Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu

16.04.07, 18:02
Za "Gazeta Pomorska"

Panie się śmieją ojcom w twarz
Rozmowa z Januszem Falińskim prezesem Fundacji Ojców Pokrzywdzonych przez Sądy


Fundacja walczy o to, aby obowiązek alimentacyjny, płatny do rąk matek,
ustawał po ukończeniu osiemnastego roku życia dzieci. (Fot. Archiwum) - Czy w
Polsce potrzebna jest fundacja, która chroni ojców? Może "krzywdzenie przez
sądy" to problem ich samych?
- Sądy rodzinne w naszym kraju są sfeminizowane i dlatego dochodzi aż do
około pięćdziesięciu procent rozwodów. Jesteśmy pod względem liczby rozwodów
drugim krajem w Europie. Więcej ma tylko Ukraina. Radykalny wzrost liczby
rozwodów nastąpił przez ostatnie trzydzieści lat. W latach sześćdziesiątych
dwudziestego wieku w sądach rodzinnych zasiadało około 4 procent kobiet, a
obecnie jest ich około 98 procent. Wprost proporcjonalnie do wzrostu liczby
sędzin, wzrosła też liczba rozwodów. To o czymś świadczy. Jedyną przyczyną
tego bałaganu jest sfeminizowanie sadów. Kobiety - sędziny, same mają swoje
dzieci i są żywotnie zainteresowane, aby kazuistyka rodzinna była dla nich
przychylna. Ojcowie są w Polsce nagminnie krzywdzeni kobiety-sędziny.

- To dosyć radykalny pogląd. Nie jest pan posądzany o antyfeminizm?
- Pytano mnie o to. Nie jestem antyfeministą. To, co się obecnie dzieje nie
jest winą matek i ojców. Rodzice nie są winni. To nie jest walka o
kilkusetzłotowe alimenty, ale o często o kilkaset tysięcy, które ojcowie,
zobowiązani przez sądy, łożą dla dzieci przez kilkanaście lat. Trzeba je
płacić do momentu, kiedy dzieci się uczą w dziennych szkołach.

Zgłasza się do nas wielu ojców, którzy płacą alimenty, mając
trzydziestoletnie dzieci. Kontaktował się ze mną ojciec z Józefowa. Ma 29-
letniego syna, na którego musi łożyć. Sam ma 62 lata i emeryturę. Nie ma
żadnego kontaktu z synem, nie wie, czy syn uczy się, czy pracuje. Sądy nie
zobowiązują dzieci do informowania ich samych lub ojców o swojej aktualnej
sytuacji. Dorosłe dzieci nie muszą przedstawiać dokumentów, uprawniających do
pobierania alimentów. Są też skrajne przypadki. Michał Wiśniewski, z którym
mamy sporadyczny kontakt, płaci podobno około czterech tysięcy złotych
alimentów na dwoje dzieci a Mandaryna dodatkowo utrudnia mu kontakty z nimi.
Biorąc pod uwagę, że jego dzieci nie ukończą edukacji na szkole średniej,
może nam wyjść niebagatelna suma, około jednego miliona złotych. Matka także
zobowiązana jest do łożenia alimentów, ale często jest tak, że tylko część
alimentów wydaje na dzieci, pozostałą na siebie.

Fundacja walczy o to, aby obowiązek alimentacyjny, płatny do rąk matek,
ustawał po ukończeniu osiemnastego roku życia dzieci. Później, co pół roku,
dzieci powinny składać do sądów stosowne zaświadczenia, że alimenty jeszcze
im się należą. Kiedy ich nie dostarczą, obowiązek alimentacyjny powinien
ustawać. Powinno się to przeprowadzić na wzór obowiązku zgłaszania się
bezrobotnego po zasiłek albo ważne ubezpieczenie społeczne.

- Dążycie do zmiany prawa?
- Tak, jesteśmy zainteresowani zmianami legislacyjnymi. Chodzi głównie o
alimenty i o poprawienie kontaktów ojców z dziećmi a także o powierzanie
opieki nad dziećmi ojcom, jeżeli rozwodom winne są matki. W Polsce jest
obecnie około 3 miliony samotnych matek. Jest w takim razie tyle samo ojców
którzy nie mieszkają z dziećmi. W Polsce około 2,8 miliona ojców ma
utrudnione kontakty z dziećmi. To jest następstwem płacenia przez ojców
wysokich alimentów, bo matki, otrzymując pieniądze nie chcą, aby ojcowie
sprawdzali, czy faktycznie wydają je na dzieci. Do tego dochodzi także
niezauważane przez sądy bezrobocie. Wielu ojców nie ma pracy.

Pomimo tego, że są zarejestrowani w urzędach pracy, sędziny wyrzucają te
kwitki do kosza. Dają takim ojcom "z bomby" 400 złotych alimentów. I
automatycznie robią z nich wyrzutków społeczeństwa. Komornik siedzi im na
karku, a oni unikają pracy na umowy, pracują na czarno, bo komornik może
zabrać im 60 procent dochodów plus swoje koszty. Matki nie są zainteresowane
zarobkowaniem, bo jeśli zaczęłyby pracować, to sąd mógłby im zmniejszyć
alimenty.

To nie są jedyne zmiany, które chcemy zaproponować. Fundacja optuje za tym,
aby w sprawach rodzinnych sądy były wybierane przez społeczeństwo na
kadencje. Mogliby m.in. zasiadać w nich księża, którzy przecież nie mają
dzieci i są bezstronni lub kobiety, nie mające dzieci w okresie
alimentacyjnym, po 50 roku życia. Piszemy do ministra sprawiedliwości, Sądu
Najwyższego, ale to nie jest takie proste. Środki masowego przekazu są
nieprzychylne ojcom. Szczególnie prywatne stacje telewizyjne, które są w 70
procentach sfeminizowane, starają się bagatelizować tragiczną sytuację ojców.

- Naprawdę jest taka ciężka?
- Kiedy ojciec idzie na rozprawę, to spotyka tam tylko kobiety. Sędzinę,
protokólantkę, żonę, adwokatkę - zazwyczaj też kobietę. Często matkę albo
siostrę żony. Nawet w sekretariatach też są same kobiety. I zaczyna się
przedstawienie. Panie śmieją się ojcom w twarz. Sędzina co chwila
powtarza: "mówi pan nie na temat" albo "jeśli pan się nie uciszy, to będzie
tysiąc złotych kary". Ojcowie nie korzystają z pomocy adwokatów, bo nie mają
pieniędzy i nie stać ich na wysokie koszty obrony. Jeżeli sporadycznie
zjawiają się z obrońcami w sądach, to sędziny najczęściej wydają jeszcze
gorsze postanowienia. Zresztą adwokaci niechętnie chodzą na sprawy ojców.
Matki korzystają z pomocy obrońców w około 80 procentach spraw, bo płaci za
to strona przegrana, czyli prawie zawsze ojcowie. W Ameryce, kiedy zaczęła
rosnąć liczba rozwodów natychmiast wprowadzono w niektórych stanach
naprzemienne wychowywanie dzieci i tzw. dzielenie dzieci. Nie orzekano
alimentów, więc i liczba rozwodów spadła. W Polsce chodzi o kasę, bo sto
procent dzieci przyznawanych jest matkom. Gdyby chociaż 10 procent dzieci
oddawano pod opiekę ojcom, to matki zastanowiłyby się kilka razy, zanim
poszłyby do sądu.

- Jacy ludzie zgłaszają się do fundacji?
- To są mężczyźni z różnych warstw społecznych. O pomoc proszą zarówno
pracownicy fizyczni, jak i lekarze. Wielu jest policjantów i żołnierzy,
szczególnie tych, którzy wyjechali na misję za granicę, zostawiając żony w
kraju. Najważniejsze dla fundacji jest to, aby zapewnić im pomoc w trudnych
chwilach. Rozwody to wyjątkowo stresujące przeżycie. Moim zdaniem są gorsze
niż śmierć najbliższych osób. Już sam fakt rozmowy podtrzymuje ojców na
duchu, bo wiedzą, że nie są sami. Ojcowie wstydzą się powiedzieć o swoich
problemach kolegom, matce, ojcu. To dla nich wstyd, że nie mogą żyć w pełnych
rodzinach. A nie muszą się wstydzić, gdyż nie są winni tak dużej liczbie
rozwodów. To państwo przejęło wychowywanie dzieci w polskich rodzinach i
rozbiło je, doprowadziło do anarchii. Każda rodzina w Polsce, posiadająca
dzieci w okresie alimentacyjnym, siedzi na beczce prochu. Każdy ojciec może
być bez żadnej przyczyny z dnia na dzień wyrzucony ze swojego mieszkania.

Zadzwonił do mnie ojciec z Katowic. On waży 100 kilogramów, jego żona 48. Co
drugi dzień bije go i drapie. A taki facet nie pójdzie na policję, bo go
wyśmieją, wstydzi się. Obecnie w Polsce około 70 procent mężczyzn, mężów i
ojców nie jest szanowanych przez żony. Duży procent to pantoflarze, którzy są
bici, wyzywani, sprzątają w łazienkach, piorą i gotują. Na dodatek pokłosiem
orzecznictwa przez sędziny w sądach rodzinnych jest ujemny wzrost populacji.
Na dwoje rodziców przypada obecnie 1,2 dziecka. I pod tym względem jesteśmy
na ostatnim miejscu w Europie, ale za to w rozwodowej czołówce.

- A pan w jakiej jest sytuacji?
- Mam troje dzieci. Z małżeństwa mam 19-letniego syna, który mieszka ze mną.
Mam też dwie córki, z którymi mam utrudniony kontakt. W Polsce we większości
ojcowie nie maja wpływu na wychowanie dzieci niezależnie, czy mieszkają
razem, czy nie. W Polsce to matki są właścicielkami dzieci. Każdy nor
    • justysialek Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 18:57
      Obecnie w Polsce około 70 procent mężczyzn, mężów i
      > ojców nie jest szanowanych przez żony. Duży procent to pantoflarze, którzy są
      > bici, wyzywani, sprzątają w łazienkach, piorą i gotują.

      Ten fragment mnie szczególnie zainteresował. Fakt, że mężczyzna pierze, gotuje
      i sprząta w łazience ma być argumentem za tym, że jest tak strasznie traktowany
      i nie szanowany przez żonę, jest - o zgrozo - pantoflarzem?! Czyli jest to dla
      niego uwłaczające? Ale jak zrobi to jego żona, to już jest ok?
      No to brawo. facet nadaje się do wyższych celów, a od mycia kibla jest
      kobieta...brawo.
      • justysialek Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 18:58
        Dodam jeszcze, że reszta do mnie przemawia, przejmuję sie niesprawiedliwością w
        przyznawaniu opieki nad dziećmi i współczuję tym panom bardzo.
        • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 19:06
          justysialek napisała:

          > Dodam jeszcze, że reszta do mnie przemawia, przejmuję sie niesprawiedliwością
          w
          >
          > przyznawaniu opieki nad dziećmi i współczuję tym panom bardzo.



          ????????????????????????????????????????????????????????????????????

          Ty weź,Justysia i przeczytaj sobie dokładniej.
          • justysialek Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 19:31
            Nie dam rady , mam zapalenie spojówek i widzę tak co 3 literkę.
            Więc może trochę sobie uogólniłam wnioski, przepraszam.
      • sir.vimes Bity = sprzątający 17.04.07, 10:19
        Sprzątać w łazience to taki koszmar jak być pobitym?????

      • takete_malouma Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 14:30
        justysialek napisała:

        > > Obecnie w Polsce około 70 procent mężczyzn, mężów i
        > > ojców nie jest szanowanych przez żony. Duży procent
        > > to pantoflarze, którzy są bici, wyzywani, sprzątają
        > > w łazienkach, piorą i gotują.
        >
        > Ten fragment mnie szczególnie zainteresował.

        Spośród tych wszystkich fragmentów ten jeden. Jasne.

        > Fakt, że mężczyzna pierze, gotuje i sprząta w łazience
        > ma być argumentem za tym, że jest tak strasznie traktowany
        > i nie szanowany przez żonę, jest - o zgrozo - pantoflarzem?!

        Nic takiego nie wynika z budowy zdania.
        • bri Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 14:43
          >Duży procent to pantoflarze, którzy są bici, wyzywani, sprzątają w łazienkach,
          piorą i gotują.

          Co Twoim zdaniem wynika z budowy tego zdania?
          • takete_malouma Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 15:02
            bri napisała:

            > > Duży procent to pantoflarze, którzy są bici, wyzywani, sprzątają
            > > w łazienk ach, piorą i gotują.
            >
            > Co Twoim zdaniem wynika z budowy tego zdania?

            Rozmawiamy o tym, co z niego NIE wynika.
            • bri Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 15:21
              Ciekawa była co wg Ciebie WYNIKA z tego zdania. Ale rozumiem doskonale, że nie
              jesteś w stanie udzielić odpowiedzi ;)
    • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 19:05
      szlachcic napisał:

      > Za "Gazeta Pomorska"
      >
      > Panie się śmieją ojcom w twarz


      No i skąd on to wie?Podglądał mnie przed monitorem?



      > - Sądy rodzinne w naszym kraju są sfeminizowane i dlatego dochodzi aż do
      > około pięćdziesięciu procent rozwodów.


      Zara,zara.To znaczy tak: w sądach pracuje dużo kobiet,a kobiety (uważa
      skrzywdzony przez sąd) z założenia sa stronnicze,w związku z tym wydają wyroki
      na korzyśc kobiet (tak to zrozumiałam),a co za tym idzie,dopuszczają do
      rozwodów,bo to jest korzystne dla kobiet.Znaczy rozwody sa zasadniczo korzystne
      dla kobiet,skrzywdzony sądem uważa,oraz uważa,że nie powinno się kobietom robić
      dobrze przyzwalając na rozwód.Na razie nie wiem,dlaczego tak uważa,może dalej
      napisze.


      wzrosła też liczba rozwodów. To o czymś świadczy. Jedyną przyczyną
      > tego bałaganu jest sfeminizowanie sadów.

      Acha,nie wiem, czy pojęłam.Rozwody to bałagan,dlatego są złe same w sobie ( a
      może dlatego sa złe,że robią dobrze kobietom?)


      Nie jestem antyfeministą. To, co się obecnie dzieje nie
      > jest winą matek i ojców. Rodzice nie są winni.


      Bardzo ciekawe.


      To nie jest walka o
      > kilkusetzłotowe alimenty, ale o często o kilkaset tysięcy, które ojcowie,
      > zobowiązani przez sądy, łożą dla dzieci przez kilkanaście lat.


      No wreszcie rozumiem. Co za ból i męska krzywda!


      >
      > Zgłasza się do nas wielu ojców, którzy płacą alimenty, mając
      > trzydziestoletnie dzieci. Kontaktował się ze mną ojciec z Józefowa. Ma 29-
      > letniego syna, na którego musi łożyć. Sam ma 62 lata i emeryturę. Nie ma
      > żadnego kontaktu z synem, nie wie, czy syn uczy się, czy pracuje. Sądy nie
      > zobowiązują dzieci do informowania ich samych lub ojców o swojej aktualnej
      > sytuacji. Dorosłe dzieci nie muszą przedstawiać dokumentów, uprawniających do
      > pobierania alimentów.


      Mam poważne prZesłanki żeby twierdzić,że skrzywdzony sądem mężczyzna
      (zapomniałam godności) łże jak pies.


      >
      > Fundacja walczy o to, aby obowiązek alimentacyjny, płatny do rąk matek,
      > ustawał po ukończeniu osiemnastego roku życia dzieci. Później, co pół roku,
      > dzieci powinny składać do sądów stosowne zaświadczenia, że alimenty jeszcze
      > im się należą. Kiedy ich nie dostarczą, obowiązek alimentacyjny powinien
      > ustawać. Powinno się to przeprowadzić na wzór obowiązku zgłaszania się
      > bezrobotnego po zasiłek albo ważne ubezpieczenie społeczne.

      O ile wiem,to
      1)dziecko musi komornikowi dostarczyć zaświad czenie,że się uczy
      2)obowiązek szkolny trwa do 19 roku życia.



      W Polsce jest
      > obecnie około 3 miliony samotnych matek. Jest w takim razie tyle samo ojców
      > którzy nie mieszkają z dziećmi. W Polsce około 2,8 miliona ojców ma
      > utrudnione kontakty z dziećmi. To jest następstwem płacenia przez ojców
      > wysokich alimentów, bo matki, otrzymując pieniądze nie chcą, aby ojcowie
      > sprawdzali, czy faktycznie wydają je na dzieci.

      :)))))

      Do tego dochodzi także
      > niezauważane przez sądy bezrobocie. Wielu ojców nie ma pracy.
      >
      > Pomimo tego, że są zarejestrowani w urzędach pracy, sędziny wyrzucają te
      > kwitki do kosza. Dają takim ojcom "z bomby" 400 złotych alimentów. I
      > automatycznie robią z nich wyrzutków społeczeństwa. Komornik siedzi im na
      > karku, a oni unikają pracy na umowy, pracują na czarno, bo komornik może
      > zabrać im 60 procent dochodów plus swoje koszty. Matki nie są zainteresowane
      > zarobkowaniem, bo jeśli zaczęłyby pracować, to sąd mógłby im zmniejszyć
      > alimenty.



      Znów zaśmiałam się,jak to przewidział skrzywdzony sądem.Ta matka, co nie idzie
      do roboty,bo za 400 zł utrzyma siebie i dziecko,oczywiście,kiedy skrzywdzonemu
      nie wpadnie do głowy,żeby pracować na czarno i nie dac tych 400 zł.


      >
      > To nie są jedyne zmiany, które chcemy zaproponować. Fundacja optuje za tym,
      > aby w sprawach rodzinnych sądy były wybierane przez społeczeństwo na
      > kadencje. Mogliby m.in. zasiadać w nich księża, którzy przecież nie mają
      > dzieci i są bezstronni lub kobiety, nie mające dzieci w okresie
      > alimentacyjnym, po 50 roku życia.

      :))))))))))))))


      Piszemy do ministra sprawiedliwości, Sądu
      > Najwyższego, ale to nie jest takie proste. Środki masowego przekazu są
      > nieprzychylne ojcom. Szczególnie prywatne stacje telewizyjne, które są w 70
      > procentach sfeminizowane, starają się bagatelizować tragiczną sytuację ojców.
      >
      > - Naprawdę jest taka ciężka?
      > - Kiedy ojciec idzie na rozprawę, to spotyka tam tylko kobiety. Sędzinę,
      > protokólantkę, żonę, adwokatkę - zazwyczaj też kobietę. Często matkę albo
      > siostrę żony. Nawet w sekretariatach też są same kobiety. I zaczyna się
      > przedstawienie. Panie śmieją się ojcom w twarz. Sędzina co chwila
      > powtarza: "mówi pan nie na temat" albo "jeśli pan się nie uciszy, to będzie
      > tysiąc złotych kary".


      Jej, już nie mogę :)))))))))))))))))))))))))))


      Ojcowie nie korzystają z pomocy adwokatów, bo nie mają
      > pieniędzy i nie stać ich na wysokie koszty obrony. Jeżeli sporadycznie
      > zjawiają się z obrońcami w sądach, to sędziny najczęściej wydają jeszcze
      > gorsze postanowienia. Zresztą adwokaci niechętnie chodzą na sprawy ojców.
      > Matki korzystają z pomocy obrońców w około 80 procentach spraw, bo płaci za
      > to strona przegrana, czyli prawie zawsze ojcowie.

      o ile zrozumiałam, to jest tak:gdyby skrzywdzony wziął adwokata,toby wygrał i
      wtedy eksżona płaciłaby koszta,ale on nie bierze,więc jest skrzywdzony.


      Nie orzekano
      > alimentów, więc i liczba rozwodów spadła. W Polsce chodzi o kasę, bo sto
      > procent dzieci przyznawanych jest matkom.


      Czyżby znów skrzywdzony kłamał?


      >
      Ojcowie wstydzą się powiedzieć o swoich
      > problemach kolegom, matce, ojcu. To dla nich wstyd, że nie mogą żyć w pełnych
      > rodzinach. A nie muszą się wstydzić, gdyż nie są winni tak dużej liczbie
      > rozwodów.

      No i niezrozumiałam.To,że nie sa winni dużej liczbie,to jasne,ale rozpadowo
      własnego małżeństwa często-tak,a skrzywdzony na ten temat się nie zająknął.Nie
      taki on tępy,móżdżek pracuje.

      To państwo przejęło wychowywanie dzieci w polskich rodzinach i
      > rozbiło je, doprowadziło do anarchii.

      Kurdesz,nie wiedziałam! Niby że po rozwodzie państwo wychowuje dzieci?


      Każda rodzina w Polsce, posiadająca
      > dzieci w okresie alimentacyjnym, siedzi na beczce prochu. Każdy ojciec może
      > być bez żadnej przyczyny z dnia na dzień wyrzucony ze swojego mieszkania.

      Juz mi się nie chce śmiać,zbiera mi sie na rzygi.


      Obecnie w Polsce około 70 procent mężczyzn, mężów i
      > ojców nie jest szanowanych przez żony. Duży procent to pantoflarze, którzy są
      > bici, wyzywani, sprzątają w łazienkach, piorą i gotują.

      Chwała Bogini,że tu się urwało,bo to już dawno pzrestało być smieszne.
      • strusi_ogon Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 19:17
        Durnowata była ta wstawka o pantoflarzach, a reszta generalnie prawda - facet ma
        znikome szanse na wygranie sprawy w sądzie rodzinnym.
        • sir.vimes Sprawy o co? 17.04.07, 10:22
          Sprawy o przejęcie całości obowiązków ? Czy sprawy o NIEpłacenie?
    • anqouleme Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 19:20
      Jakie to stronnicze i jednostronne.

      Nie posiadam dzieci i nie planuje mieć dzieci.
      Ale gdybym je miała, po rozwodzie oddałabym je ojcu-ciekawe czy chetnie
      przejąłby opieke całodobowa?
      Rozumiem ze instynkt macierzyński kobiet jest silny ale mieć na głowie dzieci a
      współodpowiedzialny za ten stan posiadania samiec jest tylko dorywczo. Głupi
      układ!
      • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 19:49
        anqouleme napisała:

        > Jakie to stronnicze i jednostronne.

        A nawet i to nie,jest kłamliwe i głupie.

        Z drugiej strony oddaje nieco mentalnośc tych wodogłowców.
        Oni nie rozumieją,że mogą w domu cokolwiek zrobić,np posprzątać po sobie
        łazienkę.
        Nie rozumieją że żona może miec ich dość,a właściwie to nie dają jej prawa do
        takiej decyzji iuważają za osobistą krzywdę,kiedy jednak te żony odchodza.
        Nie rozumieją związku pomiędzy spłodzeniem dziecka a obowiązkiem jego utrzymania
        Nie rozumieja,że wymigiwanie się od płacenia alimentów to przestępstwo,nie
        widza w tym nie tylko nic złego,ale wręcz czują się skrzywdzeni,że ktos chce im
        zabrać pieniądze,żeby dac dziecku.
        Nie maja pojęcia nie tylko o pracy przy wychowaniu dziecka ale o kosztach - ten
        przykład żony, co nie idzie do pracy,bo dostaje 400zł alimentów i wydaje je na
        siebie,to nie musi być cyniczne sk..stwo,ale głupota.Z tym,że oni nie sa
        zainteresowani poznaniem prawdy.
        O ich kwalifikacjach do współżycia z drugim człowiekiem świadczy ich zachowanie
        w sądzie.Te uwagi sędzi odnoszą się przecież do ich zachowania.Wymuszania
        krzykiem,itp.Daje to pokaz tego, jak się zachowują w sytuacji różnicy zdań w
        małżeństwie.
        No i generalnie- uważają,że sędzia,jesli jest kobietą,to automatycznie staje
        się stronnicza(na rzecz kobiet).Ciekawe,czy uważają,że sędzia-mężczyzna też
        jest stronniczy(na rzecz mężczyzn),oraz ciekawe,czy to swoje przekonanie
        opierają na swoim własnym postępowaniu.
        • anqouleme Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 19:59
          Kocia-noga to działa wg zasady:
          Jeśli orzeczenie jest po myśli faceta to sąd sprawiedliwy
          Jeśli orzeczenie jest nie po myśli faceta to głupi i stronniczy sedzia-jesli
          jest tym sędzią kobieta to pada stwierdzenie o jedności jajników.
          A ja uwazam,że to instynkt macierzyński sprawia że walczymy o prawa do bycia
          rodzicem całodobowym.
          Szkoda,że tak nas natura wyposażyła.
          Wyobraż sobie,że nagle jesteś wolna jak ptak,dzieci z odpowiedzialnym,
          troskliwym samcem,twoja rola ogranicza się tylko do comiesiecznych ochłapów
          zwanych alimentami i to zasądzonymi przez sąd bo z własnej woli bys się nie
          poczuwała do partycypowania w kosztach utrzymania.W twojej świadomości istniała
          by pewnośc,że to samiec ma obowiazek wykarmic dzieci a jak ma to zrobić-nie
          twój problem!
          Ty jako osoba wolna i niezalezna bez "bagażu dzieciowego" mogłabyś sama od
          czasu do czasu zabrac dzieci na kilka godzin w miesiącu do mc donlds i pieprzyć
          bzdury jakim jesteś super rodzicem!
          Czyż to nie piekna wizja?!
          • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:08
            anqouleme napisała:


            i pieprzyć
            >
            > bzdury jakim jesteś super rodzicem!
            > Czyż to nie piekna wizja?!

            Ja to rozumiem.
            Jedna z moich kolezanek była kuratorką takiego ojca.Wygrał sprawe o opiekę nad
            synem.Trzymał go w domu,nie posyłał do szkoły,niemal nie dawał jeść.
            Za nieposyłanie do szkoły dostał kuratora.A nie posyłał,bo nie kupował synowi
            ubrań.W czasie wizyty koleżanki zaczał wrzeszczec,że on sam syna uczy, po czym
            wrzasnął na dziecko:"pokaz tej pani zeszyt!" Dziecko trzęśło się ze strachu i
            przyniosło zeszyt.Taka była pierwsza wizyta.Kolezanka wniosła sprawe przeciw
            ojcu i uprzedziła go o tym,a on jeszcze szybciej zrobił jej sprawe o
            wykorzystywanie seksualne syna.
            To takie typki.Kiedyś przeglądałam ich stronę i takich i podobnych było tam
            mnóstwo.To nie żarty.
            • takete_malouma Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 14:43
              kocia_noga napisała:

              > To takie typki.

              Obrzydliwa, seksistowska generalizacja z jednego przypadku.
        • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:01
          No i jeszcze o kłamstwach.Facet kłamie i manipuluje ordynarnie faktami.
          Np podaje liczbę samotnych matek i równa ją z liczbą ojców,którzy mają
          utrudniony kontakt z dziećmi.To i kłamstwo i manipulacja,jeden rzyg.
          Co zadziwiające, to to,ze typka traktuje się powaznie.
          A najgorsze,to że same kobiety na hasło "skrzywdzony ojciec" maluja przed
          swoimi oczyma obraz kochającego ojca któremu się stała krzywda.No i krew się w
          nich burzy,bo tyle draństwa wśród facetów, oszukuja swoje dzieci na
          pieniądzach,nie kontaktują się latami,nie dbają,a jako ojcowie i męzowie się
          nie sprawdzaja, a tu,prosze,szlachetnym i dobrym sie kłody pod nogi rzuca.No i
          chca pomóc,mówia,że one sa ;po ich stronie i nie mogą pojąć, skąd bluzgi i
          dlaczego.
          A wystarczy poczytać,co ten facet pisze.
        • strusi_ogon Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:05
          > w sądzie.Te uwagi sędzi odnoszą się przecież do ich zachowania.Wymuszania
          > krzykiem,itp.Daje to pokaz tego, jak się zachowują w sytuacji różnicy zdań w
          > małżeństwie.

          Najszczerzej i z całego serca ci zyczę, zebyś trafiła kiedyś na tak stronniczego
          rozjemcę, jacy trafiają się w sądach rodzinnych. Zobaczymy, ile wytrzymasz w
          spokoju podczas rozprawy.

          > No i generalnie- uważają,że sędzia,jesli jest kobietą,to automatycznie staje
          > się stronnicza(na rzecz kobiet).Ciekawe,czy uważają,że sędzia-mężczyzna też
          > jest stronniczy(na rzecz mężczyzn).

          Dlatego najrozsądniej by było, gdyby w sądach rodzinnych było mniej więcej po
          równo.

          • piekielnica1 Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:26
            > Dlatego najrozsądniej by było, gdyby w sądach rodzinnych było mniej więcej po
            > równo.

            Po równo - to połowa byłaby pokrzywdzona.
            W sądach rodzinnych powinny rozstrzygać istoty bezpłciowe - byłyby wtedy może
            bezstronne.

            A swoją drogą jeżeli kobieta rozstaje się z mężczyzną bo jest wybuchowym
            tyranem, nerwusem i wariatem, najpierw używa pięści a dopiero długo później,
            zadaje pytanie " i dlaczego jesteś taka beznadziejna" oczekując tylko
            potwierdzenia swojej tezy, zrobi wszystko by bezbronne dziecko nie wpadło w
            jego szpony. Średnio inteligentny sędzia pozna się natychmiast na takim
            raptusie.
            • strusi_ogon Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:39
              Z inteligencją sędzin w sądach rodzinnych bywa bardzo różnie. Polecam lekturę
              stron zajmujących się ochroną praw ojca. Przypadki bywają przeciekawe.
              • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:47
                strusi_ogon napisał:

                > Z inteligencją sędzin w sądach rodzinnych bywa bardzo różnie. Polecam lekturę
                > stron zajmujących się ochroną praw ojca. Przypadki bywają przeciekawe.


                Ja się zapoznałam i mam dobre zdanie o sędziach.
                No i jeszcze drobiazg: w sądach pracują psychologowie,badający dobro dziecka i
                wydający swoją opinię sędzi/sędziemu.
                • strusi_ogon Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:54
                  kłopot w tym, że sędzia nie zawsze kieruje się opinią psychologów. Gdyby ciąć w
                  sądzie rodzinnym każdego sędziego, ktory nie stosuje się do tych opinii,
                  kosiłoby się jak zboże. Mam w pracy kolegę - rok temu przegrał opiekę nad synem,
                  choć szanowna eks-małżonka miała problemy alkoholowe. Wystarczył glejt, że ich
                  już podobno nie ma i junior został przy ledwo wiążącej koniec z końcem mamie,
                  choć w papierach jak wół stało, że tata cały czas wywiązywał się z obowiązków
                  rodzica należycie. O!

    • lolyta Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 19:59
      Na dodatek pokłosiem
      > orzecznictwa przez sędziny w sądach rodzinnych jest ujemny wzrost populacji.
      > Na dwoje rodziców przypada obecnie 1,2 dziecka. I pod tym względem jesteśmy
      > na ostatnim miejscu w Europie, ale za to w rozwodowej czołówce.

      ja nie mam zapalenia spojowek, a mimo to nie rozumiem. To znaczy co, te
      sfeminizowane sedziewskie hordy na sile ludzi rozwodza i zabraniaja im sie
      rozmnazac, czy co?
      • justysialek Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 21:17
        lolyta napisała:
        > ja nie mam zapalenia spojowek, a mimo to nie rozumiem.

        Oj juz darujcie sobie te złośliwości. Bolą mnie gały więc nie czytałam, tylko
        przeleciałam wzrokiem tylko na tyle, że załapałam na jaki temat jest ten art.
        Zatrzymałam sie tylko na jednym fragmencie.

        Chore oczy wpływają na jakość czytania, nie na rozumienie!
        • lolyta Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 21:39
          Przewceiz to nie byla zlosliwosc w stosunku do Ciebie, tylko autorow tych
          madrosci! sorry jesli to wzielas do sie :)
          • justysialek Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 22:28
            Nie, tylko mi sie głupio trochę zrobiło, że nie doczytałam :-(

            Ciężkie jest życie ślepej feministki...
    • cherryhill Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:18
      szlachcic napisał:

      > Za "Gazeta Pomorska"

      a mnie zadziwil ten fragment:
      >W latach sześćdziesiątych
      > dwudziestego wieku w sądach rodzinnych zasiadało około 4 procent kobiet, a
      > obecnie jest ich około 98 procent. Wprost proporcjonalnie do wzrostu liczby
      > sędzin, wzrosła też liczba rozwodów.
      To o czymś świadczy. Jedyną przyczyną
      > tego bałaganu jest sfeminizowanie sadów. Kobiety - sędziny, same mają swoje
      > dzieci i są żywotnie zainteresowane, aby kazuistyka rodzinna była dla nich
      > przychylna.

      nauka pana ziobry i premiera w kwestii podważania autorytetu sądu nie idzie w
      las.

      > Zgłasza się do nas wielu ojców, którzy płacą alimenty, mając
      > trzydziestoletnie dzieci.

      to bzdura jakaś - chce do utrzymuje ale przecież nie musi

      Michał Wiśniewski, z którym
      > mamy sporadyczny kontakt, płaci podobno około czterech tysięcy złotych
      > alimentów na dwoje dzieci a Mandaryna dodatkowo utrudnia mu kontakty z nimi.

      a jak by była grzeczna i uległa to by dorzucil z patola?


      >
      > Fundacja walczy o to, aby obowiązek alimentacyjny, płatny do rąk matek,
      > ustawał po ukończeniu osiemnastego roku życia dzieci.

      bo wtedy wszystkie dzieci wyprowadzają sie z domu , nie jedzą nie korzystają z
      prądu i innych mediów ?

      Dają takim ojcom "z bomby" 400 złotych alimentów. I
      Matki nie są zainteresowane
      > zarobkowaniem, bo jeśli zaczęłyby pracować, to sąd mógłby im zmniejszyć
      > alimenty.

      czy kobieta musi wykazywac swoje zarobki jak występuje o alimenty?
      a jesli zarabia 10 000 miesięcznie to tatuś jest zwolniony z łożenia na swoje
      dzieci?
      Mogliby m.in. zasiadać w nich księża, którzy przecież nie mają
      > dzieci i są bezstronni

      acha! to sedziny sa stronnicze a ksieza nic z tych rzeczy?

      lub kobiety, nie mające dzieci w okresie alimentacyjnym, po 50 roku życia.
      to dobre!!! rozumiem że babcie! no chyba panowie nie zauważyli że zgodnie ze
      swoja teorią zakładają sobie pętle na szyję


      Rozwody to wyjątkowo stresujące przeżycie. Moim zdaniem są gorsze
      > niż śmierć najbliższych osób.

      widać pan rozwiedziony ale śmierci najbliższej osoby nie doswiadczył...
      Każdy ojciec może
      > być bez żadnej przyczyny z dnia na dzień wyrzucony ze swojego mieszkania.

      coś podobnego! do tej pory to kobiety musiały uciekac i chowac sie z dziećmi,
      czy ten pan mowi o sytuacji w Polsce?
      >
      On waży 100 kilogramów, jego żona 48. Co drugi dzień bije go i drapie.
      probuje to sobie wyobrazić...


      Na dodatek pokłosiem orzecznictwa przez sędziny w sądach rodzinnych jest ujemny
      wzrost pop...
      to mamy w koncu osoby winne niskiej dzietnosci - to kobiety sędzie!!!
      po co nam becikowe i pakiet prorodzinny wywalmy kobiety z sądów i wszystko sie
      naprawi

      wiecie co! podobnych bzdur dawno nie czytałam, ten facet zieje nienawiscia do
      kobiet

      cherry
      • strusi_ogon Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:36
        > On waży 100 kilogramów, jego żona 48. Co drugi dzień bije go i drapie.
        > probuje to sobie wyobrazić...

        Nie jest to trudne. Jeśli facet ważący kwintal w koncu nie wytrzyma i odda,
        sprzedając takiej kobiecinie bombę w twarz, ślady będą aż nadto widoczne, a
        wydarzenie momentalnie podpadnie pod przemoc w rodzinie. W to, że wcześniej w
        jego kierunku głowy małżonka pofrunęła cukiernica, bo paniusia jest
        niezrownoważona psychicznie, nikt przecież nie uwierzy.

        To jednak temat na inną bajkę - funkcjonujące w kulturze przeświadczenie "wobec
        kobiety nigdy nie wolno uzyc przemocy" - nawet jeśli zostanie to zrobione w
        samoobronie, facet momentalnie zostaje poddany ostracyzmowi.
        • cherryhill Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:52
          strusi_ogon napisał:

          > To jednak temat na inną bajkę - funkcjonujące w kulturze
          przeświadczenie "wobec
          > kobiety nigdy nie wolno uzyc przemocy" - nawet jeśli zostanie to zrobione w
          > samoobronie, facet momentalnie zostaje poddany ostracyzmowi.

          to te kobiety ofiary przemocy same sie okladają? czy moze kolezanki je tak
          traktują i wysyłają na obdukcję coby naskarżyły ze to mąż

          o czym ty mówisz??? na pewno nie o polskich realiach

          cherry
          • strusi_ogon Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 20:59
            Mówimy o dwoch innych sprawach. Facetowi, ktory pojdzie na policję, że bija go
            krasnal postury takiej, że można go czapką nakryć, nikt nie uwierzy. Oddać nie
            może, bo go od czci i wiary odsądzą. I jest w kropce.

            • piekielnica1 Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 21:09
              > krasnal postury takiej, że można go czapką nakryć, nikt nie uwierzy. Oddać nie
              > może, bo go od czci i wiary odsądzą. I jest w kropce.

              To może rączki wystarczy lekko przytrzymać krasnalkowi?
              • strusi_ogon Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 21:17
                Sytuacje hipotetyczne: A co zrobić, jeśli krasnalek zacznie gryźć? Albo jeśli
                mimo przytrzymania rączek, za kilka dni zaatakuje ponownie?

                Nb. Średnio mi się widzi, żeby mnie krasnalek obijał. Pierwszy bym krasnalka
                NIGDY nie uderzył, ale zaatakowany przez nieprowokowanego w żaden sposób
                krasnalka nie miał bym żadnych oporów, żeby go uspokoić wpasowaniem w najbliższą
                ścianę. Vim vi repellere licet, ut eleganter Ulpian definit...
                • cherryhill Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 21:29
                  strusi_ogon napisał:
                  Pierwszy bym krasnalka NIGDY nie uderzył,

                  nawet kwiatkiem ???

                  cherry
                  • strusi_ogon Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 16.04.07, 21:33
                    Nawet palemką wielkanocną
    • bitch.with.a.brain Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 00:25
      Z alimentami powinno być tak,że jeśli jedna osoba nie ma wkładu niematerialnego
      w opieke nad dzieckiem to ponosi cały koszt materialny.to znaczy,że jesli jedno
      z rodziców zapeniwa całodobową opiekę, przygotowuje posiłki, zaprowadza do
      szkoły itp to drugi rodzic ponosi wszystkie koszty utrzymania.To byłoby sprawidliwe.

      Z tmy utrzymywaniem 30letnich dzieci to jakaś bzdura.Trzeba mieć zaświadczenie o
      uczeniu się, inaczej alimenty przepadają.Rodzice mają obowiązek alimentacyjny w
      stosunku do uczących się dzieci do 26 roku życia.
      • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 08:48
        bitch.with.a.brain napisała:

        > Z alimentami powinno być tak,że jeśli jedna osoba nie ma wkładu
        niematerialnego
        > w opieke nad dzieckiem to ponosi cały koszt materialny.to znaczy,że jesli
        jedno
        > z rodziców zapeniwa całodobową opiekę, przygotowuje posiłki, zaprowadza do
        > szkoły itp to drugi rodzic ponosi wszystkie koszty utrzymania.To byłoby
        sprawid
        > liwe.
        >

        Oczywiście! To byłby równorzędny,a właściwie większy wkład w wychowanie dziecka
        niż pieniądze.

        > Z tmy utrzymywaniem 30letnich dzieci to jakaś bzdura.Trzeba mieć
        zaświadczenie
        > o
        > uczeniu się, inaczej alimenty przepadają.Rodzice mają obowiązek alimentacyjny
        w
        > stosunku do uczących się dzieci do 26 roku życia.

        Jeśli ty to wiesz, kobieta młoda niezamężna i bezdzietna,to ten cwany typek
        wytarty po sądach musi to wiedziec,a więc kłamie świadomie i to jest skandal.I
        robi się z oszustem wywiad bez żadnego komentarza.Kurde,gdzie my zyjemy!
        • bitch.with.a.brain Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 08:59
          wiem, bo mam koleżanki w takiej sytuacji.Żeby dostawać alimenty msuiały
          przedstawiac zaświadczenie,ze dalej się uczą.Do 18 rok użycia było to
          automatyczne, potem musiały potwierdzac.A i tak obowiązek alimentacyjny ustaje
          jak dziecko skończy 26 lat.To znaczy w przypadku osoby zdrowej.
        • lolyta Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 13:48
          > Jeśli ty to wiesz, kobieta młoda niezamężna i bezdzietna,to ten cwany typek
          > wytarty po sądach musi to wiedziec,a więc kłamie świadomie i to jest skandal.I
          > robi się z oszustem wywiad bez żadnego komentarza.Kurde,gdzie my zyjemy!

          no to chyba kazdy wie kto gdzies studiowal, bo albo sam byl dzieckiem
          rozwoiedzionego tatusia albo mial/ma takich kolegow/kolezanki na roku.
          Tatusiowie potrafia sie wic jak piskorze, w tym wieku zreszta to juz nie matki,
          tylko same dzieci sie zazwyczaj szarpia o swoje pieniadze, faksujac strony z
          indeksu z zaliczeniami albo dymajac na drugi koniec kraju zeby pokazac
          zaliczenia, znalam tatusia ktory domagal sie od syna studiujacego w innym
          miescie rozliczen w rodzaju kupowania zetonow telefonicznych z paragonem.
    • bri Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 09:43
      Współczuję ojcom, którym utrudniane są kontakty z dziećmi i to prawda, że sądy
      rodzinne są u nas bardzo stronnicze. Ale ten wywiad jest przezabawny.
      • takete_malouma Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 14:42
        bri napisała:

        > Współczuję ojcom, którym utrudniane są kontakty z dziećmi i
        > to prawda, że sądy rodzinne są u nas bardzo stronnicze. Ale
        > ten wywiad jest przezabawny.

        Nie można jednocześnie komuś współczuć i nim gardzić. Ponieważ pogardy raczej się nie udaje, więc udajesz współczucie.
        • bri Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 14:43
          Code Takete ;)
          • takete_malouma Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 14:53
            bri napisała:

            > Code Takete ;)

            To wyjaśnij może, księżniczko na ziarnku grochu, co cię w tym wywiadzie tak uwarło w pupcię, że aż z łaskotek ci się śmiać chciało?
            • bri Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 14:57
              Po co mam to wyjaśniać skoro i tak jesteś przekonany o moich z gruntu złych
              intencjach, rycerzu w lśniącej zbroi?
              • takete_malouma Coś ci się pomyliło 17.04.07, 15:11
                bri napisała:

                > Po co mam to wyjaśniać skoro i tak jesteś przekonany o moich z
                > gruntu złych intencjach, rycerzu w lśniącej zbroi?

                Coś ci się pomyliło. "Rycerze w lśniącej zbroi" to tacy kolesie jak Michael Flood, Hugo Schwyzer itp.
                • bri Re: Coś ci się pomyliło 17.04.07, 15:19
                  Tobie też się pomyliło jeśli chodzi o księżniczkę na ziarnku grochu.

                  I w ogóle naprawdę po co tak pleść bez sensu?
              • bene_gesserit Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 20:55
                Widzisz bri, mozesz wyjsc ze skory, ale odznaki wzorowej dobrej feministki nie
                odzyskasz, podejrzewam. Jestes taka jak inne :(
                • bri Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 18.04.07, 09:48
                  Nie mogę się z tym pogodzić ;)
                  • cherryhill Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 18.04.07, 09:58
                    bri napisała:

                    > Nie mogę się z tym pogodzić ;)

                    tylko nie zrób sobie krzywdy ;)
                    cherry
                  • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 18.04.07, 12:04
                    bri napisała:

                    > Nie mogę się z tym pogodzić ;)


                    Zaświadczę,że często się spieramy,może to coś da,z drugiej strony jednak jako
                    feministka kłamię,więc moje oświadczenie nic nie warte.Nie wiem, jak ci pomóc.
        • sir.vimes A to są te same osoby? 18.04.07, 10:46
          Można gardzić nieprzyzwoitymi ojcami i współczuć ojcom przyzwoitym. To się nie
          wyklucza.
      • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 15:11
        bri napisała:

        to prawda, że sądy
        > rodzinne są u nas bardzo stronnicze.


        Masz jakies dane,czy to tylko twoja osobista opinia?
        • kocia_noga Bri,odpowiedz 17.04.07, 15:27
          o tych sądach,bo to chyba najbardziej interesujące.Czy stronnicze sa tylko sądy
          Rodzinne i dla Nieletnich,czy tez Karne,a może tez Sądy
          Pracy,Administracyjny,Wojskowy? No i czy wszystkie sądy sa sfeminizowane? Bo
          jeśli tak, to czy to ma związek ze stronniczością i dlaczego?
        • bri Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 15:27
          W sumie to masz rację, żadnych globalnych danych nie mam. Wyciągam wnioski na
          podstawie kilku tylko osobistych relacji.
          • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 15:58
            bri napisała:

            > W sumie to masz rację, żadnych globalnych danych nie mam. Wyciągam wnioski na
            > podstawie kilku tylko osobistych relacji.

            ja też nie mam danych a moje osobiste obserwacje sa dokładnie inne.Przede
            wszystkim mam koleżankę(coprawda dawno z nia nie rozmawiałam,ale kusi mnie,żeby
            pzry okazji wizyty w pewnym miescie wpaść do niej i pogadać o tym) pracująca
            własnie w Sądzie Rodzinnym jako psycholożka od tych opinii o tym, co najlepsze
            będzie dla dziecka.Ona opowiadała mi rózne historie,nieraz dośc przerażające.
            W sumie to jej wizja problemu była taka,że najgorszym ścierwem sa
            adwokaci,wykorzystujący emocje rozwodzących się żeby wyciągnąć jaknajwięcej
            forsy.Ze szkadą dla dzieci i eksmałżonków.
            A oprócz tego mam swoje własne obserwacje,opowieści znajomych (np sędzia, który
            zadał tylko jedno pytanie żonie-a rozwód był z inicjatywy męża-mianowicie,czy
            gotowała,prała i prasowała mężowi.Odpowiedziała ,że nie, ale chciała jeszcze
            coś wyjaśnić,lecz sędzia nie pozwolił jej juz mówić, to wystarczyło).
            Oprócz tych,mam jeszcze doświadczenie z lektury strony dla roszczeniowych
            ojców,wchodziłam tam swego czasu i czytałam,na podstawie tej lektury wyrobiłam
            sobie opinię.
            No i nasi forumowi zwolennicy poglądu o tym,że kobiety sa złymi sędziami
            dostarczyli mi swoimi wypowiedziami i postawami wystarcjąco duzo
            informacji,żeby moje opinie podtzrymać.
            Acha,ja nie neguję istnienia przypadków wydania wyroków złych i krzywdzących
            ojców.Jesli takie sa, to wynikają ogólnie z ułomności sądów,a także z
            patriarchalnych stereotypów.Nasi antyfeminiści widzą to inaczej,z głębi swojej
            nienawiści do kobiet.
    • gotlama Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 16:00
      A ty czemu najlepsze kąski z tego wywiadu zostawiłeś dla siebie, zamiast
      podzielić się nimi tu na forum?
      Oj niedobry sknerusie, zaraz to za ciebie naprawię:

      "To ojcowie są gwarantem prawidłowego wychowania dzieci. Zawsze, od początku
      świata, to ojcowie decydowali o rodzinach, dzieciach i ich matkach. Tak było i
      tak napisane jest w Biblii.

      Jeszcze do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku nie było tylu rodzinnych
      tragedii. Dzieci wychowywane tylko przez matki, stają się ludźmi skazanymi na
      porażki życiowe i nieprawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwach. Wychowywane są
      na ludzi niezaradnych życiowo, roszczeniowych, dotkniętych różnego rodzaju
      patologiami społecznymi. Kobiety, nie mają predyspozycji do prawidłowego
      wychowania dzieci, mają zbyt miękkie serca, dają się manipulować przez dzieci,
      często płaczą, nie mogąc poradzić sobie z ich wychowaniem. Kobietom trzeba
      pomagać i kierować nimi. Taką rolę społeczną mają zakodowaną w genach przez
      tysiące lat."

      Szkoda, że Faliński ośmiesza tych ojców, którzy faktycznie nie zasłużyli sobie
      na swoje kłopoty.
      • kocia_noga Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 17.04.07, 16:08
        gotlama napisała:

        > Szkoda, że Faliński ośmiesza tych ojców, którzy faktycznie nie zasłużyli sobie
        > na swoje kłopoty.

        W sumie tak.
        • gotlama Re: Pan i Władca 17.04.07, 20:07
          niech sobie założy stowarzyszenie pod taką nazwą, a nie deprecjonuje uczciwych
          ojców, którym nie zależy na WŁADZY i mamonie, a na dobrych relacjach i
          kontakcie z dziećmi.
          Ja tam się nie dziwię, że jego żona odeszła, skoro traktował ją jak gorszy
          gatunek, wykonujacy pracę uwłaczającą "człowiekowi" i idiotkę, którą trzeba
          pokierować i która powina bez szemrania akceptować podane jej z wyżyn męskiej
          nieomylności "prawdy objawione" zamiast prób uzgadniania poglądów.
    • evita_duarte inny sfeminizowany zawod: 17.04.07, 21:59
      dentystka. Na pewno swoimi dzialaniami chca wyrzadzic krzywde swoim pacjentom
      • kocia_noga Re: inny sfeminizowany zawod: 18.04.07, 15:18
        A nauczycielka? Ta to dopiero tendencyjnie zaniża im oceny!
      • szlachcic Re: inny sfeminizowany zawod: 20.04.07, 21:05
        evita_duarte napisała:

        > dentystka. Na pewno swoimi dzialaniami chca wyrzadzic krzywde swoim pacjentom

        uwazasz ze w sadzie plec nie ma znaczenia?
        Tak albo nie
        • evita_duarte Re: inny sfeminizowany zawod: 20.04.07, 22:21
          Nic nie jest albo czarne albo biale.
          • szlachcic Re: inny sfeminizowany zawod: 22.04.07, 17:51
            evita_duarte napisała:

            > Nic nie jest albo czarne albo biale.

            albo rozmawiamy powaznie albo opowiadamy dyrdymaly jak Ty tu wlasnie
            nawet czesc feministek mowi ze w sadach 100% uczciwie pod tym wzgledem nie jest
            w tym przypadku jest wlasnie albo bialo albo czarno
            kobieta dostaje opieke nad dzieckiem w przypadkach gdy mezczyzna nie ma pracy,
            jest alkoholikiem niezrownowazonym psychicznie, aktualnie ze sprawa kryminalna
            w sadzie, bez mieszkania, a kobieta ma dobra dobrze platna prace, ma wielki dom
            100 milionow na koncie
            Zupelnie inaczej jest w przypadku gdy kobieta nie ma pracy, jest alkoholiczka z
            choroba psychiczna, i z wyrokiem a facet ma dom i kupe kasy i kocha dziecko
            ponad wszystko - w tym przypadku oczywiscie opieke dostaje dla odmiany tez
            kobieta
            • evita_duarte Ze az sie powtorze 22.04.07, 18:21
              Podaj mi ststystyki podajace jaki jest procent ojcow zglaszajacych chec opieki
              nad dziecmi. Dopiero z tej liczby nalezaloby policzyc ilu ja rzeczywiscie
              dostaje. Pokrzywdzeni tatusiowie wyliczja to ze wszystkich ojcow zapominajac ze
              jak ktos tej opieki nie chce to rzeczywiscie jej nie dostanie. Zas co sie tyczy
              plci sedziow i sedzi to na pewno sa takie osobniki ktore sa stronnicze i na
              pewno takie ktore sa bezsronne. Zarowno kobiety jak i mezczyzni. Dlatego nic
              nie jest albo czarne albo biale. Wszystko czego nie rozumiesz nazywasz
              dyrdymalami?
              • piekielnica1 Re: Ze az sie powtorze 22.04.07, 18:48
                evita_duarte napisała:

                > Podaj mi ststystyki podajace jaki jest procent ojcow zglaszajacych chec
                opieki
                > nad dziecmi. Dopiero z tej liczby nalezaloby policzyc ilu ja rzeczywiscie
                > dostaje.

                Mężczyźni traktują dzieci jak inne dobra, rzeczy.
                Nie mają pojęcia o więzi emocjonalnej łączącej matkę i dziecko.
                I bardzo często jest tak, że dziecko wybiera niezbyt dobrą matkę od trochę
                lepszego ojca lub babci.
                Psycholodzy i sądy o tym doskonale wiedzą.
                Często dziecko wychowywane przez naprawdę niezłego ojca wlecze przez całe życie
                syndrom dziecka porzuconego przez matkę.
              • szlachcic Re: Ze az sie powtorze 22.04.07, 20:20
                > Podaj mi ststystyki podajace jaki jest procent ojcow zglaszajacych chec
                >opieki nad dziecmi. Dopiero z tej liczby nalezaloby policzyc ilu ja
                >rzeczywiscie dostaje.

                a dlaczegom tak?
                abys zrozumiala przyklad
                ukradli mi rower, nie zglosilem policji bo po co? po co mam im statystyki
                spieprzyc
                dokladnie ta sama sytuacja jest z walka o dziecko w sadzie.
                jak ktos nie widzi szans na wygrana odpuszcza
                2 przyklad to sprawy zalozone przez ojcow, jaki procent wygrywa?

                >Nie mają pojęcia o więzi emocjonalnej łączącej matkę i dziecko.
                >I bardzo często jest tak, że dziecko wybiera niezbyt dobrą matkę od trochę
                >lepszego ojca lub babci.

                hehehe
                zawsze wiedzialem ze pranie mozgu na zebraniach feministycznych dobrze sie nie
                skonczy
                PRZECIEZ WALCZYCIE O ROWNOSC - wam feministki jak pasuje sfeminizowana strona
                zycia jest ok, jak nie pasuje chcecie rownosci i tak sobie tlumaczycie zycie i
                zawsze wychodzi na wasze
                przegram z toba siostro, wiec nie dyskutujemy dalej

                • piekielnica1 Re: Ze az sie powtorze 07.05.07, 13:31
                  > zawsze wychodzi na wasze
                  > przegram z toba siostro, wiec nie dyskutujemy dalej

                  Przykład mojego siostrzeńca może doda Ci optymizmu.

                  Od wielu lat Sąd ani razu nie powyższył mu alimentów.
                  Na każdą rozprawę zabiera ze sobą rachunki na: popdręczniki, przybory szkolne,
                  ubrania, dodatkowe lekcje angielskiego, ze szkoły tańca, za obozy i kolonie,
                  wyjazdy na narty i naukę nurkowania i co tam jeszcze w międzyczasie się wydarzy.
                  Sąd nie ma wątpliwości, że matka nie MOŻE wnieść takiego samego wkładu
                  finansowego jak ojciec i pozostawia alimenty na poziomie zasądzonym wiele lat
                  temu.
                  Siostrzeniec został ojcem w wieku młodocianym i podstawowa nauka ojcostwa jaką
                  odebrał od swojej matki była taka, by NIGDY nie powiedział złego słowa o matce
                  dziecka w jego obecności. Dziecko samo dokona oceny w odpowiednim czasie.
                  Jeżeli masz trudności z regularnym płaceniam zasądzonych ci dwustu zł, i w
                  Sądzie mówisz o matce dziecka "szmata" to ZAWSZE przegrasz.
        • gotlama Re: inny sfeminizowany zawod: 22.04.07, 19:07
          A ja zinnej beczki - co sprawiło,że cytując wywiad wyciąłeś najsmakowitsze
          zakończenie?
          Nie pasowało do wizerunku "dyskryminowanego ojca" ?
    • 1jacek Wnioski 21.04.07, 15:10
      Faceci w tych sprawach rozwodowych sami sobie sa winni w wiekszosci wypadkow. Na
      sali sadowej wychodza z pozycji roszczeniowej, wojowniczej i demonstruja
      dezaprobate dla swojej zony i jej argumentow, czesto tez z nutka grozby i
      agresji, startuja z pozycji i w przekonaniu ze zona jest ich wrogiem z ktorym
      trzeba stoczyc bitwe i wygrac. Zupelnie zapominaja ze na sali sadowej trzeba
      zaprezentowac cos z gola przeciwnego, a facet nabuzowany testosteronem,
      wybuchajacy za kazdym razem gdy zona mowi cos negatywnego o nim, to po prostu
      frajer i looser.

      Jeszcze nalezy dodac ze prawie wszystkie rozwody wynikaja z inicjatywy zon a to
      juz daje sadowi do myslenia w sposob uwarunkowany. Sedzia czy sedzina stara sie
      zobaczyc w facecie to, co sprawia ze nie mozna z nim wytrzymac w malzenstwie. W
      dodatku istnieje takie przekonanie ze zona byla zastraszana i podporzadkowana
      zlemu mezowi, a wiec gdy ona "wyrzuca z siebie dlugo skrywane bolesci" a ten
      facet przerywa jej w trakcie zeznan jakimis wstawkami, w sedziach az sie gotuje.
      • gotlama Re: Wnioski 21.04.07, 15:25
        Dla pana Falińskiego żona rzeczywiście jest kimś z kim trzeba stoczyć bitwę
        zamiast negocjować.
        Ale czego spodziewać się po kimś kto twierdzi że:
        "To ojcowie są gwarantem prawidłowego wychowania dzieci. Zawsze, od początku
        świata, to ojcowie decydowali o rodzinach, dzieciach i ich matkach. Tak było i
        tak napisane jest w Biblii.
        Jeszcze do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku nie było tylu rodzinnych
        tragedii. Dzieci wychowywane tylko przez matki, stają się ludźmi skazanymi na
        porażki życiowe i nieprawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwach. Wychowywane są
        na ludzi niezaradnych życiowo, roszczeniowych, dotkniętych różnego rodzaju
        patologiami społecznymi. Kobiety, nie mają predyspozycji do prawidłowego
        wychowania dzieci, mają zbyt miękkie serca, dają się manipulować przez dzieci,
        często płaczą, nie mogąc poradzić sobie z ich wychowaniem. Kobietom trzeba
        pomagać i kierować nimi. Taką rolę społeczną mają zakodowaną w genach przez
        tysiące lat."

        Ten cytat sobie na długo zapamiętam jako przykład sposobu myślenia tych
        "skrzywdzonych tatusiów".
        Ojcowie pokrzywdzeni przez sądy powinni "skrzywdzonych tatusiów" omijać wielkim
        łukiem.
        • jdbad Re: Wnioski 21.04.07, 15:44
          To rzeczywiście trzeba zapamiętac.
        • piekielnica1 Re: Wnioski 21.04.07, 21:11
          > Dzieci wychowywane tylko przez matki, stają się ludźmi skazanymi na
          > porażki życiowe i nieprawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwach. Wychowywane
          > są na ludzi niezaradnych życiowo, roszczeniowych, dotkniętych różnego rodzaju
          > patologiami społecznymi. Kobiety, nie mają predyspozycji do prawidłowego
          > wychowania dzieci, mają zbyt miękkie serca, dają się manipulować przez dzieci,
          > często płaczą, nie mogąc poradzić sobie z ich wychowaniem. Kobietom trzeba
          > pomagać i kierować nimi. Taką rolę społeczną mają zakodowaną w genach przez
          > tysiące lat."

          Jakoś tak bliżej nie interesowałam się sprawą walki ojców o dzieci, myślałam
          nawet czasami "o co tym kobietom chodzi, czemu utrudniają kontakty ojca z
          dziećmi?"
          Gdyby ojciec moich dzieci miał poglądy choć odrobinę zbliżone do powyższego
          cytatu poświęciłabym życie, by je ochronić przed jakimkolwiek kontaktem z tym
          człowiekiem.
          Sdz jednak wiedza co robia.
          • sauber1 Re: Wnioski 22.04.07, 10:16
            piekielnica1 napisała:

            >
            > Sdz jednak wiedza co robia.

            I tu jako mężczyzna w pełni zgadzam się z Tobą, całe szczęście że sedziowie
            analizują te kwestie i wiedzą co robią
            • mpiotr75 Re: Wnioski 06.05.07, 21:03
              Kobieta dokładnie wie,że może robić wszystko co jej się podoba a sąd i tak
              stanie po jej stronie.Przykład,jestem w trakcie rozwodu,nie mieszkam z żoną i
              dzieckiem bo musiałem się wyprowadzić.Płacę alimenty a żona chętnie korzysta z
              życia : dyskoteki,spotkania w restauracjach,wieczne zjazdy znajomych jednym
              słowem używa życia oczywiście, na jedno dziecko chce 600 zł aby mieć za co się
              bawić i obawiam się ,że tyle sąd jej zasądzi.Nie zarabiam kroci ale najbardziej
              boli mnie,że pieniądze te potrzebne są dla jej własnej zabawy.Oczywiście
              dokumentacja kosztów utrzymania dziecka to 1200 zł miesięcznie przygotowana
              profesjonalnie,brak tylko jeszcze rachunków za knajpy i itp.
              • triss_merigold6 Re: Wnioski 07.05.07, 00:09
                Aż 600 zł... niewiarygodne. Zwłaszcza poszaleć za to można po knajpach.
                Kłamiesz facet i to ordynarnie.
                600 zł to niepowalająca kwota alimentów, na utrzymanie i balowanie nie starczy.
                Żona na dyskotekach i w knajpach? Ciekawe kto w tym czasie zajmuje się
                dzieckiem, bo jakoś nie wierzę, że ty.
                Musiałeś się wyprowadzić? Lepiej napisz za co dostałeś od żony kopa, bo w to,
                że nagle znudziła jej się zabawa w dom również nie uwierzę.
                • mpiotr75 Re: Wnioski 07.05.07, 06:40
                  Do triss jakbyś zgadła,sytuacja wygląda tak,że weekendy kiedy dziecko jest ze
                  mną,żona robi to co napisałem, w ostatnią sobotę spytała wprost czy mogę zająć
                  się dzieckiem bo nie ma z kim zostawić córki a chce iść na dyskotekę. Dla mnie
                  600 zł to dużo gdybym był pewien,że pieniądze te faktycznie będą wydane na
                  utrzymanie dziecka a nie na rozrywki które nie przystają matce.
                  • kot_behemot8 Re: Wnioski 07.05.07, 08:11
                    mpiotr75 napisał:

                    > Do triss jakbyś zgadła,sytuacja wygląda tak,że weekendy kiedy dziecko jest ze
                    > mną,żona robi to co napisałem, w ostatnią sobotę spytała wprost czy mogę
                    zająć
                    > się dzieckiem bo nie ma z kim zostawić córki a chce iść na dyskotekę. Dla
                    mnie
                    > 600 zł to dużo gdybym był pewien,że pieniądze te faktycznie będą wydane na
                    > utrzymanie dziecka a nie na rozrywki które nie przystają matce.


                    A ty święty jesteś, nigdy nie zdarza ci sie wpaść do pubu czy na mecz z
                    kolegami że tak żonie tej dyskoteki żałujesz? I zrozum wreszcie człowieku, że
                    600 miesięcznie to tylko 20 zł dziennie. Jeśli tobie serio się wydaje, że w
                    miarę przyzwoite (choć skromne!!) utrzymanie dziecka to mniej niż 20 zł
                    dziennie, to znaczy że pojęcia nie masz o życiu i jego prawdziwych problemach.
                    • 1jacek Re: Wnioski 08.05.07, 15:46
                      kot_behemot8 napisała:

                      > mpiotr75 napisał:
                      >
                      > > Do triss jakbyś zgadła,sytuacja wygląda tak,że weekendy kiedy dziecko jes
                      > t ze
                      > > mną,żona robi to co napisałem, w ostatnią sobotę spytała wprost czy mogę
                      > zająć
                      > > się dzieckiem bo nie ma z kim zostawić córki a chce iść na dyskotekę. Dla
                      >
                      > mnie
                      > > 600 zł to dużo gdybym był pewien,że pieniądze te faktycznie będą wydane n
                      > a
                      > > utrzymanie dziecka a nie na rozrywki które nie przystają matce.
                      >
                      >
                      > A ty święty jesteś, nigdy nie zdarza ci sie wpaść do pubu czy na mecz z
                      > kolegami że tak żonie tej dyskoteki żałujesz? I zrozum wreszcie człowieku, że
                      > 600 miesięcznie to tylko 20 zł dziennie. Jeśli tobie serio się wydaje, że w
                      > miarę przyzwoite (choć skromne!!) utrzymanie dziecka to mniej niż 20 zł
                      > dziennie, to znaczy że pojęcia nie masz o życiu i jego prawdziwych problemach.

                      Jesli zona ma swoje mieszkanie za ktore nie placi solidnego czynszu, to
                      faktycznie 1200zl na dziecko to stanowczo za duzo, koszta sa wyliczone na jakis
                      abstrakcyjnych podstawach. 40zl dziennie?? (bo zapomnialas ze to sie dzieli pol
                      na pol)... wlasnie probuje sobie wyobrazic co i ile to dziecko musi jesc...
                      hmmm... Ja mialbym problem z wydawaniem na siebie 40zl dziennie, naprawde
                      przywyklem do luksusow, zycie za granica, rozpieszczony jestem ale 50zl dziennie
                      to ja wydaje na cala rodzine a i tak to co kupie do domu, lezy jakis czas.

                      Ale zona madrze startuje, wyskoczy z 1200 to za duzo nie zmniejszy sie ta suma z
                      wyjsciowej.
                      • sir.vimes Hłe, hłe 08.05.07, 15:57
                        w tych 40 zł dziennie mieści się koszt przedszkola czy zajęć dodatkowych,
                        proszku do prania, płynu do zmywania, prądu, gazu, wody, kredek, cifa czy innego
                        syfa do mycia kibelków, leków, kremów na słońce (dzieci cały rok trzeba
                        smarować) , maści na dziecięcy tyłek, dziecięcych środków czystości, jakichś
                        mebli czy remontów w pokoju dziecka, zabawek, książek (dzieci muszą mieć własne
                        książki , nie można ograniczać się do biblioteki), teatrów, zoo, kina, wystaw,
                        ubrań, plasteliny, modeliny, ciastoliny, wywoływania zdjęć dziecka, płyt z
                        dziecięcą muzyką i wieeeeeelu innych rzeczy. No i raz na jakiś czas czegoś
                        kompletnie zbędnego a przyjemnego.

                        Dziecko nie składa się z zawieszonego w próżni żołądka - samo jedzenie nie
                        wystarczy.
                        • kocia_noga Re: Hłe, hłe 08.05.07, 17:06
                          sir.vimes napisała:

                          >
                          > Dziecko nie składa się z zawieszonego w próżni żołądka - samo jedzenie nie
                          > wystarczy.


                          No i dlaczego niby nie liczyc godzin spędzonych na opiece nad dzieckiem?
                          Dlaczego forsa pół na pół? To krzycząca niesprawiedliwość.Opieka kosztuje.
                          • triss_merigold6 Re: Hłe, hłe 08.05.07, 17:10
                            Obowiązek alimentacyjny to również codzienna opieka nad dzieckiem. Jesli 85%
                            czasu na dziecko poświęca pani to pan powinien pokrywać 85% kosztów utrzymania.
                            • kocia_noga Re: Hłe, hłe 08.05.07, 17:14
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Obowiązek alimentacyjny to również codzienna opieka nad dzieckiem. Jesli 85%
                              > czasu na dziecko poświęca pani to pan powinien pokrywać 85% kosztów
                              utrzymania.


                              Dokładnie.
                          • sir.vimes To też, oczywiście 09.05.07, 09:05
                            zajmowanie się dzieckiem tez kosztuje.

                            Ale na pewno nie jest tak, że szanowny znikający tatuś (czy mamusia) mają płacić
                            tylko za żarełko, które dziecko spożywa (i to połowę).

                            Utrzymanie dziecka to nie tylko jedzenie - 20 zł dziennie o których mowa w wątku
                            to niezbyt wiele. 40 , o których pisze jacek - już trochę lepiej. Ale to nie są
                            żadne kaprysy i luksusy z kawiorem na śniadanie, co sugerował.
                        • 1jacek Re: Hłe, hłe 08.05.07, 20:29
                          sir.vimes napisała:

                          > w tych 40 zł dziennie mieści się koszt przedszkola czy zajęć dodatkowych,
                          > proszku do prania, płynu do zmywania, prądu, gazu, wody, kredek, cifa czy inneg
                          > o
                          > syfa do mycia kibelków, leków, kremów na słońce (dzieci cały rok trzeba
                          > smarować) , maści na dziecięcy tyłek, dziecięcych środków czystości, jakichś
                          > mebli czy remontów w pokoju dziecka, zabawek, książek (dzieci muszą mieć własne
                          > książki , nie można ograniczać się do biblioteki), teatrów, zoo, kina, wystaw,
                          > ubrań, plasteliny, modeliny, ciastoliny, wywoływania zdjęć dziecka, płyt z
                          > dziecięcą muzyką i wieeeeeelu innych rzeczy. No i raz na jakiś czas czegoś
                          > kompletnie zbędnego a przyjemnego.
                          >
                          > Dziecko nie składa się z zawieszonego w próżni żołądka - samo jedzenie nie
                          > wystarczy.

                          Dobra dobra, doliczyc tez wypada zabawkowy domek z willa za 2500zl, gokart za
                          tysiac zlotych niecaly, jakis samochod na 16tke...

                          Ale chyba cify, proszki, czynsze pokrywa matka, ktora wygrala dziecko w
                          przetargu rozwodowym... dziecko niema ubezpieczenia w postaci ojca, ani karty
                          gwarancyjnej, w wypadku usterek reklamacji nie przyjmujemy. Koszty utrzymania
                          niestety jakims cudem ten ojciec jest zmuszony pokrywac... wzamian za to moze
                          dogladac efektow wychowawczych swojej bylej ukochanej, najlepiej bedac za szyba
                          i w bezpiecznej odleglosci.
                          • gotlama Re: Hłe, hłe 08.05.07, 22:33
                            Nie chłechłaj, tylko przedstaw "kosztorys" zamiast teoretyzowania na temat
                            gokartów i innych tzw. pierdół.
                            A ja ci dopiszę o czym ISTOTNYM zapomniałeś ;)

                            Natomiast uwagi "reklamacji nie przyjmujemy" są cholernym chamstwem, biorąc pod
                            uwagę, że dziecko nie jest towarem.
                            Chyba że dla ciebie jednak towarem jest.
                            • 1jacek Re: Hłe, hłe 08.05.07, 22:59
                              gotlama napisała:

                              > Nie chłechłaj, tylko przedstaw "kosztorys" zamiast teoretyzowania na temat
                              > gokartów i innych tzw. pierdół.
                              > A ja ci dopiszę o czym ISTOTNYM zapomniałeś ;)
                              >
                              > Natomiast uwagi "reklamacji nie przyjmujemy" są cholernym chamstwem, biorąc pod
                              > uwagę, że dziecko nie jest towarem.
                              > Chyba że dla ciebie jednak towarem jest.

                              Te alimenty i ogolnie dyskusja w klimacie materialistycznym tak strasznie to
                              uprzedmiotawiaja.
                              Ja wiem na przyklad ze ludzie rozstaja sie z naprawde rzeczowych problemow,a
                              traca na tym uczucia, wiezi, no i dziecko ktoremu nie kupi sie lepszego tatusia
                              • sir.vimes Re: Hłe, hłe 09.05.07, 09:09
                                "no i dziecko ktoremu nie kupi sie lepszego tatusia"

                                Taki, który uważa, że dziecko jest towarem i nawet nie wie , ze nie tylko żarcie
                                jest potomstwu potrzebne to z pewnością nie jest LEPSZY tatuś.
                                • 1jacek Re: Hłe, hłe 09.05.07, 14:43
                                  sir.vimes napisała:

                                  > "no i dziecko ktoremu nie kupi sie lepszego tatusia"
                                  >
                                  > Taki, który uważa, że dziecko jest towarem i nawet nie wie , ze nie tylko żarci
                                  > e
                                  > jest potomstwu potrzebne to z pewnością nie jest LEPSZY tatuś.

                                  Kurde, ironizuje sobie ze robicie z dziecka towar ktory trzeba ciagle oddawac do
                                  naprawy, konserwacji i wyliczacie koszta. No nie widzisz ze sie napieprzam?...
                                  otworzcie swe chlonne umysly.
                                  • kot_behemot8 Re: Hłe, hłe 09.05.07, 15:05
                                    1jacek napisał:

                                    > Kurde, ironizuje sobie ze robicie z dziecka towar ktory trzeba ciagle oddawac
                                    d
                                    > o
                                    > naprawy, konserwacji i wyliczacie koszta. No nie widzisz ze sie napieprzam?...
                                    > otworzcie swe chlonne umysly.


                                    I vice versa kolego. Otwórz swój chłonny umysł i zauważ, że skoro tak ci
                                    przeszkadza wyliczanie co ile kosztuje, to nie powinieneś sie tak chandryczyc o
                                    kwotę alimentów - tylko z anielskim usmiechem, doceniając podmiotowość dziecka
                                    tudziez nadrzędność jego potrzeb, zwyczajnie uznac ze trzeba ruszyć tyłek i
                                    zarobic tyle by starczyło;)
                                    • 1jacek Re: Hłe, hłe 09.05.07, 16:23
                                      kot_behemot8 napisała:

                                      > I vice versa kolego. Otwórz swój chłonny umysł i zauważ, że skoro tak ci
                                      > przeszkadza wyliczanie co ile kosztuje, to nie powinieneś sie tak chandryczyc o
                                      >
                                      > kwotę alimentów - tylko z anielskim usmiechem, doceniając podmiotowość dziecka
                                      > tudziez nadrzędność jego potrzeb, zwyczajnie uznac ze trzeba ruszyć tyłek i
                                      > zarobic tyle by starczyło;)

                                      No niewiem ziomus, bo ja tu chcialem co nieco o kwestiach innych posciemniac ale
                                      pewnie sie nie da.

