zebyscie zadawali sie z feministkam 22.10.06, 15:06
                > Feministka nif=gdy ci tak nie powie

                Oczywiście, że nie. Feministki mają lepsze teksty.
            • vlastovka Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 22.10.06, 17:06
              christiano_ronaldo napisał:

              Słyszałas żeby mąż powiedzial
              > kiedys żonie która straciła prace, że jest nieudacznikiem?

              TAK. Słyszałam też na własne uszy jak mąż robiący karierę w polityce powiedział
              do żony nauczycielki, że ma się nie odzywać, skoro nic w życiu nie osiągnęła...
              Obecnie również kobietom stawia się wymagania, żeby były zaradne i przebojowe,
              miały dobrą pracę, etc. Te, którym nie udało się zrobić kariery, często czują
              się gorsze.
              Dochodzi dodatkowe obciążenie, które facetów dotyczy w znacznie mniejszym
              stopniu:wyśrubowane standardy urody, wymóg bycia atrakcyjną erotycznie i
              towarzysko(broń boże małomówna "szara myszka"), lęk przed byciem ocenioną jako
              "niekobieca". Przecież właśnie stąd biorą się na ogół typowo kobiece zaburzenia
              psychiczne.


    • waldek1610 kobiety probuja sie zabic ale nie potrafia :) 21.10.06, 13:27
      christiano_ronaldo napisał:

      > Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni? Możecie mi wyjasnic ten fenomen.

      Kobiety czesciej probuja sie zabic ale glownie wybieraja proszki bo nie chca
      brzydko wygladac w trumnie, i czesto licza na to ze ktos je odratuje....

      Natomiast mezczyzni sa bardziej dokladni w wykonywaniu samobujstw, wiec
      wybieraja bron palna, dlatego statystyki sa takie jakie sa :)
      • christiano_ronaldo Re: kobiety probuja sie zabic ale nie potrafia :) 21.10.06, 13:41
        Masz rację z tymi proszkami ale nie do końca. Po prostu sa to tak zwane gesty
        samobójcze. Te kobiety nie chca się zabić tylko chca w ten sposób nawiązać
        kontakt z otoczeniem, zwrócic na siebie uwagę, pokazac, że jest im źle.
        Natomiast facet przeważnie nie chce żadnego kontaktu, żadnego zwracania uwagi
        tylko chce sie zabić i stąd wyższa skutecznośc zamachów samobójczych u mężczyzn.
        • margot_may Re: kobiety probuja sie zabic ale nie potrafia :) 21.10.06, 13:50
          albo po prostu nie wiedzą, że proszki trzeba połykac po kolei, w odstępie
          jakiegoś czasu, a nie garścią i popić wodą.
        • waldek1610 Re: kobiety probuja sie zabic ale nie potrafia :) 22.10.06, 07:08
          christiano_ronaldo napisał:

          > Masz rację z tymi proszkami ale nie do końca. Po prostu sa to tak zwane gesty
          > samobójcze. Te kobiety nie chca się zabić tylko chca w ten sposób nawiązać
          > kontakt z otoczeniem, zwrócic na siebie uwagę, pokazac, że jest im źle.
          > Natomiast facet przeważnie nie chce żadnego kontaktu, żadnego zwracania uwagi
          > tylko chce sie zabić i stąd wyższa skutecznośc zamachów samobójczych u
          > mężczyzn.

          Zgoda, ale...dlaczego wiec napisales wczesniej ze faceci sa slabsi psychicznie
          bo sie zabijaja czesciej niz kobiety...to nie ma zadnego sensu.


          > Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni? Możecie mi wyjasnic ten fenomen.
          > Przeciez według was kobiety sa takie pokrzywdzone, wykorzystywane i
          > dyskryminowane a do tego jeszcze mamy paskudny patriarchat. Logiczne byłoby
          > więc, że to pokrzywdzone kobiety częściej popełniaja samobójstwa a tymczasem
          > jest inaczej.

          kobiety probuja ale nie potrafia, nie sa pewne czy chca, wiec decyduja sie na
          szantazy emocjonalnym na bliskich....
      • roraima n/t " :)" 21.10.06, 13:46
        na marginesie: a co tu jest śmiesznego Waldek?
        Samobójstwa (i próby samobójcze) popełniają konkretni cierpiacy ludzie a nie
        procenty i cyferki w stytystykach, uruchom empatie.
        :-((((((((
        • waldek1610 ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczakiem 22.10.06, 07:19
          jak powyzej pisalem, kazdy z nas w pewnym etapie swojego zycia bierze pod uwage
          samobujwstwo, lecz wiekszosc decyduje sie stawic czola problemom oraz
          rzeczywistosci. A inni potrafia tylko plakac nad swoim losem, oni wlasnie
          popelniaja samobujstwa.

          roraima napisała:

          > na marginesie: a co tu jest śmiesznego Waldek?
          > Samobójstwa (i próby samobójcze) popełniają konkretni cierpiacy ludzie a nie
          > procenty i cyferki w stytystykach, uruchom empatie.
          > :-((((((((

          Samobujstwa glownie popelniaja osoby slabe psychicznie. Udowodniono naukowo ze
          kazdy czlowiek w pewnym okresie zycia bierze pod uwage samobojstwo, lecz
          wiekszosc decyduje sie stawic czola rzeczywistosci oraz wlasnym problemom,
          zabijaja sie natomiast ludzie slabsi psychicznie.

          Pracowalem w Policji w USA oraz sluzylem w US Marines, wiec przeszedlem wiele
          tzw "suicide prevention training", wiem dokladnie na czym to polega. Jak
          wyperswadowac ludziom podatnym na takie stany emocjonalne, oraz jak samemu byc
          mocnym.
          • kocia_noga Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:02
            waldek1610 napisał:

            > jak powyzej pisalem, kazdy z nas w pewnym etapie swojego zycia bierze pod
            uwage
            >
            > samobujwstwo, lecz wiekszosc decyduje sie stawic czola problemom oraz
            > rzeczywistosci. A inni potrafia tylko plakac nad swoim losem, oni wlasnie
            > popelniaja samobujstwa.


            Bardzo to okrutny sąd i niesprawiedliwy.To,że większość samobójców to mężczyźni
            nie znaczy,że więcej mężczyzn jest "mięczakami", tylko że nienauczono ich
            stawiać czoła ciężkim sytuacjom, a to można zmienić.
            • waldek1610 Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:19
              kocia_noga napisała:

              > Bardzo to okrutny sąd i niesprawiedliwy.To,że większość samobójców to
              > mężczyźni nie znaczy,że więcej mężczyzn jest "mięczakami", tylko że
              > nienauczono ich stawiać czoła ciężkim sytuacjom, a to można zmienić.

              Ci mezczyzni ktorzy popelniaja samobojstwo jesli nie sa mieczakami, to na pewno
              sa slabi psychicznie i nie potrafia sobie radzic z problemami zyciowymi.
              Mezczyzni popelniaja wiecej "skutecznych" samobojstw, ale kobiety targaja sie
              na swoje zycie wielokrotnie wiecej razy, tylko robia to nieumiejetnie, nie chca
              wygladac zle w trumnie wiec wybieraja sposoby mniej drastyczne...ktore w
              rezultacie sa mniej skuteczne. Wybieraja prochy, czesto celowo liczac ze ktos
              je odratuje i wzbuda litosc.

              Natomiast wiekszosc mezczyzn samobujcow strzela sobie w leb, czy to jest oznaka
              slabosci? RAczej nie, choc nie popieram takich rozwiazan.
              • triss_merigold6 Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:39
                He, he.. strzela sobie w łeb? Może w juesej ale nie w Polsce. W Polsce
                wybierają najczęściej powieszenie.
                • waldek1610 Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:47
                  no coz, w RP sznurek tanszy i o wiele bardziej dostepny niz bron palna...
              • kocia_noga Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:58
                waldek1610 napisał:

                > Ci mezczyzni ktorzy popelniaja samobojstwo jesli nie sa mieczakami, to na
                pewno
                >
                > sa slabi psychicznie i nie potrafia sobie radzic z problemami zyciowymi.

                Powiedzmy,że "mięczak" oznacza słabego psychicznie ale z dodatkiem pogardy,
                czyli jest i opisem i oceną - przeciw temu protestowałam.
                Dalej przytaczasz fakt,że kobiety częściej podejmuja próby samobójcze i znów
                interpretujesz je w sposób niechętny kobietom.Łatwiej byłoby prowadzić sensowna
                dyskusje,gdybyśmy trzymali się faktów , nie mieszając w to swoich niechętnych
                opinii.
                Wtedy wyglądałoby to tak: mężczyźni częściej popełniają samobójstwa, a kobiety
                częściej ich próby.A potem moglibysmy zając się przypuszczeniami, dlaczego się
                tak dzieje.Ty masz już gotowe poglądy na te przyczyny - jedni kończą ze soba,
                bo sa mięczakami, inne nie kończą, bo są próżne.Co to w gruncie rzeczy wyjaśnia?
                Moim zdaniem niewiele, a budzi emocje.
                • waldek1610 Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 10:51
                  Kocia, emocje to wzbudzila autorka tego watku, ktora juz na wstepie
                  chciala "udowodnic" ze niby mezczyzni wcale nie sa taka silniejsza plcia.
                  przeczytaj sama.
              • marisa_tomei Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 23.10.06, 18:22
                waldek1610 napisał:

                > Ci mezczyzni ktorzy popelniaja samobojstwo jesli nie sa mieczakami, to na
                pewno
                >
                > sa slabi psychicznie i nie potrafia sobie radzic z problemami zyciowymi.


                I juz jestes potencjalnym samobójcą. Z tak stereotypowym mysleniem wystarczy,
                że poczujesz jak nie panujesz nad sytuacja, że pewne problemy zyciowe Cie
                przerastaja i bach! palniesz sobie w łeb. BO przecież nie jestes mięczakiem,
                prawda...?

                >
                > Natomiast wiekszosc mezczyzn samobujcow strzela sobie w leb, czy to jest
                oznaka
                >
                > slabosci? RAczej nie, choc nie popieram takich rozwiazan.

                A czym innym jest samobójstwo, jak nie oznaką słabości? Nieporadności? Bo chyba
                nie jest oznaką odwagi?
                • waldek1610 kazdy jest odpowiedzialny za swoj los 24.10.06, 06:18
                  marisa_tomei napisała:

                  > I juz jestes potencjalnym samobójcą. Z tak stereotypowym mysleniem wystarczy,
                  > że poczujesz jak nie panujesz nad sytuacja, że pewne problemy zyciowe Cie
                  > przerastaja i bach! palniesz sobie w łeb. BO przecież nie jestes mięczakiem,
                  > prawda...?


                  Kazdy czlowiek jest potencjalnym samobojca, potencjalnym zlodziejem
                  potencjalnym narkomanem itd, bo kazdy zyje tutaj na ziemi a nie w jakims raju,
                  kazdego dotykaja podobne problemy. Kazdy czlowiek jest odpowiedzialny za swoje
                  czyny.

                  Sam jestem wrazliwym facetem, ale jednoczesnie mocnym. Nie jest tak ze
                  urodzilem sie wczoraj, mam 33 lata nieraz niepanowalem nad sytuacja, lecz
                  postanowilem byc mocny, zamiast plakac. Jesli plakalem to moze z powodu
                  kobiety, ale nigdy ze mialem ciezkie warunki zyciowe, a takie tez byly.
                  • marisa_tomei Re: kazdy jest odpowiedzialny za swoj los 24.10.06, 20:58
                    waldek1610 napisał:

                    mam 33 lata nieraz niepanowalem nad sytuacja, lecz
                    > postanowilem byc mocny, zamiast plakac.


                    Więc kochanica ma racje, nigdy nie miales depresji i nie wiesz, co to jest.
                    Bo w depresji nie ma siły i mocy, nie panuje sie nad zadna sytuacja. I nie
                    trzeba przejsc przez depresje, zeby to zrozumiec, a TY uwazasz, ze miales
                    depresje, a tego pojąc nie potrafisz.
                    • waldek1610 Re: kazdy jest odpowiedzialny za swoj los 26.10.06, 05:52
                      dobrze, tylko co chcesz uslyszec? Nic nie da sie zrobic, jedynie zalic sie ze
                      depresja to stan bez wyjscia?
            • kochanica-francuza Waldemar słyszał o depresji? 22.10.06, 17:32
              Czy uważa, że jak on ma twardą skórę, to inni mają obowiązek mieć taką samą?
              • waldek1610 Waldemar tez mial depresje... 23.10.06, 05:41
                kochanica-francuza napisała:

                > Czy uważa, że jak on ma twardą skórę, to inni mają obowiązek mieć taką samą?

                Dziewczyno, ja jestem niepoprawnym romantykiem, zreszta zawsze pasjonowala mnie
                sztuka teraz maluje olejnie, zyje swoim zyciem; teatrem, opera oraz sztuka.
                Jestem wrazliwym facetem, nawet zbytnio, jesli chodzi o uczucia, ale nie mam
                zamiaru plakac nad swoim losem.

                Myslisz ze ja nigdy nie mialem depresi? Mylisz sie,oczywiscie ze mialem ale
                doszlem do wniosku, ze nie chce gryzc ziemi ani co gorsze zeby ktos patrzyl na
                mnie litosciwym spojrzeniem gdybym byl na na wozku inwalidzkim.

                Kochanica, kazdy jest czlowiekiem, kazdy ma uczucia, i nie mysl ze innym jest
                latwiej, tylko dlatego ze sprawiaja wrazenie szczesliwych. Nie mozna plakac nad
                swoim losem, trzeba sobie samemu pomoc oraz pozwolic sobie pomoc.
                • kochanica-francuza Zdiagnozowaną? 23.10.06, 18:18
                  Czy waldiemu się tylko WYDAWAŁO, że to depresja, a w istocie był to NASTRÓJ
                  MELANCHOLIJNY?

                  Czy waldi ma zaświadczenie od lekarza o depresji? na czym ona polegała? na
                  romantycznym wzdychaniu i spoglądaniu w okno?
                  • waldek1610 tak 24.10.06, 06:02
                    jak ktos ma depresje to nie potrzebuje zaswiadczenia o tym od lekarza, jednym
                    depresja przechodzi, drudzy sie jej poddaja.

                    Myslisz ze ja zyje w jakiejs angielskiej bajce o ksieciu? Dziecinstwo moje
                    przypadlo na stan wojenny w PRL-u, ojciec wyjechal zarobkowo gdy mialem 7 lat i
                    nie zobaczylem go az bylem doroslym facetem. Bylo nas 4-ke rodzenstwa wychowana
                    przez tylko matke. Potem musialem wyjechac w wieku 19 lat do USA, bez
                    znajomosci jezyka, bez znajomych, myslisz ze bylo tak kolorowo?
                    • kochanica-francuza Przestań mi truć o PRL-u i ojcu 24.10.06, 20:22
                      masz śmieszne wyobrażenia o depresji...

                      już pisałam jak depresja się ma do stanu majątkowego - nijak

                      ja pytam, czy byłeś u lekarza i się leczyłeś. może to była nostalgiam , a nie
                      depresja?

                      coraz bardziej się upewniam, że to nie była depresja
                      • kochanica-francuza Waldi, a mógłbyś opisać nam swoją "depresję"? 24.10.06, 21:34
                        Objawy, stan trwania, egzogenna czy endogenna?
                      • waldek1610 Depresja 26.10.06, 06:11
                        kochanica-francuza napisała:

                        > masz śmieszne wyobrażenia o depresji...
                        > już pisałam jak depresja się ma do stanu majątkowego - nijak
                        > ja pytam, czy byłeś u lekarza i się leczyłeś. może to była nostalgiam , a nie
                        > depresja?


                        Skad wytrzasnelas ta nostalgie? I jaki stan majatkowy? Brak pieniedzy i
                        beznadziejna sytuacja finansowa nie objawia sie tylko brakiem dostepu to dobr
                        luksusowaych...lecz sa wlasnie jedna z gownych przyczyn dlaczego ludzi popadaja
                        w depresje. Bo brak pieniedzy to brak perspektyw, brak przyjaciol brak
                        wsparcia, brak samozadowolenia. Inaczej mowiac; DEPRESJA.

                        Wiec wytlumacz mi dlaczego jedni wpadaja w depresje a drudzy nie, skoro wedlug
                        ciebie, sytuacja fanansowa i stan umyslowy nie robia roznicy?

                        Sugerujesz ze na depresje cierpia ludzi z prawdziwymi problemamy? Kto ich nie
                        ma...

                        Ja mysle ze w depresje podpadaja ludzie slabi, psychicznie.
                        • kochanica-francuza Re: Depresja 26.10.06, 15:05
                          w
                          >
                          >
                          > Skad wytrzasnelas ta nostalgie?

                          Chyba byłeś za granicą, nie?


                          >
                          > w depresje. Bo brak pieniedzy to brak perspektyw, brak przyjaciol brak
                          > wsparcia, brak samozadowolenia. Inaczej mowiac; DEPRESJA.

                          Nie. Te uczucia to NIE JEST depresja.
                          >
                          > Wiec wytlumacz mi dlaczego jedni wpadaja w depresje a drudzy nie, skoro wedlug
                          > ciebie, sytuacja fanansowa i stan umyslowy nie robia roznicy?

                          Co rozumiesz przez "stan umysłowy"? Bo to, czy się jest arystokratą, czy
                          robotnikiem, nazywa się "klasa społeczna".

                          Depresja, waldziu, jest CHOROBą. Rozrózniamy dwa typy:

                          endogenna (dosł. pochodząca z wewnątrz) - powodem jest złe funkcjonowanie chemii
                          mózgu. Kimkolwiek jesteś, mózg ci funkcjonuje źle. Leczy się farmakologicznie
                          (=lekami).

                          endogenna (dosł. pochodząca z zawnątrz) - ma sto przyczyn. Leczy się lekami i
                          terapią.




                          >
                          > Sugerujesz ze na depresje cierpia ludzi z prawdziwymi

                          ProblemamI. A co to są "prawdziwe problemy"? Depresja Waldziu to CHOROBA, jak
                          jaskra czy nowotwór. MOże się zdarzyć KAżDEMU.


                          > Ja mysle ze w depresje podpadaja ludzie slabi psychicznie.



                          Przecinek był w tym zdaniu zbędny. Zniżę się teraz do twojego poziomu. Rozumiem, że
                          >
                          >
                          >
                          • kochanica-francuza Re: Depresja 26.10.06, 15:07

                            > Przecinek był w tym zdaniu zbędny. Zniżę się teraz do twojego poziomu. Rozumiem
                            > , że w twoich oczach człowiek silny psychicznie to np. ktoś, kto prowadzi
                            własny mały biznes. Otóż osoba taka, całe życie energiczna , entuzjastyczna i
                            pracowita, może zapaść na depresję Z DNIA NA DZIEń . Osobiście taką znałam.

                            W depresji, jak w każdej innej CHOROBIE, ważne są geny i wrodzona podatność.
                            Ludzi, którzy mają depresję, ty nie widujesz. To nie są ci, co im smutno i nie
                            mają pieniędzy. Idź na Oddział Depresji, popatrz sobie, zapytaj dowolnego lekarza.
                            • kochanica-francuza Re: Depresja 26.10.06, 16:37
                              Otóż drogi waldi ZłE SAMOPOCZUCIE NIE JEST DEPRESJą.
                          • waldek1610 warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe,praca 27.10.06, 06:59
                            kochanica-francuza napisała:

                            > Depresja, waldziu, jest CHOROBą. Rozrózniamy dwa typy:

                            Tak samo jak narkomania...Wielu bogatych ludzi "cierpi" na narkomanie oraz
                            depresje. Ale czy ich problemy sa wynikiem ich desfunkcujnego stylu zycia to
                            juz nie ich wina?

                            > endogenna (dosł. pochodząca z wewnątrz) - powodem jest złe funkcjonowanie
                            > chemii mózgu. Kimkolwiek jesteś, mózg ci funkcjonuje źle. Leczy się
                            > farmakologicznie(=lekami).

                            Czyli jest choroba somatyczna... Choc procesy zachodzace w mozgu, powoduja ze
                            staje sie ona rowniesz choroba psychiczna, dlatego ze to ma wplyw na psychike
                            czlowieka.

                            > endogenna (dosł. pochodząca z zawnątrz) - ma sto przyczyn. Leczy się lekami i
                            > terapią.

                            Czyli jest rowniez choroba psychosomatyczna, ktora rozwija sie pod wplywem
                            wielu uwarunkowan zewnetrznych. Oczywiscie wedlug ciebie, warunki bytowe, tzw"
                            relationship", stosunki miedzyludzkie, praca, itd... wedlug ciebie nie maja nic
                            z ta choroba wspolnego?

                            Jesli to wszystko nie gra zadnej roli, to o jakich warunkach zewnetrznych
                            mowisz???
                            • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 27.10.06, 17:41

                              >
                              > > Depresja, waldziu, jest CHOROBą. Rozrózniamy dwa typy:
                              >
                              > Tak samo jak narkomania...

                              Jest różnica. Narkoman i alkoholik staje się nim na własne życzenie.



                              Wielu bogatych ludzi "cierpi" na narkomanie oraz
                              > depresje. Ale czy ich problemy sa wynikiem ich desfunkcujnego stylu zycia to
                              > juz nie ich wina?

                              DEPRESJA NIE JEST WYNIKIEM DYSFUNKCYJNEGO STYLU ZYCIA.


                              >
                              > >
                              >
                              >
                              > Czyli jest rowniez choroba psychosomatyczna, ktora rozwija sie pod wplywem
                              > wielu uwarunkowan zewnetrznych. Oczywiscie wedlug ciebie, warunki bytowe, tzw"
                              > relationship", stosunki miedzyludzkie, praca, itd... wedlug ciebie nie maja nic
                              >
                              > z ta choroba wspolnego?

                              Mają - ale nie tak proste, jak myślisz. X jest biedny, ma depresję, X jest
                              bogaty, nie ma depresji. Dwie osoby żyją w identycznych warunkach, jedna
                              zapadnie, druga nie.
                              • waldek1610 Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 28.10.06, 07:53
                                kochanica-francuza napisała:

                                > > Czyli jest rowniez choroba psychosomatyczna, ktora rozwija sie pod wplywem
                                > > wielu uwarunkowan zewnetrznych. Oczywiscie wedlug ciebie, warunki bytowe,
                                > > tzw" relationship", stosunki miedzyludzkie, praca, itd... wedlug ciebie nie
                                > > maja nic z ta choroba wspolnego?

                                > Mają - ale nie tak proste, jak myślisz. X jest biedny, ma depresję, X jest
                                > bogaty, nie ma depresji. Dwie osoby żyją w identycznych warunkach, jedna
                                > zapadnie, druga nie.

                                Manipulujesz moimi wypowiedziami, twoim zdaniem wychowanie sie bez ojca w
                                wielodzietnej rodzinie, przeprowadzka do obcego kraju gdy wciaz dorastasz,
                                trudnosci w odnalezieniu sie w nowym kraju, trudne zwiazki emocjonalne/sercowe
                                z kobieta lub brak bliskiej osoby, czy zle relacje rodzicami, praca ktora nie
                                odpowiada twoim aspiracjom. To wszystko wedlug ciebie jest nic takiego? No wiec
                                z jakich innych powodow zewnetrznych mozna dostac depresji???
                                • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 28.10.06, 16:47

                                  >
                                  > Manipulujesz moimi wypowiedziami

                                  Tak, gdzie?

                                  Nie jest. Jest to znaczące. NIE PROWADZI DO DEPRESJI AUTOMATYCZNIE. MOżE Ją
                                  WYWOłAć ALE NIE MUSI.Ty nie miałeś depresji, tylko złe samopoczucie. Sądząc z
                                  tego, co SAM NAPISAłEś jako "opis swojej depresji" Kto inny na twoim miejscu
                                  może by miał.
                                  • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 28.10.06, 16:48
                                    poza tym nie są to JEDYNE czynniki powodujące depresję
                                    • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 28.10.06, 20:27
                                      kochanica-francuza napisała:

                                      > poza tym nie są to JEDYNE czynniki powodujące depresję
                                      Aha, i to NIE znaczy,waldi, że jesteś "lepszy" od tych, którzy by dostali . NIE
                                      MASZ SKłONNOśCI.

                                      DEPRESJA TO NIE JEST ROZCZULANIE SIę NAD SOBą, WPROST PRZECIWNIE. dEPRESYJNY
                                      BARDZO CHęTNIE POZBYWA SIę DEPRESJI, żEBY WRóCIć DO żYCIA, ALE TO NIE JEST TAKIE
                                      PROSTE(POZBYCIE SIę).
                                  • waldek1610 Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 29.10.06, 06:38
                                    kochanica-francuza napisała:

                                    > Nie jest. Jest to znaczące. NIE PROWADZI DO DEPRESJI AUTOMATYCZNIE. MOżE Ją
                                    > WYWOłAć ALE NIE MUSI.Ty nie miałeś depresji, tylko złe samopoczucie. Sądząc z
                                    > tego, co SAM NAPISAłEś jako "opis swojej depresji" Kto inny na twoim miejscu
                                    > może by miał.

                                    "Mialem zle samopoczucie"??? Dobre! :) Gdy woda zaleje innym domy to
                                    sa "ofiarami kleski zywiolowej, powodzianami", natomiast gdy Waldusiowi zaleje
                                    mieszkanie to nic sie nie stalo, u Waldusia w domu tylko duza wilgotnosc, czyli
                                    nic takiego :)
                                    • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 29.10.06, 17:00
                                      > > WYWOłAć ALE NIE MUSI.Ty nie miałeś depresji, tylko złe samopoczucie. Sąd
                                      > ząc z
                                      > > tego, co SAM NAPISAłEś jako "opis swojej depresji" Kto inny na twoim miej
                                      > scu
                                      > > może by miał.
                                      >
                                      > "Mialem zle samopoczucie"??? Dobre! :) Gdy woda zaleje innym domy to
                                      > sa "ofiarami kleski zywiolowej, powodzianami", natomiast gdy Waldusiowi
                                      zaleje
                                      > mieszkanie to nic sie nie stalo, u Waldusia w domu tylko duza wilgotnosc,
                                      czyli
                                      >
                                      > nic takiego :)

                                      No więc poproszę o objawy tej depresji. Chciałeś się zabić? Nie mogłeś wstać do
                                      pracy i cię z niej wyrzucili? Nie miałeś siły wstać z łóżka, umyć się, zjeść
                                      czegokolwiek? Tak właśnie wygląda kliniczna depresja. Wietrzysz wszędzie spisek
                                      przeciwko tobie, a tak się składa, że to ja znam duże grupy depresyjnych i
                                      wiem , na czym to polega...
                                      >
                                      • waldek1610 Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 30.10.06, 07:20
                                        kochanica-francuza napisała:

                                        > No więc poproszę o objawy tej depresji. Chciałeś się zabić?

                                        Mialem dosc zycia i chcialem sie zabic. Tak.

                                        > Nie mogłeś wstać do pracy i cię z niej wyrzucili?

                                        Nie, ale mialem powazne problemy w pracu, z tego powodu. Ja mam stan depresujny
                                        a dla pracodawcy Waldek po prostu jest leniem, nie robi wynikow, wiec dostaje
                                        nagane lub grozi mu sie wylaniem z pracy itd.


                                        > Nie miałeś siły wstać z łóżka, umyć się, zjeść czegokolwiek?

                                        Tak, wiele razy.

                                        > Tak właśnie wygląda kliniczna depresja. Wietrzysz wszędzie spisek
                                        > przeciwko tobie, a tak się składa, że to ja znam duże grupy depresyjnych i
                                        > wiem , na czym to polega...

                                        Polskie media lubia zawsze cytowac "wyniki badan Amerykanskich naukowcow z
                                        Uniwersytetu X lub Y"... Tak sie sklada ze sluzylem w US Marines, bylem
                                        policjantem w USA, wiec z takimi przypadkami depresji mialem styk w zyciu
                                        zawodowym. Przeszedlem dziesiatki jesli nie setki godzin tzw "suicide
                                        prevention training"... wykladow z instruktorami, psychologami, lekarzami
                                        medycyny, detekywami policji, negocjatorami od sytauacji z zakladnikami,
                                        kapelanami- odpowiednik polskiego ksiedza psychologa itd itp. I wiesz co?

                                        Wszyscy powtarzali to samo: "Kazdy czlowiek kiedys w swoim zyciu bierze pod
                                        uwage samobojstwo, lecz wiekszosc ludzi znajduje tzw "way out" czyli nadzieje
                                        na poprawe, widzi jakies wyjscie z sytauacji.

                                        Mysli o samobojstwie sa objawiami depresji, wiec kazdy w swoim zyciu choc raz
                                        cierpi na depresje, lecz wiekszosc sobie z nia radzi. Z depresja nie jest tak
                                        jak sadzisz, ze niby depresja jest tepresja tylko wtedy jesli ktos na niu
                                        umiera, lub polelnia samobojstwo...

                                        Wiele ludzi wychodzi calo z depresji, czasami o wlasnych silach.
                                        • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 30.10.06, 12:37
                                          waldek1610 napisał:

                                          > kochanica-francuza napisała:
                                          >
                                          > > No więc poproszę o objawy tej depresji. Chciałeś się zabić?
                                          >
                                          > a dla pracodawcy Waldek po prostu jest leniem, nie robi wynikow, wiec dostaje
                                          > nagane lub grozi mu sie wylaniem z pracy itd.
                                          >
                                          >
                                          > > Nie miałeś siły wstać z łóżka, umyć się, zjeść czegokolwiek?
                                          >
                                          > Tak, wiele razy.


                                          Aaaaa, no to co innego. No wiesz , do tej pory pisałeś o "złym samopoczuciu", a
                                          nie o objawach jak wyżej. To mnie zmyliło.


                                          >
                                          > >
                                          > Polskie media lubia zawsze cytowac "wyniki badan Amerykanskich naukowcow z
                                          > Uniwersytetu X lub Y"...

                                          Nie interesują mnie wyniki badań żadnych naukowców (nb. amerykański, europejski
                                          - z małej litery). Ja takich ludzi znałam osobiście, jako współpacjentka.
                        • xtrin Re: Depresja 26.10.06, 19:18
                          > Bo brak pieniedzy to [...] brak przyjaciol

                          Waldkowi gratulujemy przyjaciół...
                    • kochanica-francuza To co "jednym przechodzi a inni się temu poddają" 24.10.06, 21:34
                      to jest wszystko, ale NIE DEPRESJA.
          • roraima Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:48
            waldek1610 napisał:
            > Pracowalem w Policji w USA oraz sluzylem w US Marines, wiec przeszedlem wiele
            > tzw "suicide prevention training", wiem dokladnie na czym to polega. Jak
            > wyperswadowac ludziom podatnym na takie stany emocjonalne, oraz jak samemu byc
            > mocnym.

            na czym to polega? napisz, może ktoś skorzysta z Twoich doświadczeń
            • waldek1610 Prewencja ......Myslec pozytywnie! :) 22.10.06, 11:47
              roraima napisała:

              > waldek1610 napisał:
              > > Pracowalem w Policji w USA oraz sluzylem w US Marines, wiec przeszedlem
              > > wiele tzw "suicide prevention training", wiem dokladnie na czym to polega.
              > > Jak wyperswadowac ludziom podatnym na takie stany emocjonalne, oraz jak
              > > samemu byc mocnym.


              > na czym to polega? napisz, może ktoś skorzysta z Twoich doświadczeń


              Ludzie musza zrozumiec ze ich los zalezy od nich samych, oraz to ze zawsze
              jest "way out" czyli nadzieja na poprawe. Pozatym trzeba samemu myslec
              pozytywnie, oraz pomoc innym zaczac myslec pozytywnie. Tak wogole caly Sukces
              Amerykanski stoji na optymizmie i wierze w przyszlosc. Co bylo sie nie liczy,
              bo rozpamietywanie upadkow nie pomoze nam tylko jeszcze bardziej poglebi.

              Myslec pozywywnie!

              W Polsce jest wiele ludzi ktorzy zawsze potrafia znalezc cos negatywnego nawet
              w najbardizej pozytywnej rzeczy, ta postawa naprawde mnie irytuje.
              • kochanica-francuza Waldek, nie zyczę ci depresji... 22.10.06, 18:39
                ale mógłbyś zrozumieć, że myślenie pozytywne jest czasem tak niemożliwe jak latanie.
                • waldek1610 Waldek tez czlowiek, i tez depresje przechodzil... 23.10.06, 05:34
                  kochanica-francuza napisała:

                  > ale mógłbyś zrozumieć, że myślenie pozytywne jest czasem tak niemożliwe jak
                  > latanie.

                  Latanie jest niemozliwe? Z twoja postawa ludzie nadal siedzieliby na lace
                  podziwiajac ptaki w locie. A tymczasem Amerykanscy braci Wright w 1903
                  zazdroszczac ptakom, pomysleli, musimy dorobic sobie skrzydla no i jednak sie
                  da!!!

                  > Waldek, nie zyczę ci depresji...

                  Wracajac do depresji. Czy ty Kochanica sadzisz ze ja urodzilem sie w raju i
                  bylem wychowany przez angielska arystokracje? Nie, ja jestem dzieckiem stanu
                  wojennego, ojciec wyjechal zarobkowo gdy mialem 7 lat i nie zobaczylem go az
                  bylem dorosly, wychowywala nas matka- 4-rke rodzenstwa, tem mialem wiele
                  powodow do depresji, tez jej zaznalem, ale zamiast plakac nad soba,
                  postanowilem byc silny.
                  • kochanica-francuza Skoro 23.10.06, 18:13
                    • kochanica-francuza Re: Skoro "postanowiłeś być silny zamiast płakać 23.10.06, 18:16
                      nad sobą" - to to nie była depresja.

                      A wychowanie i poziom finansowy nie \ma nic wspolnego z depresją. Mozna być
                      depresyjnym brytyjskim arystokratą albo depresyjnym robotnikiem
                      małomiasteczxkowym. Lub niedepresyjnym arystokratą i robotnikiem. Depresja
                      waldusiu to nie jest myslenie "ach jak mi źle bo nie mam kasy" tylko PO\\WAŻNA
                      CHOROBA.

                      A ja miałam na myśli latanie ot tak, jak ptaki - samemu, bez samolotu,
                      paralotni i nawet spadochronu. Takie jak zdarza się w snach.
                      • waldek1610 z depresja jedni sobie radza inni nie. 24.10.06, 06:10
                        jesli ktos rzeczywiscie jest brytyjskim arystokratom i jest w depresji to nie
                        mam dla takiej osoby zadnego wspolczucia. Rzeczywiscie takiemu brytyjskiemu
                        arystokracie jest zyc drudno, ze kazdy gornik pracujacy 12 godzinne zmiany w
                        kopalni powinien sie nad "biednym arystokratom zlitowac" i przyjsc po pracy
                        pocieszyc go.


                        PS. Nie jest tak jak sugerujesz, ze niby depresja jest depresja jesli nigdy nie
                        jest uleczona. Niektorzy ludzi sami sobie z nia poradza, bez pomocy innych.
                        • kocia_noga Re: z depresja jedni sobie radza inni nie. 24.10.06, 08:27
                          waldek1610 napisał:

                          Najwyraźniej nie wiesz, co to jest depresja.Nie chodzi mi o osobiste
                          doświadczenia - nie znasz znaczenia tego słowa po prostu, brak ci wiedzy.
                          • waldek1610 Re: z depresja jedni sobie radza inni nie. 24.10.06, 11:52
                            jesli chcesz znajsc definicje "depresji" to wystarczy spojrzec do encyklopedi,
                            lub ksiazki medycznej, jesli chcesz poznac opinie innych to odwiedz forum
                            internetowe...

                            to wlasnie jest forum, gdzie wypowiadac sie moze kazdy nie tylko ci co "wiedza
                            lepiej".
                            • kot_behemot8 Re: z depresja jedni sobie radza inni nie. 24.10.06, 21:01
                              Jasne, jasne... tylko ze na niektóre tematy aby się wypowiadać trzeba posiadać
                              jakąś wiedzę, często całkiem sporą wiedzę. Jak się takiej wiedzy nie ma to
                              oczywiście też mozna dyskutować, ale raczej na tematy w rodzaju dupa Maryni.
                              Depresja to temat wymagający wiedzy, przynajmniej w zakresie podstawowych
                              definicji, a zgadzam się z Kocią, że ty takiej wiedzy w sposób widoczny nie
                              posiadasz. Efekt jest taki, że twoje rozmówczynie mówią o depresji a ty o czymś
                              co tobie się wydaje że być depresją. Podobnie jest zresztą gdy usiłujesz
                              dyskutować o feminizmie ale to już inny temat.
                            • kochanica-francuza Niestety waldi depresja jest czymś konkretnym 24.10.06, 21:36
                              i zdefiniowanym.

                              to tak jakbyś twierdził, że kot to jest takie zwierzę, które ma sześć łap ,
                              łuski i dziób... po czym miał pretensje, że "tu mogą wypowiadać się tylko ci co
                              wiedzą lepiej czym jest kot"
                        • kochanica-francuza Waldek g.ó.w.n.o wie o depresji - tu dowód 24.10.06, 21:39
                          waldek1610 napisał:

                          > jesli ktos rzeczywiscie jest brytyjskim arystokratą i jest w depresji to nie
                          > mam dla takiej osoby zadnego wspolczucia.

                          Ty zdaje się w ogóle dla nikogo nie masz współczucia, a poglądy masz pana Miecia
                          z Pcimia Dolnego... - "bogaci mogą mieć tylko wydumane problemy"




                          > kopalni powinien sie nad "biednym arystokrat zlitowac" i przyjsc po pracy
                          > pocieszyc go.

                          No i widzisz! G.ó.w.n.o wiesz o depresji! Pocieszanie się ma do niej tak, jak
                          naklejanie plasterka na nogę, która uległa skomplikowanemu złamaniu.
                      • kochanica-francuza No właśnie - "jedni sobie radzą inni nie" 24.10.06, 20:20
                        Dziękuj Bogu , że sobie poradziłeś, i nie osądzaj innych. POniał?
              • roraima Re: 22.10.06, 23:24
                a jak w marines radzą postępować z ludźmi w depresji, którzy mają mysli samobójcze?
                • waldek1610 Re: 23.10.06, 05:25
                  roraima napisała:

                  > a jak w marines radzą postępować z ludźmi w depresji, którzy mają mysli
                  > samobójcze?

                  Przedewszystkim rozmawiac o swoich problemach z innymi, ludzie popelniaja
                  samobojstwa dlatego ze mysla ze sa sami ze swoimi problemami, a tymczasem
                  trzeba sobie pozwolic pomoc.

                  Rowniez trzeba byc silnym, oraz nie martwic sie rzeczami na ktore nie mamy
                  wplywu. Ja tez mialem podobna postawe jak wiekszosc Polakow, zawsze znalazlem
                  wymowke zeby udowodnic dlaczego sie nie da. Wkoncu zrozumialem, ze trzeba
                  pogodzic sie z aspektami zycia na ktore nie mamy wplywu, i minimalizowac nasza
                  zaleznosc od nich, oraz zkoncentrowac sie na pozytywnych aspektach oraz na tym
                  gdzie posiadamy najwiecej mozliwosci osiagniecia sukcesu.

                  Wielu Polakow powie ze to sa glupoty, bo oni przeciez wola uzalac sie nad soba
                  oraz szukac litosci, a moje sugestie ze powinni sie zmienic odbieraja jako
                  afront bo przeciez to boli... :)
                  • roraima Re: 23.10.06, 23:39
                    > Przedewszystkim rozmawiac o swoich problemach z innymi, ludzie popelniaja
                    > samobojstwa dlatego ze mysla ze sa sami ze swoimi problemami, a tymczasem
                    > trzeba sobie pozwolic pomoc.

                    w jaki sposob rozmawiać z taką osobą?

                    • waldek1610 Re: 24.10.06, 06:28
                      roraima napisała:

                      > > Przedewszystkim rozmawiac o swoich problemach z innymi, ludzie popelniaja
                      > > samobojstwa dlatego ze mysla ze sa sami ze swoimi problemami, a tymczasem
                      > > trzeba sobie pozwolic pomoc.
                      >
                      > w jaki sposob rozmawiać z taką osobą?


                      Nie jest to latwe, jesli osoba podatna na depresje,czy na mysli samobujcze...
                      nie chce nikomu pozwolic sobie pomoc. Mysle ze nie nalezy pokazywac litosci
                      takiej osobie, ale aktywnie pomagac poprzez tzw "wspracie emocjonalne". Gdy ta
                      osoba zobaczy ze nie jest sama ze swoimi probelmami, ze sytuacja nie jest bez
                      wyjscia, ze warto zyc bo jest nadzieja, a takowa zawsze jest.

                      Czasami zwykla rozmowa, i spedzenie czasu z taka osoba wystarczy, bo osoby w
                      stanach depresyjnych, samobojczych czesto czuja sie odosobnieni, nie potrafia
                      sami pooradzic sobie z problemami, i mysla ze nie ma wyjscia z tej sytuacji.
      • evita_duarte Co to jest "samobujstwo" waldziu? nt 21.10.06, 17:33

        • waldek1610 czy ja smieje sie z angielszcyzny Polakow w RP? 22.10.06, 07:21
          evita_duarte napisała:

          > Co to jest "samobujstwo" waldziu? nt

          Sprobuj polowe zycia spedzic w kraju gdzie wszyscy dookola ciebie mowia po
          angielsku, zobaczymy jaka perfekcyjna bedzie twoja polszczyzna...
          • evita_duarte Re: czy ja smieje sie z angielszcyzny Polakow w R 22.10.06, 17:11
            waldek1610 napisał:

            > evita_duarte napisała:
            >
            > > Co to jest "samobujstwo" waldziu? nt
            >
            > Sprobuj polowe zycia spedzic w kraju gdzie wszyscy dookola ciebie mowia po
            > angielsku, zobaczymy jaka perfekcyjna bedzie twoja polszczyzna...
            >
            >


            Hehehehe dobre siobie. Akurat mowisz do nieodpowiedniej osoby!!!!!!!
            • waldek1610 Evitka, mowi sie "sobie"...a nie "siobie" :) 23.10.06, 05:44
              evita_duarte napisała:

              > Hehehehe dobre siobie. Akurat mowisz do nieodpowiedniej osoby!!!!!!!

              Tajemnicza jestes. Dlaczego jestes "nieodpowiednia osoba"? Sugerujesz ze
              mieszkasz rowniez za granica? Ale ile masz lat, oraz jak dlugo mieszkasz za
              granica?
              • evita_duarte Waldi niewazne jak dlugo i ile mam lat 23.10.06, 06:20
                Wazne, ze jestem Polka i po polsku mowic umiem. Tak sie sklada, ze rowniez
                pisac. Znam chlopaka, ktory z Polski wyjechal jako dzieciak, ale jest Polakiem,
                po Polsku mowi i pisze bez zarzutu. Zwyczajnie nie jest nieukiem i ma to
                minimum szacunku dla jezyka ojczystego.
                • waldek1610 zapraszamy twojego chlopaka do rozmowy! 23.10.06, 06:29
                  no to zapros swojego chlopaka na forum Feminizm, zobaczymy jaki "rusty" jest
                  jego jezyk polski. Nie opowiadaj glupot, znam zycie, to ze facet urodzil sie za
                  granica polskim rodzicom, nie jest dziwne ze mowi po Polsku, ale jak?

                  Mialem kolege ktory przyjechal do USA z Polski z rodzicami gdy mial 8 lat, jego
                  rodzice byli profesorami i naukowcami z Polski. Sluzyl ze mna w Marines, nigdy
                  nie chcial mowic po polsku, ale gdy po 2 latach spotkalismy sie na cwiczeniach,
                  poszlismy na piwo, o wtedy jezyk mu sie rozwiazal. I mowi; "Pociekaj, ide
                  zirobic siku"....Jego jezyka polski przestal sie rozwijac z chwila gdy wujechal
                  z Polski w wieku 8 lat.

                  Znam wielu ludzi w USA z polskim pochodzeniem, sa adwokatami, lekarzami, a
                  mowia polszczyzna tak jakby jezyka polskiego uczyla ich ciocia z Bialorusi.
                  • evita_duarte Nie dosc ze pisac po polsku nie umiesz 23.10.06, 14:08
                    to jeszcze nie nauczono cie czytac ze zrozumieniem. Ten chlopak ani nie urodzil
                    sie poza granicami, ani nie jest moim chlopakiem.

                    A to jak ktos mowi zalezy od jego kultury. Ty ponoc urodziles sie w Polsce, a
                    nie masz za grosz szacunku do jezyka. Nieuctwo czy lenistwo?
                    • waldek1610 najmocniej przepraszam jasnie panienke 24.10.06, 06:33
                      nieuctwo oraz lenistwo, tak masz racje rozmawiasz z zupelnym zerem...

                      ... bo z taka osoba zawsze latwiej "rozmawiac" prawda? A kazdy rozmowwca na
                      forum ma za zadanie jedynie czytac "ze zrozumieniem" i najlepiej odpowiadac tak
                      jak ty sobie tego zyczysz.

                      No to podyskutowalismy sobie Evita. Masz jeszcze cos dla mnie, do poczytania,
                      bo ja niczego wiecej nie pragne tylko czytac wszystko co masz do powiedzienia,
                      i tylko czekam na to zeby tobie przytaknac.
                      • evita_duarte To po jaka cholere czytasz 24.10.06, 15:57
                        czyjes wypowiedzi jak nie jestes w stanie ich zrozumiec? Znam takich jak ty, po
                        tygodniu pobytu w Stanach mowia: no jak to sie mowi PO WASZEMU
                        Dlaczego nie pojdziesz na amerykanskie forum? Po angielsku chyba umiesz pisac...
                        LOL
                        • waldek1610 bo to jest forum dyskusyjne, a nie biuletyn NAZI 26.10.06, 06:28
                          evita_duarte napisała:

                          > czyjes wypowiedzi jak nie jestes w stanie ich zrozumiec?

                          Dlatego ze to jest forum dyskusyjne. Rozumiesz? Dyskusja, polemika, dygresje.


                          > Znam takich jak ty,po tygodniu pobytu w Stanach mowia: no jak to sie mowi PO
                          > WASZEMU Dlaczego nie pojdziesz na amerykanskie forum? Po angielsku chyba
                          > umiesz pisac..

                          Czyli ty wierzysz w stereotypy. W USA co drugi programista, lekarz, adwokat,
                          biznesman ma jakis pochodzenie etniczne, i je kultywuje. Nie jest tak ze jak
                          Chinczyk przyjedzie do USA to mu zabieraja paleczki, i zmuszaja do spozywania
                          hamburgera na kazdym posilku... :)

                          Nie masz zielonego pojecia o zyciu, w USA jest ponad 100 narodowosci, i kazdy
                          zyje swoim zyciem. W USA kazdy je co innego, oglada inne media, i nikomu to nie
                          przeszkadza.

                          > LOL

                          laughing out loud, to chyba tez nie jest po Polsku, prawdziwa Polko? Jak jestes
                          taka patryjotka do uzywaj polskich skrotow, SSNG- czyli smieje sie na glos.
                          • kochanica-francuza Re: bo to jest forum dyskusyjne, a nie biuletyn N 26.10.06, 16:36

                            >
                            > Czyli ty wierzysz w stereotypy. W USA co drugi programista, lekarz, adwokat,
                            > biznesman ma jakis pochodzenie etniczne, i je kultywuje. Nie jest tak ze jak
                            > Chinczyk przyjedzie do USA to mu zabieraja paleczki, i zmuszaja do spozywania
                            > hamburgera na kazdym posilku... :)

                            Nie, on sam dobrowolnie chowa pałeczki i leci żreć hamburgera. A Evita żyje i
                            pracuje w Stanach jako wykładowczyni...
                          • kochanica-francuza na każdy posiłek, nie na każdym posiłku 26.10.06, 16:36
                          • kochanica-francuza waldi, masz jakieś kompleksy co do pochodzenia? 26.10.06, 16:37
                            "angielscy arystokraci", "jaśnie panienka"

                            dziadzio w czworakach u dziedzica mieszkał?
                            • pavvka Re: waldi, masz jakieś kompleksy co do pochodzeni 26.10.06, 16:48
                              kochanica-francuza napisała:

                              > "angielscy arystokraci", "jaśnie panienka"
                              >
                              > dziadzio w czworakach u dziedzica mieszkał?

                              Raczej wyraz dość powszechnego poglądu, że depresja jest fanaberią ludzi,
                              którzy nie mają nic lepszego do roboty.
                              • kochanica-francuza Re: waldi, masz jakieś kompleksy co do pochodzeni 26.10.06, 16:57
                                p
                                >
                                > Raczej wyraz dość powszechnego poglądu

                                I co ja zrobiłam w poprzednim wcieleniu, że wśród takich ciemniaków żyć muszę?
                                • pavvka Re: waldi, masz jakieś kompleksy co do pochodzeni 26.10.06, 16:58
                                  Sama sobie odpowiedz :-)
                                  • kochanica-francuza Re: waldi, masz jakieś kompleksy co do pochodzeni 26.10.06, 17:01
                                    wpisałbyś się w wątku o zastępowaniu Romka
                                    • pavvka Re: waldi, masz jakieś kompleksy co do pochodzeni 26.10.06, 17:24
                                      Nie mam nic wystarczająco genialnego do powiedzenia w tamtym temacie.
                                  • kochanica-francuza Re: waldi, masz jakieś kompleksy co do pochodzeni 26.10.06, 17:06
                                    pavvka napisał:

                                    > Sama sobie odpowiedz :-)
                                    e, puffek, aleś nieużyty
                          • evita_duarte Jak mozna dyskutiwac o czyms 26.10.06, 17:23
                            skoro sie nie rozumie o czym mowa.
                            Tak, Lol jest po angielsku. W jakim jezyku jest "samobujstwo".
                            PS. Z polaczkami zapominajacymi wlasnej mowy po dwoch tygodniach pobytu
                            spotkalam sie osobiscie.
                            • kochanica-francuza Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 26.10.06, 17:31
                              Sądzę, że Waldek pochodzi z takiego domu, gdzie ortografię uważano za nieistotne
                              utrudnianie zycia biednym rolnikom.
                              • evita_duarte Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 26.10.06, 17:44
                                kochanica-francuza napisała:

                                > Sądzę, że Waldek pochodzi z takiego domu, gdzie ortografię uważano za
                                nieistotn
                                > e
                                > utrudnianie zycia biednym rolnikom.

                                A ja mysle, ze jest juz tak zmanierowany, ze kiedy ktos zwroci mu uwage, ze
                                popelnil blad, to zamiast powiedziec: coz zdarza sie, to on napada na te osobe:
                                to nie moja wina, ja w kraju nie bylem latami. Z tym, ze trafil jak kula w
                                plot, bo nie trzeba byc w kraju, zeby pisac i czytac po polsku.
                                • kochanica-francuza Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 26.10.06, 17:51

                                  > A ja mysle, ze jest juz tak zmanierowany, ze kiedy ktos zwroci mu uwage, ze
                                  > popelnil blad, to zamiast powiedziec: coz zdarza sie, to on napada na te osobe:
                                  >
                                  > to nie moja wina, ja w kraju nie bylem latami. Z tym, ze trafil jak kula w
                                  > plot, bo nie trzeba byc w kraju, zeby pisac i czytac po polsku.

                                  A moim zdaniem u niego w domu mówiono niedbale i niepoprawnie i waldi, żeby się
                                  do tego nie przyznać, zwala na wyjazd.
                                  • cito1 Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 26.10.06, 21:00
                                    kochanica-francuza napisała:
                                    >
                                    > A moim zdaniem u niego w domu mówiono niedbale i niepoprawnie i waldi, żeby się
                                    > do tego nie przyznać, zwala na wyjazd.

                                    Kurde a w moim domu, uczono mnie, że imiona jakoż i nazwiska wali się z dużej
                                    litery - W jak Waldi.
                                    • cito1 Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 26.10.06, 21:03
                                      waldek1610 to nick a Waldi to imię.
                                      • kochanica-francuza Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 26.10.06, 21:10
                                        cito1 napisała:

                                        > waldek1610 to nick a Waldi to imię.
                                        waldi to skrót nicka
                                        • cito1 Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 28.10.06, 20:33
                                          Ta, a francuz to też skrót nicka, od dziś walimy z małej.
                                          • kochanica-francuza Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 28.10.06, 23:07
                                            cito1 napisała:

                                            > Ta, a francuz to też skrót nicka, od dziś walimy z małej.
                                            Ściśle biorąc - francuzica. Mój nick nie oznacza, że jestem Francuzem/Francuzką.
                                            • cito1 Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 29.10.06, 12:01
                                              A kochanica, kochanka Polaka czym się różni od kochanicy, kochanki francuza?
                                    • evita_duarte Chyba, ze chcesz podkreslic brak szacunku do tej o 26.10.06, 22:38
                                      do tej osoby. Dlatego ja napisze zawsze Ty cito, Ty kochanico, Ty stephen, ale
                                      ty waldus, ty tadzik.
                              • takete_malouma Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 28.10.06, 20:05
                                kochanica-francuza napisała:

                                > Sądzę, że Waldek pochodzi z takiego domu, gdzie ortografię
                                > uważano za nieistotne utrudnianie zycia biednym rolnikom.

                                Zachodzę w głowę skąd bierze się zarzut, że feminizm to fanaberia białych klasistek z domków na przedmieściach...
                                • kochanica-francuza Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 28.10.06, 23:09

                                  > Zachodzę w głowę skąd bierze się zarzut, że feminizm to fanaberia białych klasi
                                  > stek z domków na przedmieściach...

                                  Ja też, zwłaszcza że dorastałam w blokach gierkowskich. W tym dobrych parę lat w
                                  mieszkaniu o powierzchni 17 (słownie: siedemnaście) metrów kwadratowych (całość
                                  mieszkania, czyli pokój z łazienką. Kuchni nie było, kuchenka stała w
                                  przedpokoju. Dzieliłam je z matką.)
                                  • takete_malouma Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 29.10.06, 00:05
                                    > Ja też, zwłaszcza że dorastałam w blokach gierkowskich. W tym
                                    > dobrych parę lat w mieszkaniu o powierzchni 17 (słownie:
                                    > siedemnaście) metrów kwadratowych (całość mieszkania, czyli
                                    > pokój z łazienką. Kuchni nie było, kuchenka stała w
                                    > przedpokoju. Dzieliłam je z matką.)

                                    I stąd ta potrzeba czucia się klasowo lepszą od kogoś, np. od rolników?
                                    • kochanica-francuza Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 29.10.06, 00:11

                                      > I stąd ta potrzeba czucia się klasowo lepszą od kogoś, np. od rolników?

                                      Misiu, ja się nie czuję klasowo lepsza od rolników. POchodzę z ziemiaństwa,
                                      mieszkałam w gierkowskich blokach, nie zagniesz mnie z żadnej strony - ani od
                                      "klasizmu laluń z podmiejskich willi", ani od "kompleksów proletariatu" . Mnie
                                      po prostu irytuje obecny W NIEKTóRYCH śRODOWISKACH (a obecnie we wszystkich)
                                      stosunek do języka ojczystego i jego form.
                                      • takete_malouma Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 29.10.06, 00:19
                                        > POchodzę z ziemiaństwa, mieszkałam w gierkowskich blokach, nie
                                        > zagniesz mnie z żadnej strony - ani od "klasizmu laluń z
                                        > podmiejskich willi", ani od "kompleksów proletariatu".

                                        Samobój miesiąca :)))). "Pochodzę z wyżyn, wylądowałam na nizinach i wcale ale to wcale nie mam nieprzepracowanego poczucia krzywdy z tego powodu" ;) Nie bierz tego do końca serio, to taka wprawka w złośliwej pseudopsychoanalizie. Doszedłem do wniosku, że też muszę się tego nauczyć ;)
                                        • kochanica-francuza Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 29.10.06, 00:26

                                          > Samobój miesiąca :)))). "Pochodzę z wyżyn, wylądowałam na nizinach i wcale ale
                                          > to wcale nie mam nieprzepracowanego poczucia krzywdy z tego powodu" ;)

                                          Pochodzę ze śREDNICH WYżyn, wylądowałam w inteligencji.

                                          Takete, widzę, że staniesz na uszach i zaklaskasz nogami, żeby udowodnić moje
                                          kompleksy.

                                          • takete_malouma Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 29.10.06, 00:52
                                            > Pochodzę ze śREDNICH WYżyn, wylądowałam w inteligencji.
                                            >
                                            > Takete, widzę, że staniesz na uszach i zaklaskasz nogami,
                                            > żeby dowodnić moje kompleksy.

                                            Nie muszę. Wciąż jest w wątku twoja wypowiedź, w której stwierdzenie czyjegoś rolniczego pochodzenia ma funkcję przytyku. To jest klasizm, kropka.
                                            • kot_behemot8 Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 29.10.06, 08:54
                                              takete_malouma napisał:

                                              > > Pochodzę ze śREDNICH WYżyn, wylądowałam w inteligencji.
                                              > >
                                              > > Takete, widzę, że staniesz na uszach i zaklaskasz nogami,
                                              > > żeby dowodnić moje kompleksy.
                                              >
                                              > Nie muszę. Wciąż jest w wątku twoja wypowiedź, w której stwierdzenie czyjegoś
                                              r
                                              > olniczego pochodzenia ma funkcję przytyku. To jest klasizm, kropka.


                                              Aco ma "klasizm" do kompleksów? Bo to kompleksy jej udowadniasz a nie "klasizm"
                                              (ca za idiotyczne określenie btw, masz jakies niezdrowe ciągoty do "mondrych"
                                              słówek - nie wiem czy wiesz, ale to zazwyczaj wynika z kompleksów, np kompleksu
                                              braku wykształcenia)
                                              • takete_malouma Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 29.10.06, 12:48
                                                > (ca za idiotyczne określenie btw, masz jakies niezdrowe ciągoty
                                                > do "mondrych" słówek

                                                Określenie ogólnie przyjęte i stosowane: tinyurl.com/yaldmt
                                                • kochanica-francuza Re: No ja przecież wszystkich znajomych pytam 29.10.06, 17:01
                                                  o pochodzenie i rodowód. ;-)

                                                  Foremki, przedstawić mi tu herby i genealogię do pięćdziesiątego pokolenia, bo
                                                  nie będę z wami gadać!
                                    • kochanica-francuza Re: Evitko, to nie kwestia wyjazdu do USA 29.10.06, 00:12

                                      >
                                      > I stąd ta potrzeba czucia się klasowo lepszą od kogoś, np. od rolników?
                                      Takete, może ty masz potrzebę czucia się klasowo lepszym i projektujesz ją na
                                      mnie? A poza tym na tym forum najjaskrawiej przejawia się ona u waldiego, który
                                      jak wiadomo jest klasyczną feministką. :-PPPPP
    • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 13:52
      Znam tylko jeden kraj na świecie gddzie więcej kobiet niz mężczyzn popełnia
      samobójstwa. Są to Chiny. No ale tam sytuacja kobiet jest naprawde nie do
      pozazdroszczenia.
    • triss_merigold6 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 16:06
      Większa rozpiętość jest w Rosji. Mężczyźni są słabsi psychicznie, częściej
      podejmują skuteczne próby samobójcze (powieszenie), bardziej psychicznie dotyka
      ich bezrobocie i pozbawienie dotychczasowego statusu społecznego.
      • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 17:22
        triss_merigold6 napisała:

        > Większa rozpiętość jest w Rosji. Mężczyźni są słabsi psychicznie, częściej
        > podejmują skuteczne próby samobójcze (powieszenie), bardziej psychicznie
        dotyka
        >
        > ich bezrobocie i pozbawienie dotychczasowego statusu społecznego.
        Rzeczywiście masz rację. Choc warto dodać, że Rosja ma tez jeden z najwyższych
        wskaźników samobójstw wśród kobiet. Tam chyba nikomu nie jest lekko.
    • kochanica-francuza Bo mężczyźni mają się za półbogów i nawet z sercem 21.10.06, 16:32
      nie chodzą do lekarza.

      Tym bardziej z depresją nie pójdą do terapeuty. Zwłaszcza w POlsce.
      • kochanica-francuza Jak można być do tego stopnia bezdusznym 21.10.06, 16:33
        co waldek, to ja nie rozumiem.

    • johnny-kalesony Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 17:06
      Ponieważ 95% kobiet wygląda obecnie jak Kazia Szczuka a spora część z nich
      również tak się zachowuje.

      Pozrawiam
      Keep Rockin'
      • kochanica-francuza Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 17:10
        Tak, kalesonku, jakieś dowody? Mieszkasz wśród Eskimosów?
        • johnny-kalesony Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 17:21
          Tak, to prawda - w krajach skandynawskich Kazimiera mogłaby uchodzić za kobiecą
          i piękną.

          www.youtube.com/watch?v=a3PHg5sAsQ8
          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
    • asztaka Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 17:52
      no wlasnie, faceci mniej dbaja o swoje zdrowie (takze psychiczne). bardziej niz kobiety tlumia emocje, problemy w sobie - to niezdrowe. bardziej unikaja lekarzy. mysle ze to jest decydujace.
      • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 17:57
        Tak tylko jak mają nie tłumić emocji skoro kobiety wymagaja od nich żeby byli
        zawsze silni, zwarci i gotowi. Kobietom słabośc sie wybacza, mężczyznom nigdy a
        przeciez jesteśmy tylko ludźmi.
        • bacha76 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 18:59
          > Tak tylko jak mają nie tłumić emocji skoro kobiety wymagaja od nich żeby byli
          > zawsze silni, zwarci i gotowi. Kobietom słabośc sie wybacza, mężczyznom nigdy
          a
          >
          > przeciez jesteśmy tylko ludźmi.


          Mi wydaje sie,z e to nie kobiety wymagają od meżczyzn aby byli zwarci, silni i
          gotowi. To sami mężczyźni od siebie tego wymagają. Bo tak prawdę mówiąc to
          większości kobiet tak na tej sile nie zależy.
          I to raczej mężczyźni sami sobie nie wybaczają słabości.
          • margot_may Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 19:06

            > Mi wydaje sie,z e to nie kobiety wymagają od meżczyzn aby byli zwarci, silni i
            > gotowi. To sami mężczyźni od siebie tego wymagają. Bo tak prawdę mówiąc to
            > większości kobiet tak na tej sile nie zależy.
            > I to raczej mężczyźni sami sobie nie wybaczają słabości

            bo musza miec coś, co ich odróżnia od kobiet. przeciwieństwa. to ważne.
            • bacha76 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 21:24
              bo musza miec coś, co ich odróżnia od kobiet. przeciwieństwa. to ważne.

              Hmm, to powinni poszukac czegoś w czym bedą lepis. A nie wymyślac coś na siłe.
              • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 21:36
                bacha76 napisała:

                > bo musza miec coś, co ich odróżnia od kobiet. przeciwieństwa. to ważne.
                >
                > Hmm, to powinni poszukac czegoś w czym bedą lepis. A nie wymyślac coś na siłe.


                A to w ogóle jest śmieszna sprawa.Spotkałam się kilka razy w życiu z czymś
                takim,że facet tokował okrutnie robiąc z siebie durnia, na pzrykład pieprząc o
                historii sztuki, na której się nie znał, albo o chemii, albo o czyms
                innym.Wychodził na idiotę, bo to czym chciał świat zadziwić wskazywało na jego
                ignorancję.Rozszyfrowałam to tak : facet, który był dobrym muzykiem uważał że
                muzyka jest prosta i znaie sie na niej jest zreczą oczywistą, nie wartą tego
                żeby się nią chwalić, ale ekonomia, o, to coś niezrozumiałego, dziwnego, to
                jest coś, więc tym się będzie chwalić.I chwalił.
                Inny znał się świetnie na chemii oraz miał dryg i cierpliwośc do uczenia
                (wspaniale dawał korepetycje).Ten też uważał swoje umiejętności za oczywiste,
                więc chwalił się znajomością filozofii powodując,że omal nie zeszłam z tego
                świata ze smiechu.Widac filozofia była dla niego tym czyms niezwykłym i
                tajemniczym, czym wartop się puszyć. I tak dalej.
                • triss_merigold6 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 21:57
                  Miałam nieprzyjemność spotkac durni, ktorzy twierdzili, że znają sie na
                  wszystkim a na polityce zwłaszcza. Bez zmrużenia oka taki wał po zawodówce czuł
                  się na siłach dyskutować ze mną - politologiem o kwestiach, które generalnie
                  wymagają przynajmniej znajomości pewnych pojęć, definicji, systemów i teorii.
                  Cóż, takie osoby z przyjemnością glanuję z wyżyn posiadanej wiedzy.P Niestety
                  są zbyt głupie, żeby dostrzeć szyderstwo i ironię.;)
                  • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 22:29
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Miałam nieprzyjemność spotkac durni, ktorzy twierdzili, że znają sie na
                    > wszystkim a na polityce zwłaszcza. Bez zmrużenia oka taki wał po zawodówce
                    czuł
                    >
                    > się na siłach dyskutować ze mną - politologiem o kwestiach, które generalnie
                    > wymagają przynajmniej znajomości pewnych pojęć, definicji, systemów i teorii.
                    > Cóż, takie osoby z przyjemnością glanuję z wyżyn posiadanej wiedzy.P Niestety
                    > są zbyt głupie, żeby dostrzeć szyderstwo i ironię.;)

                    No właśnie.A przecież może istnieje coś, na czym faktycznie taki wał się zna i
                    mógłby o tym pogadać.Ale jesli wybiera temat który uznał za prestiżowy bo/i się
                    na nim nie zna, tożadne glanowanie nie ma szans zajść, dokładnie jak z naszymi
                    trollami.On tego nie zrozumie, bo za trudne, pozostanie pzry swoich odkryciach,
                    kto wie? może uznać,że to on ciebie zglanował.
                    • triss_merigold6 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 22:37
                      Widzisz, jestem na tyle niemiła, że niekiedy odmawiam dyskusji argumentując:
                      nie znasz się człowieku, nie jesteś dla mnie partnerem a ja nie mam ochoty na
                      darmowy wykład wprowadzający. Szkoda mi czasu na niesienie kaganka oświaty
                      wśród młotów po prostu. Ale lekceważenie dam odczuć w sposób nie budzący
                      wątpliwości.;)
    • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 11:26
      Moja kumpela studentka socjologii na podstawie jak twierdzi badań naukowych
      napisała mi coś takiego. Pisałem juz o tym na forum kobieta i praktycznie
      wszyscy się zgodzili, że to prawda. No i myślę, że tu mamy po części
      wyjasnienie sprawy tak częstych samobójstw mężczyzn.

      Kobiety preferują mężczyzn silnych, pracowitych, ambitnych, pewnych
      siebie,umiarkowanie agresywnych, dominujących nad innymi mężczyznami,
      mających dobre perspektywy finansowe, wysoką pozycje społeczną, władzę,
      prestiż. Kobiety wystrzegają się mężczyzn słabych, niepewnych siebie,
      bojaźliwych, mających słabe perspektywy finansowe, niską pozycje społeczną,
      takich którzy nie cieszą się szacunkiem społecznym, łatwo dają się zdominować
      przez innych mężczyzn. Kobiety są gotowe zakończyć związek, gdy mężczyzna
      stracił pracę, nie chce się piąć po szczeblach kariery zawodowej, jest
      leniwy. Można powiedzieć, że samice zawsze poszukują silnych samców, którzy
      zapewnią im i ich potomstwu wysoki status materialny i poczucie bezpieczeństwa.
      • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 11:39
        No, dobra, ale jaki to ma związek z samobójstwami?
        Mężczyźni tez mają swoje preferencje i kobiety również cierpia z powodu
        odrzucenia albo mozliwości odrzucenia na rynku matrymonialnym.Niektórzy
        twierdzą,że stąd u dziewcząt anoreksja i inne formy autoagresji, czyli czegoś w
        rodzaju samobójstwa.
        Więc skąd się to bierze,że mężczyzn - udanych samobójców jest więcej?
        • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 11:56
          To była odpowiedź tym, którzy twierdzą, że kobiety nie chca aby mężczyźni nad
          nimi górowali czy nawet dominowali. Badania naukowe wskazują, że własnie takich
          mężczyzn dominujących samców alfa kobiety chcą. Zresztą mężczyźni tez o tym
          wiedzą i tacy własnie staraja się być. Tylko, że jak to w zyciu jednym sie
          udaje a innym nie a wiadomo, że porażka przynosi frustrację. Moim zdaniem po
          prostu społeczeństwo ma wobec mężczyzn wyższe wymagania i oczekiwania i ci,
          którzy im nie umieją sprostać czuja sie przegrani i często popełniaja
          samobójstwo. Uważam, że wine za to ponosi w dużym stopniu właśnie nielubiany
          przez was feministki patriarchat, który paradoksalnie ostro bije także w wielu
          mężczyzn.
          • bacha76 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 12:06
            Wiesz, nigdy nie zastanawiałam się nad tym czego społeczeństo oczekuje od
            meżczyzn i jacy oni chca być. Czasami na siłe. Na pewno jest sporo racji w tym
            co napisałeś. Tylko czy jeśli meżczyzna nie jest taki jakiego widziałoby go
            społeczeństwo np nie jest silny, nie jest agresywny to na siłe musi sie
            zmienić.? Nie ma swojego zdania, nie zna swojej wartości jako człowieka?
            Bo tego nie rozumiem.
            Wiesz od kobiet też wiele się wymaga np łagodości albo żeby lubiły dzieci, czy
            żeby były cierpliwe. Ja żadnej z tych cech nie posaidam. A jakos nie popadłam z
            tego powodu we frustracje. Bo w sumie co mnie to czego ktos tam odemnie
            oczekuje.
            To nie rozumiem dlaczego mężczyźni tak sie przejmują. W końcu naprawde nie 100%
            kobiet chce meżczyzn silnych , agresywnych itp.
            • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 13:13
              bacha76 napisała:

              > Wiesz, nigdy nie zastanawiałam się nad tym czego społeczeństo oczekuje od
              > meżczyzn i jacy oni chca być. Czasami na siłe. Na pewno jest sporo racji w
              tym
              > co napisałeś. Tylko czy jeśli meżczyzna nie jest taki jakiego widziałoby go
              > społeczeństwo np nie jest silny, nie jest agresywny to na siłe musi sie
              > zmienić.? Nie ma swojego zdania, nie zna swojej wartości jako człowieka?
              > Bo tego nie rozumiem.
              > Wiesz od kobiet też wiele się wymaga np łagodości albo żeby lubiły dzieci,
              czy
              > żeby były cierpliwe. Ja żadnej z tych cech nie posaidam. A jakos nie popadłam
              z
              >
              > tego powodu we frustracje. Bo w sumie co mnie to czego ktos tam odemnie
              > oczekuje.
              > To nie rozumiem dlaczego mężczyźni tak sie przejmują. W końcu naprawde nie
              100%
              >
              > kobiet chce meżczyzn silnych , agresywnych itp.
              Ja sie z tobą w zasadzie zgadzam. Nawet tak jak ty nie lubię dzieci i nie chce
              i mieć. Tyle tylko, że samobójcy to właśnie ludzie o bardzo niskiej samoocenie.
              Ci ludzie czują sie przegrani, nie kochani, nie maja oparcia w rodzinie i
              przeważnie jest to proces długoletni. Samobójstwa pod wpływem jakiegos impulsu
              zdarzają się bardzo rzadko. To raczej długotrwały proces. Zacząłem w ogóle ten
              wątek ponieważ akurat jestem w trakcie lektury książki pana profesora Brunona
              Hołysta "Suicydologia" i chciałem sie z wami podzielić moimi refleksjami z
              lektury a najbardziej uderzyło mnie własnie to, że aż 84% samobójców to
              mężczyźni.
          • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 12:10
            christiano_ronaldo napisał:

            > To była odpowiedź tym, którzy twierdzą, że kobiety nie chca aby mężczyźni nad
            > nimi górowali czy nawet dominowali. Badania naukowe wskazują, że własnie
            takich
            >
            > mężczyzn dominujących samców alfa kobiety chcą.


            Dla mnie to dwie różne sprawy.Badania wskazują,że kobiety preferują taki
            typ "alfa', ale to nie jest identyczne z pragnieniem,aby je dominowali.


            Uważam, że wine za to ponosi w dużym stopniu właśnie nielubiany
            > przez was feministki patriarchat, który paradoksalnie ostro bije także w
            wielu
            > mężczyzn.

            Może to wyglądać na paradoks, ale tak właśnie jest.IMO patriarchat był niezły,
            ale teraz jest niewygodny dla obu płci.Świat się zmienił i potrzebne sa lepsze,
            batrdziej adekwatne układy.
            • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 13:14
              Kocia nogo nie jestem biologiem ale czy aby samiec alfa to nie samiec
              dominujący?
              • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 14:35
                christiano_ronaldo napisał:

                > Kocia nogo nie jestem biologiem ale czy aby samiec alfa to nie samiec
                > dominujący?


                No to podrążmy ten temat.Różne są układy w stadach.Np u oglądanych pzred
                godziną dzikich osłów indyjskich samce ostro walczą między soba o dominację, a
                potem okazuje się,że zwyciężca nie jest akceptowany pzrez samice.U małp
                niektórych samiec który wywalczył sobie dominację walcząc z innymi samcami
                bierze harem, ale samice po cichu, kiedy jest okazja,kopuluja z wybranymi przez
                siebie samcami, którzy są im mili.Zaś u dżelad, innych małp - samice, jesli
                dominujący władca haremu im się czymś narazi - odrzucają go i następuja zmiana
                władcy. jak widzisz, nie takie to prościutkie, jakby się zdawało.
          • hirondelle123 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 08:37
            > To była odpowiedź tym, którzy twierdzą, że kobiety nie chca aby mężczyźni nad
            > nimi górowali czy nawet dominowali. Badania naukowe wskazują, że własnie
            takich
            >
            > mężczyzn dominujących samców alfa kobiety chcą.


            Kiepska odpowiedź, bo te badania pokazują tylko że kobiety pożądają mężczyzn
            dominujących nad innymi mężczyznami co wcale nie oznacza, że same chcą być
            przez nich zdominowane. Potrafisz przedstawić badania dowodzące, że większość
            kobiet chce by mężczyzna nad nią górował? Wątpię, życiowe obserwacje niczego
            podobnego nie pokazują więc i badania raczej tego nie pokażą.
            • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 15:49
              hirondelle123 napisała:

              > > To była odpowiedź tym, którzy twierdzą, że kobiety nie chca aby mężczyźni
              > nad
              > > nimi górowali czy nawet dominowali. Badania naukowe wskazują, że własnie
              > takich
              > >
              > > mężczyzn dominujących samców alfa kobiety chcą.
              >
              >
              > Kiepska odpowiedź, bo te badania pokazują tylko że kobiety pożądają mężczyzn
              > dominujących nad innymi mężczyznami co wcale nie oznacza, że same chcą być
              > przez nich zdominowane. Potrafisz przedstawić badania dowodzące, że większość
              > kobiet chce by mężczyzna nad nią górował? Wątpię, życiowe obserwacje niczego
              > podobnego nie pokazują więc i badania raczej tego nie pokażą.
              Chyba źle sie rozumiemy. Oczywiście kobiety nie chca mężczyzn, którzy
              całkowicie je zdominują czy będa je pomiatali a one nie będa miały nic do
              powiedzenia. Chcą jednak mężczyzn górujących nad nimi intelektualnie, finansowo
              i tacy, którzy się nimi zaopiekują. Potocznie nazywaja to zapewnieniem
              poczcucia bezpieczeństwa. Moje życiowe obserwacje równiez to potwierdzają.
              • hirondelle123 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 17:20
                christiano_ronaldo napisał:

                > Chyba źle sie rozumiemy. Oczywiście kobiety nie chca mężczyzn, którzy
                > całkowicie je zdominują czy będa je pomiatali a one nie będa miały nic do
                > powiedzenia. Chcą jednak mężczyzn górujących nad nimi intelektualnie,
                finansowo
                >
                > i tacy, którzy się nimi zaopiekują. Potocznie nazywaja to zapewnieniem
                > poczcucia bezpieczeństwa. Moje życiowe obserwacje równiez to potwierdzają.


                Rozumiemy się dobrze. Ja twierdzę, że większość kobiet nie pożąda w jakis
                szczególny sposób mężczyzny górującego nad nią intelektualnie a ty twierdzisz
                coś innego, jednak nie popierasz tego zadnymi wynikami badań - bo te które
                przytoczyłeś dotyczą czegoś innego. Moje doświadczenia zyciowe pokazują, że
                większość ludzi dobiera się w pary o podobnym intelekcie. Istnieją oczywiście
                mężczyźni szukający głupich partnerek i kobiety poszukujące mężczyzn górujących
                nad nimi intelektualnie - jednak jest to margines żeby nie powiedzieć wręcz
                patologia. Moim zdaniem dotyczy to raczej ludzi z zaburzeniami emocjonalnymi i
                z całą pewnością nie stanowi normy.
                • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 20:56
                  hirondelle123 napisała:

                  > christiano_ronaldo napisał:
                  >
                  > > Chyba źle sie rozumiemy. Oczywiście kobiety nie chca mężczyzn, którzy
                  > > całkowicie je zdominują czy będa je pomiatali a one nie będa miały nic do
                  >
                  > > powiedzenia. Chcą jednak mężczyzn górujących nad nimi intelektualnie,
                  > finansowo
                  > >
                  > > i tacy, którzy się nimi zaopiekują. Potocznie nazywaja to zapewnieniem
                  > > poczcucia bezpieczeństwa. Moje życiowe obserwacje równiez to potwierdzają
                  > .
                  >
                  >
                  > Rozumiemy się dobrze. Ja twierdzę, że większość kobiet nie pożąda w jakis
                  > szczególny sposób mężczyzny górującego nad nią intelektualnie a ty twierdzisz
                  > coś innego, jednak nie popierasz tego zadnymi wynikami badań - bo te które
                  > przytoczyłeś dotyczą czegoś innego. Moje doświadczenia zyciowe pokazują, że
                  > większość ludzi dobiera się w pary o podobnym intelekcie. Istnieją oczywiście
                  > mężczyźni szukający głupich partnerek i kobiety poszukujące mężczyzn
                  górujących
                  >
                  > nad nimi intelektualnie - jednak jest to margines żeby nie powiedzieć wręcz
                  > patologia. Moim zdaniem dotyczy to raczej ludzi z zaburzeniami emocjonalnymi
                  i
                  > z całą pewnością nie stanowi normy.
                  Ja twierdzę i potwierdzaja to same kobiety, że poszukuja one mężczyzn, którzy
                  zapewnia im poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem jak sobie wyobrażasz, że ktos
                  zapewnia ci poczucie bezpieczeństwa i jednoczesnie w pewien sposób nad toba nie
                  góruje czy nie dominuje. Jesli się myle to napisz prosze w którym miejscu i na
                  czym polega zapewnienie poczcucia bezpieczeństwa.
                  • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 22:19
                    christiano_ronaldo napisał:

                    >> Ja twierdzę i potwierdzaja to same kobiety, że poszukuja one mężczyzn,
                    którzy
                    > zapewnia im poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem jak sobie wyobrażasz, że ktos
                    > zapewnia ci poczucie bezpieczeństwa i jednoczesnie w pewien sposób nad toba
                    nie
                    >
                    > góruje czy nie dominuje.


                    ja mam męża z którym czuję się bezpieczna.Nie ma zapędów dyktatorskich i to
                    jest też jednym z powodów mojego zaufania do niego.
                    Te dwie rzeczy nie maja ze sobą nic wspólnego, ale może w męskim świecie tak
                    jest - w końcu istnienie i kariera takich wodzów jak Hitler, Pol Pot i wielu
                    wielu innych dyktatorów, którym miliony mężczyzn dobrowolnie chciało służyć i
                    poświęcać życie zdaje się świadczyć o tym,że mężczyźni potrzebuja kogoś kto nad
                    nimi panuje żeby się pocZuć bezpiecznie.Może dlatego to dla ciebie oczywiste i
                    niewyobrażasz sobie że może być inaczej.

                  • hirondelle123 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 09:09
                    christiano_ronaldo napisał:

                    > Ja twierdzę i potwierdzaja to same kobiety, że poszukuja one mężczyzn, którzy
                    > zapewnia im poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem jak sobie wyobrażasz, że ktos
                    > zapewnia ci poczucie bezpieczeństwa i jednoczesnie w pewien sposób nad toba
                    nie
                    >
                    > góruje czy nie dominuje. Jesli się myle to napisz prosze w którym miejscu i
                    na
                    > czym polega zapewnienie poczcucia bezpieczeństwa.


                    Poczucie bezpieczeństwa nie ma nic wspólnego z dominacją. Wręcz przeciwnie,
                    związek z człowiekiem dążącym do dominacji rzadko bywa bezpieczny.
                    Bezpieczeństwo to pewność, że mogę polegać na moim mężu (a on na mnie), że
                    będzie mnie wspierał w razie choroby (a ja będe wspierać jego), że o ważnych
                    dla rodziny sprawach będziemy decydować wspólnie a on nigdy nie zrobi niczego
                    takiego bez uzgodnienia ze mną (i ja też nie zrobię), że możemy o wszystkim ze
                    sobą rozmawiać i żadne z nas nie uważa siebie za wszechwiedzącego i
                    dyskutującego za pomocą "bo ja wiem lepiej i jestem od ciebie mądrzejszy, więc
                    to ja mam rację".
                    Inaczej mówiąc: poczucie bezpieczeństwa daje związek partnerski. Tak uważa
                    znakomita większość współczesnych kobiet, a i mężczyzn też. Nie twierdzę, ze
                    dotyczy to wszystkich - jednak tendencja jest taka, że coraz więcej ludzi
                    zaczyna mysleć sposób opisany przeze mnie podczas gdy mentalność jaką ty
                    opisujesz staje się powoli marginalna, zwłaszcza wśród kobiet.
                    • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 09:14
                      hirondelle123 napisała:

                      >
                      > Poczucie bezpieczeństwa nie ma nic wspólnego z dominacją. Wręcz przeciwnie,
                      > związek z człowiekiem dążącym do dominacji rzadko bywa bezpieczny.
                      > Bezpieczeństwo to pewność, że mogę polegać na moim mężu (a on na mnie), że
                      > będzie mnie wspierał w razie choroby (a ja będe wspierać jego), że o ważnych
                      > dla rodziny sprawach będziemy decydować wspólnie a on nigdy nie zrobi niczego
                      > takiego bez uzgodnienia ze mną (i ja też nie zrobię), że możemy o wszystkim
                      ze
                      > sobą rozmawiać i żadne z nas nie uważa siebie za wszechwiedzącego i
                      > dyskutującego za pomocą "bo ja wiem lepiej i jestem od ciebie mądrzejszy,
                      więc
                      > to ja mam rację".


                      Dozrucę jeszcze,że mam poczucie bezpieczeństwa w moim związku, bo wiem,że moje
                      zdanie, uczucia i osoba sa szanowane przez męża i dlatego nie zrobi niczego na
                      co bym się nie zgodziła - i ja tak samo, a to dlatego,że jesteśmy
                      równi.Dominacja oznacZałaby podejmowanie decyzji bez porozumienia lub wbrew
                      woli.

                      > Inaczej mówiąc: poczucie bezpieczeństwa daje związek partnerski. Tak uważa
                      > znakomita większość współczesnych kobiet, a i mężczyzn też. Nie twierdzę, ze
                      > dotyczy to wszystkich - jednak tendencja jest taka, że coraz więcej ludzi
                      > zaczyna mysleć sposób opisany przeze mnie podczas gdy mentalność jaką ty
                      > opisujesz staje się powoli marginalna, zwłaszcza wśród kobiet.


                      Tak jest, podpisuję się pod tym.
                    • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 10:38
                      hirondelle123 napisała:

                      > christiano_ronaldo napisał:
                      >
                      > > Ja twierdzę i potwierdzaja to same kobiety, że poszukuja one mężczyzn, kt
                      > órzy
                      > > zapewnia im poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem jak sobie wyobrażasz, że kt
                      > os
                      > > zapewnia ci poczucie bezpieczeństwa i jednoczesnie w pewien sposób nad to
                      > ba
                      > nie
                      > >
                      > > góruje czy nie dominuje. Jesli się myle to napisz prosze w którym miejscu
                      > i
                      > na
                      > > czym polega zapewnienie poczcucia bezpieczeństwa.
                      >
                      >
                      > Poczucie bezpieczeństwa nie ma nic wspólnego z dominacją. Wręcz przeciwnie,
                      > związek z człowiekiem dążącym do dominacji rzadko bywa bezpieczny.
                      > Bezpieczeństwo to pewność, że mogę polegać na moim mężu (a on na mnie), że
                      > będzie mnie wspierał w razie choroby (a ja będe wspierać jego), że o ważnych
                      > dla rodziny sprawach będziemy decydować wspólnie a on nigdy nie zrobi niczego
                      > takiego bez uzgodnienia ze mną (i ja też nie zrobię), że możemy o wszystkim
                      ze
                      > sobą rozmawiać i żadne z nas nie uważa siebie za wszechwiedzącego i
                      > dyskutującego za pomocą "bo ja wiem lepiej i jestem od ciebie mądrzejszy,
                      więc
                      > to ja mam rację".
                      > Inaczej mówiąc: poczucie bezpieczeństwa daje związek partnerski. Tak uważa
                      > znakomita większość współczesnych kobiet, a i mężczyzn też. Nie twierdzę, ze
                      > dotyczy to wszystkich - jednak tendencja jest taka, że coraz więcej ludzi
                      > zaczyna mysleć sposób opisany przeze mnie podczas gdy mentalność jaką ty
                      > opisujesz staje się powoli marginalna, zwłaszcza wśród kobiet.
                      Kompletnie sie z toba nie zgadzam ani z kocia noga też. Wiekszość kobiet chce
                      mężczyzn o wyższym a w najgorszym wypadku równym im statusie społecznym a więc
                      w praktyce mężczyzn mądrzejszych, bogatszych, zapewniających własnie to
                      poczucie bezpieczeństwa a więc de facto górujących nad kobietą. Zauwaz, że
                      mężczyźni nic nie mówia o ty, ze kobieta ma im zapewnić poczucie bezpieczeństwa
                      dlatego, że dla mężczyzny to nieistotne. Meżczyzna u kobiety zwraca uwagę na
                      inne sprawy. Dla mnie model partnerski to ideał ale naprawde partnerskich
                      związków jest garstka. I jeszcze raz powtórzę, że chyba źle rozumiesz słowa
                      dominacja i górowanie. Chodzi nie o przemoc tylko własnie o to, że mężczyzna
                      zapewni poczcucie bezpieczeństwa, że on jest głową rodziny, zawsze powinien
                      wiedzieć co zrobić, zawsze ją obroni itp.
                      • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 10:50
                        christiano_ronaldo napisał:

                        > Kompletnie sie z toba nie zgadzam ani z kocia noga też.

                        No wiemy, wiemy.

                        Wiekszość kobiet chce
                        > mężczyzn o wyższym a w najgorszym wypadku równym im statusie społecznym


                        a więc
                        > w praktyce mężczyzn mądrzejszych, bogatszych,




                        nie "a więc".Mądrośc nie zapewnia wysokiego statusu, to raz.Kobiety mądre i
                        mądrzejsze od mężczyzn jak dotąd nie osiągają wysokiego statusu spo0łecznego
                        dzięki tym swoim zaletom, więc wysoki status mężczyzny nie oznacza ani że jest
                        on mądry, a już zupełnie nie znaczy,że mądrzejszy od kobiety.

                        zapewniających własnie to
                        > poczucie bezpieczeństwa a więc de facto górujących nad kobietą.


                        No i znów to samo - ty utożsamiasz bezpieczeństwo z dziecięcym poczuciem
                        zależności, my- z czym innym.Możesz po prostu pzryjąć do wiadomości,że jesteśmy
                        dorosłe i potężny rodzic - gwarant naszego bezpieczeństwa nie jest nam
                        potzrebny.Nie musisz tego pojmować, ale przyjąć coś takiego teoretycznie możesz
                        pozostając pzry swoich potrzebach i odczuciach.


                        Zauwaz, że
                        > mężczyźni nic nie mówia o ty, ze kobieta ma im zapewnić poczucie
                        bezpieczeństwa
                        >
                        > dlatego, że dla mężczyzny to nieistotne.

                        Serio? Skąd to wiesz? Gdzie mówią tak mężczyźni?Ja się spotkałam z czymś
                        zupełnie innym.Były badania na ten temat.Mężczyźni poszukiwali związku z
                        kobietami dającymi im oparcie i poczucie bezpieczeństwa, tworzącymi wraz z nimi
                        wspólną drużynę, bez konieczności walki.


                        I jeszcze raz powtórzę, że chyba źle rozumiesz słowa
                        > dominacja i górowanie. Chodzi nie o przemoc tylko własnie o to, że mężczyzna
                        > zapewni poczcucie bezpieczeństwa, że on jest głową rodziny, zawsze powinien
                        > wiedzieć co zrobić, zawsze ją obroni itp.


                        sjp.pwn.pl/lista.php?co=dominacja
                        • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 11:01
                          Wiesz co kocia my chyba żyjemy na innych planetach. Mimo wszystko miło sie z
                          tobą rozmawiało.
                          • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 11:06
                            christiano_ronaldo napisał:

                            > Wiesz co kocia my chyba żyjemy na innych planetach. Mimo wszystko miło sie z
                            > tobą rozmawiało.


                            Więc dlaczego kończysz tę miłą rozmowę? Na mojej planecie dominacja oznacza
                            decydowanie zgodnie z własną wolą o kimś, bez uzgadniania, na twojej co innego.
                            Na mojej dorosła osoba pragnie bezpieczeństwa i współpracy ,a dziecko - ochrony
                            i dominacji- na twojej jest inaczej.
                            Na mojej wysoki status mężczyzny nie oznacza automatycznie niskiego ani
                            niższego kobiety, na twojej to konieczność.Itd itd.To są róznice między nami,
                            ale skoro tak miło się rozmawia, czemu kończysz?:))))))))))))))))))))
                            • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 11:28
                              kocia_noga napisała:

                              > christiano_ronaldo napisał:
                              >
                              > > Wiesz co kocia my chyba żyjemy na innych planetach. Mimo wszystko miło si
                              > e z
                              > > tobą rozmawiało.
                              >
                              >
                              > Więc dlaczego kończysz tę miłą rozmowę? Na mojej planecie dominacja oznacza
                              > decydowanie zgodnie z własną wolą o kimś, bez uzgadniania, na twojej co
                              innego.
                              > Na mojej dorosła osoba pragnie bezpieczeństwa i współpracy ,a dziecko -
                              ochrony
                              >
                              > i dominacji- na twojej jest inaczej.
                              > Na mojej wysoki status mężczyzny nie oznacza automatycznie niskiego ani
                              > niższego kobiety, na twojej to konieczność.Itd itd.To są róznice między nami,
                              > ale skoro tak miło się rozmawia, czemu kończysz?:))))))))))))))))))))
                              Napisze w ten sposób. Wierzę ci, że taka jesteś i tak wygląda twoje życie i
                              podoba mi sie to. Jestem jak najbardziej za. Różnica między nami polega na tym,
                              że ty twierdzisz, że takie związki to reguła a ja twierdzę, że raczej wyjątki
                              od reguły. Naprawdę nie przekonuj mnie do związków partnerskich bo ja jestem za
                              i mój związek tez jest partnerski. Tylko, że rozejrzyj sie wokoło i zauwazysz,
                              że wiekszośc związków wcale taka nie jest.
                          • hirondelle123 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 11:56
                            A nie jest to przypadkiem kwestia wieku? Bo jeśli masz około 20-stki (a cos mi
                            mówi ze tak własnie jest) to nie gniewaj się, ale twoja wiedza o tym czego chca
                            kobiety jest zerowa. W tym wieku ma się jedynie wyobrażenia o kobietach, nie
                            wiedzę o nich. A te wyobrażeniaczęsto biora się z wychowania, socjalizacji w
                            środowisku konserwatywnym lub książek czy filmów - często mających
                            kilkadziesiąt i więcej lat. Gdy za jakis czas będziesz chciał stworzyć rodzinę
                            to zapewne prędko się przekonasz jak to jest naprawdę z tą rzekomą kobiecą
                            potrzebą dominacji. Szczerze ci zyczę, byś okazał się wówczas elastyczny w
                            swoich poglądach i potrafił pogodzić się z faktami odmiennymi od wyobrażeń. Bo
                            nie ma nic smutniejszego niż samotny, wyalieniowany facet około 30, 40
                            wyobrażający sobie, ze znajdzie sobie kobietę taką jak jego własna babcia i
                            wylewający na jakimś forum żale o to, że jest inaczej a współczesne kobiety są
                            wredne.
          • takete_malouma Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 15:13
            > Uważam, że wine za to ponosi w dużym stopniu właśnie
            > nielubiany przez was feministki patriarchat, który
            > paradoksalnie ostro bije także w wielu mężczyzn.

            Nie ma żadnego paradoksu. Po prostu nazywanie tego "patriarchatem" jest błędne.
    • mroofka2 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 15:35

      słabi psychicznie i już!
      • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 15:54
        mroofka2 napisała:

        >
        > słabi psychicznie i już!
        >
        >

        No.Waldek pisal o pozytywnym mysleniu, czyli o nadziei, która daje siłę.Kobiety
        częściej próbują popełnić samobója, ale widac mają więcej nadziei i zostawiają
        furtkę.
        A z tymi chromosomami to idzie mniej więcej tak: sprawy załamań psychicznych to
        też gra hormonów, ogólnie chemii organizmu.Czasem coś nawala, czegos mamy za
        mało, czegoś za dużo.Kobiety mają podwójny chromosom X; w razie gdy cos nawala
        dzieki pracy jednego,ten drugi nadrabia.Przekłada się to na ilość nadziei.To
        ten czynnik płci.
        Drugim czynnikiem jest wyjątkowo niekozrystna dla mężczyzn socjalizacja.Uczeni
        sa od małego "twardości", co im przynosi więcej strat niż korzyści.
        Twardziele nie potrafią sięgać tez po pomoc ani z niej korzystać - oczywiście,
        zmienia się to powoli i całe szczęście.
        • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 17:20
          kocia_noga napisała:

          > mroofka2 napisała:
          >
          > >
          > > słabi psychicznie i już!
          > >
          > >
          >
          > No.Waldek pisal o pozytywnym mysleniu, czyli o nadziei, która daje
          siłę.Kobiety
          >
          > częściej próbują popełnić samobója, ale widac mają więcej nadziei i
          zostawiają
          > furtkę.
          > A z tymi chromosomami to idzie mniej więcej tak: sprawy załamań psychicznych
          to
          >
          > też gra hormonów, ogólnie chemii organizmu.Czasem coś nawala, czegos mamy za
          > mało, czegoś za dużo.Kobiety mają podwójny chromosom X; w razie gdy cos
          nawala
          > dzieki pracy jednego,ten drugi nadrabia.Przekłada się to na ilość nadziei.To
          > ten czynnik płci.
          > Drugim czynnikiem jest wyjątkowo niekozrystna dla mężczyzn
          socjalizacja.Uczeni
          > sa od małego "twardości", co im przynosi więcej strat niż korzyści.
          > Twardziele nie potrafią sięgać tez po pomoc ani z niej korzystać -
          oczywiście,
          > zmienia się to powoli i całe szczęście.
          Sporo w tym racji. Podobno kobiety maja tez wyższy poziom serotoniny i dopaminy
          ale nie wiem czy to prawda.
    • vlastovka emocje 22.10.06, 17:13
      Odnośnie opinii, że kobiety nie muszą być twardzielkami i tłumić emocji. Ależ
      muszą, jak kobieta krzyczy, okazuje agresję, to oczywiście jest histeryczką i
      pewnie okres jej się zbliża. Babskie łzy, to jak wiadomo nic poważnego. Kobiece
      emocje po prostu są lekceważone, więc trzeba wszystko załatwiać "dyplomatycznie"
      i z uśmiechem na ustach, nawet jak w środku się gotujesz.
      • christiano_ronaldo Re: emocje 22.10.06, 17:16
        Co więc twoim zdaniem powoduje, że 84% samobójstw popełniaja faceci. Jakaś
        przyczyna przecież musi być.
        • vlastovka Re: emocje 22.10.06, 17:36
          Cholera wie, może faktycznie ma to jakiś związek z genetyką, nie znam się dobrze
          na tych sprawach. A może faktycznie kobiety boją się oszpecenia i wybierają
          bardziej lajtowe a mniej pewne sposoby. Przeciez niemało słyszy się o kobietach
          łykających tabletki czy odkręcajacych kurki.
          • christiano_ronaldo Re: emocje 22.10.06, 17:38
            Jakoś mnie to nie przekonuje
            • vlastovka Re: emocje 22.10.06, 17:45
              A dlaczego jest mniej samobójstw wśród kobiet, natomiast samookaleczenia to
              zachowanie typowo kobiece? I dlaczego jest też mniej kobiet zabójców? Wszystko
              to ma przecież związek z agresją.
        • bacha76 Re: emocje 23.10.06, 09:01
          A może poprostu kobiety mają mniej czasu na użalanie się nad soba. Bo mają tyle
          spraw na głowie, tyle rzeczy do zrobienia, że poprostu już na rozmyślanie jak
          im źle nie maja poprostu czasu.

          Tzn. tak przyszło mi to to głowy, ponieważ u mnie domem zajmuje się moj mąż. I
          często jak go pytam o coś to odpowiada mi "za chwilkę, ja teraz nie mam czasu.
          ja myśle własnie o praniu, potem mam obiad ugotowac. Nie mam czasu itp". W
          większości domów to kobiety zajmują sie tymi sprawami i może poprostu one nie
          mają czasu na rozmyślania nad tym czego od nich się oczekuje. Bo są cały cały
          czas zajęte.
          • kocia_noga Re: emocje 23.10.06, 09:13
            bacha76 napisała:

            > A może poprostu kobiety mają mniej czasu na użalanie się nad soba. Bo mają
            tyle
            >
            > spraw na głowie, tyle rzeczy do zrobienia, że poprostu już na rozmyślanie jak
            > im źle nie maja poprostu czasu.
            >
            > Tzn. tak przyszło mi to to głowy, ponieważ u mnie domem zajmuje się moj mąż.
            I
            > często jak go pytam o coś to odpowiada mi "za chwilkę, ja teraz nie mam
            czasu.
            > ja myśle własnie o praniu, potem mam obiad ugotowac. Nie mam czasu itp". W
            > większości domów to kobiety zajmują sie tymi sprawami i może poprostu one nie
            > mają czasu na rozmyślania nad tym czego od nich się oczekuje. Bo są cały cały
            > czas zajęte.


            Na pewno cos w tym jest.Poza tym zazwyczaj kobieta zajmuje się bezpośrednio
            dziećmi i nawet jeśli jej Zaświta mysl o samobójstwie,zbiera wszystkie siły,bo
            jest odpowiedzialna za dzieci.Patrzy na nie, obcuje z nimi i dlatego o nich
            musi pamiętać.
          • christiano_ronaldo Re: emocje 23.10.06, 15:56
            bacha76 napisała:

            > A może poprostu kobiety mają mniej czasu na użalanie się nad soba. Bo mają
            tyle
            >
            > spraw na głowie, tyle rzeczy do zrobienia, że poprostu już na rozmyślanie jak
            > im źle nie maja poprostu czasu.
            >
            > Tzn. tak przyszło mi to to głowy, ponieważ u mnie domem zajmuje się moj mąż.
            I
            > często jak go pytam o coś to odpowiada mi "za chwilkę, ja teraz nie mam
            czasu.
            > ja myśle własnie o praniu, potem mam obiad ugotowac. Nie mam czasu itp". W
            > większości domów to kobiety zajmują sie tymi sprawami i może poprostu one nie
            > mają czasu na rozmyślania nad tym czego od nich się oczekuje. Bo są cały cały
            > czas zajęte.
            Być może jest to częściowo racja. Zauwaz jednak, że wśród nastolatków też
            więcej samobójstw popełniaja chłopcy niz dziewczyny. Więc chyba nie jest to
            takie jednoznaczne.
            • vlastovka Re: emocje 24.10.06, 10:06
              Może ma to jednak jakiś związek z empatią. Samobójstwo obciąża rodzinę:często
              ludzie się wtedy obwiniają albo wstydzą(typ moherowców). Kobiety, ponoć
              wrażliwsze, nie chcą im tego robić (a np. pociąć się można w samotności, inni
              nie muszą wiedzieć).
              A w ogóle w ogóle widzę w tym wątku jakieś gloryfikowanie facetów, że odważni,
              mają jaja żeby się powiesić czy skoczyć(o broń palną nie tak znowu łatwo)
              LOL
              • kocia_noga Re: emocje 24.10.06, 10:41
                vlastovka napisała:

                > A w ogóle w ogóle widzę w tym wątku jakieś gloryfikowanie facetów, że odważni,

                No pzrecież!Grają lepiej mw szachy, dostają Nobla, popełniają częściej
                samobójstwa, zaludniają osrodki dla bezdomnych,zakłady odwykowe i szpitale
                psychiatryczne.
                To upoważnia ich do rządzenia kobietami, wykozrystywania ich, eksploatowania,a
                jesli kobiety się na to nie godzą - to oni je zaczną wtedy traktowac
                niegrzecznie: nie pzrepuszczac w drzwiach, nie całować w rękę i w ogóle.
    • wolf1234 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 18:17
      1. Bo mężczyznom stawia się większe wymagania...
      Jeżeli dziewczyna nie zda matury/nie skończy studiów/wyleją ją z pracy, zawsze
      mnoże powiedziec: "Mężu, chciałes miec rodzine: utzymuj mnie". Mężczyzni takiego
      wyboru nie mają...

      2. Kobiety i mężczyzni używają różnych sposobów, aby się zabić: kobiety - gaz,
      leki - mężczyźni: broń palna, powieszenie sie...

      Mężczyzni maja większy dostęp do broni palnej.

      3. Ponoc po II wojnie światowej, murzyni w Stanach byli grupą społeczną która
      nie popełniała samobójstw. Jeden z amerykańskich komików, stwierdził, żejest
      tak, ponieważ "trudno popełnic samobójstwo skacząc z okna suteryny".
      Afroamerykanie uważali, że to z winy białych źle im sie dzieje, że to nieoni
      winni są swojej sytuacji. Z biegeim czasu, ze spadkeim dyskryminacji w stanach,
      murzyni coraz czesciej zaczeli samobojswta popełniac...

      Widze pewnw analogie... Może mężczyźni są bardziej odpowiedzialni niż kiobiety?
      Może własnie do kobiet skierwoana jest wieksza pomoc??

      4. Porządne samobójstwo ---> wyznacznik meskosci:
      życie mi nie idzie, jestem fajtłapa, to przynajmniej porzadnie sie zabije...
      Wstyd być odratowanycm ...
      U kobiet tego nie ma...
      • cito1 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 19:10
        Bzdura. Pierwszy punkt mogę zaliczyć bo na głowie rodziny spoczywa jednak presja
        by utrzymać rodzinę, natomiast uważam, że zamiast męskiej dumy by porządnie się
        zabić głównym czynnikiem jest to, że większość męskich samobójców to nałogowcy,
        nie potrafiący sobie poradzić ze swoimi białymi gorączkami. Społecznych,
        ekonomicznych samobójstw jest zapewne mniej. Przynajmniej w moim mieście.
        • hirondelle123 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 08:58
          Najczęstsze przyczyny samobójstw w roku 2000


          · choroba psychiczna
          · nieporozumienia rodzinne
          · przewlekła choroba
          · złe warunki ekonomiczne
          · zawód miłosny
          · nagła utrata źródeł utrzymania
          · śmierć bliskiej osoby
          · problemy szkolne
          · trwałe kalectwo
          · zachorowanie na AIDS
          · niechciana ciąża


          (źródło: Komenda Główna Policji)


          Na pierwszym miejscu choroby psychiczne. Czy nie jest przypadkiem tak, że
          mężczyzni częściej chorują psychicznie? To tłumaczyłoby dlaczego częściej
          popełniają samobójstwa.
          Na drugim nieporozumienia rodzinne. Wiadomo, że kobiety mają większą zdolność
          do pielęgnowania kontaków w rodzinie, dzięki temu jak pokłócą się z mężem to
          zawsze mogą wyżalić się rodzicom, babci, rodzeństwu, cioci itp. Mężczyźni są
          chyba bardziej samotni, bo mniej się angażują w życie rodzinne i dlatego gorzej
          znoszą rodzinne nieporozumienia.

          • pavvka Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 14:14
            Ale przyczyna samobójstwa może być trudna do zidentyfikowania. Pewnie wpisuje
            się taką przyczynę jak rodzinie się wydaje, a to niekoniecznie musi być
            przyczyna prawdziwa.
            • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 15:54
              pavvka napisał:

              > Ale przyczyna samobójstwa może być trudna do zidentyfikowania. Pewnie wpisuje
              > się taką przyczynę jak rodzinie się wydaje, a to niekoniecznie musi być
              > przyczyna prawdziwa.
              Zreszta jak twierdza fachowcy najczęściej jest to kilka przyczyn jednocześnie.
          • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 15:53
            Zgadza się. Mam tylko jedna uwagę. Osoby popełniające samobójstwo z powodu
            choroby psychicznej to przede wszystkim ludzie chorujący na depresję a nie
            wariaci w potocznym znaczeniu tego słowa.
        • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 15:59
          cito1 napisała:

          > Bzdura. Pierwszy punkt mogę zaliczyć bo na głowie rodziny spoczywa jednak
          presj
          > a
          > by utrzymać rodzinę, natomiast uważam, że zamiast męskiej dumy by porządnie
          się
          > zabić głównym czynnikiem jest to, że większość męskich samobójców to
          nałogowcy,
          > nie potrafiący sobie poradzić ze swoimi białymi gorączkami. Społecznych,
          > ekonomicznych samobójstw jest zapewne mniej. Przynajmniej w moim mieście.
          Samobójcy to ludzie o bardzo niskim poczuciu własnej wartości więc raczej nie o
          męska dumę tu chodzi.
          • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 16:25
            christiano_ronaldo napisał:

            > Samobójcy to ludzie o bardzo niskim poczuciu własnej wartości więc raczej nie
            o
            >
            > męska dumę tu chodzi.

            Moim zdaniem ta "męska duma" może być oznaka niskiego poczucia własnej wartości.

            A poza tym,nie sądzę,żebyśmy tu ten problem rozwiązali.Przypuszczam,że głowią
            się nad tym rózni badacze od lat.
            Analiza danych, kto najczęściej sam się uśmierca może być polem do róznych
            spekulacji, ale żeby postawić nawet jakąś tam w miarę dobrą hipotezę trzeba
            miec dużo więcej danych.Zbyt wiele tu róznych okoliczności;np na Węgrzech i w
            Austrii sa rejony gdzie od lat, odkąd notuje się takie dane,jest bardzo duża
            liczba samobójstw.Podobno w innych częściach globu też sa okolice samobójców i
            takie, gdzie jest dużo stulatków.
            • takete_malouma Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 26.10.06, 01:53
              > Moim zdaniem ta "męska duma" może być oznaka niskiego poczucia
              > własnej wartości

              Oho! Duma oznaką niskiego poczucia własnej wartości. To takie nowe z cyklu "wyjątki potwierdzają regułę"?
              • illiterate Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 26.10.06, 17:08
                A to akurat jest calkiem normalne. Psychologowie nazywaja to 'wysoka lecz
                chwiejna samoocena'. Moim zdaniem mieszanka dumy i kompleksow jest dosc
                uciazliwa - i dla osoby, ktora cechuja, i dla jej otoczenia.
      • hirondelle123 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 08:50
        wolf1234 napisał:

        > 1. Bo mężczyznom stawia się większe wymagania...


        Nieprawda, nie większe tylko inne. Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że
        mężczyznom stawia się mniejsze wymagania, bo nie wymaga się od nich nieustająco
        ładnego wyglądu, bo brzydkiemu chłopcu łatwiej w życiu niż brzydkiej
        dziewczynie, bo u mężczyzn toleruje się piwny brzuszek a u kobiet nie itp.




        >
        > 2. Kobiety i mężczyzni używają różnych sposobów, aby się zabić: kobiety - gaz,
        > leki - mężczyźni: broń palna, powieszenie sie...
        >
        > Mężczyzni maja większy dostęp do broni palnej.


        To prędzej jest wytłumaczenie. Nie wiem tylko czy wystarczające.



        >
        > Widze pewnw analogie... Może mężczyźni są bardziej odpowiedzialni niż
        kiobiety?


        A objawia się to na przykład tym, że na tysiąc kobiet samotnie wychowujących
        kalekie dziecko przypada jeden samotny ojciec? Poza tym co to za
        odpowiedzialność - zabic się i zostawić rodzinę z niespłaconymi długami. Jeśli
        już szukac wyjasnienia w odpowiedzialności, to chyba właśnie byłby to jej brak.




        > Może własnie do kobiet skierwoana jest wieksza pomoc??


        To jest możliwe.




        >
        > 4. Porządne samobójstwo ---> wyznacznik meskosci:
        > życie mi nie idzie, jestem fajtłapa, to przynajmniej porzadnie sie zabije...
        > Wstyd być odratowanycm ...
        > U kobiet tego nie ma...


        To też prawdopodobne.
    • mroofka2 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 22.10.06, 19:43
      jeżeli ktoś naprawde chce popełnic samobójstwi(nie mylic z próbami zwrócenia na siebie uwagi) to z pewnością znajdzie na to sposób i o tym
      świadcza te przerażające statystyki:/
    • tomekpk Jakiś głupi ten post 23.10.06, 17:33
      i co mamy sobie tym udowodnić? że jeśli popełnie samobójstwo to bedę lepszy
      albo gorszy od kobiety? Dyskusja jest bezsensu.
    • tad9 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 23.10.06, 23:24

      Dlatego, że mężczyzna, gdy się już za coś bierze - robi to konsekwentnie i
      porządnie.
      • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 08:31
        tad9 napisał:

        >
        > Dlatego, że mężczyzna, gdy się już za coś bierze - robi to konsekwentnie i
        > porządnie.
        >
        >

        Może faktycznie coś w tym jest.Np agresja w stosunku do słabszych, o której juz
        dyskutowaliśmy, u kobiet rzadko prowadzi do powaznych obrażeń, a przecież
        teoretycznie mogłaby równie często łamać kości dzieciom ( zwłaszcza
        niemowlętom), doprowadzać do kalectwa czy śmierci, ale nie, ona zacznie i nie
        skończy.
    • facet123 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 14:50
      Myślę, że to może być w pewien sposób efekt patriarchatu.
      Skoro to facet jest odpowiedzialny w większości domów za zapewnienie bytu, to
      też on odczuwa większą presję i odpowiedzialność. W chwili gdy coś idzie nie tak
      - jego wina jest postrzegana jako większa.
      Wszystko to sprawia, że bycie męzczyzną jest bardziej stresujące.
      • yagiennka Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 15:08
        No cóż, mężczyźni sa po prostu słabsi psychicznie i przecież nie od dziś to
        wiadomo. Przyroda zawsze dąży do równowagi, mężczyźni są silniejsi fizycznie a
        więc kobiety muszą byc psychicznie jako ta "wątła płeć". Poza tym faceci nie
        radzą sobie z własnymi emocjami. Kobiety potrafią się wygadać, wyplotkować,
        wyżalić i łatwiej im znieść trudy życia dzięki temu. Poza tym wydaje mi się że
        sa bardziej odpowiedzialne i to poczucie nie pozwala im skrzywdzić bliskich - bo
        samobójstwo to nie tylko odebranie sobie życia ale skrzywdzenie swoich rodziców,
        dzieci, rodziny, przyjaciół.
        • facet123 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 15:13
          Właśnie: słabość psychiki + presja wywołana patriarchatem, to są powody
          samobósstw wśród facetów.
          • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 15:15
            facet123 napisał:

            > Właśnie: słabość psychiki + presja wywołana patriarchatem, to są powody
            > samobósstw wśród facetów.
            Zgadzam się
            • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 15:21
              christiano_ronaldo napisał:

              > facet123 napisał:
              >
              > > Właśnie: słabość psychiki + presja wywołana patriarchatem, to są powody
              > > samobósstw wśród facetów.
              > Zgadzam się


              A ja niebardZo.Uważam,że tę słabą psychike mozna i trzeba wzmacniać.
              • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 15:24
                Dlaczego się nie zgadzasz uważasz, że słaba psychika plus patriarchat to nie
                przyczyna?
                Co do wzmacniania psychiki to ja widze tu przede wszystkim rolę odpowiedniego
                wychowania.
                • yagiennka Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 15:59
                  Ja się nie zgadzam z tym partiarchatem :) To nie ma nic do rzeczy. Kobiety są w
                  gorszej sytuacji bo często musza "robić" nie tylko za matkę ale i za ojca i
                  zastąpić dzieciom całą rodzinę. To dopiero jest obciążenie. Kobiety wyzwolone,
                  samodzielne, robiące kariere, na stanowiskach? Czy one nie sa bardziej obciążone
                  presją społeczną?? Ja myslę że przyczyna tkwi jednak w nieradzeniu sobie z
                  emocjami. A w Polsce być może jest aż tyle samobójstw bo sytuacja materialna
                  wielu ludzi jest bardzo zła. Gdy facet traci pracę i stanowisko staje w oknie i
                  skacze. Gdy kobieta traci to samo zaciska pasa, patrzy na swoje dzieci i bierze
                  się w garść. Tu jest przyczyna.
                  • facet123 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 16:07
                    > Ja się nie zgadzam z tym partiarchatem :) To nie ma nic do rzeczy. Kobiety są w
                    > gorszej sytuacji bo często musza "robić" nie tylko za matkę ale i za ojca i
                    > zastąpić dzieciom całą rodzinę. To dopiero jest obciążenie. Kobiety wyzwolone,
                    > samodzielne, robiące kariere, na stanowiskach? Czy one nie sa bardziej obciążon
                    > presją społeczną??

                    Nie, dlatego, że nie ma jeszcze czegoś takiego jak matriarchat. To znaczy nawet
                    wyzwolona i robiąca karierę kobieta nie czuje presji bycia "głowa rodziny" i
                    pełnej odpowiedzuialności za utrzymanie całej swojej rodziny, a nawet jeśli to
                    są to przypadki sporadyczne.

                    • yagiennka Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 16:20
                      Nieprawda. Kobieta która sama wychowuje dzieci jest odpowiedzialna za swoją
                      rodzinę i ma tą samą presję - musi je wychować, wyżywić, utrzymać. Bo przecież
                      nie facet, który płaci marne alimenty i raz na kilka miesięcy wpadnie zabrać
                      dzieci na rower.
                    • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 16:49
                      facet123 napisał:

                      > Nie, dlatego, że nie ma jeszcze czegoś takiego jak matriarchat.

                      Mam nadzieję że nigdy nie będzie.

                      To znaczy nawet
                      > wyzwolona i robiąca karierę kobieta nie czuje presji bycia "głowa rodziny" i
                      > pełnej odpowiedzuialności za utrzymanie całej swojej rodziny, a nawet jeśli to
                      > są to przypadki sporadyczne.
                      >

                      Ech, mnóstwo kobiet jest "głowami rodziny", gdy facet nawala lub go
                      brak.Coprawda inna chyba jest presja zewnętzrna , ale odpowioedzialnośc taka
                      sama.
                      • evita_duarte Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 17:08
                        kocia_noga napisała:

                        >>
                        > Ech, mnóstwo kobiet jest "głowami rodziny", gdy facet nawala lub go
                        > brak.Coprawda inna chyba jest presja zewnętzrna , ale odpowioedzialnośc taka
                        > sama.


                        Ja bym powiedziala, ze nawret na matki w takich akurat przypadkach jest wieksza
                        presja. To oczywiste, ze to matka ma zajac sie dziecmi i je wychowac. Kiedy
                        rtobi to facet to mowi sie o tym z poodziwem i pisze artykulu prasowe, bo on
                        taki wspanialy, ze sie nie upijal i nie szlajal tylko dziecmi zajal po smierci
                        zony.
                • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 16:46
                  christiano_ronaldo napisał:

                  > Dlaczego się nie zgadzasz uważasz, że słaba psychika plus patriarchat to nie
                  > przyczyna?
                  > Co do wzmacniania psychiki to ja widze tu przede wszystkim rolę odpowiedniego
                  > wychowania.


                  Ja też.Odpowiednie wychowanie i ogólnie wyższy poziom wiedzy i umiejętności
                  interpersonalnych w polskim społeczeństwie.
                  • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 24.10.06, 17:15
                    Warto jednak dodać dla byc może niezorientowanych, że poziom samobójstw w
                    Polsce wcale nie jest jakis wyjątkowy. Polska nalezy do krajów o średnim
                    wskaźniku samobójstw.
                    Co do pozostałych spraw to kobiety sa na pewno bardziej obciązone wiadomo
                    praca, rodzina, dzieci ale za to na mężczyznach spoczywa wieksza presja zarówno
                    ze strony rodziny jak i otoczenia. Tak jak pisał kolega to mężczyzna jest głowa
                    rodziny i od niego oczekuje sie, że będzie zawsze i w każdych
                    okolicznościach "prawdziwym", twardym mężczyzną a to niestety nie takie łatwe.
                    Pewnie się nie zgodzicie ale w naszym patriarchalnym społeczeństwie kobiety
                    oczywiście mają niższa pozycje społeczną, mniej zarabiaja na tych samych
                    stanowiskach itp. ale z drugiej strony nie wywiera się na nie takiej presji.
                    • evita_duarte Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 25.10.06, 00:58
                      To zalezy pod jakim wzgledem nie wywiera sie presji. jest presja bycia matka,
                      zostania w domu, opieki nad dzieckiem. Jest nawet jeszcze presja wyjscia za maz
                      i "pietno" staropanienstwa. Jesli maz zostawi to na kobiecie spoczywa presja
                      zajecia sie rodzina, stworzenia domu dla dzieciaka. Jesli tego nie zrobi to
                      jest wyrodna. jelsi facet zostawi dzieci to
                      • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 25.10.06, 09:21
                        Z tym staropanieństwem jest nawet gorzej.Kobieta jest naciskana na zdobycie
                        (piszę zdobycie, bo kultywowany jest mit,że mężczyzna nie chce się żenić)
                        męża,a jeśli się o to stara, to jest wyśmiewana i również piętnowana.To w
                        związku z tymi odzywkami jakie słyszą dziewczyny na studiach - że przyszły męża
                        szukać.To podwójna pułapka dla kobiet.
                        Fakty są takie,że szukają pary wszyscy, ale to kobiety sa tym obciążane i z
                        tego powodu wbija się je w glebę zbójeckim prawem.
      • takete_malouma Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 26.10.06, 01:58
        facet123 napisał:

        > Myślę, że to może być w pewien sposób efekt patriarchatu.
        > Skoro to facet jest odpowiedzialny w większości domów za
        > zapewnienie bytu, to też on odczuwa większą presję i
        > odpowiedzialność. W chwili gdy coś idzie nie tak
        > - jego wina jest postrzegana jako większa.
        > Wszystko to sprawia, że bycie męzczyzną jest bardziej
        > stresujące.

        Wszystko się zgadza, ale dlaczego upieracie się, żeby ten układ nazywać "patriarchatem"?
    • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 26.10.06, 21:39
      Warto przeczytać. Co prawda nie o samobójstwach ale o kobietach, mężczyznach i
      niszczącym patriarchacie.
      www.hongan.pl/odemnie.htm
      • kocia_noga Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 26.10.06, 22:05
        christiano_ronaldo napisał:

        > Warto przeczytać. Co prawda nie o samobójstwach ale o kobietach, mężczyznach
        i
        > niszczącym patriarchacie.
        > www.hongan.pl/odemnie.htm

        Fajne wywiady, szkoda,że nie wiem z kim ten pierwszy.Poza tym znów wyjeżdżam i
        nie będę miała dostępu do internetu, więc wpisałam do ulubionych z nadzieją,że
        pzreczytam po powrocie resztę.
        • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 26.10.06, 22:10
          No to życze szerokiej drogi i naprawde warto przeczytać.
      • takete_malouma Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 29.10.06, 02:30
        > Warto przeczytać. Co prawda nie o samobójstwach ale o kobietach,
        > mężczyznach i niszczącym patriarchacie.
        > <a href="www.hongan.pl/odemnie.htm" target="_blank">
        > www.hongan.pl/odemnie.htm</a>

        No no. Pan Miłuński, Trzecia Mangina Rzeczypospolitej. Musiał tu kiedyś wypłynąć, to było nieuniknione :)

        Boże, co za stek bzdur, w dodatku rozcieńczony cytatami z maskulistów bez podania źródła. To nowy trend w feminizmie i równolegle w różnych mistycyzmach new age - wybiórcza, pasożytnicza inkorporacja dokonań myśli maskulistycznej.

        Psychologia zorientowana na proceder dojenia pacjenta... To chyba przeciwko takim praktykom zbuntował się ten gość od terapii prowokatywnej? Zaczynam o nim ciepło myśleć.
    • dokowski To genetyka. Mężczyźni bywają częściej niepotrzebn 29.10.06, 11:21
      Geny ludzi szkodliwych dla rodziny pchają ich do samobójstwa
      • gotlama Re: To genetyka. Mężczyźni bywają częściej niepot 29.10.06, 12:16
        Ania z Gdańska była niepotrzebna? A od kiedy jedynym uwarunkowaniem prawa do
        istnienia jest "potrzebność"? Hitler też tak argumentował - niepotrzebnością -
        eutanazję niepełnosprawnych.
        Przypomnę ci to, co często powtarzałeś - "nie pajacuj"
        • dokowski To dziwne, jak ludzie religijni alergicznie ... 29.10.06, 23:22
          ... reagują na wyjaśnienia genetycze, choćby były proste i oczywiste. Wolą
          wierzyć, że choroby biorą się ze złego uroku, niż pogodzić się z istnieniem
          genów, które wywierają na ich życie i poglądy znaczący wpływ.
          • gotlama Re: To dziwne, jak ludzie religijni alergicznie . 11.11.06, 19:26
            Dokowski, tak jak niektórzy wszędzie ufoludki widzą, tobie się wydaje, że każda
            opinia niezgodna z twoją to skutek religijności oponenta.
          • forum101 Re: To dziwne, jak ludzie religijni alergicznie . 11.11.06, 23:54
            i co geny powoduja ze czlowiek popelnia samobojstwo?
            a kto mu przekazal te geny? samoboojca zanim sie powiesil?
      • roraima Re: To genetyka. Mężczyźni bywają częściej niepot 29.10.06, 12:28
        dokowski napisał:

        > Geny ludzi szkodliwych dla rodziny pchają ich do samobójstwa

        jaki jest odsetek samobójstw popełnianych przez osoby stale znęcające nad
        członkami najbliższej rodziny?
        • dokowski Te sprawy są zbadane już przez psychologów 29.10.06, 23:20
          roraima napisała:

          > jaki jest odsetek samobójstw popełnianych przez osoby stale znęcające nad
          > członkami najbliższej rodziny?

          Odsetki tego rodzaju pokazują zdecydowanie, że większość samobójców jest
          ciężarem dla swoich rodzin, albo ponoszą jakąś bolesną porażkę życiową, która
          może negatywnie odbić się na sytuacji rodziny, np. bankructwo - ta sama porażka,
          jeśli poniesie ja osoba samotna, nie skłania jej do samobójstwa. Wszystkie te
          statystyki dowodzą, że za samobójstwa odpowiedzialny jest mechanizm tzw. doboru
          krewniaczego.
          • forum101 sprawdzie to 12.11.06, 00:01
            bo sa nadpobudliwi i nie wiedza ze moga sie leczyc
            rania ale nie chca ranic

            ale musza ranic zeby sie wyrzyc. Byle co ich denerwuje bo sa nadpobudliwi.
            Krzywdza chociaz nie chca!!!!! Kochaja tych ktorych krzywdza i to jest ich
            dramat. Spirala sie nakreca!!! Stres jest coraz wiekszy, poczucie winy. A im
            wieksze poczucie winy i stres tym spowodowany tym mocniej taki czlowiek wybucha
            nastepnym razem. I dalej i dalej. Az w koncu popada w psychoze. A moze tylko
            depresje! I katuje kogos kogo kocha a nastepnie sie zabija bo wcale tego nie
            chcial... Ale adrenalina sama mu sie podnosi i to organizm kaze mu tak
            zareagowac, ale on sobie z tego sprawy nie zdaje. Czuje sie winny nie wie
            dlaczego kocha a katuje i krzeslo petla ciach.
        • forum101 Re: To genetyka. Mężczyźni bywają częściej niepot 11.11.06, 23:57
          to sa choroby psychiczne
          Nawet jesli czlowiek ma predyspozycje do takiej choroby, to moze sie leczyc

          A ta choroba to pewnie nadpobudliwosc :). A jak pewnie sie nie domyslacie to
          moze miec spory zwiazek z tym ze tacy ludzie sa bardziej podatni na depresje ;).
      • forum101 Re: To genetyka. Mężczyźni bywają częściej niepot 12.11.06, 00:07
        Tu dokowski moze miec racje. Jesli potraktowac to tak ze informacje w czlowieku
        powoduja ze czlowiek wytwarza wiecej adrenaliny, ze jego organizm jest zle
        zaprogramowany. Ale przetrwal do naszych czasow dzieki tej adrenalinie, wiec to
        o czyms swiadczy. Lecz teraz Wy chcecie zniszczyc te geny nie sypiajac z
        agresywnymi facetami? Jak o kiedys napisalem ;)
        To mozliwe ze sa geny odpowiedzialne za agresje... Kwestia spozywania przez
        takich ludzi odpowiednich lekow na uspokojenie. Nic wiecej
    • szmajch Odpowiedź prosta, zostało to zbadane 11.11.06, 18:32
      Mężczyźni częśćiej SKUTECZZNIE popełniają samobójstwo, bo mają mniej lęku przed
      śmiercią. Jeśli już chcą się zabić, to po prostu to robią. Zabicie się wymaga
      pewnej odwagi i decyzji. Kobiety natomiast przodują w nieudanych próbach
      samobójczych - we wszelakich sposobach tzw. "zwracania na siebie uwagi"
      czy "wołania o pomoc", to one w większości zaludniają szpitale psychiatryczne
      na oddziałach dla chorych nerwowo.
      • forum101 Re: Odpowiedź prosta, zostało to zbadane 11.11.06, 23:53
        Tu masz racje
        Ale mysle ze to ze facet po prostu idze, sznur krzeslo, ciach wynika z tego ze
        wlasnie facet kulturowo ma wmowione ze musi byc silny i stanowczy bo inaczej nie
        jest facetem (sorka od psychologii mowi ze to tylko wychowanie kulturowe nie
        majace potwierdzenia w naturze o emocjonalnie bardziej konsekwentnie dzialaja
        kobiety o ile sie nie myle... Chocia w takich sytuacjach jak jazda samochodem to
        nasze zdecydowane ruchy pozwalaja nam uniknac wiekszosci wypadkow... Ale jesli
        sie zdarzaja to makabryczne ;) W czynosciach o szybkich reakcjach jestesmy
        bardziej zdycydowani co wlas nie sie chyba nazywa tak na prawde meska decyzja ;)
        szybka, i bez odwolania albo w drzewo ;) )
    • forum101 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 11.11.06, 22:16
      MEZCZYZNI SA SLABSI PSYCHICZNIE O CZYM PISALEM WIELOKROTNIE.
      Tak na prawde to my cierpimy mocniej emocjonalnie... Inaczej nie bylo by mowy o
      rownouprawnieniu. Kobiety lepiej znosza stres co jest zwiazane z tym ze rodza
      dzieci i maja uklad krwionosny przygotowany do tego by "obsluzyc" siebie i plod.
      A im lepszy uklad tym lepiej sie znosi stres... Stres jest przyczyna depresjii a
      ona czesto prowadzi do samobojstw...

      Zreszta mysle ze to sie zmieni wraz z IV RP.

      Mnie doprowadzalo do depresji niesprawiedliwosc feministek ;). Ale teraz
      cwierkam jak skowronek :).
      Chlopaki uszy do gory!!!!!

      Poza tym jesli patrzysz na samobojstwa to musisz jeszcze spojrzec na to ze
      wiecej samobojstw ejst wsrod ludzi biednych niz wsrod bogatych ;)
      to tak nawiasem i potwierdzajaca teoria o depresjii bo kto w nia latwiej
      wpadnie? Ten co ma od cholery kasy czy ten co jej nie ma?
      • szmajch Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 11.11.06, 23:14
        To że Ty czujesz się słaby psychicznie, nie znaczy, że reszta mężczyzn też
        jest. Nie wiem skąd żeś wytrzasnął te bzdury o układzie krwionośnym.
        • forum101 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 11.11.06, 23:49
          Kobiety lepiej znosza stres.

          Nawet ostatnio na psychologii mialem o tym ze kobiety nie ulegaja tak emocjom
          jak faceci ;). A Ty mozesz sobie wmawiac ze jestes supermanem i jestes
          najtwardszym :). Powiedzmy ze jestes ode mnie twardszy ;). Ale nie wiem czy
          emocje w sobie tlamsisz czy jak... Bo wiesz... jak one sie w Tobie budza ale
          ich nie ujawniasz, to nie znaszy ze jestes silny, tylko glupi bo takie emocje
          niszcza organizm - zabijaja :)..
          Kolejny dowod - mezczyzni w momencie zagrozenia stawali do walki np gdy
          atakowaly ich dzikie zwierzeta. Kobiety chowaly sie w jaskiniach i czekaly
          cichutko zeby ich wilk nie uslysszal ;). Dlatego kobiety potrafia wyciszyc
          emocje wszystkie a faceta nosi :).

          Masz nadal watpliwosci, zapytaj ktora plec jest silniejsza psychicznie. Ode mnie
          mozesz byc suilniejszy psychicznie ale ja bede od Ciebie fizycznie zapewne ;).
          Ale od klobiety nie bedziesz silniejszy psychicznie. Statystycznie bo mozesz
          spotkac jakas nieporadna duszyczke ;). Idz na jakas uczelnie i spytaj psychologa
          co o tym msyli ;). Moze poda CI inne uzasadnienie teorii... ale ja mam racje ;)
Pełna wersja