frutinka
12.05.07, 14:38
Tak się zastanawiam... bo najogólniej rzecz ujmując jestem za
równouprawnieniem kobiet i mężczyzn. Uważam, że za tą samą pracę, wykonaną z
równą efektywnością powinno otrzymać się tą sama płacę. Że kobietom nalezy
się pewna "ochrona" podczas ciąży i po urodzeniu dziecka - chocby tego typu,
by kobieta nie musiała się obawiac, ze po urodzeniu wywalą ją z pracy, gdyż
jest mniej dyspozycyjna.
Ale z drugiej strony uważam, że sa pewne różnice, które wiele warunkują. wg
mnie faceci mają w sobie więcej ducha rywalizacji i walki, kobiety sa
bardziej ugodowe, jakby to nazwać kolokwialnie - bardziej miękkie. Faceci
mniej interesują się emocjami, są bardziej rzeczowi, kobiety większą uwagę
przywiązują do uczuć, emocji, tego "co sie przeczuwa a nie wie i widzi gołym
okiem". I wiele, wiele innych różnic.
niemniej uważam, ze wszyscy zasługujemy na równy szacunek, równe prawa i
każdemu według zasług, a nie według płci. czy jestem feministką? Chyba raczej
humanistką:)