                                      Bo wiesz, znam duzo bogatych nieszczesliwych dzieciakow. Depresja, sklonnosci
                                      samobojcze itd. a te biedne obdartusy biegaja i sie smieja... no i jak sie tu
                                      zgodzic z tym ze pieniadze daja dziecku szczescie?
                                      • kot_behemot8 Re: Hłe, hłe 09.05.07, 20:17
                                        A te obdarte to są szczęśliwe z racji obdartości czy może z racji posiadania
                                        dwojga kochających rodziców poswięcających im swój wolny czas i uwagę - w
                                        przeciwieństwie do dzieci których ojcowie cały swój czas przeznaczają na
                                        dowalanie mamusi w w sądzie a mamusia na pracę na półtora etatu bo z groszowych
                                        alimentów dziecka nie utrzyma?
                                        • 1jacek Re: Hłe, hłe 09.05.07, 22:53
                                          kot_behemot8 napisała:

                                          > A te obdarte to są szczęśliwe z racji obdartości czy może z racji posiadania
                                          > dwojga kochających rodziców poswięcających im swój wolny czas i uwagę - w
                                          > przeciwieństwie do dzieci których ojcowie cały swój czas przeznaczają na
                                          > dowalanie mamusi w w sądzie a mamusia na pracę na półtora etatu bo z groszowych
                                          >
                                          > alimentów dziecka nie utrzyma?

                                          Hmmm, ostania osoba z takim klimatem (mloda dziewczyna) - dwoje kochajacych sie
                                          rodzicow non-stop w pracy.
                                  • sir.vimes Poświatą księżyca dziecko nie wyżyje 09.05.07, 15:13
                                    ani tatusiną miłością.
                                    Wychowanie dziecka wymaga KOSZTÓW - i nie ma w tym niczego zabawnego.

                                    Ale BARDZO ŚMIESZNE jest twoje bujanie w obłokach i dziwienie się, że dziecku
                                    trzeba czegoś poza ochłapem najtańszego żarcia, że trzeba mu prać i sprzątać ,
                                    leczyć i dbać o rozwój. I , że pochłania to REALNY CZAS I REALNE PIENIĄDZE.


                                    "> Kurde, ironizuje sobie ze robicie z dziecka towar ktory trzeba ciagle oddawac d
                                    > o
                                    > naprawy, konserwacji i wyliczacie koszta."

                                    • 1jacek Re: Poświatą księżyca dziecko nie wyżyje 09.05.07, 16:25
                                      sir.vimes napisała:

                                      > ani tatusiną miłością.
                                      > Wychowanie dziecka wymaga KOSZTÓW - i nie ma w tym niczego zabawnego.
                                      >
                                      > Ale BARDZO ŚMIESZNE jest twoje bujanie w obłokach i dziwienie się, że dziecku
                                      > trzeba czegoś poza ochłapem najtańszego żarcia, że trzeba mu prać i sprzątać ,
                                      > leczyć i dbać o rozwój. I , że pochłania to REALNY CZAS I REALNE PIENIĄDZE.

                                      Zawiesilas sie na tych pieniadzach... no dobra, niech bedzie - postawilas na
                                      swoim. Wygralas. $$
                          • sir.vimes A czemu? 09.05.07, 09:07
                            "Ale chyba cify, proszki, czynsze pokrywa matka, ktora wygrala dziecko w
                            przetargu rozwodowym... "

                            A to czemu?

                            A jeżeli tatuś tak pragnie być mocno zaangażowany w dbanie o dziecko - niech
                            bierze wór z brudami i pierze dziecięce ciuszki. To ważna część opieki nad
                            dzieckiem.
                            • 1jacek Re: A czemu? 09.05.07, 14:49
                              sir.vimes napisała:

                              > "Ale chyba cify, proszki, czynsze pokrywa matka, ktora wygrala dziecko w
                              > przetargu rozwodowym... "
                              >
                              > A to czemu?
                              >
                              > A jeżeli tatuś tak pragnie być mocno zaangażowany w dbanie o dziecko - niech
                              > bierze wór z brudami i pierze dziecięce ciuszki. To ważna część opieki nad
                              > dzieckiem.

                              Eee tam, tatus przegral dziecko droga licytacji sadowej i ma w dupie i dziecko i
                              mamusie... face the truth!
                              Mamusia za to samych kokosow nie wygrala, wiedziala o co walczyla. No chyba ze
                              to dziecko bylo droga ciagniecia losow i krotszy patyczek wyciagnela, to w takim
                              wypadku faktycznie na ojca trza wskoczyc, niech se nie mysli ze wygral.
                              • kot_behemot8 Re: A czemu? 09.05.07, 15:09
                                1jacek napisał:

                                >
                                > Eee tam, tatus przegral dziecko droga licytacji sadowej i ma w dupie i
                                dziecko
                                > i
                                > mamusie... face the truth!
                                > Mamusia za to samych kokosow nie wygrala, wiedziala o co walczyla. No chyba ze
                                > to dziecko bylo droga ciagniecia losow i krotszy patyczek wyciagnela, to w
                                taki
                                > m
                                > wypadku faktycznie na ojca trza wskoczyc, niech se nie mysli ze wygral.


                                Trudno wyczuć o co ci w końcu chodzi, więc napisze tylko coś bardzo oczywistego
                                czego ty sobie raczej nie uświadamiasz:
                                Koszty opieki nad dzieckiem zgodnie z krio ponoszą OBOJE rodzice PO RÓWNO.
                                A koszty opieki to zarówno pieniądze na zakup jedzenia jak i koszt
                                przygotowania tego jedzenia - czas poswięcony na zakupy i gotowanie, gaz do
                                kuchenki, woda do zmywania i zif do szorowania zlewu.
                                Teraz jasne?
                                • 1jacek Re: A czemu? 09.05.07, 16:36
                                  kot_behemot8 napisała:

                                  > Trudno wyczuć o co ci w końcu chodzi, więc napisze tylko coś bardzo oczywistego
                                  >
                                  > czego ty sobie raczej nie uświadamiasz:
                                  > Koszty opieki nad dzieckiem zgodnie z krio ponoszą OBOJE rodzice PO RÓWNO.
                                  > A koszty opieki to zarówno pieniądze na zakup jedzenia jak i koszt
                                  > przygotowania tego jedzenia - czas poswięcony na zakupy i gotowanie, gaz do
                                  > kuchenki, woda do zmywania i zif do szorowania zlewu.
                                  > Teraz jasne?

                                  No niewiem, a jak wycenimy te jasne strony ksiezyca, wiesz - smiech dziecka,
                                  odglos tuptajacych stupek o posadzke, glupia slodka ciekawosc swiata,
                                  przyjemnosc jaka niesie przytulanie brzdaca, satysfakcje jaka daje to ze takie
                                  bobo tak strasznie cie kocha, wewnetrzny spokoj jaki niesie ze soba swiadomosc
                                  oto ze jest ta jedyna istotka na calym swiecie dla ktorej jestes najwazniejszym
                                  czlowiekiem na ziemi... moze wedlug stawki terapii psychiatrycznej?
                                  dlugoletniego pobytu w sanatorium, hmmmm, a moze to tak jak podroz dookola swiata?
                                  Czy ex zona pokryje koszta terapii jakim bedzie musial sie poddac ex ojciec
                                  odrzucony przez rodzine? Odwyki, psychotropy i tak dalej... no chyba ze to juz
                                  ta plugawa strona tematu.
                                  • sir.vimes Re: A czemu? 09.05.07, 17:18
                                    Może przeliczmy te rozkosze na godziny?

                                    Pracując, zajmując się domem w którym mieszka dziecko na same rozkosze nie
                                    zostaje tak wiele czasu, jak starasz się udowodnić. Na słodki uśmiech bobo
                                    opiekująca się nim na codzień osoba musi harować długie godziny.
                                    Wychowywanie dziecka to nie tylko zabawa.
                                    Dorośniesz, to zrozumiesz.
                                    • 1jacek Re: A czemu? 09.05.07, 17:33
                                      sir.vimes napisała:

                                      > Może przeliczmy te rozkosze na godziny?
                                      >
                                      > Pracując, zajmując się domem w którym mieszka dziecko na same rozkosze nie
                                      > zostaje tak wiele czasu, jak starasz się udowodnić. Na słodki uśmiech bobo
                                      > opiekująca się nim na codzień osoba musi harować długie godziny.
                                      > Wychowywanie dziecka to nie tylko zabawa.
                                      > Dorośniesz, to zrozumiesz.

                                      Na moment zapomnialem o tym mesjanizmie, przepraszam.
                                      • sir.vimes Re: A czemu? 09.05.07, 17:34
                                        o TYM mesjanizmie? Którym, przybliż mi?
                                        • 1jacek Re: A czemu? 09.05.07, 18:03
                                          sir.vimes napisała:

                                          > o TYM mesjanizmie? Którym, przybliż mi?

                                          Takie meczennictwo wszedzie gdzie sie da takie cos zobaczyc. Skupianie sie na
                                          trudach i mekach zycia codziennego, jako srodek do odkupienia i zbawienia. To
                                          takie polskie...
                                          • sir.vimes Re: A czemu? 09.05.07, 18:15
                                            Dla ciebie rzeczy trudne są tożsame z umęczeniem i torturą.


                                            • 1jacek Re: A czemu? 09.05.07, 18:18
                                              sir.vimes napisała:

                                              > Dla ciebie rzeczy trudne są tożsame z umęczeniem i torturą.

                                              To jak jest? radosc pomimo trudow, czy trudy pomimo radosci?
                                  • lolyta Re: A czemu? 09.05.07, 17:21
                                    > No niewiem, a jak wycenimy te jasne strony ksiezyca, wiesz - smiech dziecka,
                                    > odglos tuptajacych stupek o posadzke, glupia slodka ciekawosc swiata,

                                    hehe w takim razie ciekawe dlaczego babysitters sa takie drogie, przecxiez
                                    slodki smiech i tupocik powinny im wystrczyc za wynagrodzenie, co ja mowie, one
                                    powinny doplacac za mozliwosc zajmowania sie takim sludkim cudem!
                                    • 1jacek Re: A czemu? 09.05.07, 17:25
                                      lolyta napisała:

                                      > > No niewiem, a jak wycenimy te jasne strony ksiezyca, wiesz - smiech dziec
                                      > ka,
                                      > > odglos tuptajacych stupek o posadzke, glupia slodka ciekawosc swiata,
                                      >
                                      > hehe w takim razie ciekawe dlaczego babysitters sa takie drogie, przecxiez
                                      > slodki smiech i tupocik powinny im wystrczyc za wynagrodzenie, co ja mowie, one
                                      > powinny doplacac za mozliwosc zajmowania sie takim sludkim cudem!

                                      No dokladnie :)
                                      • lolyta Re: A czemu? 09.05.07, 20:16
                                        > No dokladnie :)

                                        czyli ojcowie powinni sie zajmowac dziecmi i placic alimenty matkom, pozbawionym
                                        tej mozliwosci. I bedzie fair.
                                        • 1jacek Re: A czemu? 09.05.07, 22:20
                                          lolyta napisała:

                                          > > No dokladnie :)
                                          >
                                          > czyli ojcowie powinni sie zajmowac dziecmi i placic alimenty matkom, pozbawiony
                                          > m
                                          > tej mozliwosci. I bedzie fair.

                                          Na imprezki kieszonkowe? Sounds fair enough :)
                              • sir.vimes I widać jak mu zależało 09.05.07, 15:14
                                "Eee tam, tatus przegral dziecko droga licytacji sadowej i ma w dupie i dziecko i
                                mamusie... "

                                No właśnie.
                                • 1jacek Re: I widać jak mu zależało 09.05.07, 16:37
                                  sir.vimes napisała:

                                  > "Eee tam, tatus przegral dziecko droga licytacji sadowej i ma w dupie i dziecko
                                  > i
                                  > mamusie... "
                                  >
                                  > No właśnie.

                                  Sie poddal normalnie i uciekl w poczuciu ponizenia. Smierc frajerom?
                                  • sir.vimes Re: I widać jak mu zależało 09.05.07, 17:16
                                    Uciekł od dziecka?

                                    Żaden z niego tatuś - tylko zwykły tchórz i asekurant.
                                    Normalny mężczyzna USTALA, ROZMAWIA, NEGOCJUJE z byłą partnerką. Próbuje pokonać
                                    jej opory (zrozumiałe, jeżeli to on był winien rozpadu małżeństwa). Wie, że
                                    nadal jest ojcem - że ciąży na nim wielka odpowiedzialność i wiele OBOWIĄZKÓW.
                                    NIEKOCHAJĄCY dziecka tchórz ucieka.
                                    • 1jacek Re: I widać jak mu zależało 09.05.07, 17:57
                                      sir.vimes napisała:

                                      > Uciekł od dziecka?
                                      >
                                      > Żaden z niego tatuś - tylko zwykły tchórz i asekurant.
                                      > Normalny mężczyzna USTALA, ROZMAWIA, NEGOCJUJE z byłą partnerką. Próbuje pokona
                                      > ć
                                      > jej opory (zrozumiałe, jeżeli to on był winien rozpadu małżeństwa).

                                      Kto powiedzial ze partnerka normalna?

                                      > Wie, że
                                      > nadal jest ojcem - że ciąży na nim wielka odpowiedzialność i wiele OBOWIĄZKÓW.
                                      > NIEKOCHAJĄCY dziecka tchórz ucieka.

                                      Wiesz co charakteryzuje neurotykow? "musze, powinienem, mam taki obowiazek".
                                      Wiesz kto to sa neurotycy? to ludzie chorzy psychicznie, uposledzeni w kwestii
                                      odczuwania przyjemnosci z zycia.
                                      • sir.vimes Re: I widać jak mu zależało 20.05.07, 12:16
                                        Asekuranctwo i tchórzostwo to przyjemność?

                                        Nie dla każdego. Na szczęście.
                                        • 1jacek Re: I widać jak mu zależało 20.05.07, 12:46
                                          sir.vimes napisała:

                                          > Asekuranctwo i tchórzostwo to przyjemność?
                                          >
                                          > Nie dla każdego. Na szczęście.

                                          Pilem do:
                                          > Wie, że nadal jest ojcem - że ciąży na nim wielka odpowiedzialność i wiele
                                          > OBOWIĄZKÓW. <----

                                          Takie podejscie do zycia i ogolnie czegokolwiek z miejsca warunkuje nerwowke i
                                          typowo polski klimat ciezkiej egzystencji w ktorej czlowiek robi wszystko wbrew
                                          sobie poswiecajac sie dla idei obowiazku i wymuszonej odpowiedzialnosci.
                                          Odbiegajac od tematu, czepiam sie tego elementu i wskazuje na niego jako cos z
                                          gola negatywnego. Cos burzacego w ludzkiej mentalnosci jakikolwiek spokoj i
                                          przyjemnosc z tworzenia szczesliwej rodziny w ktorej radosc sprawia dbanie o to
                                          wspomniane dziecko, patrzenie jak dorasta i uczy sie wszystkiego, satysfakcje i
                                          spelnienie z faktu ze wychowuje sie mlodego czlowieka... <-
                                          • sir.vimes Re: I widać jak mu zależało 22.05.07, 22:01
                                            dla idei obowiazku i wymuszonej odpowiedzialnosci.

                                            Dla jednego wymuszona , dla normalnego - normalna.
                                            • 1jacek Re: I widać jak mu zależało 24.05.07, 01:15
                                              sir.vimes napisała:

                                              > dla idei obowiazku i wymuszonej odpowiedzialnosci.
                                              >
                                              > Dla jednego wymuszona , dla normalnego - normalna.

                                              Jak tam chcesz, niewolniku
                                              • sir.vimes Re: I widać jak mu zależało 24.05.07, 09:04
                                                I tu jest klucz do sprawy.

                                                Proletariusz zawsze pojmuje obowiązki w kategorii męczarni, przymusu, galer,
                                                niewolnictwa...
                                                • sir.vimes Re: I widać jak mu zależało 24.05.07, 09:06
                                                  A jednocześnie ZAWCZASU nie dostrzega ewentualnych konsekwencji swoich czynów. I
                                                  dlatego później może mieć dylematy - których ja zupełnie nie mam.
                      • piekielnica1 Re: Wnioski 08.05.07, 17:25
                        1jacek napisał:

                        > Jesli zona ma swoje mieszkanie za ktore nie placi solidnego czynszu, to
                        > faktycznie 1200zl na dziecko to stanowczo za duzo, koszta sa wyliczone na
                        jakis
                        > abstrakcyjnych podstawach. 40zl dziennie?? (bo zapomnialas ze to sie dzieli
                        pol
                        > na pol)... wlasnie probuje sobie wyobrazic co i ile to dziecko musi jesc...


                        ile to dziecko musi jesc...

                        To taka jest twoja wiedza o wychowywanu dzieci i ich potrzebach?

                        Pewnie ciebie wychowywano ograniczając się do napychania ci tylko żołądeka.

                        Samej pracy potrzebnej TYLKO do napchnięcia tego żołądka już nie wyceniłeś, nie
                        wspominając o innych pracach i wysiłkach ( ale przecież nic o tym nie wiesz )
                        • triss_merigold6 Re: Wnioski 08.05.07, 17:33
                          Po co polemizować z kimś kto nie ma bladego pojęcia o kosztach utrzymania
                          dziecka?
                          • bene_gesserit Re: Wnioski 08.05.07, 17:43
                            Sadzicie faceta wg kryteriow ze swojej rzeczywistosci. A facet byc moze zarabia
                            1200 na reke, albo i tyle nie, mieszkanie musi wynajmowac itd. Znam rodziny, w
                            ktorych 10 zl dziennie na dziecko to marzenie scietej glowy. Dzieci nie chodza
                            na zajecia platne, moga zapomniec o tenisie, jezdzie konnej, sztukach walki,
                            nauce jezykow, frykasach do jedzenia, regularnych kontrolach lekarskich i
                            dentystycznych. Takich ludzi w Polsce jest mnostwo. I to mnostwo ma dzieci,
                            ktorych rzeczywistosc wyglada wlasnie tak.

                            Byc moze ten facet pochodzi wlasnie z takiej ubogiej warstwy spolecznej - z
                            czego tu sie smiac i co wydrwiwac?
                            • piekielnica1 Re: Wnioski 08.05.07, 18:06
                              > Byc moze ten facet pochodzi wlasnie z takiej ubogiej warstwy spolecznej - z
                              > czego tu sie smiac i co wydrwiwac?

                              Często tak bywa, ale nie w wysokości alimentów leży problem.
                              Facet żyje ze świadomością, że jego alimenty rozwiązują problem i wydaje mu
                              się, że sprawiedliwie będzie jeżeli matka dołoży równo co do złotowki.
                              Nie liczy nieprzespanych nocy z niemowlakiem, trudu codziennej opieki, opieki
                              nad dzieckiem chorym i w związku z tym marudnym, itd, itp, ( tłumaczenie
                              dlaczego tatuś już trzeci raz nie przyszedł, cociaż obiecywał).
                              Wszystkie matki wiedzą, że małe dziecko to nieustająca uwaga i zaangażowanie.
                              A taki dupek żąda równych wpłat finansowych siedząc sobie z nową laską w jakimś
                              pubie, w najgorszym wypadku.
                              • bene_gesserit Re: Wnioski 08.05.07, 18:08
                                Trudno powiedziec, co robi 'ten dupek', jak raczylas go nazwac. Mi byloby
                                trudno tak kategorycznie osadzac sytuacje, ktorej nie znam, i na to chcialam
                                zwrocic uwage. A - nie rozumiem, czemu matce nalezy sie jakies wynagrodzenie za
                                bycie matka od ojca. Mozesz to jakos wyluszczyc jasniej?
                                • piekielnica1 Re: Wnioski 08.05.07, 18:26
                                  > A - nie rozumiem, czemu matce nalezy sie jakies wynagrodzenie za
                                  > bycie matka od ojca. Mozesz to jakos wyluszczyc jasniej?

                                  To jest polemika z poglądem tatusia, że jeżeli on daje sześcset - to matka też
                                  sześćset + te wszystkie obowiązki.
                                  Zwłaszcza, że delikwent nie wie czym jest opieka nad dzieckiem, lub dziećmi.
                                  Zwykle wydaje mu się, że kobieta z tych marnych groszy finansuje swoje
                                  rozwiązłe rozrywki.
                                  Dla jasności - nie korzysytam, ani nie korzystałam z alimentów, ale znam
                                  matki, które mają z tym duży problem.
                                  A jeszcze większy z wyegzekwowaniem od ojca kontaktów z dzieckiem.
                                  Najtrudniej jest wyjaśnić dziecku, że tatuś je kocha chociaż zapomniał przysłać
                                  pieniądze, przyjść w wyznaczonym terminie, czy zadzwonić w dniu urodzin.

                                • triss_merigold6 Re: Wnioski 08.05.07, 18:50
                                  Nie masz dzieci, prawda? Wyjaśnię Ci przystępnie: KRiO mówi, że obowiązek
                                  alimentacyjny może być realizowany także w formie bezpośredniej opieki nad
                                  dzieckiem więc jeśli tę bezpośrednią opiekę w 80-90% sprawuje matka to tatuś ma
                                  łożyć na utrzymanie dziecka. Jeśli na skutek opieki nad dzieckiem matka nie
                                  może podjąć pracy to tatuś powinien łożyć również na nią.
                                  Utrzymanie dziecka to nie tylko stawka żywieniowa ale także prąd, gaz, część
                                  czynszu, przedszkolne/szkolne opłaty, koszty wszystkich wyjazdów i dziecięcych
                                  atrakcji, ubranie, buty, bielizna, zabawki, książki etc. To również koszt
                                  wózka, łóżeczka, fotelika samochodowego.
                                  Jesli facet zarabia 1200 zł to jest to JEGO problem. Panu nieobarczonemu
                                  codzienną opieką znacznie łatwiej znaleźć pracę za lepsze pieniądze niż
                                  kobiecie.
                                  • 1jacek Re: Wnioski 08.05.07, 21:01
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Nie masz dzieci, prawda? Wyjaśnię Ci przystępnie: KRiO mówi, że obowiązek
                                    > alimentacyjny może być realizowany także w formie bezpośredniej opieki nad
                                    > dzieckiem więc jeśli tę bezpośrednią opiekę w 80-90% sprawuje matka to tatuś ma
                                    >
                                    > łożyć na utrzymanie dziecka. Jeśli na skutek opieki nad dzieckiem matka nie
                                    > może podjąć pracy to tatuś powinien łożyć również na nią.
                                    > Utrzymanie dziecka to nie tylko stawka żywieniowa ale także prąd, gaz, część
                                    > czynszu, przedszkolne/szkolne opłaty, koszty wszystkich wyjazdów i dziecięcych
                                    > atrakcji, ubranie, buty, bielizna, zabawki, książki etc. To również koszt
                                    > wózka, łóżeczka, fotelika samochodowego.
                                    > Jesli facet zarabia 1200 zł to jest to JEGO problem. Panu nieobarczonemu
                                    > codzienną opieką znacznie łatwiej znaleźć pracę za lepsze pieniądze niż
                                    > kobiecie.

                                    A to wszystko ma robic z powodu poczucia winy za posiadanie penisa?
                                    To kobieta zawsze chce tego rozwodu, facet jakos daje rade, mimo wszystko... nie
                                    unosi sie urazona duma, godnoscia itd i nie rzada z tego powodu rozwodu
                                    • triss_merigold6 Re: Wnioski 08.05.07, 23:33
                                      Rozwodu żąda osoba, której jest mniej wygodnie w danym układzie.;)

                                      Nie widzę tu winy za posiadanie penisa tylko realia rynku pracy. Kobieta z
                                      niemowlakiem w domu jest mniej dyspozycyjna i częściej bierze zwolnienia niż
                                      facet bez dziecka non stop. Nie mówiąc o tym, że praca na zmiany czy nocna
                                      odpada całkowicie.
                                    • karolana Re: Wnioski 09.05.07, 13:25
                                      > To kobieta zawsze chce tego rozwodu, facet jakos daje rade, mimo wszystko... ni
                                      > e
                                      > unosi sie urazona duma, godnoscia itd i nie rzada z tego powodu rozwodu

                                      przeeestań... ZAWSZE?? masz na to jakieś dowody? faceci nigdy nie wnoszą pozwów?
                                      • 1jacek Re: Wnioski 09.05.07, 15:40
                                        karolana napisała:

                                        > > To kobieta zawsze chce tego rozwodu, facet jakos daje rade, mimo wszystko
                                        > ... ni
                                        > > e
                                        > > unosi sie urazona duma, godnoscia itd i nie rzada z tego powodu rozwodu
                                        >
                                        > przeeestań... ZAWSZE?? masz na to jakieś dowody? faceci nigdy nie wnoszą pozwów
                                        > ?

                                        Ziemia jest okragla, facet ma penisa, a i to kobieta najczesciej wnosi o rozwod.
                                        Napisalem zawsze, bo jeszcze nie spotkalem przypadku w ktorym to facet wyskoczyl
                                        z rozwodem, a znam naprawde duzo osob po rozwodzie.
                                        Jasne, przesadzilem mowiac ZAWSZE - na ogol, poprawiam sie i bede grzeczny.
                                        • sir.vimes Ma penisa i MUSI go wszędzie wkładać? 09.05.07, 15:46
                                          To nie facet, to tokujący głuszec raczej.
                                          • 1jacek Re: Ma penisa i MUSI go wszędzie wkładać? 09.05.07, 15:54
                                            sir.vimes napisała:

                                            > To nie facet, to tokujący głuszec raczej.

                                            Te rozwody z powodu zdrady to jakies 16-19%... jesli juz mam pociagnac ta twoja
                                            dygresje celem utworzenia zwiazku tematycznego.
                                            43% niezgodnosc charakterow :P
                                            • sir.vimes Re: Ma penisa i MUSI go wszędzie wkładać? 09.05.07, 15:59
                                              Dygresje o penisach były twoje - ja się tylko zdziwiłam, że ktoś może uważać
                                              mężczyzn za zwierzęta kierujące sie chwilowym popędem.

                                              • 1jacek Re: Ma penisa i MUSI go wszędzie wkładać? 09.05.07, 16:03
                                                sir.vimes napisała:

                                                > Dygresje o penisach były twoje - ja się tylko zdziwiłam, że ktoś może uważać
                                                > mężczyzn za zwierzęta kierujące sie chwilowym popędem.

                                                Fakt, o facetach malo wiem, natomiast kobiety napewno kieruja sie zwierzecym
                                                popedem i to jakos normalne mi sie wydaje, wiesz, nieczesto spotykam chlodne
                                                zdystansowane seksualnie kobiety...
                                            • bri Re: Ma penisa i MUSI go wszędzie wkładać? 24.05.07, 10:47
                                              Raczej powiedziałabym, że przyczyną połowy rozwodów jest alkoholizm jednego z
                                              partnerów.
                                              • sir.vimes Alkoholizm 24.05.07, 11:45
                                                Też tak myślę.
                                  • bene_gesserit Re: Wnioski 08.05.07, 21:21
                                    Znam dzieci wychowywane tak, ze na ich utrzymanie wydaje sie grube tysiace (nie
                                    palace i super zabawki, ale wyksztalcenie glownie w szeroko rozumianym
                                    pojeciu); znam tez dzieci, ktore razem z rodzina musza utrzymac sie za 800
                                    zl/miesiac - cztery czy piec osob. Calkiem mozliwe, ze czlowiek, ktory sie tu
                                    poskarzyl nalezy wlasnie do tych, ktorym nie to,ze sie nie przelewa, ale ktorzy
                                    musza ostro kombinowac, aby zwiazac koniec z koncem. Wiem, ze tym, ktorym sie
                                    przelewa, ciezko to zrozumiec, ale wiem tez, ze takich ludzi jest cala masa. I
                                    ta rzesza nie chodzi do sklepow ze sprzetem chicco, ale kupuje w sekondhandach
                                    i discountach oraz zaopatruje sie w PCK. A panu bez wyksztalcenia i braku wiary
                                    w siebie trudno znalezc jakakolwiek przyzwoicie platna prace. Wychowani w
                                    biedzie wychowuja w biedzie - wystarczy siegnac do statystyk i sprawdzic, jak
                                    wyglada mobilnosc spoleczna (ilosc awansow spolecznych) w Polsce i w ogole na
                                    swiecie.
                                    • triss_merigold6 Re: Wnioski 08.05.07, 23:30
                                      Panowie w sądzie na ogół wszelkimi metodami udowadniają jak niewielkie alimenty
                                      są w stanie płacić więc panu z zarobkami i MOŻLIWOŚCIAMI zarobkowymi na
                                      poziomie 1200 zł żaden sąd nie pyknie 6 stów na jedno dziecko.
                                      Możliwości zarobkowe półanalfabety z byłego PGR-u są niższe niż administratora
                                      sieci nawet jeśli OBAJ w danym momencie są bezrobotni.;)

                                      5 osob za 800 zł się nie utrzyma tylko korzysta z pomocy socjalnej w różnych
                                      formach. Cudów nie ma. Chyba, że mieszkają pod mostem i żywią się na śmietniku.
                                • lolyta Re: Wnioski 08.05.07, 21:34
                                  A - nie rozumiem, czemu matce nalezy sie jakies wynagrodzenie za
                                  >
                                  > bycie matka od ojca. Mozesz to jakos wyluszczyc jasniej?

                                  ja wiem, czy to mozna nazwac "wynagrodzeniem"? najnormalniej ona, majac jako
                                  jedyna osoba male dziecko po dopieka jest duzo mniej elastyczna na rynku pracy,
                                  nie moze brac nadgodzin, nie moze obejmowac lepiej platnych stanowisk wiazacych
                                  sie z nienormoweanym czasem pracy czy wyjazdami, pracodawca znajac jej sytuacje
                                  bedzie wiedzial, ze bedzie przychodzic do pracy nawet bez zadnych podwyzek i
                                  bonusow, to ona w razie czego nei moze isc do pracy kiedy dziecko sie rozchoruje
                                  itp. Mnie sie to raczej wydaje rownym podzialem obowiazkow - opieki nad
                                  dzieckiem i zarabianai na to dziecko. Czy tata dziecka zglaszal chec opieki nad
                                  nim w sadzie i probowal o to walczyc? moze powinien? wtedy to on by dostawal te
                                  zawrotne kwoty od matki.
                                  • bene_gesserit Re: Wnioski 08.05.07, 21:43
                                    Zasadzone alimenty powinny miec wysokosc _realna_. Jesli facet zarabia 1200
                                    zeta miesiecznie, to 600 zl jest dla niego kwota kosmiczna. Fajnie byloby,
                                    gdyby wszystkie dzieci, niezaleznie od dochodow rodzicow, byly wychowywane w
                                    standardzie zamoznej klasy sredniej, ale to nierealne. Opowiadanie o kosztach
                                    fotelika samochodowego dla dziecka komus, kogo nie stac na kupno i utrzymanie
                                    samochodu odbieram jako dosc aroganckie. Cos w tonie 'nie maja chleba? - to
                                    niech jedza ciastka!'.

                                    Calkiem mozliwe, ze kiedy ta para byla razem, na dziecko razem wydawali mniej,
                                    niz wynosi to obecna kwota alimentow od ojca - jesli istotnie tak jest, nie
                                    dziwi mnie, ze facet sie burzy, skoro jego forsa jest wydawana przez matke na
                                    rozrywki, na ktore nagle ja stac (a moze nie bylo stac, kiedy byli razem). Taka
                                    opcja tez jest prawdopodobna, a jakos zadna z was nie bierze jej pod uwage.
                                    • 1jacek Re: Wnioski 08.05.07, 21:53
                                      bene_gesserit napisała:

                                      > Zasadzone alimenty powinny miec wysokosc _realna_. Jesli facet zarabia 1200
                                      > zeta miesiecznie, to 600 zl jest dla niego kwota kosmiczna. Fajnie byloby,
                                      > gdyby wszystkie dzieci, niezaleznie od dochodow rodzicow, byly wychowywane w
                                      > standardzie zamoznej klasy sredniej, ale to nierealne. Opowiadanie o kosztach
                                      > fotelika samochodowego dla dziecka komus, kogo nie stac na kupno i utrzymanie
                                      > samochodu odbieram jako dosc aroganckie. Cos w tonie 'nie maja chleba? - to
                                      > niech jedza ciastka!'.
                                      >
                                      > Calkiem mozliwe, ze kiedy ta para byla razem, na dziecko razem wydawali mniej,
                                      > niz wynosi to obecna kwota alimentow od ojca - jesli istotnie tak jest, nie
                                      > dziwi mnie, ze facet sie burzy, skoro jego forsa jest wydawana przez matke na
                                      > rozrywki, na ktore nagle ja stac (a moze nie bylo stac, kiedy byli razem). Taka
                                      >
                                      > opcja tez jest prawdopodobna, a jakos zadna z was nie bierze jej pod uwage.

                                      Czytam z podziwem na te twoje wypowiedzi :)
                                    • gotlama Re: Wnioski 08.05.07, 22:23
                                      Wolę nie liczyć ile ten mój młody (bo nie mały) pijawek co miesiąc wysysa z
                                      domowego budżetu ;).
                                      Mam cholerne szczęście,że obecnie jestem w tzw. wyższej klasie średniej,choć
                                      zaczynałam jako "wyższa niska", więc wyjazd na zieloną szkołę za 400 zł to nie
                                      jest problem, ortodonta za 3000 zł to też żaden uszczerbek w rocznym bilansie,
                                      ale pracuję z ludźmi, dla których zapewnienie umiarkowanego kieszonkowego na
                                      kolonię, której koszt pokrywa zakład pracy to potężna wyrwa w kieszeni.
                                      Tak sobie próbowałam podliczyć jakieś minimum na utrzymanie dziecka w wieku
                                      wczesno szkolnym i bez kosztów związanych z opieką wyszło mi koło 700 zł na
                                      miesiąc.
                                      Liczyłam skromnie - żadnych fanaberii.
                                      I nagle zrozumiałam dlaczego w naszym kraju, gdzie pensja minimalna brutto to
                                      około 1000 zł jest tyle dzieci dzieci wymagających dożywiania w szkole.

                                      Niemniej problemem tego pana jest raczej osłupienie, że jego eks żona nie tarza
                                      się w ubrana w wór pokutny i nie sypie popiołu na głowę , gorzko łkając za
                                      utraconym szczęściem małżeńskim, a cieszy się "odzyskanym" prawem do życia
                                      towarzyskiego. Tym bardziej,że wypad raz w tygodniu to nie jest jakieś
                                      przegięcie. To bardziej kłopot z tym co "nie przystaje" żonie i matce a nie z
                                      tym na co stać domowe finanse.
                                      • lolyta Re: Wnioski 08.05.07, 23:25
                                        > Niemniej problemem tego pana jest raczej osłupienie, że jego eks żona nie tarz
                                        > a
                                        > się w ubrana w wór pokutny i nie sypie popiołu na głowę , gorzko łkając za
                                        > utraconym szczęściem małżeńskim, a cieszy się "odzyskanym" prawem do życia
                                        > towarzyskiego. Tym bardziej,że wypad raz w tygodniu to nie jest jakieś
                                        > przegięcie. To bardziej kłopot z tym co "nie przystaje" żonie i matce a nie z
                                        > tym na co stać domowe finanse.

                                        Uff, dokladnie o to chodzi.

                                        A co do wydatkow na dziecko - no nie ma zmiluj sie, dwa gospodarstwa domowe
                                        kosztuja wiecej niz jedno, wiec naiwnoscia jest sobie wyobrazac, ze pan sie
                                        teraz bedzie dokladal dokladnie tyle samo co wtedy kiedy mieszkal z zona i
                                        bedzie git. Bo teraz matka sama oprocz wydatkow na siebie i dziecko musi w
                                        calosci ponosic wydatki na utrzymanie mieszkania.
                            • lolyta Re: Wnioski 08.05.07, 21:26
                              > Byc moze ten facet pochodzi wlasnie z takiej ubogiej warstwy spolecznej - z
                              > czego tu sie smiac i co wydrwiwac?

                              Byc moze.
                              Ale po pierwsze mysle ze sad zasadzajac alimenty bral pod uwage zarobki ojca, po
                              drugie nie bardzo widze czlowieka z takiej wartstwy w ktorej sie ledwo wiaze
                              koniec z koncem zeby se klupal, ot tak, na forum feminizm. No chyba ze az tak
                              Internet i komputery weszly w Polsce pod najubozsze strzechy.
                              • bene_gesserit Re: Wnioski 08.05.07, 21:46
                                No i popatrz. Mozna gdybac i sie domyslac, ale nadal bedzie to gdybanie i
                                siedomyslanie. A wypowiadajace sie wyzej nazywaja faceta 'dupkiem' i odsadzaja
                                od czci i wiary, majac tylko gdybanie i siedomyslanie. Jakas podejrzana latwosc
                                w ferowaniu wyrokow.
                              • bene_gesserit Re: Wnioski 08.05.07, 21:51
                                A co do Internetu pod strzechami - nie trzeba miec go w domu, zeby uzywac. Syn
                                sprzataczki w mojej firmie, ktoremu mialo sie urodzic dziecko, poprosil mnie o
                                pozwolenie na uzywanie firmowego kompa. Chodzilo o zakupy na Allegro - uzywanej
                                wyprawki dla malucha. Potem wpadal jeszcze pare razy - zagladajac rowniez na
                                fora motoryzacyjne, bo sie tym pasjonowal (teoretycznie, bo w praktyce nie bylo
                                go stac). Niewyksztalcony i ubogi nie oznacza uposledzony.
                                • lolyta Re: Wnioski 08.05.07, 23:31
                                  Syn
                                  > sprzataczki w mojej firmie, ktoremu mialo sie urodzic dziecko, poprosil mnie o
                                  > pozwolenie na uzywanie firmowego kompa. Chodzilo o zakupy na Allegro - uzywanej
                                  >
                                  > wyprawki dla malucha.

                                  czy gdyby chodzilo o pobujanie sie na forum feminizm i ponarzekanie na zone, tez
                                  bys mu gladko komp odstapila? :) ja jednak tak sobie gdybam, moze sie myle, ze
                                  jesli ktos sie buja po forach, ma swoj login, wie w ogole, ze takei forum jest,
                                  i pisuje na nim (wiekszosc osob fora czyta przez jakis czas zanim zacznei sie na
                                  nich odzywac) to korzysta z netu nieco czesciej niz dzieki czyjejs uprzejmosci
                                  od czasu do czasu. Ale przede wszystkim - no bo moze ostatecznie on tak wlasnie
                                  ma, zona sie buja po knajpach, a on po forach u znajomych z pracy - jednak mysle
                                  sobie ze osobie bardzo ubogiej sad by zasadzil takie alimenty, na jakie ja stac.
                                  Jesli tak nei jest, to sie chyba czlowiek moze odwolac od wyroku, jesli ma do
                                  tego podstawy?
                                  • triss_merigold6 Re: Wnioski 08.05.07, 23:36
                                    Niee, pan siedzi dobę w kawiarence internetowej.P
                                    W razie sporu stron sąd bada zarobki i możliwości zarobkowe, panowie naprawdę
                                    nie wychodzą obdarci raczej wręcz przeciwnie, standarem są alimenty w wysokości
                                    300-400 zł co jest kwotą komiczną, bo tyle kosztuje utrzymanie dużego rasowego
                                    psa.
                                    • bene_gesserit Re: Wnioski 09.05.07, 01:36
                                      A statystyki sa takie: w Polsce 29 % dzieci wychowywanych jest w biedzie.
                                  • bene_gesserit Re: Wnioski 09.05.07, 01:46
                                    Chyba nie czytalas jego postu.
                                    Matka argumentuje, popierajac to rachunkami, ze utrzymanie dziecka wlasnie tyle
                                    ja kosztuje. Sad jeszcze niczego nie zasadzil.

                                    Co do autora postu: masz tylko swoje domysly. Przestawilam jedna mozliwosc, a
                                    moze ich byc milion piecset - uderzylo mnie jednak to, ze w postach piszacych
                                    tu powtarza sie jedno - potepienie i wiara w najgorsze domysly co do osoby
                                    autora. Jakos latwo przychodzi jezdzenie po czlowieku, ktorego sytuacji
                                    zyciowej sie nie zna. I to na forum feminizm, gdzie - podobno - stereotypami i
                                    podobnymi im automatyzmami sie brzydzimy. Fu.
                                    • karolana Re: Wnioski 09.05.07, 13:23
                                      ben, no więc właśnie nie chodzi tyle o kwestie finansowe, ale o astępujące
                                      stwierdzenia:
                                      "Płacę alimenty a żona chętnie korzysta z
                                      życia : dyskoteki,spotkania w restauracjach,wieczne zjazdy znajomych jednym
                                      słowem używa życia oczywiście, na jedno dziecko chce 600 zł aby mieć za co się
                                      bawić i obawiam się ,że tyle sąd jej zasądzi.(...)najbardziej
                                      boli mnie,że pieniądze te potrzebne są dla jej własnej zabawy.(...) brak tylko
                                      jeszcze rachunków za knajpy i itp"
                                      "sytuacja wygląda tak,że weekendy kiedy dziecko jest ze
                                      mną,żona robi to co napisałem, w ostatnią sobotę spytała wprost czy mogę zająć
                                      się dzieckiem bo nie ma z kim zostawić córki a chce iść na dyskotekę. Dla mnie
                                      600 zł to dużo gdybym był pewien,że pieniądze te faktycznie będą wydane na
                                      utrzymanie dziecka a nie na rozrywki które nie przystają matce."

                                      Czyli facet nie ma w zasadzie problemów z płaceniem 600 zł, ale boli go, ze żona
                                      BAWI SIĘ W CZASIE, KIEDY ON SIĘ ZAJMUJE CÓRKĄ!! A to przecież NIE PRZYSTOI MATCE.
                                      I o to jest cała afera. A skoro żona wyliczyła, ze 1200 zł kosztuje utrzymanie
                                      dziecka, czyli sama również dała do zrozumienia, że jest w stanie pokryć 600 zł
                                      na jego potrzeby, plus opieka. A co w tym złego, że wychodzi ze znajomymi, na
                                      dyskoteki, do restauracji? I w ogóle co to znaczy, ze ona musiała po kolesia
                                      dzwonić i PROSIĆ żeby zajął się własnym dzieckiem? Przecież skoro jemu tak
                                      zależy na dziecku to SAM powinien z taką inicjatywą występować... Hmmm
                                      I to sa właśnie sprawy, których ja nie rozumiem. Z jednej strony płacz, ze
                                      pokrzywdzeni. No i jasne, znam sprawy, gdzie faktycznie mężczyznom dzieje się
                                      krzywda w sądach rodzinnych... Ale mam wrażenie, że tak naprawdę chodzi w
                                      większości o to, ze trzeba te alimenty płacić. I trzeba się czasem tym dzieckiem
                                      zająć. Choćby po to, żeby matka miała chwilę dla siebie...
                                • karolana Re: Wnioski 08.05.07, 23:42
                                  Wiesz, nie chodziło o pieniądze (przynajmniej na początku tej dyskusji a propos
                                  tego pana), bo pieniądze jeszcze nie są zasądzone, z tego, co pisze... na razie
                                  była żona wyliczyła koszt utrzymania dziecka na 1200 zł. On napisał, ze 600 zł
                                  to dla niego dużo (nie ZA dużo, lecz dużo), ale dawałby je, gdyby nie to, że wg
                                  niego żona wydawać będzie te pieniądze na ROZRYWKI, KTÓRE NIE PRZYSTOJĄ MATCE,
                                  typu dyskoteka czy spotkania z przyjaciółmi, podczas gdy ON SIĘ W WEEKEND
                                  DZIECKIEM ZAJMUJE... nooo wybacz, ale po takim stwierdzeniu, to wychodzi z
                                  gościa totalny dupek żołędny. Bo wg niego, żony życie powinno toczyć się w
                                  czterech ścianach domu, ewentualnie między pracą i domem, wg niego ta kobieta
                                  nie ma prawa do zabawy, rozrywki, nawet kiedy dziecko jest pod jego opieką! Co
                                  więcej, napisał, w tonie wielce urażonym, ze ona śmiała w sobotę poprosić go o
                                  opiekę nad córką, bo chciała na dyskotekę iść!!
                                  A teraz coś o moim ex znajomym...
                                  Miałam takiego znajomego, który rozstał się z kobietą... Tzn ona go rzuciła,
                                  znalazła sobie innego. Nie byli małżeństwem, ale dziecko mieli, córkę. On niby
                                  straaasznie zakochany w tej kobiecie, zdjęcia córki mi pokazywał non stop, że
                                  tak tęskni, że tak sie podle czuje, że była mu kontakty z dzieckiem utrudnia...
                                  Ja mu współczułam oczywiście, no bo jak facetowi nie współczuć...
                                  Po czym pewnego pięknego dnia zadzwonił do mnie na skype, z prośbą o... NASŁUCH
                                  na jego mieszkanie, bo córa śpi, a on musi na godzinkę wyskoczyć i żebym
                                  zadzwoniła do niego na komórkę, jeśli usłyszę jakieś niepokojące dźwięki.
                                  Zgodziłam się, bo czemu nie. I już jak się zgodziłam, w tle usłyszałam kobiecy
                                  głos... No nic to, powiedziałam sobie, godzinka nie problem. Po 2 godzinach
                                  jeszcze go nie było. Nagle usłyszałam, że mała płacze. Zadzwoniłam szybko na
                                  komórkę. W tle wyraźnie muzyka, śmiechy... jego głos lekko zachwiany... Zapytał
                                  CZY MOCNO PŁAKAŁA i powiedział, że zaraz wraca... Po GODZINIE, kiedy ciągle nie
                                  było go w domu, zadzwoniłam znowu, mówiąc, ze muszę się wyłączyć, bo wychodzę...
                                  Powiedział, ze dziękuje za przysługę...
                                  Facet zostawił w nocy trzyletnie dziecko żeby iść z nową dupą na imprezę!
                                  Poprosił praktycznie obcą osobę o nasłuch i zignorował sygnał, że dziecko
                                  płacze. Gdybym miała namiary na jego ex, zadzwoniłabym do niej i powiedziała o
                                  tym. Jestem ciekawa ilu "kochających" tatusiów odwala takie numery...
                                  • 1jacek Re: Wnioski 09.05.07, 00:24
                                    karolana napisała:

                                    > Gdybym miała namiary na jego ex, zadzwoniłabym do niej i powiedziała o
                                    > tym. Jestem ciekawa ilu "kochających" tatusiów odwala takie numery...

                                    Widocznie plakanie dziecka to nie jest wedlug tatusia "niepokojacy odglos",
                                    szczegolnie ze niemowlaki raczej czesto to robia ;)
                                    • lolyta Re: Wnioski 09.05.07, 02:13
                                      Niemowlaki nie maja trzech lat.
                                      Trzyletnie dziecko zas jest wystarczajaco duze zeby sie zorientowac ze jest samo
                                      w domu, a tak nie powinno byc, nie wie, gdzie jest tata, i sie smiertelnie
                                      przerazic.
                                    • karolana Re: Wnioski 09.05.07, 13:14
                                      > Widocznie plakanie dziecka to nie jest wedlug tatusia "niepokojacy odglos",
                                      > szczegolnie ze niemowlaki raczej czesto to robia ;)

                                      po pierwsze trzylatka nie jest niemowlakiem (pierwszy sygnał, ze nie masz
                                      bladego pojęcia o dzieciach) po drugie płaczący niemowlak nie ma prawa zostać
                                      sam, ponieważ płacz może być oznaką wszystkiego u tak małego dziecka, w tym np.
                                      głodu, mokrej pieluchy i złych snów, ale też gorączki, stanu zapalnego, itp.
                                      (drugi sygnał, że nie masz bladego pojęcia o dzieciach i dowód na to, że nie
                                      powinieneś mieć z nimi nic wspólnego).
                                      płacz dziecka ZAWSZE powinien być sygnałem dla rodziców, ze coś jest nie w
                                      porządku, a zostawianie małego dziecka samego w nocy na kilka godzin żeby iść na
                                      imprezę... koleś powinien stracić całkowicie prawo do samodzielnej opieki nad
                                      córką i widywać ją pod kontrolą byłej partnerki...
                                      a tak z ciekawości, co musiałoby się stać z tym dzieckiem, żeby tatuś
                                      zareagował? tj, jakie dźwięki musiałoby wydawać, bo pamiętajmy, ze nie było na
                                      miejscu nikogo! nikt nawet nie wiedział, ze dziecko zostało samo!
                                      • lolyta Re: Wnioski 09.05.07, 14:33
                                        trzyletnie dziecko jest w stanie, zorientowawszy sie, ze jest samo, wyjsc z domu
                                        w pizamce w srodku nocy zeby szukac tatusia. Nawiasem mowiac, ja bym chyba
                                        tatusiowi na komorke cos naklamala - slysze, ze w domu sie cos wali, slysze
                                        jakies obce glosy doroslych mezczyzn albo co.
                                      • 1jacek Re: Wnioski 09.05.07, 15:52
                                        karolana napisała:

                                        > > Widocznie plakanie dziecka to nie jest wedlug tatusia "niepokojacy odglos
                                        > ",
                                        > > szczegolnie ze niemowlaki raczej czesto to robia ;)
                                        >
                                        > po pierwsze trzylatka nie jest niemowlakiem (pierwszy sygnał, ze nie masz
                                        > bladego pojęcia o dzieciach) po drugie płaczący niemowlak nie ma prawa zostać
                                        > sam, ponieważ płacz może być oznaką wszystkiego u tak małego dziecka, w tym np.
                                        > głodu, mokrej pieluchy i złych snów, ale też gorączki, stanu zapalnego, itp.
                                        > (drugi sygnał, że nie masz bladego pojęcia o dzieciach i dowód na to, że nie
                                        > powinieneś mieć z nimi nic wspólnego).

                                        Karolina, zejdz ze mnie... powiem inaczej - odpie..sie odemnie bo juz
                                        puszczaja mi nerwy jak widze ze ciagle czepiasz sie mojej osoby zamiast tematu.

                                        > płacz dziecka ZAWSZE powinien być sygnałem dla rodziców, ze coś jest nie w
                                        > porządku, a zostawianie małego dziecka samego w nocy na kilka godzin żeby iść n
                                        > a
                                        > imprezę... koleś powinien stracić całkowicie prawo do samodzielnej opieki nad
                                        > córką i widywać ją pod kontrolą byłej partnerki...
                                        > a tak z ciekawości, co musiałoby się stać z tym dzieckiem, żeby tatuś
                                        > zareagował? tj, jakie dźwięki musiałoby wydawać, bo pamiętajmy, ze nie było na
                                        > miejscu nikogo! nikt nawet nie wiedział, ze dziecko zostało samo!

                                        Na przyklad gdyby zaczelo bulgotac, albo kaszlec, hmmm, ewentualnie wydawac
                                        dziwne dzwieki.
                                        • karolana Re: Wnioski 09.05.07, 19:48
                                          > Karolina, zejdz ze mnie... powiem inaczej - odpie..sie odemnie bo juz
                                          > puszczaja mi nerwy jak widze ze ciagle czepiasz sie mojej osoby zamiast
                                          tematu.

                                          po pierwsze KAROLANA nie karolina, po drugie nie pochlebiaj sobie, nie
                                          koncentruje sie na tobie, tylko na glupotach ktore wypisujesz, na tym chyba
                                          polega forum, nie

                                          > Na przyklad gdyby zaczelo bulgotac, albo kaszlec, hmmm, ewentualnie wydawac
                                          > dziwne dzwieki.

                                          acha, czyli placz nie wystarczy, musi byc bulgotanie, co oczywiscie mozna
                                          stwierdzic nasluchujac przez skype...

                                          niec nie napisze, bo znowu powiesz, ze sie czepiam... zgodnie z zyczeniem sie
                                          odpie.dalam :P
                                          • 1jacek Re: Wnioski 09.05.07, 22:16
                                            karolana napisała:

                                            > > Karolina, zejdz ze mnie... powiem inaczej - odpie..sie odemnie bo juz
                                            > > puszczaja mi nerwy jak widze ze ciagle czepiasz sie mojej osoby zamiast
                                            > tematu.
                                            >
                                            > po pierwsze KAROLANA nie karolina, po drugie nie pochlebiaj sobie, nie
                                            > koncentruje sie na tobie, tylko na glupotach ktore wypisujesz, na tym chyba
                                            > polega forum, nie

                                            To takie dla sportu, wymuszona postawa, Karolinko.

                                            > acha, czyli placz nie wystarczy, musi byc bulgotanie, co oczywiscie mozna
                                            > stwierdzic nasluchujac przez skype...
                                            >
                                            > niec nie napisze, bo znowu powiesz, ze sie czepiam... zgodnie z zyczeniem sie
                                            > odpie.dalam :P

                                            To tego zlego faceta bij i jego pomyslu ze skypem, no... dobra, juz jestem
                                            spokojniejszy.
                      • lolyta Re: Wnioski 08.05.07, 21:21
                        > Jesli zona ma swoje mieszkanie za ktore nie placi solidnego czynszu,

                        no to moze na Ksiezycu, bo na Ziemi to raczej za darmo sie nie mieszka.
                        Oprocz czynszu/podatku od nieruchomosci jest jeszce - surprise, surprise!
                        ogrzewanie, woda, wywoz smieci, prad, gaz, fundusz remontowy, ubezpieczenie.
                  • gotlama Re: Wnioski 07.05.07, 09:06
                    Czy sugerujesz, że ona nie ma innych źródeł dochodu?
                  • lolyta Re: Wnioski 07.05.07, 13:35
                    jakbyś zgadła,sytuacja wygląda tak,że weekendy kiedy dziecko jest ze
                    > mną,żona robi to co napisałem, w ostatnią sobotę spytała wprost czy mogę zająć
                    > się dzieckiem bo nie ma z kim zostawić córki a chce iść na dyskotekę.

                    to znaczy sie co ona ma wlasciwie robic, kiedy wreszcie jest zwolniona z
                    calodobowej opieki nad dzieckiem od czasu do czasu? siedziec w domu i waryjowac?
                    wiesz co, jak taki pokrzywdzony jestes to wezze sie z nia zamien, wez corke do
                    siebie a mamie dawaj na co drugi weekend.
                  • karolana Re: Wnioski 07.05.07, 17:09
                    > Do triss jakbyś zgadła,sytuacja wygląda tak,że weekendy kiedy dziecko jest ze
                    > mną,żona robi to co napisałem, w ostatnią sobotę spytała wprost czy mogę zająć
                    > się dzieckiem bo nie ma z kim zostawić córki a chce iść na dyskotekę. Dla mnie
                    > 600 zł to dużo gdybym był pewien,że pieniądze te faktycznie będą wydane na
                    > utrzymanie dziecka a nie na rozrywki które nie przystają matce.

                    buahahahahahaha hehehehehe hihihihihi hohhohohoh
                    podsumujmy:
                    dajesz byłej żonie zawrotną kwotę 600 zł i zajmujesz się dzieckiem w weekendy
                    toż to SKANDAL!!! jak sąd, jak ktokolwiek może wymagać od ojca takiego
                    poświęcenia!! I w dodatku jak ona śmiała prosić cię o opiekę w nad córką w
                    sobotę!! Sucz przebrzydła!!
                    A dziecko pewnie nie dojada, chodzi do szkoły bez butów nawet w trzaskający
                    mróz, no bo przecież całe twoje astronomiczne alimenty idą na rozpustę byłej
                    żony, która, o zgrozo, jako MATKA chadza na dyskoteki!! Toż to kobieta upadła!!
                    Na twoim miejscu zrobiłabym jej zdjęcia w tym bezbożnym miejscu jak kręci
                    nieprzystojnie biodrami, być może (Boże uchowaj) z INNYM MĘŻCZYZNĄ!! I z tymi
                    dowodami NATYCHMIAST udała się do sądu z wnioskiem o przyznanie ci opieki nad
                    dzieckiem, bo ty oczywiście nie ruszasz się z domu...

                    Dawno się tak nie uśmiałam... Ale najgorsze jest to, ze takich palantów
                    przekonanych o tym, że życie towarzyskie kobiety kończy się w momencie wyjścia
                    za mąż i urodzenia dziecka jest na pęczki. Żałosne konusy, które nie mogą
                    znieść, ze kobieta po rozwodzie może i potrafi mieć jakiekolwiek życie. Bo
                    przecież powinna z żalu w łeb sobie strzelić, a przynajmniej przywdziać czarne
                    suknie i chustę na głowę.

                    A co do wysokości alimentów... nie ośmieszaj sie. 600 zł to nie jest mało, ale
                    nie chrzań, ze z tej kwoty żona jest w stanie utrzymać dziecko i jeszcze się
                    zabawić, bo 600 zł to jak ci ktoś wyliczył, to niecałe 20 zł dziennie. Twoja
                    żona musiałaby być cudotwórczynią... powinna zostać ministrem skarbu!! Ty
                    płacisz alimenty na DZIECKO, a ona pokrywa swoje wydatki ze SWOICH pieniędzy i
                    nic ci do tego, co robi w SWOIM wolnym czasie. Bosz, jakie szczeście ma ta
                    kobieta, ze sie od ciebie uwolniła... I mam nadzieję, ze żadna biedna kretynka
                    nie zmarnuje sobie z tobą życia.
                    Buziaczki
                  • bene_gesserit Re: Wnioski 07.05.07, 19:03
                    A jakie warunki, dotyczace opieki nad dzieckiem i alimentow bys zaakceptowal i
                    wydalyby ci sie sprawiedliwe?
              • lolyta Re: Wnioski 07.05.07, 01:42
                dyskoteki,spotkania w restauracjach,wieczne zjazdy znajomych jednym
                > słowem używa życia oczywiście,

                zgroza. Bo oczywiscie zona rozwiedziona z dzieckiem powinna chodzic 20 lat w tym
                samym sweterku i kupowac wylacznie zywnosc z przeceny w hurcie, a od zycia nie
                nalezy jej sie nic a nic.
                • triss_merigold6 Re: Wnioski 07.05.07, 11:55
                  Jaasne. Kobieta z dzieckiem absolutnie nie powinna prowadzić życia
                  towarzyskiego i uczyć dziecko, że mamusia jest tylko domowym sprzętem bez
                  potrzeb rekreacyjnych.
          • 1jacek Porzucenie przez ojca 08.05.07, 21:07
            Przegrany facet, tzn. 99% rozwodnikow ktorzy przegrali swoje dziecko na polskiej
            sali sadowej, przyjmuje ten fakt jako odrzucenie ze strony i matki i dziecka
            kochanego przez mamusie (bo tak to jest, powiedzmy sobie wprost). Dziecko moglo
            by wiedziec, ze tatus go nie kocha, poniewaz zostal odrzucony przez mame (bo byl
            zly, bo wsadzil penisa tam gdzie nie trzeba, bo byl zagubiony i zrobil cos
            niefajnego [jego wina], bo zupa byla za slona) i dlatego, wiedzac ze dziecko
            kocha mame bardziej, on sam w poczuciu porazki i upokorzenia takim stanem rzeczy
            zloscil sie i nie mogl sobie z tym poradzic a dalej w konsekwencji tego
            wszystkiego, probuje zapomniec o tym co przypomina mu o tej zyciowej porazce
            (stad zapomniane urodziny jak inna kolezanka byla laskawa uraczyc informacja itd
            itd).
            Ale co tam facet, no nie drogie kobiety? przeciez to Cegla generujaca kase na
            alimenty, obdarta z uczuc... dziecko przelknie jakiegos gniota, ze tatus dalej
            kocha i wszystko jest okej... do czasu az samo sie nie dowie jak to jest naprawde.
            • piekielnica1 Re: Porzucenie przez ojca 08.05.07, 21:42
              1jacek napisał:
              >bo by
              > l
              > zly, bo wsadzil penisa tam gdzie nie trzeba, bo byl zagubiony i zrobil cos
              > niefajnego [jego wina], bo zupa byla za slona) i dlatego, wiedzac ze dziecko
              > kocha mame bardziej, on sam w poczuciu porazki i upokorzenia takim stanem
              > rzeczy
              > zloscil sie i nie mogl sobie z tym poradzic a dalej w konsekwencji tego
              > wszystkiego, probuje zapomniec o tym co przypomina mu o tej zyciowej porazce


              "A to wszystko ma robic z powodu poczucia winy za posiadanie penisa?
              To kobieta zawsze chce tego rozwodu, facet jakos daje rade, mimo wszystko... nie
              unosi sie urazona duma, godnoscia itd i nie rzada z tego powodu rozwodu"

              No tak, kupka nieszczęścia zupełnie niezawiniona, a właściwie zawiniona przez
              kogoś innego (żonę?).
              Penisa ma się po to by wsadzać gdzie popadnie, a żona ma być wyrozumiała!
              I za każdym razem wybaczać?
              • 1jacek Re: Porzucenie przez ojca 08.05.07, 21:50
                piekielnica1 napisała:

                > No tak, kupka nieszczęścia zupełnie niezawiniona, a właściwie zawiniona przez
                > kogoś innego (żonę?).
                > Penisa ma się po to by wsadzać gdzie popadnie, a żona ma być wyrozumiała!
                > I za każdym razem wybaczać?

                Bo wszyscy faceci zdradzaja... i to seryjnie.

                Niewiem dlaczego kopiujesz dwie moje wypowiedzi z roznych postow do tego samego
                tematu. Taka manipulacja co, troche tego wytniemy, troche tamtego wsadzimy w
                miejsce innego. Dziennikarstwo Pani skonczyla?
                • piekielnica1 Re: Porzucenie przez ojca 09.05.07, 06:59
                  Bo wszyscy faceci zdradzaja... i to seryjnie.

                  > Niewiem dlaczego kopiujesz dwie moje wypowiedzi z roznych postow do tego
                  > samego tematu.

                  By unaocznić ci, ze potrafisz bywać mało odpowiedzialny i wiesz o tym.
                  Czy sąd nie bierze pod uwagę WSZYSTKICH okjoliczności i wypowiedzi przy
                  rozpatrywaniu twojego wniosku o pozbawienie matki do prawa wychowywania dziecka
                  czy tylko ostatnią wypowiedź?.
                  Nie jestem Sądem, ani dziennikarką, ale twoja postawa roszczeniowa i brak
                  odpowiedzialności nakazują ostrożność przy podejmowaniu decyzji o losie
                  dziecka, i nawet laik to widzi.
                  Płać więc alimenty i dbaj o to by dziecko mogło na Tobie polegać i Cię szanować.
                  Sam tego potrzebujesz, ale dziecko jeszcze batrdziej.
                  • 1jacek Re: Porzucenie przez ojca 09.05.07, 16:01
                    piekielnica1 napisała:

                    > Bo wszyscy faceci zdradzaja... i to seryjnie.
                    >
                    > > Niewiem dlaczego kopiujesz dwie moje wypowiedzi z roznych postow do tego
                    > > samego tematu.
                    >
                    > By unaocznić ci, ze potrafisz bywać mało odpowiedzialny i wiesz o tym.

                    Skoro probujesz mi to unaocznic, to mozesz zauwazyc ze tak naprawde manipulujesz
                    moimi wypowiedziamy aby utworzyc z nich jakas swoja uwarunkowana wizje.

                    > Czy sąd nie bierze pod uwagę WSZYSTKICH okjoliczności i wypowiedzi przy
                    > rozpatrywaniu twojego wniosku o pozbawienie matki do prawa wychowywania dzieck
                    > a
                    > czy tylko ostatnią wypowiedź?.
                    > Nie jestem Sądem, ani dziennikarką, ale twoja postawa roszczeniowa i brak
                    > odpowiedzialności nakazują ostrożność przy podejmowaniu decyzji o losie
                    > dziecka, i nawet laik to widzi.
                    > Płać więc alimenty i dbaj o to by dziecko mogło na Tobie polegać i Cię szanować
                    > .
                    > Sam tego potrzebujesz, ale dziecko jeszcze batrdziej.

                    Znaczy czekaj, moment, bo zaraz zrobie blad i cie zle zrozumiem. Ja niemam
                    zadnych dzieci o ktorych mi wiadomo wiec to chyba przesylamy na konto tego pana
                    od roszczen wzgledem ex zony imprezowiczki...

                    Ale wiem jak sprawa wyglada oczami rozwiedzionych facetow i kobiet, najczesciej
                    ze strony kobiet slysze wersje zdarzen.
                    • piekielnica1 Re: Porzucenie przez ojca 09.05.07, 18:11
                      > Znaczy czekaj, moment, bo zaraz zrobie blad i cie zle zrozumiem. Ja niemam
                      > zadnych dzieci o ktorych mi wiadomo wiec to chyba przesylamy na konto tego
                      > pana od roszczen wzgledem ex zony imprezowiczki...
                      > Ale wiem jak sprawa wyglada oczami rozwiedzionych facetow i kobiet,
                      > najczesciej ze strony kobiet slysze wersje zdarzen.

                      No i mamy EKSPERTA od dzieci i od matek imprezowiczek - ze słyszenia
                      • 1jacek Re: Porzucenie przez ojca 09.05.07, 18:24
                        piekielnica1 napisała:

                        > > Znaczy czekaj, moment, bo zaraz zrobie blad i cie zle zrozumiem. Ja niema
                        > m
                        > > zadnych dzieci o ktorych mi wiadomo wiec to chyba przesylamy na konto teg
                        > o
                        > > pana od roszczen wzgledem ex zony imprezowiczki...
                        > > Ale wiem jak sprawa wyglada oczami rozwiedzionych facetow i kobiet,
                        > > najczesciej ze strony kobiet slysze wersje zdarzen.
                        >
                        > No i mamy EKSPERTA od dzieci i od matek imprezowiczek - ze słyszenia

                        No i ze spotkan z mamusia imprezowiczka.

                        Potwornie sobie tutaj kobiety dopowiadacie duzo rzeczy...
            • triss_merigold6 Błędne dane masz 08.05.07, 23:26
              Bardzo niewielki % ojców w ogóle ubiega się o przyznanie stałego miejsca
              zamieszkania dziecka przy ojcu. Czemu? Bo to takie kłopotliwe mieć bachorki na
              co dzień.;)
              • takete_malouma Re: Błędne dane masz 22.05.07, 21:55
                triss_merigold6 napisała:

                > Bardzo niewielki % ojców w ogóle ubiega się o przyznanie
                > stałego miejsca zamieszkania dziecka przy ojcu. Czemu?
                > Bo to takie kłopotliwe mieć bachorki na co dzień.;)

                Tak myśli mizoandryczka, a w rzeczywistości ojcowie rzadko się ubiegają dlatego, że realistycznie kalkulują koszty ubiegania się oraz szansę powodzenia.
                • lolyta Re: Błędne dane masz 22.05.07, 22:11
                  > Tak myśli mizoandryczka, a w rzeczywistości ojcowie rzadko się ubiegają dlatego
                  > , że realistycznie kalkulują koszty ubiegania się oraz szansę powodzenia.

                  to znaczy jakei sa te koszty ubiegania sie?
                  i jakie straty tacy ojcowie by ponosili, gdyby sie ubiegali, a nie otrzymali opieki?
                • gotlama Re: Błędne dane masz 22.05.07, 22:14
                  No tak nie na darmo mówi się o babskiej zawziętości nie baczącej na przeszkody.
                  Taka mizoandryczka ostatnie majtki na szmaty sprzeda, a nie odpuści.
                  "Weźtakete" nie rozśmieszaj mnie - co to za miłość ojcowska co kalkuluje "jak
                  zapłacę adwokatowi to sobie tego czy tamtego nie kupię, a sprawy i tak nie wygram"
    • snegnat Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 07.05.07, 18:27
      A rozwiązanie problemu jest proste. Wystarczy nie mieć żony i dzieci.
      • bene_gesserit Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 08.05.07, 18:09
        Albo meza i dzieci, tez prosto.
        • snegnat Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 08.05.07, 20:33
          Dokładnie. Im mniej zobowiązań tym mniej kłopotów ;)
    • zonajoanna A ilu z nich chce wychowywać? 10.05.07, 15:19
      Pytanie: ilu ojców w trakcie roprawy walczy o dziecko? Ja w swoim kręgu nie
      spotkałam się z ocem, który przed rozprawą deklarowałby,że chce przejąć opiekę
      nad dzieckiem. Lepiej umywać rączki i "być wolnym i swobodnym".
      • 1jacek Re: A ilu z nich chce wychowywać? 10.05.07, 17:22
        zonajoanna napisała:

        > Pytanie: ilu ojców w trakcie roprawy walczy o dziecko? Ja w swoim kręgu nie
        > spotkałam się z ocem, który przed rozprawą deklarowałby,że chce przejąć opiekę
        > nad dzieckiem. Lepiej umywać rączki i "być wolnym i swobodnym".

        Ja napewno chcialbym przejac opieke, majac w dupie jakies alimenty jesli to
        miala by byc jedyna rzecz jaka laczyla by matke z tym dzieckiem.
        • czarny.kot997 Re: A ilu z nich chce wychowywać? 10.05.07, 19:04
          peeeewnie! I na dodatek w dupie bys mial co dziecku do garnka wlozysz,
          mieszkanie, szkole, prad, wode itp., itd. oplacisz? a ty dzieci nie masz nie?
          • 1jacek Re: A ilu z nich chce wychowywać? 11.05.07, 14:52
            czarny.kot997 napisała:

            > peeeewnie! I na dodatek w dupie bys mial co dziecku do garnka wlozysz,
            > mieszkanie, szkole, prad, wode itp., itd. oplacisz? a ty dzieci nie masz nie?

            strasznie duzo sobie dopowiadasz, wiesz?
    • nula8 Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 23.05.07, 23:55
      Mam taką delikatną sugestię dla wszystkich piejących o stronniczych
      sędziach-kobietach, krzywdzących cudownych ojców:
      rozprawy są jawne. Naprawdę. Może nie rozwodowe, ale jeszcze nie spotkałam się z
      utajnieniem sprawy o alimenty. Proponuję zwolennikom skrzywdzonych ojców, żeby
      posiedzieli na salach rozpraw podczas rozpoznawania spraw o alimenty. Wystarczą
      dwa dni, ale żeby było bardziej sprawiedliwie, niech posiedzą z tydzień.
      Ja mam za sobą kilka takich tygodni i jestem absolutnie pewna, że jakbym musiała
      tam wytrwać jeszcze z miesiąc, nigdy w życiu nie byłabym w stanie spojrzeć na
      żadnego mężczyznę...
      Po drugie, zasady przyznawania alimentów są proste: sąd ocenia możliwości
      zarobkowe rodziców, potrzeby dziecka w zależności od środowiska, w jakim żyje,
      wkład rodziców w wychowanie i opiekę nad dzieckiem. Rodzic, który nie opiekuje
      się dzieckiem na codzień, płaci więcej. Jeśli tatuś kochany spędza z dzieckiem
      choćby weekendy, to zauważy to każdy sędzia. Zwłaszcza w kontekście tych tłumów
      ojców zapominających, czy przyszli "walczyć" o syna czy o córkę, nie
      pamiętających, ile ma lat ich ukochana pociecha i (co mnie zaszokowało
      najbardziej) regularnie mówiących o SWOICH dzieciach: "dziecko tej pani".
      Po trzecie, widziałam wiele rozpraw, jeszcze więcej akt i w większości kwota
      alimentów od nieszczęsnych ojców nie przekracza 400 zł. A jeśli mają rodzinę, na
      którą muszą łożyć (a ich drugie żony zwykle nie pracują, a ich drugie dzieci
      zwykle są przewlekle chore), to alimenty spadają do 250-300 zł. Zwłaszcza jeśli
      matka dziecka pracuje. Kokosy, za które potem hulają wiarołomne samotne matki
    • miszmasia Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 27.05.07, 22:33
      Zastanawiam się czy ten tekst jest prostackim kłamstwem czy tylko zwykłą
      brednią? Może Szanowny Autor o tym nie wie ale ja wiem. Jeśli alimenty są
      ściągane z emerytury lub renty ojca dziecka to do ZUS-u muszą regularnie wpływać
      zaświadczenia o tym, że dziecko się uczy w szkole dziennej. Naprawdę biedni ci
      ojcowie co to sie muszą ukrywać. Najlepiej mieć pięć żon i z każą po dwoje
      dzieci. Niech te dzieci same się chowają jak ptaszki. Ziarenek se nadziobią i ze
      strumyka wody się napiją. Ciekawa jestem tyko czy Szanowny Autor wie, że choć
      Muzułmanie mogą mieć wiele żon, to tylko i wyłącznie wtedy, kiedy stać ich na
      utrzymanie haremu.
    • evvik Re: Ojciec w sądzie czyli spieprzaj dziadu 30.05.07, 15:44
      "Duży procent to pantoflarze, którzy są
      bici, wyzywani, sprzątają w łazienkach, piorą i gotują. " - fajny cytat
      z "mundrego "pana - jak ja to robię od 21 lat -to ok, ale jak facet - to
      pantoflarz? ciekawa mentalnośc tego barana.Oby nie mógł wychowywać swoich
      dzieci., bo się nie nadaje do tego
Pełna wersja