Nie zostane matka chrzestna!

29.12.06, 17:27
Moj brat z zona za miesiac spodziewaja sie dziecka i chcieli zebym zostala
matka chrzestna pomimo tego iz wiedza, ze jestm ateistka, a moje poglady
wobec kosciola katolickiego sa jak najbardziej wrogie. Gdy odmowilam przy
calej rodzienie owej "zasczytnej" roli nastapilo wilekie poruszenie. Dlaczego
zyjemy w takim popapranym, tradycjonalistycznym spoleczenstwie, w ktorym
nalzey podporzadkowac sie "swietej tradycji" bo tak wypada, natomiast nie ma
mowy o uszanowaniu nieco innej postawy drugiej strony. Nie bede slepo
podarzac za tradycja, ktora ma sie nijak do moich osobistych przkonan.
Niestety ogromna wiekszoasc tak postepuje bo tak wlasnie wypada. Zalosne.
    • ggigus heheh mialam ten sam problem 29.12.06, 17:28

      • jdbad Re: heheh mialam ten sam problem 29.12.06, 17:31
        Na mojego męża też się cała rodzina kilka razy z tego powodu obrażała. Grunt to
        się nie przejmowac.Niektórzy jakoś nie chcą zrozumiec, że można byc ateistą.
        • patrycja855 Żałosne 29.12.06, 21:24
          Że ludzie wyciągają sprawy rodzinne na forum
          Pewnie to dlatego, że żądacie uznania za swoje postepowanie, a wasz wybór
          sposobu życia może budzić uznanie w bardzo małym kręgu.

          Nie przypisujcie tylko sobie fakt ze nie jesteście rodzicami chrzestnymi bo
          może nie zostalibyście zaakceptowani do tej roli
          • evita_duarte Ciekawi mnie czasem czy tylko na to forum trafiaja 04.01.07, 19:36
            takie smieszne osobki, majace problemu w rozumieniu slowa czytanego.
            • kocia_noga Re: Ciekawi mnie czasem czy tylko na to forum tra 04.01.07, 19:45
              evita_duarte napisała:

              > takie smieszne osobki, majace problemu w rozumieniu slowa czytanego.

              Nie.Np dyskusje wokół felietonów K.Dunin przyciągają matołków płci obojga:(
              • takete_malouma Re: Ciekawi mnie czasem czy tylko na to forum tra 11.01.07, 11:16
                kocia_noga napisała:

                > Nie.Np dyskusje wokół felietonów K.Dunin przyciągają matołków
                > płci obojga:(

                A gdzie się te dyskusje odbywają?
    • illiterate Re: Nie zostane matka chrzestna! 29.12.06, 20:57
      Bylam w takiej samej sytuacji.
      Podziekowalam za mile wyroznienie, bo proponowane chrzesciomatkowstwo dotyczylo
      chlopca, ktorego wyjatkowo lubię. Ale wyjasnilam rodzicom, ze rola rodzicow
      chrzestnych jest umacniac dziecko w wierze, a ja sie samorzutnie wykluczylam z
      KK, wiec nadaje sie tylko na ciocię/dobrą wróżkę. Uszanowano - wiec to nie jest
      popaprane tradycjonalistyczne spoleczenstwo (co ma do tego tradycja? nie Ty
      bedziesz matka chrzestna, to bedzie kto inny), a konkretna rodzina chyba. No i
      pewnie tez kwestia formy odmowy.
      • ggigus ja sie nie zacietrzewiam, ale rodzina nie chciala 29.12.06, 23:26
        przyjac mojej odmowy, chociaz motywowalam dokladnie jak Ty
        ale mnie pomogl czynnik geograf., za daleko mieszkam
    • 1jacek Re: Nie zostane matka chrzestna! 29.12.06, 21:29
      Nie wiem po co sie zacietrzewiac?
      Ja jestem buddysta i bylem na pasterce, spiewalem kolendy i walilem sie mowiac
      "moja wina"... dawno nie mialem lepszej zabawy.
      Jak nie chcesz i tez tak nie mozesz, to trudno
      • bahamala Re: Nie zostane matka chrzestna! 30.12.06, 16:58
        Tez grzecznie odmowilam podajac przyczyne (bylo to jakos 3 miesioace temu). Do
        teraz slysze za plecami, ze ejstem taka i owaka. No coz mozna podchodzic do
        religii jak do dobrej zabawy, rozrywki lub w celu nabycia nowego doswiadczenia
        (np. uczestnictwo w obrzedach bardzej orientalnych wyznan). Jednak w panstwie
        wyznaniowym, gdzie katolicyzm jest wszechobecny i ciezko sie od niego odciac,
        uczestniczenie w tego typu imprezkach jest malo zachecajajce tym bardziej,ze
        chyba kazdy zna je od podszewki.
        • 1jacek Re: Nie zostane matka chrzestna! 30.12.06, 17:47
          Msza w kosciele katolickim moze byc wlasnie takim doswiadczeniem troche z innej
          bajki i jak najbardziej moze wzbudzac tak jak piszesz, poczucie moze nawet
          swojskiego klimatu, rutyniarstwa.
          Ale dobrze bawic mozna sie tylko w miejscu ktore dobrze znasz, z ludzmi ktorych
          znasz i wzbudza to przyjazna atmosfere.
          Dla mnie bylo to egzotyczne przezycie, szczegolnie ze znajomi z ktorymi wpadlem
          na pasterke po odrobinie % nie byli w kosciele chyba nawet dluzej niz ja.
          Przypalilismy troszke trawki i mialem naprawde niesamowite doswiadczenie, widzac
          ten krzyz i martwego czlowieka przybitego do niego gwozdziami, caly tlum
          homo-sapiens-sapiens czczacy powieszonego malpoluda z uga-buga na ustach.
          Hipnotyczne psychomanipulacje i sugestie wciskane przez ksiedza prowadzacego,
          piesni i generalnie caly ten klimat... wow powiedzialem po wyjsciu. Bylem na
          buddyjskich wykladach, slyszalem odjechane wibrujace pozytywna energia zaspiewy,
          widzialem Lamow tryskajacych duchowa energia, arabow i ich budzace zaklopotanie
          rytualy religijne, ale cos takiego jak polska msza po prostu tchnela we mnie
          nowe, pozytywne wibracje. Byc moze dlatego ze podeszlem do tego z dystansem. Z
          reszta, nie mniejszym niz moi koledzy katolicy.

          Sorka za mala dygresje :)
          • iokepine Re: Nie zostane matka chrzestna! 31.12.06, 00:31
            1jacek napisał:
            > na pasterke po odrobinie % nie byli w kosciele chyba nawet dluzej niz ja.
            > Przypalilismy troszke trawki i mialem naprawde niesamowite doswiadczenie,

            :/
            • 1jacek Re: Nie zostane matka chrzestna! 31.12.06, 03:37
              iokepine napisała:

              > 1jacek napisał:
              > > na pasterke po odrobinie % nie byli w kosciele chyba nawet dluzej niz ja.
              > > Przypalilismy troszke trawki i mialem naprawde niesamowite doswiadczenie,
              >
              >
              > :/

              W Irlandii swieta wygladaja troche inaczej niz mozna by sie spodziewac :)
          • turbomini Re: Nie zostane matka chrzestna! 06.01.07, 10:01
            Jeśli chciałeś mieć dobrą zabawę, to może należało udać się na potańcówkę do
            knajpy, co?
            Ja szanuję wszystkie formy wiary, bo wiem jak bardzo są to osobiste przeżycia,
            natomiast nie szanuję ludzi, którzy robią sobie rozrywkę z cudzej religii.
            Aż przykro że nazywasz siebie buddystą.
            • azha Re: Nie zostane matka chrzestna! 10.01.07, 20:26
              dokładnie! trzeba się było pobawić gdzieś gdzie mógłbyś zabłysnąć swoją
              'błyskotliwością, wiedzą i świetnym poczuciem humoru'.
              buddyzm to duchowość!

              p.s. 'podeszlem'???????
      • sir.vimes Re: Nie zostane matka chrzestna! 30.12.06, 17:45
        Ale bycie matką chrzestną to nie zabawa ani jasełki tylko konkretne zobowiązanie
        - że się będzie dbać o wychowanie w wierze dziecka.
        • erika3 Re: Nie zostane matka chrzestna! 30.12.06, 23:49
          To wszystko zalezy od podejscia Twojego i Twych bliskich- czego tak naprawde od Ciebie oczekują
          rodzice dziecka. Tez uwazam ze nie warto sie zacietrzewiac - ja na chrezstna mojej corki wybralam
          przyjaciolke - wcale nie zarliwa katoliczke `- ma stos. do kosciola raczej ambiwalentny - no ale chcialam
          ochcic mala - odbyla sie szopka - i jest ok. Potraktuj to po prostu jako wyroznienie - a jezeli naprawde
          czujesz sie gwalcona moralnie - to podziekuj
          • sir.vimes Re: Nie zostane matka chrzestna! 31.12.06, 17:57
            Raczej rodzice spodziewający się rzeczywistego dopełniania obowiązków mogliby
            poczuć się gwałceni moralnie gdybym jedynie odbębniła jasełki (a w moim
            przypadku tak by było)
    • fergie1975 Re: Nie zostane matka chrzestna! 30.12.06, 23:58
      Skoro wiedzieli, że jestes ateistka to albo nie traktowali Cie do tej pory
      powaznie albo postanowili nawrócic wykorzystujac okazje.
    • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Spoleczenstwo jest takie, jakie jest... 31.12.06, 03:14
      > Dlaczego
      > zyjemy w takim popapranym, tradycjonalistycznym spoleczenstwie, w ktorym
      > nalzey podporzadkowac sie "swietej tradycji" bo tak wypada, natomiast nie ma
      > mowy o uszanowaniu nieco innej postawy drugiej strony.

      W tym jednak wypadku mozesz sobie odpuscic 'poparane spoleczenstwo' jako
      calosc. To Twoja wlasna rodzina jest 'popaprana, tradycjanolistyczna' i to w
      niej 'nie ma mowy o uszanowaniu nieco innej postawy'.
      • smutek20 Re: Spoleczenstwo jest takie, jakie jest... 31.12.06, 16:30
        ja tez olewam kosciól, ale jak mnie moj brat poprosił zebym została chcrzestna
        jego synka to sie zgodziałam i nie załuje swojej decyzji. dzieciak jest
        wspaniały i bardzo go kocham i zwyczajnie ciesze sie , ze jestem jego chrzestna.
        Zrobiłam sobie i im przyjemnosc ze sie ZGODZIłAM!!
        • qqruq9 Re: Spoleczenstwo jest takie, jakie jest... 05.01.07, 18:56
          smutek20 napisała:

          > ja tez olewam kosciól, ale jak mnie moj brat poprosił zebym została chcrzestna
          > jego synka to sie zgodziałam i nie załuje swojej decyzji. dzieciak jest
          > wspaniały i bardzo go kocham i zwyczajnie ciesze sie , ze jestem jego chrzestna
          > .
          > Zrobiłam sobie i im przyjemnosc ze sie ZGODZIłAM!!
          Bycie rodzicem chrzestnym polega na tym, że pomaga się religijnie wychowywać
          dziecko. Jak olewasz kościół to jaki jest sens twojego bycia chrzestną matką?
          Większość katolików to hipokryci,ale to nie ich wina, tylko kiepskiego
          wykształcenia księży i nie do końca dopracowanych metod katechetycznych.
          • skp110 Re: Spoleczenstwo jest takie, jakie jest... 05.01.07, 21:19
            > Większość katolików to hipokryci,
            Nasz dużo racji
            > ale to nie ich wina
            Tu nie masz racji. Ich wina jest duża
    • halev Re: Nie zostane matka chrzestna! 04.01.07, 17:25
      Wy też się spotkaliście z "przesądem", że nie można odmówić zostania chrzestnym?
      • jdbad Re: Nie zostane matka chrzestna! 04.01.07, 17:53
        Tak, ale to przesąd, więc się nie przejmuję.
    • turbomini Re: Nie zostane matka chrzestna! 06.01.07, 10:03
      Ja też myślę, że to nie kwestia kraju tylko konkretnej rodziny.
    • sara.24 Re: Nie zostane matka chrzestna! 08.01.07, 18:22
      Ja się również obawiałam, że taki problem będzie mnie dotyczył kiedy mojej
      kuzynce urodził się synek. Zastanawiałam się jak grzecznie odmówić i domyślałam
      się braku zrozumienia wśród rodziny. Na szczęście kuzynka zrobiła mi
      niespodziankę. Okazała się odważniejsza ode mnie w głoszeniu swoich poglądów.
      Nie czuje się związana z kościołem i zdecydowała, że jak syn będzie rozumiał o
      co w tym chodzi to sam podejmie decyzję czy chce być ochrzczony.
      • wzr1 Re: Nie zostane matka chrzestna! 08.01.07, 19:12
        > Nie czuje się związana z kościołem i zdecydowała,że jak syn będzie rozumiał o
        > co w tym chodzi to sam podejmie decyzję czy chce być ochrzczony

        Jeżeli dożyje dotego czasu
        • jdbad Re: Nie zostane matka chrzestna! 08.01.07, 20:08
          A ja mu życzę stu lat.
        • bri Re: Nie zostane matka chrzestna! 11.01.07, 11:27
          A jak nie dożyje to co?
    • aurelia_aurita Re: Nie zostane matka chrzestna! 11.01.07, 11:27
      aj w podobnej sytuacji miałam dobrą wymówkę: nie mam świadectwa bierzmowania, po które nie chciało mi się kiedyś iść (a które od ok. 10 lat przewraca się gdzieś w przykościelnych zakamarkach) no i z bycia chrzestną nici. zaszczyt dosięgnął w końcu moją cioteczną siostrę.
      • annie_laurie_starr Re: Nie zostane matka chrzestna! 13.01.07, 13:14
        Nie powinnas byc matka chrzestna, bo matka chrzestna mo odgrywac role w
        wychowaniu w wierze. Szkoda, ze rodzina tego nie rozumie. Podbnie jak
        przedmowcy uwazam, ze nie jest to problem ogolnopolski tylko konkretnej
        rodziny. My nie przyszloby nawet do glowy prosic siostre meza na chrzestna, bo
        jest luteranka i nie chcialabym jej stawiac w klopotliwej sytuacji.
        Moze Twoja rodzina miala nadzieje, ze sie nawrocisz dzieki tym chrzcinom?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja