czy dobrze rozumiem, ze...

01.04.03, 09:13
... obecni tutaj panowie nie maja nic przeciwko temu,
ze:

1) ich kolezanka z pokoju w pracy powiesi sobie nad
biurkiem kalendarz z nagimi mezczyznami (dodam, ze
takie sa, a dla "bardziej pluderyjnych" panowie w nich
maja pozaslaniane penisy...)

2) zona/dziewczyna/siostra jezdzi na kursokonferencje,
na ktorych, w ramach relaksu, uczestniczy sie w meskich
"rozbierankach" roznego rodzaju

3) ich dziewczyna urzadza sobie wieczor panienski, w
ktorym uczestnicza panowie z agencji towarzyskiej,
oferujacy "wszystkie uslugi oprocz okaleczenia"...

4) itepe itede itepe...

    • Gość: doku Co za brednie IP: *.mofnet.gov.pl 01.04.03, 12:26
      Dopóki mężczyzna nie ma pewności, które dziecko jest jego, dopóty nie będzie
      tolerował niewierności matek dzieci, na które łoży. To jest naturalny fundament
      psychiki miłości i seksu u człowieka (zazdrość kobieca mu zupełnie inne podłoże
      i towarzyszą jej zupełnie inne emocje) i żaden pseudofeminizm tego nie zmieni.
      Zmienić to mogą dopiero rutynowe badania genetyczne.

      Jeżeli moja kobieta udowodni mi, że to co nosi w brzuchu ma na pewno moje geny,
      wtedy jej nie rzucę, niech sobie będzie puszczalska jak ja. Tyle mówi rozum,
      ale ile jeszcze czasu będzie musiało upłynać, żeby instynkty się zmieniły?
      Dobór płciowy może to załatwić w kilkanaście pokoleń, ale nie szybciej. Nie ma
      więc co liczyć na to, że w ciągu najbliższych kilkuset lat coś się zmieni w
      emocjach i obyczajach dotyczących zazdrości.
      • Gość: sagan ??? IP: *.desy.de 01.04.03, 13:05
        a co ma kalendarz z nagim facetem do wiernosci???
        ze niby wskazuje na ukryte pragnienie zdrady?...
        • Gość: doku Wskazuje na większe prawdopodobieństwo, że ... IP: *.mofnet.gov.pl 01.04.03, 15:27
          Gość portalu: sagan napisał(a):

          > a co ma kalendarz z nagim facetem do wiernosci???
          > ze niby wskazuje na ukryte pragnienie zdrady?...

          ... jej dzieci nie są Twoje
          • julla Re: Wskazuje na większe prawdopodobieństwo, że .. 01.04.03, 15:35
            Czyli jesli mój mąż powiesił gołą babę na ścianie to znaczy nieomylnie, że z
            nią spał?? No bo rozumiem, że współzależność jest prosta...
            • Gość: doku Dlaczego z nią? IP: *.mofnet.gov.pl 01.04.03, 15:39
              julla napisała:

              > Czyli jesli mój mąż powiesił gołą babę na ścianie to znaczy nieomylnie, że z
              > nią spał??

