planicjuszniewypal
30.03.07, 00:41
Zauważyłem u części z was, coś czego nie cierpię, zresztą same deklarujecie iż
jest to krzywdzące, mianowicie:
Krzywdzącym dla was jest kiedy w dyskusji pojawia się argument, ze feministki
to sfrustrowane, brzydkie baby, które swoimi poglądami skrzywdzą swoje dzieci
- popieram, dno a nie dyskusja, z resztą całkowita bzdura.
Natomiast same kiedy mężczyzna ma poglądy odmienne od waszych- z lubością (nie
wszystkie)sugerujecie jakoby był, szczeniakiem na utrzymaniu rodziców,
nieudacznikiem, pornoonanistom.
Jesteście mądre kobitki, wiec doskonale wiecie, że działa to na facetów jak
płachta na byka, analogicznie jak na kobiety uwagi na temat jej wyglądu
zewnętrznego.
Więc mam rozumieć, że są to celowe uszczypliwości??I odpłacać pięknym za
nadobne, tak??
Druga sprawa, zgadzamy się chyba wszyscy, że kobiety i mężczyźni różnią się od
siebie. Ludzie jednak nie są jedynkowo-zerowi, a tym bardziej cechy
charakteru. Porównując to do barw, można by było powiedzieć, że ludzie nie są
biali i czarni. Cechy tez nie są białe i czarne, a przyjmują całą gamę
odcienie i natężeń, niezależnie od płci. Jeśli sumą ich jest kolor człowieka
(charakter) możemy spotkać bardziej niebieskie kobiety niż większość mężczyzn,
i bardziej różowych mężczyzn niż większość kobiet. Co nie zmienia faktu, że
grupa kobiet, postawiona obok grupy mężczyzn- zawsze będzie bardziej różowa, a
męska bardziej niebieska;) Trochę łopatologicznie i dobór kolorów tendencyjny,
ale mam nadzieje że przekaz trafił. Więc kiedy używamy statystyki pamiętajmy o
tym ;)
I nikt mi nie powie, że czarne jest czarne;)