Jak się pozbyć faceta?

IP: 212.244.77.* 27.05.03, 11:47
Potrzebuję porady. Jestem ponad dwa lata po rozwodzie. Mam dwójkę dzieci, ale mieszkam z byłym. NIe udała się
przeprowadzić rozwodu z jego winy, choć próbowałam. Nie ma nawet ograniczonych praw rodzicielskich. I, co
najgorsze, mieszkanie jest jego. To, w którym teraz mieszkamy, kupił juz po rozwodzie. Pozwala mi mieszkać,
myśli, że będę znowu z nim, jak za dawnych dobrych czasów... Niedoczekanie! I nie daje się sprowokowac do
rękoczynów, jak to udało mi się osoągnąć przed rozwodem. Cholera, jak na złość robi zakupy, gotuje i jeździ z
dzieciakami na wakacje. Nie wiem, jak go podejść, żeby się wyprowadził. Jest na tyle cwany, że mnie nie
zameldował. Co robić, poradźcie coś, bo dłużej już z nim nie wytrzymam!!!
    • Gość: koholog Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.crowley.pl 27.05.03, 12:41
      Chwila, skoro to JEGO mieszkanie, to dlaczego chcesz, żeby to ON się
      wyprowadził?
      • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 27.05.03, 13:12
        Już Ci mówię:
        1. Bo nie mam się gdzie podziać, a zgodnie z postanowieniem rozwodowym dzieci mają przebywać w moim miejscu
        zamieszkania.
        2. Bo coś mie się chyba należy za te 12 lat małżeństwa. Chyba nie muszę opisywać, jak się czuje służąca,
        sprzątaczka i kuchrka?
        3. Bo nie mogę na niego patrzeć a on może się wynieść choćby do swoich rodziców.
        • mike_mike Re: Jak się pozbyć faceta? 27.05.03, 15:03
          Gość portalu: Ruda napisał(a):

          > Już Ci mówię:
          > 1. Bo nie mam się gdzie podziać, a zgodnie z postanowieniem rozwodowym dzieci
          m
          > ają przebywać w moim miejscu
          > zamieszkania.
          > 2. Bo coś mie się chyba należy za te 12 lat małżeństwa. Chyba nie muszę
          opisywa
          > ć, jak się czuje służąca,
          > sprzątaczka i kuchrka?

          A, czyli oczekujesz zaległego wynagrodzenia za okres małżeństwa...

          > 3. Bo nie mogę na niego patrzeć a on może się wynieść choćby do swoich
          rodziców

          Ale dla czego miałby się wynosić z własnego mieszkania?
        • Gość: koholog Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.crowley.pl 27.05.03, 15:32
          Tamto mieszkanie (poprzednie) było czyje?
          Masz rodziców?
          • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 28.05.03, 08:29
            Tamto mieszkanie było po jego dziadkach. Mam tylko ojca, który mieszka na wsi pod Warszawą. Ale rodzice przepisali
            gospodarstwo na nas, gdy byliismy jeszcze małżeństwem. Więc jest nawet współwłaścicielem tego gospodarstwa i
            nie chca go przepisac nawet na dzieci. A skąd mam wiedzieć, czy mu czasem coś nie odbije i nie wylądyjemy oboje z
            ojcem pod mostem, jak zechce coś z tą wsią zrobić? Dlatego muszę wywalczyc dla siebie jakieś zabezpieczenie.
            • Gość: koholog Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.crowley.pl 28.05.03, 09:19
              Bardzo Cię przepraszam, pewnie to Ci się nie spodoba - jeżeli to jego
              mieszkanie, nie możesz go stamtąd wywalić. Jeśli do tej pory nie zrobiłaś nic w
              sprawie zabezpieczenia swojego i dzieci - to tylko Twoje niedopatrzenie. Nie
              myślałaś o przyszłości i zabezpieczeniu - ani idąc z nim do łóżka, ani biorąc z
              nim ślub, ani siedząc w domu przy dzieciach. Teraz nagle się "obudziłaś" i sama
              widzisz - jest za późno. Nic Ci nie jestem w stanie doradzić.
              • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 28.05.03, 09:26
                Nie powiem, żeby mnie to ucieszyło, ale dziękuję. Mimo wszystko będę sie starała znaleźć jakieś rozwiązanie. W
                każdym razie dzięki za zrozumienie.
    • Gość: Tomek Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 13:19
      Jak czytam takie podle szmaty, to jestem obiema rekami za eutanazja. Skoro
      mieszkanie kupil po rozwodzie to jet JEGO mieszkanie. A tobie za 12 lat
      malzenstwa gowno sie nalezy. Skoro ci sie nie "udalo" przeprowadzic rozwodu z
      jego winy ,to znaczy ze nawet (babski jak zwykle) sad uznal ze nie jestes
      aniolkiem. A ty jezeli niejestes sierotką, wyprowadz sie do rodziny, pod most
      albo do kochanka ktorego mialas w trakcie malzenstwa.
      Podla suka.
      • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 27.05.03, 13:31
        A to ci dopiero mądrala! Wypchaj się swoimi mądrościami i zapisz sie do Klubu Męskich Szowinistycznych Świń, czy
        jak to się nazywa (znajdź sobie w necie, jak potrafisz).
    • Gość: legica Molestowanie!! jest najlepsze! IP: 217.96.29.* 27.05.03, 13:39
      Udowodnij,że stary molestuje Cie moralnie i sexualnie do czego nie ma prawa i
      zażądaj przed Sądem podzielenia mieszkania (poprzez sprzedaż) dla dobra dzieci
      Sąd może taki wyrok wydać. Triki dotyczące wrobienia w molestowanie sa banalnie
      proste. Wskazane zacząć od odrobiny alkoholu... powodzenia
      • Gość: Tomek Re: Molestowanie!! jest najlepsze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 13:49
        Powiedz ze zartowalas, bo chyba takie suki naprawde sie nie rodza?
        • Gość: Ruda Re: Molestowanie!! jest najlepsze! IP: 212.244.77.* 27.05.03, 14:17
          A ten głupek znowu swoje... Spadaj!
      • Gość: Ruda Re: Molestowanie!! jest najlepsze! IP: 212.244.77.* 27.05.03, 14:12
        To nie takie proste. Myslisz, że nie próbowałam? Ale s... jest twardy i ma koleżkę prawnika, który mu różne rzeczy
        doradza. Chyba wie, czego się można spodziewać, bo żeby dostać rozwód z orzeczeniem o jego winie paru rzeczy
        próbowałam. Nawet "znęki" nie pomogły! Gdyby to było proste, nie prosiłabym o radę. Ale i tak dzięki.
        • Gość: zgicufa Re: Molestowanie!! jest najlepsze! IP: 217.96.29.* 27.05.03, 14:18
          kochana! zabierz sie za sprawe powaznie radzę alkochol a może i odrobinę kwasa
          albo lsd. Masz dziada z głowy, wezwij policje zrob afere, akzdy sąd da mu w
          dupe. Broń się i walcz o swoje, zabierz mu dzieciaki.
          • Gość: Ruda Re: Molestowanie!! jest najlepsze! IP: 212.244.77.* 27.05.03, 14:31
            Odpada! Od narkotyków trzyma się na kilometr. A Ty myslisz, że co ja robię od ponad 4 lat? Walczę! Robię mu
            awantury, prowokuję i tak, i inaczej, prośbą, groźba i podstępem. I nic. Co najwyżej zamyka sie w sobie i
            milczy całymi tygodniami. Dlatego potrzebuję jakiejś nieszablonowej, skutecznej metody.
            • mike_mike Re: Molestowanie!! jest najlepsze! 27.05.03, 15:06
              Gość portalu: Ruda napisał(a):

              > Odpada! Od narkotyków trzyma się na kilometr. A Ty myslisz, że co ja robię od
              p
              > onad 4 lat? Walczę! Robię mu
              > awantury, prowokuję i tak, i inaczej, prośbą, groźba i podstępem. I nic. Co
              naj
              > wyżej zamyka sie w sobie i
              > milczy całymi tygodniami. Dlatego potrzebuję jakiejś nieszablonowej,
              skutecznej
              > metody.

              No tak, czyli to jemu coś sie należy od Ciebie, za piekło które mu robisz...
      • Gość: hot_dog Daj se siana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 14:31
        Nuuuudzi wam sie???Pisać pod innymi nickami, polemizować same ze sobą???Im
        ostrzej tym lepiej???No te upały naprawde lekko namieszały.A niektórym udało
        sie nabrać??
        • Gość: Ruda Re: Daj se siana IP: 212.244.77.* 27.05.03, 14:37
          Słuchaj, gdyby nie to, że jestem w podbramkowej sytuacji, to bym sie wogóle nie odzywała. A tak na marginesie, to
          jestem tu dziś pierwszy raz i nie udaję kogos innego. Ale dzięki za zainteresowanie.
    • Gość: Tomek Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 14:30
      Molestowanie jest najlepsze. Powiedz policji ze chcesz sie pieprzyc z synem, a
      ex ci w tym przeszkadza.
      • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 27.05.03, 14:41
        Nie mógłbyś sobie poogladać obrazków, zamiast bredzić?
    • Gość: Tomek Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 14:36
      Ruda szmato, najlepiej sie zastrezl wtedy gdy on nie bedzie mial alibii. Pewnie
      go wsadzą.
      • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 27.05.03, 14:43
        Biedny, nawiedzony chłoptaś...
    • mike_mike Re: Jak się pozbyć faceta? 27.05.03, 15:01
      Gość portalu: Ruda napisał(a):

      > Potrzebuję porady. Jestem ponad dwa lata po rozwodzie. Mam dwójkę dzieci, ale
      m
      > ieszkam z byłym. NIe udała się
      > przeprowadzić rozwodu z jego winy, choć próbowałam. Nie ma nawet
      ograniczonych
      > praw rodzicielskich. I, co
      > najgorsze, mieszkanie jest jego. To, w którym teraz mieszkamy, kupił juz po
      roz
      > wodzie. Pozwala mi mieszkać,
      > myśli, że będę znowu z nim, jak za dawnych dobrych czasów... Niedoczekanie! I
      n
      > ie daje się sprowokowac do
      > rękoczynów, jak to udało mi się osoągnąć przed rozwodem. Cholera, jak na
      złość
      > robi zakupy, gotuje i jeździ z
      > dzieciakami na wakacje. Nie wiem, jak go podejść, żeby się wyprowadził. Jest
      na
      > tyle cwany, że mnie nie
      > zameldował. Co robić, poradźcie coś, bo dłużej już z nim nie wytrzymam!!!

      A dla czego chcesz się go pozbyć z jego własnego mieszkania?
      • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 27.05.03, 15:12
        Już komuś odpowiadałam, ale jeszcze raz: poprzednie mieszkanie, w którym byłam zameldowana, sprzedał już po
        rozwodzie. Dzieci maja mieszkać tam gdzie ja, zgodnie z orzeczeniem sądu. Przez całe małżenstwo byłam kucharką,
        sprzątaczką i praczką, bo kilka lat byłam na macierzyńskim, a on sobie robił karierę zawodową. Chciałam, żeby
        sprzedał mieszkanie i kupił dwa mniejsze, dla mnie i dzieci i drugie dla siebie. Niestety nic z tego nie wyszło, bo jest
        uparty jak osioł. nie mam sie gdzie wynieść, a z nim mieszkać nie mogę i nie chcę. Mam chyba prawo do własnego
        życia, a nie ciągle w cieniu pana i władcy i właściciela mieszkania. On może się wynieść do swoich rodziców, ja nie.
        próbowałam wielu sposobó, ale się zaparł i nic nie skutkuje. nawet mu powiedziałąm, że kogoś mam (już po
        rozwodzie), ale nie uniósł się dumą, na co liczyłam i nie odszedł. Przecież może sobie znaleźć jakąś młodszą i ułożyć
        życie z dala ode mnie. Ale nie. i co mi zostało?
        • mike_mike Re: Jak się pozbyć faceta? 27.05.03, 15:18
          Gość portalu: Ruda napisał(a):

          > Już komuś odpowiadałam, ale jeszcze raz: poprzednie mieszkanie, w którym
          byłam
          > zameldowana, sprzedał już po
          > rozwodzie. Dzieci maja mieszkać tam gdzie ja, zgodnie z orzeczeniem sądu.
          Przez
          > całe małżenstwo byłam kucharką,
          > sprzątaczką i praczką, bo kilka lat byłam na macierzyńskim, a on sobie robił
          ka
          > rierę zawodową. Chciałam, żeby
          > sprzedał mieszkanie i kupił dwa mniejsze, dla mnie i dzieci i drugie dla
          siebie
          > . Niestety nic z tego nie wyszło, bo jest
          > uparty jak osioł. nie mam sie gdzie wynieść, a z nim mieszkać nie mogę i nie
          ch
          > cę. Mam chyba prawo do własnego
          > życia, a nie ciągle w cieniu pana i władcy i właściciela mieszkania. On może
          si
          > ę wynieść do swoich rodziców, ja nie.
          > próbowałam wielu sposobó, ale się zaparł i nic nie skutkuje. nawet mu
          powiedzia
          > łąm, że kogoś mam (już po
          > rozwodzie), ale nie uniósł się dumą, na co liczyłam i nie odszedł. Przecież
          moż
          > e sobie znaleźć jakąś młodszą i ułożyć
          > życie z dala ode mnie. Ale nie. i co mi zostało?