              I skąd ta nieomylność? To tylko niepewna wskazówka, że lubi się puszczać, jak
              to mężczyzna. Kobiety rzadziej lubią się puszczać, rzadziej też lubią oglądać
              takie plakaty
              • Gość: breskva Re: Dlaczego z nią? IP: *.acn.pl 01.04.03, 18:35
                jesli kobiety rzadziej sie puszczaja, to z kim puszczaja sie mezczyzni? Z
                innymi mezczyznami?
                • Gość: julla Re: Dlaczego z nią? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 01.04.03, 18:46
                  Poza tym mężczyzna z osobistym sukcesem prokreacyjnym, czyli masą nieślubnych
                  dzieci i obowiązkiem alimentacyjnym też jest niewielką atrakcją dla kobiety
                  spragnionej stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa...
                  Czyli kalendarz z gołą panienką jest sygnałem ze wszech miar niepokojącym.
              • Gość: zula ;-))))))))))))) IP: diak:* / 10.2.12.* 02.04.03, 09:44
    • Gość: BRvUngern-Sternber Re: czy dobrze rozumiem, ze... IP: *.bg.am.lodz.pl 01.04.03, 15:00
      Nie probojcie odwracac uwagi.Feminizm wcale nie walczy o prawa kobiety.Feminizm
      walczy o unieszczesliwienie kobiet poprzez zabijanie dzieciatek a wiec
      wpedzenie w problemy sumienia o wepchniecie kobiety w prace ktore je niszcza o
      rozwody i niszczenie rodzin itp.itd.Wobec tych okropienstw wszystko inne
      wyglada blado.
      • julla do BRVungern czy jakoś tak 01.04.03, 15:18
        Zaaplikuj sobie melisę albo walerianę, bo coś masz strasznie rozchybotane nerwy.
        Co ty z tymi dzieciątkami zabitymi ciągle? Wszystko ci się kojarzy, nawet
        kalendarz na ścianie. To chyba jakaś nerwica natręctw.
      • Gość: zula Re: czy dobrze rozumiem, ze... IP: diak:* / 10.2.12.* 01.04.03, 15:37
        nie zabijamy dzieciątek na tym forum, więc marnujesz swój czas. weź gazetę,
        poszukaj ogłoszeń typu "przywracanie miesiączki" i idź nekać lekarzy. see ya
        nudziarzu.
    • Gość: tad Re: czy dobrze rozumiem, ze... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.03, 16:20
      sagan2 napisała:

      > ... obecni tutaj panowie nie maja nic przeciwko temu,
      > ze:
      >
      > 1) ich kolezanka z pokoju w pracy powiesi sobie nad
      > biurkiem kalendarz z nagimi mezczyznami (dodam, ze
      > takie sa, a dla "bardziej pluderyjnych" panowie w nich
      > maja pozaslaniane penisy...)
      >
      > 2) zona/dziewczyna/siostra jezdzi na kursokonferencje,
      > na ktorych, w ramach relaksu, uczestniczy sie w meskich
      > "rozbierankach" roznego rodzaju
      >
      > 3) ich dziewczyna urzadza sobie wieczor panienski, w
      > ktorym uczestnicza panowie z agencji towarzyskiej,
      > oferujacy "wszystkie uslugi oprocz okaleczenia"...
      >
      > 4) itepe itede itepe...
      >

      Niestety - źle rozumiesz (i trochę mnie to dziwi, bo rzecz jest prosta).
      Pamiętaj, że mężczyźnie wolno więcej.
      • Gość: zu Re: czy dobrze rozumiem, ze... IP: diak:* / 10.2.12.* 01.04.03, 16:47
        > Pamiętaj, że mężczyźnie wolno więcej.

        pamietaj, tylko jeżeli ktoś mu na to pozwala, to mu wolno
      • Gość: sagan Re: czy dobrze rozumiem, ze... IP: *.desy.de 01.04.03, 16:52
        Gość portalu: tad napisał(a):


        > Niestety - źle rozumiesz (i trochę mnie to dziwi, bo
        > rzecz jest prosta).
        > Pamiętaj, że mężczyźnie wolno więcej.

        czyli to "mężczyźnie wolno więcej" to jakis aksjomat?...
        ... bo nie spodziewam sie zadnych rozsadnych dowodow...

        • julla Re: czy dobrze rozumiem, ze... 01.04.03, 18:03
          Gość portalu: sagan napisał(a):

          >
          >
          > czyli to "mężczyźnie wolno więcej" to jakis aksjomat?...
          > ... bo nie spodziewam sie zadnych rozsadnych dowodow...
          >
          ***
          Moim zdaniem, to tylko rodzaj umowy społecznej.
          Tak się jakoś przyjęło, po prostu.
    • losiu4 Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 08:48
      sagan2 napisała:
      > ... obecni tutaj panowie nie maja nic przeciwko temu,
      > ze:
      >
      > 1) ich kolezanka z pokoju w pracy powiesi sobie nad
      > biurkiem kalendarz z nagimi mezczyznami (dodam, ze
      > takie sa, a dla "bardziej pluderyjnych" panowie w nich
      > maja pozaslaniane penisy...)

      A niech sobie wiesza. Tylko niech zdaje sobie sprawe z konsekwencji takiego postepowania (konsekwencji nie w
      sensie kary, ale pewnych komentarzy z ust wspolpracownikow plci obojga tudziez dzialan co poniektorych
      osobnikow plci przeciwnej zacheconych - w ich mniemaniu - takim sygnalem)

      > 2) zona/dziewczyna/siostra jezdzi na kursokonferencje,
      > na ktorych, w ramach relaksu, uczestniczy sie w meskich
      > "rozbierankach" roznego rodzaju

      Hmmm... ciezka sprawa. Jesli chodzi o dziewczyne/zone to raczej nie pochwalalbym takiego postepowania (no ale ja
      jestem patriarchalnym samcem). Co do siostry - w sumie dorosla jest i chyba wie co robi, niemniej jednak zdziwilbym
      sie gdyby ktoras z moich siostr tak uczynila (no ale one moze maja falszywa swiadomosc)

      > 3) ich dziewczyna urzadza sobie wieczor panienski, w
      > ktorym uczestnicza panowie z agencji towarzyskiej,
      > oferujacy "wszystkie uslugi oprocz okaleczenia"...

      Jesli sama nie bedzie brala udzialu w zbyt intymnych igraszkach, a czynic to beda jej kolezanki - co mi do tego

      Pozdrawiam

      Losiu

      PS. masz moze jakis kompleks na pkcie meskich rozbieranek?
      • Gość: sagan Re: czy dobrze rozumiem, ze... IP: *.desy.de 02.04.03, 09:03
        losiu4 napisał:


        > PS. masz moze jakis kompleks na pkcie meskich
        > rozbieranek?

        nie mam zadnego kompleksu. po prostu w dyskusjach wyszlo,
        ze zachowania jak podane powyzej, jedynie w wersji
        meskiej, sa uwazane za oczywiste, naturalne i jak
        najbardziej dozwolone i pochwalane.
        wiec ciekawi mnie, jak daleko siega "tolerancja i
        przyzwolenie" naszych panow na te rzeczy...
        ... czy ogranicza sie do nich samych tylko?... widac
        wyraznie, ze wg na przyklad Tada, tak...

        ... po prostu lubie "upubliczniac" czyjas hipokryzje, i
        tyle...

        a gdzie reszta panow?
        • Gość: EWOK Momencik IP: 213.241.18.* 02.04.03, 10:20
          Nie wiem, czy w poście Łosia zwróciłaś uwagę na fragmencik sugerujący, że jeśli
          powiesisz sobie plakat z gołym facetem nad biurkiem to część męskiego
          towarzystwa biurowego może to zrozumieć jako pewnego rodzaju zaproszenie. A
          jeśli oni to tak zrozumieją to, jak Tad dokładnie wytłumaczył w innym wątku,
          nie będzie ich błąd, tylko Twój i jeśli pewnego pięknego dnia
          pięćdziesięcioletni tłusty księgowy złapie Cię za biust to, jak zwykle w
          przypadkach molestowania, sama sobie będziesz winna. W myśl tej świętej męskiej
          zasady, sugeruję Ci raczej plakat z wizerunkiem Matki Teresy z Kalkuty.
          • sagan2 Re: Momencik 02.04.03, 10:29
            czekaj, czyli jesli oni wieszaja, to tez wysylaja
            sygnaly?...
            ... i moja szefowa, 200 kilo zywej wagi i 100 lat z
            okladem, ma prawo poszczypac meskie tyleczki, bo sami
            tego chcieli?...
            • Gość: EWOK Re: Momencik IP: 213.241.18.* 02.04.03, 11:25
              Nie, no skąd taki pomysł? Mężczyznę molestować może wyłącznie kobieta do
              złudzenia podobna do Pameli, Salmy lub Jennifer - w zależności od gustu
              molestowanego. Dla grubych łysych, starych i obleśnych - obojga płci -
              pozostają kobiety jako obiekt molestowania, które zresztą, jak ustalono,
              molestowaniem nie jest , ponieważ odbywa się na wyraźne zaproszenie kobiety
              (dekolt, plakat, krótka spódnica, długa spódnica, kwef, brak kwefu itd).
              Mężczyźnie , jak wyjaśnił Tad, wolno więcej. To oczywiste, że więcej mu się też
              należy.
              • sagan2 Re: Momencik 02.04.03, 11:27
                rozumiem, ze to wszystko sa prawdy objawione...
                ... z ktorej gory gloszone? okolice ladne przynajmniej,
                czy tez dookola 40 lat pustyni i kaszy manny?...
            • losiu4 Re: Momencik 02.04.03, 12:43
              sagan2 napisała:

              > czekaj, czyli jesli oni wieszaja, to tez wysylaja
              > sygnaly?...

              Ja nie mowilem , ze kobieta wieszajac obrazek wysyla sygnaly, ale ze moze to tak zostac odebrane. Podobnie moze
              sie stac, ze jakas kobieta widzac nad biurkiem kolegi zdjecie nagiej panienki moze to odebrac jako jakis sygnal.

              > ... i moja szefowa, 200 kilo zywej wagi i 100 lat z
              > okladem, ma prawo poszczypac meskie tyleczki,

              Moze sprobowac, a jakie ma prawo: ano takie samo jak mezczyzna szczypiacy kobiete w pupe. Przy czym
              zdziwilbym sie gdyby jakis mezczyzna uderzyl ta kobiete.

              > bo sami tego chcieli?...

              Zauwaz ze nigdzie nie pisalem, iz 'kobieta sama tego chciala', ale ze moze spodziewac sie roznych reakcji,
              niekoniecznie kontaktow fizycznych. Roznych reakcji zapewne doczekalaby sie rowniez Twoja szefowa

              Pozdrawiam

              Losiu
          • losiu4 Re: Momencik 02.04.03, 12:30
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > Nie wiem, czy w poście Łosia zwróciłaś uwagę na fragmencik sugerujący, że jeśli
            > powiesisz sobie plakat z gołym facetem nad biurkiem to część męskiego
            > towarzystwa biurowego może to zrozumieć jako pewnego rodzaju zaproszenie.

            Moze to zostac przez niektorych odebrane jako zacheta (oczywiscie nie twierdze ze tak zostanie to odebrane przez
            wszystkich).

            > A
            > jeśli oni to tak zrozumieją to, jak Tad dokładnie wytłumaczył w innym wątku,
            > nie będzie ich błąd, tylko Twój i jeśli pewnego pięknego dnia
            > pięćdziesięcioletni tłusty księgowy złapie Cię za biust to, jak zwykle w
            > przypadkach molestowania, sama sobie będziesz winna. W myśl tej świętej męskiej

            No coz, ja takiego zachowania nie rozumiem (tego xiegowego), ale nie wiem czemu twierdzisz ze tak sie bedzie
            dzialo, gdyz wg mnie wcale tak sie stac nie musi. Jesli ktos ma problemy z opanowaniem popedu, to na pewno do
            zlapania za biust nie bedzie mu potrzebny obrazek z golym facetem nad biurkiem jakiejs pani. Nie zdziwilbym sie
            natomiast zwiekszonej ilosci zaproszen na kolacje...oczywiscie po stronie Pani jest decyzja czy sie na taka kolacje
            zgodzi czy tez nie.

            Pozdrawiam

            Losiu


            • Gość: EWOK Re: Momencik IP: *.acn.waw.pl 02.04.03, 21:39
              losiu4 napisał:


              >
              > No coz, ja takiego zachowania nie rozumiem (tego xiegowego), ale nie wiem
              czemu
              > twierdzisz ze tak sie bedzie
              > dzialo, gdyz wg mnie wcale tak sie stac nie musi. Jesli ktos ma problemy z
              opan
              > owaniem popedu, to na pewno do
              > zlapania za biust nie bedzie mu potrzebny obrazek z golym facetem nad
              biurkiem
              > jakiejs pani. Nie zdziwilbym sie
              > natomiast zwiekszonej ilosci zaproszen na kolacje...oczywiscie po stronie
              Pani
              > jest decyzja czy sie na taka kolacje
              > zgodzi czy tez nie.
              >
              Masz zaległości. Nie odrobiłeś wątku o molestowaniu seksualnym, na którym Tad
              wykładał, że jeśli instruktor nauki jazdy wystartuje z łapami do kursantki to
              znaczy, że ona go jakoś zachęcała. Np. dekoltem.W toku dalszej dyskusji
              wyszło, że właściwie kobieta samym faktem bycia kobietą prowokuje do zachowań
              o podłożu seksualnym. Wyobrażam sobie zatem, że powieszenie plakatu z gołym
              facetem byłoby odebrane jako "bierz mnie, jestem twoja" :)
              >
              >
              • losiu4 Re: Momencik 03.04.03, 08:17
                Gość portalu: EWOK napisał(a):

                > Masz zaległości. Nie odrobiłeś wątku o molestowaniu seksualnym, na którym Tad
                > wykładał, że jeśli instruktor nauki jazdy wystartuje z łapami do kursantki to
                > znaczy, że ona go jakoś zachęcała. Np. dekoltem.

