czy mogę być feministką?

12.05.07, 14:38
Tak się zastanawiam... bo najogólniej rzecz ujmując jestem za
równouprawnieniem kobiet i mężczyzn. Uważam, że za tą samą pracę, wykonaną z
równą efektywnością powinno otrzymać się tą sama płacę. Że kobietom nalezy
się pewna "ochrona" podczas ciąży i po urodzeniu dziecka - chocby tego typu,
by kobieta nie musiała się obawiac, ze po urodzeniu wywalą ją z pracy, gdyż
jest mniej dyspozycyjna.
Ale z drugiej strony uważam, że sa pewne różnice, które wiele warunkują. wg
mnie faceci mają w sobie więcej ducha rywalizacji i walki, kobiety sa
bardziej ugodowe, jakby to nazwać kolokwialnie - bardziej miękkie. Faceci
mniej interesują się emocjami, są bardziej rzeczowi, kobiety większą uwagę
przywiązują do uczuć, emocji, tego "co sie przeczuwa a nie wie i widzi gołym
okiem". I wiele, wiele innych różnic.
niemniej uważam, ze wszyscy zasługujemy na równy szacunek, równe prawa i
każdemu według zasług, a nie według płci. czy jestem feministką? Chyba raczej
humanistką:)
    • bitch.with.a.brain Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 15:01
      Jesteś,jak najbardziej.Masz pełne prawo uzywać tego zaszczytnego miana:)
      Po prostu reprezentujesz esencjalizm, to całkiem powszechny nurt
      feminizmu.Zakłada,ze kobiety i mężczyźni róznią się, a patriarchat preferuje
      wartości męskie fałszywie je uniwersalizując.Ten typ feminizmu domaga się
      dowartościowania wartości i cech kobiecych.Czyli "jestesmy różni ale równi".
      Ja akurat się z tym zupełnie nie zgadzam.Widze w tym niebezpieczeństwo tworzenia
      kolejnej opresji, tak naprawde nie jest przezwyciężane patriarchalne przkeonanie
      o "prawdziewej kobiecości" i "prawdziwej męskości".Jest ryzyko, że osoby, które
      do tych wzorców nie pasują będa przeonane,ze są jakieś gorsze, inne, nie
      pasują.A ja jestem za tym,zeby każdy rozwijał się zgodnie z indywidualnymi
      predyspozycjami i potrzebami a nie schemtami płciowymi.Zresztą gdybym uwierzyła
      w "istote kobiecości" musiałabym uznac,że jestem transseksualistką:)Lubię
      rywalizować, walczyć, lubię ostre spory, nie jestem ugodowa ani empatyczna, nie
      posługuję się intuicją.To czego nie widać a ktoś przeczuwa mnie nie przekonuje.
      • andreas3233 Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 17:15
        bitch.with.a.brain napisała:

        > Jesteś,jak najbardziej.Masz pełne prawo uzywać tego zaszczytnego miana:)
        > Po prostu reprezentujesz esencjalizm, to całkiem powszechny nurt
        > feminizmu.Zakłada,ze kobiety i mężczyźni róznią się, a patriarchat preferuje
        > wartości męskie fałszywie je uniwersalizując.Ten typ feminizmu domaga się
        > dowartościowania wartości i cech kobiecych.Czyli "jestesmy różni ale równi".
        > Ja akurat się z tym zupełnie nie zgadzam.Widze w tym niebezpieczeństwo
        tworzeni
        > a
        > kolejnej opresji, tak naprawde nie jest przezwyciężane patriarchalne
        przkeonani
        > e
        > o "prawdziewej kobiecości" i "prawdziwej męskości".Jest ryzyko, że osoby,
        które
        > do tych wzorców nie pasują będa przeonane,ze są jakieś gorsze, inne, nie
        > pasują.A ja jestem za tym,zeby każdy rozwijał się zgodnie z indywidualnymi
        > predyspozycjami i potrzebami a nie schemtami płciowymi.Zresztą gdybym
        uwierzyła
        > w "istote kobiecości" musiałabym uznac,że jestem transseksualistką:)Lubię
        > rywalizować, walczyć, lubię ostre spory, nie jestem ugodowa ani empatyczna,
        nie
        > posługuję się intuicją.To czego nie widać a ktoś przeczuwa mnie nie
        przekonuje.
        >
        :)))))))
        Czekam niecierpliwie, co bedzie dalej..........?
      • bri Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 17:40
        W dodatku masz obsesję na punkcie ładnych tyłków ;)
      • cherryhill Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 19:52
        bitch.with.a.brain napisała:

        > Jesteś,jak najbardziej.Masz pełne prawo uzywać tego zaszczytnego miana:)
        > Po prostu reprezentujesz esencjalizm, to całkiem powszechny nurt
        > feminizmu.

        oj nie zgadzam się - esencjonalizm biologiczny jest tym z czym feministki walczą

        Zakłada,ze kobiety i mężczyźni róznią się, a patriarchat preferuje
        > wartości męskie fałszywie je uniwersalizując.Ten typ feminizmu domaga się
        > dowartościowania wartości i cech kobiecych.Czyli "jestesmy różni ale równi".
        > Ja akurat się z tym zupełnie nie zgadzam.Widze w tym niebezpieczeństwo
        tworzeni
        > a
        > kolejnej opresji, tak naprawde nie jest przezwyciężane patriarchalne
        przkeonani
        > e
        > o "prawdziewej kobiecości" i "prawdziwej męskości".Jest ryzyko, że osoby,
        które
        > do tych wzorców nie pasują będa przeonane,ze są jakieś gorsze, inne, nie
        > pasują.A ja jestem za tym,zeby każdy rozwijał się zgodnie z indywidualnymi
        > predyspozycjami i potrzebami a nie schemtami płciowymi.Zresztą gdybym
        uwierzyła
        > w "istote kobiecości" musiałabym uznac,że jestem transseksualistką:)Lubię
        > rywalizować, walczyć, lubię ostre spory, nie jestem ugodowa ani empatyczna,
        nie
        > posługuję się intuicją.To czego nie widać a ktoś przeczuwa mnie nie
        przekonuje.
        >

        Esencjonalizm bologiczny zakłada że różnice dzielące kobiety i meżczyzn
        wynikają z konstrukcji biologicznej,
        oczywiscie, esencjalizm jest szkodliwy ale przekonanie o odmiennosci kobiet i
        meżczyzn nie jest wyłącznie jego wynikiem.
        W Twojej wypowiedzi są pomieszane rożne rzeczy, to co pisalas o
        androcentrycznym podejściu i dowartosciowaniu cech kobiecych nie jest przejawem
        esencjonalizmu i nie uważam żeby było niebezpieczne. Myśle nawet że jest
        korzystne ponieważ widze zmiany w np. podejsciu do tzw kobiecego modelu
        zarzadzania czy myślenia "sieciowego" jaki w większości prezentują kobiety.
        Męskość i kobiecość jest pewnym kontinuum czyli na jednym biegunie sa męscy
        mężczyźni, następnie im bardziej od skraju tym wiecej kobiecości i w przypadku
        kobiet dokładnie to samo.
        Każdy z nas zna bardzo delikatnych i wrażliwych mężczyzn i przebojowe silne,
        przedsiebiorcze kobiety. Wszyscy mamy prawo do bycia sobą, tu niestety nasze
        patriarchalne społeczeństwo nas spycha w koleiny norm i ról społecznych,
        najczęsciej poslugujac sie stereotypowym postrzeganiem i etykietowaniem.

        Kierunków w feminizmie jest wiele, moim jest ten który oddaje kobietom ich
        należne miejsce rodzaju ludzkim czyli dokładnie na tym samym poziomie i tyle
        somo co dostaja mężczyźni, żadne różnice, predyspozycje, czy wartości nie mogą
        stanowić powodu do dyskryminacji.
        Jeśli nawet większość kobiet jest bardziej emocjonalna czy intuicyjna to co z
        tego? Kto powiedział że to źle? Dlaczego rywalizacja ma być lepsza od
        kooperacji?
        Jak ocenić który model gospodarki jest lepszy :USA ( typowo indywidalistyczne,
        męskie, rywalizujace społeczeństwo)czy Chin( typowo kolektywistyczne, kobiece i
        wspołpracujace społeczeństwo)

        Kiedyś z intuicji sie śmiano a teraz jest przedmiotem prac naukowych
        psychologów...
        cherry


      • takete_malouma Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 20:53
        bitch.with.a.brain napisała:

        > Po prostu reprezentujesz esencjalizm, to całkiem
        > powszechny nurt feminizmu.

        Co ty nie powiesz? Esencjalizm jest nurtem feminizmu? Proszę, zawiadom mnie koniecznie, gdy maskulizm, makiawelizm, solipsyzm, cynizm, hedonizm, augustynizm, tomizm, scholastyka, klasycyzm, sentymentalizm i późne rokokoko również zostaną włączone do feminizmu jako jego całkiem powszechne nurty.
        • bitch.with.a.brain Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 20:57
          strukturalizm może być nurtem w teorii literatury, w antropologii, w
          językoznawstwie. Słyszałeś o czymś takim jak pojęcie wieloznaczne?
    • 444a Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 16:04
      W skrócie, chcesz mieć równe prawa, ale przywileje niech zostaną takie jak były.

      Niech dalej faceci puszczają przodem w drzwiach, niech ustępują miejsca, niech
      zamyka im się usta wypowiedzią "jak tak można wobec kobiety", ale przywileje
      mają być przynajmniej takie jak mężczyzn. Gdzie tu miejsce na równouprawnienie?
      • karolana Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 18:18
        > W skrócie, chcesz mieć równe prawa, ale przywileje niech zostaną takie jak były
        > .
        >
        > Niech dalej faceci puszczają przodem w drzwiach, niech ustępują miejsca, niech
        > zamyka im się usta wypowiedzią "jak tak można wobec kobiety", ale przywileje
        > mają być przynajmniej takie jak mężczyzn. Gdzie tu miejsce na równouprawnienie?

        a może przytoczyć słowa założycielki wątku, z których to wywnioskowałeś??
        • 444a Re: czy mogę być feministką? 14.05.07, 10:53
          Wnioskuję z własnego doświadczenia. Coś jak "Legia mistrzem jest, p... ŁKS" -
          jeśli ktoś tak sobie śpiewa, to można mieć 95% pewności, że mentalnie jest
          bliski dresiarzom.
          Tak samo pewne inne poglądy wysoko korelują z tym o czym pisałem.

          Podobne poglądy prezentują najczęściej kobiety, które właśnie mówią o
          równouprawnieniu "ale i o naturalnych różnicach" przy czym w dłuższej rozmowie
          okazuje się, że chcą żeby im stawiać drinki, otwierać drzwi, nosić torby i
          traktować jak osoby wymagające większego szacunku niż mężczyźni. Ważny jest też
          styl wypowiedzi.

          Rzecz jasna w sferze seksulanej są jak swoje babcie tzn. owszem werbalnie dają
          kobiecie prawo do "pierwszego kroku" itd., ale realnie nigdy tak nie robiły.
          • bene_gesserit Re: czy mogę być feministką? 14.05.07, 11:38
            Korelowac moga, jesli zrobisz badania i pokazesz statystyki.
            • 444a Re: czy mogę być feministką? 14.05.07, 22:59
              > Korelowac moga, jesli zrobisz badania i pokazesz statystyki.

              Rozumiem, że na tym forum łaskawie zezwalasz wypowiadać się mężczyznom o
              doświadczeniach z feministkami wyłącznie wtedy gdy poprą wypowiedź 20
              odnośnikami do badań nt. płci.

              Na podsatwie jakich badań uważasz, że nie korelują...?
              • bene_gesserit Re: czy mogę być feministką? 14.05.07, 23:58
                A slyszales sformulowanie 'prymat doswiadczenia osobistego'? Z iloma femi
                miales do czynienia blizej? Co obiektywizowalo twoje badania terenowe?
                Mierzyles ilosciowo czy jakosciowo? Mam jeszcze pare podobnych pytan, jakby co
                • 444a Re: czy mogę być feministką? 15.05.07, 15:09
                  > A slyszales sformulowanie 'prymat doswiadczenia osobistego'?

                  Słyszałaś o wartości badań dot. człowieka opierających się nie na głębokości
                  analizy, ale na ilości przebadanych osób?

                  Z iloma femi
                  > miales do czynienia blizej?

                  Z około kilkunastoma i jak widzę te medialno-forumowe zachowują się podobnie,
                  stąd wnioskuję, że to zjawisko w tych kręgach powszechne.

                  > Co obiektywizowalo twoje badania terenowe?

                  To jest argument, że jest inaczej? Czy tylko atak? Tylko bez bez badań prosze
                  nic nie pisać...

                  Jak widać prawdą jest, że nie zezwalasz na wypowiadanie się bez podpierania się
                  'badaniami' (pewnie tylko robionymi przez kobiety lub feministów).
                  Czy przytaczasz wyniki badań razem z opisem?

                  > Mierzyles ilosciowo czy jakosciowo? Mam jeszcze pare podobnych pytan, jakby co

                  To, że rzucisz trochę żargonu paranaukowego nie znaczy, że obaliłaś czyjeś
                  argumenty - aż nie chce się dodawać kto używa takich chwytów.

                  Najważniejsze: zakłądając, że zachowania o których pisałem są wyjatkiem, to czy
                  na tym forum "wszyscy" - włącznie z tobą, nei piszą po prostu o swoich
                  doświadczeniach z ludźmi? Czepiłaś się tylko, bo nie pasiło ci do schematu o
                  zawsze genialnej feministce.
          • karolana Re: czy mogę być feministką? 14.05.07, 11:52
            > Podobne poglądy prezentują najczęściej kobiety, które właśnie mówią o
            > równouprawnieniu "ale i o naturalnych różnicach" przy czym w dłuższej rozmowie
            > okazuje się, że chcą żeby im stawiać drinki, otwierać drzwi, nosić torby i
            > traktować jak osoby wymagające większego szacunku niż mężczyźni. Ważny jest też
            > styl wypowiedzi.
            >
            > Rzecz jasna w sferze seksulanej są jak swoje babcie tzn. owszem werbalnie dają
            > kobiecie prawo do "pierwszego kroku" itd., ale realnie nigdy tak nie robiły.

            acha :)
          • bitch.with.a.brain Re: czy mogę być feministką? 14.05.07, 19:37
            ooo, teraz to już przeginasz:)Miło,że zostawiasz te 5 % na osoby o mentalnosci
            innej niż dresiarska.Np na feministki, ktore też lubia sobie pośpiewać.
            • 444a Re: czy mogę być feministką? 15.05.07, 15:11

              > ooo, teraz to już przeginasz:)Miło,że zostawiasz te 5 % na osoby o mentalnosci
              > innej niż dresiarska.Np na feministki, ktore też lubia sobie pośpiewać.

              NIe pogrążaj feministek. Śpiewają tak o ŁKSie?
              • bitch.with.a.brain Re: czy mogę być feministką? 15.05.07, 18:03
                A dlaczego nie? Ostatnio to raczej o koronie kielce:)Ale nie wiem ile jest
                feministek na meczach.
    • czarny.kot997 Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 17:26
      "Ale z drugiej strony uważam, że sa pewne różnice, które wiele warunkują. wg
      > mnie faceci mają w sobie więcej ducha rywalizacji i walki, kobiety sa
      > bardziej ugodowe, jakby to nazwać kolokwialnie - bardziej miękkie. Faceci
      > mniej interesują się emocjami, są bardziej rzeczowi, kobiety większą uwagę
      > przywiązują do uczuć, emocji, tego "co sie przeczuwa a nie wie i widzi gołym
      > okiem". I wiele, wiele innych różnic."

      nie cierpie takiego uogolniania-za kazdym razem z takich opisow wychodzi mi, ze
      nie jestem kobieta :))) sa rozne kobiety i rozni mezczyzni-czy musimy naprawde
      generalizowac? rownouprawnienie, jak dla mnie, oznacza wlasnie, ze kazdy ma
      prawo byc takim jakim jest bez niepotrzebnego "wbijania" w role.
    • karolana Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 18:34

      > Tak się zastanawiam... bo najogólniej rzecz ujmując jestem za
      > równouprawnieniem kobiet i mężczyzn. Uważam, że za tą samą pracę, wykonaną z
      > równą efektywnością powinno otrzymać się tą sama płacę. Że kobietom nalezy
      > się pewna "ochrona" podczas ciąży i po urodzeniu dziecka - chocby tego typu,
      > by kobieta nie musiała się obawiac, ze po urodzeniu wywalą ją z pracy, gdyż
      > jest mniej dyspozycyjna.

      są to jak najbardziej feministyczne poglądy

      > Ale z drugiej strony uważam, że sa pewne różnice, które wiele warunkują.

      po pierwsze - czy te różnice sa takie pomiędzy wszystkimi (ew. ich
      reprezentatywną większością) kobiet i wszystkimi mężczyznami (ew. ich
      reprezentatywną większością)
      po drugie - CO konkretnie warunkują te różnice?

      > wg mnie faceci mają w sobie więcej ducha rywalizacji i walki, kobiety sa
      > bardziej ugodowe, jakby to nazwać kolokwialnie - bardziej miękkie. Faceci
      > mniej interesują się emocjami, są bardziej rzeczowi, kobiety większą uwagę
      > przywiązują do uczuć, emocji, tego "co sie przeczuwa a nie wie i widzi gołym
      > okiem". I wiele, wiele innych różnic.

      po pierwsze - ładnie to ujęłaś - WEDŁUG MNIE, czyli jest to twoja subiektywna opinia
      po drugie - to wszystko stereotypy, bo tak samo jak kobiety, mężczyźni posiadają
      i przejawiają emocje. jedynie forma ekspresji jest nieco inna, ale uwarunkowana
      kulturowo - np. stereotypowo kobieta jak ma doła płacze i żre czekoladę/lody, a
      facet idzie się uchlać, co jest postrzegane jako dowód na słabość, czyt.
      mazgajowatość kobiet i siłę , choć nie wiem z jakiej paki, faceta, bo ona ryczy,
      a on "po męsku" stawia czoła rzeczywistości... to nic, ze po pjaku, ważne, ze
      pije "męski trunek" - piwo/wódkę, albo ten, łiskacza ;) i potem pluje na chodnik
      ;) (tad, takete i inni - mówię do was drukowanymi - STEREOTYPOWO)
      również kobiety przejawiają na codzień niezwykłą rzeczowość, siłę pragmatyzm,
      jednak stereotypowo (powtarzam STEREOTYPOWO) nie są one postrzegane jako takie,
      a jedynie jako "robienie to, co do nich należy", ponieważ to najczęściej kobieta
      zostaje sama z chorym, niepełnosprawnym dzieckiem, to kobieta troszczy się zeby
      rodzina miała gdzie mieszkać i co jeść w rodzinach, gdzie tatuś, eufemistycznie
      mówiąc, za kołnierz nie wylewa... jakich trzeba cudów żeby utrzymać 4 osoby,
      kiedy mąż siedzi za granicą i kasy nie przysyła (nie koniecznie ze swojej
      winy!), a na mieszkanie komornik chce wejść, to mogłaby opowiedzieć moja kochana
      pani sprzątająca, taka drobna kobietka, która sama utrzymuje te 4 osoby, która
      sama spłaciła dług ciążący na mieszkaniu, a jeszcze znajdzie czas żeby z
      dzieciakami lekce odrabiać i obiady gotować... jak ona to robi, to ja nie
      wiem... a faktem jest, że kobieta, jeśli musi walczyć o swoją rodzinę, zrobi
      rzeczy, które się w głowie nie mieszczą... i to jest wg ciebie ta ugodowość?
      miękkość? toż to stal hartowana!!
    • piekielnica1 Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 18:51
      > Ale z drugiej strony uważam, że sa pewne różnice, które wiele warunkują. wg
      > mnie faceci mają w sobie więcej ducha rywalizacji i walki,

      Powinnaś napisać " niektórzy faceci mają w sobie więcej ducha rywalizacj i
      walki", a niektórzy tego ducha nie mają wcale.

      > kobiety sa bardziej ugodowe, jakby to nazwać kolokwialnie - bardziej miękkie.

      Jedne rzeczywiście są takie, ale inne to bardzo twarde, konkretne osoby.

      A podział obowiązuje na mężczyzn i kobiety - inne kryteria nie wchodzą w
      rachubę - a szkoda.
      I czas to zmienić.
    • turbomini Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 19:03
      Bolączka naszych czasów: jak się nie zdefiniujemy, to koniec z nami. Czy to
      naprawdę takie ważne, czy to komu jest do szczęścia potrzebne? Można powiedzieć
      po prostu, że się ma feminizujące poglądy i nie wdawać się w szczegóły. Pomiędzy
      samymi feministkami jest naprawdę tyle różnic, że trudno zliczyć i jakoś nikt
      się tym nie przejmuje. Więcej luzu w życiu życzę :))).
      • bene_gesserit Re: czy mogę być feministką? 12.05.07, 23:02
        "Nie, nie jestem feministka. Gole nogi, chodze na obcasach i uwielbiam
        gotowac". Podejrzewam, ze stad wlasnie hamletyzujace rozterki autorki watku.
    • czousen mozesz byc 15.05.07, 00:28
      feministka to osoba, ktora uwaza kobiety za lepsze czesto jest to spowodowane
      zlymi doswiadczeniami z mezczyznami.
      nie wspomnialas nic o tym, ze to ok, ze kobiety moga pracowac 5 lat mniej niz
      mezczyzni i wojsko powinno zostac obowiazkowe tylko dla mezczyzn(to sie
      ignoruje, bo to nie jest dobre dla feminizmu), wiec trudno mi powiedziec, moze
      byc jesli chcesz.
      • bitch.with.a.brain Re: mozesz byc 15.05.07, 00:32
        idź się doucz przed nastepną wypowiedzią.
        Feministki nie uważają,ze kobiety są lepsze.
        Najczęściej są zwolenniczkami równego wieku emerytalnego 9ja akurta jestem
        przeciwniczką jakiegokolwiek wieku emerytalnego)
        Sa albo za poborem dla wszystkich, albo za armią zawodową.Nie są zwolenniczkami
        obowiązkowego poboru tylk odla facetów.
      • piekielnica1 Re: mozesz byc 15.05.07, 11:54
        czousen napisał:

        > feministka to osoba, ktora uwaza kobiety za lepsze

        ...niż oceniają je szowiniści.
    • 3.14-czy-klak Re: czy mogę być feministką? 15.05.07, 12:15
      a po co od razu z grubej rury? to znaczy stac się feministką,
      z tego co piszesz najmniej bolesne wydaje się wstąpienie do SLD - sami swoi:)
Pełna wersja