          No cóż, skoro tak ułozyliście sobie wzajemne relacje - on pracując zawodowo,
          zarabiał na dom, Ty w zamian zajmowałaś sie pracami domowymi... Z tego wynika,
          że finansowo Cię utrzymywał (chyba Cię nie "głodził"). Rozumiem, że majątek
          podzieliliście zgodnie z orzeczeniem sądu. No to obiektywnie, nic więcej Ci się
          nie należy.
          A jeżeli sąd postanowił, że dzieci muszą przebywać z Tobą, to na Twojej głowie,
          jest znalezienie mieszkanie, skoro chcesz od niego sie wynieść.
          A co do Twojej, jak to określasz ciężkiej pracy w domu, trzeba było wcześniej o
          tym myśleć, skoro taki model Ci nie odpowiada... Teraz to musztarda po
          obiedzie, nie zmienisz tego, a to co za to Ci się należy, zapewne określił sąd
          w orzeczeniu.
          Reasumując, Twoje roszczenia, wybacz, ale są bezzasadne.
          • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 28.05.03, 07:44
            To moja praca w domu się nie liczy? Gdyby chciał wynająć kucharkę i służącą to przecież musiałby im płacić! A poza
            tym co ja miałam do powiedzenia? Zaszłąm w ciążę i się pobraliśmy. To nie był mój wybór. A poza tym ja chciałam
            poprzestać na jednym dziecku, a on nawet kalendarzyk sam prowadził i doprowadził do następnej ciąży, a potem
            jeszczde jednej. Ale tą ostatnią usunęłam, bo przecież nie mogłam całeżycie siedziec w pieluchach i garach. Nie
            jestem maszynką do rodzenia dzieci, prania i gotowania. A poza tym miałam troche pieniędzy od moich rodziców,
            zapłaciłam jego zaległości czynszowe, bo nie pracował kilka miesięcy na etacie, a nawet był przez trzy miesiące na
            zasiłku. To kto mi teraz odda pieniądze moich rodziców? On się tylko śmieje. A to przecież ich krwawica, nie jego. A
            jak jechałam na całe lato do rodziców na wieś z małym dzieckiem, to nawet się nie zainteresował, czy mam co jeść! I
            to jest wzorowy ojciec? Odwiedzał mnie raz-dwa razy w miesiącu i jeszcze pytał, czy nie mam czegoś do zjedzenia,
            bo jest głodny! A o mnie się nawet nie zapytał!
            • mike_mike Re: Jak się pozbyć faceta? 28.05.03, 08:59
              Gość portalu: Ruda napisał(a):

              > To moja praca w domu się nie liczy? Gdyby chciał wynająć kucharkę i służącą
              to
              > przecież musiałby im płacić! A poza
              > tym co ja miałam do powiedzenia? Zaszłąm w ciążę i się pobraliśmy. To nie był
              m
              > ój wybór.

              No wybacz, ale jeśli zachodzisz w ciążę, to oboje jesteście sobie winni, a nie
              tylko on. Chyba Cię nie zgwałćił?

              > A poza tym ja chciałam
              > poprzestać na jednym dziecku, a on nawet kalendarzyk sam prowadził i
              doprowadzi
              > ł do następnej ciąży,

              No cóż, są jeszcze inne środki. A kalendarzyk - każdy wie jak bardzo jest
              skuteczny...

              > a potem
              > jeszczde jednej. Ale tą ostatnią usunęłam, bo przecież nie mogłam całeżycie
              sie
              > dziec w pieluchach i garach. Nie
              > jestem maszynką do rodzenia dzieci, prania i gotowania. A poza tym miałam
              troch
              > e pieniędzy od moich rodziców,
              > zapłaciłam jego zaległości czynszowe, bo nie pracował kilka miesięcy na
              etacie,
              > a nawet był przez trzy miesiące na
              > zasiłku. To kto mi teraz odda pieniądze moich rodziców? On się tylko śmieje.
              A
              > to przecież ich krwawica, nie jego. A
              > jak jechałam na całe lato do rodziców na wieś z małym dzieckiem, to nawet się
              n
              > ie zainteresował, czy mam co jeść! I
              > to jest wzorowy ojciec? Odwiedzał mnie raz-dwa razy w miesiącu i jeszcze
              pytał,
              > czy nie mam czegoś do zjedzenia,
              > bo jest głodny! A o mnie się nawet nie zapytał!

              Rodzice też Ci nie dawali jeść? Głodna chodziłaś?
              • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 28.05.03, 09:12
                Co do kalenadarzyka, masz rację, ale to już przeszłość. A co do pozostałych spraw, to chyba do obowiązków męża
                należy troska o rodzinę. A gdyby rodzice mi nie dawali jeść, to co, miałabym umrzećz głodu, a on by sie nawet nie
                zainteresował? A poz tym moi rodzice nie byli zbyt majętni, a jego - oboje urzędnicy w ministerstwach!
                • mike_mike Re: Jak się pozbyć faceta? 28.05.03, 09:16
                  Gość portalu: Ruda napisał(a):

                  > Co do kalenadarzyka, masz rację, ale to już przeszłość. A co do pozostałych
                  spr
                  > aw, to chyba do obowiązków męża
                  > należy troska o rodzinę. A gdyby rodzice mi nie dawali jeść, to co, miałabym
                  um
                  > rzećz głodu, a on by sie nawet nie
                  > zainteresował? A poz tym moi rodzice nie byli zbyt majętni, a jego - oboje
                  urzę
                  > dnicy w ministerstwach!

                  Pewnie zkaadał, że jeśli Twoi rodzice głodzą Cię sam mu powiesz. Jak moja żona
                  odwiedza swoich rodzicicó, słusznie uważam, że dostaje wszystko co potrzebuje,
                  a jeśli będzie coś potrzebowała ode mnie, to powie. Nie muszę codziennie do
                  niej dzwonić zapytać "mam dała Ci dziś obiadek?"
                  • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 28.05.03, 09:29
                    To taki typowy dla was sposób myślenia. Najwyraźniej nie możemy się zrozumieć. Dzięki, że chociaż nie ubliżasz jak
                    ci inni.
    • ydorius Nie potrzebujesz 27.05.03, 15:10

      porady, ale psychiatry. I odrobiny czasu spędzonej w odosobnieniu.
      Rzadko mi się zdarza, bym komuś to doradzał, ale takie nagromadzenie agresji i
      nienawiści już sie nie mieści w granicach norm. Droga Ruda, jesteś po prostu
      niebezpieczna - tak dla siebie, jak i otoczenia.

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • Gość: Ruda Re: Nie potrzebujesz IP: 212.244.77.* 27.05.03, 15:15
        Dzięki za diagnozę, ale może nie mieszaj sie do nie swoich spraw, jak nie masz nic do powiedzenia.
        • mike_mike Re: Nie potrzebujesz 27.05.03, 15:24
          Gość portalu: Ruda napisał(a):

          > Dzięki za diagnozę, ale może nie mieszaj sie do nie swoich spraw, jak nie
          masz
          > nic do powiedzenia.

          Sama prosiłaś o radę. Zgodnie ze swoją wolą ją otrzymałaś.
          • Gość: Ruda Re: Nie potrzebujesz IP: 212.244.77.* 27.05.03, 15:36
            Chyba jednak wiesz, o co mi chodziło. Takie rady dostawałam od byłego i znam je na pamięć. Niestetymuszę na dziś
            kończyć, ale wrócę jutro. Pozdrawiam.
        • ydorius Rozwinięcie - do Rudej 27.05.03, 15:36

          1. Próbowałaś przeprowadzić rozwód z orzekaniem o winie, ale się nie udało.
          Kobietom podczas rozwodu jest łatwiej zazwyczaj, poza tym prawo do opieki nad
          dziećmi również dostają, jeśli jest cień poszlaki, że mężczyzna zaniedbuje
          swoje potomstwo. Skoro się nie udało, to najwyraźniej nie było podstaw -
          próbowałaś wyciąć swojemu mężowi zwykłe świństwo. To raz.

          2. Nie udało Ci się go sprowokować do rękoczynów, choć próbowałaś. Facet trzyma
          nerwy na wodzy, nie chce Ci wpieprzyć, być może tylko dlatego, że wie, co mu
          potem grozi, niemniej jednak. Prowokowanie sytuacji konfliktowych świadczy o
          rozchwianiu emocjonalnym oraz braku dbałości o dzieci - bo na nich się to
          odbija. To dwa.

          3. Robi zakupy i jeździ z dzieciakami na wakacje, z czego wnoszę, ze stara się
          być dobrym ojcem. Ty żałujesz, że niema ograniczonych praw rodzicielskich. Ile
          trzeba mieć nienawiści, by dzieciakom uniemożliwiać kontakt z ojcem, który jest
          dla nich dobry? To trzy.

          4. Żałujesz, że nie chce się wyprowadzić, choć to jego mieszkanie. Wnioskuję z
          tego, że straciłaś (bądź zaczynasz tracić) kontakt z rzeczywistością. To cztery.

          Zreasumujmy: Jesteś kobietą, która zrobi wszystko, by uprzykrzyć mężowi życie,
          nie dbasz o dobro dzieci, tracisz kontakt z rzeczywistością i jesteś
          niezrównoważona emocjonalnie. Diagnoza jest prosta. Idź do psychiatry. Dobrze
          radzę. Idź, zanim stanie się komuś krzywda.

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • Gość: Ruda Re: Rozwinięcie - do Rudej IP: 212.244.77.* 28.05.03, 07:34
            Wczoraj nie mogłam odpowiedzieć, bo dostęp do komputera mam tylko w pracy.
            Nie chodzi o zwykłe uprzykrzenie mu życia, ale o moje zycie i moich dzieci. Jeżeli nic do niego nie czuję, oprócz
            chwilami nienawiści, to po coi mamy sie meczyć razem? ttrzeba się rozstać, a on nie chce. Może sprzedać
            mieszkanie i kupić dwa mniejsze, ale nie chce. Może się wyproiwadzić do rodziców, ale nie chce.Może sobie znaleźć
            inną, ale nie chce. To czy nie jest to uprzykrzanie życia mnie? A ta ciągła próba dominacji w każdej dziedzinie,
            wtrącanie się do garów, do ustawienia mebli - on nie akceptuje żadnych zmian, ajkie chcę wprowadzić. Ponad
            dziesięć lat małżeństwa z nim tak mnie zmęczyło, że nie mam siły dlaej z nim być. A dzieci mu nie oddam.
            • mike_mike Re: Rozwinięcie - do Rudej 28.05.03, 09:05
              Gość portalu: Ruda napisał(a):

              > Wczoraj nie mogłam odpowiedzieć, bo dostęp do komputera mam tylko w pracy.
              > Nie chodzi o zwykłe uprzykrzenie mu życia, ale o moje zycie i moich dzieci.
              Jeż
              > eli nic do niego nie czuję, oprócz
              > chwilami nienawiści, to po coi mamy sie meczyć razem? ttrzeba się rozstać, a
              on
              > nie chce. Może sprzedać
              > mieszkanie i kupić dwa mniejsze, ale nie chce. Może się wyproiwadzić do
              rodzicó

              No i wracamy do punktu wyjścia. Rozliczyliście się już przy okazji rozwodu.
              Teraz nic nie jest Ci już winien. I tak robi dużo pozwalając Ci ze sobą
              mieszkać. Z jakiej racji ma Ci jeszcze fundować mieszkanie?

              > w, ale nie chce.Może sobie znaleźć
              > inną, ale nie chce. To czy nie jest to uprzykrzanie życia mnie?

              No tak, nie chce znaleźć sobie innej kobiety. Pozwala Ci u siebie mieszkać,
              wiedząc, że nie masz gdzie pójść... No to straszliwie Ci życie uprzykrza...

              > A ta ciągła pró
              > ba dominacji w każdej dziedzinie,
              > wtrącanie się do garów, do ustawienia mebli - on nie akceptuje żadnych zmian,
              a
              > jkie chcę wprowadzić.

              A z jakiej racji, chesz wprowadzać zmiany w nie swoim mieszkaniu?

              > ? Ponad
              > dziesięć lat małżeństwa z nim tak mnie zmęczyło, że nie mam siły dlaej z nim
              by
              > ć. A dzieci mu nie oddam.

              No to się wyprowadź. Do ojca na wieś - w czym problem?
              • Gość: Ruda Re: Rozwinięcie - do Rudej IP: 212.244.77.* 28.05.03, 09:23
                Już pisałam, że on jest współwłaścicielem gospodarstwa ojca. A poza tym tam nie ma warunków do zamieszkania z
                dziećmi - 1 pokój, poddasze i kuchnia, a ja nie mam pieniędzy na remont. I mam codziennie dojeżdżać do pracy w
                Warszawie, a dzieci do szkoły? A sama sie nie wyprowadzę, bo nie pozwolę, zeby zmarnował moje dzieci.
                • mike_mike Re: Rozwinięcie - do Rudej 28.05.03, 09:27
                  Gość portalu: Ruda napisał(a):

                  > Już pisałam, że on jest współwłaścicielem gospodarstwa ojca. A poza tym tam
                  nie
                  > ma warunków do zamieszkania z
                  > dziećmi - 1 pokój, poddasze i kuchnia, a ja nie mam pieniędzy na remont. I
                  mam
                  > codziennie dojeżdżać do pracy w
                  > Warszawie, a dzieci do szkoły? A sama sie nie wyprowadzę, bo nie pozwolę,
                  zeby
                  > zmarnował moje dzieci.

                  No to jesteś skazana na mieszkanie w domu byłego męża. Kropka.
                  • Gość: Ruda Re: Rozwinięcie - do Rudej IP: 212.244.77.* 28.05.03, 09:32
                    Czy Ty może masz coś wspólnego z Korwinem Mike, którego tak lubi mój były?
                    • mike_mike Re: Rozwinięcie - do Rudej 28.05.03, 10:23
                      Gość portalu: Ruda napisał(a):

                      > Czy Ty może masz coś wspólnego z Korwinem Mike, którego tak lubi mój były?

                      Nie przepadam za Korwinem. Przykro mi.
                      • Gość: Ruda Re: Rozwinięcie - do Rudej IP: 212.244.77.* 28.05.03, 10:30
                        To jeszcze nie powód, żeby Ci było przykro. Najwyżej mojemu byłemu.
            • ydorius Re: Rozwinięcie - do Rudej 28.05.03, 14:54

              Dziewczyno - zasada generalnie jest taka, że jeżeli Ci coś nie odpowiada to to
              zmieniasz. Nie będę bił ludzi w autobusie tylko dlatego, ze zajęli moje
              ulubione miejsce i nie będę przebywał w pubie, w którym ktoś pali szlugi,
              wydmuchując mi dym prosto w twarz. Wolno mu. A jeśli to w dodatku jego pub - to
              ja mogę tylko zmienić lokal...

