Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii.

31.01.07, 03:25
news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/6314055.stm
Przepaśc między wykształceniem kobiet i mężczyzn pogłębia się do tego stopnia,
że rzad musi interweniowac i wprowadzac specjalne programy, by wyrównywac
szanse chłopców. Ale prawda jest taka, że te szanse już są równe - przecież
nie ma takiej przeszkody, która by dotyczyła wyłącznie chłopców.
Tylko ciekawe, jak to można uzasadnic? Ja widzę tylko 3 opcje:
1. Chłopcy są głupsi od dziewcząt
2. Chłopcy mniej się przykładają do nauki niż dziewczęta
3. Rodzice bardziej kochają dziewczynki i bardziej im pomagają w nauce
    • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 05:22
      Dla mnie to żadna nowość...
      Już parę lat temu doszedłem do wniosku, że kobiety wyprą mężczyzn ze stanowisk
      wymagających, zdolności intelektualnych.
      Przyjmując, że możliwości nasze pod względem "móżdzenia" są takie same, a faceci
      posiadają atut siły, automatycznie będziemy przesuwani na stanowiska, gdzie
      wykorzysta się nasze "moce przetwórcze".(ekonomia)
      Przy założeniu oczywiście, że postęp techniczny, nie zmieni stosunku stanowisk
      intelektualnych do fizycznych.
      I tak oto atut pewnej grupy społecznej staje się jej przekleństwem ;P
      Chciałem nawet kiedyś założyć organizacje broniącą praw mężczyzn (jeśli się nie
      mylę to chyba byłbym awangardą, w tej kwestii), ale nie potrafiłem wymyślić
      żadnej sensownej nazwy, wiec to olałem ;)
      Zresztą jestem pewien, że tak wrażliwe istotki na sprawy równości płci jak
      feministki, nie dopuszczą do sytuacji kiedy to mężczyźni będą musieli walczyć z
      dyskryminacja ;)
    • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 05:59
      A byłbym zapomniał
      >Ale prawda jest taka, że te szanse już są równe - przecież
      > nie ma takiej przeszkody, która by dotyczyła wyłącznie chłopców.
      Są, są moja droga tylko kobiety, a w szczególności feministki ich nie dostrzegają.
      Co więcej nie potraficie wysłuchać faceta, który o tym mówi... A najgorsze, że
      faceci sami o tym nie mówią- bo to ponoś nie męskie.
      Jest takie powiedzenie "Kobietę trzeba wysłuchać, a w mężczyznę trzeba się
      wsłuchać". Więc zrób sobie kiedyś przerwę w wykrzykiwaniu, jak to tobie jest źle
      i wsłuchaj się w facetów dookoła siebie...;)
      • kot_behemot8 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 09:35
        1. Heretic to facet
        2. Napisz jakie to przeszkody zamiast jak zwykle bić piane
        • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 19:52
          Przyczyny:Różnice->brak tolerancji dla odmienności drugiego człowieka.
          Podstawy:W przypadku płci dobrze opisał je poniżej robert32
          Objawy:Najczęściej w prawie, kulturze i stosunkach społecznych.

          Prawne dotyczyły tylko kobiet, ale już nie istnieją.
          Kulturalno-społeczne dotyczą obydwu grup, w końcu jest nas mniej więcej po 50%

          Przykład z perspektywy pracującego studenta studiów dziennych.
          W naszej kulturze przyjęło się że to mężczyzna utrzymuje rodzinę i dom(tak uważa
          95% kobiet i prawie każdy mężczyzna). Dla faceta praca i rodzina łączy się
          nieodzownie ze statusem społecznym."Dojrzały mężczyzna" jest w stanie utrzymać,
          nie tylko siebie, ale również swoich bliskich. W wieku dwudziestu kilku
          lat(okres studiów) mężczyzna myśli już o założeniu rodziny, czego zrobić nie
          może ze względów finansowych. Co więcej dojrzałości oczekuje od niego partnerka.
          Najczęściej kończy się to tym, że mężczyzna łączy studia z pracą, czego kobieta
          robić nie musi. Lub też studiuje wieczorowo, zaocznie(gorsze wykształcenie) albo
          całkowicie rzuca studia (nie mówiąc o tych, którzy na uczelnie wyższe nie poszli
          właśnie z tych powodów). Nakłada się na to, więcej możliwości podjęcia dobrze
          płatnej pracy fizycznej przez mężczyzn.
          Na mojej uczelni 90% chłopaków pracuje, pozostałe 10% ma na tyle zamożnych
          rodziców, że nie musi. Kobiety natomiast są na utrzymaniu rodziców, bo w ich
          wypadku nie oznacza to życiowego nieudacznictwa. Część z nich ma starszych
          facetów(po studiach) którzy są w stanie im zapewnić byt, a część ma facetów w
          swoim wieku pracujących fizycznie. Związki studenckie najczęściej wyglądaj tak
          że on pracuje, ona nie.
          Może, dlatego krzyki feministki tak drażnią facetów i większość kobiet, bo w
          większości przypadków to mężczyźni muszą dać z siebie więcej, żeby osiągnąć to
          samo. Patrz założenie i utrzymanie rodziny.
          Może, dlatego krzyki szowinistów tak drażnią kobiety i większość mężczyzn, bo w
          większości przypadków to kobiety muszą dać z siebie więcej, żeby osiągnąć to
          samo. Patrz pogodzenie pracy z rodziną.
          "W większości przypadków" bo tylko idiota nie widzi, że życie ludziom pisze
          różne scenariusze, nie zwracając uwagi na płeć...
          Przykro mi, ale nie widzę większej różnicy miedzy niektórymi dziewczynami z tego
          forum, a takim "ottonemZ"
          Ta sama retoryka, ta sama ignorancja, ten sam brak chęci zrozumienia potrzeb i
          ułomności drugiego człowieka...
          • sir.vimes Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 10:46
            Część z nich ma starszych
            > facetów(po studiach) którzy są w stanie im zapewnić byt, a część ma facetów w
            >

            A ktoś broni twoim kolegom znależć sobie starsze dziewczyny ustabilizowane
            finansowo?
            Ktoś oprócz obrońców patriarchalnej wizji świata?
            Z tego co napisałeś wynika jedynie, że faceci sami na siebie kręcą bicz. I tyle.
            • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 15:02
              Równie dobrze ja mogę napisać, że zgwałcona kobieta kręci na siebie bicz gdyż
              ubierała się w mini spódniczkę, bo mogła ubrać obszerne spodnie.(głupota)
              Przemyśl to jeszcze raz...
              > A ktoś broni twoim kolegom znależć sobie starsze dziewczyny ustabilizowane
              > finansowo?
              > Ktoś oprócz obrońców patriarchalnej wizji świata?
              95% kobiet które oczekują stabilności od mężczyzny - a bycie utrzymankiem tego
              nie zapewnia.
              Kultura w której zostaliśmy wychowani, w której to mężczyzna na utrzymaniu żony
              jest nieudacznikiem (i o tym napisałaś)
              Ostatnie, ale chyba najważniejsze natura, która sprawiła że facet jest zdolny do
              rozpłodu przez całe życie, a kobieta jest w tym zakresie ograniczona. Co
              automatycznie sprawia, że mężczyzna po ustabilizowaniu swojego statusu
              społecznego szuka młodszej partnerki, dzięki czemu ma szanse na większą ilości
              potomstwa.
              • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 15:07
                > 95% kobiet które oczekują stabilności od mężczyzny - a bycie utrzymankiem tego
                > nie zapewnia.
                To też natura- kobieta przecież szuka stabilnego oparcia w mężczyźnie po to, aby
                w momencie bycia w ciąży, czy wychowywania już dzieci nie martwić się
                "polowaniem-pracą".
                • sir.vimes Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 15:14
                  Nie wszystkie matki to udomowione kotki salonowe - niektóre to drapieżne kocice,
                  które same wolą przywlec dzieciątkom mięsko do talerzy niż liczyć jedynie na
                  kocurka.

                  Tyle, jeśli codzi o polowanie:)
              • sir.vimes Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 15:12
                > Równie dobrze ja mogę napisać, że zgwałcona kobieta kręci na siebie bicz gdyż
                > ubierała się w mini spódniczkę, bo mogła ubrać obszerne spodnie.(głupota)

                Trochę od czapy twoja "analogia".

                Człowiek, który świadomie wiąże się z kimś starszym (i lepiej sytuowanym) nie
                jest ani krzywdzicielem ani ofiarą więc porównanie do gwałtu jest zwyczajnie durne.

                > 95% kobiet które oczekują stabilności od mężczyzny - a bycie utrzymankiem tego
                > nie zapewnia.

                W odpowiednim wieku kobiety stoją pewnie na własnych nogach - ty piszesz pewnie
                o znanych ci koleżankach z wydziału, tych bardzo jeszcze młodych osobach, które
                postanowiły związać się z kimś już ekonomicznie wydolnym (i nie sądzę by było to
                jedyne kryterium).
                Za 10 lat będzie je stać na związek z niepracującym (dorabiającym ) młodzieńcem.
                Znam kilka takich związków i nie ma w tym nic "żenującego" czy obrażliwego dla
                tych młodziutkich mężczyzn. Nie są "utrzymankami", tak samo jak niepracująca
                żona nie jest niczyją "utrzymanką". Mają więcej czasu , zajmują się więcej
                domem, mają czas na własne hobby, pewnie, jeżeli pojawią się dzieci - będą
                tatusiami "pełną gębą" i nie będą bać się pieluchy.

                A jeżeli chodzi o "rozpłód" - to MIT, że wiek ojca dziecka nie jest istotny.
                • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 17:00
                  > > Równie dobrze ja mogę napisać, że zgwałcona kobieta kręci na siebie bicz
                  > > gdyż ubierała się w mini spódniczkę, bo mogła ubrać obszerne
                  > > spodnie.(głupota)

                  > Trochę od czapy twoja "analogia".

                  > Człowiek, który świadomie wiąże się z kimś starszym (i lepiej sytuowanym) nie
                  > jest ani krzywdzicielem ani ofiarą więc porównanie do gwałtu jest zwyczajnie
                  >durne.
                  Kobieta ubiera(mini i szpilki) żeby zostać zauważona przez mężczyznę, bo chyba
                  nie dla wygody;). Mężczyzna chce osiągnąć pewien status społeczny, żeby zostać
                  zauważony przez kobietę. I tu jest analogia. Co do samego aktu obarczonego
                  paragrafem 197 K.K. tak jak ty nie chciałbyś zostać zgwałcona, tak ja nie
                  chciałbym zostać utrzymankiem. Czego feministce chyba nie muszę tłumaczyć.

                  > W odpowiednim wieku kobiety stoją pewnie na własnych nogach - ty piszesz
                  >pewnie o znanych ci koleżankach z wydziału, tych bardzo jeszcze młodych
                  >osobach, które, postanowiły związać się z kimś już ekonomicznie wydolnym (i nie
                  >sądzę by było to jedyne kryterium).
                  Jasne, że to nie jedyne kryterium, ale z doświadczenia wiem, że ludzie lepiej
                  się bawią tydzień na nartach, niż słuchając przez tydzień opowieści o nartach. A
                  chyba każdy szuka partnera, z którym się lepiej czuje, bawi niż takiego z którym
                  się nudzi.

                  > Znam kilka takich związków i nie ma w tym nic "żenującego" czy obraźliwego dla
                  > tych młodziutkich mężczyzn. Nie są "utrzymankami", tak samo jak niepracująca
                  > żona nie jest niczyją "utrzymanką". Mają więcej czasu , zajmują się więcej
                  > domem, mają czas na własne hobby, pewnie, jeżeli pojawią się dzieci - będą
                  > tatusiami "pełną gębą" i nie będą bać się pieluchy.

                  Oczywiści, że są takie związki i są one nawet częścią naszej tradycji wystarczy
                  spojrzeć na XVIII wieczną Francję, czy choćby przeczytać "Pana Tadeusza".
                  Problem w tym, że z tego co pamiętam to tytułowy bohater w końcu związał się z
                  młodszą Zośką. Nie mam nic przeciwko związkom starszych kobiet z młodszymi
                  mężczyznami, tylko na dłuższą metę mają one mniejsze szanse przetrwania.
                  Co do bycia ojcem "pełna gębom" to na prawdę nie widziałbym, przeszkód w tym
                  żeby zrezygnować z pracy i wychowywać dzieci, jeśli np. moja żona zarabiała by
                  więcej ode mnie, i nie czułbym się wtedy utrzymankiem. Bo była by to racjonalna
                  decyzja którą podjedliśmy we dwoje. Różni się to od bycia utrzymankiem, motywami
                  takiego postępowania....(Szacunkiem do samego siebie)- to jest czysta do tego o
                  co walczą feministki.

                  > A jeżeli chodzi o "rozpłód" - to MIT, że wiek ojca dziecka nie jest istotny.
                  Poproszę o naukowe źródła, albo przynajmniej logiczne uzasadnienie.
                  Tylko nie pisz, ze mężczyźni mają problemy z erekcją po 50 roku życia, bo to
                  raczej problem zaspokojenia potrzeb partnerki, niż realna niemoc rozpłodowa.
                  • sir.vimes Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 17:49
                    "Kobieta ubiera(mini i szpilki) żeby zostać zauważona przez mężczyznę, bo chyba
                    nie dla wygody;). Mężczyzna chce osiągnąć pewien status społeczny, żeby zostać
                    zauważony przez kobietę. I tu jest analogia."

                    Akrobata umysłowy, nie ma co.
                    Żadnej analogii tu nie ma - jak byś się nie wił. Poza tym kobiety nie wybierają
                    strojów jedynie jako "wabików" a mężczyżni nie traktują swojej pracy jako "wabika".

                    A porównywać bycie ofiarą gwałtu z byciem utrzymankim to nie tylko głupota.
                    Zresztą, ty związek ze osobą parę lat (bo rozchodzi się o parę lat - dających
                    lepsze ekonomiczne zaplecze i stabilizację np. mieszkaniową) traktujesz jak
                    prostytucję czy sponsoring. Ja piszę o sytuacji w której jest to jedna z
                    poszukiwanych u partnera cech, nie jedyna.

                    A bycie "mężem domowym" nie jest niczym strasznym - szczególnie przy założeniu,
                    że jest to rozwiązanie tymczasowe (np. do ukończenia studiów i znalezienia
                    dobrej pracy). Nie pojmuję czemu miałoby to uwłaczać mężczyznom.


                    • sir.vimes Osobą parę lat starszą, oczywiście. 01.02.07, 17:50
                      .
                    • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 02.02.07, 19:53
                      Nie wije się tylko staram Ci się wytłumaczyć mój punkt widzenia.
                      Jeśli nie widzisz podobieństwa pomiędzy gwałtem, a zależnością od kogoś
                      finansową to polecam Ci film "Plac Zbawiciela"
                      Ten sam rodzaj upokorzenia i odebrania godności osobistej jedyna różnica to, że
                      w wypadku gwałtu sprawca wykorzystuje niemoc fizyczna ofiary, a w przypadku
                      uzależnienia finansowego niemoc poradzenia sobie samodzielnie w życiu. I myślę,
                      że jako feminista powinnaś to rozumieć bardziej niż ja. Jeśli nadal nie
                      rozumiesz co chcę Ci powiedzieć to myślę, że powinniśmy zakończyć ten wątek, bo
                      ja już klarowniej nie potrafię.
                      A jeśli w końcu wiesz o co mi chodzi, to jest mi przykro, że nie potrafiłaś
                      zrozumieć, kiedy jako przykład dawałem mężczyznę, a kiedy przykładem jest
                      kobieta, to do Ciebie dotarło. Sama sobie odpowiedz o czym to świadczy...

                      > Zresztą, ty związek ze osobą parę lat (bo rozchodzi się o parę lat - dających
                      > lepsze ekonomiczne zaplecze i stabilizację np. mieszkaniową) traktujesz jak
                      > prostytucję czy sponsoring. Ja piszę o sytuacji w której jest to jedna z
                      > poszukiwanych u partnera cech, nie jedyna.
                      Tak traktuje, bo uważam że lepiej dojść w życiu do czegoś wspólnie, niż komuś
                      coś zawdzięczać, a z doświadczenia wiem że w sytuacjach kryzysowych w związku
                      nawet najbardziej kochająca osoba wyciągnie to jako działo przeciw tobie.
                      Odpowiedz mi ile musi być tych innych pożądanych cech, aby to już nie był
                      sponsoring, tylko miłość?? Może jestem idealistą i romantykiem, ale takie
                      obliczenia mi się w głowie nie mieszczą...

                      > A bycie "mężem domowym" nie jest niczym strasznym - szczególnie przy założeniu,
                      > że jest to rozwiązanie tymczasowe (np. do ukończenia studiów i znalezienia
                      > dobrej pracy). Nie pojmuję czemu miałoby to uwłaczać mężczyznom.
                      A gdzie napisałem ze to uwłacza mężczyźnie?? Przecież napisałem wyraźnie, że nie
                      miałbym nic przeciwko, gdyby była to wspólnie podjęta racjonalna decyzja.
                  • kocia_noga Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 21:18
                    planicjuszniewypal napisał:

                    >> > Trochę od czapy twoja "analogia".
                    > Kobieta ubiera(mini i szpilki) żeby zostać zauważona przez mężczyznę,
                    .....Mężczyzna chce osiągnąć pewien status społeczny, żeby zostać
                    > zauważony przez kobietę. I tu jest analogia.
                    Co do samego aktu obarczonego
                    > paragrafem 197 K.K. tak jak ty nie chciałbyś zostać zgwałcona, tak ja nie
                    > chciałbym zostać utrzymankiem.

                    A więc: kobieta zwraca na siebie uwagę ubierając mini- zostaje zgwałcona*
                    Mężczyzna zwraca na siebie uwage bogacąc się- zostaje utrzymankiem


                    *(to mit, ale nie o tym tutaj,tylko obraku logiki)


                    Czego feministce chyba nie muszę tłumaczyć.

                    Ty zamiast tłumaczyć,przemyśl kilka razy zanim napiszesz kolejna głupotę.

                    Nie mam nic przeciwko związkom starszych kobiet z młodszymi
                    > mężczyznami, tylko na dłuższą metę mają one mniejsze szanse przetrwania.


                    Kolejne twoje błędne wyobrażenie na temat rzevczywistości - związki starszych
                    kobiet z młodszymi mężczyznami sa TRWALSZE,były badania.

                    >
                    > > A jeżeli chodzi o "rozpłód" - to MIT, że wiek ojca dziecka nie jest istot
                    > ny.
                    > Poproszę o naukowe źródła, albo przynajmniej logiczne uzasadnienie.

                    Dzieci mężczyzn po 40. częściej zapadają na choroby psychiczne.Artykuł możesz
                    sobie sam znaleźć.Z całą pewnością jest w sieci.
                    • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 02.02.07, 20:11
                      Po pierwsze, jeśli ktoś nie wykazuje chęci zrozumienia tego co do niego mówisz,
                      to nie zrozumie. Czego najlepszym przykładem jest Twoja odpowiedz.
                      Po drugie chciałbym zobaczyć te badania, dotyczące trwałości związków.

                      > Dzieci mężczyzn po 40. częściej zapadają na choroby psychiczne.Artykuł możesz
                      > sobie sam znaleźć.Z całą pewnością jest w sieci.
                      Owszem przeczytałem , i powiem to samo co wszyscy naukowcy, autorzy badań, "jest
                      to hipoteza, która wymaga dalszych badań, przyczyny powstawania chorób
                      psychicznych wydają się bardziej złożone i nie zależne tylko od jednego czynnika"
                      Ja też uważam, że "ciekawa jest to hipoteza" i jej nie odrzucam, ale do momentu
                      jej udowodnienia nie używałbym jej jako argumentu.
                  • kropka_bordo Starzy ojcowie 02.02.07, 15:31
                    > > A jeżeli chodzi o "rozpłód" - to MIT, że wiek ojca dziecka nie jest istot
                    > ny.
                    > Poproszę o naukowe źródła, albo przynajmniej logiczne uzasadnienie.
                    > Tylko nie pisz, ze mężczyźni mają problemy z erekcją po 50 roku życia, bo to
                    > raczej problem zaspokojenia potrzeb partnerki, niż realna niemoc rozpłodowa.


                    Późne ojcostwo zwiększa ryzyko pojawienia się u dzieci schizofrenii, autyzmu

                    forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=373&mode=threaded
                    Badania te dowiodły, że późne ojcostwo znacznie zwiększa ryzyko pojawienia się
                    schizofrenii u potomstwa. O ile u dzieci spłodzonych przez ojców poniżej 25 roku
                    życia ryzyko wystąpienia schizofrenii wynosi 1 na 141, to u dzieci 30–34-latków
                    wzrasta do 1 na 100, u 40–44-latków wynosi 1 na 80, a u 50–54-latków ryzyko to
                    wzrasta do 1 na 47! Ryzyko schizofrenii u dzieci ojców 50-latków jest więc
                    trzykrotnie większe niż u dzieci 25-latków. Natomiast wiek matki był tu bez
                    większego znaczenia.

                    www.choroby.senior.pl/158,0,Pozne-ojcostwo-stwarza-ryzyko-poronienia,958.html
                    Kobiety, które zachodzą w ciążę ze starszymi mężczyznami bardziej narażają się
                    na ryzyko poronienia. Badania pokazały, że ryzyko poronienia jest o 60% większe
                    dla kobiet spodziewających dziecka z mężczyzna po 40 roku życia, niż dla tych,
                    których partnerzy mają 25 - 29 lat. Im starszy partner, tym prawdopodobieństwo
                    utraty dziecka jest większe.

                    hal.psych.uw.edu.pl/2005zalaczniki/wyklad_10.ppt

                    www.solvaypharma.pl/news/news_physicians_psychiatry.php?action=show&id=9_1068721824
                    Czy późne ojcostwo oznacza podwyższione ryzyko zachorowań na schizofrenię?
                    Wyniki najnowszego szwedzkiego badania po raz kolejny potwierdziły, że u
                    potomstwa starszych mężczyzn istnieje podwyższone ryzyko wystąpienia
                    schizofrenii w późniejszym okresie życia. Możliwe, że jest to związane z
                    mutacjami ojcowskiego DNA, których liczba z upływem lat wzrasta.
                    Badanie przeprowadzone na Uniwersytetach w Walii i Szwecji, na podstawie analizy
                    danych medycznych 50 087 szwedzkich poborowych, rekrutowanych do armii między
                    rokiem 1969 i 1970. U 362 z nich do 1996 roku rozpoznano schizofrenię.
                    Źródło: Br J Psychiatry 2003;183:405-408

                    www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/16382
                    Im starszy ojciec – tym większe prawdopodobieństwo, że dziecko będzie miało
                    autyzm - takie są wyniki badań przeprowadzonych przez amerykańskich i
                    angielskich badaczy.
                    Badanie zostało przeprowadzone na bazie urodzeń obejmującej próbę ponad 130 tys.
                    dzieci urodzonych w latach 80-tych. w Izraelu. Efekty są zaskakujące – w grupie
                    dzieci, których ojcowie w chwili poczęcia mieli 40 i więcej lat, liczba
                    przypadków autyzmu była niemal sześciokrotnie większa, niż u rodziców 20 i 30
                    letnich.
                    Dowodzi to prawdopodobnie istnienia „zegara biologicznego” u mężczyzn. Co
                    ciekawe, wiek matek nie wpływał na wyniki badań.
                    I chociaż badacze podkreślają, że jest to na razie hipoteza i nie można
                    wykluczyć działania innych zmiennych, to jednak nazywają swoje odkrycie „bardzo
                    przekonującym dowodem”. Wyjaśniałoby to skokowy wprost wzrost liczby dzieci
                    dotkniętych autyzmem na ogół noworodków, dwadzieścia lat temu wynosił on 5 na 10
                    000, obecnie dziesięciokrotnie więcej, a z każdym kolejnym dziesięcioleciem
                    zwiększa się przeciętny wiek ojcostwa.
                    Opracowanie: Krzysztof Schechtel
                    Źródło: BBC News, 4 września 2006

                    To wyszukałam raczej dla własnej ciekawości, resztę możesz sobie doszukać sam.
                    • planicjuszniewypal Re: Starzy ojcowie 02.02.07, 20:15
                      Odpowiedz napisałem wyżej...Do "Kocia Noga"
          • kropka_bordo Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 19:47
            > Przykro mi, ale nie widzę większej różnicy miedzy niektórymi dziewczynami z teg
            > o
            > forum, a takim "ottonemZ"
            > Ta sama retoryka, ta sama ignorancja, ten sam brak chęci zrozumienia potrzeb i
            > ułomności drugiego człowieka...

            Planicjuszu, mam co do ciebie mieszane uczucia. Z jednej strony nie jesteś tak
            napastliwy jak panoszący się tu antyfeminiści, z drugiej str zachowujesz sie jak
            kogucik który przyszedł porozstawiać kury na ich miejscach. Mam wrażenie że
            wpadłeś do nas na forum żeby się utwierdzić w jakimś tobie tylko znanym
            przekonaniu na temat feministek. Może zacznijmy od tego właśnie: kim wg ciebie
            jest feministka? Hę?
            • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 02.02.07, 21:39
              Szczerze zanim przyszedłem na to forum nie wiedziałem nic na temat feminizmu.
              Nie lubię definicji książkowych dotyczących ludzi i ich postaw, wiec wolałem
              porozmawiać niż czytać literaturę na ten temat.
              Taka czysta tablica, tabula rasa ,card blanche jak kto woli, możecie ją same
              zapisywać, jasne że nie jestem zupełnie bezstronny, gdyż tematyka jaką
              podejmujecie dotyczy też mnie - jestem mężczyzną.
              Wierz mi, że staram się zrozumieć... a to wrażenie "kogucik rozstawiający po
              kątach kurki" - jeśli komuś dałem coś takiego odczuć to przepraszam. Z drugiej
              strony to chyba wiem o co Ci chodzi, ale widze to trochę inaczej. Jesteście
              dziewczyny w większości, bardzo agresywne w rozmowie, jeśli ktoś nie podziela
              waszego punktu widzenia. Ja nie chce na to reagować swoją agresją, bo się nie
              dogadamy, czyli niczego się nie dowiem. Dlatego "stawiam taką delikwentkę do
              konta";) i staram się jej pokazać, że zachowuje się jak wymieniony "ottonZ"
              ,który obraża ludzi tylko dlatego że się z nim nie zgadzają. Wierz mi, ze mnie
              też nie starcza cierpliwości i spokoju kiedy np. jedna z was nazywa moich
              rodziców prostakami tylko dlatego, że nie doczytała do końca mojego posta...
              • kot_behemot8 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 02.02.07, 21:58
                planicjuszniewypal napisał:

                Wierz mi, ze mnie
                > też nie starcza cierpliwości i spokoju kiedy np. jedna z was nazywa moich
                > rodziców prostakami tylko dlatego, że nie doczytała do końca mojego posta...


                Kłamiesz. A rodziców sam przedstawiłeś jako prostaków, ja tylko postawiłam
                kropke nad "i". Bo jak ktoś powie "lubię kraść" to nie powinien mieć pretensji
                gdy rozmówca podsumuje "no to jesteś złodziejem".
                Nie opowiadaj też farnazonów o tym jaką to feministyczną tabula rasa jesteś, bo
                już w pierwszym swoim poscie tutaj zacząłeś od głupiej i prymitywnej prowokacji
                doskonale pokazującej jak widzisz feminizm. Kłamiesz twierdząc, że dopiero
                teraz wyrabiasz sobie na jego temat opinię, w ogóle często kłamiesz. My może i
                jesteśmy agresywne (na tym forum po prostu inaczej się nie da) ale przynajmniej
                szczere i uczciwe. No i większość z nas stara się dyskutować uzywając
                argumentów a nie emocji i pseudodowcipów.
                • planicjuszniewypal Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 01:04
                  Przeczytaj jeszcze raz cały wątek, w którym napisałaś że moi rodzice są
                  prostakami...Proszę Cię o to, i postaraj się bez emocji ocenić. Jeśli jesteś
                  szczera i uczciwa przyznasz się do tego, że z własnej ignorancji dałaś się
                  podejść. To był prosty test z mojej strony, nie na inteligencję, bo ona nie ma
                  tu nic do rzeczy, tylko na podejście ludzi na forum do drugiego człowieka.
                  Bez najmniejszej przyczyny zaczęłaś mnie i moich rodziców obrażać, przykre:(
                  Ja na agresje reaguje dowcipami, lub jak je nazywasz "pseudodowcipami" staram
                  się rozładować sytuację, kiedy się już nie da, "stawiam do kąta";)
                  Po tej scenie przed dziekanatem pomyślałem, że zachowanie tej dziewczyny ma coś
                  wspólnego, z czymś o czym mam blade pojecie, właśnie feminizmem. I po prostu
                  chciałem się czegoś dowiedzieć, trochę już wiem... Miedzy innymi dzięki Tobie.
                  Ja nadal chcę z Tobą rozmawiać, tylko nie łapie dlaczego mnie tak nienawidzisz
                  na dzień dobry...Nazywasz mnie głupcem, kłamcą, prostakiem??Bo jestem inny, bo
                  mam inne poglądy, bo jestem mężczyzną?? To czym Ty się różnisz od "ottonaZ"
                  który właśnie, dlatego nienawidzi kobiet??
                  Kiedy obrażasz mnie, srał pies, zleci po mnie, bo wiem że mnie nie znasz- zawsze
                  sobie wtedy myślę, że pewnie powiedziałem coś co Cie uraziło. Szukam tego w
                  tekście i rzadko kiedy znajduje... Może dlatego że Cię nie rozumie. I właśnie po
                  to tutaj jestem, żeby Cię nie obrażać- rozumieć.
                  Ale kiedy wskakujesz na moich rodziców, czy górników, czy jakiekolwiek inne
                  grupy społeczne, to zaczynam rozumieć, że próżno szukać w moim tekście gdzie Cię
                  uraziłem. Ty po prostu pałasz nienawiścią do wszystkiego i wszystkich. Ze mnie
                  psycholog jak z koziej dupy trąbka, ale zastanów się nad tym... Mnie się wydaje
                  że Ty podzieliłaś świat na kobiety które są dobre prawe itd i na tych złych
                  samców...A tak wcale nie jest, świat jest trochę bardziej złożony, i choć mam
                  dość spory współczynnik IQ nie jestem go w stanie pojąć, a Ty się czasem
                  zachowujesz jakbyś miała monopol na znanie całej prawdy o rzeczywistości nas
                  otaczającej.
                  • kot_behemot8 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 10:49
                    planicjuszniewypal napisał:

                    > Przeczytaj jeszcze raz cały wątek, w którym napisałaś że moi rodzice są
                    > prostakami...Proszę Cię o to, i postaraj się bez emocji ocenić. Jeśli jesteś
                    > szczera i uczciwa przyznasz się do tego, że z własnej ignorancji dałaś się
                    > podejść.


                    To zdanie jest manipulacją. Problem w tym, ze ktos tak upozowany i
                    skoncentrowany na sobie z pewnoscią tego nie widzi więc nawet trudno mi stawiać
                    ci z tego zarzut.


                    To był prosty test z mojej strony, nie na inteligencję, bo ona nie ma
                    > tu nic do rzeczy, tylko na podejście ludzi na forum do drugiego człowieka.


                    Kłamiesz, niewypał. Albo raczej oszukujesz sam siebie, bo zaczynam dochodzić do
                    wniosku że przy twoim poziomie pozerstwa możesz faktycznie wierzyć we własne
                    kłamstwa. Osobna sprawa to to, jakim strasznym bufonem trzeba być by bez żenady
                    przyznawać się do traktowania ludzi jakby byli królikami doświadczalnymi.
                    Widzisz... tobie się wydawało, że kłamstwo cię wybieli a ono pogrążyło cię w
                    moich oczach całkowicie.


                    > Bez najmniejszej przyczyny zaczęłaś mnie i moich rodziców obrażać, przykre:(



                    Napisałeś obraźliwy post o feministkach więc czego się spodziewałeś, zachwytów
                    nad wspaniałością swojej własnej osoby? Poza tym pisałam juz, że rodziców
                    prostakami nazwałes ty sam - choć nie wprost.



                    > Ja na agresje reaguje dowcipami, lub jak je nazywasz "pseudodowcipami" staram
                    > się rozładować sytuację, kiedy się już nie da, "stawiam do kąta";)


                    To tylko tobie tak się wydaje. Czytalam twoje próby dyskusji z innymi i
                    przekonałam się, ze ty reagujesz pseudodowcipami nie na agresję lecz na
                    argumenty. I to dlatego twój pobyt tutaj to, nomen omen, kompletny niewypał,
                    dltaego i tylko dlatego a nie z jakiś urojonych, bufońskich powodów które sobie
                    wymyśliłeś.


                    > Po tej scenie przed dziekanatem pomyślałem, że zachowanie tej dziewczyny ma
                    coś
                    > wspólnego, z czymś o czym mam blade pojecie, właśnie feminizmem.



                    No popatrz, pomyślałeś sobie... A nie pomyślałeś sobie, że warto przemysleć to
                    co się pomyśli zamiast od razu lecieć na forum i obrażać ludzi? Doradzam ci na
                    przyszłośc udoskonalic proces myslenia, zwłąszcza myśleć zanim napiszesz.


                    I po prostu
                    > chciałem się czegoś dowiedzieć, trochę już wiem... Miedzy innymi dzięki Tobie.
                    > Ja nadal chcę z Tobą rozmawiać, tylko nie łapie dlaczego mnie tak nienawidzisz
                    > na dzień dobry...


                    Śmieszny jesteś z tym koncentrowaniem się na sobie samym i przekonaniem, że
                    inni też to robią. Nie można nienawidzić kogoś kogo się nie zna a ja ciebie nie
                    znam. Ja oceniam wyłącznie twoje zachowanie, nie ciebie jako osobę. Nie
                    rozumiesz, prawda? No trudno. W każdym razie twoje zachowanie oceniam bardzo
                    negatywnie: sprawa z dziekanatem świadczy o hipokryzji bo inaczej oceniasz
                    identyczne zachowanie u siebie i u "pryszczatej grubaski", złosliwości wobez
                    feminizmu zawarte już w pierwszym poście pokazują że lubisz komus dogryźć a
                    reszta twojej twórczości forumowej, że po dogryzieniu lubisz odskoczyc i udawać
                    niewiniatko (a pozerstwa nie trawię wyjatkowo, dużo bardziej niż zwykłej
                    złośliwości) itd itd nie chce mi się dłuzej analizowac tego twojego forumowego
                    wcielenia, moze kolejne będzie sympatyczniejsze?;)



                    Nazywasz mnie głupcem, kłamcą, prostakiem??Bo jestem inny, bo
                    > mam inne poglądy, bo jestem mężczyzną??


                    No oczywiście, twój penis musi mnie fascynowac, jakżeby inaczej. Nie podoba mi
                    się twoje postępowanie, brzydzi mnie to co piszesz więc oczywiście świadczy to
                    o tym, ze nienawidzę mężczyzn. Żałosny jesteś. Gdybym była równie żałosna jak
                    ty, to teraz musiałabym napisać, że nienawidzisz mnie bo jestem kobietą;)


                    To czym Ty się różnisz od "ottonaZ"
                    > który właśnie, dlatego nienawidzi kobiet??


                    Tym chociażby, że ja nie nienawidzę nikogo ze względu na płeć, twoje
                    wyobrażenie o tym jakobym ciebie nienawidziła pokazuje tylko ogrom twojego
                    skupienia się na własnej osobie, która jest obiektem twojej nieustającej
                    adoracji w związku z czym brak adoracji ze strony innych odbierasz jako
                    nienawisć. Chcesz rady? Potrzebujesz dobrego psychologa, serio.



                    > Kiedy obrażasz mnie, srał pies, zleci po mnie, bo wiem że mnie nie znasz-
                    zawsz
                    > e
                    > sobie wtedy myślę, że pewnie powiedziałem coś co Cie uraziło.



                    Nie uraziła mnie żadna z inwektyw które we mnie rzuciłes. Domyś się dlaczego;)


                    Szukam tego w
                    > tekście i rzadko kiedy znajduje...


                    Nie wątpię, przecież ty jesteś swoim własnym idolem, jakżebyś mógł zrobić coś
                    niewłaściwego;)


                    Może dlatego że Cię nie rozumie. I właśnie p
                    > o
                    > to tutaj jestem, żeby Cię nie obrażać- rozumieć.



                    Ale bufonada, ja cię nie moge...



                    > Ale kiedy wskakujesz na moich rodziców, czy górników, czy jakiekolwiek inne
                    > grupy społeczne,


                    Och tak, zwłaszcza na górników wskakuję. A co z hutnikami, czyżbym ich
                    dyskryminiowała swoim niewskakiwaniem... Bredzisz, ale widze ze post pomału
                    się kończy - to dobrze.


                    to zaczynam rozumieć, że próżno szukać w moim tekście gdzie Ci
                    > ę
                    > uraziłem. Ty po prostu pałasz nienawiścią do wszystkiego i wszystkich.



                    Tak, zwłaszcza do górników, szczególnie jeśli są mężczyznami, bo mężczyzn
                    nienawidzę szczególnie. Postaram się też zacząć pałać do hutników i śmieciarzy,
                    będę pałąjąca niczym dziędzielina, gryka jak śnieg biała i świeżop w jednym.
                    Zadowolony?



                    Ze mnie
                    > psycholog jak z koziej dupy trąbka, ale zastanów się nad tym... Mnie się
                    wydaje
                    > że Ty podzieliłaś świat na kobiety które są dobre prawe itd i na tych złych
                    > samców...


                    A gdzie obojniaki, jakie są obojniaki moim zdaniem? Oświeć mnie, bo błądzę o
                    Panie...



                    A tak wcale nie jest, świat jest trochę bardziej złożony, i choć mam
                    > dość spory współczynnik IQ



                    Alez oczywiście, że masz. Co najmniej 1000 jak sądzę.


                    nie jestem go w stanie pojąć, a Ty się czasem
                    > zachowujesz jakbyś miała monopol na znanie całej prawdy o rzeczywistości nas
                    > otaczającej.


                    Już wiem kto przed tobą tak chrzanił. Krytyk2. Jesteś nowym wcieleniem
                    Krytyka2? No wiem wiem, i tak się nie przyznasz. Ale taki poziom bufoństwa do
                    tej pory prezentowała tylko jedna osoba na tym forum więc sądzę, że się nie
                    mylę. Jako że w osobnym wątku oznajmiłeś miastu i światu, że opuszczasz nasze
                    nędzne progi, to żegnam się z tobą ozięble. I pamiętaj, że w kolejnym wcieleniu
                    też cię rozpoznam:))
                    • kocia_noga Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 11:11
                      kot_behemot8 napisała: /..../
                      Ale się natrudziłas,mnie by się nie chciało.W sumie zal mi go,ale nigdy nie
                      dojrzeje,jesli nikomu się nie będzie chciało napisac mu ociupiny gorzkiej
                      prawdy.
                      Kolezanki ze stancji wywaliły mu droga pamiątkę,co świadczy o jego pozycji
                      wsród nich;potem zrobił im awanturę,całkiem bezradny,bo pogrążył się jeszcze
                      bardziej-pamiatki nie odzyskał i w dodatku musiał jeść to co sobie sam
                      przygotował.Zalezny od innych,a chciałby byc Rozdawcą Pomarańczy, w końcu
                      uzyskał wyjazd z programu Sokrates :) Marzy o kobiecie,a ze zwykłymi
                      kolezankami ma problem,nawet z obcymi w kolejce.Więc co robi nasz zuczek?
                      Przychodzi wylać gorzkie żale,śladem innych podobnych,na nasze forum.Jest tak
                      słaby,ze ani się nie pzryzna do swoich intencji, ani do porażek, ani do
                      niewiedzy.Rozpaczliwie próbuje nam rozdawać bezcenne rady i robic z nami to, co
                      chciałby zrobić ze swoimi kolezankami: porozstawiac nas po kątach.O Bogini! Jak
                      ciężko jest dorastać!
                      • kot_behemot8 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 12:52
                        :))))
                        Sama się zdziwiłam, ze mi się chciało tyle pisać. To chyba wynika z tego, ze
                        wyjatkowo nie lubię pozerów a niewypał jest manieryczny niemożebnie. Coś
                        podobnego przechodziłam wcześniej z Koreczkiem, gość mnie rozwalił juz na
                        początku swoimi tekstami o "służbie" którą zatrudnia.
                        No ale niewypał już nam się wypalił i będzie spokój. Na razie, uff...
    • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 07:22
      heretic_969 napisał:

      > news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/6314055.stm
      > Przepaśc między wykształceniem kobiet i mężczyzn pogłębia się do tego stopnia,
      > że rzad musi interweniowac i wprowadzac specjalne programy, by wyrównywac
      > szanse chłopców. Ale prawda jest taka, że te szanse już są równe - przecież
      > nie ma takiej przeszkody, która by dotyczyła wyłącznie chłopców.
      > Tylko ciekawe, jak to można uzasadnic? Ja widzę tylko 3 opcje:
      > 1. Chłopcy są głupsi od dziewcząt
      > 2. Chłopcy mniej się przykładają do nauki niż dziewczęta
      > 3. Rodzice bardziej kochają dziewczynki i bardziej im pomagają w nauce

      To ciekawe informacje i wiem tez z doswiadczenia ze tak wlasnie jest ze to
      kobiety pilniej sie ucza.
      Faceci mniej przykladaja sie do nauki, sa bardziej zdecydowani ze chca robic to
      co sprawia im przyjemnosc, a to czego wymaga od nich otoczenie staje sie sprawa
      drugorzedna.
      Z psychologii mozna wywnioskowac, ze czlowiek dziala duzo lepiej gdy robi to, co
      sprawia mu przyjemnosc, satysfakcje.

      No bo jak to jest, ze gdy tak patrzymy na ta roznice w edukacji, to po chwili
      nachodzi proste spostrzezenie ze facet z natury jest zdobywca, egoista, nieukiem
      ktory zawsze stawia na swoim.

      Za to kobiety zdaja sie byc posluszne, cierpliwe, lepiej znosza trud dnia
      dzisiejszego aby jutro dostac za to nagrode. Inaczej - dzisiaj sie uczyc zeby w
      przyszlosci miec z tego pozytek. Duza cnota. Facet tak tez mysli, czesto, ale
      jednak jest niecierpliwy z natury.
      Czy prace fizyczne zawsze beda domena mezczyzn? A... czy kiedykolwiek bylo lub
      moglo by byc inaczej?

      Jesli chodzi o zdolnosci przywodcze i obsadzanie wysokich stanowisk przez
      wyedukowane grzeczne dziewczynki, to z calym przekonaniem zycze im tego... ale
      tak nie bedzie, nigdy. Dlaczego? No bo... czy kiedykolwiek bylo, jest lub moze
      wydawac sie ze bedzie wlasnie tak, ze kobieta bedzie robila to co ja tak
      naprawde pasjonuje i sprawia ze czuje sie dobrze w swojej roli, w takich wlasnie
      okolicznosciach?
      Czy bycie liderem, szefem, tym kto mocnym basowym glosem niecierpiacym sprzeciwu
      poustawia wszystkich, czy takie cos sprawia satysfakcje i przyjemnosc wiekszosci
      kobiet?
      Chcialbym aby tak bylo, ale to juz jest tak, ze niewiadomo z jakich powodow
      kobieta czuje ze wcale nie spieszno jej do bycia przywodca stada. Woli trzymac
      sie z dala od osrodka decydowania, od presji i ciaglego sprawdzania sie,
      wykazywania i stawiania czola przeciwnosciom losu. Kobieta bardziej pragnie
      stabilizacji. Takiej stabilizacji ktora mozna przewidziec. Jak na przyklad
      edukacja i idaca za tym dobra praca.

      Facet... no coz, dziki egoista, odkrywca nieznanych niebezpieczenstw. Pasjonat
      adrenaliny i wladzy.
      • falafala Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 09:07
        > Czy bycie liderem, szefem, tym kto mocnym basowym glosem niecierpiacym sprzeciw
        > u
        Ty chyba mylisz bycie szefem na hali produkcyjnej z kierowaniem ludzmi ;), mocny
        basowy glos przydaje sie tez w kierowaniu zaprzegiem bawolim...
        Prawdziwy szef nie pokrzykuje i nie rozkazuje, on przydziela ewentualne nowe
        zadania, dobiera sobie grupe pasujacych do siebie ludzi, jest odpowiedzialny za
        dobra atmosfere, tak by ludzie wykonywali prace z przyjemnoscia itd, itp. A o
        wyzszej kadrze menadzerskiej nie wspomne, bo ta nie musi sie az tak klopotac, ma
        sprawy zarzadzania firma na glowie, a zarzadzanie ludzmi pozostawia nizszej kadrze.
        • kot_behemot8 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 09:42
          falafala napisała:

          > > Czy bycie liderem, szefem, tym kto mocnym basowym glosem niecierpiacym sp
          > rzeciw
          > > u
          > Ty chyba mylisz bycie szefem na hali produkcyjnej z kierowaniem ludzmi ;),
          mocn
          > y
          > basowy glos przydaje sie tez w kierowaniu zaprzegiem bawolim...
          > Prawdziwy szef nie pokrzykuje i nie rozkazuje, on przydziela ewentualne nowe
          > zadania, dobiera sobie grupe pasujacych do siebie ludzi, jest odpowiedzialny
          za
          > dobra atmosfere, tak by ludzie wykonywali prace z przyjemnoscia itd, itp. A o
          > wyzszej kadrze menadzerskiej nie wspomne, bo ta nie musi sie az tak klopotac,
          m
          > a
          > sprawy zarzadzania firma na glowie, a zarzadzanie ludzmi pozostawia nizszej
          kad
          > rze.


          Własnie to chciałam napisać. Jacek pisze z sensem, ale chyba nie uwzglednia
          tego, że styl zarządzania ludźmi wcale nie jest czymś niezmiennym. Przemiana
          dokonuje się na naszych oczach, choc może do nas dochodzi jak zwykle z
          opóźnieniem. Empatia i talenty organizacyjne zaczynają być wazniejsze od
          władczości i agresji w ustalaniu hierarchi, a to promuje kobiety.
          • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 11:09
            kot_behemot8 napisała:

            > Własnie to chciałam napisać. Jacek pisze z sensem, ale chyba nie uwzglednia
            > tego, że styl zarządzania ludźmi wcale nie jest czymś niezmiennym. Przemiana
            > dokonuje się na naszych oczach, choc może do nas dochodzi jak zwykle z
            > opóźnieniem.

            Swietne spostrzezenie.

            > Empatia i talenty organizacyjne zaczynają być wazniejsze od
            > władczości i agresji w ustalaniu hierarchi, a to promuje kobiety.

            Moge sie z toba nie zgodzic?
            Bo widzisz, wymienilas tutaj empatie i talenty organizacyjne, no i tak mamy
            jeszcze ta wladczosc. Jak to jest, ze czlowiek ktory wykazuje sie czyms, robi
            dobrze to co ma robic, nigdy nie zyskuje uznania w hierarchii, tylko sprawdza
            sie jako osoba dobrze grajaca swoja role do muzyki ktora jej zagraja?
            Jasne, potem jest awans. Kazdy chce miec mrowke robotnice na dobrym stanowisku.

            Ale jak to sie dzieje, ze gdy pojawia sie czlowiek, ktory nagle uswiadamia
            wszystkim pewne rzeczy i pokazuje nowe rozwiazania, to czujesz ze nawet
            szyderczy smiech calego tlumu nie jest w stanie wybic go z pewnosci siebie. Nie
            daje sie zlapac w zadne normy, ramy, etykiety odklejaja sie od niego...
            Wladczosc? Egoizm? Albo "to cos" co sprawia ze po prostu zostaje uznany za szefa.
            Indywidualizm i wspolpraca, w jednym.
          • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 13:18
            kot_behemot8 napisała:
            > Własnie to chciałam napisać. Jacek pisze z sensem, ale chyba nie uwzglednia
            > tego, że styl zarządzania ludźmi wcale nie jest czymś niezmiennym. Przemiana
            > dokonuje się na naszych oczach, choc może do nas dochodzi jak zwykle z
            > opóźnieniem. Empatia i talenty organizacyjne zaczynają być wazniejsze od
            > władczości i agresji w ustalaniu hierarchi, a to promuje kobiety.

            Pracowałaś kiedyś w miejscu, w którym zarówno kierownikami, jak i pracownikami
            są kobiety? Ja się sporo takich miejsc naoglądałem i zawsze na myśl przychodzi
            mi jedno słowo - burdel. Jeżeli na czele takiej grupy nie stanie kobieta o
            typowo męskich cechach psychicznych (albo mężczyzna), to szybko robi się z tego
            babiniec, w którym można robić cokolwiek, poza pracą. Jeżeli szef nie potrafi
            zapanować nad pracownikami i utrzymać określonej hierarchii, to po prostu nie
            nadaje się na to stanowisko i nie pomoże tu żadna empatia.
            Obecnie sam mam kierowniczkę. Pracuje mi się z nią doskonale. Właśnie dlatego,
            że na płaszczyźnie służbowej panują typowo męskie stosunki. Stosunki prywatne to
            zupełnie inna sprawa - tu możemy pożartować, pogadać o pierdołach, ponarzekać na
            marnego współpracownika. Dokładnie tak samo jak z drugim szefem, który jest
            mężczyzną. Na płaszczyźnie służbowej nie ma miejsca na pierdoły w stylu empatii,
            czy organizowanie współpracy na drodze innej niż zhierarchizowana. Tylko ściśle
            określony podział obowiązków i wymagań oraz odpowiedzialności na linii
            kierownik-pracownik sprawia, że nie ma miejsca na niedopowiedzenia i pretensje
            jednej strony do drugiej.
            • lolyta Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 13:53
              > Pracowałaś kiedyś w miejscu, w którym zarówno kierownikami, jak i pracownikami
              > są kobiety? Ja się sporo takich miejsc naoglądałem i zawsze na myśl przychodzi
              > mi jedno słowo - burdel.

              ja pracowalam, i pracowalo sie dobrze (bo ppanei byly nastawione na realizacje
              celu) tak dlugo jak dlugo sie nei pojawial meski rodzynek ktory chcial rzadzic a
              nie mial do tego predyspozycji (bo byl nastawiony na bycie gwiazda uwielbiana
              przez damskie stadko).
              Pracowalam tez w miejscach zarzadzanych przez mezczyzn, gdzie zaloga tez byli
              glownei mezczyzni, i to mozna bylo okreslic jednym slowem: burdel. WYnikal on z
              tego, ze panowie na stanowiskach glowna uwage skupiali na tym, jak samemu wypasc
              najlepiej na tle reszty zarzadu, co najlatwiej bylo osiagnac podkladajac swinie
              pozostalym.

              Prosze z tego nie wyciagac wnioskow ze tylko panie umieja zarzadzac a panowie w
              zadnym razie. Po prostu sa dobrzy managerowie i zli managerowie i to nie zalezy
              od plci.
              • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 02:21
                lolyta napisała:

                > > Pracowałaś kiedyś w miejscu, w którym zarówno kierownikami, jak i pracown
                > ikami
                > > są kobiety? Ja się sporo takich miejsc naoglądałem i zawsze na myśl przyc
                > hodzi
                > > mi jedno słowo - burdel.
                >
                > ja pracowalam, i pracowalo sie dobrze (bo ppanei byly nastawione na realizacje
                > celu) tak dlugo jak dlugo sie nei pojawial meski rodzynek ktory chcial rzadzic
                > a
                > nie mial do tego predyspozycji (bo byl nastawiony na bycie gwiazda uwielbiana
                > przez damskie stadko).
                > Pracowalam tez w miejscach zarzadzanych przez mezczyzn, gdzie zaloga tez byli
                > glownei mezczyzni, i to mozna bylo okreslic jednym slowem: burdel. WYnikal on z
                > tego, ze panowie na stanowiskach glowna uwage skupiali na tym, jak samemu wypas
                > c
                > najlepiej na tle reszty zarzadu, co najlatwiej bylo osiagnac podkladajac swinie
                > pozostalym.

                Mein Gott! Jakaś budżetówka czy (jeszcze gorzej) urząd? W firmach prywatnych, prowadzonych przez dobrych managerów, takie buraki dość szybko kończą karierę na stanowiskach, z których nie ma już drogi do góry. Choć swoją drogą trafić na takiego wtedy to już tragedia. Miałem "przyjemność" pracować pod takim facetem. Ugh, nigdy więcej!

                > Prosze z tego nie wyciagac wnioskow ze tylko panie umieja zarzadzac a panowie w
                > zadnym razie. Po prostu sa dobrzy managerowie i zli managerowie i to nie zalezy
                > od plci.

                To swoją drogą. Ja jednakowoż nie spotkałem się jeszcze z miejscem, w którym kobiety kierowane przez kobietę potrafiły stworzyć normalną atmosferę pracy. Cóż, młody jestem, może mi się jeszcze kiedyś uda zobaczyć taki cud :D
                • lolyta Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 02:56
                  > Mein Gott! Jakaś budżetówka czy (jeszcze gorzej) urząd? W firmach prywatnych, p
                  > rowadzonych przez dobrych managerów, takie buraki dość szybko kończą karierę na
                  > stanowiskach, z których nie ma już drogi do góry.

                  Nie. Bardzo duza prywatna firma. Metoda pokazywania sie najwazneijszym szefom w
                  korzystnym swietle przez zwalanie swoich niepowodzen na reszte kadry dzialala
                  znakomicie. I obserwowalam ja w identyczym wykonaniu u klientow (tez bardzo
                  duzych firm w prywatnych rekach).
                  Faktem jest, ze kadry sie zmienialy, ale na ich miejsce przychodzily takie same
                  buraki.

                  >Ja jednakowoż nie spotkałem się jeszcze z miejscem, w którym ko
                  > biety kierowane przez kobietę potrafiły stworzyć normalną atmosferę pracy. Cóż,
                  > młody jestem,

                  No, to chyba dlatego. Ja zdecydowanie wole pracowac z kobietami wiedzacymi czego
                  chca.

                  > może mi się jeszcze kiedyś uda zobaczyć taki cud

                  alez to zaden cud, to normalne zjawisko.
                  Tylko, ze czesto osuagneicia kobiet przypisuja sobei panowie....
                  przyuwazylam kiedys pewna prawidlowosc i proponuje to poobserwowac, sprawdza sie
                  niemal zawsze.

                  Kiedy jest kobieta i mezczyzna i kobieta cos dobrego wymysli, mezczyzna mowi o
                  tym "wymyslilismy".
                  Kiedy kobieta i mezczyzna wymysla cos razem, mezczyzna o tym powie "wymyslilem".
                  Jest jeszcze, choc stosunkowo rzadka, ale to chyba dlatego ze nie kazdy ma taki
                  tupet, grupa mezczyzn ktorzy przypisuja sobei wylaczne autorstwo rzeczy
                  wymyslonej calkowicie przez kobiete.
                  • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 08:08
                    lolyta napisała:
                    > Kiedy jest kobieta i mezczyzna i kobieta cos dobrego wymysli, mezczyzna mowi o
                    > tym "wymyslilismy".
                    > Kiedy kobieta i mezczyzna wymysla cos razem, mezczyzna o tym powie "wymyslilem"
                    > .
                    > Jest jeszcze, choc stosunkowo rzadka, ale to chyba dlatego ze nie kazdy ma taki
                    > tupet, grupa mezczyzn ktorzy przypisuja sobei wylaczne autorstwo rzeczy
                    > wymyslonej calkowicie przez kobiete.
                    >

                    Och, burak z którym pracowałem, robił tak bez względu na to, czy pomysły były
                    męskie czy damskie. Buractwo tego typu zauważyłem głównie wśród ludzi, którzy
                    wychowywali się jeszcze w demoludzie. Wszystkie sukcesy "moje", wszystkie
                    porażki "nasze" albo jeszcze lepiej "wasze". W młodych zespołach trafia się to
                    znacznie rzadziej.
                    • lolyta Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 17:46
                      W młodych zespołach trafia się to
                      > znacznie rzadziej.

                      Niekoniecznie. Zauwazylam to rowniez wsrod facecikow ktorzy jeszcze nie
                      skonczyli 30 lat.
        • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 10:33
          falafala napisała:

          > > Czy bycie liderem, szefem, tym kto mocnym basowym glosem niecierpiacym
          > > sprzeciwu

          > Ty chyba mylisz bycie szefem na hali produkcyjnej z kierowaniem ludzmi ;),
          > mocny basowy glos przydaje sie tez w kierowaniu zaprzegiem bawolim...

          Natomiast piskliwy podniesiony ton glosu przydaje sie do irytowania ludzi samym
          wystepowaniem :)

          > Prawdziwy szef nie pokrzykuje i nie rozkazuje, on przydziela ewentualne nowe
          > zadania, dobiera sobie grupe pasujacych do siebie ludzi, jest odpowiedzialny
          > za dobra atmosfere, tak by ludzie wykonywali prace z przyjemnoscia itd, itp.

          Zgadzam sie z tym.

          > A o wyzszej kadrze menadzerskiej nie wspomne, bo ta nie musi sie az tak
          > klopotac, ma sprawy zarzadzania firma na glowie, a zarzadzanie ludzmi
          > pozostawia nizszej kadrze.

          Nizsze-wyzsze. Rozumiem co masz na mysli ale chyba jest tak, ze wiekszosc ludzi
          ma wlasna tozsamosc i godnosc osobista, a na poczucie nizszosci w jakiejs
          zapyzialej niesamowicie waznej firmie, albo wyzszosci, reaguje smiechem. Nie
          wiem jak ty, ale ja tak robie :)

          Kazdy robi to co potrafi najlepiej. Wspolpraca. Hierarchia wystepuje w sposob
          nie narzucany z gory. Rzadzi najbardziej znaczacy.

          Bo jak to jest w mojej firmie? Otoz jest glowny menager - z pozoru szef
          wszystkich szefow - i ogolny menager od ludzi i spraw techniczno-jakis tam (jest
          jeszcze paru menagerow ale pominiemy). Glowny menager nie robi nic, siedzi w
          biurze, wiadomo papierki i inne takie, i gdy przychodzi mu zajmowac sie zyciem
          firmy, nie ma o tym zielonego pojecia. Moze zna sie na tych "wyzszych szczeblowo
          kwestiach" ale nikt go nie bierze na powaznie... bo w zasadzie nic waznego -
          dajacego oczywisty przeklad na zycie i dzialanie firmy - nie robi. Dlatego
          menager "od ludzi", z duzymi umiejetnosciami socjologicznymi po prostu owinal
          sobie wokol palca glownego menagera ktory to takich umiejetnosci "czysto
          ludzkich" nie posiada.
          Wychodzi na to, ze zwykly menager dzieki swojej sile przebicia, operuje zyciem
          calej firmy, ba, nawet zajmuje sie zdobywaniem nowych kontraktow, czego szef
          wszystkich szefow nie robi tak dobrze, jak on.

          Innymi slowy... sila charakteru i osobowosci jest ponad wszystkimi teoriami i
          normami.
          Moze byc tak, ze premier owinie sobie wokol palca prezydenta i na odwrot. Albo
          partia, lider partii. Zawsze jest cos takiego, ze nie wazne jakie masz
          stanowisko, znaczysz tyle, ile masz poczucia wlasnej wartosci i na ile jestes
          operatywna.
          Bo zwykly pracownik takiej byle jakiej firmy moze stanac na nogi i pokazac na co
          go stac i ile jest wart. Taki Walesa... no i gdyby trzymal sie narzuconej
          hierarchii, gral w gre i staral sie przestrzegac jej wszystkich zasad, to... byl
          by zwyklym szarakiem co najwyzej doskonale odgrywajacym role narzucona mu przez
          innych ludzi.

          Tak ze z tego punktu widzenia mozna swobodnie powiedziec - nie wazne czy jestes
          zwyklym szeregowcem, czy kobieta z gory okreslona jako ktos stojacy nizej w
          hierarchii. To nie ma znaczenia, tak dlugo, jak dlugo czujesz ze masz swoja
          wlasna tozsamosc, to, co sprawia ze wiesz ze jestes pania wlasnego losu, ze
          reguly gry sa tak dlugo przydatne, jak dlugo ci sprzyjaja, a jesli nie, to
          mozesz ustalic wlasne zasady. Bo jak to jest ze gdy czujesz ze wszystko zalezy
          od ciebie i ze, gdy tak pojawiaja sie rozne spostrzezenia, to nagle mozesz zdac
          sobie sprawe z tego ze tak naprawde cala hierarchia i podzial rol to jedna
          wielka... sciema.
          • falafala Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:51
            Coz fakt, ze teoria sobie, a praktyka sobie i to, ze "zasada Petera" jast wciaz
            zywa nie zmienia nic w wymaganiach jakie stawia sie obecnie menadzerowi. A te
            cechy (ksiazkowe) posiadaja zarowno mezczyzni jak i kobiety. Jezeli uwazasz, ze
            wladze w firmie powinna cechowac agresywnosc to nie sadze bys chcial pracowac w
            takiej firmie. Ja pracowalam i dziekuje za wieczne poszukiwania winnych:
            szeregowi pracownicy zajmujcy sie jedynie tym, co zrobic by nie zostac tym
            uznanym z winnego. Produkcja zwalala na konstukcje, konstrukcja na dzial
            przygotowania, wszyscy razem na marketing, a zalatwic sie nic nie dalo.
            Tworzenie haosu, wlazidupstwo, tumiwisizm nie sa cechami przypisanymi do plci i
            cechowac moga zarowno kierownikow kobiety jak i mezczyzn. To co sie zna ze
            swojego doswiadczenia zalezy od tego gdzie sie pracuje, czy pracowalo. Ja z
            kierownictem meskim mam bardzo zle doswiadczenia, szczesciem znam rowniez
            dobrych menadzerow i dobre firmy, bo moglabym powiedziec ze szefowie mezczyzni
            tworza burdel.
            A wiesz 1jacku ty tez idealizujesz uwazajac, ze " jak dlugo czujesz ze masz swoja
            > wlasna tozsamosc, to, co sprawia ze wiesz ze jestes pania wlasnego losu, ze
            > reguly gry sa tak dlugo przydatne, jak dlugo ci sprzyjaja, a jesli nie, to
            > mozesz ustalic wlasne zasady.", bo przy braku stanowisk, jestes skazany na
            zaakceptowanie zastalej sytuacji bo nikt, ale to nikt w dzisiejszych czasach nie
            poprze twoich dzialan zmierzajacych do zmian niezgodnych z wola majacych wladze.
            • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 19:53
              falafala napisała:

              > A wiesz 1jacku ty tez idealizujesz uwazajac, ze " jak dlugo czujesz ze masz
              > swoja wlasna tozsamosc, to, co sprawia ze wiesz ze jestes pania wlasnego losu,
              > ze reguly gry sa tak dlugo przydatne, jak dlugo ci sprzyjaja, a jesli nie,
              > to mozesz ustalic wlasne zasady.", bo przy braku stanowisk, jestes skazany
              > na zaakceptowanie zastalej sytuacji bo nikt, ale to nikt w dzisiejszych
              > czasach nie poprze twoich dzialan zmierzajacych do zmian niezgodnych z wola
              > majacych wladze.

              Gdy tak o tym mysle, to nachodzi mnie jeszcze jedno spostrzezenie. Pracuje i
              wiem jak to bywa w roznych miejscach, z roznymi ludzmi. Niemniej jednak kto jest
              "wykladnikiem wladzy"? Bo moga to byc klienci ktorzy napelniaja kieszenie firmy
              i w tym wypadku jestes Ty i Klienci, a jesli firmie nie podobaja sie twoje
              umiejetnosci to niech biora zoltodzioba na twoje miejsce, ciekawe jak szybko
              stanie sie tak dobry jak Ty i jak dlugo firma bedzie ponosila straty z powodu
              odejscia dobrego pracownika. Znasz wlasna wartosc.
              Innym wykladnikiem wladzy moga byc - wspolpracownicy. Bo jak to jest, gdy
              szefostwo zauwaza ze masz bardzo dobre uklady ze wszystkimi i poparcie... w sile
              kupa. Jesli cos zrobia przeciwko tobie, mogla bys wiadomo - sa zwiazki zawodowe,
              sady i cala rzesza swiadkow/wpoloskarzycieli gdyby ewentualnie doszlo do
              nieprzyjemnosci, naduzyc. Mozesz to wykorzystac.
              Co jeszcze zostalo? Masz przelozonego skurczysyna... a jesli udaje ci sie
              nawiazac dobre stosunki, jeszcze lepsze niz twoj przelozony ma, z jego wlasnym
              szefem? Pojawia sie pewne zdestabilizowanie tego, kto ma racje i na ile kto jest
              czyim szefem.

              Takie male spostrzezenie, nie sadze ze patrzac na to mozna sie z tym zgodzic
              bezwarunkowo, ale...
              Facet reaguje na komplement obojetnoscia albo lekkim rozochoceniem. Kobieta
              zachwytem. Wniosek - kobieta mozna latwiej zmanipulowac tym, co sie dzieje na
              zewnatrz, jak reaguja na nia ludzie, pochwalami i takimi tam, a z facetem duzo
              mniej skutecznie to dziala.
              Nie wiem czy napewno jest tak, ze kobieta jest bardzo czula emocjonalnie i
              odbiera swiat w bardziej subtelny i wrazliwy sposob. Facet stara sie byc poza
              wplywem "subtelnosci".
              Kobiecie sprawi przykrosc ze ktos powie jej ze jej fryzura wyglada jakby piorun
              strzelil w szczypiorek... no a facet zapyta czy to dobrze czy zle?. Ktore z nich
              w 5 minut po takiej uwadze znajdzie sie przed lustrem w toalecie, probujac
              zmienic swoje wlosy tak, aby nikt nie zrazil sie ich wygladem?
              Bo kobieta "robi to dla siebie"? Zadajac to pytanie mozna szybko zobaczyc, ze
              to, co robi dla siebie, wynika z tego, jak jest to odbierane.

              Zabawne, ze mozna takie cos powiedziec kobiecie ktora ma calkiem fajny fryz, a i
              tak efekt bedzie jednoznaczny.
              Podobnie pochwaly w pracy/szkole. Dobrze sie uczysz, dobrze pracujesz, zle
              pracujesz, zle sie uczysz. Wrazliwa kobieta takie cos "steruje".
              Nie chcial bym byc zbyt mily, ale troche tak wlasnie jest.
              • falafala Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 22:56
                :D, no z tymi komplementami to mnie rozbawiles. Serio :) Mezczyzni nie sa lasi
                na komplementy??.Ty sobie nie zdjesz sprawy jak bardzo faceta mozna wziac na
                komplementy i owinc wokol palca. Oczywiscie na kazdego trzeba znalezc sposob,
                ale zachwyt w oczach kobiety to miod na serce dla studzonego praca mezczyzny.
                Pamietasz Czterdziestolatka, chyba 3 odcinek, co Stefan przezywa takie male
                zauroczenie pielegniarka, co to ladne oczka robi? I monolog Kwitkowskiej o
                zachwycie nad Onasisem po zatopieniu jego floty... Tak tak, tak to wyglada.
                Mozesz mi wierzyc, wiem co mowie, ty myslac o komplementach widzisz faceta
                mowiacego: "Pani Kasiu jak pani dzis pieknie wyglada" buuuhahaha. Jeni sie na to
                biora inni nie.
                No dobra teraz o firmie:
                Ty jestes idealista, albo socjalista ;) Na prawde myslisz ze jako jednostka cos
                znaczysz w firmie. No dobra, moze w malej, ktorej zalezy, ale w duzej, jestes
                niczym i to niezaleznie od twoich umiejetnosci. Przyklad? Zagranica, firma 2000
                luda, grupa specjalistow 10 osob. Roszady odgorne i leci lider grypy, ktory mial
                odwage dyskutowac w to miejsce wchodzi wlazidup i "passiv repeater", ludziom sie
                to nie podoba, skarza sie ze nie sa w stanie normalnie pracowac, bo jedna
                sekretarke juz maja, a co do szefa to maja okreslone oczekiwanie. Odzew zerowy
                no i zaczynaja odchodzic do innych grup, lub z firmy w ciagu pol roku zostaje
                dwie osoby. Co robi firma? NIC, co kogo interesuje, ze grupa rozpadla sie, ze
                nie ma ludzi, ktorzy znali sie na rzeczy, najwyzej zatrudni sie kontraktowcow i
                zaplaci dwa razy wiecej, a pozniej sie kogos poszuka. Tak wyglada rzeczywistosc.
                A pisze o firmie w ktorej pracuja w wiekszosci mezczyzni.
                W temacie jakiegos buntu solidarnosciowego, klientow czy wspolpracownikow to nie
                licz na nikogo, ludzie sa mocni w gebie, gdy przychodzi do dzialania wiekszosc
                milczy, czasy rewolucji minely.
                A wiesz mam podobne spostrzezenia co do mezczyzn jakie ty piszesz o kobietach,
                mialam i mam okazje obserwowac mezczyzn w nauce w pracy i serio rozbawiaja mnie
                swoja wrazliwoscia, plotkarstwem, obrazalskoscia, u majcych o sobie wysokie
                mniemanie, jak latwo facetowi nadepnac na meska dume, hihotliwosica nad
                gazetkami porno (jak tacy mali chlopcy z wypiekami na twarzy, faceci na studiach
                werowali pornosy w tylnych rzedach). Moim zdaniem roznic nie ma tak duzo jak sie
                to wydaje, wszyscy jestesmy ludzmi.
                • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 05:58
                  falafala napisała:

                  > :D, no z tymi komplementami to mnie rozbawiles. Serio :) Mezczyzni nie sa lasi
                  > na komplementy??.Ty sobie nie zdjesz sprawy jak bardzo faceta mozna wziac na
                  > komplementy i owinc wokol palca. Oczywiscie na kazdego trzeba znalezc sposob,
                  > ale zachwyt w oczach kobiety to miod na serce dla studzonego praca mezczyzny.
                  > Pamietasz Czterdziestolatka, chyba 3 odcinek, co Stefan przezywa takie male
                  > zauroczenie pielegniarka, co to ladne oczka robi? I monolog Kwitkowskiej o
                  > zachwycie nad Onasisem po zatopieniu jego floty... Tak tak, tak to wyglada.
                  > Mozesz mi wierzyc, wiem co mowie, ty myslac o komplementach widzisz faceta
                  > mowiacego: "Pani Kasiu jak pani dzis pieknie wyglada" buuuhahaha. Jeni sie na
                  > to biora inni nie.

                  Ladnie to napisalas :)
                  Wiesz, komplementy sa zawsze mile widziane. Byle by mialy sens... albo i nie
                  mialy... cokolwiek, byle INNE niz to oklepane cos co powtarzaja wszyscy faceci
                  jak jakas mantre.

                  > No dobra teraz o firmie:
                  (...)
                  > Co robi firma? NIC, co kogo interesuje, ze grupa rozpadla sie, ze
                  > nie ma ludzi, ktorzy znali sie na rzeczy, najwyzej zatrudni sie kontraktowcow
                  > i zaplaci dwa razy wiecej, a pozniej sie kogos poszuka. Tak wyglada
                  > rzeczywistosc.
                  > A pisze o firmie w ktorej pracuja w wiekszosci mezczyzni.
                  > W temacie jakiegos buntu solidarnosciowego, klientow czy wspolpracownikow to
                  > nie licz na nikogo, ludzie sa mocni w gebie, gdy przychodzi do dzialania
                  > wiekszosc milczy, czasy rewolucji minely.

                  To juz wszystko zalezy od tej wlasnie rzeczywistosci, jaka ona jest, jaka ty
                  jestes i co sie z tym wszystkim dzieje.

                  W mojej firmie zwykly menager owinal sobie glownego menagera wokol palca,
                  poniewaz... zdecydowanie roznia sie podejsciem i operatywnoscia.
                  No ale, mozna rownie latwo zalozyc ze cos jest z gory narzucone i niezmienne.
                  Wtedy to sie sprawdzi, gdy to sobie tak zalozysz i uzmyslowisz.

                  > A wiesz mam podobne spostrzezenia co do mezczyzn jakie ty piszesz o kobietach,
                  > mialam i mam okazje obserwowac mezczyzn w nauce w pracy i serio rozbawiaja
                  > mnie
                  > swoja wrazliwoscia, plotkarstwem, obrazalskoscia, u majcych o sobie wysokie
                  > mniemanie, jak latwo facetowi nadepnac na meska dume, hihotliwosica nad
                  > gazetkami porno (jak tacy mali chlopcy z wypiekami na twarzy, faceci na
                  > studiach werowali pornosy w tylnych rzedach). Moim zdaniem roznic nie ma tak
                  > duzo jak sie to wydaje, wszyscy jestesmy ludzmi.

                  Oczywiscie. Patrzac na podobienstwa i ta mniejsza ilosc roznic, mozna spostrzec
                  ze jednak kobieta jest bardziej wrazliwa.
                  Nie tylko na dotyk i pieszczoty.
                  ... ale tutaj pewnie tez mogla bys polemizowac na temat umiejetnosci
                  sprawiania... przyjemnosci :)
                  • falafala Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 08:39
                    > Oczywiscie. Patrzac na podobienstwa i ta mniejsza ilosc roznic, mozna spostrzec
                    > ze jednak kobieta jest bardziej wrazliwa.
                    Nie wiem, a konkretnie w jakiej skali mierzysz te wrazliwosc?
                    Oj bajerujesz facet bajerujesz ;))
                    • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 19:10
                      falafala napisała:

                      > > Oczywiscie. Patrzac na podobienstwa i ta mniejsza ilosc roznic, mozna spo
                      > strzec
                      > > ze jednak kobieta jest bardziej wrazliwa.

                      > Nie wiem, a konkretnie w jakiej skali mierzysz te wrazliwosc?
                      > Oj bajerujesz facet bajerujesz ;))

                      Pytasz o skale i tak wlasnie mysle co tu napisac... bo jest tak, ze kobieta, gdy
                      odczuwa taki specyficzny rodzaj przyjemnosci, ktory sprawia ze czujesz
                      narastajace wrazenia zmyslowe... gdy taki rodzaj odczuc nagle pojawia sie i
                      czujesz ze rosnie coraz bardziej i bardziej wypelniajac cie coraz wieksza i
                      silniejsza rozkosza, gdy odkrywasz ze ten wlasnie rodzaj wrazen i tak
                      pojawiajace sie mysli, narasta z chwili na chwile sprawiajac ze niewiadomo z
                      jakich powodow tracisz kontakt z rzeczywistoscia i niespodziewanie uzmyslawiasz
                      sobie ze jestes tylko ty i ta nieziemska rozkosz, to...
                      Ze mna tak jest ze w trakcie roznych przyjemnosci bynajmniej nie wydaje tylu
                      dzwiekow, piskow i nie wbijam pazurow w posciel, nie drapie i nie gryze, nie
                      ogarniaja mnie te dreszcze w calym ciele ktore sprawiaja ze caly swiat zamienia
                      sie w jedna wielka... eksplozje zmyslowa... :)
                      • sir.vimes Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 19:30
                        "Ze mna tak jest ze w trakcie roznych przyjemnosci bynajmniej nie wydaje tylu
                        dzwiekow, piskow i nie wbijam pazurow w posciel, nie drapie i nie gryze, nie
                        ogarniaja mnie te dreszcze w calym ciele ktore sprawiaja ze caly swiat zamienia
                        sie w jedna wielka... eksplozje zmyslowa... :)"

                        Czy jesteś redaktorem pisma Cosmo? Jeśli nie - wyślij tam próbkę swoich talentów.
                        • falafala Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 22:27
                          Vimes,... to autor ksiazek erotycznych, zablakany na forum feministycznym w
                          poszukiwaniu natchnienia
                          • sir.vimes Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 22:34
                            Rośnie nam tu drugi Nienacki po prostu :))
                            • falafala Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 22:39
                              Ja chyba wrazliwa jestem, bo sie poplakalam...ze smiechu :DDD
                              • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 22:52
                                falafala napisała:

                                > Ja chyba wrazliwa jestem, bo sie poplakalam...ze smiechu :DDD

                                Przepraszam bardzo, ale czy to oznacza ze jestem w bledzie? Bo zeszlismy
                                zupelnie z tematu. Plastyczne przedstawienie tego co rozumiem pod pojeciem
                                kobiecej wrazliwosci... hmm, wzbudzilo duzo zainteresowania samo w sobie,
                                natomiast watek przewodni ulegl... dygresji :(
                                Rozumiem ze sa takie kobiety ktore potrafia polozyc sie jak deska i czytac
                                gazete podczas seksu, chyba nawet niezla kase za to zarabiaja, no ale czy tak
                                jest tez ze wszystkimi feministkami?
                                • kocia_noga Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 02.02.07, 13:28

                                  No ja ci odpowiem poważnie.To,co opisałes IMo świadczy bardziej o
                                  uzewnętrznianu uczuć, niż o samej wrażliwości.Mężczyźni są równie wrażliwi,jak
                                  kobiety,takie jest moje zdanie.A to otwarte wyrażanie odczuć erotycznych to
                                  mogą być różne rzeczy.
                                  • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 02.02.07, 20:07
                                    kocia_noga napisała:

                                    > No ja ci odpowiem poważnie.To,co opisałes IMo świadczy bardziej o
                                    > uzewnętrznianu uczuć, niż o samej wrażliwości.Mężczyźni są równie wrażliwi,jak
                                    > kobiety,takie jest moje zdanie.
                                    > A to otwarte wyrażanie odczuć erotycznych to mogą być różne rzeczy.

                                    Czyli kto jest wrazliwy - osoba ktora na torturach milczy jak grob, zaciskajac
                                    tylko zeby i pocac sie. Czy inna osoba krzyczaca w nieboglosy, tracaca
                                    przytomnosc i wierzgajaca na wszystkie strony?

                                    Albo pisk i panika jako reakcja na przestraszenie sie. Dziewczyny tak fajnie
                                    reaguja, od malego lubialem je straszyc, podrzucac jakies gumowe pajaki na widok
                                    ktorych zawsze podnosil sie taki pisk i krzyk... to nie jest wrazliwosc? Wiec
                                    co... reakcja bezwarunkowa?
                                    • kot_behemot8 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 02.02.07, 20:26
                                      1jacek napisał:

                                      > kocia_noga napisała:
                                      >
                                      > > No ja ci odpowiem poważnie.To,co opisałes IMo świadczy bardziej o
                                      > > uzewnętrznianu uczuć, niż o samej wrażliwości.Mężczyźni są równie wrażliw
                                      > i,jak
                                      > > kobiety,takie jest moje zdanie.
                                      > > A to otwarte wyrażanie odczuć erotycznych to mogą być różne rzeczy.
                                      >
                                      > Czyli kto jest wrazliwy - osoba ktora na torturach milczy jak grob, zaciskajac
                                      > tylko zeby i pocac sie. Czy inna osoba krzyczaca w nieboglosy, tracaca
                                      > przytomnosc i wierzgajaca na wszystkie strony?


                                      Odporność na tortury mozna wyuczyć, uczą tego w oddziałach specjalnych
                                      chociażby. Reakcja nie świadczy o wrazliwości. Ja np jestem na ból dość
                                      wrazliwa ale nie lubię uzewnętrznić swoich uczuć, więc na torturach
                                      prawdopodobnie zaciskałabym zęby.

                                      >
                                      > Albo pisk i panika jako reakcja na przestraszenie sie. Dziewczyny tak fajnie
                                      > reaguja, od malego lubialem je straszyc, podrzucac jakies gumowe pajaki na
                                      wido
                                      > k
                                      > ktorych zawsze podnosil sie taki pisk i krzyk... to nie jest wrazliwosc? Wiec
                                      > co... reakcja bezwarunkowa?



                                      Nie, uwarunkowanie kulturowe. Dziewczynki wychowywane w rodzinach bardziej
                                      nowoczesnych nie piszczą, piszczą te z rodzin tradycyjnych. Ja nigdy nie
                                      piszczałam, moja siostra też nie:) I nie ma to nic wspólnego z wrazliwością.
                                      • kocia_noga Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 02.02.07, 22:27
                                        Wrażliwość to niski próg odbioru bodźców i szeroki zakres tychże.Człowiek
                                        wrażliwy doświadcza więcej wrażeń;inna rzeczą jest reagowanie.A to, co
                                        napisałes o reagowaniu w trakcie uprawiania seksu to jest uwarunkowane
                                        kulturowo,a poza tym opisujesz to, co sam widzisz;gdybyś mógł się zobaczyć i
                                        usłyszeć w trakcie być może zmieniłbyś trochę zdanie.Może jesteś jak deska,ale
                                        to mało prawdopodobne.
                                        • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 03:24
                                          kocia_noga napisała:

                                          > Wrażliwość to niski próg odbioru bodźców i szeroki zakres tychże.Człowiek
                                          > wrażliwy doświadcza więcej wrażeń;inna rzeczą jest reagowanie.A to, co
                                          > napisałes o reagowaniu w trakcie uprawiania seksu to jest uwarunkowane
                                          > kulturowo,a poza tym opisujesz to, co sam widzisz;gdybyś mógł się zobaczyć i
                                          > usłyszeć w trakcie być może zmieniłbyś trochę zdanie.Może jesteś jak deska,ale
                                          > to mało prawdopodobne.

                                          Kulturowo??? Nie mow ze uczysz sie jak jeczec, wbijac pazury w przescieradlo i
                                          tak dalej. Kto tego uczy?
                                          Szczerze powiedziawszy wiem jak wygladam na filmie z zewnatrz... mam dziwne
                                          wrazenie ze dyskusja zmierza ku zaprzeczaniu rzeczom oczywistym...
                                          • falafala Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 11:06
                                            cos ci sie pomylilo, glosne jeki i caly teatr ktory mozna, ale nie trzeba
                                            urzadzac w czasie seksu jest wlasnie uwarunkowany kulturowo. Zachowania w
                                            trakcie stosunku roznia sie wkazdej spolecznosci. Nie ma to nic wspolnego z
                                            wrazliwoscia badz jej brakiem. Kto tego uczy?, no lekcji jeszcze nie
                                            wprowadzono, ale wystarczy atmosfera tworzona wokol tematu, pojedyncze slowa,
                                            krotkie uwagi. A w naszej kulturze w byle jakim filmie i byle jakim czasopismie
                                            przedstawiany jest "wzorzec zachowania w lozku".
                                            Ja dotad nie rozumiem, w jaki sposob przyszlo ci do glowy przytaczanie zachowan
                                            seksualnych w temacie miary wrazliwosci (przy uwzglednieniu umiejetnosci
                                            kierowania ludzmi). Nie jest to ani zartobliwe, ani odkrywcze. Zenujace jest
                                            sprowadzanie kazdego tematu do "dupy".
                                            • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 17:25
                                              falafala napisała:

                                              > cos ci sie pomylilo, glosne jeki i caly teatr ktory mozna, ale nie trzeba
                                              > urzadzac w czasie seksu jest wlasnie uwarunkowany kulturowo. Zachowania w
                                              > trakcie stosunku roznia sie wkazdej spolecznosci. Nie ma to nic wspolnego z
                                              > wrazliwoscia badz jej brakiem. Kto tego uczy?, no lekcji jeszcze nie
                                              > wprowadzono, ale wystarczy atmosfera tworzona wokol tematu, pojedyncze slowa,
                                              > krotkie uwagi. A w naszej kulturze w byle jakim filmie i byle jakim czasopismie
                                              > przedstawiany jest "wzorzec zachowania w lozku".
                                              > Ja dotad nie rozumiem, w jaki sposob przyszlo ci do glowy przytaczanie zachowan
                                              > seksualnych w temacie miary wrazliwosci (przy uwzglednieniu umiejetnosci
                                              > kierowania ludzmi). Nie jest to ani zartobliwe, ani odkrywcze. Zenujace jest
                                              > sprowadzanie kazdego tematu do "dupy".

                                              Oczywiscie zgadzam sie z toba i tez mysle ze takie sprowadzanie tematu jest,
                                              conajmniej, zenujace. Ale tez napewno troche intrygujace :)

                                              Wrazliwosc kobieta na PIEKNO!
                                              Dobra, widze ze i tak dyskusja nie ma sensu (bo ja znam takiego chlopaka, bo ja
                                              wole tak czy siak)... <wzdycha>
                                              • falafala Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 20:15
                                                > Wrazliwosc kobieta na PIEKNO!
                                                No oczywiscie, ze kazdy jest wrazliwy na cos tam..., piekno, literatura, sztuka
                                                itd sa na tyle abstarkcyjne, ze to co ktos uwaza za piekne inny wcale nie musi.
                                                A tak a`propos to w koncu za najpiekniejsze uwaza sie :"kobiete w tancu, konia
                                                w galopie i zaglowiec pod zaglami" - tego kobiety nie wymyslily ;)
                                                Dyskusja na temat abstrakcyjnych pojec zawsze tak wyglada, bo kazdy z nas widzi
                                                swiat inaczej, prosze szanownego pana.
                                      • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 03:38
                                        kot_behemot8 napisała:

                                        > Odporność na tortury mozna wyuczyć, uczą tego w oddziałach specjalnych
                                        > chociażby. Reakcja nie świadczy o wrazliwości.

                                        Wrażliwość, czułość - właściwość organizmu pozwalająca mu na reagowanie na
                                        bodźce ze środowiska zewnętrznego lub wewnętrznego. Wrażliwość na bodźce
                                        związana jest głównie z pracą receptorów.

                                        ...z Wiki

                                        > Ja np jestem na ból dość wrazliwa ale nie lubię uzewnętrznić swoich uczuć,
                                        > więc na torturach prawdopodobnie zaciskałabym zęby.

                                        Hmmm... nie ma zdaje sie aparatury badajacej poziom wrazliwosci. Jest rzecza
                                        natomiast pewna ze kobiety sa bardziej wrazliwe - z natury - bo kultura to tak
                                        samo natura jak wszystko inne, wynikajaca z wlasciwosci danej plci.

                                        > Nie, uwarunkowanie kulturowe. Dziewczynki wychowywane w rodzinach bardziej
                                        > nowoczesnych nie piszczą, piszczą te z rodzin tradycyjnych. Ja nigdy nie
                                        > piszczałam, moja siostra też nie:) I nie ma to nic wspólnego z wrazliwością.

                                        Pewnie na serialach brazylijskich tez nie placzesz...
                                        No coz, ale wygladasz jak kobieta, co?
                                        • kocia_noga Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 10:57
                                          1jacek napisał:


                                          >
                                          > Wrażliwość, czułość - właściwość organizmu pozwalająca mu na
                                          reagowanie ...> ...z Wiki

                                          POZWALAJĄCA na reagowanie.Znaczy to,ze możliwośc szerszego dobioru bodźców daje
                                          więcej mozliwości reagowania, nie,że je wymusza.
                                          Jesli znasz jakeigoś kota, sam sprawdź.Możesz go wołać,kiciać,machać do niego
                                          ręką, nogą, wysilac się nie wiem jak, a on będzie trwać bez najmniejszego
                                          drgnięcia kociej powieki - istny głaz.Ale delikatny dźwięk otwieranej puszki z
                                          kocim przysmakiem dochodzący z odległości 20 metrów postawi go na nogi.
                                          Istnuieje coś takiego jak selekcja bodźców.Gdyby jej nie było, nikt niebyłby w
                                          stanie funkcjonowac,nawet najbardziej gruboskórny człowiek.
                                          A co do uczenia kulturowego - sam opisując ten film jestes tego dowodem.Chcąc
                                          czy nie, swiadomie czy nie,jesteś pod wpływem kulturowego gorsetu zakazującego
                                          mężczyxnie okazywania emocji.Poznałam wielu mężczyzn w tej sytuacji i wiem,że
                                          reagują,owszem,niekiedy mocniej i głosniej niż kobieta.
                                          A co do tego drapania poduszki, to zapytujesz jak byłoby to mozliwe,żeby
                                          wyuczyć się takich reakcji.No chyba żartujesz! Każde Cosmo,itp poradniki pełne
                                          sa wskazówek, jak facetowi zrobić dobrze, pokazując mu,ze jest
                                          superkochankiem.Poza tym sa filmy, nie tylko porno, które pokazują wzór
                                          zachowań.Do tego dochodzi coś takiego jak brak wstydu z powodu uprawiania
                                          seksu.Kiedy kobieta była skrępowana zakazami kulturowo-religijnymi inaczej
                                          wyglądało współżycie.
                                          > Hmmm... nie ma zdaje sie aparatury badajacej poziom wrazliwosci. Jest rzecza
                                          > natomiast pewna ze kobiety sa bardziej wrazliwe - z natury - bo kultura to tak
                                          > samo natura jak wszystko inne, wynikajaca z wlasciwosci danej plci.


                                          Twoje przekonanie,że kobiety sa bardziej wrażliwe jest rodzajem przesądu
                                          kulturowego; wrażliwośc można mierzyć, oczywiście, i mierzona ci jest
                                          ona.Mierzalny jest próg bodźca,próg różnicy itp.Dokładniej ci nie powiem, ale
                                          spytaj jakiegos psycholożki, na pewno zna się na tym.
                                          Jesli chodzi o różnice we wrażliwości na bodźce,to były jakies badania
                                          pokazujace,że istotnie płcie różnia się,ale nie sumą,tylko specyfikacją
                                          (wiem,ze mętnie piszę, sorry).
                                          • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 18:26
                                            kocia_noga napisała:

                                            > 1jacek napisał:
                                            >
                                            >
                                            > >
                                            > > Wrażliwość, czułość - właściwość organizmu pozwalająca mu na
                                            > reagowanie ...> ...z Wiki
                                            >
                                            > POZWALAJĄCA na reagowanie.Znaczy to,ze możliwośc szerszego dobioru bodźców
                                            > daje więcej mozliwości reagowania, nie,że je wymusza.
                                            > Jesli znasz jakeigoś kota, sam sprawdź.Możesz go wołać,kiciać,machać do niego
                                            > ręką, nogą, wysilac się nie wiem jak, a on będzie trwać bez najmniejszego
                                            > drgnięcia kociej powieki - istny głaz.Ale delikatny dźwięk otwieranej puszki z
                                            > kocim przysmakiem dochodzący z odległości 20 metrów postawi go na nogi.
                                            > Istnuieje coś takiego jak selekcja bodźców.Gdyby jej nie było, nikt niebyłby w
                                            > stanie funkcjonowac,nawet najbardziej gruboskórny człowiek.

                                            Kot o ktorym wspomnialas reaguje na przyjemnosci i tak samo na nieprzyjemnosci.
                                            Wyskoczysz na niego z krzykiem i machajac rekami to automatycznie wpadnie w
                                            poploch i zacznie uciekac, tak samo jak na drapanie bedzie mruczec, wbijac
                                            pazury i "miesic ciasto" etc.
                                            Podobnie kobieta. W zasadzie kot i kobieta maja duzo wspolnego, oczywiscie
                                            wedlug moich utartych szlakow myslenia.

                                            > A co do uczenia kulturowego - sam opisując ten film jestes tego dowodem.Chcąc
                                            > czy nie, swiadomie czy nie,jesteś pod wpływem kulturowego gorsetu zakazującego
                                            > mężczyxnie okazywania emocji.Poznałam wielu mężczyzn w tej sytuacji i wiem,że
                                            > reagują,owszem,niekiedy mocniej i głosniej niż kobieta.
                                            > A co do tego drapania poduszki, to zapytujesz jak byłoby to mozliwe,żeby
                                            > wyuczyć się takich reakcji.No chyba żartujesz! Każde Cosmo,itp poradniki pełne
                                            > sa wskazówek, jak facetowi zrobić dobrze, pokazując mu,ze jest
                                            > superkochankiem.Poza tym sa filmy, nie tylko porno, które pokazują wzór
                                            > zachowań.Do tego dochodzi coś takiego jak brak wstydu z powodu uprawiania
                                            > seksu.Kiedy kobieta była skrępowana zakazami kulturowo-religijnymi inaczej
                                            > wyglądało współżycie.

                                            Wedlug mnie mozna przeroznie uwarunkowac drugiego czlowieka. Ktos kto zna
                                            psychologie, w szczegolnosci jej mniej konwencjonalne odmiany, dobrze wie ze
                                            homoseksualizm, nalogi, fobie, uwarunkowania spoleczno-kulturowe sa jak
                                            plastelina, mozna z tym robic co dusza zapragnie.

                                            Ja zupelnie rozumiem ze uwarunkowania istnieja, tyle ze uwazam ze istnieja nie
                                            bez powodu i ze jest tez cos takiego jak predyspozycje - w tym wypadku kobiet -
                                            do wiekszej wrazliwosci, emocjonalnosci, wynikajace z fizjologii samej w sobie.
                                            Jasne, kultura uwydatnia je, mozna czasem poczuc ze do lekkiej przesady, ale...

                                            > > Hmmm... nie ma zdaje sie aparatury badajacej poziom wrazliwosci. Jest rze
                                            > cza
                                            > > natomiast pewna ze kobiety sa bardziej wrazliwe - z natury - bo kultura t
                                            > o tak
                                            > > samo natura jak wszystko inne, wynikajaca z wlasciwosci danej plci.
                                            >
                                            >
                                            > Twoje przekonanie,że kobiety sa bardziej wrażliwe jest rodzajem przesądu
                                            > kulturowego; wrażliwośc można mierzyć, oczywiście, i mierzona ci jest
                                            > ona.Mierzalny jest próg bodźca,próg różnicy itp.Dokładniej ci nie powiem, ale
                                            > spytaj jakiegos psycholożki, na pewno zna się na tym.
                                            > Jesli chodzi o różnice we wrażliwości na bodźce,to były jakies badania
                                            > pokazujace,że istotnie płcie różnia się,ale nie sumą,tylko specyfikacją
                                            > (wiem,ze mętnie piszę, sorry).

                                            Ale czy przypadkiem nie za duzo tej kulturze i przesadom przypisujemy?
                                            Jakas nadzwyczajna sile sprawcza w tym upatrujecie, kolezanki.
                                            • kocia_noga Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 18:48
                                              1jacek napisał:

                                              > Podobnie kobieta. W zasadzie kot i kobieta maja duzo wspolnego, oczywiscie
                                              > wedlug moich utartych szlakow myslenia.
                                              >

                                              Kot by tylko przykadem selekcjonowania reakcji.Wrażliwośc na bodźce to jedno,
                                              selekcja to drugie.
                                              A poza tym wydaje mi się,że potrzebna ci prosta wiedza na temat kobiet,więc
                                              szukasz schematów i stereotypów.Może ci tak wygodniej, ale to nie jest temat do
                                              dyskusji, bo ze zbiorem swiętych wierzeń się nie dyskutuje.

                                              > > A co do uczenia kulturowego - sam opisując ten film jestes tego dowodem.C
                                              > hcąc
                                              > > czy nie, swiadomie czy nie,jesteś pod wpływem kulturowego gorsetu zakazuj
                                              > ącego
                                              > > mężczyxnie okazywania emocji.Poznałam wielu mężczyzn w tej sytuacji i wie
                                              > m,że
                                              > > reagują,owszem,niekiedy mocniej i głosniej niż kobieta.


                                              > Wedlug mnie mozna przeroznie uwarunkowac drugiego czlowieka. Ktos kto zna
                                              > psychologie, w szczegolnosci jej mniej konwencjonalne odmiany, dobrze wie ze
                                              > homoseksualizm, nalogi, fobie, uwarunkowania spoleczno-kulturowe sa jak
                                              > plastelina, mozna z tym robic co dusza zapragnie.
                                              >
                                              Uważasz,że homoseksualizm albo nałóg mozna komus wmanipulować?A uważaj sobie co
                                              chcesz,moja wiedza na ten temat jest inna; może niewielka,ale wiedza.
                                              Poza tym nie odniosłes się do tego, co napisałam o znanych mi mężczyznach i ich
                                              reagowaniu. A tak szczerze,to nie chciałabym związać się z facetem, co ma
                                              wyćwiczoną twarz pokezrysty na wszystkie okazje.Ani z takim co odgrywa faceta
                                              całe życie.Prędzej czy później taki osiądzie wśród kumpli w knajpie,żeby
                                              odpocząć od udręki małżeństwa.

                                              > Ja zupelnie rozumiem ze uwarunkowania istnieja, tyle ze uwazam ze istnieja nie
                                              > bez powodu i ze jest tez cos takiego jak predyspozycje - w tym wypadku
                                              kobiet -
                                              > do wiekszej wrazliwosci, emocjonalnosci, wynikajace z fizjologii samej w
                                              sobie.


                                              Możesz jasniej? Tzn jak kobieta ma ZNP to jest bardziej wrażliwa ?O to ci
                                              chodzi?
                                              • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 05.02.07, 06:58
                                                kocia_noga napisała:

                                                > Kot by tylko przykadem selekcjonowania reakcji.Wrażliwośc na bodźce to jedno,
                                                > selekcja to drugie.
                                                > A poza tym wydaje mi się,że potrzebna ci prosta wiedza na temat kobiet,więc
                                                > szukasz schematów i stereotypów.Może ci tak wygodniej, ale to nie jest temat
                                                > do dyskusji, bo ze zbiorem swiętych wierzeń się nie dyskutuje.

                                                Prosta wiedze na temat kobiet i tak zawsze nazwiesz schematem, jaka by ona nie
                                                byla. Akuratnie znam dosc duzo dziewczyn w przeroznym wieku, roznych nacji i
                                                generalnie rzecz generalizujac mam takie a nie inne wnioski.

                                                > Uważasz,że homoseksualizm albo nałóg mozna komus wmanipulować?A uważaj sobie
                                                > co chcesz,moja wiedza na ten temat jest inna; może niewielka,ale wiedza.

                                                Niektorzy twierdza ze mozna. Psychologia to naprawde rozlegla dziedzina wiedzy.

                                                > Poza tym nie odniosłes się do tego, co napisałam o znanych mi mężczyznach i
                                                > ich reagowaniu. A tak szczerze,to nie chciałabym związać się z facetem, co ma
                                                > wyćwiczoną twarz pokezrysty na wszystkie okazje.Ani z takim co odgrywa faceta
                                                > całe życie.Prędzej czy później taki osiądzie wśród kumpli w knajpie,żeby
                                                > odpocząć od udręki małżeństwa.

                                                Wiesz, sa wyjatki od reguly, smiem twierdzic ze jednak istnieja roznice miedzy
                                                mezczyznami i kobietami, bez wzgledu czy nazywamy to uwarunkowaniem czy procesem
                                                ewolucji...

                                                > > Ja zupelnie rozumiem ze uwarunkowania istnieja, tyle ze uwazam ze istniej
                                                > a nie
                                                > > bez powodu i ze jest tez cos takiego jak predyspozycje - w tym wypadku
                                                > kobiet -
                                                > > do wiekszej wrazliwosci, emocjonalnosci, wynikajace z fizjologii samej w
                                                > sobie.
                                                >
                                                >
                                                > Możesz jasniej? Tzn jak kobieta ma ZNP to jest bardziej wrażliwa ?O to ci
                                                > chodzi?

                                                ZNP?
                                        • kot_behemot8 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 11:15
                                          1jacek napisał:

                                          >
                                          > Pewnie na serialach brazylijskich tez nie placzesz...
                                          > No coz, ale wygladasz jak kobieta, co?


                                          Masz jakieś dziwne wyobrażenia na temat kobiet. Serio uważasz, że jak któraś
                                          nie płacze na brazylijskiej telenoweli (albo co gorsza wcale jej nie ogląda) to
                                          należy jej zasugerować, że jest babochłopem? Cóż, nie znam żadnej kobiety która
                                          płacze na takich filmach, niektóre za to się śmieją bo oglądają to dla jaj.
                                          Większość kobiet które znam nigdy nie piszczała na widok pająka. Żadna z nich,
                                          o dziwo, nie ma wąsów i grubego głosu. Chyba żyjemy w światach równoległych;)
                                          • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 18:03
                                            kot_behemot8 napisała:

                                            > 1jacek napisał:
                                            >
                                            > >
                                            > > Pewnie na serialach brazylijskich tez nie placzesz...
                                            > > No coz, ale wygladasz jak kobieta, co?
                                            >
                                            >
                                            > Masz jakieś dziwne wyobrażenia na temat kobiet. Serio uważasz, że jak któraś
                                            > nie płacze na brazylijskiej telenoweli (albo co gorsza wcale jej nie ogląda) to
                                            >
                                            > należy jej zasugerować, że jest babochłopem? Cóż, nie znam żadnej kobiety która
                                            >
                                            > płacze na takich filmach, niektóre za to się śmieją bo oglądają to dla jaj.
                                            > Większość kobiet które znam nigdy nie piszczała na widok pająka. Żadna z nich,
                                            > o dziwo, nie ma wąsów i grubego głosu. Chyba żyjemy w światach równoległych;)

                                            No dobra, ale odpowiadal by ci facet ktorym trzeba sie opiekowac, taki
                                            nieporadny zagubiony chlopiec? (mnie taka kobieta jak najbardziej!).
                                            Oczywiscie to uwarunkowanie spoleczne. Ale co czujesz sama z siebie, nie winiac
                                            nikogo o mind-control nad twoim jestestwem?
                                            • kot_behemot8 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 03.02.07, 20:02
                                              1jacek napisał:

                                              >
                                              > No dobra, ale odpowiadal by ci facet ktorym trzeba sie opiekowac, taki
                                              > nieporadny zagubiony chlopiec?


                                              Nie odpowiadałby mi, podobnie jak wielu innym kobietom. Jednak znalazłoby się
                                              co najmniej tyle samo kobiet, które uwielbiają zagubionych chłopców, zwłaszcza
                                              jeśli są przystojni (no ale mężczyźni tez się raczej nieporadnymi i brzydkimi
                                              nie interesują, prawda?).


                                              (mnie taka kobieta jak najbardziej!).


                                              I sądzisz, że wszyscy faceci mają tak samo? Zapewniam cię, że nie. Bardzo
                                              wielu, kto wie czy nie większość ceni sobie kobiety umiejace sobie radzić w
                                              zyciu a unika fajtłapowatych leluji jak ognia. To po prostu kwestia upodoban,
                                              są różne kobiety i różni mężczyźni.


                                              > Oczywiscie to uwarunkowanie spoleczne. Ale co czujesz sama z siebie, nie
                                              winiac
                                              > nikogo o mind-control nad twoim jestestwem?


                                              Przepraszam, ale wtrąciłam sie w tę rozmowę z biegu i nie znam wszystkich
                                              wpisów. Pewno dlatego nie czaję o co ci w tym momencie chodzi:)
                                              Mogę jednak trochę podywagować "na bazie" tematu...
                                              Jak każdy samodzielny i jakby to ująć... pewny swojej wartości człowiek, chcę
                                              wierzyć ze sama kieruję swoim zycie oraz że nie ulegam żadnym nieuswiadomionym
                                              wpływom. Problem jednak w tym, że zyciowe doświadczenie podpowiada mi, że
                                              wszyscy podlegamy pewnym oddziaływaniom, takze ci z nas którym sie wydaje że sa
                                              bardzo mądrzy i dojrzali (jak ja;)). Pewno nie nazwałabym tego aż "mind
                                              control", ale coś na rzeczy jest.
                              • sir.vimes Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 22:54
                                Rzeczywiście jesteś wrażliwa. A poza tym masz świetną sygnaturkę.
      • sir.vimes Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 10:49
        "Czy prace fizyczne zawsze beda domena mezczyzn? A... czy kiedykolwiek bylo lub
        moglo by byc inaczej?"

        Prace fizyczne ani nigdy nie były ani raczej nie będą domeną mężczyzn. Ciężkie
        prace fizyczne wykonują zarówno mężczyzni jak i kobiety - czy czytałeś
        kiedykolwiek o praczach? Bo ja jedynie o praczkach.

        A współcześnie - w magazynach, biedronkach , jako salowe itd itp też pracują
        kobiety.
        • 1jacek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 19:27
          sir.vimes napisała:

          > "Czy prace fizyczne zawsze beda domena mezczyzn? A... czy kiedykolwiek bylo lub
          > moglo by byc inaczej?"
          >
          > Prace fizyczne ani nigdy nie były ani raczej nie będą domeną mężczyzn. Ciężkie
          > prace fizyczne wykonują zarówno mężczyzni jak i kobiety - czy czytałeś
          > kiedykolwiek o praczach? Bo ja jedynie o praczkach.
          >
          > A współcześnie - w magazynach, biedronkach , jako salowe itd itp też pracują
          > kobiety.

          Nie zgadzaj sie ze mna w calej rozciaglosci, ale facet jest silniejszy i
          jakkolwiek kobieta potrafi sie odnalezc w ciezkim rodzaju pracy, to jednak
          bedzie to robila wolniej i zapewne jakims sposobem. No bo gdy drwal rabie drzewo
          siekiera, to kobieta na jego miejscu bedzie robila po pare odpoczynkow.
          Chyba ze pocwiczy porzadnie i naprawde sie w tym wprawi. Nie wykluczam
          mozliwosci kobiecego ciala do bardziej wymagajacych fizycznosci spraw, ale
          jednak tak juz sie przyjelo ze kobieta nie specjalizuje sie w tym, w czym slabo
          jej idzie z powodu budowy ciala, potencjalu miesni itd
          • sir.vimes Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 19:29
            "No bo gdy drwal rabie drzewo
            siekiera, to kobieta na jego miejscu bedzie robila po pare odpoczynkow."

            Dobrze, że napisałeś drwal a nie mężczyzna.
            Bo oczywiscie nie każdy mężczyzna i nie każda kobieta może być drwalem.
    • piekielnica1 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 11:13
      heretic_969 napisał:

      > Tylko ciekawe, jak to można uzasadnic? Ja widzę tylko 3 opcje:
      > 1. Chłopcy są głupsi od dziewcząt
      > 2. Chłopcy mniej się przykładają do nauki niż dziewczęta
      > 3. Rodzice bardziej kochają dziewczynki i bardziej im pomagają w nauce


      4. już małe dziewczynki wiedzą, że by mieć równe szanse startowe dziewczynka
      musi być wielokroć lepsza od chłopca.
      Chłopcy mają punkty dodatkowe za posiadanie penisa,
      a dziewczynki punkty karne za jego brak.
      • rozczochrany_jelonek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 11:41
        > Chłopcy mają punkty dodatkowe za posiadanie penisa,
        > a dziewczynki punkty karne za jego brak.

        wiadomo że kobiety mają punkty dodatkowe za cycki i zgrabny tyłeczek,
        wszystko sie wryrównuje :)))
        • pavvka Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 11:51
          Ale nie wszystkie mają zgrabne.
          • rozczochrany_jelonek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 12:08
            ilu mężczyzn tyle gustów.
        • piekielnica1 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 12:31
          > wszystko sie wryrównuje :)))

          Gdzie? - to faceci awansują
          • rozczochrany_jelonek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 19:40
            prawie wyrównują się szanse , macie cycki i niezły tyłek a my penisy :)
            prawie są równe ponieważ jak wspomnaiałaś awansują mężczyźni, a facetowi
            trudniej uwieźć drugiego faceta, stoicie na odrobine lepszej pozycji,
            nic tylko sie cieszyć :))
      • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 12:12
        > 4. już małe dziewczynki wiedzą, że by mieć równe szanse startowe dziewczynka
        > musi być wielokroć lepsza od chłopca.
        > Chłopcy mają punkty dodatkowe za posiadanie penisa,
        > a dziewczynki punkty karne za jego brak.

        Och, jakże genderowo niepoprawnie.
        I zarazem bez sensu, bo to właśnie brak penisa znacząco ułatwia uzyskanie
        zaliczenia od niektórych wykładowców, co obrotne i ambitne, acz tępe studentki
        kierunków ekonomicznych wykorzystują nader często.
        Z drugiej strony, bardzo rzadko zdarza się, by wykładowca, nawet ten publicznie
        prezentujący swoją niechęć do kobiet, utrudniał im w jakiś specjalny sposób
        zaliczenie przedmiotu. No, chyba że pod utrudnianie podciągniemy nie używanie
        wobec nich taryfy ulgowej.
        • piekielnica1 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 12:29
          o ile mi wiadomo ( z literatury), w angielskich uczelniach pfosesor,
          wykładowca, czy jakiś inny asystent - mężczyzna nie ma prawa zamykać drzwi od
          pokoju w którym rozmawia ze studentką.
          • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 12:58
            piekielnica1 napisała:
            > o ile mi wiadomo ( z literatury), w angielskich uczelniach pfosesor,
            > wykładowca, czy jakiś inny asystent - mężczyzna nie ma prawa zamykać drzwi od
            > pokoju w którym rozmawia ze studentką.

            Owszem, zakaz taki obowiązuje na niektórych brytyjskich uczelniach. Ba!
            Obowiązuje także na niektórych polskich. Przyczyną jednak nie było bynajmniej
            nagminne molestowanie niewinnych studentów przez wykładowców, a wręcz odwrotnie
            - właśnie zaliczanie przez studentki wykładowców przy okazji wykładów ;) Doszło
            nawet do niebezpiecznego trendu odpływu męskiej kadry naukowej z uczelni.
            Wykładowcy nie mogą bowiem żenić się ze studentkami, ani nawet utrzymywać z nimi
            kontaktów seksualnych. Nieszczególnie uzdolnione studentki, dysponujące za to
            odpowiednimi przymiotami cielesnymi, dostawały się bowiem na studia tylko po to,
            żeby złapać na dziecko męża z wyższym wykształceniem. A do tego obrotnej
            (dosłownie i w przenośni) kobiecie spokojnie wystarczy jeden semestr.
            • piekielnica1 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:20
              > żeby złapać na dziecko męża z wyższym wykształceniem. A do tego obrotnej
              > (dosłownie i w przenośni) kobiecie spokojnie wystarczy jeden semestr.


              To czemu one głupie, gremialnie kończą te studia i to z wynikali lepszymi od
              tych,które osiągają faceci?
            • piekielnica1 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:20
              > żeby złapać na dziecko męża z wyższym wykształceniem. A do tego obrotnej
              > (dosłownie i w przenośni) kobiecie spokojnie wystarczy jeden semestr.


              To czemu one głupie, gremialnie kończą te studia i to z wynikali lepszymi od
              tych,które osiągają faceci?
              • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:32
                piekielnica1 napisała:
                > To czemu one głupie, gremialnie kończą te studia i to z wynikali lepszymi od
                > tych,które osiągają faceci?

                Och, a to gdzie niby wyczytałaś? Więcej kobiet kończy studia, bo więcej się na
                te studia zapisuje. Równie dobrze mogłabyś udowadniać, że mężczyźni nie mogą być
                ekonomistami ani urzędnikami, bo zarządzanie i marketing kończy dużo więcej
                studentek niż studentów.
                • piekielnica1 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:49
                  "Nieszczególnie uzdolnione studentki, dysponujące za to
                  odpowiednimi przymiotami cielesnymi, dostawały się bowiem na studia tylko po to,
                  żeby złapać na dziecko męża z wyższym wykształceniem. A do tego obrotnej
                  (dosłownie i w przenośni) kobiecie spokojnie wystarczy jeden semestr."

                  > Więcej kobiet kończy studia, bo więcej się na
                  > te studia zapisuje.

                  Zapisuje powiadasz?. Od kiedy kryterium otrzymania indeksu jest zapisanie się.
                  Zakręciłeś się troszeczkę, bo twoje teorie są jakoś, jak na mądrzejszego od
                  kobiet mężczyznę mało przekonywujące.

                  Bo ileż to dziewczyn ma szansę uśidlić i tak już przeważnie żonatego wykładowcę?
                  • illiterate Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 17:30
                    Pytanie, czemu niby akademiccy wykladowcy szukaja glupich zon?
                    Potwornie mnie to nurtuje :)
                    • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 17:37
                      illiterate napisała:

                      > Pytanie, czemu niby akademiccy wykladowcy szukaja glupich zon?
                      > Potwornie mnie to nurtuje :)

                      Jasno chyba napisałem, że to nie wykładowcy szukają, ale są szukani :D
                      • illiterate Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 23:36
                        feel_good_inc napisał:

                        > illiterate napisała:
                        >
                        > > Pytanie, czemu niby akademiccy wykladowcy szukaja glupich zon?
                        > > Potwornie mnie to nurtuje :)


                        > Jasno chyba napisałem, że to nie wykładowcy szukają, ale są szukani :D
                        >
                        A mi sie zawsze wydawalo, ze do romansu trzeba dwojga. Tzn w wiekszosci
                        przypadkow. To jak - osaczeni przez glupie dziewczeta dorosli utytulowani
                        naukowo mezczyzni w koncu sie poddaja i daja zaprosic na kolacje z ciagiem
                        dalszym - tak?

                        Piszesz o doroslych ludziach tak, jakby nie umieli sami decydowac i kierowac
                        wlasnym zyciem. Mocno to antymęskie.
                        • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 00:42
                          illiterate napisała:
                          > feel_good_inc napisał:
                          >
                          > > illiterate napisała:
                          > >
                          > > > Pytanie, czemu niby akademiccy wykladowcy szukaja glupich zon?
                          > > > Potwornie mnie to nurtuje :)
                          >
                          >
                          > > Jasno chyba napisałem, że to nie wykładowcy szukają, ale są szukani :D
                          > >
                          > A mi sie zawsze wydawalo, ze do romansu trzeba dwojga. Tzn w wiekszosci
                          > przypadkow. To jak - osaczeni przez glupie dziewczeta dorosli utytulowani
                          > naukowo mezczyzni w koncu sie poddaja i daja zaprosic na kolacje z ciagiem
                          > dalszym - tak?

                          Niewiarygodne? Hm, w takim razie nigdy nie powinno się zdarzyć, że prezydent jednego z najpotężniejszych państw świata, absolwent Yale i Oxfordu wdał się w romans z głupią jak pieniek stażystką, o urodzie dmuchanej lalki? Prawda?

                          > Piszesz o doroslych ludziach tak, jakby nie umieli sami decydowac i kierowac
                          > wlasnym zyciem. Mocno to antymęskie.

                          Antymęskie? Nie od dziś wiadomo, że mężczyzną rządzi ten, kto trzyma główkę jego penisa. Pisał o tym w pięknych słowach Krasicki, któremu postawę antymęską raczej ciężko przypisywać. Poza tym co w tym niemęskiego, że oddzielamy życie duchowe od seksualnego? Ba, stosując patriarchalne spojrzenie na świat, wręcz powinniśmy szukać sobie głupich żon/kochanek.
                    • piekielnica1 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 18:13
                      Też bym na to nie wpadła, ale jeden taki chciał mnie przekonać, że dziewczyny
                      po to właśnie idą na studia, a teraz każe mi się tłumaczyć z jego własnych
                      niedorzecznych tez.
                      Niby wiem, ze dyskusje z facetami do niczego nie prowadzą, a jednak..
                  • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 17:34
                    piekielnica1 napisała:
                    > "Nieszczególnie uzdolnione studentki, dysponujące za to
                    > odpowiednimi przymiotami cielesnymi, dostawały się bowiem na studia tylko po to
                    > ,
                    > żeby złapać na dziecko męża z wyższym wykształceniem. A do tego obrotnej
                    > (dosłownie i w przenośni) kobiecie spokojnie wystarczy jeden semestr."
                    >
                    > > Więcej kobiet kończy studia, bo więcej się na
                    > > te studia zapisuje.
                    >
                    > Zapisuje powiadasz?. Od kiedy kryterium otrzymania indeksu jest zapisanie się.
                    > Zakręciłeś się troszeczkę, bo twoje teorie są jakoś, jak na mądrzejszego od
                    > kobiet mężczyznę mało przekonywujące.

                    To chyba ty się zakręciłaś, bo mieszasz dyskusję o ilości kobiet na studiach wyższych z tą o zakazie zamykania drzwi przez wykładowców. Czy gdziekolwiek w poście, z którego wzięłaś cytat, jest napisane, że tak postępuję większość albo całość studentek? Przy takim obłożeniu wykładowców studentkami rzeczywiście byłoby to trudno osiągalne ;)
                    Jeżeli koniecznie chcesz mi pokazać, że się mylę, będziesz to musiała osiągnać za pomocą rzeczowej dyskusji.

                    > Bo ileż to dziewczyn ma szansę uśidlić i tak już przeważnie żonatego wykładowcę
                    > ?

                    Zadanie bojowe dla ciebie - jaki % żon wykładowców to ich (byłe) studentki? :D
                    • piekielnica1 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 18:29
                      feel_good_inc napisał:

                      > To chyba ty się zakręciłaś, bo mieszasz dyskusję o ilości kobiet na studiach
                      > wyższych z tą o zakazie zamykania drzwi przez wykładowców. Czy gdziekolwiek w
                      > poście, z którego wzięłaś cytat, jest napisane, że tak postępuję większość
                      > albo całość studentek? Przy takim obłożeniu wykładowców studentkami
                      > rzeczywiście byłoby to trudno osiągalne ;)
                      > Jeżeli koniecznie chcesz mi pokazać, że się mylę, będziesz to musiała
                      > osiągnąć za pomocą rzeczowej dyskusji.

                      Dyskusji nie będzie i nie ma znaczenia czy używamy zwrotu większość, czy
                      zwrotu niektóre, bo w poniższym cytacie odniosłeś się generalnie do wszystkich
                      studentek i obrotnych i ambitnych, tępych a nawet do kierunków na jakich
                      studjują z pogardą i lekceważeniem. Może dokładnie zapaznaj się z tym co sam
                      napisałeś. Ze zrozumieniem

                      "Och, jakże genderowo niepoprawnie.
                      I zarazem bez sensu, bo to właśnie brak penisa znacząco ułatwia uzyskanie
                      zaliczenia od niektórych wykładowców, co obrotne i ambitne, acz tępe studentki
                      kierunków ekonomicznych wykorzystują nader często.
                      Z drugiej strony, bardzo rzadko zdarza się, by wykładowca, nawet ten publicznie
                      prezentujący swoją niechęć do kobiet, utrudniał im w jakiś specjalny sposób
                      zaliczenie przedmiotu. No, chyba że pod utrudnianie podciągniemy nie używanie
                      wobec nich taryfy ulgowej.


                      • feel_good_inc Tak, widzę, że dyskusji nie będzie 01.02.07, 02:12
                        Nie potrafisz podjąć dyskusji, więc sprowadzasz mnie do roli agresora, atakującego biedne studentki? Czegóż innego mogłem się spodziewać na feministycznym forum?
                        Przypomnę ci tylko, że to ty zaczęłaś swoje wywody od bezsensownego stwierdzenia, że posiadanie penisa daje jakieś bonusy studentom. Bo przecież to nie było taka całkiem bezsensowna, feministyczna złośliwość, rzucona w wątku, żeby tylko zaistnieć, prawda? ;)
                        • piekielnica1 Re: Tak, widzę, że dyskusji nie będzie 01.02.07, 06:52
                          feel_good_inc napisał:

                          > Nie potrafisz podjąć dyskusji, więc sprowadzasz mnie do roli agresora,
                          > atakującego biedne studentki? Czegóż innego mogłem się spodziewać na
                          > feministycznym forum?
                          > Przypomnę ci tylko, że to ty zaczęłaś swoje wywody od bezsensownego
                          > stwierdzenia, że posiadanie penisa daje jakieś bonusy

                          To prawda, ja zaczęłam, ale ty sam potwierdziłeś moją wcale nie bezsensowną tezę

                          "Antymęskie? Nie od dziś wiadomo, że mężczyzną rządzi ten, kto trzyma główkę
                          jego penisa. Pisał o tym w
                          pięknych słowach Krasicki, któremu postawę antymęską raczej ciężko przypisywać.
                          Poza tym co w tym
                          niemęskiego, że oddzielamy życie duchowe od seksualnego? Ba, stosując
                          patriarchalne spojrzenie na świat,
                          wręcz powinniśmy szukać sobie głupich żon/kochanek."

                          • feel_good_inc Re: Tak, widzę, że dyskusji nie będzie 01.02.07, 08:21
                            piekielnica1 napisała:
                            > To prawda, ja zaczęłam, ale ty sam potwierdziłeś moją wcale nie bezsensowną tezę

                            "już małe dziewczynki wiedzą, że by mieć równe szanse startowe dziewczynka
                            musi być wielokroć lepsza od chłopca.
                            Chłopcy mają punkty dodatkowe za posiadanie penisa,
                            a dziewczynki punkty karne za jego brak."

                            Przypominam, tekstem, którym to potwierdziłem, jest:

                            "Antymęskie? Nie od dziś wiadomo, że mężczyzną rządzi ten, kto trzyma główkę
                            jego penisa. Pisał o tym w
                            pięknych słowach Krasicki, któremu postawę antymęską raczej ciężko przypisywać.
                            Poza tym co w tym
                            niemęskiego, że oddzielamy życie duchowe od seksualnego? Ba, stosując
                            patriarchalne spojrzenie na świat,
                            wręcz powinniśmy szukać sobie głupich żon/kochanek."

                            Teraz proszę, wskaż punkty, które w drugim tekście potwierdzają tezę główną
                            pierwszego? Bo jedynym, jaki ja widzę, jest słowo "penis".
                            Potrafisz przecież uzasadnić swoje stwierdzenie... prawda?
                            • piekielnica1 Re: Tak, widzę, że dyskusji nie będzie 01.02.07, 12:09
                              > "Antymęskie? Nie od dziś wiadomo, że mężczyzną rządzi ten, kto trzyma główkę
                              > jego penisa.

                              TOŻ CAŁY CZAS O TYM MÓWIMY.
                              Kobieta, żeby coś osiągnąć musi trzymać się jakiegoś fiuta,
                              niezależnie od swoich predyspozycji intelektualnych
                              Gdyby miała swojego miałaby rowne szanse na starcie.

                              Żegnam, ja zostaję przy swoim zdaniu, a Ty pozostań przy swoim, z głupią
                              żoną/kochanką.
                              • feel_good_inc Re: Tak, widzę, że dyskusji nie będzie 01.02.07, 14:16
                                piekielnica1 napisała:

                                > > "Antymęskie? Nie od dziś wiadomo, że mężczyzną rządzi ten, kto trzyma głó
                                > wkę
                                > > jego penisa.
                                >
                                > TOŻ CAŁY CZAS O TYM MÓWIMY.
                                > Kobieta, żeby coś osiągnąć musi trzymać się jakiegoś fiuta,
                                > niezależnie od swoich predyspozycji intelektualnych
                                > Gdyby miała swojego miałaby rowne szanse na starcie.
                                >
                                > Żegnam, ja zostaję przy swoim zdaniu, a Ty pozostań przy swoim, z głupią
                                > żoną/kochanką.

                                Twoja zdolność do łączenia ze sobą fragmentów kompletnie nie powiązanych, czy
                                wręcz przeczących sobie wypowiedzi i udowadniania na ich podstawie swoich racji,
                                jest co najmniej godna podziwu. Dobranoc.
    • rozczochrany_jelonek Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 11:37
      > 1. Chłopcy są głupsi od dziewcząt

      ee wątpie aby wyznacznikiem głupoty były słabe oceny w indeksie :))
      znam wiele kobiet które ukończyły studia na 5 i starsznie głupiutkie są :) oj
      żal patrzeć..

      4.jest większa liczba wydziałów typu "zarządzanie i marketing" , nie widziałem
      tam facetów. :)

    • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 12:41
      heretic_969 napisał:

      > news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/6314055.stm
      > Przepaśc między wykształceniem kobiet i mężczyzn pogłębia się do tego stopnia,
      > że rzad musi interweniowac i wprowadzac specjalne programy, by wyrównywac
      > szanse chłopców. Ale prawda jest taka, że te szanse już są równe - przecież
      > nie ma takiej przeszkody, która by dotyczyła wyłącznie chłopców.
      > Tylko ciekawe, jak to można uzasadnic? Ja widzę tylko 3 opcje:
      > 1. Chłopcy są głupsi od dziewcząt
      > 2. Chłopcy mniej się przykładają do nauki niż dziewczęta
      > 3. Rodzice bardziej kochają dziewczynki i bardziej im pomagają w nauce

      Nie rzuciło ci się w oczy najprostsze rozwiązanie?

      4. Mężczyźnie znacznie łatwiej znaleźć sensownie opłacaną pracę fizyczną.

      To właśnie powoduje rosnącą liczbę studentek, a spadającą studentów. Wystarczy
      spojrzeć, jak w Polsce wzrosły pracy wykwalifikowanych robotników fizycznych,
      kiedy zaczął się odpływ na zachód. W UK można być robotnikiem fizycznym, kupić
      dom i utrzymywać rodzinę. Może nie na takim poziomie, jak wykwalifikowany
      inżynier, ale też nie marnując całej młodości na ślęczenie nad książkami.
      Z drugiej strony, kobiety nie są dobrze widziane, jako pracownicy fizyczni. Te
      bez wykształcenia z reguły wcześnie rodzą dzieci i pozostawiają po sobie
      nieobsadzone stanowiska, do tego słabo nadają się do pracy, wymagającej dużego
      wysiłku fizycznego. Prace precyzyjne, do niedawna domenę kobiet, coraz częściej
      wykonują automaty.
      Chcąc więc, czy nie chcąc, muszą iść na studia. No i po kilku latach mamy
      rezultaty - pracodawcy skarżą się na dramatyczny spadek umiejętności absolwentów
      szkół wyższych - nie dość, że nie posiadają podstawowej wiedzy, jaką powinni
      wynieść z uczelni wyższej, to jeszcze brak im umiejętności pracy w grupie i
      komunikacji międzyludzkiej. To właśnie pchane na siłę na studia kobiety tak
      zaniżyły poziom. Feministyczny wąż zjadł swój własny ogon.

      Taki też widok wyziera z tego artykułu, którego niestety nie przytoczyłeś w
      całości. Wcale nie chodzi tu o wyrównywanie szans - chodzi o to, by mężczyzn
      zachęcić do studiowania, bo rynek pracy łaknie wykształconych specjalistów. Z
      kolei zalew tańszych pracowników fizycznych z nowych krajów UE obniża
      zapotrzebowanie na rodzimych. Jeżeli więc rząd nic nie zrobi w tym kierunku, to
      za kilka lat okaże się, że jest coraz więcej coraz gorzej opłacanych fizoli, a
      inżynierów trzeba importować z Syberii.
      • tiy Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 13:29
        Uważasz,że kobietom brak umiejętności pracy w grupie i komunikacji?
        • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 13:46
          tiy napisała:
          > Uważasz,że kobietom brak umiejętności pracy w grupie i komunikacji?

          Nieuważnie czytałaś? Nie ja, tylko brytyjscy pracodawcy. Nie kobietom, tylko
          brytyjskim absolwentom. Wśród brytyjskich absolwentów zaś większość stanowią
          kobiety i przewaga ta stale rośnie. No i sam trend zaczął się mniej-więcej w tym
          samym czasie co problemy brytyjskich pracodawców.

          Każdy może to sobie tłumaczyć jak chce, jeżeli jesteś w stanie podać inne,
          sensowne wyjaśnienie tego zjawiska, to bardzo chętnie cię wysłucham.
          • tiy Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:39
            feel_good_inc napisał:


            > Nieuważnie czytałaś?

            Czemu, przecież, jak rozumiem, podzielasz opinie tych pracodawców. Pozostaje
            uwierzyć na słowo, że rzeczywiście "brytyjscy pracodawcy" (wszyscy?) takowe
            wygłaszają.
            • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 17:09
              tiy napisała:
              > feel_good_inc napisał:
              > > Nieuważnie czytałaś?
              >
              > Czemu, przecież, jak rozumiem, podzielasz opinie tych pracodawców. Pozostaje
              > uwierzyć na słowo, że rzeczywiście "brytyjscy pracodawcy" (wszyscy?) takowe
              > wygłaszają.

              Nie martw się, nie jestem dokowski, żeby wygłaszać wzięte z powietrza twierdzenia.

              O regresji w poziomie kwalifikacji absolwentów, z których w końcu większość to kobiety (to jest właśnie odpowiedź na twoje pytanie) możesz przeczytać choćby na tym samym portalu BBC: news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/6311161.stm a nawet posłuchać niusa z radia bzdet: www.radiozet.pl/index.php?id=1542&archieve=2

              No, to teraz może jakaś rzeczowa dyskusja zamiast docinków?
              • tiy Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 21:00
                Mnie po prostu zdziwiło, że kojarzysz płeć żeńską z brakiem umiejętności
                komunikacji. Ta umiejętność są jedną z nielicznych zalet, które nawet zażarci
                antyfeminiści gotowi są przyznać kobietom (podobno właśnie dlatego nadają się na
                stanowiska, gdzie przede wszystkim trzeba być obrotnym i wygadanym).
                Realiów brytyjskich nie znam, więc nie wiem, co o tym myśleć.
                W Polsce ostatnio namnożyło się absolwentów różnych przedziwnych szkółek. Ludzie
                kombinują, jak zdobyć "papierek" przy minimum zdolności i wysiłku. Faktycznie,
                jako pracownicy często są do dupy. Nie zauważyłam związku z płcią.
                • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 00:15
                  tiy napisała:

                  > Mnie po prostu zdziwiło, że kojarzysz płeć żeńską z brakiem umiejętności
                  > komunikacji. Ta umiejętność są jedną z nielicznych zalet, które nawet zażarci
                  > antyfeminiści gotowi są przyznać kobietom (podobno właśnie dlatego nadają się n
                  > a
                  > stanowiska, gdzie przede wszystkim trzeba być obrotnym i wygadanym).
                  > Realiów brytyjskich nie znam, więc nie wiem, co o tym myśleć.
                  > W Polsce ostatnio namnożyło się absolwentów różnych przedziwnych szkółek. Ludzi
                  > e
                  > kombinują, jak zdobyć "papierek" przy minimum zdolności i wysiłku. Faktycznie,
                  > jako pracownicy często są do dupy. Nie zauważyłam związku z płcią.

                  No widzisz, w UK obecnie większość absolwentów to kobiety. Pracodawcy narzekają, że brak im (absolwentom) zdolności komunikacji. Więc tak, wyciągam z tego wniosek, że kobietom w Wielkiej Brytanii brakuje umiejętności komunikacji. I dopóki nie usłyszę informacji o epidemii hikikomori z Wysp, to nie widzę innego wytłumaczenia.
                  • tiy Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 11:15
                    feel_good_inc napisał:

                    > No widzisz, w UK obecnie większość absolwentów to kobiety. Pracodawcy narzekają
                    > , że brak im (absolwentom) zdolności komunikacji. Więc tak, wyciągam z tego wni
                    > osek, że kobietom w Wielkiej Brytanii brakuje umiejętności komunikacji. I dopók
                    > i nie usłyszę informacji o epidemii hikikomori z Wysp, to nie widzę innego wytł
                    > umaczenia.

                    To twoja rzecz, jaki wniosek sobie wyciągasz. Między tymi danymi (przewaga
                    kobiet w liczbie absolwentów, narzekania pracodawców na poziom absolwentów) nie
                    ma jasnego związku. Ktoś mógłby np. powiedzieć, że to zbieg okoliczności, że to
                    faceci zaniżają poziom, że pracodawcy nie chcą przyjmować ludzi po dobrych
                    szkołach, bo boją się ich oczekiwań finansowych, itd. Albo może Brytyjczycy mają
                    coś nie tak z programami nauczania?
              • marcypanna Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 21:52
                > Nie martw się, nie jestem dokowski, żeby wygłaszać wzięte z powietrza
                twierdzen
                > ia.


                Masz dobre zdanie o sobie jak widzę. Bezpodstawnie niestety. Bo twoje
                rozumowanie wygląda tak:
                Od roku xx następuje regres w umiejętnościach pracowników.
                Od roku xx następuje także wzrost liczby kobiet na uczelniach.
                Twój wniosek: jest gorzej bo kobiety zaniżają poziom.
                Cóż...
                Równie dobrze można tak:
                Od roku xx następuje regres w umiejętnościach pracowników.
                Od roku xx następuje także wzrost spozycia owoców morza w bufetach uczelnianych.
                Wniosek: owoce morza ogłupiają.
                A na serio, to sprawdź co znaczy słówko "korelacja". A jak napiszesz, że dobrze
                wiesz co znaczy i w ogóle jesteś wybitnym znawcą tematu, to raczej ci nie
                uwierzę:))
                • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 01:51
                  marcypanna napisała:

                  > > Nie martw się, nie jestem dokowski, żeby wygłaszać wzięte z powietrza
                  > twierdzen
                  > > ia.
                  >
                  >
                  > Masz dobre zdanie o sobie jak widzę. Bezpodstawnie niestety. Bo twoje
                  > rozumowanie wygląda tak:
                  > Od roku xx następuje regres w umiejętnościach pracowników.
                  > Od roku xx następuje także wzrost liczby kobiet na uczelniach.

                  Oczywiście, można nie zauważać takich zależności. Można też dyskutować z faktami.

                  > Twój wniosek: jest gorzej bo kobiety zaniżają poziom.
                  > Cóż...
                  > Równie dobrze można tak:
                  > Od roku xx następuje regres w umiejętnościach pracowników.
                  > Od roku xx następuje także wzrost spozycia owoców morza w bufetach uczelnianych
                  > .
                  > Wniosek: owoce morza ogłupiają.

                  Oczywiście, jesteś w stanie wykazać, że ostatnio wzrosło skokowo spożycie owoców morza w wyspiarskich stołówkach, to skłonny jestem przyznać, że należy przeprowadzić badania ich wpływu na organizm ludzki. Organizmy morskie (zwłaszcza długożyjące) zawierają bowiem coraz więcej metali ciężkich i chemikaliów, które moga w określonych warunkach mogą negatywnie wpływać na funkcjonowanie mózgu.
                  Bo oczywiście masz takie dane, prawda? Albo jakiekolwiek inne, które mogłyby przeczyć mojej tezie? I nie była to jedynie próba sprowadzenia stanowiska dyskutanta do absurdu, poprzez zarzucenie mu braku wiadomości z danej dziedziny? Prawdaż? :)

                  > A na serio, to sprawdź co znaczy słówko "korelacja". A jak napiszesz, że dobrze
                  >
                  > wiesz co znaczy i w ogóle jesteś wybitnym znawcą tematu, to raczej ci nie
                  > uwierzę:))

                  Teraz powinienem unieść się dumą, czy też przystąpić do wycieczek osobistych na twój temat? Może oczekujesz, że zacznę udowadniać poziom swojej wiedzy na ten temat?
                  A może wydaje ci się, że obchodzi mnie zdanie na mój temat jakiejś kanapowej feministki z forum gazety wyborczej, która nie będąc w stanie podjąć dyskusji ucieka się do osobistych wycieczek?
                  • marcypanna Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 09:59
                    Nie robię żadnych osobistych wycieczek panie Delikatny, tylko wskazuję błędy
                    twojego rozumowania. Mam napisać jeszcze raz? Z faktu zaistnienia w tym samym
                    czasie dwóch różnych zjawisk nie wynika pewność, że te zjawiska są ze sobą
                    powiązane. Mogą być powiązane, ale nie muszą. Jeśli chce się być traktowanym
                    jak poważny dyskutant, należy taki związek w jasny sposób wykazać.
                    Udowodnić.
                    Przedstawić dowody inne niż "bo ja tak mówię".
                    Ty tego nie zrobiłes, więc nie istnieje zadna teza która mogłabym obalać, w
                    ogóle nie istnieje w twojej wypowiedzi nic z czym dałoby sie dyskutować. Jest
                    tylko twoje głębokie przekonanie, że kobiety są gorszymi pracownikami a
                    z "głębokimi przekonaniami" się nie dyskutuje - dyskutuje się z argumentami.
                    Podobnie jak nie dyskutuje się z inwektywami którymi zareagowałeś na mój
                    zupełnie nieobraźliwy tekst - no chyba że ukazanie wadliwości swojego
                    rozumowania uznajesz za obrazę;)
                    W takiej sytuacji eot rzecz jasna.
                    • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 11:15
                      marcypanna napisała:

                      > Nie robię żadnych osobistych wycieczek panie Delikatny, tylko wskazuję błędy
                      > twojego rozumowania. Mam napisać jeszcze raz? Z faktu zaistnienia w tym samym
                      > czasie dwóch różnych zjawisk nie wynika pewność, że te zjawiska są ze sobą
                      > powiązane. Mogą być powiązane, ale nie muszą. Jeśli chce się być traktowanym
                      > jak poważny dyskutant, należy taki związek w jasny sposób wykazać.
                      > Udowodnić.
                      > Przedstawić dowody inne niż "bo ja tak mówię".
                      > Ty tego nie zrobiłes, więc nie istnieje zadna teza która mogłabym obalać, w
                      > ogóle nie istnieje w twojej wypowiedzi nic z czym dałoby sie dyskutować. Jest
                      > tylko twoje głębokie przekonanie, że kobiety są gorszymi pracownikami a
                      > z "głębokimi przekonaniami" się nie dyskutuje - dyskutuje się z argumentami.
                      > Podobnie jak nie dyskutuje się z inwektywami którymi zareagowałeś na mój
                      > zupełnie nieobraźliwy tekst - no chyba że ukazanie wadliwości swojego
                      > rozumowania uznajesz za obrazę;)

                      Tak, zauważyłem, że nawet nie starałaś się dyskutować. Po prostu odrzuciłaś
                      wszystko, co nie mieściło się w twoim światopoglądzie.
                      Trudności w wykazaniu istnienia zależności można mieć w przypadku próby
                      wykazania wpływu koloru kłaczków gromadzących się w pępku na światową produkcję
                      pszenicy. W wypadku dwóch zjawisk bezpośrednio dotyczących jednego przedmiotu
                      można mieć co najwyżej pewne wątpliwości.
                      Ja przedstawiłem te zjawiska, pokazałem też wyjaśnienie - na studia poszły
                      kobiety, które nigdy nie powinny się tam znaleźć, ale bez tego nie mają szans na
                      karierę zawodową. Ty zobaczyłaś tylko "na studia poszły kobiety, nigdy nie
                      powinny się tam znaleźć".

                      > W takiej sytuacji eot rzecz jasna.

                      Masz rację, nie da się z tobą w tej kwestii dyskutować.
    • robert_32 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 13:46
      Mam taką teorię:

      Założenia:

      1. Inteligencja jest silnym czynnikiem decydującym o atrakcyjności seksualnej,
      2. Wśród ludzi atrakcyjny seksualnie mężczyzna ma kontakty seksualne z większą
      ilością kobiet niż mężczyzna mniej atrakcyjny.
      3. Z im większą ilością kobiet ma mężczyzna kontakty seksualne tym więcej ma dzieci
      4. Ilość mężczyzn, z którymi ma kontaky seksualne kobieta nie wpływa na ilość
      posiadanych przez nie dzieci
      5. Poziom wykształcenia oraz sukcesy naukowe mają związek z inteligencją

      Teoria:

      1. Korelacja inteligencji z sukcesem rozrodczym jest bardzo istotna a więc
      powinna być uwarunkowana genetycznie
      2. Jako, że inteligencja zapewnia znacznie większy sukces mężczyźnie niż
      kobiecie wśród mężczyzn powinny być znacznie większe różnice w inteligencji niż
      wśród kobiet. Różnice w inteligencji pomiędzy mężczyznami powinny być tym
      większe im bardziej inteligencja jest atrakcyjna seksualnie

      Wnioski:

      1. Kobiet mało inteligentnych powinno być mniej niż mało inteligentnych mężczyzn.
      2. Kobiet wybitnie inteligentnych powinno być mniej niż mężczyzn wybitnie
      inteligentnych
      3. Kobiet przeciętnych powinno być więcej niż przeciętnych mężczyzn

      Z całej tej teorii wg mnie wynika, że mężczyźni zawsze będą mieli przewagę w
      tych zawodach, które w opinii kobiet wymagają wysokiej inteligencji: naukowcy,
      lekarze, prawnicy. I wg mnie żadne teorie mówiące, że różnice pomiędzy kobietami
      a mężczyznami mają tylko podłoże kulturowe tego nie zmienią.

      Zmiana mogłaby nastąpić tylko wtedy gdyby inteligencja przestała być atrakcyjna
      dla kobiet (no ale chyba w najbliższym czasie się na to nie zanosi)
      • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:07
        robert_32 napisał:

        > Mam taką teorię:
        >
        > Założenia:
        >
        > 1. Inteligencja jest silnym czynnikiem decydującym o atrakcyjności seksualnej,

        Tylko w określonych warunkach i wcale nie większym niż atrakcyjny wygląd
        zewnętrzny, czy choćby "rozmiar" pierwszo- i drugorzędnych cech płciowych.

        > 2. Wśród ludzi atrakcyjny seksualnie mężczyzna ma kontakty seksualne z większą
        > ilością kobiet niż mężczyzna mniej atrakcyjny.

        Ta, zwłaszcza widać to na przykładzie członków kółek szachowych, albo
        młodocianych użytkowników linuksa ;)

        > 3. Z im większą ilością kobiet ma mężczyzna kontakty seksualne tym więcej ma dz
        > ieci

        Ten...tego... zauważyłeś, że mamy XXI wiek?

        > 4. Ilość mężczyzn, z którymi ma kontaky seksualne kobieta nie wpływa na ilość
        > posiadanych przez nie dzieci

        To tak.

        > 5. Poziom wykształcenia oraz sukcesy naukowe mają związek z inteligencją

        Mniejszy lub większy.

        > Teoria:
        >
        > 1. Korelacja inteligencji z sukcesem rozrodczym jest bardzo istotna a więc
        > powinna być uwarunkowana genetycznie

        Jak już to wcześniej udowodniłem, związek nie jest tak krytyczny.

        > 2. Jako, że inteligencja zapewnia znacznie większy sukces mężczyźnie niż
        > kobiecie wśród mężczyzn powinny być znacznie większe różnice w inteligencji niż
        > wśród kobiet. Różnice w inteligencji pomiędzy mężczyznami powinny być tym
        > większe im bardziej inteligencja jest atrakcyjna seksualnie

        Kolejny błędny wniosek. Jeżeli inteligencja byłaby wiodącym czynnikiem, to z
        pokolenia na pokolenie mężczyźni byliby coraz bardziej inteligentni, a osobniki
        mało inteligentne stanowiłyby bardzo małą grupę,

        >
        > Wnioski:
        >
        > 1. Kobiet mało inteligentnych powinno być mniej niż mało inteligentnych mężczyz
        > n.

        Bo?

        > 2. Kobiet wybitnie inteligentnych powinno być mniej niż mężczyzn wybitnie
        > inteligentnych

        To akurat się zgadza, jako że krzywa gaussowska inteligencji u kobiet jest
        bardziej płaska niż u mężczyzn. Wynika to jednak z zupełnie innych powodów.

        > 3. Kobiet przeciętnych powinno być więcej niż przeciętnych mężczyzn

        Zdefiniuj "przeciętnych". Wiesz, gdzie dzwoni, ale nie wiesz, w którym kościele.

        > Z całej tej teorii wg mnie wynika, że mężczyźni zawsze będą mieli przewagę w
        > tych zawodach, które w opinii kobiet wymagają wysokiej inteligencji: naukowcy,
        > lekarze, prawnicy. I wg mnie żadne teorie mówiące, że różnice pomiędzy kobietam
        > i
        > a mężczyznami mają tylko podłoże kulturowe tego nie zmienią.
        >
        > Zmiana mogłaby nastąpić tylko wtedy gdyby inteligencja przestała być atrakcyjna
        > dla kobiet (no ale chyba w najbliższym czasie się na to nie zanosi)

        Marne uzasadnienie z góry założonych wniosków? Popracuj trochę nad swoją teorią,
        a może uda ci się sklecić coś strawnego.
        • robert_32 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:51

          Wg mnie wyciągnałeś bardzo dobry wniosek. Być może właśnie fakt, że kobiety
          preferują inteligentnych mężczyzn spowodował, że ludzki umysł tak bardzo się
          zmienił w porównaniu z innymi naczelnymi. Nawet najmniej inteligentny mężczyzna
          jest znacznie inteligentniejszy niż szympans.

          Właśnie preferencje seksualne kobiet powodują, że różne poziomy inteligencji
          pomiędzy mężczyznami się utrzymują. Gdyby inteligencja nie była istotna dla
          kobiet (ani istotna dla przetrwania) to wtedy właśnie różnice w inteligencji
          pomiędzy mężczyznami zanikłyby (no bo co te różnice miałoby wtedy podtrzymywać)

          >
          > >
          > > Wnioski:
          > >
          > > 1. Kobiet mało inteligentnych powinno być mniej niż mało inteligentnych m
          > ężczyz
          > > n.
          >
          > Bo?

          Bo dla kobiet inteligencja jest znacznie mniej ważna dla sukcesu rozrodczego niż
          dla mężczyzn. A to oznacza, że przeciętna inteligencja kobiet powinna się
          wyrównywać. Nie ma tak silnego nacisku ze strony mężczyzn na inteligencję
          kobiet. Z drugiej strony geny kobiet mieszają się z genami mężczyzn a więc
          średnio muszą być tak samo inteligentne jak mężczyźni. No i z tego wyciągnam
          wniosek, że inteligencja większości kobiet powinna być zbliżona do średniej w
          całej populacji a u mężczyzn powinny istnieć duże rozbieżności (trochę mało
          inteligentych, trochę przeciętnych i trochę wybitnie inteligentnych)

          >
          > > 2. Kobiet wybitnie inteligentnych powinno być mniej niż mężczyzn wybitnie
          > > inteligentnych
          >
          > To akurat się zgadza, jako że krzywa gaussowska inteligencji u kobiet jest
          > bardziej płaska niż u mężczyzn. Wynika to jednak z zupełnie innych powodów.
          >
          > > 3. Kobiet przeciętnych powinno być więcej niż przeciętnych mężczyzn
          >
          > Zdefiniuj "przeciętnych". Wiesz, gdzie dzwoni, ale nie wiesz, w którym kościele
          > .
          >
          > > Z całej tej teorii wg mnie wynika, że mężczyźni zawsze będą mieli przewag
          > ę w
          > > tych zawodach, które w opinii kobiet wymagają wysokiej inteligencji: nauk
          > owcy,
          > > lekarze, prawnicy. I wg mnie żadne teorie mówiące, że różnice pomiędzy ko
          > bietam
          > > i
          > > a mężczyznami mają tylko podłoże kulturowe tego nie zmienią.
          > >
          > > Zmiana mogłaby nastąpić tylko wtedy gdyby inteligencja przestała być atra
          > kcyjna
          > > dla kobiet (no ale chyba w najbliższym czasie się na to nie zanosi)
          >
          > Marne uzasadnienie z góry założonych wniosków? Popracuj trochę nad swoją teorią
          > ,
          > a może uda ci się sklecić coś strawnego.
          >

          Nie zgodzę, że marne uzasadnienie. Myślę, że przyjmując podobny do mojego tok
          rozumowania można zrozumieć wiele różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami. Dużo
          marniejsze wydają mi się teorie, że róznice pomiędzy kobietami a mężczyznami to
          wynik kultury
          • robert_32 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:53
            ten wpis jest niekompletny... poniżej pełna moja odpowiedź
        • robert_32 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 14:52
          feel_good_inc napisał:

          > robert_32 napisał:
          >
          > > Mam taką teorię:
          > >
          > > Założenia:
          > >
          > > 1. Inteligencja jest silnym czynnikiem decydującym o atrakcyjności seksua
          > lnej,
          >
          > Tylko w określonych warunkach i wcale nie większym niż atrakcyjny wygląd
          > zewnętrzny, czy choćby "rozmiar" pierwszo- i drugorzędnych cech płciowych.

          Oczywiście, że inteligencja nie jest jedynym czynnikiem-ale jednym z
          najważniejszych. Nie chce mi się teraz szukać wyników badań ale w większości
          takich badań kobiety pytane o to co jest najważniejsze dla nich u mężczyzn
          inteligencję wymieniają najczęściej. Wygląd zewnętrzny prawie nigdy nie jest
          najważniejszy.

          >
          > > 2. Wśród ludzi atrakcyjny seksualnie mężczyzna ma kontakty seksualne z wi
          > ększą
          > > ilością kobiet niż mężczyzna mniej atrakcyjny.
          >
          > Ta, zwłaszcza widać to na przykładzie członków kółek szachowych, albo
          > młodocianych użytkowników linuksa ;)

          Przeciętny szachista nie jest wcale inteligentny-ale jakiś mistrz (np. Garry
          Kasparow)-myślę, że ma wzięcie u kobiet

          >
          > > 3. Z im większą ilością kobiet ma mężczyzna kontakty seksualne tym więcej
          > ma dz
          > > ieci
          >
          > Ten...tego... zauważyłeś, że mamy XXI wiek?

          No i? Odnoszę wrażenie, że ilość kobiet samotnie wychowujących dzieci w XXI
          znacznie wzrosła. A skąd takie dzieci się biorą? Wg mnie najprawdopodobiej z
          tego, że mężczyzna "robi" dziecko i znika w poszukiwaniu następnej kobiety. A
          jaki mężczyzna może w ten sposób postępować? No chyba ten kto jest dla kobiet
          atrakcyjny?

          >
          > > 4. Ilość mężczyzn, z którymi ma kontaky seksualne kobieta nie wpływa na i
          > lość
          > > posiadanych przez nie dzieci
          >
          > To tak.
          >
          > > 5. Poziom wykształcenia oraz sukcesy naukowe mają związek z inteligencją
          >
          > Mniejszy lub większy.
          >
          > > Teoria:
          > >
          > > 1. Korelacja inteligencji z sukcesem rozrodczym jest bardzo istotna a wię
          > c
          > > powinna być uwarunkowana genetycznie
          >
          > Jak już to wcześniej udowodniłem, związek nie jest tak krytyczny.
          >
          > > 2. Jako, że inteligencja zapewnia znacznie większy sukces mężczyźnie niż
          > > kobiecie wśród mężczyzn powinny być znacznie większe różnice w inteligenc
          > ji niż
          > > wśród kobiet. Różnice w inteligencji pomiędzy mężczyznami powinny być tym
          > > większe im bardziej inteligencja jest atrakcyjna seksualnie
          >
          > Kolejny błędny wniosek. Jeżeli inteligencja byłaby wiodącym czynnikiem, to z
          > pokolenia na pokolenie mężczyźni byliby coraz bardziej inteligentni, a osobniki
          > mało inteligentne stanowiłyby bardzo małą grupę,

          Wg mnie wyciągnałeś bardzo dobry wniosek. Być może właśnie fakt, że kobiety
          preferują inteligentnych mężczyzn spowodował, że ludzki umysł tak bardzo się
          zmienił w porównaniu z innymi naczelnymi. Nawet najmniej inteligentny mężczyzna
          jest znacznie inteligentniejszy niż szympans.

          Właśnie preferencje seksualne kobiet powodują, że różne poziomy inteligencji
          pomiędzy mężczyznami się utrzymują. Gdyby inteligencja nie była istotna dla
          kobiet (ani istotna dla przetrwania) to wtedy właśnie różnice w inteligencji
          pomiędzy mężczyznami zanikłyby (no bo co te różnice miałoby wtedy podtrzymywać)

          >
          > >
          > > Wnioski:
          > >
          > > 1. Kobiet mało inteligentnych powinno być mniej niż mało inteligentnych m
          > ężczyz
          > > n.
          >
          > Bo?

          Bo dla kobiet inteligencja jest znacznie mniej ważna dla sukcesu rozrodczego niż
          dla mężczyzn. A to oznacza, że przeciętna inteligencja kobiet powinna się
          wyrównywać. Nie ma tak silnego nacisku ze strony mężczyzn na inteligencję
          kobiet. Z drugiej strony geny kobiet mieszają się z genami mężczyzn a więc
          średnio muszą być tak samo inteligentne jak mężczyźni. No i z tego wyciągnam
          wniosek, że inteligencja większości kobiet powinna być zbliżona do średniej w
          całej populacji a u mężczyzn powinny istnieć duże rozbieżności (trochę mało
          inteligentych, trochę przeciętnych i trochę wybitnie inteligentnych)

          >
          > > 2. Kobiet wybitnie inteligentnych powinno być mniej niż mężczyzn wybitnie
          > > inteligentnych
          >
          > To akurat się zgadza, jako że krzywa gaussowska inteligencji u kobiet jest
          > bardziej płaska niż u mężczyzn. Wynika to jednak z zupełnie innych powodów.
          >
          > > 3. Kobiet przeciętnych powinno być więcej niż przeciętnych mężczyzn
          >
          > Zdefiniuj "przeciętnych". Wiesz, gdzie dzwoni, ale nie wiesz, w którym kościele
          > .
          >
          > > Z całej tej teorii wg mnie wynika, że mężczyźni zawsze będą mieli przewag
          > ę w
          > > tych zawodach, które w opinii kobiet wymagają wysokiej inteligencji: nauk
          > owcy,
          > > lekarze, prawnicy. I wg mnie żadne teorie mówiące, że różnice pomiędzy ko
          > bietam
          > > i
          > > a mężczyznami mają tylko podłoże kulturowe tego nie zmienią.
          > >
          > > Zmiana mogłaby nastąpić tylko wtedy gdyby inteligencja przestała być atra
          > kcyjna
          > > dla kobiet (no ale chyba w najbliższym czasie się na to nie zanosi)
          >
          > Marne uzasadnienie z góry założonych wniosków? Popracuj trochę nad swoją teorią
          > ,
          > a może uda ci się sklecić coś strawnego.
          >

          Nie zgodzę, że marne uzasadnienie. Myślę, że przyjmując podobny do mojego tok
          rozumowania można zrozumieć wiele różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami. Dużo
          marniejsze wydają mi się teorie, że róznice pomiędzy kobietami a mężczyznami to
          wynik kultury
          • feel_good_inc Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 17:23
            Słuchaj, przeprowadź jakąś spójną rozprawę i spróbuj wyciągnąć z niej logiczne wnioski. To, co przedstawiłeś tutaj, to była próba dobudowania teorii do z góry przyjętych założeń, a z czymś takim się nie dyskutuje.
        • bajgla Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 01.02.07, 19:39
          feel_good_inc napisał:


          > > Wnioski:
          > >
          > > 1. Kobiet mało inteligentnych powinno być mniej niż mało inteligentnych m
          > ężczyz
          > > n.
          >
          > Bo?
          >

          Jak możesz kwestionować ten punkt, zgadzając się z pktem 2. i uzasadniając go krzywą Gaussa?


          > > 2. Kobiet wybitnie inteligentnych powinno być mniej niż mężczyzn wybitnie
          > > inteligentnych
          >
          > To akurat się zgadza, jako że krzywa gaussowska inteligencji u kobiet jest
          > bardziej płaska niż u mężczyzn. Wynika to jednak z zupełnie innych powodów.
          >
          > > 3. Kobiet przeciętnych powinno być więcej niż przeciętnych mężczyzn
          >
          > Zdefiniuj "przeciętnych". Wiesz, gdzie dzwoni, ale nie wiesz, w którym kościele
          > .


          No ty na pewno nie wiesz, w którym. Doradzam lekturę na temat właściwości krzywej Gaussa, to może zrozumiesz i się nie będziesz ośmieszał w ten sposób.
    • tracer81 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 16:42
      >1. Chłopcy są głupsi od dziewcząt
      >2. Chłopcy mniej się przykładają do nauki niż dziewczęta
      >3. Rodzice bardziej kochają dziewczynki i bardziej im pomagają w nauce

      Po prostu kobiety szturmują Wyższe Szkoły Niczego i studia zaoczne. I co- ano nastąpiła błyskawiczna deprecjacja dyplomu magistra- przecież skoro połowa płci żeńskiej idzie na studia, to trudno zakładać iż ta grupa wyróżnia się inteligencją i wiedzą. Następuje ciągłe rówananie znaczenia dyplomu w dół. Kiedyś przysłowiowy "magister" coś znaczył- dziś ten tytuł może zdobyć praktycznie każdy.
      • tracer81 Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 16:44
        > Po prostu kobiety szturmują Wyższe Szkoły Niczego

        Poprawka- Wyższe Prywatne Szkoły Niczego ;)
      • lolyta Re: Dobre wieści (dla kobiet) z Anglii. 31.01.07, 18:46
        > Po prostu kobiety szturmują Wyższe Szkoły Niczego i studia zaoczne. I co- ano n
        > astąpiła błyskawiczna deprecjacja dyplomu magistra-


        ekhem, za moich czasow (i pewnie tak jest do dzisiaj) to panowie szturmowali
        Wyzsze Szkoly Nauczania Niczego, a to w celu unikniecia wojska.
        Zwracam tu uwage ze jesli ktos chce utrzymac teorie ze dziewczyna idzie na
        studia zeby meza zlapac, to powiem - widywalam takei przypadki, byly to uczelnie
        nobliwe i czesto inzynierskie kierunki (gdyby taka panna poszla na nauczanei
        poczatkowe czy cus to by tam wielu kandydatow na meza nie znalazla przecie),
        natomiast panowie potrzebujacy byle jaki indeks ksztalcili sie ambitnie w
        kierunkach typu nauczyciel przysposobienia obronnego.
        • bleman ale rpawda jest ze kobiety glownie studiuja 31.01.07, 19:24
          (przynajmniej w polsce) malo przydatne z pkt. widzenia rynku i pracodawcow kierunki.
          • lolyta Re: ale rpawda jest ze kobiety glownie studiuja 31.01.07, 20:14
            Po pierwsze nie o tym mowa, a po drugei z punktu widzenia pracodawcow,
            przynajmniej w polsce, to ostatnio zdaje sie na rynku fachowcow-rzemieslnikow
            najbardziej brakuje, a nei magistrow?
            • bleman W kategori "wyzsze wyksztalcenie" 31.01.07, 20:35
              najbardziej poszukiwani sa absolweci kierunkow technicznych
              • marcypanna Re: W kategori "wyzsze wyksztalcenie" 31.01.07, 21:55
                Nie, najbardziej poszukiwani są robotnicy wykwalifikowani - kierowcy z
                szerokimi uprawnieniami, hydraulicy itd
                • feel_good_inc Re: W kategori "wyzsze wyksztalcenie" 01.02.07, 00:55
                  marcypanna napisała:

                  > Nie, najbardziej poszukiwani są robotnicy wykwalifikowani - kierowcy z
                  > szerokimi uprawnieniami, hydraulicy itd

                  To prawda, dlatego że po pierwsze nastąpił odpływ tych pracowników na Zachód, a po drugie, cudowna reforma edukacji, likwidując zawodówki i technika przetrąciła kręgosłup systemowi szkolenia robotników wykwalifikowanych. Przechodzimy obecnie etap, który na Zachodzie spowodował właśnie masową imigrację obcokrajowców, podejmujących zatrudnienie jako pracownicy fizyczni. Zapewne niedługo i u nas zaroi się od Ukraińców, albo innych imigrantów ze Wschodu (miejmy nadzieję, że nie islamskiego, albo jeszcze gorzej Afryki), a z "polskim hydraulikiem" najłatwiej będzie się porozumieć na migi ;)

                  To wszystko jednak nie spowodowało, że polscy inżynierowie przestali być poszukiwani, czy też spadł popyt na nich na rynku pracy. Wręcz przeciwnie, są "zasysani" na Zachód w takim tempie, że niedługo i ich może u nas zabraknąć. Jeżeli absolwent uczelni technicznej nie może znaleźć pracy, to istnieją tylko trzy możliwości:
                  1. Jest dupa
                  2. Ma wygórowane oczekiwania finansowe
                  3. Mieszka w jednej z "czarnych dziur" i z jakiegoś powodu nie chce/nie może wyjechać do miejsca, w którym mógłby znaleźć pracę.
                  • marcypanna Re: W kategori "wyzsze wyksztalcenie" 01.02.07, 10:02
                    Masz racje.
    • bleman chlopcy sa bardzo slabo zmotywowani do nauki 31.01.07, 19:21
      w grupach rowiesniczych, od chlopcow nie wymaga sie tego zeby sie uczyli, wprost
      przeciwnie, ci nieuczacy sie "pseudo dorosli" itd. sa uznawani za wzor.

      btw.
      z drugiej strony to dobrze dla polakow :) ktos bedzie musial za tych mlotkow
      pracowac :)
      • feel_good_inc O tym też już pisałem ;) 01.02.07, 01:03
        bleman napisał:

        > w grupach rowiesniczych, od chlopcow nie wymaga sie tego zeby sie uczyli, wpros
        > t
        > przeciwnie, ci nieuczacy sie "pseudo dorosli" itd. sa uznawani za wzor.

        Skoro mężczyzna bez wykształcenia może pracować i dobrze zarabiać, to po co przepłacać? W końcu studia w UK nie są darmowe.

        > btw.
        > z drugiej strony to dobrze dla polakow :) ktos bedzie musial za tych mlotkow
        > pracowac :)

        Z trzeciej strony, odpływ pracowników na zachód unormalnia też rodzimy rynek pracy dla specjalistów. O czym przekonałem się ostatnio, zmieniając pracę i na okresie próbnym dostając dużo lepsze warunki finansowe niż poprzednio, przy umowie na stałe :D
    • marcypanna dla zwolenników ogólnej teorii wszystkiego 01.02.07, 10:30
      ...czyli piewców prostych wyjaśnien któych jedyna zaletą jest to, że pasują do
      ich własnych uprzedzeń.

      biznes.onet.pl/5,1388747,prasa.html
      "Gdańska uczelnia organizuje zarówno bezpłatne, jak i płatne zajęcia dla tych
      studentów pierwszego roku, którzy muszą pogłębić wiedzę z matematyki, bo ta,
      którą wynieśli ze szkoły średniej, jest niewystarczająca. Zajęcia wyrównawcze
      będą musiały coraz częściej prowadzić także inne szkoły wyższe. Politechnika
      Łódzka przeprowadzi drugą rekrutację na pierwszy rok studiów na wydziale
      mechaniki. Powód - wielu studentów nie zaliczy pierwszej sesji."

      To tak apropos opinii jakoby obnizenie poziomu pracowników wynikało ze wzrostu
      liczby studiujacych kobiet. Bo wzrost liczby kobiet studiujuących mechanikę nie
      nastąpił, natomiast regres umiejętności studentów tak, niestety...
      Najwyraźniej sa więc inne przyczyny tego zjawiska (choćby likwidacja
      obowiązkowej matematyki na maturze) i wciskanie wszędzie antyfeministycznego
      wytrycha "bo kobiety są gorsze" to tylko niepowazna próba ideologizacja
      zjawiska, które zupełnie ideologiczne nie jest.
      • feel_good_inc Do zwolenników jedynie słusznego poglądu na sprawy 01.02.07, 10:45
        kilka pytań:
        W jaki sposób poziom obecnych absolwentów liceów w Polsce wpływa na ostatnie
        trendy wśród absolwentów uczelni wyższych w Wielkiej Brytanii (którzy studia
        zaczynali ładne kilka lat temu)? Widać nie znam się za dobrze na korelacjach
        (uff, jakie trudne słowo), bo jakoś nie widzę związku. Spróbuj też przeprowadzić
        tu jakiś wywód na temat tego, jaki wpływ na poziom absolwentów uczelni wyższej
        będą mieli ci, którzy obleją pierwszą sesję?

        Nie wiem kto i gdzie wciskał ci antyfeministyczny wytrych, bo gdybyś spokojnie
        (zdejmując feministyczne okularki) przeczytała to, co do tej pory pisałem,
        zamiast silić się na osobiste wycieczki, to może zrozumiałabyś o czym pisałem.
        • marcypanna Re: Do zwolenników jedynie słusznego poglądu na s 01.02.07, 11:00
          feel_good_inc napisał:

          > kilka pytań:
          > W jaki sposób poziom obecnych absolwentów liceów w Polsce wpływa na ostatnie
          > trendy wśród absolwentów uczelni wyższych w Wielkiej Brytanii (którzy studia
          > zaczynali ładne kilka lat temu)?


          A napisałam, że wpływa?


          Widać nie znam się za dobrze na korelacjach
          > (uff, jakie trudne słowo), bo jakoś nie widzę związku.


          Równie trudne jak słowo "apropos"?


          Spróbuj też przeprowadzi
          > ć
          > tu jakiś wywód na temat tego, jaki wpływ na poziom absolwentów uczelni wyższej
          > będą mieli ci, którzy obleją pierwszą sesję?


          A napisałam, że ma?



          >
          > Nie wiem kto i gdzie wciskał ci antyfeministyczny wytrych,


          Ty, w postach wyżej.



          bo gdybyś spokojnie
          > (zdejmując feministyczne okularki) przeczytała to, co do tej pory pisałem,
          > zamiast silić się na osobiste wycieczki, to może zrozumiałabyś o czym pisałem.


          Zrozumiałam świetnie co napisałeś. Napisałeś, ze skoro rośnie ilość kobiet na
          uczelniach a równocześnie obniża się poziom pracowników, to znaczy że kobiety
          zanizają poziom. To własnie jest antyfeministyczny, ideologiczny wytrych, bo
          nie masz dowodów na powiazanie ze sobą tych dwóch zjawisk a ich przyczyny mogą
          być różne - czego przykładem jest sytuacja na polskich uczelniach technicznych
          gdzie następuje regres umiejętności bez powiązania z liczbą studiujacych kobiet
          a przyczyn należy szukac gdzie indziej. Wytrych ideologiczny jest wtedy, gdy
          teza jest z góry wiadoma a fakty dobiera się tak aby pasowały. Ty tak własnie
          postępujesz. To co uprawiasz to nie dyskusja, nie rozumowanie - to propaganda.



          >
          • sir.vimes Re: Do zwolenników jedynie słusznego poglądu na s 01.02.07, 11:03
            "Napisałeś, ze skoro rośnie ilość kobiet na
            uczelniach a równocześnie obniża się poziom pracowników, to znaczy że kobiety
            zanizają poziom."

            Przede wszystkim obniża się poziom uczelni. Powstaje multum szkół-krzaków w
            których w trzy i pół roku można zostać inżynierem czegokolwiek bądż, łatwiej i
            przyjemniej niż na takiej powiedzmy, politechnice Warszawskiej.
            • feel_good_inc Przypominam, że... 01.02.07, 11:26
              sir.vimes napisała:
              > Przede wszystkim obniża się poziom uczelni. Powstaje multum szkół-krzaków w
              > których w trzy i pół roku można zostać inżynierem czegokolwiek bądż, łatwiej i
              > przyjemniej niż na takiej powiedzmy, politechnice Warszawskiej.

              dyskusja (o ile można tak ją szumnie nazwać) dotyczy brytyjskich szkół wyższych.
              • sir.vimes Re: Przypominam, że... 01.02.07, 11:32
                Myślę, że tam już wcześniej się zaczęło to samo co teraz u nas - w końcu nie
                każdy dostaje się do NAPRAWDĘ dobrych szkół a ludziom coraz rzadziej chce się
                poczekać i zdawać jeszcze raz. Myślą, że ten roczek ich zbawi czy jak??? Jest
                więc popyt na szkoły mniej wymagające.
                A z mniej wymagających wychodzą mniej wykształceni absolwenci. Ot, i cała tajemnca.
                • piekielnica1 Re: Przypominam, że... 01.02.07, 11:57
                  > A z mniej wymagających wychodzą mniej wykształceni absolwenci. Ot, i cała
                  tajem
                  > nca.

                  Sama spotkałam się z lekceważącym komentarzem w stosunku do absolwentki
                  Politechniki Warszawskiej (w okresie gdy była nr 1) przez absolwenta uczelni z
                  blisko trzycyfrowym numerem w rankingu uczelni.
                  Bo on był mężczyzną.
                • marcypanna Re: Przypominam, że... 01.02.07, 12:09
                  > A z mniej wymagających wychodzą mniej wykształceni absolwenci. Ot, i cała
                  tajem
                  > nca.


                  Oczywiście. Jeszcze tylko warto dodać ogólny spadek jakosci edukacji,
                  zaczynajacy się już na poziomie podstawowym, mający miejsce i w GB i w Polsce i
                  sprawa wyjasniona. Klucz ideologiczny typu "bo kobiety sa gorsze" jak zwykle
                  okazał się zbędny:))
                  • feel_good_inc Re: Przypominam, że... 01.02.07, 12:37
                    > Oczywiście. Jeszcze tylko warto dodać ogólny spadek jakosci edukacji,
                    > zaczynajacy się już na poziomie podstawowym, mający miejsce i w GB i w Polsce

                    Oczywiście. I masz jakieś dowody na poparcie swojej teorii? Publikacje naukowe,
                    statystyki, cokolwiek?
                    • marcypanna Re: Przypominam, że... 01.02.07, 12:45
                      feel_good_inc napisał:

                      > > Oczywiście. Jeszcze tylko warto dodać ogólny spadek jakosci edukacji,
                      > > zaczynajacy się już na poziomie podstawowym, mający miejsce i w GB i w Po
                      > lsce
                      >
                      > Oczywiście. I masz jakieś dowody na poparcie swojej teorii? Publikacje
                      naukowe,
                      > statystyki, cokolwiek?



                      Jaką "teorię" ty masz na myśli, bo nie zrozumiałam? Jeśli chodzi ci o obniżenie
                      się jakości kształcenia na poziomie podstawowym i średnim, to oczywiście
                      istnieją statystyki dokumentujące to zjawisko, jest ich sporo - choćby testy
                      kompetencji 12-latków dokonywane przez unicef. Ale ja sądzę, że wystarczy
                      pogadać z nauczycielami licealnymi z dłuższym stażem i zapytać ich jak oceniają
                      poziom swoich uczniów - obecnych i tych sprzed np 20 lat.


                      >
                      • feel_good_inc Re: Przypominam, że... 01.02.07, 13:02
                        > Jaką "teorię" ty masz na myśli, bo nie zrozumiałam? Jeśli chodzi ci o obniżenie
                        >
                        > się jakości kształcenia na poziomie podstawowym i średnim, to oczywiście
                        > istnieją statystyki dokumentujące to zjawisko, jest ich sporo - choćby testy
                        > kompetencji 12-latków dokonywane przez unicef.

                        Właśnie o to pytałem. Jakieś linki do tych materiałów?

                        > Ale ja sądzę, że wystarczy
                        > pogadać z nauczycielami licealnymi z dłuższym stażem i zapytać ich jak oceniają
                        >
                        > poziom swoich uczniów - obecnych i tych sprzed np 20 lat.

                        Znasz może syndrom "za moich czasów trawa była zieleńsza i piwo lepsze"?
                        • jdbad Re: Przypominam, że... 01.02.07, 17:09
                          "Znasz może syndrom "za moich czasów trawa była zieleńsza i piwo lepsze"?
                          Tak to jest znane zjawisko, ale jeżeli ja w dalszym ciągu jestem nauczycielką
                          od 18 lat to chyba są to wciąż te same czasy? A poziom się obniżył jak diabli i
                          takie są fakty.
                          • feel_good_inc Re: Przypominam, że... 02.02.07, 08:00
                            jdbad napisała:

                            > "Znasz może syndrom "za moich czasów trawa była zieleńsza i piwo lepsze"?
                            > Tak to jest znane zjawisko, ale jeżeli ja w dalszym ciągu jestem nauczycielką
                            > od 18 lat to chyba są to wciąż te same czasy? A poziom się obniżył jak diabli i
                            >
                            > takie są fakty.

                            W Wielkiej Brytanii, tak?
                      • kocia_noga Re: Przypominam, że... 01.02.07, 21:41
                        marcypanna napisała:

                        Ale ja sądzę, że wystarczy
                        > pogadać z nauczycielami licealnymi z dłuższym stażem i zapytać ich jak
                        oceniają
                        >
                        > poziom swoich uczniów - obecnych i tych sprzed np 20 lat.
                        >
                        Mój mąz ma krótszy staż w tym fachu,ale odkąd wprowadzono gimnazja (szkoły bez
                        odpowiedzialności),musi uczyć facetów, którzy nie wiedza, co to jest
                        potęgowanie, funkcja,co się stanie, jak się doda -2 do -2,itp itd.
                        • feel_good_inc Re: Przypominam, że... 02.02.07, 08:01
                          kocia_noga napisała:

                          > marcypanna napisała:
                          >
                          > Ale ja sądzę, że wystarczy
                          > > pogadać z nauczycielami licealnymi z dłuższym stażem i zapytać ich jak
                          > oceniają
                          > >
                          > > poziom swoich uczniów - obecnych i tych sprzed np 20 lat.
                          > >
                          > Mój mąz ma krótszy staż w tym fachu,ale odkąd wprowadzono gimnazja (szkoły bez
                          > odpowiedzialności),musi uczyć facetów, którzy nie wiedza, co to jest
                          > potęgowanie, funkcja,co się stanie, jak się doda -2 do -2,itp itd.

                          Nosz, biurwa, dostanę w końcu odpowiedź na temat? Czy, jako że jestem facetem,
                          nie należy mi się?
                          • marcypanna Re: Przypominam, że... 02.02.07, 10:10
                            Nie nudź tylko sam sobie poszukaj. Nikt nie będzie dla ciebie szukał dowodów na
                            coś co dla przeciętnie rozgarnietnego człowieka jest oczywistością. Jak nie
                            wierzysz, że nastąpił regres poziomu nauczania w szkołach to sobie nie wierz,
                            nikt z tego powodu płakać nie bedzie a i fakty zmianie nie ulegną tylko
                            dlatego, że tobie się wydaje że takie dziecinne upieranie się to sposób na
                            dyskusje.
                    • piekielnica1 Re: Przypominam, że... 01.02.07, 13:03
                      Miałam się nie wtrącac, ale nie mogę

                      > Oczywiście. I masz jakieś dowody na poparcie swojej teorii? Publikacje
                      naukowe,
                      > statystyki, cokolwiek?

                      Z cokolwiek to są rankingi
          • feel_good_inc Widzisz, cały problem polega na tym, że... 01.02.07, 11:22
            to nie ja, tylko ty zastosowałaś wytrych ideologiczny, sądząc że nie mam nic
            lepszego do roboty niż trollowanie na forum feministycznym. Zresztą w innym
            poście tego samego wątku już ci to wytłumaczyłem, więc nie będę się powtarzał.
            Belka, drzazga, oko, itp.
            • satancruz Re: Widzisz, cały problem polega na tym, że... 01.02.07, 21:33
              Nie ma co się spuszczać, wszelkie tezy niezgodne z feministycznym światopoglądem
              na tym forum są skazane na obstrukcję, feministki nie różnią się niczym (poza
              przesunięciem środka ciężkości) od średniowiecznych ojców kościoła...
              • feel_good_inc Re: Widzisz, cały problem polega na tym, że... 02.02.07, 07:59
                satancruz napisał:

                > Nie ma co się spuszczać, wszelkie tezy niezgodne z feministycznym światopogląde
                > m
                > na tym forum są skazane na obstrukcję, feministki nie różnią się niczym (poza
                > przesunięciem środka ciężkości) od średniowiecznych ojców kościoła...

                Nie, nie, nie. Średniowieczni ojcowie kościoła jakoś znosili obecność kobiet i
                tylko niektóre palili na stosach ;)
Pełna wersja