Dodaj do ulubionych

"Kochał kobiety..."

01.02.07, 21:33
Abstrahując od poezji Leśmiana. Dlaczego jest tak, że jeśli jakiś ch... ma
żonę i kilka kochanek, to się mówi, że "kocha kobiety", tak jakby on tych
kobiet nie oszukiwał, a wręcz łachę nieziemską im robił i opromieniał swoją
miłością, a one winne mu były cześć i wdzięczność?

www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3353413
Obserwuj wątek
    • zdanka1 Re: "Kochał kobiety..." 01.02.07, 21:53
      Hmmm...To nie to...Polski nie ma tylu slów na określenia erotyki i zmysłowości
      co francuski , nawet angielski jest pod tym wzgledem bogatszy (o paradoksie!) -
      w tym kochał kobiety po polsku - tak naprawde powinno sie czytać " kochac
      kobiecość", a nie konkretna osobę...W sumie do Lesmiana nic nie mam - piekło
      za zycia swojej zonie zafundował Witkacy.
    • gotlama Re: "Kochał kobiety..." 01.02.07, 21:56
      Bo niektórym panom pojęcie kochać myli się z pojeciem pieprzyć.
      Niektórym paniom też - żeby nie było że jestem "niepoprawnapolitycznie"
      Niemniej twórczość Lesmana bardzo lubię. Może mu sie pomyliło w drugą stronę?
      Może naprawdę zakochiwał się w każdej kobiecie która go fascynowała wyłącznie
      seksualnie i widział w niej wręcz nieziemsko fascynującą osobę? A może inaczej-
      z każdą kobietą fascynującą go intelektualnie nawiązywał więź seksualną?
      • dorota.alex Re: "Kochał kobiety..." 01.02.07, 22:56
        Ale wogole wielu "wielkich artystow" (w cudzyslowie i bez cudzyslowa) tak ma - maja zone - baaardzo
        wyrozumiala, ktra dba o nich jak o wlasne dziecko i tabuny kochanek. Tak jakby taki uklad byl
        niezbedny do pielegnownia wlasnej, meskiej kreatywnosci. Malarze, pisarze, poeci, naukowcy, gwazdy
        teatru, tv i ci spiewajacy - zona -chodzacy aniol akceptujaca wszystkie wyskoki i oblegajace fanki. I
        zawsze mam wrazenie, ze gdyby nie ta zona - to nic by nie zostalo z tego talentu. Geniusz potrzebuje
        wsparcia i wyreczenia we wszystkich przyziemnych sprawach. No a ze do tego potrafi wmowic kobiecie,
        ze on jest najwazniejszy w jej zyciu... to tak sie konczy. Byl taki kiepski bardzo film o Szopenie i m.in o
        tym jak traktowal Sand... I jak ona, tez przeciez wybitna postac dawala sie tlamsic i pomiatac soba w
        imie JEGO talentu i jego tworczosci... zamiast dac po prostu kopa w d.
        • piekielnica1 Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 14:30
          dorota.alex napisała:
          > zawsze mam wrazenie, ze gdyby nie ta zona - to nic by nie zostalo z tego
          > talentu. Geniusz potrzebuje
          > wsparcia i wyreczenia we wszystkich przyziemnych sprawach. No a ze do tego
          > potrafi wmowic kobiecie,
          > ze on jest najwazniejszy w jej zyciu... to tak sie konczy.

          Zgadzam się, już gdzieś kiedyś pisałam, że za każdym sukcesem mężczyzny stoi
          sztab kobiet, gotowych wspierać go, usługiwać mu, dbać o jego dobre
          samopoczucie i pomagać w osiąganiu celów. Są to babcie, matki siostry, żony,
          kochanki i kandydatki na kochanki.

          > Byl taki kiepski bar
          > dzo film o Szopenie i m.in o
          > tym jak traktowal Sand... I jak ona, tez przeciez wybitna postac dawala sie
          > tlamsic i pomiatac soba w
          > imie JEGO talentu i jego tworczosci... zamiast dac po prostu kopa w d.