              A Ty próbujesz wykonać operację chirurgiczną za pomocą siekiery, piły i młotka
              do wbijania brantali. To co robisz w tej chwili, bezsilne miotanie się z lewa
              na prawo i z powrotem szkodzi wszystkim.

              Po tym co dziś napisałaś mam wrażenie, że trochę Ci przeszło - i bardzo dobrze.
              Zdaj sobie jednak sprawę z tego, że on nie musi chcieć się wiązać z żadną inną
              kobietą, nie musi chcieć sprzedawać swojego mieszkania, by Tobie było
              wygodniej, może sobie zmieniać układ mebli, czy czegokolwiek innego. Osobą,
              której to przeszkadza jesteś Ty - i nie możesz zwalać winy na niego...

              Sytuacja, w której się znalazłaś, jest istotnie nie do pozazdroszczenia i nie
              podzielam poglądów tych, którzy mówią, że "sama się o to prosiłaś", bo ani oni,
              ani ja tak naprawdę Cię nie znamy. Nie wiem co możesz zrobić w tej sytuacji,
              wiem, że sposoby, których się imałaś do tej pory są gorsze (i to dużo nawet) od
              nie robienia niczego.

              Widzisz, ja również jestem po związku, po małżeństwie. Rozstaliśmy się mimo
              dziecka, a w zasadzie dla niego, bo będąc ze sobą nieszczęśliwi
              unieszczęśliwialiśmy także je. Udało się wszystko poukładać, możemy się
              normalnie spotykać, czasem wyjść do parku na spacer, czasem zwyczajnie pogadać -
              choć każde z nas ma swoje, osobne życie. Podczas rozprawy nie było między nami
              żadnych kłótni, rozsądnie spojrzeliśmy na sprawę - co było do podzielenia,
              zostało podzielone... Nie wiem na czym to polega, że niektórzy nie potrafią
              tego zrobić, że uczucia, które nimi targają to wręcz ślepa nienawiść. Wiem, ze
              to, co robiliśmy (czyli właśnie układanie się ze sobą) robiliśmy również dla
              dziecka - bo ono najbardziej by ucierpiało gdybyśmy poszli na noże.

              m,
              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
    • Gość: zgicufa Do Doriusa! Sam idx się leczyć samcu jeden IP: 217.96.29.* 27.05.03, 15:16
      Takie capy jak ty ni epowinny obrażać kobiet ani żyć! czego szukasz na naszym
      babskim forum Ty homofobie jeden!!!
      • pwrzes Re: Do Doriusa! Sam idx się leczyć samcu jeden 27.05.03, 15:19
        Gość portalu: zgicufa napisał(a):

        > Takie capy jak ty ni epowinny obrażać kobiet ani żyć!
        czego szukasz na naszym
        > babskim forum Ty homofobie jeden!!!

        O dzieci zjawily sie na forum :-/ Co ma homofobia
        wspolnego z przedpiszca ? Poprosze o logiczny wywod. A
        zreszta kto powiedzial, ze na tym forum wstep tylko dla
        kobiet ? i ta moralnosc Kalego.

        Mors
      • Gość: Tomek Re: Do Doriusa! Sam idx się leczyć samcu jeden IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 15:19
        Najpierw jestes legnica, teraz jakies inne barachlo. Wez niuniu slownik i
        zobacz co znaczy homofobia. W ogole wez sie do nauki, bo kiedys bedziesz takim
        samym zerem jak twoja kolezanka. Niczego w zyciu nie osiagniesz, bedziesz
        czekala az byly maz zostawi ci mieszkanie na ktore zapracowal, gdy ty gzilas
        sie z jakimis dresiarzami przy tanim winie.
      • Gość: ho-dog Re: Do Doriusa! Sam idx się leczyć samcu jeden IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 15:22
        Widze cie po raz pierwszy, wydaje ci sie że wzmożoną agresja polepszysz sobie
        samopoczucie??Czy sądzisz,że masz prawo wyganiać kogoś z forum??Nie dostałaś
        chyba takich uprawnień. Po takich postach faktycznie, mozna stać sie
        antyfeministą!!!To co prezentujesz wzbudza jeno "litość i trwogę"
      • ydorius ? 27.05.03, 15:46
        Gość portalu: zgicufa napisał(a):

        > Takie capy jak ty ni epowinny obrażać kobiet ani żyć! czego szukasz na naszym
        > babskim forum Ty homofobie jeden!!!

        Homofobie? A nie mizoginie przypadkiem, jeśli już w ogóle coś?
        Ale myliłabyś się również w tym drugim przypadku - nie jestem mizoginem. Bardzo
        lubię kobiety. Podobnie zresztą jak mężczyzn i ludzi w ogóle.
        To, czego nie lubię to skurwysyństwa i głupoty. Pierwszą z tych cech odznacza
        się autorka wątku. Drugą Ty.

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
    • Gość: dorrragica Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 217.96.29.* 27.05.03, 15:23
      Ale nie złam prawa! zabijesz takiego łajdaka, a bedziesz odpowiadać jak za
      czlowieka! Miałam podobna historię i gorąco Ci radze zacznij gromadzić świadków
      np poprzez poinformowanie dwa razy w miesiącu na komendzie policji. Potem przed
      sadem zeznanie takiego gliniarza to jak królik z kapelusza! Wiele dziewczyn tak
      robiło-działa!!!
      • Gość: Ruda Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 212.244.77.* 27.05.03, 15:30
        Wiem, poprzedni dzielnicowy miał całą teczkę moich skarg. No i co, wezwał go na rozmowę, potem skłądał zeznania
        w prokuraturze. W sądzie sprawa zawieszona, czas zawieszenia minął, nic nie zwojowałam. A teraz się pilnuje.
      • kraszan1 Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 27.05.03, 15:32
        Gość portalu: dorrragica napisał(a):

        > Ale nie złam prawa! zabijesz takiego łajdaka, a bedziesz odpowiadać jak za
        > czlowieka! Miałam podobna historię i gorąco Ci radze zacznij gromadzić
        świadków
        >
        > np poprzez poinformowanie dwa razy w miesiącu na komendzie policji.

        Ale poinformowanie o czym ?? Że źle parkuje ??

        Potem przed
        > sadem zeznanie takiego gliniarza to jak królik z kapelusza! Wiele dziewczyn
        tak
        > robiło-działa!!!

        Ale może w końcu Ruda nam zezna co jej były takiego zrobił, że nie zasługuje
        nawet na miano człowieka ??

        pzdr
        -K
        • Gość: Ruda Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 212.244.77.* 27.05.03, 15:38
          To nie ja napisałam, że nie zasługuje na miano człowieka. A jeśli byłaś, czy jesteś mężatką wychowującą dzieci i
          obsługującą Pana Męża, to powinnaś doskonale wiedzieć, co mi zrobił.
          • kraszan1 Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 27.05.03, 15:46
            Gość portalu: Ruda napisał(a):

            > To nie ja napisałam, że nie zasługuje na miano człowieka. A jeśli byłaś, czy
            je
            > steś mężatką wychowującą dzieci i
            > obsługującą Pana Męża, to powinnaś doskonale wiedzieć, co mi zrobił.

            No właśnie dalej nie rozumiem. może dlatego, że nie jestem mężatką.
            Więc mi wytłumacz.

            pzdr
            -K
            • Gość: lolyta Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: *.mia.bellsouth.net 27.05.03, 18:17
              Slonko, nie znam sprawy Rudej ale na Twoje pytanie odpowiedz jest prosta jak
              but: On robi kariere czyli zarabia kase, ona siedzi w domu, obsluguje jego i
              dzieci - czyli nie ma czasu na nic innego na przyklad takie luksusy jak praca
              zawodowa za ktora moglaby dostawac swoja kase. W efekcie mieszkanie kupione
              jest za JEGO pieniadze bo ON pracuje a ONA nie. Wiec po 12 latach takiego
              ukladu ONA nie ma nic.
              Nie chodzi mi o ten konkretny przypadek bo nie wiem co i z czyjej winy
              doprowadzilo dokladnie do rozwodu, chodzi mi o pewien schemat, ktory
              funkcjonuje w spoleczenstwie.
              I nie moge pojac, jak to jest - pisze teraz o tym jak jest w USA - ze:
              laska co robi za babysitter albo pokojowke czy sprzataczke zarabia 10 - 25$ za
              godzine,
              nauczyciel - 8 - 15$,
              operator DTP - 13 - 16$,
              pracownik fizyczny na budowie - 10$,
              niezalezny projektant - 20-40$ ale musi wydac jakies 5000$ na sprzet i
              programy... itd.
              Czyli jednak praca typu "housewife" JEST to praca warta nie takie male
              pieniadze, no chyba ze sie jest zona, bo wtedy sie robi to samo ALE TO NIE JEST
              PRACA wiec robi sie to za darmo... rozumiesz teraz?
              • mike_mike Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 28.05.03, 09:14
                Gość portalu: lolyta napisał(a):

                > Slonko, nie znam sprawy Rudej ale na Twoje pytanie odpowiedz jest prosta jak
                > but: On robi kariere czyli zarabia kase, ona siedzi w domu, obsluguje jego i
                > dzieci - czyli nie ma czasu na nic innego na przyklad takie luksusy jak praca
                > zawodowa za ktora moglaby dostawac swoja kase. W efekcie mieszkanie kupione
                > jest za JEGO pieniadze bo ON pracuje a ONA nie. Wiec po 12 latach takiego
                > ukladu ONA nie ma nic.

                No chyba coś tu się nie zgadza. Rozwiedli się, zatem nastąpił podział majątku.
                Obecne mieszkanie kupił po rozwodzie, zatem już po rozliczeniu ich wzajemnych
                zobowiązań, a więc w momencie w którym nie byli sobie już nic na wzajem winni.

                > Nie chodzi mi o ten konkretny przypadek bo nie wiem co i z czyjej winy
                > doprowadzilo dokladnie do rozwodu, chodzi mi o pewien schemat, ktory
                > funkcjonuje w spoleczenstwie.
                > I nie moge pojac, jak to jest - pisze teraz o tym jak jest w USA - ze:
                > laska co robi za babysitter albo pokojowke czy sprzataczke zarabia 10 - 25$
                za
                > godzine,
                > nauczyciel - 8 - 15$,
                > operator DTP - 13 - 16$,
                > pracownik fizyczny na budowie - 10$,
                > niezalezny projektant - 20-40$ ale musi wydac jakies 5000$ na sprzet i
                > programy... itd.
                > Czyli jednak praca typu "housewife" JEST to praca warta nie takie male
                > pieniadze, no chyba ze sie jest zona, bo wtedy sie robi to samo ALE TO NIE
                JEST
                >
                > PRACA wiec robi sie to za darmo... rozumiesz teraz?

                No nie całkiem za darmo - przecież on ze swojej pracy ją utrzymywał... Nie
                powiesz mi przecież, że była głodzona, nie miała się w co ubrać, nie dawał jej
                kasy na rozrywki, zaspokojenie wszelkich potrzeb etc...
                Poza tym, rozwód odbywa się przed sądem, a ten ustala co należy się mażonkom ze
                wspólnego majątku. No to chyba nie będziemy teraz kwestionować prawomocnej
                decyzji sądu?

              • kraszan1 Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 28.05.03, 11:45
                Gość portalu: lolyta napisał(a):

                > Slonko, nie znam sprawy Rudej ale na Twoje pytanie odpowiedz jest prosta jak
                > but: On robi kariere czyli zarabia kase, ona siedzi w domu, obsluguje jego i
                > dzieci - czyli nie ma czasu na nic innego na przyklad takie luksusy jak praca
                > zawodowa za ktora moglaby dostawac swoja kase. W efekcie mieszkanie kupione
                > jest za JEGO pieniadze bo ON pracuje a ONA nie. Wiec po 12 latach takiego
                > ukladu ONA nie ma nic.

                Po pierwsze nie traktuj mnie protekcjonalnie - to swiadczy tylko i wyłacznie o
                twojej manii wyższości a nie o moim niezrozumieniu tematu. Nie jestem twoim
                słonkiem.

                Po drugie w ogóle nie przemawia do mnie argumentacja ani Twoja, ani Rudej.
                Jeżli nie odpowiada komuś rola gospodyni domowej to w dzisiejszych czasach jest
                mnóstwo instytucji które pomagają pracującym rodzicom. Jeśli ktoś chce pracować
                to jego wybór.

                I po trzecie - "po 12 latach takiego układu" ona ma połowę majątku którego się
                dorobili. Więc on pracuje także i na nią.

                pzdr
                -K
                • Gość: lolyta Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: *.mia.bellsouth.net 28.05.03, 16:46
                  Po pierwsze zaznaczylam wyraznie ze nie znam sprawy Rudej, jak tam wygladal
                  majatek ani czyja byla wina i nie odnosze sie do niej bezposrednio, raczej do
                  obserwacji ktore poczynilam wsrod niektorych moich znajomych malzenstw w
                  podobnym temacie. Po drugie, no wlasnie nie wiem jak jest z ta polowa majatku w
                  rzeczonym przypadku - facet ma mieszkanie, ona nie ma nic - to jest po polowie?
                  Po trzecie (to do Twojego przedmowcy) tak sie sklada, ze jesli on haruje "w
                  pracy" i moze sobie uskladac na mieszkanie, ona haruje w domu i nie moze sobie
                  uskladac na nic, bo nikt jej za to nie placi, to nie mozna chyba mowic o rownym
                  podziale. On se moze zarabiac i robic kariere, bo ona kolo niego lata, gotuje,
                  sprzata itd.
                  • agrafek Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 28.05.03, 18:03
                    Jako antyfeminista od jakiegoś czasu dyżurny odnotowuję z przyjemnością, że
                    reakcja Lolyty jest typowa dla feministek właśnie. Lolyta zaznacza, że nie
                    zapoznała się z omawianym przykładem, ale wie, że powszechnie kobiatom jest źle
                    jeśli nie mogą pracować zawodowo, tylko muszą wychowywać dzieci. W kolejnym
                    poście podważa argumentację przedmówców, nadal przyznając, że przykładu
                    omawianego dokładnie nie zna. Heh. Podoba mi się:).
                    Do Lolyty - sąd podzielił majątek pół na pół. Możnaby zatem dedukować, że
                    docenił wkład pracy Rudej. Obecne mieszkanie nieszczęsny eks małżonek kupił za
                    swoje pieniądze po rozwodzie. Trudno mówić w takiej sytuacji o poszkodowaniu
                    Rudej i niesprawiedliwości społecznej.
                    pozdrawiam.
                    • Gość: lolyta Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: *.mia.bellsouth.net 28.05.03, 20:22
                      Agrafku kochany. Nie napisalam nic na temat tego, ze "kobietom jest powszechnie
                      zle". Zaznaczylam takze, iz tak malo w sumie WSZYSCY wiemy o omawianej
                      sytuacji, iz kazdy sad tutaj wydany - a ten watek roi sie od sadow, glownie nad
                      Ruda - bedzie niewlasciwy. Napisalam tylko i wylacznie, ze nie widze
                      sprzecznosci w tym, iz ktos jest kulturalny, wyksztalcony, dowcipny itd, a
                      jednoczesnie bliskiej osobie moze zamienic zycie w pieklo. Miedzy innymi
                      zakladajac, iz ta osoba nadaje sie tylko do wykonywania okreslonych czynnosci
                      jednoczesnie dajac jej odczuc, ze w zwiazku z tym jest nic nie warta. Co wiem z
                      autopsji i obserwacji konkretnych przykladow i zaznaczylam to wyraznie, nie
                      przypominam sobie zebym mowila ze tak sie dzieje we wszystkich parach. Blagam,
                      jak juz czytasz, to czytaj ze zrozumieniem. Pozdrawiam serdecznie.
                      Acha, a to ze reakcja byla typowa dla feministek to co to mialo byc? Przytyk
                      czy komplement???
                      • agrafek Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 28.05.03, 21:06
                        Gość portalu: lolyta napisał(a):

                        > Agrafku kochany. Nie napisalam nic na temat tego, ze "kobietom jest
                        powszechnie
                        >
                        > zle". Zaznaczylam takze, iz tak malo w sumie WSZYSCY wiemy o omawianej
                        > sytuacji, iz kazdy sad tutaj wydany - a ten watek roi sie od sadow, glownie
                        nad
                        >
                        > Ruda - bedzie niewlasciwy.

                        hmmm...
                        W Twoim pierwszym poście wygląda to tak:
                        "Slonko, nie znam sprawy Rudej ale na Twoje pytanie odpowiedz jest prosta jak
                        but: On robi kariere czyli zarabia kase, ona siedzi w domu, obsluguje jego i
                        dzieci - czyli nie ma czasu na nic innego na przyklad takie luksusy jak praca
                        zawodowa za ktora moglaby dostawac swoja kase. W efekcie mieszkanie kupione
                        jest za JEGO pieniadze bo ON pracuje a ONA nie. Wiec po 12 latach takiego
                        ukladu ONA nie ma nic.
                        Nie chodzi mi o ten konkretny przypadek bo nie wiem co i z czyjej winy
                        doprowadzilo dokladnie do rozwodu, chodzi mi o pewien schemat, ktory
                        funkcjonuje w spoleczenstwie."

                        Jeżeli na przykładzie powyższego tekstu posądziłem Cię bezpodstawnie o
                        generalizowanie, to przepraszam. Widocznie rzeczywiście mam problem ze
                        zrozumieniem.
                        A co do komplementu, to nie wiem. Poczułem się ujęty i uwiedziony "kochanym
                        agrafkiem", wobec czwego moja umiejętność dyskusji i wyciagania wniosków spadła
                        poniżej zera.
                        pozdrawiam.
                        • Gość: lolyta Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: *.bct.bellsouth.net 28.05.03, 23:11
                          Ok, w pewnym sensie mnie masz - faktycznie piszac "schemat" zasugerowalam, ze
                          tak zyje 99% spoleczenstwa, a to na szczescie nie jest prawda. Sa bowiem, Bogu
                          dzieki, rozne schematy i ludzie zyjacy nieschematycznie rowniez. Niemniej
                          istnieja tacy (takie), ktorzy (ktore) zyja wg. tego ukladu ktory pokrotce
                          przedstawilam - znam takie pary i Ty pewnie tez. Sluchaj jesli o mnie chodzi to
                          wiecej na ten watek nie zagladne bo moj komputer nienawidzi wielopostowych
                          watkow i je zle wyswietla wiec jesli cos jest dla Ciebie metne w moich
                          wypowiedziach to mozemy do tematu powrocic w innym watku. Blagam jednak na
                          przyszlosc - nie patrz na moje wypowiedzi przez pryzmat feminizmu. Feminizm
                          moze sobie byc obok mnie albo dyndac mi z tylu jak ogonek albo siedziec w
                          torebce jak telefon komorkowy, jako kobieta duzo mu zawdzieczam, np. to, ze nie
                          jestem w takiej sytuacji jak Ruda, ale, na litosc, nie jest tak, ze kazda moja
                          komorka jest nim przesiaknieta.
            • Gość: Ruda Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 212.244.77.* 28.05.03, 07:55
              jeżeli siedzisz przez kilka lat w domu wychowując dzieci, sprzątając, gotując i piorąc dla męża, dla którego musiałaś
              przerwać pracę zawodową, a on w tym czasie robi karierę, no może nie zawrotną, ale zawsze, ciągle ma czas na
              spotkania z kolegami, a jak wraca, to śmierdzi piwem i mówi, że nawiązał ciekawe kontakty polityczne czy
              zawodowe, w coś tam się zaangażował, ma szansę na lepszą pracę itd., to masz tego dosyć. A jeszcze wswojej
              perfekcyjnosci i doskonałości zwraca ci ciągle uwagę, że jajkko na miękko gotuje się 3,5 a nie 5 minut, ciągle miesza ci
              w garach, przyprawia, wymądrza się ciągle ma być tak, jak on chce, a jeszcze ci jego rodzice! teraz np. ciągle ich
              widzę. Mieszkamy blisko nich i codziennie rano widzę b. teścia, albo b. teściową, którzy przychodzą po dzici, żeby je
              odwieźć do szkoły, a po południu, znowu są, bo je przywożą. A jeszcze wymagają, żebysię z nimi co do tego
              umawiać - mój były tego nie robi, bo ciągle jest w delegacjach, a ja może nie mam ochoty dzwonic do b. teściów i ich
              o cokolwiek prosić! Przecież to ich wnuki! Mój były jest, tak na odległość fajnym facet4em - przystojny, dowcipny,
              inteligentny. Niezły na jakiś czas. Ale nie na lata! Te jego ciągłe żarty wychodzą mi już bokiem. Ile można? A on ma
              zawsze jakiś dowcipasek na każdą okazję. Trzeba to przeżyć, żeby zrozumieć.
              • mike_mike Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 28.05.03, 09:25
                Gość portalu: Ruda napisał(a):

                > jeżeli siedzisz przez kilka lat w domu wychowując dzieci, sprzątając, gotując
                i
                > piorąc dla męża, dla którego musiałaś
                > przerwać pracę zawodową, a on w tym czasie robi karierę, no może nie
                zawrotną,
                > ale zawsze, ciągle ma czas na
                > spotkania z kolegami, a jak wraca, to śmierdzi piwem i mówi, że nawiązał
                ciekaw
                > e kontakty polityczne czy
                > zawodowe, w coś tam się zaangażował, ma szansę na lepszą pracę itd., to masz
                te
                > go dosyć. A jeszcze wswojej
                > perfekcyjnosci i doskonałości zwraca ci ciągle uwagę, że jajkko na miękko
                gotuj
                > e się 3,5 a nie 5 minut, ciągle miesza ci
                > w garach, przyprawia, wymądrza się ciągle ma być tak, jak on chce, a jeszcze
                ci
                > jego rodzice! teraz np. ciągle ich
                > widzę. Mieszkamy blisko nich i codziennie rano widzę b. teścia, albo b.
                teściow
                > ą, którzy przychodzą po dzici, żeby je
                > odwieźć do szkoły, a po południu, znowu są, bo je przywożą. A jeszcze
                wymagają,
                > żebysię z nimi co do tego
                > umawiać - mój były tego nie robi, bo ciągle jest w delegacjach, a ja może nie
                m

                A co w tym złego, chcą uniknąć sytuacji, w której pojadą odebrąć dzieci, a koża
                się, że Ty już je odebrałaś. Nie wiedzą, że Ty i tak tego nie zrobisz, bo masz
                za mało czasu. Użalanie się nad sobą i swoim losem jest strasznie czasochłonne
                przecież. Takl przeszkadzają CI byli teściowie, którzy starają się pomóc?

                > am ochoty dzwonic do b. teściów i ich
                > o cokolwiek prosić! Przecież to ich wnuki! Mój były jest, tak na odległość
                fajn
                > ym facet4em - przystojny, dowcipny,
                > inteligentny. Niezły na jakiś czas. Ale nie na lata! Te jego ciągłe żarty
                wycho
                > dzą mi już bokiem. Ile można? A on ma
                > zawsze jakiś dowcipasek na każdą okazję. Trzeba to przeżyć, żeby zrozumieć.

                No strasznie, dowcipny, na dodatek przystojny - POTWÓR.
                • Gość: Ruda Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 212.244.77.* 28.05.03, 09:44
                  Najwyraźniej nie rozumiesz istoty i dyskutujesz ze sprawami nie najistotniejszymi. Ale życie składa się właśnie z
                  dorbiazgów i spraw niby niważnych, ale jak je wszystkie złożyć razem, to staje sie nie do zniesienia. I to jest główny
                  problem.
                  • mike_mike Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 28.05.03, 10:27
                    Gość portalu: Ruda napisał(a):

                    > Najwyraźniej nie rozumiesz istoty i dyskutujesz ze sprawami nie
                    najistotniejszy
                    > mi. Ale życie składa się właśnie z
                    > dorbiazgów i spraw niby niważnych, ale jak je wszystkie złożyć razem, to
                    staje
                    > sie nie do zniesienia. I to jest główny
                    > problem.

                    A wiesz jak ja to widzę? Nie zamierzam zastanawiać się po czyjej stronie lezy
                    wina,nie znając opinii tej drugiej osoby. Ale wszystko wskazuje na to, że za
                    długo zwlekałaś z rozwodem, a teraz ponosisz tego konsekwencje.
                    Niestety, dla Ciebie jedynym wyjściem (w tym najlepszym rwnież dla dzieci),
                    jest wyprowadzenie się. Teraz po rzwodzie nie masz już żadnych praw domajątku
                    męża, więc pozstaje Ci samej zadbać o zapewnienie sobie lokum.
                    Może znajdź sobie innego faceta, najlepiej bogatego... Takiego który lubi jajka
                    5-o minutowe.
                    • Gość: Ruda Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 212.244.77.* 28.05.03, 10:35
                      Ale Ty nie przyjmujesz do wiadomości jednego - ja nie zostawię moich dzieci. Poza tym chyba nie mam już ochoty na
                      stały związek. Przynajmniej przez jakis czas.
                      • mike_mike Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 28.05.03, 11:30
                        Gość portalu: Ruda napisał(a):

                        > Ale Ty nie przyjmujesz do wiadomości jednego - ja nie zostawię moich dzieci.
                        Po
                        > za tym chyba nie mam już ochoty na
                        > stały związek. Przynajmniej przez jakis czas.

                        A to nie implikuje wcale konieczności pozostawienia dzieci. Ale coś mi się
                        widzie, że to mogłoby by być dla nich lepsze rozwiązanie...
                        • Gość: Ruda Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:20
                          A masz własne dzieci? Zostawiłbyś je?
                          • mike_mike Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! 28.05.03, 12:30
                            Gość portalu: Ruda napisał(a):

                            > A masz własne dzieci? Zostawiłbyś je?

                            Dla ich dobra - TAK.
    • Gość: Tomek Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 15:37
      Zgicufa,dorrragica, legnica. To jakis oszolom ktory nawet nie wie ze widac gdy
      pisze z jednego IP, nie ma sensu sie z tym droczyc. Jakas maloletnia bladz i
      tyle.
      • mike_mike Re: Jak się pozbyć faceta? 27.05.03, 15:46
        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        > Zgicufa,dorrragica, legnica. To jakis oszolom ktory nawet nie wie ze widac
        gdy
        > pisze z jednego IP, nie ma sensu sie z tym droczyc. Jakas maloletnia bladz i
        > tyle.

        E tam, to samo IP. Z tej samej sieci - może to po prostu to samo przedszkole...
    • anahella Pytanie calkiem powazne 27.05.03, 15:38
      Ktos sie zabawia czy to prawdziwa historia? Bo
      przepraszam, jezeli to prawda to ja nie chce byc kobieta,
      skoro takie postawy kojarza sie z moja plcia.
      • Gość: Ruda Re: Pytanie calkiem powazne IP: 212.244.77.* 27.05.03, 15:42
        Przepraszam, że nie będę dziś kontynuowazć, ale nie będę miała dostępu do komutera. A odpowiadając: być może
        trafiłaś na tego właściwego, który do Ciebie pasuje, być może mamy inne chraktery, być może potrafisz znosić
        dominację. Ja najwyraźniej nie. I zrobię wszystko, żeby swój cel osiągnąć. Mam swoje życie, jestem po rozwodzie,
        mam dzieci, których nie oddam. Będę walczyć. Do jutra.
        • anahella Re: Pytanie calkiem powazne 27.05.03, 16:00
          Gość portalu: Ruda napisał(a):

          > Przepraszam, że nie będę dziś kontynuowazć, ale nie będę miała dostępu do komut
          > era. A odpowiadając: być może
          > trafiłaś na tego właściwego, który do Ciebie pasuje, być może mamy inne chrakte
          > ry, być może potrafisz znosić
          > dominację. Ja najwyraźniej nie.

          Problem nie w nim tylko w tobie. Z nastepnym bedzie tak
          samo - tak uwazam


          > I zrobię wszystko, żeby swój cel osiągnąć.

          Konkretnie jaki cel? Oskubanie bylego meza? Kogo ty chcesz
          oszukac? Siebie, dzieci czy ich ojca? Ciesz sie ze ci daje
          dach nad glowa. Przeciez mieszkasz u niego!!!!

          Rozwiedliscie sie. Od tej pory on nie ma zadnych
          obowiazkow wobec ciebie (chyba ze sad zasadzil inaczej).
          On ma obowiazki wobec dzieci. A ty i dzieci to rozne
          osoby. Nie staraj sie zawlaszczyc tego, co wynika z praw
          twoich dzieci. Wiesz, ze z nim wojujac dajesz im zly
          przyklad?

          > Mam
          > swoje życie, jestem po rozwodzie,
          > mam dzieci, których nie oddam. Będę walczyć. Do jutra.

          No to mamy klasyczny przyadek, w ktorym bronia sa dzieci.
          Ciekawa jestem jak spojrza na ciebie po latach.... Ja znam
          dzieci takich wojujacych rodzicow. Zazwyczaj ten agresywny
          na starosc zostaje sam, a ten przedstawiany w zlym swietle
          cieszy sie ich obecnoscia. Pomysl o tym.
          • Gość: Ruda Re: Pytanie calkiem powazne IP: 212.244.77.* 28.05.03, 08:02
            Czyli co, to, że ja te dzici urodziłam, wykarmiłam własną piersią (do 3 roku życia!), ubieram i wychowuję już się nie
            liczy? To mam mu je zostawić? Z nim być nie mogę, podziać się nie mam gdzie - to co mam robić? poddać się i być jak
            dotąd szarą myszką słuchającą swojego Pana i Władcy? Mam ulegać we wszystkim, bo to jego mieszkanie? A gdzie
            sprawiedliwość? W USA po rozwodzie żony dostają przynajmniej połwę majątku, a u nas? nie zostawię tego tak!
            • kozik2 Re: Pytanie calkiem powazne 28.05.03, 09:05
              Gość portalu: Ruda napisał(a):
              >Z nim być nie mogę, podziać się nie mam gdzie - to co mam robić?
              >poddać się i być jak dotąd szarą myszką słuchającą swojego Pana i Władcy?
              >Mam ulegać we wszystkim, bo to jego mieszkanie?

              A nie przyszło Ci do głowy, że Twój były nie jest jeleniem do skubania i musisz
              radzić sobie sama? Ludzie po to biorą rozwód, aby żyć samodzielnie.

              >A gdzie sprawiedliwość? W USA po rozwodzie żony dostają przynajmniej połwę
              >majątku, a u nas?

              A u nas nawet więcej niż połowę.
              Ma Ci zostawić też swoje zdolności do zarabiania. Przecież i tak dostajesz
              wysokie alimenty "na dzieci".

              • Gość: Ruda Re: Pytanie calkiem powazne IP: 212.244.77.* 28.05.03, 09:46
                A wiesz, ile kosztuje utrzymanie dzieci? faceci zazwyczaj nie zdają sobie z tego sprawy i gadaja o skubaniu jelenia.
            • anahella Re: Pytanie calkiem powazne 28.05.03, 10:00
              Gość portalu: Ruda napisał(a):

              > Czyli co, to, że ja te dzici urodziłam, wykarmiłam własną piersią (do 3 roku
              ży
              > cia!), ubieram i wychowuję już się nie
              > liczy?

              One nie sa twoja wlasnoscia. Dlugosc karmienia nie ma tu zadnego znaczenia.
              Pamietaj ze one patrza na ciebie i wyciagaja wnioski z twojego zachowania.

              > To mam mu je zostawić? Z nim być nie mogę, podziać się nie mam gdzie - t
              > o co mam robić? poddać się i być jak
              > dotąd szarą myszką słuchającą swojego Pana i Władcy?
              > Mam ulegać we wszystkim, b
              > o to jego mieszkanie?

              powinnas sie wyprowadzic jezeli nie chcesz z nim byc. To proste. Moze lepiej
              bedzie jezeli skupisz sie na ukladaniu sobie zycia a nie na rozmyslaniu jakby
              tu jego rozwalic.


              > A gdzie
              > sprawiedliwość? W USA po rozwodzie żony dostają przynajmniej połwę majątku, a
              u
              > nas? nie zostawię tego tak!

              Po rozwodzie dostaje sie polowe wspolnego majatku. Jezeli to mieszkanie kupil
              po rozwodzie to jest jego a nie twoje i nie masz do niego zadnych praw. a co z
              mieszkaniem, w ktorym mieszkaliscie przed rozwodem? Do kogo nalezalo?

              Aha - piszesz ze na zlosc robi zakupy i jezdzi z dziecmi na wakacje.
              Nie przyszlo ci do glowy ze on po prostu wywiazuje sie ze swoich obowiazkow
              ojca? Ciesz sie ze dzieci maja ojca, ktory sie nimi zajmuje i nie zabieraj im
              go. To ze go nie kochasz i postrzegasz tylko w kategorii zrodla dochodow to nie
              jest sprawa twoich dzieci. One nie sa twoja wlasnoscia, maja tak samo prawo do
              ojca jak inne dzieci. Jezeli masz takie podejscie do sprawy to mysle ze lepiej
              byloby dla zdrowia psychicznego dzieci zebys sie wyprowadzila od nich i zaczela
              zycie na nowo.
              • Gość: Ruda Re: Pytanie calkiem powazne IP: 212.244.77.* 28.05.03, 10:06
                Nie ma mowy, żebym się wyprowadziła i zostawiła dzieci z nim. A poza tym, z tego co piszesz wynika, że jest
                ideałem? Ale przecież codzienne obowiązki związane z dziećmi spadają wyłącznie na mnie! Bo on albo jest w
                delegacji, albo jest po delegacji i MUSI odpocząć! Przecież nie moge sie poddać.
            • mike_mike Re: Pytanie calkiem powazne 28.05.03, 10:30
              Gość portalu: Ruda napisał(a):

              > Czyli co, to, że ja te dzici urodziłam, wykarmiłam własną piersią (do 3 roku
              ży
              > cia!), ubieram i wychowuję już się nie
              > liczy? To mam mu je zostawić? Z nim być nie mogę, podziać się nie mam gdzie -
              t
              > o co mam robić? poddać się i być jak
              > dotąd szarą myszką słuchającą swojego Pana i Władcy? Mam ulegać we wszystkim,
              b
              > o to jego mieszkanie? A gdzie
              > sprawiedliwość? W USA po rozwodzie żony dostają przynajmniej połwę majątku, a
              u
              > nas? nie zostawię tego tak!

              Jezeli nie dostałaś połowy wspólnego majątku, wskazuje to na fakt, że rozwód
              został ożeczony z Twojej winy.
              • Gość: Ruda Re: Pytanie calkiem powazne IP: 212.244.77.* 28.05.03, 10:40
                W orzeczeniu nie ma mowy o winie. A tamto mieszkanie było po jego dziadkach (gdzieś już o tym pisałam), ale ja
                byłam tam zameldowana, więc chyba miałam do niego jakieś prawa? A poza tym, bardzo Cię proszę,- nie przekonuj
                mnie, żebym się wyprowadziła, bo to nie wchodzi w grę. Mój były też potrafi tak powiedzieć: jak ci się nie podoba, to
                przecież możesz się wyprowadzić. Czy rozumiesz, jakie to dla mnie upokarzające?
                • mike_mike Re: Pytanie calkiem powazne 28.05.03, 11:33
                  Gość portalu: Ruda napisał(a):

                  > W orzeczeniu nie ma mowy o winie.

                  Czyli musiałaś dostać połowę.

                  > A tamto mieszkanie było po jego dziadkach (gd
                  > zieś już o tym pisałam), ale ja
                  > byłam tam zameldowana, więc chyba miałam do niego jakieś prawa? A poza tym,
                  bar

                  No więc mylisz się i to bardzo. Fakt posiadania meldunku, nie daje Ci żadnych
                  praw właśności do mieszkania. Jeżeli nie mieliście rozszerzonej wspólnoty
                  majątkowej, to w takim razie to mieszkanie było wyłącznie jego.

                  > dzo Cię proszę,- nie przekonuj
                  > mnie, żebym się wyprowadziła, bo to nie wchodzi w grę. Mój były też potrafi
                  tak
                  > powiedzieć: jak ci się nie podoba, to
                  > przecież możesz się wyprowadzić. Czy rozumiesz, jakie to dla mnie
                  upokarzające?

                  Co mam Cię przekonywać. On nie wyprowadzi się ze swojego mieszkania - no bo z
                  jakiej niby racji. Więc nie masz innego wyjścia słońce. przykro mi.
                  • Gość: Ruda Re: Pytanie calkiem powazne IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:28
                    no więc będę walczyć innymi metodami. A miałeś kiedśs do czynienia z tak zdeterminowaną kobietą jak ja?
                    • mike_mike Re: Pytanie calkiem powazne 28.05.03, 12:33
                      Gość portalu: Ruda napisał(a):

                      > no więc będę walczyć innymi metodami. A miałeś kiedśs do czynienia z tak
                      zdeter
                      > minowaną kobietą jak ja?

                      To nie determinacja, to choroba. Zdajesz sobie Ruda, jak bardzo łatwo Cię
                      namierzyć?
                      Nie ma skuteczenj metody, żeby odebrać Twojemu byłemu mieszkanie.
      • kozik2 Re: Pytanie calkiem powazne 27.05.03, 16:18
        anahella napisała:
        > Ktos sie zabawia czy to prawdziwa historia? Bo
        > przepraszam, jezeli to prawda to ja nie chce byc kobieta,
        > skoro takie postawy kojarza sie z moja plcia.

        Obawiam się, że to nie Matrix a reality .
        Podobnych postaw uczą w babskich piśmidełkach.

        Ćwierćinteligenci(-ki), którzy propagują takie postawy, zapominają, że jest
        druga strona, która w "dobie wojny" ... również przyjmie wojenną postawę.
        A póżniej te same idiotki, narzekają, że "rycerzy" zastąpili "gnoje szukający
        szmaty do przerżnięcia".

        Założyć z kimś takim rodzinę to ... wolałbym założyć "rodzinę" z płatną dziwką.
        Jeśli nad ranem dziwka zniknie z portfelem, to straty będą relatywnie ...
        nieistotne.

        • anahella Kozik 28.05.03, 10:03
          kozik2 napisał:

          > Obawiam się, że to nie Matrix a reality .
          > Podobnych postaw uczą w babskich piśmidełkach.

          Tu przegiales: pracuje w prasie i czesto przegladam babskie - jak je nazwales -
          pismidelka. W rubrykach "prawo" podaje sie tylko zasady obowiazujace przy
          rozwodzie. Jezeli masz jakies przyklady, to prosze je podaj (jak nie chcesz
          publicznie to na priv). Jestem bardzo ciekawa, ktora gazeta zacheca do takich
          postaw.
    • Gość: magic ech żizn IP: 217.96.29.* 27.05.03, 15:39
      sprowadzaj sobie facetów jemu na pochybel.
      • Gość: Ruda Re: ech żizn IP: 212.244.77.* 27.05.03, 15:44
        Łatwo powiedzieć! A dzieci? Przecież im wmówi, że jestem...
        • Gość: Tomek Re: ech żizn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 15:47
          Nie musi wmawiac. Jestes.
      • Gość: Tomek Re: ech żizn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 15:48
        Nie stac cie szmato na jeden nick? Musisz kombinowac? Nieuku, przeciez kazdy
        widzi ze to ten sam pojeb pisze. A sprowadzac moze sobie do parku, skoro madry
        ex maz jej nie zameldowal, a to jego mieszkanie.
    • Gość: clover [...] IP: *.acn.pl 27.05.03, 15:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Przemek Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.tele.pw.edu.pl 27.05.03, 16:09
      Moim zdaniem, ten list jest prowokacja. Ruda (zapewne podszywa sie pod nia
      jakis facet i swietnie sie bawi) przedstawia siebie w negatywnym swietle
      (przyznaje sie do prowokowania meza do rekoczynow, "wrabiania go" w wine), nic
      nie pisze o winie meza (wrecz przeciwnie, przyznaje, ze jest on dobrym ojcem),
      i... oczekuje porady, jak tu jeszcze bardziej "przylozyc" temu czlowiekowi. A
      naiwne kobiety, kierowane zle pojeta solidarnoscia, daja sie na to nabrac. :-)
      • Gość: miłka Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.chello.pl 27.05.03, 16:11
        Gość portalu: Przemek napisał(a):

        > Moim zdaniem, ten list jest prowokacja. Ruda (zapewne podszywa sie pod nia
        > jakis facet i swietnie sie bawi) przedstawia siebie w negatywnym swietle
        > (przyznaje sie do prowokowania meza do rekoczynow, "wrabiania go" w wine),
        nic
        > nie pisze o winie meza (wrecz przeciwnie, przyznaje, ze jest on dobrym
        ojcem),
        > i... oczekuje porady, jak tu jeszcze bardziej "przylozyc" temu czlowiekowi. A
        > naiwne kobiety, kierowane zle pojeta solidarnoscia, daja sie na to nabrac. :-)

        Oczywiście. Aż cuchnie prowokacją. Kobieta nie pisałaby w ten sposób.Ludzie nie
        dajcie się nabijać w butelkę!
      • mike_mike Re: Jak się pozbyć faceta? 27.05.03, 16:11
        Gość portalu: Przemek napisał(a):

        > Moim zdaniem, ten list jest prowokacja. Ruda (zapewne podszywa sie pod nia
        > jakis facet i swietnie sie bawi) przedstawia siebie w negatywnym swietle
        > (przyznaje sie do prowokowania meza do rekoczynow, "wrabiania go" w wine),
        nic
        > nie pisze o winie meza (wrecz przeciwnie, przyznaje, ze jest on dobrym
        ojcem),
        > i... oczekuje porady, jak tu jeszcze bardziej "przylozyc" temu czlowiekowi. A
        > naiwne kobiety, kierowane zle pojeta solidarnoscia, daja sie na to nabrac. :-)

        Ale o ile te "naiwne kbiety" nie są również podszywającymi się pod nie
        facetami, to niezłe wiadectwo sobie dają... Nie ma co...
      • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć faceta? IP: 212.244.77.* 28.05.03, 08:11
        Dzięki za zdemaskowanie, ale gdybyś wiedział, co się czuje żyjąc w cieniu dominującego męża, to byś tak nie pisał. A
        poza tym nie rozróżniasz dwóch rzeczy: dobry ojciec, a dobry mąż. Co innego być dobrym ojcem dla dzieci, a co
        innego całkowicie stłamsić kobietę. Satram się pisać co czuję. nie ma mowy o jakiejś jednej winie - na to, co się stało,
        złożyło sie bardzo wiele rzeczy przez tych kilkanaście już lat. Po prostu chcę się on niego uwolnić, wyzwolić, żeby
        mnie nie tłamsił, chcę odetchnąć pełną piersią - i ciągle, nawet mimo rozwodu, nie mogę. Czy to takie trudne do
        zrozumienia, że chcę żyć na własny rachunk? Ale są dzici i muszę im zapewnić byt. Stąd moja walka o mieszkanie.
    • Gość: tad Bardzo ciekawe IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.03, 16:13
      Wątku jeszcze nie czytałem, ale to ciekawe, że na hasło "jak pozbyć się faceta"
      od godz. 11 z minutami, do 16 odpowiedziało aż tyle osób.
      • mike_mike Re: Bardzo ciekawe 27.05.03, 16:15
        Gość portalu: tad napisał(a):

        > Wątku jeszcze nie czytałem, ale to ciekawe, że na hasło "jak pozbyć się
        faceta"
        >
        > od godz. 11 z minutami, do 16 odpowiedziało aż tyle osób.

        Co w tym dziwnego? Prowokujący tekst postu...
        • Gość: tad Re: Bardzo ciekawe IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.03, 17:55
          mike_mike napisał:

          > Gość portalu: tad napisał(a):
          >
          > > Wątku jeszcze nie czytałem, ale to ciekawe, że na hasło "jak pozbyć się
          > faceta"
          > >
          > > od godz. 11 z minutami, do 16 odpowiedziało aż tyle osób.
          >
          > Co w tym dziwnego? Prowokujący tekst postu...

          Nie tylko prowokujący, ale i fałszywy, ale kiedy pisałem post "b. dziwne" nie
          znałem go.
      • anahella Re: Bardzo ciekawe 28.05.03, 10:07
        Gość portalu: tad napisał(a):

        > Wątku jeszcze nie czytałem, ale to ciekawe, że na hasło "jak pozbyć się
        faceta"
        >
        > od godz. 11 z minutami, do 16 odpowiedziało aż tyle osób.

        Ten watek zostal zareklamowany na innym forum. Ja tu w zasadzie nie zagladam,
        ale wiedziona ciekawoscia zajrzalam. To doklada do zainteresowania.
    • Gość: Ania Re: Jak się pozbyć siebie... IP: 213.241.43.* 27.05.03, 17:24
      Kiedyś była taka fajna piosenka "idź precz!... pańska skórko, ósme cudo".
      Powinnaś się spakować i dać chłopu spokój. Chociaż wiesz co nie, bo dzieci
      ucierpią... Daj mu po prostu spokój.
      • Gość: Ruda Re: Jak się pozbyć siebie... IP: 212.244.77.* 28.05.03, 08:19
        Ale co to znaczy: daj mu po prostu spokój? Mam się nadal godzić na jego warunki, być posłuszna, obsługiwać go? Dla
        niego gotowac i prać nie mam zamiaru i nic mnie do tego nie zmusi! I mam tak egzystowac u jego boku do śmierci?
        Przecież to jest nie do wytrzymania.
        • mike_mike Re: Jak się pozbyć siebie... 28.05.03, 11:37
          Gość portalu: Ruda napisał(a):

          > Ale co to znaczy: daj mu po prostu spokój? Mam się nadal godzić na jego
          warunki
          > , być posłuszna, obsługiwać go? Dla
          > niego gotowac i prać nie mam zamiaru i nic mnie do tego nie zmusi! I mam tak
          eg
          > zystowac u jego boku do śmierci?
          > Przecież to jest nie do wytrzymania.

          Nie nie musisz, wystarczy się wyprowadzić.
    • Gość: gamon Re: Jak się pozbyć faceta? IP: *.jgora.dialog.net.pl 27.05.03, 17:54
      Wy baby to macie tupet. Sama sie wyprowadź.
    • Gość: milo Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 217.96.29.* 28.05.03, 09:36
      Ale
      • Gość: Ruda Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 212.244.77.* 28.05.03, 09:48
        trudno na to cos odpowiedzieć.
    • Gość: Gość portalu: Gość portalu: dorrragica Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: 217.96.29.* 28.05.03, 10:15
      Ale nie złam prawa! zabijesz takiego łajdaka, a bedziesz odpowiadać jak za
      czlowieka! Miałam podobna historię i gorąco Ci radze zacznij gromadzić świadków
      np poprzez poinformowanie dwa razy w miesiącu na komendzie policji. Potem przed
      sadem zeznanie takiego gliniarza to jak królik z kapelusza! Wiele dziewczyn tak
      robiło-działa!!!
      • Gość: Piter Re: Ten Twoj suki..kot musi miec słabe strony! IP: *.elartnet.pl 31.05.03, 17:59
        SamenTy idiotko!ostaw Rudą w spokoju! Same kobiet powinny Cu\ię zagryźć!

    • Gość: Retyrety rzeczowa porada IP: 217.96.29.* 28.05.03, 10:25
      Twoj przypadek nie nalezy do rzadkości! przekonsz sie o tym gdy zawitasz do
      kancelarii prawnej specjalizującej się w takich historiach. moge polecić Ci
      pewną kancelareie współpracującą z powiedzmy biurem detektywistycznym "od
      róznych dziwnych zleceń". Zostaw sprawe profesjonalistą. Tylko licz pieniądze;)
      realizacja marzeń kosztuje!
      • Gość: Ruda Re: rzeczowa porada IP: 212.244.77.* 28.05.03, 11:07
        No tak, ale: 1. jak tam trafić, 2 jakie to koszty, 3. jaka gwarancja?
        • Gość: Retyrety Re: rzeczowa porada IP: 217.96.29.* 28.05.03, 11:24
          Wysle Ci adres ale na priva. Cena: prawnik ok 2 tyś, a z firma, która ma
          dostarczyc dowody na Twojego starego musisz dogadać sie indywidualnie ale cena
          bedzie podobna. Nie ma co tłuc piany-rozstaw sieci i czekaj, a profesjonalni
          rybacy juz będą wiedzieli jak złapać rybkę.
          • Gość: Ruda Re: rzeczowa porada IP: 212.244.77.* 28.05.03, 11:29
            Dzięki, ale musisz mi jeszcze wytłumaczyć, co z tym privem.
            • Gość: retyrety Otwórz sobie konto IP: 217.96.29.* 28.05.03, 11:40
              na jakims portalu i podaj tutaj adres. Żeby Cie zachęcic powiem tylko, że u
              mojego starego znaleźli kilka kast z dziecięcym porno - ten sam tytuł jak do
              dystrybuscji;). Nie musiałam nawet iść do sądu - zgodziła sie na wszystkie
              moje "propozycje".
    • Gość: hot_dog Było kiedyś takie miejsce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.03, 10:27
      ...w każdym miasteczku, osiedlu..nazywało się magiel.Tam kobiety (aby nie użyc
      słowa "baby"), najczęściej wylewały swoje żale na temat życia-zwłaszcza
      cudzego.Stało sie to mijsce symbolem sztuki prowadzenia dyskusji w sposob
      merytoryczny,lapidarny, bogaty w określone argumenty i słownictwo...Również
      tematyka jak i intonacja stały się przysłowiowe.Miło stwierdzić, że w narodzie
      nie ginie tradycja, mimo szalonego postępu....
      • Gość: Ruda Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: 212.244.77.* 28.05.03, 11:00
        Może Ty potrafisz sobie poradzić ze swoimi problemami sama. Przyznam, że wczoraj po raz pierwszy weszłam na
        Forum i myślałam, że będzie to wyglądało trochę inaczej. Ja naprawdę już się wewnętrznuie wypaliłam i wydawało
        mi się, że gdzie jak gdzie, ale tu znajdę zrozumienie. W rzeczywistości wygląda to nieco inaczej, choć nie do końca.
        Może za bardzo się otworzyłam, może chciałam za dużo na raz powiedzieć z tego, co we mnie nagromadziło się od
        lat. Ale dla mnie jednak to Forum to nie magiel.
        • Gość: hot_dog Re: Było kiedyś takie miejsce...do Rudej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.03, 11:20
          Dla mnie też nie dlatego z niepokoje śledzę wypowiedzi zarówno "za" jak i
          przeciw.Zbyt wiele w nich niezdrowych emocji,agresji itp.Dlatego porównałam ich
          poziom do magla właśnie.Sama zauważ,że zmieniasz nieco styl i poziom
          emocjonalny swoich wypowiedzi.Forum dyskusyjne gwarantuje nam anonimowość, stąd
          wiele osób sobie sobie nieco za bardzo folguje.Takie jest moje osobiste zdanie.
          mam nadzieję,że z tego całego bałagany wyłowisz to co dla Ciebie ważne i
          istotne.
          -----------------------------------------
          ...Jesli palec wskazuje niebo, tylko głupiec patrzy na palec....
          • Gość: Ruda Re: Było kiedyś takie miejsce...do Rudej IP: 212.244.77.* 28.05.03, 11:26
            po to właśnie wzięłam udział w tej dyskusji. A co do zmiany tonu moich wypowiedzi - przecież ta dyskusja jest na
            żywo, nie ma scenariusza, ktos komuś coś napisze w taki a nie inny sposób, to reakcje mogą być różne. Mam swoje
            zdanie, swój cel i do niego będę dążyć, nie powiem, że po trupach, ale jestem zdecydowana na wiele.
          • Gość: Piter Re: Było kiedyś takie miejsce...do Rudej IP: *.elartnet.pl 30.05.03, 05:31
            Zaraz, zaraz, jak sie okazuje, Forum gwarantuje anonimowość, ale nie do końca.
            Jeśli mike_mike może stwierdzić kim jest uczestnik/czka dyskusji, to coś tu
            jest nie fair. I żeby nie było wątpliwości, piszę to z męskiego punktu
            widzenia, ale mnie to niepokoi. Jestem zwolennikiem wolności, a pozostanie
            anonimowym/ą jest jednym z wolności owej atrybutów. Patrzę na to wszystko z
            dystansu, ale żadna (żaden) z Was nie zwrócił na to uwagi. Czyżby powrót
            cenzury? To już chyba nie te czasy... Dla Waszego (i naszego) dobra - Kobiety,
            obudźcie się, brońcie wolności! Tylko wolność zagwarantuje Wam takie życie,
            jakiego sobie życzycie! To Wy macie wybierać! Nie pozwólcie robić tego za Was
            innym (zwłaszcza politykom/polityczkom, którzy/re na rzekomej walce o Wasze
            interesy robią własną karierę). Pozdrawiam wszystkie (z wyjątkioem Retyrety)
            Forumowiczki i Forumowiczów.
            • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce...do Rudej 30.05.03, 11:00
              Gość portalu: Piter napisał(a):

              > Zaraz, zaraz, jak sie okazuje, Forum gwarantuje anonimowość, ale nie do
              końca.
              > Jeśli mike_mike może stwierdzić kim jest uczestnik/czka dyskusji, to coś tu
              > jest nie fair. I żeby nie było wątpliwości, piszę to z męskiego punktu
              > widzenia, ale mnie to niepokoi. Jestem zwolennikiem wolności, a pozostanie
              > anonimowym/ą jest jednym z wolności owej atrybutów. Patrzę na to wszystko z
              > dystansu, ale żadna (żaden) z Was nie zwrócił na to uwagi. Czyżby powrót
              > cenzury? To już chyba nie te czasy... Dla Waszego (i naszego) dobra -
              Kobiety,
              > obudźcie się, brońcie wolności! Tylko wolność zagwarantuje Wam takie życie,
              > jakiego sobie życzycie! To Wy macie wybierać! Nie pozwólcie robić tego za Was
              > innym (zwłaszcza politykom/polityczkom, którzy/re na rzekomej walce o Wasze
              > interesy robią własną karierę). Pozdrawiam wszystkie (z wyjątkioem Retyrety)
              > Forumowiczki i Forumowiczów.

              Wiesz co, nie zamierzam Rudej robić żadnych przykrości. Ale rozmowa poszła w
              takim kierunku (podkładanie narkotyków, wrabianie w pedofilię itd.), że
              chciałem tylko, żeby Ruda zrozumiała, że nie jest tu anonimowa (tak jak nikt z
              nas) i lepiej sobie odpuścić działanie niezgodne z prawem.
              Nie jest ważne czy ten jej były jest naprawdę potworem czy świętym człowiekiem.
              Nikt nie zasługuje na to co poniektórzy jej radzili.
              • Gość: Piter Re: Było kiedyś takie miejsce...do Rudej IP: *.elartnet.pl 31.05.03, 14:31
                100% zgody! Te durne kretynki, które Rudej doradzały działania pozaprawne,
                powinny mieć świadomość, że mogą odpowiadać przed sądem, za podżeganie do
                przestępstwa! Jednak co prawo to prawo! Ale, jaki widzać troche dziewczynę
                przestraszyłeś, bo się nie odzywa. A chyba nie o to chodziło. Ja tam nie
                jestem wrogiem kobiet, ale jestem gorącym zwolennikiem naturalnego podziału
                ról. kobiety niech zajmują się tym, co kobiece, faceci tym, co nam Natura
                przeznaczyła. To kwestia uzupełniania się, nie narzucania czyjejś dominacji.
                Ja na przykład uwielbiam gotować i w kuchni czyję się jak ryba w wodzie. Ale
                nie prowadzą auta. to domena mojej żony. I co? mamy walczyć o to kto jest
                lepszy? Nie, Ona robi to co umie i ja też. Ale fakt, Rud naprawdę potrzebuje
                pomocy, żeby zrozumieć, że walka z mężem (nawet byłym) na takich warunkach,
                jakie opisała, nie gwarantuje Jej powodzenia, jest wart, by ci, którzy Jej
                dobrze życzą, mieli sznsę wypowiedzenia się, a to choćby dla powstrzymania
                osób, które mają podobnr podejście do życia jak Ruda, przed angażowaniem się w
                sprawy beznadziejne. Ale długie zdanie, co? Ściskam łapę.
              • Gość: Piter Re: Było kiedyś takie miejsce...do Rudej IP: *.elartnet.pl 31.05.03, 14:33
                Acha, zapomniałem, napisałem tej idotce, żeby Rudej nie mąciła w głowie.
        • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce... 28.05.03, 11:41
          Gość portalu: Ruda napisał(a):

          > Może Ty potrafisz sobie poradzić ze swoimi problemami sama. Przyznam, że
          wczora
          > j po raz pierwszy weszłam na
          > Forum i myślałam, że będzie to wyglądało trochę inaczej. Ja naprawdę już się
          we
          > wnętrznuie wypaliłam i wydawało
          > mi się, że gdzie jak gdzie, ale tu znajdę zrozumienie.

          A nie zastanwia Cię fakt, że nikt Cię nie rozumie?
          • Gość: Ruda Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:01
            No, z tym, to bym się akurat nie zgodziła!
            • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce... 28.05.03, 12:05
              Gość portalu: Ruda napisał(a):

              > No, z tym, to bym się akurat nie zgodziła!

              Posty tych którzy Cię popierają, są na tyle dziecinne i niepoważne, że są
              pomijalne.
              • Gość: Ruda Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:11
                A może w tych rzekomo krytycznych jest więcej treści, niż można to wyczytać wprost?
                • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce... 28.05.03, 12:13
                  Gość portalu: Ruda napisał(a):

                  > A może w tych rzekomo krytycznych jest więcej treści, niż można to wyczytać
                  wpr
                  > ost?

                  Tak, jest więcej treści, dającej opinię o autorach...
                  • Gość: Ruda Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:18
                    Nie zrozumiemy się, chyba że wyjdziesz za mąż, urodzisz dwójkę dzieci i się rozwiedziesz.
                    • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce... 28.05.03, 12:29
                      Gość portalu: Ruda napisał(a):

                      > Nie zrozumiemy się, chyba że wyjdziesz za mąż, urodzisz dwójkę dzieci i się
                      roz
                      > wiedziesz.

                      hahaha, obśmiałem się. Niewykonalne. Nawet gdybym płeć zmienił nie urodzę
                      dzieci.
                      W każdym razie, musisz pogodzić się z tym, że nie masz cienia szansy na
                      odebranie mieszkania mężowi.
                      • Gość: Ruda Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:35
                        Nie urodzisz - nie zrozumiesz. A co do tego, czy MUSZĘ się z tym pogodzić, to jeszcze zobaczymy. Ja tak łatwo sie
                        nie poddaję.
                        • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce... 28.05.03, 12:38
                          Gość portalu: Ruda napisał(a):

                          > Nie urodzisz - nie zrozumiesz. A co do tego, czy MUSZĘ się z tym pogodzić, to
                          j
                          > eszcze zobaczymy. Ja tak łatwo sie
                          > nie poddaję.

                          Na tej klasie adresowej sa dwie firmy. Prywatna (nazwa zaczyna się na M) i
                          panstwowa agencja (obstawiam tę agencję). W obu mam znajomych. Na tym na razie
                          skończę.
                          Jak nie skończysz pisać tych bzdur, to pogadam ze znajomymi, żeby sprawdzili w
                          logach, kto tak intensywnie koresponduje z forum Gazety od dwóch dni...
                          • Gość: Ruda Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:45
                            Nie rozumiem tego o tych firmach.
                            • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce... 28.05.03, 12:48
                              Gość portalu: Ruda napisał(a):

                              > Nie rozumiem tego o tych firmach.
                              MB-System czy Agnecja Własności Rolnej Skarbu Państwa?
                              • Gość: Ruda Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:58
                                W takiej sytuacji muszę stwierdzić, że rozmowa przestaje być uczciwa.
                                • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce... 28.05.03, 13:08
                                  Gość portalu: Ruda napisał(a):

                                  > W takiej sytuacji muszę stwierdzić, że rozmowa przestaje być uczciwa.

                                  A widzisz, do czego potrafią być zdolni mężczyźni? ie dość, że potrafią
                                  utrzymywać swoje byłe żony, to jeszcze coś takiego...
                                  Ale wiesz, co? Sprawdzę czy nie jesteś mężczyzną podszywającym się pod kobietę
                                  dla siania fermentu...
                                  • Gość: Piter Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: *.elartnet.pl 30.05.03, 04:28
                                    Tak sobie latam po necie, bo pracuję nocą, i znajduje wiele ciekawostek,
                                    takich jak ten wątek. Zamknąłeś Rudej usta - z jednej strony to dobrze, bo
                                    zalatywała niezłą żmiją. Ale z drugiej strony to dobrze, że ten wątek
                                    zaistniał, bo mieliśmy możliwość zaobserwować całą gamę kobiecych postaw - od
                                    akceptacji, do negacji. Kilka razy wypowiadałem się z wielkim uznaniem dla
                                    Puchaczowej69. Nie jestem stałym gościem tego forum, ale jeżeli takie Kobiety
                                    jak Ona mają możliwość wypowiedzenia się w tak trudnych (z punktu widzenia
                                    Rudej i jej byłego mężą) sprawach, to należy im tylko przyklasnąć i
                                    podziękować. Nie strasz, proszę Cię, Rudej, że ujawnisz jej personalia, bo się
                                    więcej nie odezwie. A tak mamy wszyscy możliwość zajęcia stanowiska w sprawie,
                                    która, jak mi się wydaje, nie stanowi w dzisiejszych czasach wyjątku. Wiem, że
                                    mój głos, to już musztarda po obiedzie, ale może jeszcze nie wszystko
                                    stracone. Patrz, wkurzyła nawet Puchaczową (nie ukrywam, że jestem Jej gorącym
                                    fanem). Może wyjaśnienie Rudej sytuacji, w jakiej sie znalazł, uświadomi kilku
                                    innym kobietom, że nie ma co walczyć z wiatrakami, że zdrowie psychiczne
                                    dzieci jest ważniejsze od szmalu, jaki chcą wydrzeć ze swoich byłych mężów?
                                    reasumująć: dobrze, że ten wątek się pojawił, bo oprócz wariatek (Retyrety)
                                    mogliśmy poczytać wypowiedzi mądrych kobiet (Puchaczowa). Pozdrawiam.
          • Gość: lolyta Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: *.mia.bellsouth.net 28.05.03, 17:01
            Mike. Ja rozumiem kobiety takie jak Ruda. Pomijajac to, ze sie takich
            przypadkow naogladalam, sama bylam w zwiazku z facetem - zaradnym, przystojnym,
            dowcipnym, wyksztalconym, konfitury potrafil usmazyc i samochod naprawic -
            tylko caly czas naciskal zebym rezygnowala z kursow jezykow, z moich przyjaciol
            bo oni nie maja odpowiedniego poziomu ale maja na mnie zly wplyw, uwazal ze
            lepiej bedzie jesli zamiast marnowac czas na jakims fajnym dla mnie szkoleniu
            zajme sie nauka prasowania welnianych spodni bo to trudna sztuka a on takie
            lubi itp. Apogeum nastapilo kiedy zazadal ode mnie rezygnacji ze studiow bo
            uznal ze za duzo czasu mi zabieraja. Bogu dzieki, zwialam zanim nastapil slub,
            dzieci i... JEGO majatek (ja mialm byc wg. niego wlasnie "zona przy mezu").
            Tak, bywaja faceci na zewnatrz swietni, w srodku - potwory.
            Moim zdaniem Ruda robi jednak blad przyjmujac taka agresywna postawe - przecie
            ten facet z czystej zlosci jej w niczym nie ustapi, zwlaszcza jesli ma prawo po
            swojej stronie.
            • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce... 29.05.03, 10:23
              Gość portalu: lolyta napisał(a):

              > Mike. Ja rozumiem kobiety takie jak Ruda. Pomijajac to, ze sie takich
              > przypadkow naogladalam, sama bylam w zwiazku z facetem - zaradnym,
              przystojnym,
              >
              > dowcipnym, wyksztalconym, konfitury potrafil usmazyc i samochod naprawic -
              > tylko caly czas naciskal zebym rezygnowala z kursow jezykow, z moich
              przyjaciol
              >
              > bo oni nie maja odpowiedniego poziomu ale maja na mnie zly wplyw, uwazal ze
              > lepiej bedzie jesli zamiast marnowac czas na jakims fajnym dla mnie szkoleniu
              > zajme sie nauka prasowania welnianych spodni bo to trudna sztuka a on takie
              > lubi itp. Apogeum nastapilo kiedy zazadal ode mnie rezygnacji ze studiow bo
              > uznal ze za duzo czasu mi zabieraja. Bogu dzieki, zwialam zanim nastapil
              slub,
              > dzieci i... JEGO majatek (ja mialm byc wg. niego wlasnie "zona przy mezu").
              > Tak, bywaja faceci na zewnatrz swietni, w srodku - potwory.

              Święte słowa. Facet Cię tłamsił - odeszłas od niego. Bardzo dobrze. Szkoda, że
              nie zrobiłaś tego, zaraz po wystąpieniu pierwszych obiawów. Zapewne nie
              dobraliście się - sa kobiety, którym taki układ by pasował. Takie życie.

              > Moim zdaniem Ruda robi jednak blad przyjmujac taka agresywna postawe -
              przecie
              > ten facet z czystej zlosci jej w niczym nie ustapi, zwlaszcza jesli ma prawo
              po
              >
              > swojej stronie.

              Ale tu już się nie zgadzam. Kupił mieszkanie po ślubie, jest jego. Dla czego
              zatem ma swoja własnoś oddawać już jakby nie było obcej osobie? To nie po
              złości...
      • Gość: Retyrety Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: 217.96.29.* 28.05.03, 11:32
        O jakim postepie pleciesz kochana! postęp może prowadzić do złego (postęp
        choroby) lub do dobrego. Tutaj chodzi tylko o to aby pomódz kobicie, a nie
        wyjeżdżać z ideologią. Dla dobra tego gostka-męża niech go wyrzuci z domu zanim
        go zabije!
        P.S. Jestem pewna, że to w maglu narodził sie feminizm

        • mike_mike Re: Było kiedyś takie miejsce... 28.05.03, 11:44
          Gość portalu: Retyrety napisał(a):

          > O jakim postepie pleciesz kochana! postęp może prowadzić do złego (postęp
          > choroby) lub do dobrego. Tutaj chodzi tylko o to aby pomódz kobicie, a nie
          > wyjeżdżać z ideologią. Dla dobra tego gostka-męża niech go wyrzuci z domu
          zanim
          >
          > go zabije!
          > P.S. Jestem pewna, że to w maglu narodził sie feminizm
          >

          Hehehehe, niezłe, niezłe...
      • Gość: Piter Re: Było kiedyś takie miejsce... IP: *.elartnet.pl 31.05.03, 14:48
        MIła koleżanko, z tego, co zaobserwowałem, jesteś czujną, z całym szacunkiem,
        cenzurantką i oceniaczką słuszności wypowiedzi. Ja zaś jestem zatwardziałym
        tradycjonalistą i bardzo chciałbym się przekonać, co masz do poedzenia w
        różnych spraach dotyczącycdh mężczyzn i kobiet. "Całuję Twoją dłoń Madame"...
    • puchaczowa69 Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą 28.05.03, 11:14
      Tak, tak, wzrok Cię nie myli. Przeczytałam cały wątek i powiem Ci, że mało co
      tak mnie zniesmaczyło jak Twoje posty. Jesteś pretensjonalną, agresywną,
      niespełnioną w żadnej dziedzinie życia kobietą. Czy Ty w ogóle masz coś pod
      czaszką?! Kobieto, opamiętaj się! Ktoś cię zmuszał do rodzenia dzieci? Sama nie
      potrafiłaś myśleć o antykoncepcji? Ktoś cię zmuszał do ślubu? Jak mi napiszesz,
      że wyszlaś za niego, bo byłaś w ciąży i nie miałaś wyboru to roześmieję ci się
      w twarz! Skończyłaś w ogóle jakąś szkołę? Pewnie nie, bo z cierpiętniczym
      zacięciem oddawałaś się odgrywaniu Matki-Polki i informowaniu wszystkich
      dokoła, jakim to draniem życie cię pokarało. Sama jesteś sobie winna. Przez 12
      lat nie zrobiłaś nic, żeby zapewnić sobie samodzielność i niezależność. A teraz
      masz tylko wymagania. Moja droga, małżeństwo to nie jest transakcja handlowa i
      za te 12 lat pracy w domu nic ci się nie należy. Bo on zarabiał na utrzymanie
      twoje i dzieci, a ty za jego pieniądze zajmowałaś się domem. Jego domem,
      nawiasem mowiąc. Poza tym nie masz pojęcia o prawie. Do jego obecnego
      mieszkania nie masz prawa i żaden sąd nie ma podstaw do tego, aby kazać mu się
      wynieść z lokum, które jako wolny człowiek kupił za swoje pieniądze. Nawet
      gdybyś mu udowodniła nie wiem co, nie licz na to mieszkanie. Poprzednie
      mieszkanie przepisali mi dziadkowie, więc też jedynie on miał do niego prawa,
      bo dostał darowiznę, a ta nie podlega podziałowi w razie rozwodu. Nie masz nic
      i niczego nie dostaniesz, nie masz na co liczyć. Ciesz się, że facet w ogóle
      chce na ciebie patrzeć. Jedyne, co możesz zrobić, to uczyć się, żeby móc
      znaleźć jakieś przyzwoite zajęcie i nie musieć być zależną tylko od alimentów.
      Poniosło mnie trochę, ale takie typy jak ty po prostu budzą we mnie
      obrzydzenie. Nie dziwię się teraz, że mężczyźni nienawidzą feministek.
      Wszystkie kobiety powinny ci podziękować za wkład w budowę negatywnego obrazu
      kobiety. Serdeczne, cholera jasna, dzięki. A na drugi raz pomyśl nad tym, co
      piszesz. Aha, gwoli jasnośći: jestem mężatką, bezdzietną, ale mam
      dwójkę pasierbów, pracuję zawodowo i to ciężko. Zarabiam, studiuję zaocznie
      (będę miała za rok trzeci dyplom). Zajmuję się domem: piorę, sprzątam, gotuję,
      robię zakupy, czasami odwożę dzieci do szkoły. Byłym teściom mojego męża jestem
      zawsze wdzięczna za okazaną pomoc. Ty masz tylko pretensje. Zastanów się nad
      sobą i nie wystawiaj kobietom takiego świadectwa
      • Gość: gamon Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą IP: *.jgora.dialog.net.pl 28.05.03, 11:49
        Swięta prawda. Ja sam, choć nie nerwowy jestem, po przeczytaniu tego co ta
        paniusia tu wypisuje doznałem chorobliwej pasji na cały ten feministyczny
        półświatek. To już nie koło gospodyń a zorganizowane grupy
        terrorystek. "Wynajmij detektywa, prowokuj do bójek..." uprzykrzaj życie innym
        skoro tobie nic nie wyszło, bo przecież jesteś kobietą i jesteś tego
        warta. "Byłyście ucieleśnieniem wyższych idei" a teraz byle tylko wyciągnąć z
        gościa jak najwięcej kasy i do następnego a wszystko jeszcze niby zgodnie z
        prawem. Krew mnie zalewa jak widze te wszystkie babochłopy, nie umyte, nie
        ogolone ale wreszcie przecież wolne kobiety, które swoje życiowe porażki i
        frustracje przerabiają na rzecz dalece bardziej destruktywną, hamującą swobodny
        rozwój emocjonalny, bo ogólnie dostępną - feminizm. Z tym rozwojem to może nie
        był najlepszy przykład, poniosło mnie bo mnie zdenerwowały. Idę zapalić.
        • mike_mike Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą 28.05.03, 12:08
          Gość portalu: gamon napisał(a):

          > Swięta prawda. Ja sam, choć nie nerwowy jestem, po przeczytaniu tego co ta
          > paniusia tu wypisuje doznałem chorobliwej pasji na cały ten feministyczny
          > półświatek. To już nie koło gospodyń a zorganizowane grupy
          > terrorystek. "Wynajmij detektywa, prowokuj do bójek..." uprzykrzaj życie
          innym
          > skoro tobie nic nie wyszło, bo przecież jesteś kobietą i jesteś tego
          > warta. "Byłyście ucieleśnieniem wyższych idei" a teraz byle tylko wyciągnąć z
          > gościa jak najwięcej kasy i do następnego a wszystko jeszcze niby zgodnie z
          > prawem. Krew mnie zalewa jak widze te wszystkie babochłopy, nie umyte, nie
          > ogolone ale wreszcie przecież wolne kobiety, które swoje życiowe porażki i
          > frustracje przerabiają na rzecz dalece bardziej destruktywną, hamującą
          swobodny
          >
          > rozwój emocjonalny, bo ogólnie dostępną - feminizm. Z tym rozwojem to może
          nie
          > był najlepszy przykład, poniosło mnie bo mnie zdenerwowały. Idę zapalić.

          Na innym forum pojawiła się teoria, że Ruda, to mężczyzna, który w ten sposób
          chce wzbudzić niechęć do środowiska feministek. To miałoby ręce i nogi. No
          chyba, że ta kobieta ma na prawdę nie równo pod sufitem. No i musi mieć bardzo
          kiepskie wykształcenie skoro prostych zagadnień prawnych nie rozumie. Podobnie
          życzliwi jej, dający "mądre" rady.
        • Gość: Ruda Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:08
          Wiesz co, facet może sobie zawsze poskakać z kwiatka na kwiatek, a kobieta zawsze będzie musiała troszczyć się
          o dzieci. Jeżeli feminizm kojarszzy Ci się z niemytymi i niogolonymi babochłopami, to wypada tylko współczuć.
      • Gość: Ruda Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą IP: 212.244.77.* 28.05.03, 11:51
        Moja Droga, nie odgrywałam żadnej Matki-Polki, od początku małżeństwa byłam pod ogromnym wpływem męża. Może
        to był błąd. Już miałam iść do pracy, a tu druga ciąża. To jak miałam sobie zapewnić samodzielność i niezależność? Z
        dzieckiem na ręku i drugim w przedszkolu? Wreszcie poszłam do pracy, którą zresztą załatwił mi były, ale możesz mi
        wierzyć, praca wśród jego znajomych, kiedy jesteś cały czas pod ich okiem, z którymi on się spotyka po pracy i mogą
        wymieniać na mój temat różne, bardzo różne opinie, to sytuacja nie do pozazdroszczenia. nie jestem zależna od
        alimentów, bo pracuje tam nadal. A co do wykształcenia, to mam wyższe studia, no i co z tego przy obecnym
        bezrobociu. Myslisz, że tak łatwo znaleźć pracę kobiecie w moim wieku z dwójką dzieci? Rzeczywiście, nie jestem
        prawniczką, ale sąd rodzinny chyba ma coś do powiedzenia w takich sprawach? Chyba podstawowe znaczenie
        mają odpowiednie argumenty? Mogę Ci tylko pozazdrościć takiego stosunku do życia i tego, że umiesz pogodzić te
        dwie role. Może Twój mąż i Ty do siebie pasujecie. My nie. Ale z tego, co mi się należy, nie zrezygnuję.
        • mike_mike Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą 28.05.03, 12:10
          Gość portalu: Ruda napisał(a):

          > Moja Droga, nie odgrywałam żadnej Matki-Polki, od początku małżeństwa byłam
          pod
          > ogromnym wpływem męża. Może
          > to był błąd. Już miałam iść do pracy, a tu druga ciąża.

          To po coś dopuściła do drugiej ciąży?

          > To jak miałam sobie zap
          > ewnić samodzielność i niezależność? Z
          > dzieckiem na ręku i drugim w przedszkolu? Wreszcie poszłam do pracy, którą
          zres
          > ztą załatwił mi były, ale możesz mi

          Samemu trzeba było znaleźć. A szukałaś chociaż?

          > wierzyć, praca wśród jego znajomych, kiedy jesteś cały czas pod ich okiem, z
          kt
          > órymi on się spotyka po pracy i mogą
          > wymieniać na mój temat różne, bardzo różne opinie, to sytuacja nie do
          pozazdros
          > zczenia. nie jestem zależna od
          > alimentów, bo pracuje tam nadal. A co do wykształcenia, to mam wyższe studia,
          n
          > o i co z tego przy obecnym
          > bezrobociu. Myslisz, że tak łatwo znaleźć pracę kobiecie w moim wieku z
          dwójką
          > dzieci? Rzeczywiście, nie jestem
          > prawniczką, ale sąd rodzinny chyba ma coś do powiedzenia w takich sprawach?
          Chy
          > ba podstawowe znaczenie
          > mają odpowiednie argumenty?

          Błąd! Podstawowe znaczenie ma obowiązujące prawo. Argument "chcę jego
          mieszkania, bo go nie lubię" jest nic nie wart.


          > Mogę Ci tylko pozazdrościć takiego stosunku do życi
          > a i tego, że umiesz pogodzić te
          > dwie role. Może Twój mąż i Ty do siebie pasujecie. My nie. Ale z tego, co mi
          si
          > ę należy, nie zrezygnuję.

          Skoro nie pasujecie do siebie, to po co był Wam ten ślub????
          • Gość: Ruda Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:16
            Wiesz, łatwo jest ferować takie wyroki i w ten sposób komentować sytuację, którą staram się od wczoraj przybliżyć.
            A na Twoje pytania nie ma odpowiedzi, która by Cie zadowoliła. Może znajdziesz je wmoich poprzednich
            wypowiedziach.
            • mike_mike Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą 28.05.03, 12:19
              Gość portalu: Ruda napisał(a):

              > Wiesz, łatwo jest ferować takie wyroki i w ten sposób komentować sytuację,
              któr
              > ą staram się od wczoraj przybliżyć.
              > A na Twoje pytania nie ma odpowiedzi, która by Cie zadowoliła. Może
              znajdziesz
              > je wmoich poprzednich
              > wypowiedziach.

              To były pytania, na które sama powinnaś sobie znaleźć odpowiedź. To co pisałaś
              w poprzednichj postach, to było niezdarne tłumaczenie własnych błędów...
              • Gość: Ruda Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:37
                To nie tłumaczenie własnych błędów, tylko próba przybliżenia, także Tobie, problemów, z jakimi musiałam się uporać.
                • mike_mike Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą 28.05.03, 12:39
                  Gość portalu: Ruda napisał(a):

                  > To nie tłumaczenie własnych błędów, tylko próba przybliżenia, także Tobie,
                  prob
                  > lemów, z jakimi musiałam się uporać.

                  Te problemy są tylko w twojej głowie.
                  • Gość: Ruda Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą IP: 212.244.77.* 28.05.03, 12:47
                    Niestety, nie tylko. Mam z nimi doczynienia codziennie od rana.
                    • mike_mike Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą 28.05.03, 12:49
                      Gość portalu: Ruda napisał(a):

                      > Niestety, nie tylko. Mam z nimi doczynienia codziennie od rana.

                      O rany, Ty naćpana jesteś.
                      • Gość: Ruda Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą IP: 212.244.77.* 28.05.03, 13:06
                        Daruj sobie.
                        • Gość: Piter Re: Ruda, wstydzę się, że jestem kobietą IP: *.elartnet.pl 30.05.03, 05:03
                          Wiesz co, Pani Ruda, jedno, co mogę Ci poradzić, chociaż wiem, że to
                          zlekceważysz, to zastanowienie się nad tym, do czego dążysz. Prawie wszyscy
                          piszą Ci: opamietaj się, kobieto, niczego nie osiągniesz. A Ty swoje: będę
                          walczyć. Przecież niczego nie osiągniesz! Prawo jest prawem i nawet
                          najszczersze Twoje chęci tego nie zmienią. Zastanów sie raczej, jak ułożyć
                          sobie dalsze życie. Z byłym mężem, albo bez niego, ale z dziećmi. Jeśli
                          będziesz sie starała zgnoić męża, to je stracisz. Wcześniej lub później, ale
                          stracisz. A jak na starość zostaniesz sama? Z mężem byłaś przez 12 lat. To
                          jednak kawał czasu. Coś was łączyło, a nawet, jak już nic do niego nie czujesz
                          (w co osobiście nie wierzę) to jednak zastanów się: Twoje (i jego) dzieci nie
                          są już bobaskami w pieluchach i potrafią obserwować otaczający je świat i
                          wyciągać wnioski. Kochają i Ciebie, i jego. Walcząc z nim sprawiasz, że musza
                          wybierać: albo Ty, albo on. A dzieciaki kochają i Ciebie i jego. Pomyśl, co im
                          robisz, stawiając je przed takim wyborem. Dzieci to nie są przedmioty! To
                          ludzie, chociaż jeszcze mal, których problemy, na miarę ich wieku, są bardzo
                          poważne. A Ty im jeszcze dowalasz takie, które dla nich są nie do
                          udźwignięcia! Przepraszam wszystkie PT Feministki, ale to chyba niegodne
                          Kobiety? przecież dla wszystkich, czy kobiet, czy mężczyżn, którzy zdecydowali
                          sie na założenie rodziny, dobro dzieci powinno byc najważniejsz. Nie forsa,
                          nie dominacja, ale dzieci! Ludzie, na miłość Boską, dostrzeżcie DZIECI! Gdybym
                          spotkał Rudą, powiedziłbym Jej parę słów, bo jest cholerną egoistką zakochaną
                          wyłącznie w SOBIE! Tacy ludzie jak Ona nie powinni zakładać rodzin! Jeśli
                          odbierze dzieci mężowi (byłemu), i będzie je wychowywac po swojemu, to
                          wyprodukuje osobniki aspołeczne, nieprzystosowane do życia wśród ludzi. Szkoda
                          dzieciaków. A ten Jej facet to chyba faktycznie dupa, bo ja, choć łagodny
                          jestem, nie dopuściłbym do takiej sytuacji. Ale, choć nikt tego w tej dyskusji
                          nie powiedział, może on Ją ciągle kocha (to takie uczucie, które jakby
                          zniknęło z pola widzenia Forumowiczów? No bo ja, choć jestem z natury
                          spokojnym człowiekiem, taką cholerę pognałbym z MOJEGO donu! Ale moja żona i
                          moje dzieci spokojnie śpią za ścianą, a ja zdradzam ich z komputerem...
    • Gość: . rzeczowa . IP: 217.96.29.* 28.05.03, 11:21
      Twoj
    • Gość: R rzeczowa IP: 217.96.29.* 28.05.03, 11:53
      Twoj
Pełna wersja