tak na serio - potepilybscie kogos za sesje

29.10.06, 17:17
w Playboyu?
feministki jakas gwiazde - potepilbyscie?
ja szczerze piszac nie
Martyna jakastam pisala o przygotowaniach do sesji w P. i o tym, ze
miesiacami robila pompki, zeby miec ladne miesnie, rece, zdjecia czy cos tam
ja bym tylko sobie zyczyla, zeby sfotografowana jawnie powiedziala o phoro
shopie, czy jak to sie tam nazywa

a poza tym w playboju te kobiety sa od lat ludzaco do siebie, jakos niezdrowo
podobne

i jeszcze jedno - przypomnialo mi sie, zektos, kto Lipnicka w Playboju
widzial, opowiadal, jak w niezaplanowany sposob komicznie i nieladnie i
niezdrowo te zdjecia wygladaly

ponoc byla tam strasznie blada, ale ja nie widzialam
    • margot_may Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 17:22
      no jasne, że nie. no i własnie nei wiem, dlaczego miałabym potępiać.
      • ggigus taaa ,ale Lipnicka nie wie, co to jst feminizm, a 29.10.06, 17:24
        wie, ze siostry (uwaga, autoronia!) by ja potepily
        smutne to troche czytac takie rzeczy
    • evita_duarte Jasne ze nie, sama bym zrobila 29.10.06, 17:24
      gdyby mnie chcieli, rzecz ciemna.
      • heretic_969 :)))) 29.10.06, 20:54
        Tylko pytanie - w magazynie dla panów czy pań? :)
        • evita_duarte Re: :)))) 29.10.06, 22:02
          heretic_969 napisał:

          > Tylko pytanie - w magazynie dla panów czy pań? :)
          >
          >
          >

          oszty oszty oszty. W takim i takim, a co by mi zalezalo. Ciekawe ile placa :)
    • gotlama Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 17:30
      Bo to pierwsza cyckami zarabiała na utrzymanie.......
      Też mi powód do potępiania.
    • illiterate Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 20:55
      Potepic - nie. Mnie smuci rzeczywistosc, w ktorej pokazanie cyckow i wzgorka
      lonowego to droga do przyspieszenia kariery.
    • stephen_s Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:03
      A ja stanę okoniem wobec konsensusu i powiem, że mi się robienie sobie sesji w
      "Playboyu" nie podoba się wcale a wcale...

      Nie, żebym kogoś miał za to "potępiać", ale jednak nie powiem, bym miał na ten
      temat pozytywną opinię...
      • margot_may do stephena 30.10.06, 01:51
        czy ktos może mi odebrać godnośc waląc konia nad moimi zdjęciami?
        • illiterate Re: do stephena 30.10.06, 07:36
          Te aktorki, modelki i dziennikarki, opowiadajac o sesji w P., mowia potem
          o 'artyzmie i profesjonalizmie'. Tak wypada, chociaz wiadomo, ze zdjecia te nie
          zawisna w galerii sztuki, ale - co najwyzej - w kabinie TIRa lub znajda sie w
          kiblu jakiegos onanisty. To, ze jakis facet spusci sie na wynik 'artystycznej,
          wysmakowanej i profesjonalnej sesji zdjeciowej znanej gwiazdy' nie odbiera
          godnosci nikomu. To, ze kobieta decyduje sie sposob podniesc swoje notowania na
          rynku, wiedzac, ze w ten sposob dostarczy natchnienia onanistom, ale opowiada
          potem o 'artyzmie' - swiadczy ze nie jest jej z tym tak do konca wygodnie.
          • bitch.with.a.brain Re: do stephena 30.10.06, 10:21
            A teraz wyobraź sobie np taką Anite Lipnicką ktora po sesji do P mówi: "wrescie
            spełniło sie moje marzenie, tysiace facetow spuści sie przy moich zdjeciach".
            Przecież ona sprzedaje płyty z nastrojową (moim zdaniem - smętna) muzyką i taka
            wypowiedź nie pasuje do jej wizerunku.Wierunki "gwiazd" buduje sie
            konsekwentnie. Ich wypowiedzi nei wynikają z tego co myśla lub co chca
            powiedzieć tylko z tego, jak chca wypaść.
            • illiterate Re: do stephena 30.10.06, 11:32
              Przeciez wlasnie o tym pisze.

              Jesli kobieta lubi imperezy w stylu bukkake, to jej sprawa. Szkoda tylko, ze
              nie moze o tym powiedziec, sprzedajac zamiast tego slodkopierdzaca bajeczke
              o 'artyzmie'.

              Jezeli natomiast bukkake nie lubi, a wyskoczyc z majtek decyduje sie tylko
              dlatego, zeby sprzedalo sie wiecej plyt, to jeszcze smutniej. Wychodzi na to,
              ze nie liczy sie to, jak spiewa, a to, jakim jest kawalkiem miesa.
              • bitch.with.a.brain Re: do stephena 30.10.06, 11:38
                Ale ona może to powiedzieć, tylko nie decyduje sie na to,żeby zarobić.To nie
                jest oboz pracy,tylko wybrała sobie taką nie inna profesje i taki a nie inny
                wizerunek. Zarabia mnóstwo kasy,ale musi z czegoś zrezygnowac.
                Jak sie chce robić kariere w banku tez trzeba rezygnowac np z różowych włosów i
                kolczyków na całej twarzy.
                Nie można mieć wszystkiego.
                • illiterate Re: do stephena 30.10.06, 13:08
                  bitch.with.a.brain napisała:

                  > Ale ona może to powiedzieć, tylko nie decyduje sie na to,żeby zarobić.To nie
                  > jest oboz pracy,tylko wybrała sobie taką nie inna profesje i taki a nie inny
                  > wizerunek. Zarabia mnóstwo kasy,ale musi z czegoś zrezygnowac.
                  > Jak sie chce robić kariere w banku tez trzeba rezygnowac np z różowych włosów
                  i
                  > kolczyków na całej twarzy.

                  Chodzi o to, jaki wizerunek sie sprzedaje.
                  Nawet, jesli jestes lirycznie omdlewajaca nimfa, musisz pokazac tylek, zeby
                  ruszyla sprzedaz. Takie czasy przyszly - nie bedzie kariery nastepnej Janis
                  Joplin, bo szpetna i grubawa i nikt by jej w P. nie chcial ogladac.

                  > Nie można mieć wszystkiego.

                  A to jest akurat nienajfajniejsza mantra ;)
                  • bitch.with.a.brain Re: do stephena 30.10.06, 13:10
                    Ale prawdziwa.
                    • illiterate Re: do stephena 30.10.06, 13:35
                      Bo ja wiem.

                      Ja bym raczej powiedziala 'to glupio chciec wszystko', bo to wyrok wiecznego
                      niespelnienia. Mantrowalam 'moge miec wszystko, co wazne' i mam. Nawet wiecej.
            • stephen_s Re: do stephena 30.10.06, 13:59
              > Przecież ona sprzedaje płyty z nastrojową (moim zdaniem - smętna) muzyką i taka
              > wypowiedź nie pasuje do jej wizerunku.

              To po co ona w ogóle wystepuje w "Playboyu", jeśli to nie pasuje do jej wizerunku?

              Ludzie, nie oszukujmy się: "Playboy" to nie pismo kulturalne, ale magazyn dla
              panów lubiących popatrzeć na gołe kobiety. Żadna szpanersko - intelektualna
              oprawa tego nie zmieni...
            • dorota.alex Re: do stephena 30.10.06, 15:49
              cos mi sie wydaje, ze zdjecia panienek w kabinach Tirow i kiblach onanistow, to raczej Peep Show a nie
              Playboy... ale moze sie myle... dawno Playboya nie ogladalam, wiec moze cos sie w swerze obyczajowej
              zmienilo i panie teraz wiecej pokazuja niz kiedys
        • stephen_s Re: do stephena 30.10.06, 13:56
          Powiedziałbym raczej: osoba, która się rozbiera do fotografii, mając świadomość,
          że ktoś będzie się onanizował nad tym zdjęciem, sama sobie odbiera godność...
          • evita_duarte Przesadzasz 30.10.06, 14:05
            Sa ludzie, ktorzy onanizuja sie przy wiadomosciach. idac tym tropem to kobieta
            w burce odbiera sopbie godnosc jesli kolysze biodrami, bo ktos na ta mysl moze
            sie onanizowac.
            Tak tak, wiem ty jestes z tych co lubia lniane sukienki. Tym niemniej mowiac ze
            ktos odbiera sobie godnosc potepiasz, wiec przynajmniej tego sie nie wypieraj.
            • stephen_s Re: Przesadzasz 30.10.06, 14:10
              > Sa ludzie, ktorzy onanizuja sie przy wiadomosciach. idac tym tropem to kobieta
              > w burce odbiera sopbie godnosc jesli kolysze biodrami, bo ktos na ta mysl moze
              > sie onanizowac.

              Różnica polega na tym, że prezenter występując w wiadomościach raczej nie robi
              tego po to, by się ludzie przy tym onanizowali. Tymczasem pozowanie do
              "Playboya" taki właśnie ma cel - przecież po to się zdjęcia robi, by mężczyźni
              na nie patrzyli!

              > Tak tak, wiem ty jestes z tych co lubia lniane sukienki.

              Coś Ci te lniane sukienki w pamięć zapadły, a przecież ja niekoniecznie serio to
              pisałem :))))

              > Tym niemniej mowiac ze
              > ktos odbiera sobie godnosc potepiasz, wiec przynajmniej tego sie nie wypieraj.

              Ja bym tego jednak potępieniem nie nazwał... Potępienie to dla mnie
              przekreślenie człowieka. Ja kogoś za sesję w "Playboyu" nie przekreślam - po
              prostu stwierdzam, że osoba taka na własne życzenie robi z siebie obiekt
              seksualny, sama poniżajac się w ten sposób...
              • margot_may Re: Przesadzasz 30.10.06, 14:24
                tralala, jeden strzał a jaki celny. :)
                jak to jest, czy kobieta onanizująca się nad zdjęciem mężcyzzny tez go poniża?
                jak to jest, że meżczyxni potrafią tak wszystko zeszmacić, a kobiety nie?
                kobieta robi zdjęcia, co do których wiadomo jak będa wykorzystane i bach,
                odbiera sobie godność. czemu?
                • stephen_s Re: Przesadzasz 30.10.06, 14:26
                  > jak to jest, czy kobieta onanizująca się nad zdjęciem mężcyzzny tez go poniża?

                  Tak.

                  Nie zrozumcie mnie źle - ja tutaj nie stosuję podwójnych standardów. Facet,
                  który robiłby sobie nagie zdjęcia po to, by kobiety nad nimi się onanizowały,
                  też odbierałby sobie godnosć.
                  • margot_may Re: Przesadzasz 30.10.06, 14:42
                    naaapraawdęę? nie mogę uwierzyć.
                    a nie jest przyadkiem tak, że kobieta pozwalając oglądac siebie nago daje
                    sygnał, że jest dostępna, łatwa, więc nie nadaje się na matkę. czyli od samców
                    idzie wtedy pogląd, że ona siebie nei ceni, nie pilnuje swojej wartości na rynku
                    matrymonialnym i nie dba o swoja godność, hmm?
                    • stephen_s Re: Przesadzasz 30.10.06, 14:49
                      > naaapraawdęę? nie mogę uwierzyć.

                      To uwierz.

                      Nie rozumiem - czy jak ktoś stwierdza, że nie pochwala rozbierania się do zdjęć
                      w pismach erotycznych, to od razu musi mieć to jakieś patriarchalne podteksty?
                      Czy jak bym napisał, że nie pochwalalam upijania się do urwania filmu, to też
                      pytałabyś o takie rzeczy?

                      Od kiedy to feministyczną wartością jest rozbieranie się dla "Playboya"? BTW.
                      nie wiem, czy zauważyłaś, ale Meller, szef "PLayboya", swojego czasu wypowiadał
                      się przeciw feministycznym protestom przeciw seksistowskim reklamom. Naprawde
                      nie widzisz związku? Że ta sama mentalność, która uznaje np. ową reklamę Plusa
                      za świetny dowcip, każe traktować "PLayboya" za kulturalną gazetę, gdzie wręcz
                      wypada pozować?
                      • margot_may Re: Przesadzasz 30.10.06, 15:06
                        ja tylko mówię, skąd, moim zdaniem, bierze się przekonanie o odbieraniu sobie
                        godności. można potepić takie sesje zdjęciowe, zgoda, ale nie w stylu "bo to
                        poniża kobiety".
                        • stephen_s Re: Przesadzasz 30.10.06, 15:09
                          A jak inaczej chcesz to powiedzieć? Czy też przyczepiłabyś się do stwierdzenia,
                          że pornografia poniża kobiety?
                          • margot_may Re: Przesadzasz 30.10.06, 15:25
                            nie pornografia tylko dobiorcy. poniżają w ten sposób, że roszczą sobie prawo do
                            odebrania godności.
                            • kochanica-francuza Re: Przesadzasz 30.10.06, 15:28
                              margot_may napisała:

                              > nie pornografia tylko dobiorcy.

                              No ale pornografia nie jest chyba tworzona tak sobie, tylko dla odbiorców...?
                            • stephen_s Re: Przesadzasz 30.10.06, 15:30
                              NIe rozumiem...
                              • margot_may Re: Przesadzasz 30.10.06, 16:40
                                musisz sobie tylko uświadomic, że pragnienie odebrania godności wynika z twojej
                                ludzkiej natury, a potem tą nature odrzucić i już wszystko będzie w porządku.
                                • stephen_s Re: Przesadzasz 30.10.06, 16:41
                                  Co?????????????????????????????? :)))))))))))))))
                                  • margot_may Re: Przesadzasz 30.10.06, 17:25
                                    ja proponuję takie proste rozwiązania a ty się jak zwykle śmiejesz. nie wiem
                                    czemu. :)
                                    • illiterate Re: Przesadzasz 30.10.06, 17:44
                                      Ej, ja tez nie rozumiem. Pliz.
                                      • stephen_s Re: Przesadzasz 30.10.06, 18:01
                                        No właśnie, Margot, wyjaśnij, bo jakoś enigmatycznie piszesz, jak widzisz :))
                                        • margot_may Re: Przesadzasz 30.10.06, 18:11
                                          aaa, wiem! dobra wyjaśnię, tylko później, bo inne obowiązki wzywają.
                                          • margot_may Re: Przesadzasz 30.10.06, 23:47
                                            ok. po pierwsze, mówisz stephen, że jesli kobieta robi sobie takie zdjęcia z
                                            pełna świadomością co do celu, w jakim będa wykorzystane to odbiera sobie
                                            godność. ja to nazywam ludzką naturą. a raczej męską. nie patriarchalną.

                                            po drugie, musze przypomnieć pewna prawdę: atrakcyjność każdej z płci określa
                                            przeciwna płec. ty oglądając pornografię i oceniając to, co zrobiła kobieta
                                            dajesz sygnał: wygląd podoba mi się, ale nie podoba mi się zachowanie tej
                                            kobiety. pewnie nie chciałbys, żeby była twoją dziewczyną albo zoną.

                                            p trzecie to nie pornografia poniża kobiety, to jej odbiorcy decydują o tym, że
                                            kobiety się w ten sposób ponizają sygnalizując swoje oczekiwania co do
                                            ewentualnych partnerek.

                                            po czwarte jesli chcesz odrzucic ludzka naturę, o której wspomniałam w punkcie 1
                                            i 2 musiałbys być:

                                            a. kosmitą.

                                            b. przekonany, że taka kobieta jest panią samej siebie, i nie od niej zalezy jak
                                            silne emocje wzbudzi jej zdjęcie.

                                            możesz też:
                                            c. oszukac swoją ludzka naturę wymyślając sobie uniwersalne prawo pt.męczyzna,
                                            nad którego zdjęciem kobieta jęczy mokra tez nie ma godności i się poniża.

                                            ale to wydaje mi się kapkę naciągane. :)
                                            • illiterate Re: Przesadzasz 30.10.06, 23:59
                                              Po ktores tam - chcialabys, zeby Twoje corki zarabialy na zycie, dopoki im
                                              uroda pozwoli, pozujac w pismach porno?
                                              • margot_may Re: Przesadzasz 31.10.06, 00:17
                                                jesli mężyczźni dalej będą poniżali kobiety trudniące się tym zajęciem to
                                                oczywiście że nie. oczywiście nalezy wspomniec o kobietach, które uwazając, że
                                                takie kobiety nie mają godności pozbywają się rywalek.
                                                • illiterate Re: Przesadzasz 31.10.06, 00:50
                                                  margot_may napisała:

                                                  > jesli mężyczźni dalej będą poniżali kobiety trudniące się tym zajęciem to
                                                  > oczywiście że nie. No daj spokoj, jak ponizaja?

                                                  W legalnej, kioskowej pornografii dziewczyny nei sa do niczego zmuszane, a
                                                  zarobki w miare znosne. Kazdy filmowiec/fotograf wie, ze modelka, ktora czuje
                                                  jakikolwiek dyskomfort to stracony dzien zdjeciowy.

                                                  Wiec jak - bedziesz ze swoimi corkami snuc marzenia o ich karierze modelek
                                                  porno czy nie? W sumie z synem tez mozesz.

                                                  > oczywiście nalezy wspomniec o kobietach, które uwazając, że
                                                  > takie kobiety nie mają godności pozbywają się rywalek.

                                                  Nie do konca rozumiem, co masz na mysli?
                                                  Nikt tych zdjec nie traktuje powaznie, nikt sie w nich nie zakocha, nie rzuci
                                                  zony, dzieci i nie wyjedzie do usa, zeby odszukac te zajebista laske z wielkimi
                                                  balonami, w ktorej sie na amen zabujal, bo sie nie zabujal, tylko sie na nia
                                                  spuscil. 'Rywalizacja' nie jest tu chyba dobrym slowem?
                                                  • margot_may Re: Przesadzasz 31.10.06, 00:58
                                                    illiterate napisała:

                                                    >

                                                    >
                                                    > W legalnej, kioskowej pornografii dziewczyny nei sa do niczego zmuszane, a
                                                    > zarobki w miare znosne. Kazdy filmowiec/fotograf wie, ze modelka, ktora czuje
                                                    > jakikolwiek dyskomfort to stracony dzien zdjeciowy.

                                                    poniżaja mówiąc, ze takie kobiety nie mają godności.

                                                    >
                                                    > Wiec jak - bedziesz ze swoimi corkami snuc marzenia o ich karierze modelek
                                                    > porno czy nie? W sumie z synem tez mozesz.
                                                    >


                                                    >
                                                    > Nie do konca rozumiem, co masz na mysli?
                                                    > Nikt tych zdjec nie traktuje powaznie, nikt sie w nich nie zakocha, nie rzuci
                                                    > zony, dzieci i nie wyjedzie do usa, zeby odszukac te zajebista laske z wielkimi
                                                    >
                                                    > balonami, w ktorej sie na amen zabujal, bo sie nie zabujal, tylko sie na nia
                                                    > spuscil. 'Rywalizacja' nie jest tu chyba dobrym slowem?

                                                    rywalki rzucające okresleniem "ona nie ma godności" i jego odmianami.
                                                    >
                                                  • illiterate Re: Przesadzasz 31.10.06, 01:08
                                                    margot_may napisała:

                                                    > poniżaja mówiąc, ze takie kobiety nie mają godności.

                                                    Poczucie godnosci jest skrajnie subiektywne.
                                                    Jak mozna ponizyc kogos, kto czuje, ze te godnosc ma?

                                                    > >
                                                    > > Wiec jak - bedziesz ze swoimi corkami snuc marzenia o ich karierze modele
                                                    > k
                                                    > > porno czy nie? W sumie z synem tez mozesz.

                                                    ...Hm? Mnie to naprawde ciekawi.
                                                    Pamietam z dyskusji o pornografii, w ktorej uczestniczyla Graff, jak gladko i
                                                    bez wiekszej refleksji opisywala, jak w przemysle porno styka sie gender i
                                                    wolny rynek i jakie to wszystko cacy, 'wszyscy sa dorosli' i 'przeciez nikt
                                                    nikogo nie krzywdzi'. Kiedy poproszono ja o odpowiedz na pytanie, dlaczego sama
                                                    tak nie zarabiala podczas studiow albo teraz, zaczela sie plątać.

                                                    Dyskusja w prozni to nie jest dyskusja.Przepraszam, teraz bedzie troche
                                                    drastycznie: chcialabys, zeby Twoje dzieci dorabialy sobie tak, kiedy skoncza
                                                    17 lat? Co bys czula, kiedy odkrylabys pornograficzne zdjecia swojej mamy?


                                                    > rywalki rzucające okresleniem "ona nie ma godności" i jego odmianami.

                                                    Ja, patrzac na duze rozkladane kobiety nie mam pojecia, czy one maja godnosc,
                                                    czy nie. Podejrzewam, ze niektore z nich swietnie sie bawia, bo swiadomosc tego
                                                    calego meskiego zainteresowania, ktore na sobie skupia (chocby i przez pare
                                                    stęknięć i sekund), je niebywale dowartosciowuje jako osoby atrakcyjne.
                                                    Podejrzewam tez, ze inne mysla po prostu o forsie lub popularnosci, ktora
                                                    dostana za zdjecie majtek. W tej drugiej sytuacji malo jest godnosci - nie
                                                    sadzisz?
                                                  • margot_may Re: Przesadzasz 31.10.06, 01:21
                                                    illiterate napisała:

                                                    > margot_may napisała:
                                                    >
                                                    > > poniżaja mówiąc, ze takie kobiety nie mają godności.
                                                    >
                                                    > Poczucie godnosci jest skrajnie subiektywne.
                                                    > Jak mozna ponizyc kogos, kto czuje, ze te godnosc ma?

                                                    dając mu do zrozumienia, że to, co on czuje jest niewiele warte skoro otoczenie
                                                    uważa inaczej.
                                                    >
                                                    > > >
                                                    > > > Wiec jak - bedziesz ze swoimi corkami snuc marzenia o ich karierze
                                                    > modele
                                                    > > k
                                                    > > > porno czy nie? W sumie z synem tez mozesz.
                                                    >
                                                    > ...Hm? Mnie to naprawde ciekawi.
                                                    > Pamietam z dyskusji o pornografii, w ktorej uczestniczyla Graff, jak gladko i
                                                    > bez wiekszej refleksji opisywala, jak w przemysle porno styka sie gender i
                                                    > wolny rynek i jakie to wszystko cacy, 'wszyscy sa dorosli' i 'przeciez nikt
                                                    > nikogo nie krzywdzi'. Kiedy poproszono ja o odpowiedz na pytanie, dlaczego sama
                                                    >
                                                    > tak nie zarabiala podczas studiow albo teraz, zaczela sie plątać.

                                                    przecież pisze wyraxnie. że oprócz poczucia własnej wartości wazna jest dla
                                                    nas bycie atrakcyjnym dla drugiej płci. kobieta pozująca w magazynach
                                                    pornograficznych nei ejst atrakcyjna jako zona czy dziewczyna.
                                                    jak mogłabym polecac moim dzieciom coś, co druga płec ocenia jako nieatrakcyjne
                                                    i taki przekonanie funkcjonuje w społeczeństwie?

                                                    >
                                                    > Dyskusja w prozni to nie jest dyskusja.Przepraszam, teraz bedzie troche
                                                    > drastycznie: chcialabys, zeby Twoje dzieci dorabialy sobie tak, kiedy skoncza
                                                    > 17 lat? Co bys czula, kiedy odkrylabys pornograficzne zdjecia swojej mamy?
                                                    >
                                                    >
                                                    > > rywalki rzucające okresleniem "ona nie ma godności" i jego odmianami.
                                                    >
                                                    > Ja, patrzac na duze rozkladane kobiety nie mam pojecia, czy one maja godnosc,
                                                    > czy nie. Podejrzewam, ze niektore z nich swietnie sie bawia, bo swiadomosc tego
                                                    >
                                                    > calego meskiego zainteresowania, ktore na sobie skupia (chocby i przez pare
                                                    > stęknięć i sekund), je niebywale dowartosciowuje jako osoby atrakcyjne.
                                                    > Podejrzewam tez, ze inne mysla po prostu o forsie lub popularnosci, ktora
                                                    > dostana za zdjecie majtek. W tej drugiej sytuacji malo jest godnosci - nie
                                                    > sadzisz?

                                                    powiem tak: jesli one marzą o domku, mężu i dzieciach to swojej godności dawno
                                                    juz nie mają.
                                                  • illiterate Re: Przesadzasz 31.10.06, 20:09
                                                    Chcialam dac sobie siana, ale jednak nie:
                                                    margot_may napisała:
                                                    > > Jak mozna ponizyc kogos, kto czuje, ze te godnosc ma?
                                                    >
                                                    > dając mu do zrozumienia, że to, co on czuje jest niewiele warte skoro
                                                    otoczenie
                                                    > uważa inaczej.

                                                    Noale poczucie godnosci ma to do siebie, ze jest od otoczenia niezalezne. Wiec
                                                    w czym problem?

                                                    > przecież pisze wyraxnie. że oprócz poczucia własnej wartości wazna jest dla
                                                    > nas bycie atrakcyjnym dla drugiej płci. kobieta pozująca w magazynach
                                                    > pornograficznych nei ejst atrakcyjna jako zona czy dziewczyna.
                                                    > jak mogłabym polecac moim dzieciom coś, co druga płec ocenia jako
                                                    nieatrakcyjne
                                                    > i taki przekonanie funkcjonuje w społeczeństwie?

                                                    Jak to nieatrakcyjne? W jakim spoleczenstwie?
                                                    Cycki w plejboju czy cekaemie pokazalo kilkaset znanych i lubianych w roznym
                                                    wieku celebrities. Ktos je za to spalil na stosie? Nie - przeciwnie: ich
                                                    notowania wzrosly, staly sie jeszcze bardziej znane i lubiane.

                                                    Na studiach chodzilam na cwiczenia z modelka z pism pornograficznych. Nikt na
                                                    nia nie plul, nie bil, nie przezywal, nie zaczepial, nie drwil, nie probowal
                                                    molestowac, nie usmiechal sie nawet zlosliwie kacikiem ust. Traktowano ja
                                                    zupelnie normalnie (i studenci, i wykladowcy). Miala chlopaka, on mial
                                                    beemwice, wszystko gralo i stukalo. Wiec czemu nie bedziesz wspierac swoich
                                                    dzieci, jesli wybiora kariere modeli pornobiznesu? I jak bys sie czula,
                                                    odkrywszy w niszowym pisemku porno rozbierane zdjecia swojej mamy albo taty?

                                                    > powiem tak: jesli one marzą o domku, mężu i dzieciach to swojej godności dawno
                                                    > juz nie mają.

                                                    A dlaczego, bo nie rozumiem?
                                                  • margot_may Re: Przesadzasz 31.10.06, 20:43
                                                    illiterate napisała:

                                                    > Chcialam dac sobie siana, ale jednak nie:


                                                    >
                                                    > Noale poczucie godnosci ma to do siebie, ze jest od otoczenia niezalezne. Wiec
                                                    > w czym problem?

                                                    naprawdę? niezalezne od otoczenia? u wszystkich? a może tylko u tych, którzy są
                                                    wystarczająco silni?

                                                    >
                                                    > > przecież pisze wyraxnie. że oprócz poczucia własnej wartości wazna jest d
                                                    > la
                                                    > > nas bycie atrakcyjnym dla drugiej płci. kobieta pozująca w magazynach
                                                    > > pornograficznych nei ejst atrakcyjna jako zona czy dziewczyna.
                                                    > > jak mogłabym polecac moim dzieciom coś, co druga płec ocenia jako
                                                    > nieatrakcyjne
                                                    > > i taki przekonanie funkcjonuje w społeczeństwie?
                                                    >
                                                    > Jak to nieatrakcyjne? W jakim spoleczenstwie?
                                                    > Cycki w plejboju czy cekaemie pokazalo kilkaset znanych i lubianych w roznym
                                                    > wieku celebrities. Ktos je za to spalil na stosie? Nie - przeciwnie: ich
                                                    > notowania wzrosly, staly sie jeszcze bardziej znane i lubiane.
                                                    >
                                                    > Na studiach chodzilam na cwiczenia z modelka z pism pornograficznych. Nikt na
                                                    > nia nie plul, nie bil, nie przezywal, nie zaczepial, nie drwil, nie probowal
                                                    > molestowac, nie usmiechal sie nawet zlosliwie kacikiem ust. Traktowano ja
                                                    > zupelnie normalnie (i studenci, i wykladowcy). Miala chlopaka, on mial
                                                    > beemwice, wszystko gralo i stukalo. Wiec czemu nie bedziesz wspierac swoich
                                                    > dzieci, jesli wybiora kariere modeli pornobiznesu? I jak bys sie czula,
                                                    > odkrywszy w niszowym pisemku porno rozbierane zdjecia swojej mamy albo taty?

                                                    niszowe pisemko i pirelli dla celebrities? wstyd i nie ma wsytdu? illiterate,
                                                    bez takich tanich sztuczek porszę.
                                                    >
                                                    > > powiem tak: jesli one marzą o domku, mężu i dzieciach to swojej godności
                                                    > dawno
                                                    > > juz nie mają.
                                                    >
                                                    > A dlaczego, bo nie rozumiem

                                                    sorki, że wkleję, ale trochę przeginasz.

                                                    > > > Jak mozna ponizyc kogos, kto czuje, ze te godnosc ma?
                                                    > >
                                                    > > dając mu do zrozumienia, że to, co on czuje jest niewiele warte skoro
                                                    > otoczenie
                                                    > > uważa inaczej.
                                                    >
                                                    > Noale poczucie godnosci ma to do siebie, ze jest od otoczenia niezalezne. Wiec
                                                    > w czym problem?

                                                    naprawdę? niezalezne od otoczenia? u wszystkich? a może tylko u tych, którzy są
                                                    wystarczająco silni?
                                                  • illiterate Re: Przesadzasz 31.10.06, 21:09
                                                    Poczucie godnosci nie moze byc 'na zewnatrz'. To _musi_ byc cos silnie
                                                    zinternalizowanego z definicji, bo inaczej po prostu poczuciem godnosci nie
                                                    jest. Eleanor Roosevelt powiedziala kiedys: 'Nikt nie jest w stanie obudzic w
                                                    nas poczucia nizszosci bez naszej zgody'. Godnosc to poczucie wlasnej wartosci
                                                    i szacunek do samego siebie. Ta dziewczyna, o ktorej wspomnialam - wybitnej
                                                    urody - byla ze swojej sesji w duzym pismie porno bardzo dumna.

                                                    Zadne tanie sztuczki - ok, Twoje dzieci i rodzicow moga pokazac i w pirellim,
                                                    dla mnie to bez roznicy. Wspieralabys dzieci i gratulowalabys rodzicom? I - nie
                                                    wiem, czy masz 'warunki', ale w razie gdyby tak i akurat przycisnalby Cie glod
                                                    gotowki, a zyczliwy znajomy podsunal zrobienie 'artystycznych aktow do pewnego
                                                    pisma' jako sposob na zarobek - zdecydowalabys sie?

                                                    Noale - skoro to 'dorosli ludzie, wiedza co robia i nikt nikogo nie krzywdzi',
                                                    co wlasciwie za roznica czy pirelli czy niszowe pisemko? Uczciwa praca nie
                                                    chanbi, roznia sie tylko pieniadze. Wiec?
                                                  • margot_may Re: Przesadzasz 31.10.06, 23:58
                                                    illiterate napisała:

                                                    > Poczucie godnosci nie moze byc 'na zewnatrz'. To _musi_ byc cos silnie
                                                    > zinternalizowanego z definicji, bo inaczej po prostu poczuciem godnosci nie
                                                    > jest. Eleanor Roosevelt powiedziala kiedys: 'Nikt nie jest w stanie obudzic w
                                                    > nas poczucia nizszosci bez naszej zgody'. Godnosc to poczucie wlasnej wartosci
                                                    > i szacunek do samego siebie. Ta dziewczyna, o ktorej wspomnialam - wybitnej
                                                    > urody - byla ze swojej sesji w duzym pismie porno bardzo dumna.

                                                    przepraszam, to w czym ty się nie zgadzasz ze mną? zdaje się, że pisałam, że
                                                    tylko silni psychicznie ludzie nie musza się matwić o swoje poczucie godności?
                                                    zadawałam pytania retoryczne o ile pamietam.
                                                    >
                                                    > Zadne tanie sztuczki - ok, Twoje dzieci i rodzicow moga pokazac i w pirellim,
                                                    > dla mnie to bez roznicy. Wspieralabys dzieci i gratulowalabys rodzicom? I - nie
                                                    >
                                                    > wiem, czy masz 'warunki', ale w razie gdyby tak i akurat przycisnalby Cie glod
                                                    > gotowki, a zyczliwy znajomy podsunal zrobienie 'artystycznych aktow do pewnego
                                                    > pisma' jako sposob na zarobek - zdecydowalabys sie?

                                                    gdybym we własnym rozumieniu nie miała wyjścia to tak.
                                                    >
                                                    > Noale - skoro to 'dorosli ludzie, wiedza co robia i nikt nikogo nie krzywdzi',
                                                    > co wlasciwie za roznica czy pirelli czy niszowe pisemko? Uczciwa praca nie
                                                    > chanbi, roznia sie tylko pieniadze. Wiec?

                                                    owszem rózni się. przede wszytskim przy niszowym pisemku nie ma dużych
                                                    perspektyw. po drugie, ja nie wiem, illiterate o co ci chodzi. przeciez piszę
                                                    wyraźnie, że nie chcę dla moich dzieci takiej kariery, a ty ciągle zadajesz mi
                                                    to samo pytanie. pisze, że każdy chce dla swoich dzieci atrakcyjności w każdym
                                                    tego słowa znaczeniu, więc każdy wyklucza udziały dzieci w sesjach zdjęciowych.
                                                    ty chyba domagasz się ode mnie żebym zaczęła gadac te bzdury: "dorośli ludzie i
                                                    nikt nikogo nie krzywdzi" itp. no fajnie, nikt nikogo nie krzywdzi, ale
                                                    społeczństwo rządzi się innymi prawami i jesli chcemy dojśc wysoko to musimy się
                                                    z tym liczyć.
                                                    >
                                                  • illiterate Re: Przesadzasz 01.11.06, 09:39
                                                    Ponawialam pytanie, bo wg mnie sytuacja, o ktorej pisalas jako jedynej
                                                    przeszkodzie (spoleczenstwo wyklucza porno-modeli) nie ma miejsca. Stefek,
                                                    zauwaz, to samotny rycerz - cala reszta (w tym ja), nie potepia ludzi, ktorzy
                                                    chca cos-tam zalatwic przez pozowanie bez ubrania.

                                                    Noale byc moze ta lista nie jest reprezentatywna specjalnie, wiec zalozmy, ze
                                                    za kilka lat spoleczenstwo zmieni sie tak bardzo, ze ludziom bedzie naprawde
                                                    _wszystko_jedno_, czy ktos zarabia na zycie krecac pornole, czy pracujac w
                                                    budzetowce. Jesli to by sie wlasnie tak zmienilo, wspieralabys swoje dzieci
                                                    wlasnie w takich ambicjach? Od niszowych pisemek porno do - byc moze, bo na
                                                    szczyt docieraja tylko najlepsi - playboya i kalendarza pirelli? Bylabys wtedy
                                                    ze swoich dzieci dumna i pokazywala wysmakowana artystycznie sesje w pleyboyu
                                                    kolezankom, zeby sie pochwalic ich osiagnieciami?
                                                  • stephen_s Re: Przesadzasz 01.11.06, 10:05
                                                    No pięknie... "Samotny rycerz"? NIby czego rycerz? :))

                                                    BTW. Ja też nie potępiam LUDZI, potępiam (może lepiej - negatywnie oceniam)
                                                    zachowanie...
                                                  • margot_may Re: Przesadzasz 01.11.06, 19:57
                                                    oczywiście, gdyby sesja w pronograficznym pisemku była uważana za powód do dumy,
                                                    to jasne, że tak. gdyby nie była uważana za powód do dumy, ale tez nie byłaby
                                                    żadna przeszkoda przy założeniu rodziny, czy zdobyciu pracy to nie miałabym nic
                                                    przeciowko by moje dzieci trudniły się tym.
                                            • stephen_s No nie... 31.10.06, 00:04
                                              Czyli piszesz, że jeśli napisałem, co napisałem o tym poniżaniu się, to
                                              "oszukuję moją naturę"? Bo tak naprawdę to przemawia przeze mnie męska natura
                                              każąca mi krytykować kobiety za to - a ja tylko dorabiam do tego ideologię?

                                              Nie no, daj spokój. To jest lustrzane odbicie tego, z czym feminizm walczy...
                                              Feminizm walczy z przypisywaniem np. kobietom wewnętrznej potrzeby dbania o
                                              dom... a Ty robisz to samo: wszystkim mężczyznom przypisujesz pewien sposób
                                              myślenia!
                                              • margot_may Re: No nie... 31.10.06, 00:14
                                                bo to twoje uniwersalne prawo jest tak grubymi nićmi szyte, że nie widac poza
                                                nimi materiału... :P
                                                inaczej twojej niechęci nie można wytłumaczyc. chyba, że masz jakiśinny pomysł.
                                                • stephen_s Re: No nie... 31.10.06, 00:55
                                                  Margot, Ty masz po prostu nie wyobrażasz sobie, że ktoś może nie pasować do
                                                  schematu, jaki sobie wymyśliłaś...

                                                  Dla Ciebie jest tylko jeden powód, dla którego facet może krytykować udział w
                                                  sesjach "PLayboya" - a jak ktos twierdzi, że ma inny, to tylko sie oszukuje?

                                                  Brawo. Czym to się rózni od twerdzenia, że każda kobieta tak naprawde chce mieć
                                                  gromadkę dzieci i prowadzić dom - a jak któraś twierdzi inaczej, to tylko sie
                                                  oszukuje?
                                                  • margot_may Re: No nie... 31.10.06, 01:02
                                                    alez stepehen, oba twierdzenia: "kobieta pozujaca do pornograficznych zdjęć nie
                                                    ma godności" i "każda kobieta chce mieć gromatkę dzieci, bo taka jest natura
                                                    kobiety" maja dwie wspólne cechy:
                                                    1.są wyrazem oczekiwań mężczyzn. ustaleniem przez niech cech swiadczących o
                                                    atrakcyjności kobiet.
                                                    2. nie są prawdziwe.
                                                  • stephen_s Udowadnianie, że się nie jest wielbłądem 31.10.06, 11:56
                                                    Margot, mam wrażenie, ze ta rozmowa właśnie polega na tym, że mam udowodnić, co
                                                    w tytule.

                                                    Ja napisałem: Uważam, że kobieta pozująca do zdjęć pornograficznych odbiera
                                                    sobei godność.

                                                    Ty na to: To wyraz męskich oczekiwań wobec kobiet! A fuj!

                                                    Ja odpowiadam: Nie, bo tak samo uważam, że facet pozujący do takich zdjęć też
                                                    nie ma godności.

                                                    Ty na to: Nie wierzę, sam się oszukujesz, tak naprawdę to przemawia przez ciebie
                                                    męski stosunek do kobiet.