          Mnie w tym filmie postać Sand też mocno zadziwiła, wprawdzie widziałam u niej
          uwielbienie dla mężczyzny, nie artysty.
          Postrzegałam ją zawsze jednak jako osobę o zupełnie innych cechach charakteru,
          ale to może tylko moja powierzchowna wiedza, którą muszę szybko zweryfikować.
        • tsun_am Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 15:31
          tak, myślę że jesteś blisko prawdy, wydaje mi się że wszelkiej maści artyści
          potrzebują nieustannej stymulacji, jakiejś podniety, fascynacji, bardzo dobrze
          sprawdza się tu nieszczęśliwa - niemozliwa do realizacji miłość np. albo liczne
          kochanki, toż to wyzwala kreatywność że hej - patrzcie jakie fajne wiersze
          Leśmian pisał:-)
      • kakaz Re: "Kochał kobiety..." 03.02.07, 17:41
        A moze on je po prostu kochal calkiem uczciwie i mial po porstu skomplikowane i
        bogatsze nieco bardziej zycie, niz typowe zycie karierowiczki z Warszawy
        praca-dom-praca-dom-praca-dom?
        • kochanica-francuza Re: "Kochał kobiety..." 03.02.07, 17:50
          kakaz napisał:

          > A moze on je po prostu kochal calkiem uczciwie i mial po porstu skomplikowane i
          > bogatsze nieco bardziej zycie

          Jezuuuu! Chodzi mi o to, że ZAWSZE w takich wypadkach mówi się "Kochał kobiety".
          Masz coś do Warszawy? Gdzie indziej nie ma karierowiczów?
    • johnny-kalesony Re: "Kochał kobiety..." 01.02.07, 23:00
      Dlaczego?
      Ależ to proste! Czyż młodzianowi wielce romantycznemu wdziękom koleżankowym
      oprzeć się podobna?

      Odpowiem słowem poety, słynnego rock'n'rollowca, Jacopone Da Todi:

      "Przemóc namiętności to zbyt wiele żądać -
      Jakże na dziewczątka niewinnie spoglądać?"



      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
    • bengal Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 04:09
      a mnie niezmiennie razi,
      ze jak jakiś ch... ma żonę i kilka kochanek, to się mówi, że "kocha kobiety",
      a jak kobieta ma meza i kilku kochankow to w najgorszym wypadku nazywa sie ja
      qu.. a w najlepszym puszczalska.Niekt niemowi,ze 'kocha mezczyzn'...

      > Abstrahując od poezji Leśmiana. Dlaczego jest tak, że jeśli jakiś ch... ma
      > żonę i kilka kochanek, to się mówi, że "kocha kobiety", tak jakby on tych
      > kobiet nie oszukiwał, a wręcz łachę nieziemską im robił i opromieniał swoją
      > miłością, a one winne mu były cześć i wdzięczność?
      >
      > <a
      href="www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3353413"
      target="_blank">www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3353413</a>
      • jdbad Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 05:28
        I niestety często mówią tak kobiety.
        a mnie niezmiennie razi,
        > ze jak jakiś ch... ma żonę i kilka kochanek, to się mówi, że "kocha kobiety",
        > a jak kobieta ma meza i kilku kochankow to w najgorszym wypadku nazywa sie ja
        > qu.. a w najlepszym puszczalska.Niekt niemowi,ze 'kocha mezczyzn'...
        • bengal Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 05:49

          no niestety ;-(
          > I niestety często mówią tak kobiety.
          > a mnie niezmiennie razi,
          > > ze jak jakiś ch... ma żonę i kilka kochanek, to się mówi, że "kocha kobie
          > ty",
          > > a jak kobieta ma meza i kilku kochankow to w najgorszym wypadku nazywa si
          > e ja
          > > qu.. a w najlepszym puszczalska.Niekt niemowi,ze 'kocha mezczyzn'...
      • kropka_bordo Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 15:56
        w podanym przez ciebie linku kryje sie chyba odpowiedz na pytanie dlaczego
        kobiety daja sie tak taraktowac przez "artystow" (tych pisanych z cudzyslowem i
        bez). Sama widzialam rozanielony wzrok kolezanki ktora opowiadala jak to byla
        podrywana w knajpie przez faceta ktory to, biedaczysko, musial uciec przed nudną
        żoną w ciąży na dyskotekę. Żeby było jasne: nie urzekło jej w nim to że ma żonę
        w ciąży, ale też nie była jakoś specjalnie przejęta tym że gość w takiej
        sytuacji zaczepia dziewczyny. "Bo on tak pięknie mówił" no i omało nie popełnił
        poezyi na jej temat. A mogloby sie przecież zdażyć i tak że zostanie w
        przyszłości wielkim, sławnym poetą. I wtedy to o niej by pisano w gazetach, że
        co prawda miał żonę (nudy) ale najpiękniejsze wiersze pisał tylko dla/o niej.

        Te marzenia o sławnym poecie tworzącym na jej cześć to moja interpretacja, ale
        obawiam się że o to chodzi: jestem taka piękna i niesamowita że potrafię
        natchnąć do arcydzieła prawdziwego artystę. Coz za zasługa! Ale w końcu przez
        wieki tyle tylko kobiety mogły zdziałać - być muzą. Brak wiary w swoje własne
        siły i przekonanie że tylko przez sukces faceta mogą wejść do historii.
    • bri Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 08:59
      Wiesz, tych kobiet nikt przy Leśmianie pod pistoletem nie trzymał. Nie sądzę,
      żeby on też jakoś specjalnie się krył ze swoją "miłością do kobiet" więc trudno
      nawet powiedzieć, że były oszukiwane. Mogło być w istocie tak, że on je
      faktycznie jakoś opromieniał swoją osobowością i im to odpowiadało, nawet przy
      założeniu, że na dłuższą metę nic z tego nie będzie. Zazdrość i zaborczość to
      ludzkie uczucia ale czy takie pozytywne?

    • turbomini Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 10:16
      Bo największy patriarchat panował zawsze tam, gdzie głoszona była niby to
      wolność - czyli w sztuce.
      Spróbuj powiedzieć, że jakaś poetka "kochała mężczyzn". No jak to w ogóle brzmi!
    • tiy Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 11:06
      Ja też dostałam kiedyś ochrzan od towarzystwa, że powiedziałam "piosenka o
      miłości", podczas gdy, ściśle rzecz biorąc, była o ru..iu. Chciałam tylko być
      elegancka.
      Co do tradycji platońskiej, to jest w naszej kulturze na tyle obecna, że i
      Kaleson musiał się z nią zetknąć, chociaż udaje naiwność.
    • wiarusik Re: "Kochał kobiety..." 02.02.07, 16:02
      Byłaś kiedyś mężczyzną?;)
      Nie odpowiadaj-to pytanie retoryczne;)
      Nawet nie wiesz jak ciężko jest się oprzeć NOWYM zgrabnym nogom,NOWEJ zgrabnej
      pupci,NOWEJ ładnej buzi,NOWYM kocim oczom,NOWYM soczystym ustom,NOWEMU
      zapachowi NOWEJ skóry,NOWEJ...NOWEMU...NOWYM...
      Facet potrzebuje NOWYCH stymulacji i inspiracji,dlatego szuka nowych
      kobiet,kładzie nowy tynk,sieje nowy trawnik,kładzie nowy chodnik,projektuje
      nowy samochód etc.
      Jest takie przysłowie:przy jednej d.pie kozioł zdechł ;P
      • kochanica-francuza Nam też jest trudno 02.02.07, 18:41
        wiarusik napisał:

        > Byłaś kiedyś mężczyzną?;)
        > Nie odpowiadaj-to pytanie retoryczne;)

        Hehe a skąd wiesz? A może byłam?


        > Nawet nie wiesz jak ciężko jest się oprzeć NOWYM zgrabnym nogom,NOWEJ zgrabnej
        > pupci,NOWEJ ładnej buzi,NOWYM kocim oczom,NOWYM soczystym ustom,NOWEMU
        > zapachowi NOWEJ skóry,NOWEJ...NOWEMU...NOWYM...


        Nam też jest trudno, a jakoś nie mówi się wtedy, że "kochamy mężczyzn". Nie o
        bara bara Leśmiana wiarusik mi chodzi, tylko o OKREśLENIE.


        > Facet potrzebuje NOWYCH stymulacji i inspiracji

        O biedulek. Cierpi na ADHD?


        > Jest takie przysłowie:przy jednej d.pie kozioł zdechł ;P

        To podrywaj kozy!
      • konstancja29 Re: "Kochał kobiety..." 03.02.07, 18:37
        Ciekawe, jak się poczujesz, kiedy w Twoim związku (jeśli taki masz) kobieta
        oświadczy Ci, że sorry, odchodzi, bo tak trudno jej się było oprzeć NOWEMU
        muskularnemu, męskiemu ciału, jego pięknym dłoniom, umejętnościom łóżkowym,
        wspaniałemu przyrodzeniu i błyskotliwemu umysłowi.
        Gdy dwie osoby łączy miłość prawdziwa i dojrzała- ich bycie razem jest świadomym
        wyborem, a wierność- konsekwencją podjętych decyzji. Nikogo nie ominą pokusy,
        jest bowiem wiele pięknych, interesujących osób na świecie. Ale człowiek
        dojrzały postępuje zgodnie z zasadami i potrafi być uczciwy i lojalny w imię
        pielęgnowania uczucia, którego doświadcza. A DOJRZAŁY facet, z klasą i z
        zasadami potrafi szukać inspiracji w stałym związku- doceniać kolejne etapy
        życia razem, dynamikę partnestwa. Podobno będąc z jedną osobą przez całe życie
        można zobaczyć w niej wszystkie kobiety/ wszystkich mężczyzn tego świata.
        • wiarusik Re: "Kochał kobiety..." 03.02.07, 18:55
          A kto mówi o odchodzeniu?
          Jest wiele takich przypadków,gdy facet jest wzorowym mężem i ojcem i żona nigdy
          by nie wpadła na to,że ten mąż ma kochankę.Taka natura;)Lubimy mieć stado.
          Czy gdybyś miała wspaniałego męża,który by Cię kochał i kupował różne
          prezenty,ale miał mały feler w postaci jeszcze jednej,nazwijmy ją:pieszczoty,to
          czy skreśliłabyś go i dlaczego?
          • konstancja29 Re: "Kochał kobiety..." 03.02.07, 19:06
            Wiesz, z racji zawodu jestem bardzo blisko ludzkich problemów, widzę też jak
            funkcjonują związki moich znajomych. I nie generalizuj- zarówno wśród mężczyzn
            , jak i kobiet są różni ludzie. Jest mnóstwo mężczyzn hołdujących wierności,
            przez lata czerpiących wielką radość z satysfakcjonującego związku ze swoją
            "drugą połówką". Są kobiety, flirtujące z każdym i zdradzające męża na każdej
            konferencji, just for fun. Często z taką lekkością mówią o niewierności ci,
            którzy po prostu nie trafili na prawdziwe uczucie. Bo takie zakłada wyłączność.
            Myślę, że najlepiej jest, jeśli oprócz uczucia dwoje ludzi połączy podobna
            hierarchia wartości, wspólny kodeks moralny i zasady. Wtedy łatwiej jest budować
            i przez całe życie we dwoje cieszyć się tą budowlą.
                    • star105 Re: W nowym sosie raz jeszcze... 04.02.07, 06:37
                      kochanica-francuza napisała:

                      > Ma się (Ciupiński)do Casanovy, jak Wąchock do Nowego Jorku.
                      >
                      > A ten ziemniak to ma być Casanova?
                      >
                      > kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/51,53668,3513329.html?i=0
                      Ten jest akurat fajny:) Ale pozostali to Kaszanówy nie Casanovy:)
                            • star105 Re: W nowym sosie raz jeszcze... 04.02.07, 20:30
                              kochanica-francuza napisała:

                              > johnny-kalesony napisał:
                              >
                              > > Nadwaga?
                              >
                              > Gęba ziemniaczana? Stylizacja na macho?
                              Nie na macho tylko na Casanovę:)
                              Kochanico, nie wiem, co ty od niego chcesz. Taki sympatyczny misiek:)
                              A fajne ma:
                              -żonę;
                              -psa;
                              -klapki;
                              -wzrost;
                              -wysportowaną sylwetkę;
                              -charakter:
                              "Nie wiem, dlaczego mnie dziewczyny wskazały. Przecież ja mam żonę - mówi przez
                              telefon Paweł Sobczak. A głos ma zaniepokojony.
                              - I muszę żonę zapytać, czy nie ma nic przeciwko temu, żebym wystąpił jako
                              Casanova - dodaje."

                              "Lubisz się podobać? - pytam.
                              - Ja to robię dla siebie - odpowiada Paweł i dodaje, że żona czasem bywa
                              zazdrosna o to, że on się podoba kobietom. - Widzi, że mnie kokietują, i
                              podejrzewa, że mógłbym się jedną z nich zainteresować. A ja sobie myślę, że to
                              dla żony miłe, gdy ma atrakcyjnego męża.
                              Pytam go o cechy Casanovy.
                              Paweł zastrzega, że on nim nie jest, bo przecież ma żonę.
                              Pytam o to, ile miał kobiet.
                              - Ślub wziąłem trzy lata temu. Wcześniej byłem z żoną przez sześć lat - odpowiada.
                              - A wcześniej? - nie ustępuję.
                              Paweł się uśmiecha i mówi, że żona nie lubi, gdy on o tym opowiada. A potem
                              dodaje, że nigdy nie miał problemów z kobietami.
                              - Myślę, że to dlatego, że one czuły, że mogę być dobrym partnerem. Bo ja
                              naprawdę jestem bezkonfliktowy, tolerancyjny, odpowiedzialny i potrafię słuchać.
                              Poza tym ja nigdy nie zaliczałem panienek. Ja jestem ten typ, co się zakochuje -
                              wyjaśnia.
                              Paweł przedstawia się jako wzorowy mąż: nie znika, zawsze jest pod telefonem,
                              zawsze wiadomo, co robi.
                              - Staram się codziennie przynajmniej kilka godzin spędzić z żoną. Staram się z
                              nią rozmawiać, staram się jej ufać. I cieszę się, że mi to wychodzi - mówi."



                                • star105 Re: Bożeee, co za uparciuch! 04.02.07, 22:54
                                  kochanica-francuza napisała:
                                  > > Nie na macho tylko na Casanovę:)
                                  > O rany! To Casanova tak machowato by dziś wyglądał?
                                  Nie machowato tylko miśkowato!!!

                                  > Nie znoszę miśków o ziemniaczanych gębach.
                                  Ziemniaczana gęba wygląda tak:
                                  www.fotosejm.pl/img/nazwiska/b/Lyzwinski%20Stanislaw%20SAM/d/195_9560.jpg
                                  www.stallone.pl/images/news/lepper.jpg
                                  www.obywatel.org.pl/modules/My_eGallery/galerie/festiwal/2_FO/11.jpg
                                  ww6.tvp.pl/images/2005/12/02/324994/img200.jpg
                                  bi.gazeta.pl/im/8/3511/z3511288X.jpg
                                  • kochanica-francuza Re: Bożeee, co za uparciuch! 04.02.07, 23:03
                                    star105 napisała:

                                    > kochanica-francuza napisała:
                                    > > > Nie na macho tylko na Casanovę:)
                                    > > O rany! To Casanova tak machowato by dziś wyglądał?
                                    > Nie machowato tylko miśkowato!!!

                                    Ta postawa, ta kurtka skórzana, to ujęcie od dołu, te ciemne okulary... to
                                    machowatość, a nie miśkowatość właśnie!!!



                                    >
                                    > > Nie znoszę miśków o ziemniaczanych gębach.
                                    > Ziemniaczana gęba wygląda tak:
                                    > <a
                                    href="www.fotosejm.pl/img/nazwiska/b/Lyzwinski%20Stanislaw%20SAM/d/195_9560.jpg"

                                    Łyżwa to w ogóle powinien chodzić w masce.

                                    To następne to Ziemkiewicz? Ziemniaczany do kwadratu.

                                    Dla mnie "gęba polska miśkowata" jest ziemniaczana i basta. Taki mam odbiór.
                                    • star105 Re: Jesteś niereformowalna:) 04.02.07, 23:37
                                      Zupełnie jak Francuzki i Francuzi:) Masz jakieś francuskie korzenie?

                                      > Ta postawa, ta kurtka skórzana, to ujęcie od dołu, te ciemne okulary... to
                                      > machowatość, a nie miśkowatość właśnie!!!
                                      Zwróć uwagę, że jego żona też przyjęła taką postawę. A poza tym maczyki nie
                                      chodzą w klapkach:)
                                      > Dla mnie "gęba polska miśkowata" jest ziemniaczana i basta. Taki mam odbiór.
                                      Miśki wyglądają tak:
                                      www.europejczyk.edu.pl/gfx/cezary.jpg
                                      www.ofertaforum.onyx.pl/4hqzb0xa/powiekszenia/tepa_130206_58.JPG
                                      www.pogon.v.pl/kadra/majdan-sk.jpg
                                      bi.gazeta.pl/im/9/3006/z3006619G.jpg
                                      members.aon.at/musikmann/Goldi/autogramm10.jpg
                                      www.kinderkrebsnachsorge.de/picture/upload/Martin_Schmitt(1).jpg
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka