Koleżanka - matką sukcesu załogi Cambridge.

12.04.07, 18:09
www.sport.pl/sport/1,74696,4053763.html
Jak informuje portal La Gazetty - sterniczką zwycięskiej załogi w wyścigu
wioślarskim pomiędzy uczelniami Oxfordu i Cambridge okazała się koleżanka -
Rebecca Dowbiggin.
Co więcej - wedle opinii ekspertów koleżanka okazała się być matką tego
sukcesu. Matką, która nie miała ochoty na aborcję!

Ciekaw jestem w jaki sposób sterniczka motywowała swoich zawodników ...
Wyobrażam sobie te pełne zmysłowości, rytmiczne okrzyki i pojękiwania słowa:
"Yes! Yes! Yes!", które pod koniec dystansu zastąpione zostały zapewne równie
rytmicznymi, pełnymi rozkoszy pojękiwaniami.
W takich warunkach, jakie stworzyła sterniczka Dowbiggin, koledzy przy
wiosłach nie mieli innego wyjścia, jak tylko imponująco wygrać!


Pozdrawiam
Keep Rockin'
    • pavvka Re: Koleżanka - matką sukcesu załogi Cambridge. 12.04.07, 18:14
      Coś Ci się potentegowało. "Yes! Yes! Yes!" to pojękiwał Kazio M., a zadaniem
      sternika jest rytmiczne pokrzykiwanie "raz! raz! raz!".
      • johnny-kalesony Re: Koleżanka - matką sukcesu załogi Cambridge. 12.04.07, 18:18
        Pierwsza "Yes! Yes! Yes!" pojękiwała zdaje się Meg Ryan w "When Harry met Sally" ...
        "Raz! Raz Raz!" zapewne pokrzykiwał sternik Oxfordu. Kto wie - gdyby przy
        wiosłach zasiadali koledzy Roberto Biedronia, może mieliby jakieś szanse.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • cherryhill Re: Koleżanka - matką sukcesu załogi Cambridge. 12.04.07, 18:26
          johnny-kalesony napisał:

          > Pierwsza "Yes! Yes! Yes!" pojękiwała zdaje się Meg Ryan w "When Harry met
          Sally

          czy to wtedy takze powiedziala że wszystkie jej orgazmy były udawane ;-)...

          cherry
    • piekielnica1 Re: Koleżanka - matką sukcesu załogi Cambridge. 12.04.07, 19:15
      > Ciekaw jestem w jaki sposób sterniczka motywowała swoich zawodników ...
      > Wyobrażam sobie te pełne zmysłowości, rytmiczne okrzyki i pojękiwania słowa:
      > "Yes! Yes! Yes!", które pod koniec dystansu zastąpione zostały zapewne równie
      > rytmicznymi, pełnymi rozkoszy pojękiwaniami.
      > W takich warunkach, jakie stworzyła sterniczka Dowbiggin, koledzy przy
      > wiosłach nie mieli innego wyjścia, jak tylko imponująco wygrać!


      "A odrobina estrogenu w męskiej grupie może działać na panów motywująco! Bo w
      obecności kobiety mężczyźni wspinają się na szczyty swoich możliwości. A nie
      ukrywajmy - babek w tych regatach było jak na lekarstwo: w drużynie Cambridge -
      7. Rebecca jest pierwsza od 2002 roku."


      Zamiast z godnością znieść porażkę swoich zaściankowych poglądów
      koncentrujesz się na bzdurnych komentarzach.
      Możesz pęc ze złości i bezsilności, ale "to" już się nie zatrzyma.
      Prowadzisz walkę na przegranej pozycji, ale masz jeszcze szansę by się
      przystosować i znaleźć swoje miejsce w tym nowym i trudnym dla wszystkich
      świecie.
      • johnny-kalesony Re: Koleżanka - matką sukcesu załogi Cambridge. 12.04.07, 19:36
        Najzabawniejsze porażki to te, z których przegrany nie zdaje sobie sprawy. I tak
        też zginie genderowy feminizm. Zginie wtedy, gdy do masowej świadomości dotrze
        fałsz tej ideologii. Nie ma się czym przejmować - komunizm i faszyzm do
        rupieciarni ideologii również odeszły ...
        Na tym forum nie poruszam już od jakiegoś czasu tzw. "poważnych" tematów,
        ponieważ teoria genderowa, sprawdzona tak dalece jak to tylko było możliwe
        wiarygodnym eksperymentem, okazała się jedynie ideologiczną manipulacją.
        Teraz wieść o tym fakcie musi tylko dotrzeć "pod strzechy". Tak jak urzedni "pod
        strzechy" dotarła karczemna bzdura genderyzmu.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • cherryhill Re: Koleżanka - matką sukcesu załogi Cambridge. 12.04.07, 19:58
          johnny-kalesony napisał:

          Nie ma się czym przejmować - komunizm i faszyzm do
          > rupieciarni ideologii również odeszły ...

          no nie! ręce opadają.

          Johnny stosuje technikę zaklinania rzeczywistości - ale to tylko jego pobożne
          życzenia, kto nie polapie o co chodzi i nie odnajdzie sie w nowym układzie ról
          będzie frustratem i tyle.
          Titanic tonie a johnny gra i gra...

          cherry
          • johnny-kalesony Re: Koleżanka - matką sukcesu załogi Cambridge. 12.04.07, 21:03
            Titanic feminizmu?
            O właśnie - czy słowo "Titanic" pochodzi od słowa "tit"?

            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
        • piekielnica1 Re: Koleżanka - matką sukcesu załogi Cambridge. 12.04.07, 20:03
          > Teraz wieść o tym fakcie musi tylko dotrzeć "pod strzechy".Tak jak
          > urzedni "pod strzechy" dotarła karczemna bzdura genderyzmu.

          A żyj sobie w swoim wyimaginowanym męskim światku skoro ci tam tak dobrze
Inne wątki na temat:
Pełna wersja