                Faktycznie, chyba nie czytalem dokladnie. Ale popolemizuje troche. Jesli tad twierdzil, wina jest _zawsze_ po
                stronie kursantki, to bym sie z nim nie zgodzil. Jesli natomiast podawal ten przyklad jako jedno z mozliwych wyjasnien
                ktore tlumaczy takie zachowania instruktora to moze miec troche racji. Cos tam kiedys czytalem na temat
                niewerbalnych sygnalow wysylanych przez osobnikow plci przeciwnej ku sobie... A tak w ogole podam przyklad
                ekstremalny: sam slyszalem takie kokietki. Dla sportu sie umawialy, ze 'podkreca' (m.in. strojem) faceta, by potem dac
                w twarz. Takie tam zakladziki mlodych. I nie krepowalo ich ze rozmawiaja dosc glosno w autobusie pelnym ludzi. Z
                Toba zgodze sie o tyle, ze mnie nie przyszloby na mysl, by dobierac sie do kobiety tylko dlatego ze ma wielki dekolt i
                minispodniczke, chociaz przyznac musze ze patrzalbym na nia z przyjemnoscia.... Za odczucia innych nie
                odpowiadam.

                > W toku dalszej dyskusji
                > wyszło, że właściwie kobieta samym faktem bycia kobietą prowokuje do zachowań o podłożu seksualnym.

                Bede chyba musial ow watek przeczytac dokladniej...

                > Wyobrażam sobie zatem, że powieszenie plakatu z gołym
                > facetem byłoby odebrane jako "bierz mnie, jestem twoja" :)

                To juz wg mnie zbyt daleko idaca projekcja

                Pozdrawiam

                Losiu
        • agrafek Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 10:47
          Odbierając słowa: "A gdzie reszta panów?" jako zaproszenie skierowane także do
          mnie - odpowiadam:).
          A niech sobie wieszają, jeżdżą i oglądają co chcą. Ale nie gdzie chcą. Mój
          zmysł estetyczny nie nadąża bowiem za przemianami społecznymi na tyle bym
          nagiego mężczyznę uznał za równie ślicznego jak nagą kobietę i gdybym ci ja
          zobaczył takowy kalendarz w domu (albo miejscu pracy) to komentarz mój byłby
          daleki od życzliwości. Sam kalendarzy takich nie wieszam, raz dlatego, że w
          ogóle nie wieszam żadnych kalendarzy (zegarka też nie noszę), a dwa, że nawet
          najpiękniejsza kobieta przybita na ścianie (skrócik myślowy, mam nadzieję, że
          nikt nie pobiegnie donieść policji że na "feminizmie" udziela się miejscowy
          Hannibal L.) po dwóch godzinach wygląda już tylko płasko i nudnie.
          A wyjazdy okraszane rozbieranymi pokazami lub nieco bardziej zaawansowanymi
          hmmmm igraszkami cielesnymi? Te pierwsze zapewniają zazwyczaj organizatorzy,
          często nie informując o nich zaproszonych. Co zaś się tyczy tych drugich -
          jeśli jestem z kimś związany to powinienem wyjść i tego samego oczekuję od tego
          kogoś. Właściwie przyjmujemy za pewnik, że tak właśnie postąpilibyśmy, inaczej
          jaki sens miałby związek? Tak więc wszystko sprowadza się do indywidualnych
          decyzji i gustów. Możemy co najwyżej zastanowić się nad przyzwoleniem
          społecznym dla pewnych zachowań i tyle. Z tym przyzoleniem jednak także nie
          będzie tak łatwo, cokolwiek byśmy bowiem mówili o seksualnej rewolucji itepach,
          seks nadal pozostaje sferą intymną i nawet ten lekko orgiastyczny to rzecz
          wstydliwa, o której otwarcie się nie mówi. Widzieliście kiedyś jakąś debatę
          publiczną na temat seksu? Na temat pornografii - tak, ale to wszystko. A seks
          nie do pornografii sie przecież sprowadza. Zatem - jak sadzę - przyzwolenie
          społeczne na tego typu urozmaicenia róznego rodzaju oficjalnych spotkań jest,
          pod warunkiem, że nikt o nich słowa nie powie. Czy to przyzwolenie utrzymałoby
          się, gdybyśmy zaczęli głośno o tym mowić? To już osobna historia, a ja znowu
          rozpisałem się ponad miarę i nie wiem nawet czy ktokolwiek jest zainteresowany
          takimi dywagacjami:).
          Pozdrawiam.
          • sagan2 Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 11:03
            agrafek napisał:

            > Odbierając słowa: "A gdzie reszta panów?" jako
            > zaproszenie skierowane także do mnie - odpowiadam:).

            i bardzo sie ciesze :)
            ... reszta sie boi...

            > A niech sobie wieszają, jeżdżą i oglądają co chcą. Ale
            > nie gdzie chcą. Mój zmysł estetyczny nie nadąża bowiem
            > za przemianami społecznymi na tyle bym nagiego
            > mężczyznę uznał za równie ślicznego jak nagą kobietę i
            > gdybym ci ja zobaczył takowy kalendarz w domu (albo
            > miejscu pracy) to komentarz mój byłby daleki od
            > życzliwości.

            czekaj, a jakie bylby Twoj komentarz, gdyby to byl
            kalendarz z nagimi kobietami? rowniez daleki od
            zyczliwosci?
            przeciez kobiety tez moga uwazac rozebrane damskie caiala
            za "nic slicznego" i ich zmysl estetyczny moze byc
            "urazony"...
            to jak to jest? nikt nie wiesza? panowie wieszaja (bo wg
            Ciebie kobiety sa estetyczniejsze niz panowie)? wszyscy
            wieszaja, tylko inni moga ponarzekac?

            (dodam, dla wszystkich sepow, ze nigdzie (NIGDZIE) nie
            wyrazilam swojego wlasnego zdania na temat wieszania (tak
            pan, jak i panow), tylko pytam...)

            to co piszesz o "rozbierankach" podoba mi sie :)

            a co z tzw. wieczorkami panienskimi/kawalerskimi? o ile
            pamieta Ty (albo Sebastian, wtedy przepraszam, ale
            pytania nie cofam ;) popierales tego typu "ostatnia
            zabawe" na wieczorku kawalerskim. a co z panienskim?
            zakladamy, ze nie dochodzi do zdrady, albo jakiego
            haniebnego naduzycia zaufania, choc oczywiscie granice sa
            plynne i zaleza od wielu czynnikow.
            • agrafek Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 12:01
              Gdyby to była roznegliżowana śliczna pani to nie byłoby żadnego komentarza.
              Tyle, że to sytuacja czysto hipotetyczna, póki co nikt sobie u mnie w pracy nic
              takiego nie wiesza. I wszystko mi jedno czy takie kalendarze wiesząją panie czy
              panowie.
              Hmmm, z tymi wieczorami kawalerskimi sprawiasz mi trochę kłopotu. Nie
              wypowiadałem się dotąd na ten temat, nie mam jednak watpliwości, że są one
              kontynuacją działań związanych z rytuałem przejścia jakim jest małżeństwo.
              Tyle, że są to działania automantyczne i nieuświadomione, w których pewne
              społeczne normy zachowań zastąpiły cele kosmiczne. Trudno. Prowadzi to do
              czasem do złamania norm, ale to już cecha naszych zlaicyzowanych czasów.
              Problem w tym, ze rozumiem drzemiacą w nas potrzebę odbycia pewnych "obrzędów"
              a takimi są - wbrew pozorom - owe "wieczory". Czy ją popieram? Ani tak, ani
              nie. Mogę jedynie wyrazić żal, że to kolejny przykład "tradycji
              nieuświadomionej" (kiedy czynimy coś, bo tak wypada, bo taki jest zwyczaj, a
              nie z przekonania, że ten zwyczaj niesie ze soba także głebsze cele). Rozumiem
              natomiast, że pytałaś o elementy seksualne występujące podczas takich
              wieczorów. Cóż, jeśli akceptuję streapteserkę na wieczorze kawalerskim nie mam
              powodów by odmówić akceptacji jej odpowiednika na wieczorze panieńskim.
              Pozdrawiam.
              • sagan2 Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 17:35
                agrafek napisał:

