herkus-monte
07.02.07, 12:00
Przypuśćmy, że jesteśmy na przyjęciu w mieszanym towarzystwie. Są pary
małżeńskie, kawalerowie i panny. Przypuśćmy, że przyjęcie jest nudne,
mężczyźni nie chcą tańczyć, nie ma żadnych atrakcji. Po pewnym czasie, aby
przerwać nudę i wprowadzić weselszą atmosferę, pan Kazimierz, jeden z
uczestników zabawy, proponuje wymyśloną przez siebie grę w karty zwaną
demorans. Zasady są skomplikowane (tak twierdzi pan Kazimierz) i dlatego grę
proponuje tylko mężczyznom. Przegrany musi oddać fant. W przypadku remisu
fant muszą dać kobiety. Wszyscy mężczyźni godzą się na to. Są trochę podpici
i uważają, że taka zabawa może rozweselić towarzystwo.
Na tym etapie pojawia się kilka pytań. Czy wolność kobiet została
ograniczona? Jeśli tak, to co ją ograniczyło? Fakt nie dopuszczenia kobiet do
gry? Potencjalna możliwość stosowania przez mężczyzn przemocy fizycznej w
celu wymuszenia oddania fantu? Chamskie towarzystwo? Niezależnie od
odpowiedzi widać, że sytuacja kobiet się pogorszyła. Nie dość, że nadal się
nudzą, bo nie mogą grać w karty, to jeszcze są zagrożone koniecznością
pozbycia się swojej własności, niezależnie od swoich czynów. Co kobieta
powinna zrobić w tej sytuacji? Obrazić się i wyjść z zabawy? Zaproponować
analogiczna grę dla kobiet? Walczyć o prawo uczestnictwa w grze dla siebie i
innych kobiet? Walczyć o zniesienie przepisu o dawaniu fantów przez kobiety w
przypadku remisu? W ogóle zaprotestować przeciwko oddawaniu fantów? Poprosić
o pomoc męża w przypadku napastowania przez innych mężczyzn? Nakłonić męża
aby nie brał udziału tej grze? A może jeszcze coś innego?
Widać, że rozwiązań jest wiele. Pomyślmy, co w tej sytuacji zrobiłaby
walcząca feministka pani Mariola. Przede wszystkim zaczęłaby głośno krzyczeć,
że niedopuszczenie kobiet do gry jest ograniczeniem ich wolności. Głośnym
krzykiem wymusiłaby na mężczyznach dopuszczenie kobiet do gry. Nauczyłaby je
zasad demoransa i propagandowo zmusiłaby je do gry, poczym tak starałaby się
prowadzić grę, aby nie było remisów. Czy sytuacja kobiet po zwycięstwach pani
Marioli pogorszyłaby się czy polepszyła? Czy wzrosłaby ich wolność czy
zmalała?
Widać, że sytuacja kobiet znacznie by się pogorszyła. Nie dość, że muszą grać
w idiotyczną grę, której nie lubią i nie mogą zająć się przyjemniejszymi
sprawami, to jeszcze częściej muszą oddać fant. Nie tylko w przypadku remisu,
ale i wtedy gdy któraś przegra. Co gorsze, sytuacja może się utrwalić. Teraz
gdy wszyscy już godzą się na zasady gry, może być ona kontynuowana na każdym
następnym przyjęciu. Na straży gry stoi pani Mariola, która wywalczywszy tyle
praw dla kobiet i poświeciwszy tyle energii na nauczenie kobiet
skomplikowanych zasad demoransa nigdy nie pozwoli na zlikwidowanie gry.
Będzie głosić, że kobieta tylko w demoransie może się samorealizować. Będzie
organizować kółka nauki gry w demoransa. Będzie głosić hasło: "Bądź sobą -
graj w demoransa". Będzie agitować na innych przyjęciach, aby grano w
demoransa. Każdą próbę zlikwidowania gry będzie uważała za wystąpienie
przeciwko kobietom. Nawet jeśli zlikwiduje się w jakiś sposób przepis o
dawaniu fantu, to dzięki naszej pani Marioli gra może jeszcze bardzo długo
panować na przyjęciach zamiast radosnych tańców i rozmów.
Widać ile zła może wyniknąć z błędnego założenia, że niedopuszczenie kobiet
do gry w demoransa ogranicza ich wolność. Ile potem błędnych wniosków wypływa
z takiego założenia i ile czynów, które naprawdę ograniczają wolność
kobietom! A widać, że złu można było zaradzić już na samym początku, walcząc
o zlikwidowanie przepisu o dawanie fantu, a nie o dopuszczenie kobiet do gry.
Można było o to walczyć głośnym krzykiem, ale na pewno prostszą i
skuteczniejszą metodą byłoby poproszenie męża, aby nie godził się na
idiotyczny przepis o dawaniu fantu, albo w ogóle, żeby nie godził się na grę
w karty, tylko zatańczył. Kobieta może na mężczyźnie wymusić więcej po
dobroci niż mężczyzna na kobiecie stosując przemoc fizyczną.
Panie i panowie, strzeżcie się ludzi, którzy proponują idiotyczne gry i
ludzi, którzy proponuje jeszcze bardziej idiotyczne poprawki do tych gier!
(UWAGA! WYJAŚNIENIE DLA FEMINISTEK: Demorans symbolizuje tu demokrację,
wygrana w demoransa to zarobienie pieniędzy dzięki udanemu lobbingowi w
parlamencie, branie fantów to pobieranie podatków, a remis jest wtedy, gdy
nikt nic nie zarobi. Przyjęcie to wolny świat, zaś przyjęcie, na którym gra
się w demoransa to świat demokratyczny. Pan Kazimierz symbolizuje demokratów,
a pani Mariola ruch feministyczny. Nuda symbolizuje degeneracje elit
arystokratycznych w kapitalizmie, zaś tańce symbolizują wolny handel.
Towarzystwo na przyjęciu to społeczeństwo, a chamskie towarzystwo to
społeczeństwo demokratyczne. Słowo "idiotyczne" jest synonimem
słowa "lewicowe", a karty to parlament. Poprawki do gry to rozwój demokracji,
a przypuszczanie to prawda. Wyjście z przyjęcia to emigracja, a rozweselenie
towarzystwa to postęp. Głośny krzyk symbolizuje mass media, a podpicie
symbolizuje oszołomienie postępem technicznym. Zadawanie pytań symbolizuje
pluralizm polityczny, a propozycja utworzenia analogicznej gry dla kobiet
symbolizuje powstanie parlamentarnego koła kobiet w Sejmie. Nakłonienie męża
aby nie uczestniczył w grze to emigracja wewnętrzna, a protest przeciwko
oddawaniu fantów to propozycja obniżenia podatków. Pogorszenie się sytuacji
to pauperyzacja społeczeństwa, a polepszenie w ogóle tu nie występuje.
Słowa "wolność", "przemoc", "zło", "kobieta", i "mężczyzna" są tu traktowane
dosłownie.)