Mizogyna karykatura własna.

11.03.07, 16:15
Przychodzi tu Andreas, dopisuje się do mojego wątku poniżej, ale nie odnosi się w żaden sposób do moich poglądów. Bo zauważył tylko jedno: W równaniu podanym w sygnaturce popełniłam błąd! W związku z czym pokazuje, że zna się na fizyce. Nic to, że 'równanie' (!) dotyczy siły nieczystej i każdy średnio nawet rozgarniety człowiek płci dowolnej zidentyfikuje to jako żart: kobitkę na FF trzeba pouczyć.
Cytat z Andreasa:
>BUBU: pokazanie nam Bubu, nie ma nic wspolnego z feminizmem, po prostu
pokazalas nam niemowle. Po kobiecemu pochwalilas sie swoja wieloletnia
inwestycja.
Dlaczego umieszczenie w sygnaturce zdjęcia dziecka ma mieć cokolwiek wspólnego z feminizmem, pytam retorycznie abstrahujac od obelżywości tego stwierdzenia?
I tu wnioski, w formie pytania:
Dlaczego Andreas nie wejdzie na Joe Monster, skąd pochodzi 'równanie'? Tamtejsze dowcipy są najczęsciej mało wyrafinowane i nieśmieszne, co za pole do popisu dla Andreasa.
Dlaczego nie wejdzie na eTata, gdzie panowie podpinają sobie masowo linki ze zdjęciami dzieci, i nie zwróci uwagi jednemu z nich?
Próba odpowiedzi: Gdy facet robi żart w stylu 'siły nieczystej', mówi dowcip purenonsensowy - kobieta okazuje w tej samej sytuacji ignorancję (i to fizyki!).
Facet pokazując zdjęcie dziecka pokazuje dziecko, kobieta 'typowo po kobiecemu chwali się *wieloletnią inwestycją*'. A może nie kobieta, tylko feministka - bo to przecież nie to samo (sarkazm).
Andreasie. Nie wiem, jakie zaburzenie emocjonalne nakazało Ci pisać o 'chwaleniu się inwestycją'. Ponieważ to mnie uraziło, informuję Cię że wszystkie moje dzieci wzięły się nie z kalkulacji, lecz z miłości.
Tak bowiem mają głupie, czułostkowe kobietki i wrażliwi, o pięknym wnętrzu meżczyźni.
    • triss_merigold6 Re: Mizogyna karykatura własna. 11.03.07, 16:23
      Zdjęcia to pikuś. Ciekawe jak określić działanie panów, którzy prowadzą blogi o
      swoich dzieciach?
      Przyczepić się można do wszystkiego.
      • verte34 Re: Mizogyna karykatura własna. 11.03.07, 16:39
        Triss, nie o to mi chodzi. Partiarchat to nie tylko nierówne prawa i przemoc domowa, to również stosowanie takich podwójnych standardów: stanowczość u meżczyzny = siła, stanowczość u kobiety = babski głupi upór. Samotna kobieta to stara panna, samotny mężczyzna to dobra partia, itd, itd.
        W tym kontekście to akurat dosyć błahe, ale spójrz jakie typowe. Facet włazi na forum dla feministek żeby pouczać i demonstrować wyższość, a tylko się ośmiesza. Co pozostawiłabym bez komentarza (mizogyn jaki jest, każdy widzi), gdyby nie to jego podłe 'wieloletnia inwestycja'. Pokręcony człowiek.
        • triss_merigold6 Re: Mizogyna karykatura własna. 11.03.07, 17:29
          Zgadzam się, to dość oczywiste co piszesz.
          Niemniej z pewnego punktu widzenia potomstwo jest inwestycją zasobów, tyle, że
          w zupełnie innym ujęciu.
          Masochistyczna fascynacja mizoginów feminizmem czasem mnie nawet bawi ale
          częściej żenuje. Zapewne jakoś muszą sobie poprawiać samopoczucie.
          • verte34 Re: Mizogyna karykatura własna. 11.03.07, 18:38
            Racja, ale dlaczego nie założą sobie jakiegoś kółka graniastego, i tam we własnym gronie rozkoszują się swoją wyższością? Ja, jeżeli jakiegoś towarzystwa nie lubię i potępiam, po prostu go unikam.
            Jeżeli natomiast uważam czyjeś argumenty za szkodliwe, staram się przedstawić rzeczowo moje argumenty przeciw. Natomiast ci ludzie nie mają nawet sprecyzowanych argumentów, wiedzą tylko że im się nie podoba i mają za złe. Plus garść jakich prawd objawionych prezentowanych a propos niczego, że małe mózgi, że cośtam paznokcie, że kochamy fryzjera... strasznie to popaprane.
    • jan_stereo Re: Mizogyna karykatura własna. 11.03.07, 17:08
      verte34 napisała:

      > Facet pokazując zdjęcie dziecka pokazuje dziecko, kobieta 'typowo po kobiecemu chwali się *wieloletnią inwestycją*'. A może nie kobieta, tylko feministka - bo to przecież nie to samo (sarkazm).

      No rece opadaja, kobieta wyksztalcona a takie glupoty wypisuje, co za stereotypy niedolezne...
Pełna wersja