                > Cóż, jeśli akceptuję streapteserkę na wieczorze
                > kawalerskim nie mam powodów by odmówić akceptacji jej
                > odpowiednika na wieczorze panieńskim.

                czyli nie uwazasz, ze mezczyznom wolno wiecej?
                moze porozmawiasz z Tadem na ten temat?...
                • agrafek Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 17:41
                  A Tad wypowiadał się na temat wieczorów panieńskich?
                  • sagan2 Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 17:47
                    agrafek napisał:

                    > A Tad wypowiadał się na temat wieczorów panieńskich?

                    Tad twierdzi, ze mezczyznom wolno wiecej.
                    tak wlasnie skomentowal moj post - popatrz do gory.
                    czyli wypowiadal sie rowniez na temat wieczorkow
                    panienskich.

                    ale to chyba nie tylko o nie chodzi?
                    czy Ty tez myslisz, ze mezczyznie wolno wiecej?
                    • agrafek Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 18:51
                      Kiedy na to się nie da odpowiedzieć tak bez kontekstu. ogólnie społecznie
                      przyjęte właśnie takie zdanie - mężczyznom wolno więcej. Ale równocześnie dwie
                      idące pod rękę panie nie budzą (w miastach przynajmniej) żadnej sensacji, ale
                      panowie to juz tak. Podobnie dwie tańczące razem na imprezie kobiety i dwaj
                      tanczący razem w tej samej sytuacji mężczyźni. Powrzaskująca na przechodnia
                      damula zostanie zignorowana, a kawaler dostałby już po twarzy itd. itp.
                      Czy mężczyznom wolno więcej? Na pewno więcej uniosą, na przykład. Itd.
                      Ale czy społecznie mężczyznom wolno więcej? Nie. Spytajmy jednak, czy wypada:)

          • julla Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 11:09
            Generalnie zgadzam się z sugestią agrafka, że "przybijanie" nagich ciał do
            ściany, to kwestia bardziej dobrego smaku, niż manifest ideologiczny; muszę
            jednak powiedzieć, że mnie to po prostu bardzo krępuje, jeśli przychodzę do
            firmy X załatwić poważną sprawę a nad biurkiem miłego pana wisi goła, wielce
            piersiasta kobita z margerytką za uchem. Zwyczajnie krępuje... i jak mogę
            zasygnalizować, że mi to nie odpowiada?
            • sagan2 Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 11:21
              julla napisała:

              > mnie to po prostu bardzo krępuje, jeśli przychodzę do
              > firmy X załatwić poważną sprawę a nad biurkiem miłego
              > pana wisi goła, wielce piersiasta kobita z margerytką
              > za uchem. Zwyczajnie krępuje... i jak mogę
              > zasygnalizować, że mi to nie odpowiada?

              moze nastepnym razem sama przyjdz z margerytka za
              uchem?... ;)

              • julla Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 11:26
                sagan2 napisała:


                > moze nastepnym razem sama przyjdz z margerytka za
                > uchem?... ;)
                ***
                Wiesz, to jest dobry pomysł! ;)
                • sagan2 Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 11:29
                  julla napisała:


                  > Wiesz, to jest dobry pomysł! ;)

                  ciesze sie, ze doceniasz :)
                  nie zapomnij zdjac laszkow, zeby pan nie mial watpliwosci
                  lub by mu Twoj dowcip nie umknal...
                  ... choc nie, pewnie nie umknie, jak nas nasz psycholog
                  BD poinformowal, nawet zacni profesorowie sobie golizna
                  na intelekt pomagaja...
                  ... Twoj pan ma wiec zapewnione codzienne obcowanie z
                  geniuszem...
                  • julla Re: czy dobrze rozumiem, ze... 02.04.03, 11:58
                    Niestety, podejrzewam, że pan nie załapałby dowcipu, tylko by się ciężko
                    oburzył, że ja z margerytką za uchem poważne sprawy chce załatwiać...
                    Może nawet jego godność osobista by ucierpiała, kto wie?
Pełna wersja