dlaczego za kobiety trzeb a placic??

IP: 193.0.125.* 27.04.03, 10:59
no wlasnie, mam 21 lat jestem myslze ze przystojnym facetem, zawsze mialem
powodzenie u kobiet.Ostatnio jednak stwierdzilem ze nie bede za kobiete
placil jesli jest ona moja dziewczyna, bez wzgledu na to czy jest ona biedna
cz nie.
Jednak gdy o tym powiem dizewczynie- mowie ze ty placisz za siebie ja zqa
siebie , to zazwyczaj strzelaja focha, jak moge byc takim sknera
a przeciez partnerskie stosunki polegaja na czyms innym?
mysle ze baby naduzywaja tego.
    • poetka_samobojczyni Re: dlaczego za kobiety trzeb a placic?? 28.04.03, 11:45
      nie wszystkie BABY "nadużywają tego" - ja mam odwrotną sytuację - facet chce za
      mnie płacić, a mnie to denerwuje. Podobno taka jest rola mężczyzny, żeby
      utrzymywał kobietę. Najczęściej, żeby niepotrzebnie nie generalizować, te
      kobiety, które uważają, że głównym zadaniem facetów jest utrzymywanie swoich
      dziewczyn, żon, etc., są też tymi, które za swoje JEDYNE zadanie uważają piękne
      prezentowanie swojego pięknego ciała w pięknym (i drogim) opakowaniu.
    • Gość: EWOK Re: dlaczego za kobiety trzeb a placic?? IP: 213.241.18.* 28.04.03, 12:58
      Partner życiowy mojej koleżanki, przepraszam - jednej mojej znajomej BABY -
      szuka sobie pracy. Tak się jakoś złożyło, że poprzednia firma poszła do piachu.
      Muszę doradzić dziewczynie (sorki - oczywiście BABIE), żeby zażądała od tego
      darmozjada, żeby za siebie płacił. Do tej pory chodzili do kina i do knajp na
      jej koszt - ona nieszczęsna uważała, że to normalne skoro są razem, a on
      chwilowo nie ma kasy. Najlepiej niech go zabierze do jakiejś supersnobistycznej
      restaturacji, skłoni do zamówienia czegoś bardzo drogiego, a potem powie, że
      każdy płaci za siebie... Ale będzie ubaw ! Jak partnerstwo to partnerstwo.
    • Gość: lolyta Re: dlaczego za kobiety trzeb a placic?? IP: *.dialup.mindspring.com 28.04.03, 19:06
      Zwyczaj placenia za kobiety pochodzi z czasow, kiedy one nie mialy wlasnych
      srodkow platniczych, ich wiano stawalo sie wlasnoscia meza, jako zamezne nie
      mogly miec wlasnego konta w banku itp. I wiesz co, niby cos sie zmienia w tej
      materii, ale, wbrew pozorom, kulawo. Teraz kobiety moga pracowac, w praktyce
      jednakze zarabiaja 75% tego co panowie, czesciej sa zwalniane z powodu np.
      urodzenia dziecka, wczesniej przechodza na emeryture ktora jest mniej wiecej
      polowe mniejsza od emerytury, jaka Ty dostaniesz. A ze swojej pensji przewaznie
      utrzymuja dom - nierzadko zdarza sie, ze malzonek odklada swoja kase na swoje
      konto, ze niby to na dom albo na przyszlosc dzieci, nierzadko zdarza sie tez,
      ze po paru latach znika z zycia swej kobiety, ktora nie miala jak poczynic
      zadnych oszczednosci... Chcac nie chcac, ciagle jednak wiekszosc kobiet jest
      ekonomicznie zalezna od mezczyzn. I dlatego panuje stereotyp i spoleczne
      oczekiwanie ze to jednak Ty zaplacisz rachunek, jako osoba ekonomicznie
      uprzywilejowana (jesli wydaje Ci sie to niezrozumiale i niesprawiedliwe, zwaz:
      kiedy dwoch panow idzie na lunch byznesowy, zaprasza i placi ten, ktorego
      pozycja jest silniejsza. NIGDY na odwrot. To samo dotyczy np. czestowania
      cygarem w zaciszu gabinetu. I w relacji mezczyzna - kobieta jest ten sam
      mechanizm jesli chodzi o placenie w lokalach). Jestem zdania, ze to
      samonakrecajaca sie spirala - pracodawcy decydujac o podwyzkach raczej dadza je
      facetowi "bo on ma rodzine na utrzymaniu" niz kobiecie "bo ona przeciez ma meza
      co ja utrzymuje". Dzieki temu on ma automatycznie wiecej srodkow na to, zeby
      postawic kolezance kawe, o czym oboje wiedza...i tak dalej.
      Co do Ciebie i Twojego problemu z placeniem za damy - w swietle przedstawionych
      powyzej faktow, nie martw sie, odbijesz to sobie wyzsza pensja, wyzsza
      emerytura, szybszym awansem itd. Mlody jestes, masz czas. A jesli Ci sie ten
      porzadek rzeczy nie podoba - dodam, ze mnie tez nie, ja wolalabym byc
      traktowana rowno pod wzgledem finansowym itp. - to, jak mowie, mlody jestes,
      masz zycie przed soba, zacznij walczyc o to, zeby ekonomiczne rownouprawnienie
      kobiet stalo sie FAKTEM, wtedy zwyczaj placenia za damy odejdzie do lamusa...
      :-)
      • Gość: zula Re: dlaczego za kobiety trzeb a placic?? IP: diak:* / 10.2.12.* 28.04.03, 21:35
        w moim związku jest tak, że gdy ja mam pieniądze, to ja płacę, a gdy mój luby -
        on...poza tym chodzimy do kina wydziałowego, które jest dla studentów darmowe i
        zabieramy z domu kanapki itermos z herbata z ginem, i jest całkiem fajnie...:-)

        Na marginesie - fajna scena ze stołówki studenckiej - może juz o tym pisałam, a
        może ktoś znajomy - student i studenta przychodzą z tacami z obiadem, wyciągają
        z plecaka świeczkę, zapalaja, kłada na stole, i jedza obiad w blasku świec...:-)
    • Gość: spinelli I jeszcze torebke za taka trzeba nosic.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.03, 04:07
      ...nie wiem czy takie scenki jeszcze sie widuje na ulicach, ale pamietam jak w
      sobotnie popoludnia ulicami mojego pieknego acz niewielkiego miasta spacerowaly
      takie pary miejscowych elegantow gdzie mlodzian pomny wymogow lokalnego savoir
      vivre z duma niosl torebke swojej panny.
      :)
      Spinelli
    • gwen_verdon Re: dlaczego za kobiety trzeb a placic?? 29.04.03, 14:51
      Najważniejsze ,że jesteś przystojny. Następnym razem proponuję użyć tego
      argumentu ,kiedy przyjdzie do regulowania rachunku w restauracji. Zapewniam
      Cię, wrażenie murowane.
      • Gość: EWOK Re: dlaczego za kobiety trzeb a placic?? IP: *.acn.waw.pl 29.04.03, 16:07
        gwen_verdon napisała:

        > Najważniejsze ,że jesteś przystojny. Następnym razem proponuję użyć tego
        > argumentu ,kiedy przyjdzie do regulowania rachunku w restauracji. Zapewniam
        > Cię, wrażenie murowane.

        Można też napomknąć coś w rodzaju "jeśli ci nie odpowiada, znajdę sobie inną".
        To bardzo ważne w partnerskim związku. Rzec można - kwestia podstawowa...
        • gwen_verdon Re: dlaczego za kobiety trzeb a placic?? 30.04.03, 12:46
          O tym nie pomyślałam :)
    • dorrit dlaczego za kobiety trzeb a placic? wcale nie trze 30.04.03, 13:42
      Chcesz, plac, nie - to nie; jesli dziewczyna akceptuje, to wszystko jest OK, a
      jak nie - to czesc i dziekuje; chyba, ze Ci na niej zalezy, wowczas pewnie
      bedziesz placil, jesli ona jest z tych, co to lubia.
      W sytuacji, gdy Ty gdzies zapraszasz, to przyzwoitosc nakazywalaby, zebys
      placil, bo jak nie, to co to za zaproszenie? zadne. Wiec lepiej daruj je sobie.
      Ja zawsze mialam pieniadze gotowe do placenia, nie zawsze mi sie udawalo
      zaplacic, czasem mnie to wkurzalo, jak widzialam, ze facet nie w moim typie,
      ale placi, to niby ma juz jakies "prawa" i trudno potem go splawic; a czasem,
      gdy mi sie podobal i chcial placic, to bylo mi milo. Czasem natomiast, gdy
      mowilam, ze place za siebie, a on sie zgadzal, to tez bylo OK.
      Jest was dwoje w tej grze, grunt, zebyscie oboje byli zadowoleni, bo inaczej -
      nie ma sensu, strata czasu, poogladaj sobie lepiej tv.
      A wnioski wyciagnij sam.
      czesc
    • ispa Re: Emancypacja WYBIÓRCZA 30.04.03, 14:59
      wlasnie dlatego. "Niezalezne" pelna geba ale gdzie
      wygodnie zalezne i dopominajace stracyh praw i obyczajow.
      Emancypantki powinny przyjac jako norme ze facet wali
      drzwiami pierwszy i nie proponuje zaplaty za kawe czy
      obiad. Rowne prawa to rowne prawa:)
      • Gość: uncja Re: Emancypacja WYBIÓRCZA IP: *.de.ibm.com 05.05.03, 16:05
        ispa napisała:

        > wlasnie dlatego. "Niezalezne" pelna geba ale gdzie
        > wygodnie zalezne i dopominajace stracyh praw i obyczajow.
        > Emancypantki powinny przyjac jako norme ze facet wali
        > drzwiami pierwszy i nie proponuje zaplaty za kawe czy
        > obiad. Rowne prawa to rowne prawa:)

        Ale gdzie równe obowiązki?! Bo o tym jakoś zapominasz. Obiad robię ja - też mam
        wystawić rachunek?! To nasze polskie, pożal się Boże równouprawnienie, ma się
        sprowadzać do tego, że do naszych tradycyjnych zadań matki i zony Polki
        powinnyśmy dołączyć jeszcze i to, żeby zarabiać na utrzymanie rodziny? Co by o
        tym nie mówić, partnerstwo w domu i zagrodzie (czytaj: w pracy i domu) jest
        nadal tylko godnym pozazdroszczenia wyjątkiem. W większości rodzin nadal
        istnieje podział na męskie i kobiece role. A ty proponujesz, żeby się te
        kobieciny zrzekły jeszcze i tego, że im facet raz na rok zafunduje kawę na
        mieście.

        Ja nie piszę o sytuacji młodziaków po ogólniaku (wiadomo jest trochę inna) -
        piszę o partnerskim zwiazku, kiedy dwoje zarabia, mieszka ze sobą itd. Kasa
        jest wspólna (zazwyczaj) i razem się ja wydaje. A z ciekawości - jak ocenicie
        męża (autentyczny facet), który po 15 latach nadal żąda od żony połowy sumy,
        którą wydał na wspólny weekendowy wypad? I ta chęć dzielenia wydatków nie jest
        obopólna, np. dała połowę kasy na samochód, ale samochód jest JEGO. I tak
        dalej...

        A tak poza tym - emancypantki walczyły o PRAWO kobiet do pracy. A wywalczyły
        to, że MAM OBOWIĄZEK pracować (bo emerytura, świadczenia, ubezpieczenie).
        Pocałujcie mnie w nos.
        • maciej.k1 Re: Emancypacja WYBIÓRCZA 05.05.03, 19:27
          Gość portalu: uncja napisał(a):

          Ispa ma rację. Feministki chcą równouprawnienia - wybiórczo. Tylko tam, gdzie
          jest im wygodnie.

          > Ale gdzie równe obowiązki?!

          No właśnie. Gdzie obowiązkowa służba wojskowa kobiet? Gdzie równy wiek
          emerytalny? Dlaczego prawo pracy uprzywilejowuje kobiety ciężarne i matki
          karmiące? Gdzie parytety dla mężczyzn w przyznawaniu opieki ojcom po rozwodzie?
          Jak równouprawnienie, to równouprawnienie, nieprawdaż? ;-)

          > W większości rodzin nadal
          > istnieje podział na męskie i kobiece role.

          To skandaliczne! Trzeba, by zajął się tym Urząd Jarugi, który miałby prawo
          zsyłać opornych samców do obozów reedukacyjnych! Nie może być tak, by ludzie w
          rodzinie sami decydowali o tym, jak się dzielą obowiązkami - to powinno być
          ustalone odgórnie i pilnowane przez specjalne służby... ;-)

          > A ty proponujesz, żeby się te
          > kobieciny zrzekły jeszcze i tego, że im facet raz na rok zafunduje kawę na
          > mieście.

          Dopóki kobieciny nie potrafią zrezygnować z darmowych kaw i z przepuszczania w
          drzwiach, niech nie domagają się równouprawnienia w domu.

          > A z ciekawości - jak ocenicie
          > męża (autentyczny facet), który po 15 latach nadal żąda od żony połowy sumy,
          > którą wydał na wspólny weekendowy wypad?

          To produkt feminizmu. Macie, czego chciałyście. ;-)

          > A tak poza tym - emancypantki walczyły o PRAWO kobiet do pracy. A wywalczyły
          > to, że MAM OBOWIĄZEK pracować (bo emerytura, świadczenia, ubezpieczenie).
          > Pocałujcie mnie w nos.

          Podziękuj feministkom. Dzięki nim masz szansę "realizaować się zawodowo"!

          Pozdrawiam -
          • Gość: uncja Re: Emancypacja WYBIÓRCZA IP: *.de.ibm.com 06.05.03, 08:52
            maciej.k1 napisał:

            >
            > No właśnie. Gdzie obowiązkowa służba wojskowa kobiet? Gdzie równy wiek
            > emerytalny? Dlaczego prawo pracy uprzywilejowuje kobiety ciężarne i matki
            > karmiące? Gdzie parytety dla mężczyzn w przyznawaniu opieki ojcom po
            rozwodzie?
            >
            > Jak równouprawnienie, to równouprawnienie, nieprawdaż? ;-)

            Prawdaż - tylko gdzie w tym wszystkim równa płaca za tą samą pracę (wiem, że to
            już było, ale w innym kontekście). Gdzie równe możliwości zawodowe - w sensie
            awansów, podwyżek - kiedy się na to zasługuje? Dlaczego mój kolega, który robi
            dokładnie to samo, tylko 2 razy wolniej dostaje więcej kasy? Dlaczego to
            kobieta jest pierwsza do zwolnienia? Bo ona ma jakieś "zaplecze"? Facetów jakoś
            nie wypieprza się z pracy, bo urodziło im się dziecko. Nikt ich nie szykanuje
            bo mają żonę w ciąży. Im nikt nie zadaje pytań z kim zostawią dziecko jak
            będzie chore. Im wreszcie nikt nie mówi, że sorry, kompetencje masz świetne i w
            ogóle to jesteś indealnym kandydatem, ale o tej pracy możesz zapomnieć, bo
            szukają kogoś młodszego/dyspozycyjnego/blondynki z dużym biustem a tak w ogóle
            to na tę pracę czeka stado zdesperowanych kobiet, które zgodzą się pracować za
            1/3 tego, co ty oczekujesz itd.
            Owszem, co do sądów masz rację (choć sama znam 2 samotnych ojców, którzy nie
            mieli najmniejszych problemów z przyznaniem im opieki). Ale postaraj się
            wykrzesać odrobinę obiektywizmu. Dlaczego panowie uchylają się od płacenia
            alimentów, dlaczego część z nich kompletnie nie interesuje się własnymi
            dziećmi, dlaczego niektórych ojców trzeba zmuszać, żeby spędzili z własnymi
            dziećmi choć trochę czasu? Ale to temat na inną dyskusję.

            > > W większości rodzin nadal
            > > istnieje podział na męskie i kobiece role.
            >
            > To skandaliczne! Trzeba, by zajął się tym Urząd Jarugi, który miałby prawo
            > zsyłać opornych samców do obozów reedukacyjnych! Nie może być tak, by ludzie
            w
            > rodzinie sami decydowali o tym, jak się dzielą obowiązkami - to powinno być
            > ustalone odgórnie i pilnowane przez specjalne służby... ;-)

            A tu ci jakoś nie przeszkadza nierówność. Oczywiście, jest to sprawa
            indywidualna i do ustalenia między stronami. Niemniej jednak statystycznie
            większość prac domowych spoczywa na barkach kobiet. W życiu jest coś za coś. I
            ja zajmując się domem oczekuję że facet zajmie się innym aspektem naszego
            wspólnego życia.
            >
            > > A ty proponujesz, żeby się te
            > > kobieciny zrzekły jeszcze i tego, że im facet raz na rok zafunduje kawę na
            >
            > > mieście.
            >
            > Dopóki kobieciny nie potrafią zrezygnować z darmowych kaw i z przepuszczania
            w
            > drzwiach, niech nie domagają się równouprawnienia w domu.

            Hola hola - a może zamienimy kolejność? Bo jak znam życie to twój scenariusz
            skończy się wyłącznie na tym, ze będziemy płacić za siebie, a poza tym i tak
            nic się nie zmieni.


          • Gość: sagan Re: Emancypacja WYBIÓRCZA IP: *.desy.de 06.05.03, 11:46
            maciej.k1 napisał:


            > No właśnie. Gdzie obowiązkowa służba wojskowa kobiet?

            masz racje, to skandal!!! ja chce sluzyc mojej ojczyznie
            i NIE mam prawa odbycia zasadniczej sluzby wojskowej!
            czuje sie DYSKRYMINOWANA!!!
            nie ma rownych praw, nie ma rownych obowiazkow...
            • agrafek Re: Emancypacja WYBIÓRCZA 06.05.03, 14:39
              czyżby rzeczywistość równoległa? Przecież możesz. co więcej, w przeciwieństwie
              do tępego męskiego mięsa armatniego Ty - istota doskonalsza, kobieta - trafisz
              od razu do szkoły co najmniej podoficerskiej.
              pozdrawiam.
              • Gość: sagan Re: Emancypacja WYBIÓRCZA IP: *.desy.de 06.05.03, 15:18
                ale ja nie chce byc oficerem. ja chce byc szeregowcem w
                zasadniczej sluzbie wojskowej. a tego, o ile wiem, nie
                moge
        • Gość: zula "jestesmy w ciąży" (tyrada w 1 akcie) IP: diak:* / 10.2.12.* 05.05.03, 20:06
          poprzedni post to bardzo ciekawa uwaga.

          innym ciekawym ostatno zagadnieniem jest problem "bycia w ciazy". Niektóre pary
          mówią "jesteśmy ciąży", tak jakby tatuś też miał macicę i bobasa w brzuchu. to
          jeden z tych wybiórczych aspektów równouprawnienia - skoro para przypisuje stan
          ciązy obojgu partnerom dłużej niż po zapłodnieniu, to coś tu jest nie tak. to w
          końcu kobieta odzywia, "oddycha", i odprowadza uboczne produkty metabolizmu
          dziecka, nie może palić, pic, tańczyć, jeździc na rowerze itd, wymiotuje,
          ciagle sika, jest senna, itd, i finalnie - wydaje dziecko na swiat, co jest
          rzeczą niewyobrazalna dla wielu osób obu płci (moi aussi).

          w obliczu powyzszego, ciąża ojca jest tutaj co najwyżej ciązą empatyczno-
          asystencką, tatus jest widzem spektaklu pt. ciąża, który w każdej chwili moze
          wyjść sobie z teatru, zrobic antrakcik- choćby na kawę.

          dlatego w pewnych okoliczościach nie podoba mi się liczba mnoga czasownika "byc
          w ciaży". to odbieranie kobiecie jednego z niewielu jej terytoriów, które
          pozostały nietkniete. teraz również ostatecznie zrewiduję swoje poglądy a temat
          karmenia piersią: nie zyczę sobie, zeby mój partner karmił nasze dzieci
          piersią. to jest moja działka:-)
          • ispa Re: emancypacja wybiorcza i teges... 06.05.03, 11:35
            Boze, kto tu pisal o tym ze gdy kobieta cos ugotuje to
            czy powinna zadac zaplaty za robote? Chyba bym takiej
            ugotowal glowe w tym samym garnku. Wszystko polega na
            partnerstwie i poczuciu rownowagi w braniu i dawaniu.
            Moze jak na faceta jest to dziwne ale bardzo chetnie i
            nawet dla sportu lubie robic pranie, wieszac, prasowac i
            tzw. prace domowe to dla mnie pryszcz:) OK - Kochanie cos
            ugotuje, ja przynosze mojemu Kochanie zakupy ze sklepu,
            Kochanie zmywa to ja wywierce pare otworkow itd. noo zeby
            to mialo rece i nogi:)
            • Gość: uncja Re: emancypacja wybiorcza i teges... IP: *.de.ibm.com 06.05.03, 12:52
              Bardzo ci się chwali, że pomagasz i dobrze się czujesz w partnerskim związku,
              ale wierz mi, nie jest to regułą. A przynajmniej na pewno poza dużymi miastami.
              Jak pojadę do znajomych w teren, to tam facet siedzi przy stole jak basza i
              nawet herbaty sobie sam z kuchni nie weźmie. Niedawno w widziałam w jakimś
              głupawym programie, jak facet tłumaczył, że rozwodzi się, bo czasem bywało że
              nie było obiadu jak wracał z pracy (aha - i pania sędzinę - kobietę - to
              tłumaczenie nie dziwi, ba, jest to istotny argument!). Naturalnie, żona też
              pracuje, no niby się zajmuje domem i dziećmi ale jeszcze łazi bez sensu na
              jakieś wieczorowe kursy, żeby jej z roboty nie wywalili, no ale bez przesady!!!
              Żeby nie czekać z ciepłą zupą?!

              A co do odpłatności za obiad - przeczytaj kontekst. Chodzi mi o to, że
              znakomita większość nie traktuje faktu zajmowania się domem i dziećmi
              jako "wkładu" kobiety. Generalnie mówi się potocznie "ja pracuję w firmie X, a
              moja żona NIC nie robi". Znam tylko jednego faceta, który ma pytanie o żonę
              odpowiada z dumą "moja żona pracuje w domu" - mając na myśli jego prowadzenie i
              wychowywanie trójki dzieci.
              • Gość: zula Re: emancypacja wybiorcza i teges... IP: diak:* / 10.2.12.* 06.05.03, 14:52
                moim zdaniem ten projekt jest niedopracowany z wynagrodzeniami dla gospoś. W
                USA to jest podobno jakoś logiczniej, ale nie wiem, szczerze mówiac jak, nie
                pamietam (coś z systemem emerytalnym, lub z ubezpieczeniem w sytacji rozwodu -
                ?). to się w każdym bądź razie da zrobić logicznie. bo w tej chwili to jest
                alogiczne - gosposie maja dostawać pieniądze za coś, co i tak KAŻDY w swoim
                domu MUSI zrobic, niezależnie od tego, czy pracuje, czy nie. W tej sytuacji ja
                też chcę dostać pieniądze za gotowanie obiadów moim rodzicom.
      • gwen_verdon Re: Emancypacja WYBIÓRCZA 10.05.03, 15:13
        Mój drogi, to pchaj się pierwszy tymi drzwiami i nie płać na randkach -
        chciałabym zobaczyć,jak daleko zajedziesz :)
    • Gość: doku To wyjaśnia psychologia ewolucyjna IP: *.chello.pl 11.05.03, 19:53
      Zamożność jest atrybutem mężczyzny, na który geny kobiety zwracają bardzo dużą
      uwagę. Kiedy mężczyźni rywalizują o kobietę, to popisują się swoją zamożnością -
      tak każą im ich geny. Młoda kobieta (potencjalna matka), która płaci za
      siebie, gwałci tym samym swoją naturę, tak jak mężczyzna gwałci swoją, gdy
      pozwala płacić kobiecie, której chce zrobić dziecko.
Pełna wersja