                                                    Na tez zasadzie nie da się rozmawiac... Ty już zdecydowałaś, co ja myślę, jakie
                                                    moje przekonania są szczerze, a jakie tylko dorabianiem ideologii do męskiego
                                                    szowinizmu... I to wszystko wyłącznie na tej podstawie, że jestem mężćzyzną!

                                                    Przepraszam, ale w tym momencie to przez Ciebie przemawiają stereotypy, nie
                                                    przeze mnie.
                                                  • margot_may Re: Udowadnianie, że się nie jest wielbłądem 31.10.06, 20:37
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Margot, mam wrażenie, ze ta rozmowa właśnie polega na tym, że mam udowodnić, co
                                                    > w tytule.
                                                    >
                                                    > Ja napisałem: Uważam, że kobieta pozująca do zdjęć pornograficznych odbiera
                                                    > sobei godność.
                                                    >
                                                    > Ty na to: To wyraz męskich oczekiwań wobec kobiet! A fuj!

                                                    ale to prawda. to akurat jest prawda.

                                                    Ja odpowiadam: Nie, bo tak samo uważam, że facet pozujący do takich zdjęć też
                                                    > nie ma godności.
                                                    >
                                                    > Ty na to: Nie wierzę, sam się oszukujesz, tak naprawdę to przemawia przez ciebi
                                                    > e
                                                    > męski stosunek do kobiet.

                                                    a jeśli chodzi o to, to tu mogę się z tobą zgodzić. ok: nie oszukujesz się.
                                                    wierzę ci.

                                                    ok?
                                                  • stephen_s Re: Udowadnianie, że się nie jest wielbłądem 31.10.06, 21:29
                                                    > ale to prawda. to akurat jest prawda.

                                                    No i znowu. Naprawdę nie jesteś w stanie wyobrazić sobie, że może mi chodzić o
                                                    coś innego?
                                                  • margot_may Re: Udowadnianie, że się nie jest wielbłądem 31.10.06, 23:45
                                                    dobrze. spróbuję. o co?
                                                  • stephen_s Re: Udowadnianie, że się nie jest wielbłądem 31.10.06, 23:51
                                                    O to, co napisałem. Że nie dlatego uważam, że modelka w "Playboyu" pozbawia się
                                                    godności, bo mam jakieś wyobrażenia, co kobietom wolno, a co nie - ale dlatego,
                                                    że generalnie uważam obnażanie się publiczne i dla pieniędzy za przekraczanie
                                                    granic intymności. Którą akurat sobie cenię...

                                                    Jakby facet wystąpił nago w prowokacyjnych pozach do pisemka erotycznego też bym
                                                    uważał, że pozbawia się godności.
                                                  • margot_may Re: Udowadnianie, że się nie jest wielbłądem 01.11.06, 00:02
                                                    no tak. ależ ja temu nei zaprzeczam. po prostu nie poruszam tej kwestii. granice
                                                    intymności- to już inna sprawa. obie kwestie: granice intymności i okreslanie
                                                    atrakcyjności kobiet nie muszą się wykluczać. mogą współistnieć.

                                                    no i we wcześniejszych postach nie wspominałeś nic o intymności.
                          • aeon.flux Re: Przesadzasz 05.11.06, 14:18
                            Playboy, CKM i inne gazetki poniżają kobiety. Ukazują nas jako seksualny
                            obiekt, który niewiele ma do powiedzenia, jest generalnie do oglądania. Kobiety
                            nie są tam pokazywane jako partnerki dla mężczyzny- to sa obiekty- na jednej
                            stronie komórka za 2500zl, na drugiej lala świecąca pośladkami. To jest
                            pokazywanie nas jak jednej z fajnych rzeczy: warto miec fajny samochod, fajna
                            lale
                        • illiterate Re: Przesadzasz 30.10.06, 15:40
                          Odlozmy godnosc, bo to poczucie mocno subiektywne.
                          Bitch czula by sie godnie, gdyby obcy faceci spuszczali sie na jej zdjecie,
                          steph nie. To jest ich sprawa.

                          Mnie mierzi inna rzecz - ze chcac odniesc sukces w niektorych dziedzinach zycia
                          w zasadzie _trzeba_ pokazac tylek. I pokazywanie tego tylka, czyli granie w ta
                          gre taki stan rzeczy umacnia. To mialam na mysli piszac o tym, ze nie doczekamy
                          sie kolejnej Janis Joplin, bo to brzydula byla.

                          Maly jest w swiatku show-biznesu wybor: mozesz obnazyc cialo (plejboj, cekaem)
                          albo dusze (fakt, zycie na goraco). Zupelnie jest najlepiej, kiedy ma sie na
                          sprzedaz wszystko - wtedy maz sie poonanizuje nad rozbierana fotka z 'cekaemu',
                          a zona powzrusza tragedia coreczki tej samej aktorki, opisana w 'gali'. Mi sie
                          ta podgladacka rzeczywistosc nie podoba, wole kupowac sztuke (czy
                          nawet 'sztuke') bez intymnosci jakiejs baby czy faceta. I, jesli juz o tym -
                          mezczyzn tez to dotyczy. Na meskie akty mniejsze jest jakos zapotrzebowanie,
                          ale paparazzi sa kokietowani rowniez przez aktorow i piosenkarzy.


                          Z jednej strony - niby nie ma wyboru, 'bo taki jest ten swiat'. Z drugiej -
                          jesli nikt sie przeciwko temu nie bedzie buntowal, to swiat sie nie zmieni.
                          • stephen_s Re: Przesadzasz 30.10.06, 15:46
                            > Maly jest w swiatku show-biznesu wybor: mozesz obnazyc cialo (plejboj, cekaem)
                            > albo dusze (fakt, zycie na goraco).

                            A nie sądzisz, że w pewnym stopniu WSZYSCY w tym "sprzedawaniu się"
                            uczestniczymy? Taka refleksja mnie naszła, kiedy rok temu czytałem taki tekst w
                            dodatku "pracowym" "GW" - o tym, jak jakaś dziewczyna dostała dobrą posade i
                            czemu akurat ją wybrali. I tam wyszło, że dziewczyna dostała posadę m.in.
                            dlatego, że wpisała sobie w CV ciekawe hobby i uznali ją za "niesztampową" osobę...

                            Czy to też nie jest sprzedawanie się? Pisanie o swoich prywatnych pasjach w
                            papierach - żeby się lepiej zaprezentować, pokazać "bogactwo osobowości" itd.?
                            • illiterate Re: Przesadzasz 30.10.06, 16:19
                              Nie demonizuj :)

                              Czym innym jest autoprezentacja jakiejs swojej czesci podrasowanej,
                              przemyslanej i doszlifowanej (ja jednym pracodawcom pisalam w hobby 'kino
                              wloskie lat 60. i 70.', a innym - 'gotowanie', bo z grubsza wiedzialam, co
                              wzbudzi zywszy odzew), czym innym - ginekologiczny rozkrok przed obiektywem
                              czy pokazywanie zdjec umazanego wlasna kupa synka (co zrobila swego czasu jedna
                              z piosenkarek). Pokazywanie jakiejs strony swojej osobowosci przyszlemu
                              pracodawcy jest calkiem niewinne - jasne jest, ze kompletuje on zespol nie
                              tylko profesjonalny, ale i dobrany osobowosciowo. Niskoreaktywny temperament na
                              ktory wskazywaloby zainteresowanie wspinaczka skalkowa czy sportami
                              ekstremalnymi nie jest pozadane u zegarmistrza - u estradowca czy menegera
                              niektorych korporacji - juz tak. I tyle.

                              Pracodawca nie jest konsumentem informacji o moich zainteresowaniach - on jej
                              potrzebuje, zeby mnie dobrze zrekrutowac. Konsumentem jest natomiast odbiorca
                              plotek i golych zdjec. Duze kobiety z rozkladowek to kobiety-do-jedzenia, tak
                              samo do-jedzenia sa umalowani jak dziwki gwiazdorzy z tanecznego show tvn-u,
                              ktory powinien sie nazywac 'czyz nie dobija sie gwiazd' raczej.
                              • stephen_s Re: Przesadzasz 30.10.06, 16:33
                                No nie wiem, może demonizuję - ale ja cenię sobie swoją prywatność i jakoś tak
                                mnie mierzi, kiedy szykuję sobie CV i zaczynam się zastanawiać, co jeszcze z
                                moich prywatnych zainteresowań mogę wrzucić, by się pracodawcy bardziej spodobać...

                                Mam wrażenie, ze właśnie o to chodzi - o popisywanie się swoimi
                                zainteresowaniami po to, by się kreować na oryginalność itd. Nie znoszę tego.
                                Moje zainteresowania to mój prywatny świat i nie rozumiem, czemu mam to
                                wywlekać, by ktoś moją osobowość mógł poznać...

                                Poza tym, mam wrażenie, że to zaczyna się robić paranoiczna sytuacja z tego, bo
                                ludzie wszystko zaczynają robić "pod CV". Na studiach zadziałają w samorządzie,
                                by mieć to w CV, nauczą się języka, by mieć go w CV... Mam wrażenei, że jest
                                jakaś taka tendejcja, by rózne rzeczy robić "po coś". Kiedyś rozmawiałem z jedną
                                moją znajomą o nauce chińskiego - ona uznała, że to dobry pomysł, bo... chiński
                                może się przydać. Do licha, a ja chcę się uczyć tego języka, bo mnie po prostu
                                interesuje... Tymczasem chyba zaczyna być tak, że robienie czegoś dla własnej
                                satysfakcji staje się czymś dziwnym: robi się to, co ładnie w papierach wygląda...

                                Ale oczywiście, nie ma tutaj porównania z "PLayboyem", tu się zgodzę.
                          • evita_duarte Drugiej Janice Joplin nie bedzie nie dlatego, 01.11.06, 00:33
                            ze byla brzydula, ale dlatego, ze byla wyjatkowa. Po prostu byla jedyna w swoim
                            rodzaju.
              • evita_duarte Re: Przesadzasz 01.11.06, 00:24
                Bycie obiektem seksualnym jest ponizajace? A to dobre
    • bitch.with.a.brain Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:05
      Nie,bo przecież to nikomu krzywdy nie robi,wiec co tu potepiac?
      • stephen_s Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:07
        Ale po co to robić? Po co rozbierać się do fotek, nad którymi potem obcy faceci
        się - za przeproszeniem - ślinią?

        Oczywiście, nikomu to nie szkodzi, ale jest jeszcze coś takiego jak godność
        własna...
        • bitch.with.a.brain Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:09
          Twoja godność by to naruszało - mojej nie. Lubie jak sie ktoś ślini z mojego
          powodu:)
          • stephen_s Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:11
            No cóż, ja takiego podejścia autentycznie zrozumieć nie umiem.
            • bitch.with.a.brain Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:15
              Ale ok, nie da sie w pełni zrozumieć innych ludzi.I mysle,że wystarcza tu
              tolerancja i uznanie,że dopóki ktoś innych nie krzywdzi ma prawo postepowac
              zgodnie w własnymi potrzebami i światopoglądem.
              • stephen_s Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:22
                Jeszcze zależy, co przez tolerancję rozumiesz.

                Jak napisałem - nie będę nikogo za sesję w "Playboyu" "potępiał". I oczywiście,
                ma prawo to robić... Tym niemniej, nikt mnie nie zmusi do powiedzenia, że sam
                fakt zrobienia sobie przez kogoś takiej sesji jest dla mnie obojętny. Bo nie
                jest - uważam, że jest to przekraczanie granic własnej intymności i sprzedawanie
                swojej nagości.

                Przez analogię: nie "potępiam" nikogo za upijanie się do urwania filmu. To
                oczywiście nie moja sprawa, czy ktoś ma ochotę urżnąć się tak, że potem budzi
                się w wannie... Ale nie mogę powiedzieć, bym to pochwalał.
                • bitch.with.a.brain Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:24
                  Oczywiście,ze każdy ma prawo do swoich osobistych ocen czyjegoś postepowania.
                  Tolerancja polega na tym,że sie nikomu nie zabrania czegoś wyłącznie ze względu
                  na własne poczucie moralności.
                  • stephen_s Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:28
                    > Tolerancja polega na tym,że sie nikomu nie zabrania czegoś wyłącznie ze względu
                    > na własne poczucie moralności.

                    Heh. Tu będę przekorny i zapytam: co jest złego w zabranianiu ze względu na
                    własne poczucie moralności? :))
                    • ggigus no to zabraniaj sobie, jesli ci moralnosc 29.10.06, 21:54
                      okoniem stoi
                      ale od wyborow innych ludzi to juz nie jestes
                      ja tez nie jestem zachwycona fotkami w Pl, ale dlatego, ze te kobiety od lat
                      zaczynaja wygladac tak samo
                      jakas kobieta powinna po fotkach sie przyznac, nawet Lipnicka - kochane, to
                      wzystko photo shop, prasa klamie, wygladam tak samo, jak playbojowki z USa, De i
                      wszystkich innych krajow swiata, bo wszedzie uzywaja tego samego programu
                      • bitch.with.a.brain Re: no to zabraniaj sobie, jesli ci moralnosc 29.10.06, 22:00
                        Mysle,że w umowie jest zapis o tym, że nie mozna opowiadac o szczegółach sesji.
                        Zresztą co by zmieniło to,ze tak powie?
                        Przecież wiekszość osób wie,że zdjęcia sa obrabiane, Meller tes w jakimś
                        wywiadzie mówil o retuszu. To żadna tajemnica.Zresztą polskie gwiazdy można
                        zobaczyć na zywo i sobie porównać, np na koncertach czy tych wszystkich
                        imprezkach w hipermarketach.
                        • ggigus nie chodzi o retusz, a o spore zmiany 29.10.06, 22:07
                          retusz to drobne poprawki
                          sesja to robienie zdjec, a photo shop wkracza po sesji

                          wg mnie to oszustwo, zreszta tutaj ktos pokazywal link do kampanii dov -
                          naturalne piekno, bla, bla
                          wlasnie to jest oszustwem, ze wybieraja jakies babki, ktore wygldaja tak samo
                          jak inne przecietne babki
                          nie jestem uzalezniona od fotografii w reklamach, playboyach, ale wiele
                          dziewczyn bierze te zdjecia za prawde

                          np. Ilona Felicjanska, modelka, piekna babka, tez oburzala sie w jakims
                          wywiadzie, proponowiali jej sesje w playboju i mowili wprost, ze po tej ciazy
                          nie musi schudnac, bo photo shop
                          ten wywiad byl swegi czasu w GW, tutaj tez omawiany
                      • stephen_s Re: no to zabraniaj sobie, jesli ci moralnosc 29.10.06, 22:09
                        Ależ ja pisałem ogólnie - że tak naprawde nie ma nic dziwnego w zabranianiu
                        komuś czegoś dlatego, że uważamy to za złe. Każdy z nas to robi w jakimś stopniu...
                    • bitch.with.a.brain Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:58
                      Ano to,że jest to odbieranie innemu człowiekowi jego wolności.
                      dla mnie wolność powinna polegac na mozliwości robienia wszystkiego, co nie
                      krzywdzi innych.
                      • stephen_s Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 22:07
                        > Ano to,że jest to odbieranie innemu człowiekowi jego wolności.

                        Pytanie: widzisz złodzieja okradającego kogoś. Powstrzymasz go? A jeśli tak, to
                        chyba dlatego, że uwazasz kradzież za złą?

                        > dla mnie wolność powinna polegac na mozliwości robienia wszystkiego, co nie
                        > krzywdzi innych.

                        Tu już oczywiście wchodzimy w powazną dygresję filozoficzną - ale mam wrażenie,
                        że sprowadzanie moralnosci do hasła "Jeśli nie szkodzi, to jest to w porządku",
                        jest zbytnim uproszczeniem...
                        • ggigus ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyjas 29.10.06, 22:08
                          wlasnosc
                          modelka playboja nie narusza niczyjej poza wlasna - sfery prywatnosci, to jest
                          jej wybor
                          • stephen_s Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:11
                            Piszę w tym momencie ogólnie, Ggigus... Po prostu nie podoba mi się podniesione
                            do ogólnika hasło: "Nie wolno narzucać innym swoich zasad moralnych". Do licha,
                            złodziejowi jak najbardziej narzucę moje zasady moralne i nie pozwolę mu kraść!
                            • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:13
                              Ja wyraźnie napisałam,że wolność kończy sie tam,gdzie zaczyna sie wolność
                              drugiego człowieka.
                              Złodziej cudza wolność narusza. A modelka rozebrana nie.
                              Chyba,ze jesteś zmuszany do jej oglądania. To co innego
                              • stephen_s Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:15
                                > Ja wyraźnie napisałam,że wolność kończy sie tam,gdzie zaczyna sie wolność
                                > drugiego człowieka.

                                OK. Czyli uważasz, że jak ktoś uwala sie w trupa albo bierze narkotyki, to nie
                                robi nic niewłaściwego?
                                • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:17
                                  Dopoki mamy publiczną służbe zdrowia to robi, bo płaca za to wszyscy.
                                  Gdyby w pełni ponosił konsekwencje swoich działań to jest mi to
                                  obojętne.Uważam,że to jego prywatna sprawa
                                  • stephen_s Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:18
                                    > Gdyby w pełni ponosił konsekwencje swoich działań to jest mi to
                                    > obojętne.Uważam,że to jego prywatna sprawa

                                    I w takiej sytuacji naprawdę uznałabyś, że jest to "dobre" postępowanie? Że nie
                                    ma w tym nic nagannego?
                                    • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:20
                                      Nie ma w tym nic nagannego.
                                      Moge najwyżej uznac,że ja bym tego nie robiła,bo mi sie nie podoba,nie pasuje mi
                                      itp.
                                      ale to mniej wiecej jak z kolorem ścian.Ja bym sobie np nie pomalowała pokoju na
                                      czarno ale nie uważam,że to coś nagannego
                                      • stephen_s Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:29
                                        Kolor ścian to estetyka. Tobie nie podoba sie pijaństwo, bo jest... nieestetyczne?
                                        • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:30
                                          tak.
                                          A obecnie nie podoba mi sie ze względu na to jaki jest system.Gdyby taki pijak
                                          sam ponosił konsekwencje picia to nic do niego nie mam.Tak samo jak do palaczy.
                                          • stephen_s Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:33
                                            No cóż - dla mnie to dziwne. Mi sie zdaje, że pijaństwo to głebszy problem niż
                                            estetyka...
                                            • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:34
                                              jest problemem bo jest taki system.
                                              • stephen_s Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:35
                                                A dla mnie to, kto płaci za leczenie alkoholika, to akurat problem pomniejszy.
                                                Tu chodzi o godność człowieka...
                                                • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:36
                                                  ale dlaczego ty masz okreslac kiedy czyjaś godność ma sie dobrze a kiedy nie?
                                                  zajmij sie swoją godnościa
                                                  • stephen_s Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:37
                                                    A czemuż mam się nie przejmować cudzą godnością? :)
                                                  • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 22:54
                                                    własnie dlatego,ze jest cudza:)A jesli coś do człowieka nalezy to ma on prawo
                                                    rozporzadzać tym zgodnie w wlasnym widzimisie.
                                                  • kot_behemot8 Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 08:48
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > A czemuż mam się nie przejmować cudzą godnością? :)
                                                    >



                                                    Przejmować się mozesz, chodzi o to żebyś nie zabraniał. Chyba widzisz różnicę
                                                    między przejmowaniem się bo ktoś pije a zabranianiem tej osobie picia? To samo
                                                    dotyczy rozbieranych sesji zdjęciowych. Oczywiście mam na mysli kogos
                                                    całkowicie ci obcego, bo z osobami bliskimi to zupełnie inna sprawa.
                                                    Skądinąd mam wrażenie, że trochę się tutaj zabawiasz a adwokata diabła:))
                                                  • stephen_s Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 14:01
                                                    Nie no, wiadomo, że ludzie robią, co chcą - i ja im tego uniemożliwiać siłą nie
                                                    będę. Ale to nie znaczy, że nie mogę powiedzieć, że takie postępowanie mi się
                                                    nie podoba i według mnie jest przekroczeniem pewnej granicy... Tymczasem mam
                                                    wrażenie, że zwolennicy zasady "co nie szkodzi innym, jest dobre", zrugaliby
                                                    mnie za to...
                                              • kot_behemot8 Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 08:40
                                                bitch.with.a.brain napisała:

                                                > jest problemem bo jest taki system.


                                                E tam, system nie ma tu nic do rzeczy. Gdyby były prywatne ubezpieczalnie, to
                                                za pijaków tez płaciliby wszyscy - wszyscy klienci danej ubezpieczalni. Czyli
                                                byłoby dokładnie tak samo jak teraz, z ta mało istotną różnicą ze tych
                                                ubezpieczalni byłoby kilka zamiast jednej a jakaś część pijaków i palaczy być
                                                może nie byłaby nigdzie ubezpieczona (co jest mało prawdopodobne).
                                          • lolyta Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 29.10.06, 23:50
                                            Nie. Pijak sam nei ponosilby konsekwencji, chyba, ze bylby sam jak palec na
                                            siwecie i nie ma rodziny.
                                      • wasza_bogini Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 07:12
                                        no rzeczywiscie troche tak jak z kolorem scian. tylko to raczej polega na tym,
                                        ze kobiety maja miec rozowe sciany i byc ograniczone do przyglupawych
                                        kroliczkow.

                                        ja wybieram kolor krwisto czerwony ;)
                              • wasza_bogini Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 07:09
                                bitch.with.a.brain napisała:

                                > Ja wyraźnie napisałam,że wolność kończy sie tam,gdzie zaczyna sie wolność
                                > drugiego człowieka.
                                > Złodziej cudza wolność narusza. A modelka rozebrana nie.
                                > Chyba,ze jesteś zmuszany do jej oglądania. To co innego


                                modelka narusza swoja wlasna wolnosc.
                                • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 10:14
                                  Zapisalaś sie do LPRu?:)
                                  Oni też chca dopilnować żeby przypadkiem kobieta sobie swojej wolności nie
                                  naruszyla i żeby jej do głowy nie przysło,że może sie nie realizowac jako matka.
                                  Bo kobieta jak wiadomo to takie głupie stworzenie, co z własną wolnością sobie
                                  nie poradzi.
                                  To jest wolność modelki i ona ma prawo z tą wolnością robić co chce. Dopóki
                                  Twojej wolności nie narusza.
                                  • bleman Amen 30.10.06, 11:21

                                    • wasza_bogini Z jednym zastrzezeniem 30.10.06, 12:54
                                      Amen nie obejmuje habibi.
                                      bo jakzez to mozliwe, zeby polskie kobiety masowo wolaly poludniowcow.
                                      • bleman Nie wiem czy masowo, ale juz np. azjatki 30.10.06, 12:57
                                        uwielbiaja typo nordycki i slowianski :P
                                        Latynoski tez lubia blondynow :P
                                        • wasza_bogini Re: Nie wiem czy masowo, ale juz np. azjatki 30.10.06, 13:32
                                          no to przynajmnije nie musisz nikogo nawracac i ubolewac nad wyborami.
                                  • wasza_bogini Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 12:36

                                    po co sie zapisywac, wystarczy LPR-owcom pokazac tylek i czerpac z tego
                                    satysfakcje, i budowac swoja wartosc kobiety.
                                    • wasza_bogini Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 12:52
                                      co do glupoty kobiet to sama twierdzialas, ze masz w pracy kretynki, bo nie
                                      rozmawiaja na interesujace cie tematy np. wielkosci miseczki.
                                      • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 12:59
                                        Wielkość miseczki jest tematem interesującym przez 5 minut i to tylko między
                                        bliskimi osobami.Natomaist to nei jest temat do dyskusji w pracy.Podobnie jak
                                        nie jest tym tematem mój związek, wielkosć penisa faceta koleżanki i to na co
                                        wydaję moje pieniądze.
                                        • bleman Gadalyscie o wielkosci penisa faceta kolezanki ?;) 30.10.06, 13:04

                                          • bitch.with.a.brain Re: Gadalyscie o wielkosci penisa faceta kolezank 30.10.06, 13:05
                                            Nie,ona mi opowiadała:)
                                            • bleman Z radosci czy z zalu ? ;-) 30.10.06, 13:07

                                              • bitch.with.a.brain Re: Z radosci czy z zalu ? ;-) 30.10.06, 13:08
                                                nie słuchałam na tyle dokładnie.ale chyba z radości, w sensie ze to jego jedyna
                                                zaleta
                                                • bleman Lepsza jedna niz zadna ;-) 30.10.06, 13:11

                                                  • bitch.with.a.brain Re: Lepsza jedna niz zadna ;-) 30.10.06, 13:13
                                                    Może i tak,ale nie jest to dla mnie dobry temat do konwersacji z koleżanką z pracy
                                        • wasza_bogini Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 13:35
                                          alez, alez a co z wolnoscia wyboru.

                                          kto o tym decyduje co jets tematem do dyskusji w pracy? czyzbys nie ograniczala
                                          przypadkiem wolnosci kobiet? przeciez to nikogo nie krzywdzi.
                                          • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 13:39
                                            ponieważ dyskusja wymaga co najmniej 2 osób to nie jest kwestią wyboru jednej z
                                            nich.
                                            To nikogo nei krzywdzi,wiec nie postuluje zabraniania tego. Jak mi sie nie
                                            podobało to starałam sie nie dyskutowac. W końcu mialam wolny wybór.
                                            • wasza_bogini Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 16:28
                                              no pewnie do nazywania kobiet kretynkami rowniez;)
                                    • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 13:00
                                      No to im pokaż.Kto Ci zabrania?
                                      • wasza_bogini Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 13:36
                                        J anie musze. Wystarczy, ze Ty zasilasz rynek i spelniasz potrzeby pracownikow
                                        MPO;)
                                        • bitch.with.a.brain Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 13:43
                                          Poniewaz najwyraźniej współtworzę sytuacje sprzyjającą temu, że czujesz do mnie
                                          wielką niechęć lepiej bedzie jak przestaniemy ze soba dyskutowac.
                                          • wasza_bogini Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 16:27
                                            a co ma wspolnego niechec ze sprawianiem przyjemnosci pracownikom MPO?
                                            myslisz, ze tylko ksieciowie z bajki kupuja playboya.?
                                            • wasza_bogini Re: ale zlodziej kradnie i narusza przez to czyja 30.10.06, 16:29
                                              ja naprawde staram sie rozgryzc to uczucie euforii w sprawianiu komus
                                              przyjemnosci, bedac kobieta bez twarzy.
                            • ggigus zlodziej cos ci zabiera, a co ci zabiera lipnicka 29.10.06, 22:16
                              w playboju?
                              estetyczna iluzje? przypuszczam po tym, co slyszalam o tej sesji
                              ale tylko tyle, a iluzja nie jest twoja wlasnoscia
                              • stephen_s Re: zlodziej cos ci zabiera, a co ci zabiera lipn 29.10.06, 22:20
                                Nie chodzi mi o to, co Lipnicka mi zabiera, ale o wątpliwość, czy można
                                moralność sprowadzać do hasła "Wszystko, co nie szkodzi innym, jest dobre"...
                                • ggigus nie sprowadzam do tego moralnosci 29.10.06, 22:22
                                  w koncu jestem wege i gdyby to ode mnie zalezalo, miesozercy mielby raz w
                                  tygodniu dostawe w jakims sklepie na peryferiach, a po paru latach
                                  wprowadzilabym zakaz produkcji i sprzedazy miesa

                                  ale to zart, fantazja. chociaz...?

                                  twoja moralnsc nie moze, nie ma prawa naruszac granicy wolnosci innych ludzi
                                  inaczej jestes dyktatorem
                                  • bitch.with.a.brain Re: nie sprowadzam do tego moralnosci 29.10.06, 22:23
                                    świetnie to ujęłaś:)
                                  • roraima Re: nie sprowadzam do tego moralnosci 29.10.06, 22:26
                                    a po paru latach
                                    > wprowadzilabym zakaz produkcji i sprzedazy miesa
                                    >
                                    > ale to zart, fantazja. chociaz...?

                                    żadne "chociaż".
                                    "Żart, fantacja." Kropka.
                                    • ggigus ooo, decydujesz o tresci moich marzen? 29.10.06, 22:27
                                      czy sie boisz o kotlecika?
                                      • roraima Re: ooo, decydujesz o tresci moich marzen? 29.10.06, 22:29
                                        strach mnie obleciał! :-)
                                        • roraima Re: ooo, decydujesz o tresci moich marzen? 29.10.06, 22:33
                                          oczywiście nic nie mam do Wege.
                                  • stephen_s Re: nie sprowadzam do tego moralnosci 29.10.06, 22:32
                                    > w koncu jestem wege i gdyby to ode mnie zalezalo, miesozercy mielby raz w
                                    > tygodniu dostawe w jakims sklepie na peryferiach, a po paru latach
                                    > wprowadzilabym zakaz produkcji i sprzedazy miesa

                                    Ja natomiast uważam, że produkcja i sprzedaż nikotyny powinna być zakazana. I
                                    mówię serio: jeśli uznajemy, że narkotyki są nielegalne, to papierosy też takie
                                    powinny być.

                                    > twoja moralnsc nie moze, nie ma prawa naruszac granicy wolnosci innych ludzi
                                    > inaczej jestes dyktatorem


                                    Jak pokazałem na przykładzie ze złodziejem, KAŻDA moralnosć w jakimś stopniu
                                    narusza wolność innych ludzi. CHociazby naruszając wolność złodzieja. Pytanie,
                                    gdzie stawiamy granicę, na ile naruszania cudzej wolności sobie pozwalamy...
                                    • heretic_969 Re: nie sprowadzam do tego moralnosci 29.10.06, 23:45
                                      > Ja natomiast uważam, że produkcja i sprzedaż nikotyny powinna być zakazana. I
                                      > mówię serio: jeśli uznajemy, że narkotyki są nielegalne, to papierosy też takie
                                      > powinny być.

                                      Zgadzam się. Przybij piątkę:)

                                      > Jak pokazałem na przykładzie ze złodziejem, KAŻDA moralnosć w jakimś stopniu
                                      > narusza wolność innych ludzi. CHociazby naruszając wolność złodzieja. Pytanie,
                                      > gdzie stawiamy granicę, na ile naruszania cudzej wolności sobie pozwalamy...

                                      No dokładnie, to bardzo poważne pytanie. Ja powiem tak: uważam, że wszystkie
                                      prawa wynikają tylko i wyłącznie z ludzkiego subiektywizmu, a nie z przyczyn
                                      moralnych. Nie kradniemy - bo sami nie chcemy być okradzeni, i dlatego kradzież
                                      jest przestępstwem. Tak samo uznajemy gwałty czy morderstwa za przestępstwa, bo
                                      obawiamy się, że ktoś mógłby zgwałcić lub zamordować nas (albo kogoś z naszych
                                      bliskich). Logiczne, prawda? :)


                                      • kot_behemot8 Re: nie sprowadzam do tego moralnosci 30.10.06, 09:08
                                        heretic_969 napisał:


                                        Pyt
                                        > anie,
                                        > > gdzie stawiamy granicę, na ile naruszania cudzej wolności sobie pozwalamy
                                        > ...
                                        >
                                        > No dokładnie, to bardzo poważne pytanie.


                                        Bardzo poważne ale i bardzo proste. Granicę stanowi krzywda drugiego człowieka.
                                        Złodziej krzywdzi, więc należy jego wolność decydowania o sobie ograniczyć.
                                        Naga modelka nikogo nie krzywdzi, więc jej prawa ograniczac nie ma powodu.



                                        Ja powiem tak: uważam, że wszystkie
                                        > prawa wynikają tylko i wyłącznie z ludzkiego subiektywizmu, a nie z przyczyn
                                        > moralnych.


                                        Wcale nie. Sprzeciw wobec krzywdzenia jest jak najbardziej nakazem moralnym.
                                        Subiektywna może być co najwyżej, w pewnych przypadkach, ocena czy jakies
                                        działanie krzywdzi innych czy nie. Klasyczny przykład to praktyki sadomaso -
                                        czy sadysta krzywdzi "ofiarę" która sama chce być krzywdzona?




                                        • bleman Ale heretic ma racje. Kazde prawo jest wytworem 30.10.06, 11:29
                                          naszych subiektywnych ocen i wymagan.
                                          • kot_behemot8 Re: Ale heretic ma racje. Kazde prawo jest wytwor 30.10.06, 12:51
                                            bleman napisał:

                                            > naszych subiektywnych ocen i wymagan.

                                            Heretic napisał jednak także, że prawa nie wynikają z pobudek moralnych i
                                            przeciwstawił subietywizm pobudkom moralnym - i to z tym się nie zgadzam. Moim
                                            zdaniem prawa jak najbardziej wynikają z moralności, a że ta moralność jest
                                            najczęściej subiektywna to już inna sprawa.
                                            • heretic_969 Re: Ale heretic ma racje. Kazde prawo jest wytwor 30.10.06, 22:16
                                              Moim
                                              > zdaniem prawa jak najbardziej wynikają z moralności, a że ta moralność jest
                                              > najczęściej subiektywna to już inna sprawa.

                                              Być może jest to inna sprawa, ale w ten sposób nigdy nie osiągnie się
                                              porozumienia, bo każdy ma inną moralność i doprowadzi to do dalszych tarć.
                                              Dlatego będę bronił swojej koncepcji genezy prawa:)
                                        • heretic_969 Re: nie sprowadzam do tego moralnosci 30.10.06, 22:10
                                          > Bardzo poważne ale i bardzo proste. Granicę stanowi krzywda drugiego człowieka.

                                          No tak - ale mogę teraz argumentować, że stawianie takiej granicy skrzywdzi
                                          tych, co chcą ją przekroczyć.

                                          > Złodziej krzywdzi, więc należy jego wolność decydowania o sobie ograniczyć.

                                          No ale wtedy się jego skrzywdzi, bo chce ukraść, a nie może.

                                          > Ja powiem tak: uważam, że wszystkie
                                          > > prawa wynikają tylko i wyłącznie z ludzkiego subiektywizmu, a nie z przyc
                                          > zyn
                                          > > moralnych.

                                          > Wcale nie. Sprzeciw wobec krzywdzenia jest jak najbardziej nakazem moralnym.

                                          No ale każdy ma inną moralność, o ile w ogóle ją posiada. Nie istnieje jednolity
                                          kodeks moralny dla wszystkich.
                                • kot_behemot8 Re: zlodziej cos ci zabiera, a co ci zabiera lipn 30.10.06, 09:00
                                  > Nie chodzi mi o to, co Lipnicka mi zabiera, ale o wątpliwość, czy można
                                  > moralność sprowadzać do hasła "Wszystko, co nie szkodzi innym, jest dobre"...


                                  Nie ma takiego hasła. To do którego nawiązujesz brzmi "wszystko co nie krzywdzi
                                  albo ogranicza innego człowieka jest dozwolone". To że coś jest dozwolone nie
                                  oznacza automatycznie, ze jest dobre. Gdybyśmy zabraniali wszystkiego co czyimś
                                  zdaniem jest złe, to niewiele praw by nam zostało.
                                  Przyznaj się, podpuszczasz?
                                  • stephen_s Nie, nie podpuszczam 30.10.06, 14:15
                                    Naprawdę nie pochwalam rozbierania się do "PLayboya"...

                                    Tak swoją drogą - mam wrażenie, ze w dyskusji mieszamy dwa porządki. Ty mówisz
                                    chyba o aspekcie PRAWNYM - o tmy, co powinno być legalnie dozwolone itd. Ja
                                    tymczasem mówię o aspekcie MORALNYM... Absolutnie nie mam na myśli, że nalezy
                                    zabraniać występowania w "Playboyu", ja mówię, że to nie jest dobre, niezależnie
                                    od prawa.

                                    Kłamstwo też nie jest zakazane prawem, a nie jest dobre...
                                    • wasza_bogini a ja nie wiaze z tym moralnosci 30.10.06, 16:32
                                      tylko biologie.
                                      • bleman A mogla bys rozwinac... 30.10.06, 17:24

                                        • wasza_bogini Re: A mogla bys rozwinac... 30.10.06, 19:17
                                          jutro, bo u mnie juz ciemna noc;)
                              • kochanica-francuza Lipnicka zabiera mi wiarę w to, że LIpnicka 30.10.06, 13:09
                                nie dupy w Playboyu. Ta wiara jest MOJA, a nie pana Miecia czy ogółu Europejczyków.

                                Ew. iluzja też jest MOJA.
                                • kochanica-francuza poprawka 30.10.06, 13:10
                                  kochanica-francuza napisała:

                                  > nie pokaże dupy w Playboyu. Ta wiara jest MOJA, a nie pana Miecia czy ogółu
                                  Europejczy
                                  > ków.
                                  >
                                  > Ew. iluzja też jest MOJA.
            • kochanica-francuza Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 22:54
              stephen_s napisał:

              > No cóż, ja takiego podejścia autentycznie zrozumieć nie umiem.
              >
              Potępić bym nie potępiła. Ale zniechęciłabym się do osoby.
          • wasza_bogini Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 30.10.06, 07:08
            bitch.with.a.brain napisała:

            > Twoja godność by to naruszało - mojej nie. Lubie jak sie ktoś ślini z mojego
            > powodu:)
            >


            trzeba miec chyba zanizone poczucie wlasnej wartosci, zeby to byl byle kto.
            ale swiat sie opiera na niskim poczuciu wartosci u kobiet.
        • illiterate Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:10
          Po to, zeby wzrosly notowania aktorki, piosenkarki, dziennikarki, artystki.
          Seksem sie sprzedaje. No i - przeciez 'nikt nikomu krzywdy nie robi'.
          • stephen_s Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 29.10.06, 21:12
            Masz rację. Ale to tragiczne jest...
            • kot_behemot8 Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 30.10.06, 09:14
              A z tym się zgodzę. Tak, to smutne zjawisko. Ile z nich robi to naprawdę
              dlatego, ze lubią pozować i lubią jak mężczyźni się ślinią na ich widok?
              Podejrzewam, że niewielki procent. Większość pozuje by odzyskać zainteresowanie
              mediów, ewt by je zdobyć. Jakoś dziwnym trafem najczęciej pozują gwiazdy i
              gwiazdki tracące popularność - Górniak, Lipnicka, Wójcik lub pragnące ją
              dopiero zdobyć.
    • bleman Nie potepil bym. Sam gdybym byl ladny 30.10.06, 00:54
      to chetnie zrobil bym sobie pare zawodowych aktow :)
      • kochanica-francuza Łżesz. Nie chciałeś ;-) 30.10.06, 13:03
        • bleman Ale ja nie jestem ladny :P 01.11.06, 20:34

          • pavvka Re: Ale ja nie jestem ladny :P 08.11.06, 14:15
            A od czego jest fotoszop? :-P
    • pufflet Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 30.10.06, 08:36
      Ja raczej zastanawialabym się, jak ktoś moze chcieć mieć cokolwiek wspólnego z
      takim palantem jak Meller - bucowaty, zadufany w sobie i ogólnie neiprzyjemny
      typ. A jego czasopismo takei samo jak on - czytałam 'Playboya' za czasów Raczka
      i cholera - naprawdę mi sie podobał - zwłaszcza humor - rozkładowka była
      dodatkiem , czesto zreszta pzredrukeim zza oceanu - ale całość miała klase .
      Teraz to nie ma co tam czytać, a oglądać w kółko nadmuchane balony (kobietom
      pękałaby skóra, jakby miały tak sterczące, wielkie cycki) i usta w karpia - to
      zadna przyjemność. nie wiem kto wpadł na pomysł , ze kobieta waląca karpia
      ustami na zdjęciach jest seksowna- dla mnie wygląda jak przygłup albo zatkany
      spływ w umywalce.
      • kochanica-francuza Karp 30.10.06, 13:04
        pufflet napisał:

        >
        > zadna przyjemność. nie wiem kto wpadł na pomysł , ze kobieta waląca karpia
        > ustami na zdjęciach jest seksowna- dla mnie wygląda jak przygłup albo zatkany
        > spływ w umywalce.

        Ten, komu się to skojarzyło z robieniem loda...
    • turbomini Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 30.10.06, 09:04
      Potępiać? Nie. W końcu jeśli kobieta ma wolność wyboru, to niech go ma. Ale to
      nie znaczy, że nie wpływa to na moją ocenę danej osoby.
      Przypomina mi się od razu wywiad z Mellerem (bodajże u Wojewódzkiego). Meller
      dość drastycznie przedstawił "sposób pozyskiwania nowych ciał". Nie kręci ich
      osoba, która chętnie się rozbierze, ale ta, która w życiu by tego nie zrobiła.
      To jest ich numer jeden. Zaczynają z nią walkę psychologiczną, nagabują, męczą,
      dręczą, dzwonią po tysiąc razy i przekonują. W końcu kobieta zgadza się. No to
      teraz pytanko: kto tu poniósł porażkę, a kto jest wygranym?
    • mroofka2 Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 30.10.06, 14:20

      za to że zapozowała nie, za to jak wygląda i owszem;)
    • stephen_s Mała dygresja o wartościach... 30.10.06, 14:23
      Zauważyłem coś w tej dyskusji... Otóż, ciągle mówimy o wolności: że nie wolno
      naruszać wolności innych, wolność jest prawem, nie można jej ograniczać. Kiedy
      zaś przywołałem inną wartość - godność człowieka - to od razu posypały się
      głosy, że co mi do cudzej godności, mam się nia nie zajmować itd.

      Czyli - wypada przejmować się cudzą wolnością, a cudzą godnością - nie. Wychodzi
      na to, że uważamy obecnie wolność za wartość najwyższą, wręcz jedyną...

      Prowokacyjnie zapytam: czy mamy absolutną pewność, że wolność powinna być taką
      jedyną, najważniejszą wartością? Bo wiecie - ja jestem naprawdę liberałem, ale
      czasem się zastanawiam, czy z ta wolnością to nie odbija nam jakaś szajba... Mam
      wrażenie, że obecnie trudno w ogóle cudze zachowanie oceniać - bo wolność,
      trzeba szanować cudze wybory itd.

      I czy przypadkiem skutki nie są takie, że człowiek obecnie wychodzi na ulicę, a
      tam ludzie klną w autobusach, 10-letnie dzieciaki otwarcie kopcą papierosy, a w
      centrum miasta wiszą wielkie bilboardy z kobietą z gołym biustem..?

      Może jednak wolność musi być uzupełniona innymi wartościami, bo inaczej wszystko
      zaczyna się degenerować?
      • kochanica-francuza Re: Mała dygresja o wartościach... 30.10.06, 15:20

        > Prowokacyjnie zapytam: czy mamy absolutną pewność, że wolność powinna być taką
        > jedyną, najważniejszą wartością? Bo wiecie - ja jestem naprawdę liberałem, ale
        > czasem się zastanawiam, czy z ta wolnością to nie odbija nam jakaś szajba...

        Oooo, stephen się budzi z liberalnego letargu! Brawo stephen! Tak trzymać!
        • stephen_s Re: Mała dygresja o wartościach... 30.10.06, 15:28
          Eee tam. Ja wciaż jestem liberałem, po prostu niedzisiejszym :)))

          A na bilboardy z gołymi babkami narzekałem na KiR dokładnie rok temu :)

          Natomiast chamstwo itd. zaczęło mi przeszkadzać... Niedawno szedłem ulicą - i
          wpierw minęły mnie dwie palące nastolatki, a parę minut potem napotkałem dwie
          grubki koleżków (jeden mógł mieć wręcz ok. 10 lat). I bez skrepowania jedna
          grupka pyta drugą: "Macie fajki?" - "Nie, już wszystkie wypaliliśmy...".

          Oczywiście, jak wracałem tą drogą ok. 10 minut póxniej, to ci, co mówili, że nie
          mają, siedzieli na murku i palili... Może się starzeję, ale mnie to zirytowało...
      • bleman Ale ty jestes socjalista steph :P 30.10.06, 16:38

        • stephen_s Re: Ale ty jestes socjalista steph :P 30.10.06, 16:39
          O co chodzi????? Nie rozumiem...
          • bleman Bo stwierdzils ze jestes liberalem ;-) 30.10.06, 17:23
            ale chyba w amerykanskim znaczeniu tego slowa a nie europejskim ;-)
            • stephen_s A to już kompletnie nie rozumiem... 30.10.06, 18:00
              Co to znaczy, że jestem liberałem w amerykańskim sensie tego słowa?
            • hirondelle123 Re: Bo stwierdzils ze jestes liberalem ;-) 30.10.06, 19:59
              bleman napisał:

              > ale chyba w amerykanskim znaczeniu tego slowa a nie europejskim ;-)


              A jakie to niby jest to europejskie rozumienie słowa "liberał"? Bo przecież
              mamy dwie europejskie tradycje liberalne, angielską i francuską i one bardzo
              się od siebie różnią.
        • heretic_969 Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 20:30
          liberałem i lewicowcem jednocześnie.
          • stephen_s Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 20:50
            Jak to, nie? Można być lewicowcem światopoglądowo i liberałem gospodarczo na
            przykład...

            Można też być np. centrolewicowcem :)))

            A zresztą, nie wiem, skąd Blem uznał, że jestem socjalistą?
            • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:08
              > Jak to, nie? Można być lewicowcem światopoglądowo i liberałem gospodarczo na
              > przykład...

              A co to jest lewicowy światopogląd? Np. część sandynistów, radykalna lewica w
              Nikaragui, głosowali ostatnio za całkowitym zakazem aborcji. Czy przestali być
              lewicą? Nie.

              > Można też być np. centrolewicowcem :)))

              Można, takim chociażby ja jestem, ale nie uważam się za liberała. No chyba, że w
              amerykańskim tego słowa znaczeniu:)

              > A zresztą, nie wiem, skąd Blem uznał, że jestem socjalistą?

              Może zajrzał do NS i zobaczył, jakie podatki są w Costa Subida i Seven Valleys? :)
              • stephen_s Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:17
                > A co to jest lewicowy światopogląd? Np. część sandynistów, radykalna lewica w
                > Nikaragui, głosowali ostatnio za całkowitym zakazem aborcji. Czy przestali być
                > lewicą? Nie.

                Hmmmmmmmmmmm... OK.

                > Można, takim chociażby ja jestem, ale nie uważam się za liberała. No chyba, że
                > w
                > amerykańskim tego słowa znaczeniu:)

                Co to jest to "amerykańskie znaczenie", do licha? :))

                > Może zajrzał do NS i zobaczył, jakie podatki są w Costa Subida i Seven
                > Valleys?

                No to jest tylko gra przecież :)
                • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:21
                  > Co to jest to "amerykańskie znaczenie", do licha? :))

                  Otóż w USA liberał to zwolennik Demokratów, a więc lewicowy w kwestiach
                  gospodarczych (oczywiście tylko na tle Republikanów). Zaczęło się wszystko od FD
                  Roosevelta, któremu zarzucano, że jest socjalistą w związku z Nowym Ładem. On na
                  to publicznie odpowiedział, że nie jest socjalistą, tylko liberałem. No i
                  zaczęło się... Więcej tu:
                  en.wikipedia.org/wiki/Modern_American_liberalism
                  > No to jest tylko gra przecież :)

                  Ja gram serio.
                  • stephen_s Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:27
                    > Otóż w USA liberał to zwolennik Demokratów, a więc lewicowy w kwestiach
                    > gospodarczych (oczywiście tylko na tle Republikanów).

                    Dobrze, że to dodałeś - polityka w USA jest bardziej skręcona na prawo i tam to,
                    co jest lewicą, u nas byłoby centrum...

                    > Ja gram serio.

                    Ja też, ale ta gra ma to do siebie, że umożliwia tworzenie utopii i rozdawnictwo
                    nie ma żadnych strasznych konsekwencji :)) Tak naprawdę zdaję sobie sprawę, że
                    taka polityka, jaką tam prowadzę, możliwa nie jest...
                    • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:33
                      > Dobrze, że to dodałeś - polityka w USA jest bardziej skręcona na prawo i tam to
                      > ,
                      > co jest lewicą, u nas byłoby centrum...

                      Z tym się nie zgodzę - Demokraci nigdy by nie poparli podatku liniowego, jak to
                      uczynił Leszek "nieważnejakzaczynaalejakkończy" Miller.
                      Ja bym bardzo chciał, by powstała taka partia w Polsce, miałbym na kogo głosować.

                      > Ja też, ale ta gra ma to do siebie, że umożliwia tworzenie utopii i rozdawnictw
                      > o
                      > nie ma żadnych strasznych konsekwencji :)) Tak naprawdę zdaję sobie sprawę, że
                      > taka polityka, jaką tam prowadzę, możliwa nie jest...

                      Ja staram się grać serio też w tym sensie, że próbuje hamować wydatki na tyle,
                      by nie przekroczyły pewnego poziomu. W jednym państwie się udało, w drugim -
                      nie. Inna sprawa, że gra ma tendencję do strasznego podwyższania podatków...
                      • hirondelle123 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:44
                        heretic_969 napisał:

                        > > Dobrze, że to dodałeś - polityka w USA jest bardziej skręcona na prawo i
                        > tam to
                        > > ,
                        > > co jest lewicą, u nas byłoby centrum...
                        >
                        > Z tym się nie zgodzę - Demokraci nigdy by nie poparli podatku liniowego, jak
                        to
                        > uczynił Leszek "nieważnejakzaczynaalejakkończy" Miller.


                        A nie jest to przypadkiem tak, że amerykańscy demokraci reprezentują liberalizm
                        francuski zwany tez kontynentalnym natomiast konserwatyści liberalizm angielski
                        czyli tzw klasyczny? W Europie też obecnie (obok lewicowości rzecz jasna)
                        przeważa liberalizm w wersji francuskiej w Polsce przez nawiedzonych liberałów
                        traktowany pogardliwie jako odmiana socjalizmu. Dlatego własnie Europa poza GB
                        tak alergicznie reaguje na wyborcze zwycięstwa konserwatystów w USA.



                        • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:53
                          > A nie jest to przypadkiem tak, że amerykańscy demokraci reprezentują liberalizm
                          > francuski zwany tez kontynentalnym natomiast konserwatyści liberalizm angielski
                          > czyli tzw klasyczny?

                          Trudno uznać Republican Party za partię klasycznie liberalną - nawet Reagan,
                          wbrew mitom, nie obniżył wydatków państwa... No dla mnie właśnie republikanie to
                          neoliberałowie, a demokraci socliberałowie.

                          W Europie też obecnie (obok lewicowości rzecz jasna)
                          > przeważa liberalizm w wersji francuskiej w Polsce przez nawiedzonych liberałów
                          > traktowany pogardliwie jako odmiana socjalizmu.

                          Chodzi Ci np. o frakcję liberalną w Parlamencie Europejskim?

                          Dlatego własnie Europa poza GB
                          > tak alergicznie reaguje na wyborcze zwycięstwa konserwatystów w USA.

                          Moim zdaniem raczej z innej przyczyny - konserwatyści w USA są zwolennikami
                          jednobiegunowego świata z USA jako jedynym mocarstwem. Poza tym niechęć budzi
                          wsród Europejczyków związek między RP a tzw. "Christian Right", które przypomina
                          nasze środowisko radiomaryjne. Tymczasem to właśnie dzięki chrześcijańskiej
                          prawicy Bush wygrał reelekcję.
            • hirondelle123 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:10
              stephen_s napisał:

              > Jak to, nie? Można być lewicowcem światopoglądowo i liberałem gospodarczo na
              > przykład...


              A czym się różni światopoglądowo lewicowość od liberalizmu? Moim zdaniem niczym
              się nie różni. Natomiast masz rację, że mozna być jednocześnie lewicowym i
              liberalnym - to się nazywa socliberalizm i jest bardziej socjalną odmianą
              liberalizmu. Praktycznie kazdy liberalizm realizowany w praktyce jest
              socliberalny, czyli jednocześnie lewicowy i liberalny. Inaczej się po prostu
              nie da.


              >
              > A zresztą, nie wiem, skąd Blem uznał, że jestem socjalistą?
              >



              Bo ostatnim "prawdziwym liberałem" był Adam Smith i nawet on miał problemy z
              praktyczną realizacją swoich pomysłów;)
              • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:17
                > Bo ostatnim "prawdziwym liberałem" był Adam Smith i nawet on miał problemy z
                > praktyczną realizacją swoich pomysłów;)

                Przesadzasz. Akurat AS był prekursorem socliberalizmu... Zresztą, to on stworzył
                teorię wartości dodanej, na której opierali się później komuniści.
              • stephen_s Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:18
                > Praktycznie kazdy liberalizm realizowany w praktyce jest
                > socliberalny, czyli jednocześnie lewicowy i liberalny. Inaczej się po prostu
                > nie da.

                A liberalizm PO? Oni są liberalni gospodarczo i konserwatywni obyczajowo...
                • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:23
                  > A liberalizm PO? Oni są liberalni gospodarczo i konserwatywni obyczajowo...

                  Hirondelle chodziło o socliberalizm w gospodarce... Choć PO, swoją drogą,
                  socliberalne nie jest, tylko neoliberalne.
                  • hirondelle123 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:36
                    heretic_969 napisał:

                    > > A liberalizm PO? Oni są liberalni gospodarczo i konserwatywni obyczajowo.
                    > ..
                    >
                    > Hirondelle chodziło o socliberalizm w gospodarce... Choć PO, swoją drogą,
                    > socliberalne nie jest, tylko neoliberalne.


                    No co ty, neoliberalne w Polsce jest co najwyżej UPR. PO to typowa partia
                    socliberalna, i to bardziej soc niz lib. Ale ja ich rozumiem, jakby byli
                    bardziej liberalni to mieliby poparcie na poziomie UPR.



                    >
                    >
                    >
                    • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:43
                      > No co ty, neoliberalne w Polsce jest co najwyżej UPR. PO to typowa partia
                      > socliberalna, i to bardziej soc niz lib.

                      Chyba się nie dogadamy...
                      Neoliberalizm to nie klasyczny liberalizm z XIX wieku, którego entuzjastami są
                      UPRowcy. Neoliberałowie akceptują państwową oświatę, elementy państwa
                      opiekuńczego itp.
                      Za socliberałów można uznać IMO Blaira, Zapatero, Billa Clintona. Między nimi a
                      PO jest ogromna różnica - opowiadają się za progresją podatkową, wyższymi
                      płacami minimalnymi, większymi wydatkami na państwową służbę zdrowia...
                      • hirondelle123 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:45
                        heretic_969 napisał:

                        > > No co ty, neoliberalne w Polsce jest co najwyżej UPR. PO to typowa partia
                        > > socliberalna, i to bardziej soc niz lib.
                        >
                        > Chyba się nie dogadamy...
                        > Neoliberalizm to nie klasyczny liberalizm z XIX wieku, którego entuzjastami są
                        > UPRowcy. Neoliberałowie akceptują państwową oświatę, elementy państwa
                        > opiekuńczego itp.


                        A skąd. Sprawdź co to jest neoliberalizm, bo najwyraźniej cos pomyliłes.


                        > Za socliberałów można uznać IMO Blaira, Zapatero, Billa Clintona. Między nimi
                        a
                        > PO jest ogromna różnica - opowiadają się za progresją podatkową, wyższymi
                        > płacami minimalnymi, większymi wydatkami na państwową służbę zdrowia...
                        >
                        >
                        >
                        • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 21:58
                          > A skąd. Sprawdź co to jest neoliberalizm, bo najwyraźniej cos pomyliłes.

                          No więc:
                          encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3946634
                          en.wikipedia.org/wiki/Neoliberalism
                          Ja raczej się utwierdziłem w moim przekonaniu.
                          • hirondelle123 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 22:13
                            heretic_969 napisał:

                            > > A skąd. Sprawdź co to jest neoliberalizm, bo najwyraźniej cos pomyliłes.
                            >
                            > No więc:
                            > encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3946634
                            > en.wikipedia.org/wiki/Neoliberalism
                            > Ja raczej się utwierdziłem w moim przekonaniu.


                            ???????
                            A skąd wziąłes coś o państwowej oświacie jako czynniku róznicujacym
                            neoliberalizm od klasycznego liberalizmu? No bez żartów, neoliberalizm to
                            naprawdę nie jest jakiś ugładzony, socjalizujący liberalizm tylko wręcz
                            przeciwnie - klasyczny liberalizm plus monetaryzm, w największym skrócie. Od
                            strony teorii neoliberalizm to Hayek i Friedmann, praktyka to Thatcher i
                            Reagan.
                            • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 30.10.06, 22:18
                              > A skąd wziąłes coś o państwowej oświacie jako czynniku róznicujacym
                              > neoliberalizm od klasycznego liberalizmu? No bez żartów, neoliberalizm to
                              > naprawdę nie jest jakiś ugładzony, socjalizujący liberalizm tylko wręcz
                              > przeciwnie - klasyczny liberalizm plus monetaryzm, w największym skrócie. Od
                              > strony teorii neoliberalizm to Hayek i Friedmann, praktyka to Thatcher i
                              > Reagan.

                              Wszystko się zgadza. Ale przecież Thatcher i Reagan nawet nie zlikwidowali
                              progresji podatkowej czy państwowych emerytur, nie mówiąc już o edukacji czy
                              służbie zdrowia...
                              • hirondelle123 Re: Bleman ma rację, nie można być 31.10.06, 09:34
                                heretic_969 napisał:


                                >
                                > Wszystko się zgadza. Ale przecież Thatcher i Reagan nawet nie zlikwidowali
                                > progresji podatkowej czy państwowych emerytur, nie mówiąc już o edukacji czy
                                > służbie zdrowia...


                                Dlatego, ze nie mogli - nie dlatego że nie chcieli. To trochę tak jak z
                                polskimi komunistami i istnieniem w PRL prywatnych rzemieślników, taksówkarzy
                                czy rolników. Czy to, że oni istnieli moze byc dowodem na to, że komunizm
                                popierał własność prywatną i bronił wolnej przedsiębiorczości?
                                • heretic_969 Re: Bleman ma rację, nie można być 31.10.06, 19:59
                                  > Dlatego, ze nie mogli - nie dlatego że nie chcieli.

                                  Przepraszam, ale - skąd możesz wiedzieć, czego chcieli? Nie znałaś ich
                                  osobiście. Polityków można oceniać wyłącznie po tym, czego dokonali, a nie na
                                  podstawie tego, co (rzekomo) chcieli...
                                  Zresztą, nawet Friedman nie jest aż tak skrajnym liberałem - negatywny podatek
                                  dochodowy czy bon oświatowy to jego pomysły.
    • spragnienie Nigdy w zyciu!!!! 30.10.06, 19:52
      Sama pragne miec zdjecia rozbierane. Artystyczne, nie wulgarne. NA pamiatkie
      jedrnego ciala, ktore za 20 lat zmieni sie zapewne.
      Playboy dla wybranych ??? Czemu nie??? Fotki w nim zamieszczne sa smaczne,
      jesli kobieta ma ochote ukazac sie na katrach tego magazynu, czmeu nie???
      Zreszta, nikomu nic do tego. Niech gwiazdki biora udzial w smielszych sejsach,
      jesli maja na to ochote.
      • wasza_bogini Re: Nigdy w zyciu!!!! 30.10.06, 20:17
        nalezy przy tym zauwazyc, ze granice miedzy wulgarnoscia a artyzmem sie
        zacieraja.

        mi chyba w playboy u przszkadza najbardziej masowy charakter zdjec.
        co to za przyjemnosc byc jedna z tysiecy?
        • spragnienie Re: Nigdy w zyciu!!!! 31.10.06, 09:56
          Przeszkadza... Czyzbys byla jedna z tysiecy kobiet, ktorych nagie ciala
          przyozdobily magazyn? Nie widzisz przyjemnosci z bycia obnazana na lamach
          Playoboy`a, zatem sa dwie mozliwosci. Wiesz o czym piszesz albo nie podoba Ci
          sie fakt pokazywania nagiego, pieknego ciala. To nie kwestia masowego
          charakteru zdjec, przyjemnosci badz nieprzyjemnosci... Takw idze to ja, byc
          moze sie myle.
          Pornografia, filmy video, akty, playboy, sexshopy byly, sa i beda. Komus to
          wszystko sluzy. kobiete moze wkurzac to, ze jakis facet traktuje JA
          instruamentalnie. Dyskusja o meskim punkcie widzenia to walka z wiatrakami. JA
          siebie szanuje, wymagam tego od mezczyzn. I tyle. Nie wiem czy ukazanie sie w
          Palyboy`u odbiera godnosc, bo nigdy tam nie zajrzlaam od drugiej strony. Mi
          osobiscie ten magazyn sprawia przyjemnosc, bo lubie patrzec na piekne ciala. I
          tyle. Jest popyt, podaz,,, Interes sie kreci. Dobrze, zle??? Po coz o tym
          dyskutowac????
          Dla mnie ososbiscie przykra jest jedna kwestia. Mlode dziewczyny - "gwiazdki
          sekundwoe" rozbieraja sie dla kilku chwil slawy i przyplywu gotowki. Szkoda mi
          tych dziewczyn, bo oprocz golego tylka niewiele maja do zaoferowania. MA to sie
          jednak nijak do samego Palyboy`a. To juz kwestia panien, ktore zaistaniec chca
          za wszelka cene. Z drugiej strony to ich wybor. Ja patrzac na ich zdjecia
          usmiecham sie kpiaco, bo piekne cialo to nie wysztko. Liczy sie tez osobowosc,
          dusza, a te przymioty nie posiada kazda gwiazdeczka, gwiazda.
          Istnieja gole kobiety w magazynach, istnieja goli mezczyzni. Sa filmy porno,
          domy publiczne, nocne kluby. Jesli ktos swiadomie decyduje sie na pewny krok to
          jego wybor, jego przyjemnosc badz nie. I tyle. JA osobiscie zyje obok kobiet,
          ktore pozwalaja swoim mezom, chlopakom byc jedynie rzecza. To mnie boli i jest
          z pewnoscia nieprzyjemne. Sama doswiadczylam bycia kobieta mezczyzny. Bledu nie
          powtorze.
          Playboy jak najabrdziej TAK, duma TAk, szacunek do siebie TAk. Magazyn, akta,
          nagie cialo nam tego nie dobierze!!!!!!!!!!!
          • wasza_bogini Re: Nigdy w zyciu!!!! 31.10.06, 10:45
            albo nie podoba Ci
            > sie fakt pokazywania nagiego, pieknego ciala.

            zalezy w jakich warunkach, pod emblematem kroliczka nie
    • tad9 Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 30.10.06, 22:15
      ggigus napisała:

      > w Playboyu?


      Jasne, że bym potępił. Żaden problem.
    • facet123 Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 31.10.06, 11:15
      Zjawisko rozbierania się dla podbicia swoich notowań na rynku uważam za
      negatywne, ale nie potępiłbym żadnej pani za to że to zrobiła. To reguły rynku i
      tyle.

      Co jednak jest godne potępienia to fałsz i hipokryzja w wypowiedziach kobiet
      które pozowały nago. Zwykle sadzą banały jaka to była dla nich wielka przygoda,
      jak to zawsze o tym marzyły i jak sie na początku trochę wstydziły, ale
      wspaniała ekipa playboya i panująca tam atmosfera jej pomogły, blablabla...

      Marzy mi się żeby któraś z pań, po fakcie powiedziała, że zrobiła to tylko i
      wyłącznie dla kasy i na tym zakończyła wypowiedź. Takiej nie tylko bym nie
      potępił, ale wręcz poczuł głęboki szacunek.
      • illiterate Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 31.10.06, 20:12
        U nas na podworku byla taka Helenka, ktora sciagala majtki i pokazywala za
        pieniadze co sie chcialo. Ona nie kryla sie z tym, ze w tej dzialalnosci
        interesuja ja tylko 'piniążki'. Jakos nikt jej nie szanowal.
        • facet123 Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 08.11.06, 13:59
          A dostawała tyle co za sesję w playboyu?
    • zewszad_i_znikad Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 04.11.06, 22:02
      "Potępić" to mocne słowo... Ale przyznaję bez bicia, że owszem, miałam mocno za
      złe Jagnie Marczułajtis pozowanie w bikini dla CKM. Bardziej, niż miałabym to
      za złe aktorce czy piosenkarce. Bardzo wierzę w to, że sportsmenka może być
      pięknym, pozytywnym wzorem dla młodych dziewcząt, może im dodawać wiary w
      siebie, której często niemal nigdzie się dziewczynek nie uczy, próba
      naśladowania takiego wzoru, samodzielnego pójścia drogą sportu może być zarazem
      krokiem na drogę niezależności. I nie chcę, by tym dziewczynkom jednocześnie
      przekazywano, że służą do uciechy mężczyzn. Nie chcę, by przekonywano je, że
      każda nowoczesna kobieta musi nosić wielki dekolt i króciutką spódniczkę, mam
      jak najbardziej pozytywny stosunek do wstydliwości (zaś jeżeli chodzi o moja
      własną - przypominam, że nie ma obowiązku pozytywnego stosunku do całości
      swojego ciała). Nie widzę w takim modelu kobiecości prawdziwego wyzwolenia.
      Seks i seksowność same w sobie nie mają z wolnością nic wspólnego. Wolność
      rodzi się we wnętrzu i jeżeli dziewczyna boi się mieć własne zdanie, ani
      odrobinę nie wyzwoli jej krótka spódniczka ani posiadanie chłopaka.
      Z mojego pamiętnika: "W końcu ta sama kultura, która podsuwa jej takie
      wzorce "wyzwolenia", najpierw przez lata starała się, by ona wolna nie była..."
      • roraima Re: tak na serio - potepilybscie kogos za sesje 08.11.06, 21:38
        nie, na świecie jest i tak o wiele za duzo do potępiania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja